Nowe regulacje dotyczące „dronów” (cz. 2)

Poprzedni wpis odnosił się do latania amatorskiego i sportowego. Dzisiaj zajrzałem w końcu do nowego Załącznika nr 6a i oto co przeczytałem.

***

Ten sam kopter w zależności od celów, dla jakich jest używany, ma różną nazwę. Jeżeli latasz np. DJI Phantomem amatorsko, to zgodnie z wchodzącymi zmianami do rozporządzenia Twój DJI to „model latający”. Jeżeli jednak będą to inne cele (niż amatorskie lub sportowe), to ten sam DJI przekształca się w „bezzałogowy statek powietrzny”.  I tak to jednym podpisem Pan Minister pozbawił mojego SP F-LEXa przymiotu statku powietrznego. Teraz jest to po prostu latający model. 🙂

***

Fruwając „modelem latającym” możesz być ubrany w swoją ulubioną koszulkę. W przypadku bezzałogowego statku powietrznego (czytaj tego samego koptera, ale wykorzystywanego np. zarobkowo) trzeba będzie włożyć dodatkowe wdzianko w kolorze żółtym, czerwonym lub pomarańczowym.  Żebyś przypadkiem nie wpadł na pomysł włożenia tego wdzianka pod ulubioną koszulkę, Pan Minister wskazuje, że wdzianko musi być  noszone na odzieży wierzchniej. 🙂

***

Latając „nieamatorsko i niesportowo” trzeba swojego ptaka też odpowiednio przystroić. Na każdym statku powietrznym (ale na modelu latającym już nie) musi być od 7 września 2016 r. umieszczona tabliczka znamionowa zawierająca nazwę podmiotu będącego właścicielem statku powietrznego, a ponadto kopter musi być wyposażony w system Failsafe.

***

Latanie „komercyjne” będzie łatwiejsze. Będzie można latać w mieście także powyżej 25 tyś. Mieszkańców (co teraz wymaga niemałego zachodu).  Aby legalnie latać w mieście trzeba posiadać świadectwo kwalifikacji, być odzianym we wdzianko oczywiście, o którym już wspominałem oraz posiadać instrukcję operacyjną.

***

Instrukcja operacyjna to pewna nowość, ale w sumie nic specjalnie skompilowanego. Po pierwsze samemu się ją przygotowuje, nie wymaga żadnych zatwierdzeń itp. Może się jednak zdarzyć, że Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego poprosi nas o jej przedstawienie. Instrukcja operacyjna określa bezpieczny sposób świadczenia usług lotniczych i zawiera w szczególności:
a) dane podmiotu świadczącego usługi lotnicze (czyli nasze)
b) wykaz wykorzystywanych bezzałogowych statków powietrznych
c) dane personelu ze wskazaniem posiadanych przez personel uprawnień,
d) proces analizy ryzyka wykonywanych operacji lotniczych w odniesieniu do wykorzystywanych bezzałogowych statków powietrznych
e) listę czynności kontrolnych dokonywanych przed startem i po lądowaniu,
f) procedury i zasady wykonywania operacji lotniczych,
g) procedury awaryjne.

Dla każdego, kto choć trochę miał do czynienia z lataniem kopterami, nie wydaje się to obce i niezrozumiałe.

***

Amatorsko i sportowo latać można zachowując odległość poziomą nie mniejszą niż 100 m od granic zabudowy miejscowości, miast, osiedli lub od zgromadzeń osób na wolnym powietrzu oraz zachowując odległość poziomą nie mniejszą niż 30 m od osób, pojazdów, obiektów budowlanych niebędących w dyspozycji lub pod kontrolą operatora.

Posiadając świadectwo kwalifikacyjne   latając w mieście trzeba zapewnić w każdej fazie lotu bezpieczną odległość poziomą od osób, mienia, pojazdów, obiektów budowlanych lub innych użytkowników przestrzeni powietrznej niebędących w dyspozycji lub pod kontrolą operatora na wypadek awarii lub utraty kontroli nad bezzałogowym statkiem powietrznym. Może więc warto zdać egzamin kwalifikacyjny i włożyć pomarańczowe wdzianko?  Decyzja pozostaje w Waszych rękach, ale pamiętajcie, że szykują się zmiany i do egzaminu nie będzie można podejść bez obowiązkowego szkolenia. Dzisiaj możliwe jest przygotowanie się do egzaminu w ramach samoszkolenia.

DJI_0986_GoszczPS. Oba zdjęcia zrobione w Goszczu. Po zmianie prawa amatorsko nie do zrobienia 😉

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych

Zmiany w prawie dla latających fotografów cz. 1

Już niebawem wchodzą w życie długo oczekiwane przez miłośników latania i fotografowania zmiany w przepisach prawa lotniczego.  W Dzienniku Ustaw z dnia 23 sierpnia 2006 r. pod pozycją 1317 opublikowano (czasami jednak coś publikują 😉 Rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Budownictwa z dnia 8.08.2016 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie wyłączenia zastosowania niektórych przepisów ustawy – Prawo lotnicze do niektórych rodzajów statków powietrznych oraz określenia warunków i wymagań dotyczących używania tych statków.

„Droniarzy” interesował przede wszystkim załącznik nr 6, który określał zasady latania kopterami. Załącznik ten dotyczył zarówno tych, którzy latali zarobkowo, jak także tych co robili to dla zabawy czy sportu. Obecna nowela reguluje osobno zasady latania w celach rekreacyjnych lub sportowych oraz zasady latania w innych  celach niż rekreacyjne lub sportowe. Dzisiaj kilka słów o najistotniejszych zmianach w prawie dla tych, co latają dla fanu, a nie dla pieniędzy (czyli w celach rekreacyjnych lub sportowych).

Największe zmiany dotyczą zasad wykonywania lotów.  Zasady te zostały troszkę „poluzowane”, zwłaszcza w zakresie latania w strefie CTR (strefa kontrolowana lotniska) oraz ATZ (strefa ruchu lotniskowego).  Nie zmieniono ogólnej zasady, że w strefie CTR można latać na warunkach określonych przez służby ruchu lotniczego, a w strefie ATZ za zgodą zarządzającego daną strefą i na warunkach przez niego określonych. Wprowadzono jednak pewne wyłączenia i właśnie one mogą nas interesować. Mianowicie każdy, kto ma kopter o masie startowej nie przekraczającej 0,6 kg i wykonuje lot w odległości większej niż 1 km od granicy lotniska lub poza terenem obiektów chronionych przez strefę P (Prohibited Area – strefa zakazana) do wysokości nie większej niż 30 m lub do wysokości najwyższej przeszkody takiej jak drzewa lub obiekty budowlane znajdujące się w promieniu do 100 m od operatora, może to robić bez konieczności uzyskania zgody.

W zasadzie nadal nie będzie można latać w mieście, gdyż latając należy zachować odległość poziomą nie mniejszą niż 100 m od granic zabudowy miejscowości, miast, osiedli lub od zgromadzeń osób na wolnym powietrzu, jak również odległość poziomą nie mniejszą niż 30 m od osób, pojazdów, obiektów budowlanych niebędących w dyspozycji lub pod kontrolą operatora. Także od tej zasady jest wyjątek i dotyczy on kopterów o masie startowej nie większej niż 0,6 kg. Tak więc od 7 września 2016 r. Jaś latający swoim małym „dronem” w parku przestanie być przestępcą. Niestety DJI Phantom ze względu na swoją wagę nie załapał się na powyższe wyłączenia. Phantomem amatorsko nie polatamy legalnie w mieście.

Kopterem o wadze nie większej niż 25 kg (tu łapie się Phantom) przy spełnieniu pewnych warunków będzie można za to bez dodatkowych zgód latać  w strefie CTR i ATZ. Warunki są dwa. Latamy w odległości większej niż 6 km od lotniska i  nie wyżej niż 100 m nad poziomem terenu.

Rekreacyjnie lub dla sportowo nie latamy nad:
1) terenami zamkniętymi, o których mowa w art. 2 pkt 9 ustawy z dnia 17 maja 1989 r. – Prawo geodezyjne i kartograficzne (Dz. U. z 2015 r. poz. 520, 831, 1137 i 2281 oraz z 2016 r. poz. 65, 352, 585, 903 i 1250);
2) obiektami jądrowymi, o których mowa w art. 3 pkt 17 ustawy z dnia 29 listopada 2000 r. – Prawo atomowe (Dz. U. z 2014 r. poz. 1512, z 2015 r. poz. 1505 i 1893 oraz z 2016 r. poz. 266);
3) obszarami, obiektami i urządzeniami, o których mowa w art. 5 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 22 sierpnia 1997 r. o ochronie osób i mienia (Dz. U. z 2014 r. poz. 1099, z 2015 r. poz. 1505 oraz z 2016 r. poz. 65 i 904).

PS. Tutaj znajdziesz w trybie zmian porównanie obecnego i wchodzącego w życie 7.09.2016 r. załącznika nr 6.

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych

Świento prawda, tys prawda i gówno prawda

Kultura Web 2.0 powraca. Powraca tym razem na łamach Innpolad.pl w artykule, który moim zdaniem w swoim wydźwięku jest bardziej szkodliwy, niż działanie opisanej bohaterki, która mimo wszystko działa w ramach obowiązującego prawa.

Autor tekstu zajmuje się copyright trollingiem. Wyjaśnia on, że polega to na dochodzeniu odszkodowania z tytułu naruszenia praw autorskich, które nastąpiło nieświadomie i w celach społecznie pożytecznych. Autor podnosi przy tym, ze „Roszczenia takie są w wysokości nieadekwatnej do powstałej szkody. W przypadku wykorzystania zdjęcia bez zgody autora, ten ma prawo domagać się trzykrotności stosownego wynagrodzenia.” W tekście cytowany jest także Michał Kanownik, prezes ZIPSEE Cyfrowa Polska, który twierdzi, że: „Prawo autorskie, niestety, nie przystaje do warunków cyfrowej rzeczywistości i znajdują się zawsze ludzie, którzy chętnie wykorzystują taka sytuację . (…) Jednocześnie prawo autorskie poprzez ogromną liczbę drobnych nowelizacji stało się bardzo skomplikowane i niejasne. Nawet prawnicy mają wątpliwości odnośnie wielu zapisów a co dopiero „szary obywatel””. Doprawdy przypomina to opisaną już kiedyś przeze mnie Kulturę  Web 2.0.  Ciekawe, czy w ten sam sposób uda się panom przekonać skarbówkę do niepłacenia podatków? W końcu prawo autorskie, w porównaniu z prawem podatkowym, to przysłowiowa bułka z masłem.

Cóż oznacza „Wyznaję generalną zasadę: prawo autorskie musi chronić prawa twórców do swojej własności, ale jednocześnie musi gwarantować odpowiedni dostęp do treści dla konsumentów”? Święte prawo własności dotyczy nie tylko samochodu, czy mieszkania autora tekstu czy też prezes ZIPSEE Cyfrowa Polska. Panowie zapewne byliby oburzeni, gdyby ktoś „nieświadomie pożyczył” sobie ich samochód tłumacząc koniecznością dostępu dla szeroko pojętego konsumenta. Wszak nie wszyscy mają samochody. Na upartego krótkotrwały zabór pojazdu, to też konsumpcja. I tu nie chodzi o ślepe wyznawanie przeze mnie zasady dura lex, sed lex. Zadziwiające jest bowiem dosyć frywolne podejście do kwestii ochrony praw autorskich. Piętnuje się fotografa, który dochodzi swoich praw w sądzie, natomiast usprawiedliwia naruszyciela.

Fakt niepodpisywania zdjęć publikowanych w Internecie nie może być rozgrzeszeniem dla naruszyciela. Siódme przykazanie brzmi „nie kradnij” i dotyczy także zdjęć! Posłużę się przykładem motoryzacyjnym. Z faktu, że na parkingu stoi zaparkowany kabriolet z włączonym silnikiem, a dookoła nie ma żywej duszy nie oznacza, że można sobie wsiąść do niego i odjechać w siną dal.  A tak właśnie robią ci wszyscy, którzy korzystają z cudzych zdjęć publikowanych w Internecie, także ci korzystający „w celach społecznie pożytecznych”.

Nie ma również najmniejszego znaczenia z jakich środków finansowany jest naruszyciel praw. Chociaż autor omawianego tekstu widzi to chyba inaczej: „Jak dowiedzieliśmy się anonimowo od przedstawiciela jednego z pozwanych podmiotów, dla całej organizacji był to ogromny szok. Instytucja jest finansowana ze środków publicznych i wysokość roszczenia była szokująco duża. W przypadku organizacji utrzymywanej z pieniędzy podatnika, za copyright trolling płacimy wszyscy.” Proponowałbym spojrzeć na to z innej strony. Ze środków publicznych finansowane są osoby, które naruszają prawo, i to my wszyscy płacimy za ich niekompetencję.

Swoją drogą dobrze jest również znać się na tym, o czym się pisze. Mam spore wątpliwości co do wiedzy autora tekstu na temat prawa autorskiego, o czym może świadczyć poniższy cytat:

„Ostatnio domagała się od Krakowskiej Fundacji Filmowej kwoty 15 tysięcy złotych. Instytucja umieściła na swojej stronie zdjęcie znanego reżysera, które wykonała fotografka. Jak utrzymuje, fundacja bezprawnie wykorzystała jej dzieło. Rozgoryczenie fotografki byłoby zrozumiałe, gdyby nie to, że sama to zdjęcie podarowała pracownikowi fundacji z osobistą dedykacją.”

Było o tym na blogu wiele razy, więc nie będę się rozpisywał. Zajrzyjcie do tekstu „Odbitki wujka Leona”. Dam tylko prosty przykład. Kupując egzemplarz książki nabywam prawo do tego egzemplarza, ale nie upoważnia mnie to do rozporządzania prawami autorskimi do dzieła w nim opublikowanego. Mogę sprzedać lub pożyczyć książkę koledze, ale nie mogę wydrukować 10.000 kolejnych egzemplarzy, czy udzielić licencji do utworu. Tak samo jest z tym zdjęciem z dedykacją. Proszę sobie postawić je na biurku!

Niby rannych się nie dobija, ale mus jest. Nieżyjący i nieodżałowany ks. Józef Tischner kiedyś napisał: Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda. Poniższy cytat z artykułu opublikowanego 24.08.2016 r. należy zakwalifikować do trzeciej z prawd.

W przypadku wykorzystania zdjęcia bez zgody autora, ten ma prawo domagać się trzykrotności stosownego wynagrodzenia.

Art. 79 pkt 3 lit. b częściowo został uznany za niezgodny z art. 64 ust. 1 i 2 w zw. z art. 31 ust. 3 w zw. z art. 2 Konstytucji RP, wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 23 czerwca 2015 r. sygn. akt SK 32/14 (Dz.U.2015.932) z dniem 1 lipca 2015 r. Zgodnie z tym wyrokiem wymieniony wyżej przepis traci moc w zakresie, w jakim uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa, naprawienia wyrządzonej szkody poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej – w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu. Czytelnicy bloga, którzy czytali  tekst „Trybunał Konstytucyjny a prawa fotografa” o tym wiedzą, ale autor z Innpoland już nie.

PS.

We wpisie z 10.03.2016 r. „Siódme – nie kradnij” opisałem sprawę, do której odwołuje się tekst z Innpoland.

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych

Powtórka z powtórki

Wakacje to sezon ogórkowy. W TV same powtórki, a na nowości trzeba poczekać do jesiennej ramówki. Podobnie na F-LEX. Ciepło, wakacyjnie i brak nowych tematów, które wymagałyby natychmiastowej reakcji. Jak przystało na sezon ogórkowy zapraszam do małej powtórki dotyczącej wizerunku. Nie będzie to jednak powtórka w stylu TV, czyli powtórzony tekst, który już się ukazał na blogu.  Powtórzmy sobie pewne kwestie związane z wizerunkiem. Z pomocą przychodzi nam wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 2 kwietnia 2015 r., sygn. akt I ACa 1295/14.

  • Wizerunek, jako dobro zostało wprost wpisane w treść art. 23 k.c.
  • Gwarancje jego ochrony znalazły się też w art. 81 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.). Przepis ten podkreśla autonomię decydowania o zakresie i okolicznościach publicznego udostępnienia wizerunku.
  • Wkroczenie w sferę tej autonomii i rozpowszechnianie wizerunku bez gody uprawnionego stanowi o naruszeniu.
  • Na wizerunek w rozumieniu przywołanych przepisów składa się ogół zewnętrznych cech, które charakteryzują daną osobę. Innymi słowy, wizerunek definiowany jest jako wygląd człowieka, jego podobizna, jego obraz fizyczny. Według niektórych poglądów wyrażanych w piśmiennictwie i judykaturze w te ramy włączyć można dodatkowe elementy związane z wykonywanym zawodem, jak charakteryzacja, ubiór, sposób poruszania się czy inne elementy identyfikujące, np. okulary, fryzura czy nawet szczególna linia profilu bądź charakterystyczny cień. W każdym przypadku chodzi o cechy zewnętrznie dostrzegalne, immanentnie związane z konkretną osobą fizyczną, dla niej znamienne i wyróżniające ją spośród innych.
  • Za wizerunek w podanym znaczeniu nie można zatem uznać sposobu postrzegania i oceny danej osoby w odbiorze społecznym (jej życiorysu, cech charakteru, postępowania itp).
  • Podmiotem prawa do wizerunku jest konkretna osoba, której podobiznę przedstawiono. Ustawa nie dopuszcza, aby podmiotem takim mógł stać się ktoś inny.

I to by było o na tyle. 🙂

Na temat wizerunku sporo było wpisów na blogu. Wystarczy zajrzeć do:

Alfabet F-LEXa. W jak wizerunek.
O czym warto pamiętać publikując cudzy wizerunek?
Wizerunek wizerunkowi nierówny
Wizerunek firmy
Psi wizerunek
Lajk a wizerunek
Wizerunek małolata
„Wizerunek nieruchomości”
Sprzedajemy cudzy wizerunek
Mój wizerunek, moja krzywda
Cześć
Ochrona wizerunku po śmierci
Być jak celebryta
Kciuk do góry
Ochrona wizerunku

i wielu innych notek, które łatwo odnajdziecie za pomocą wyszukiwarki na blogu.

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych

Alfabet F-LEXa. W jak wizerunek.

Na temat wizerunku pisałem na blogu bardzo wiele razy i w zasadzie wydaje się, że wszystkie istotne zagadnienia w tym zakresie zostały już bardziej lub mniej szczegółowo omówione. Dzisiaj będzie w pigułce na temat ochrony wizerunku. Tym razem oczami sędziów Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Poniżej kilka wyimków z uzasadnienia wyroku z dnia 19 kwietnia 2016 r. (sygn. akt I ACa 1826/15).

 O ochronie konstytucyjnej

„Art. 47 Konstytucji przyznaje ochronę życiu prywatnemu, dobremu imieniu i czci człowieka. Życie prywatne należy rozumieć szeroko, należy do tej kategorii zaliczyć również wizerunek, ponieważ jest elementem tożsamości człowieka. Dobra sława jest częścią dobrego imienia, a godność jest częścią czci. Wizerunek chroniony jest również przez art. 51 Konstytucji, który ustanawia tzw. autonomię informacji. Oznacza ona to, że każdy ma prawo do udostępniania tylko tych informacji o sobie, które uzna za stosowne. Jedynie ustawa może nakazać udostępnienie informacji o sobie. Ponadto przepis ten ustanawia zasadę, że każdy może żądać usunięcia informacji zebranych w sposób sprzeczny z ustawą. Wizerunek jest informacją na temat samego siebie.”

O konflikcie praw

„Wolność wyrażania poglądów i rozpowszechniania informacji może pozostawać w konflikcie z ochroną życia prywatnego, czci, dobrego imienia i tzw. autonomii informacyjnej. Zatem w przypadku konfliktu tych interesów należy za każdym razem określać granice tych praw i wolności. W zasadzie pod ochroną prawa znajdują się wszelkie opinie; również w zasadzie rozpowszechnianie prawdziwych informacji jest zgodne z prawem a rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji jest niedopuszczalne.”

O wizerunku

„Wizerunek to dostrzegalne, fizyczne cechy człowieka, tworzące jego wygląd i pozwalające na identyfikację danej osoby wśród innych ludzi, bądź też: skonkretyzowane ustalenie obrazu fizycznego człowieka, zdatne do zwielokrotnienia i rozpowszechnienia. Przyjmuje się, że wizerunek to wytwór niematerialny, który za pomocą środków plastycznych przedstawia rozpoznawalną podobiznę danej osoby (lub osób).”

 O wizerunku jako dobru osobistym

„Dobrem osobistym danej osoby jest również jej wizerunek, a wynika to wprost z art. 23 kc. Zarówno w orzecznictwie jak i w doktrynie dominuje pogląd, że wizerunek to fizyczny obraz osoby fizycznej. Wizerunek należy ujmować szeroko i obejmować tym pojęciem również inne, poza anatomicznymi, elementy identyfikujące, jak okulary, fryzurę, ubiór, rekwizyt, o ile tylko, wraz z innymi cechami, są one dla tej osoby charakterystyczne. Może tu wejść w grę nawet charakterystyczny sposób zachowania, linia profilu, czy charakterystyczny cień. Wizerunek musi jednak zawsze umożliwiać rozpoznanie osoby. Naruszenie wizerunku polega na jego utrwaleniu, przekształceniu lub rozpowszechnieniu.”

O „pikselowaniu” i rozpoznawalności

„O tym, czy doszło do rozpowszechnienia wizerunku decyduje rozpoznawalność. Zatem samo zasłonięcie twarzy nie jest wystarczające, jeżeli mimo tego dana osoba jest rozpoznawalna. Wizerunek nie musi być rozpoznawalny dla wszystkich. Wystarczy, że jest rozpoznawalny dla osób z najbliższego otoczenia, dla osób z którymi dana osoba ma regularny kontakt. W przeciwnym razie chroniony byłby tylko wizerunek osób powszechnie znanych.”

O zgodzie

„Od woli portretowanego zależy dopuszczalność rozpowszechniania jego wizerunku (uwaga moja: nie dotyczy to oczywiście wyjątków przewidzianych w art. 81 ust. 2 Ustawy). Może się on temu sprzeciwić bez jakiegokolwiek uzasadnienia. Zgoda może być udzielona w dowolnej formie oraz w dowolny sposób (a więc także per facta concludentia), powinna jednak dotyczyć konkretnego wizerunku. Osoba udzielająca takiej zgody musi mieć pełną świadomość nie tylko formy przedstawienia jej wizerunku ale także miejsca i czasu publikacji, zestawienia z innymi wizerunkami i towarzyszącego komentarza.”

 O rozpowszechnianiu

„Pojęcie rozpowszechniania wizerunku powinno być interpretowane przy wykorzystaniu definicji terminu „rozpowszechnianie” zamieszczonej w art. 6 pkt. 3 Ustawy. Chodzi zatem o sytuację w której stworzona zostaje możliwość zapoznania się z wizerunkiem bliżej nieokreślonemu (z góry), nie zamkniętemu kręgowi osób. Udostępnienie to odbywać może się za pomocą dowolnego medium, w tym prasy.”

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych

TPN

Cztery lata temu napisałem tekst dotyczący Słowińskiego Parku Narodowego. Dzisiaj bohaterem będzie Tatrzański Park Narodowy. I to wcale nie z tego powodu, że cały fotograficzny Internet huczy. Huczy i złości się na fakt wprowadzenia przez Tatrzański Park Narodowy opłat za możliwość robienia na jego terenie sesji ślubnych. Dziwi trochę, że informacja ta jest „kilkudniowym” newsem, bo ze strony TPN wynika, że cennik obowiązuje od 6.01.2016 r.

Nie zamierzam zajmować stanowiska czy TPN zrobił słusznie, czy też nie. Każdy ma swoje racje, swoje zdanie i zapewne przy nim pozostanie. Ja jednak chciałbym zwrócić uwagę na zupełnie inny element (do tej pory niepodnoszony), a mianowicie na kwestię dotyczącą stawiania niektórym (bo nie wszystkim) fotografom dodatkowych warunków, które nie znajdują ustawowego uzasadnienia.

Wnioski o różne zgody składa się do TPN za pośrednictwem elektronicznego formularza znajdującego się na stronie internetowej TPN. Osobny wniosek dla „kameruna”, osobny dla fotografów. Zarówno fotograf ślubny, jak i wielbiciel widoczków komercyjnych musi złożyć wniosek. Bardzo się zdziwi jednak ten, kto myśli, że wnioski są takie same. Na fotografa chcącego zrobić sesję w celach reklamowych czyha dodatkowy warunek, a nawet dwa, bez akceptacji których nie uda mu się wysłać wniosku, a tym samym uzyskać zezwolenia.

Musi on dodatkowo zobowiązać się, że:
a) dostarczy kopie zdjęć do TPN z prawem do ich nabycia,
b) nieodpłatnie udostępni 10 fotografii do wykorzystania w publikacjach elektronicznych TPN.

TPN stara się prezentować jako legalista i wskazuje, że:

„Upoważnienie do pobierania ww. opłat jest zawarte w Ustawie z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody. Zgodnie z brzmieniem odpowiednich przepisów za udostępnianie parku narodowego lub niektórych jego obszarów mogą być pobierane opłaty. Definicja pojęcia „udostępnianie” zawarta jest w ustawie. Oznacza ono umożliwianie fotografowania lub filmowania w celach zarobkowych oraz korzystania z zasobów, tworów i składników przyrody w celach naukowych, edukacyjnych, turystycznych, rekreacyjnych i sportowych. Wysokość opłat ustala dyrektor parku narodowego. Opłaty, o których mowa, są przychodami parków narodowych i są przeznaczone na tworzenie i utrzymanie infrastruktury turystycznej i edukacyjnej parku narodowego oraz na ochronę przyrody.”

Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody za wstęp do parku narodowego lub na niektóre jego obszary oraz za udostępnianie parku narodowego lub niektórych jego obszarów mogą być pobierane opłaty, a wysokość tych opłat ustala dyrektor parku narodowego (art. 12 ust. 3 i 4). W ustawie o ochronie przyrody nie ma jednak nic na temat zobowiązywania użytkowników do ponoszenia dodatkowych „innych danin”. Bo czymże innym, jak nie dodatkową daniną jest nieodpłatne udostępnienie 10 zdjęć. Osoba zarobkowo zajmująca się fotografią łatwo policzy, ile ją to dodatkowo będzie kosztować. Wzór jest prosty, bo jest to równowartość wynagrodzenia z tytułu udzielenia niewyłącznej licencji na 10 zdjęć. Wygląda na to, że sama opłata w wysokości od 500,00 PLN do 5.000,00 PLN za prawo do robienia zdjęć to dla TPN za mało, trzeba jeszcze wymusić przekazanie 10 zdjęć. Z pełną świadomością piszę wymusić, bo system nie przyjmie wniosku, jeżeli nie zaznaczę stosownych zgód. Poniżej dowód.

TPN korzystając ze swego ustawowego uprawnienia może wprowadzić opłaty, ale nie może stawiać dodatkowych warunków, które nie znajdują ani umocowania ustawowego, ani uzasadnienia wynikającego z natury samego parku narodowego. Ktoś znowu chce być cwaną gapą i dostać coś (znaczy się licencję do 10 zdjęć) za darmo.

Poza tym budzi wiele zastrzeżeń także zobowiązanie do dostarczenia kopii zdjęć. W przypadku tego zobowiązania jest tyle wątpliwości, że w zasadzie nie wiadomo, do czego się zobowiązuje fotograf składając wniosek. Mnożą się pytania dotyczące tego, co autor formularza miał na myśli. Pierwsze pytanie jakie mi przychodzi na myśl to, co to jest kopia zdjęcia?

Puszczając oczko można stwierdzić, że sesja mogła nie wyjść, klisza filmowa się prześwietlić, karta CF uszkodzić itp., itd. i wtedy nie będzie co dostarczać do TPN. Ale w tym wszystkim przecież nie chodzi o to, aby fotograf kombinował i oszukiwał. Chodzi raczej o transparentne zasady mieszczące się w porządku prawnym. Zwróćcie uwagę, że cała regulacja dotycząca fotografowania zawarta na stronie TPN jest niejednoznaczną i to już od pierwszego zdania, które brzmi:

„Możliwość filmowania i fotografowania w Tatrzańskim Parku Narodowym wymaga pisemnego zezwolenia dyrektora Parku, które wydaje się po złożeniu wniosku.”

Nie ma tu ani słowa o tym, że dotyczy to tylko fotografowania komercyjnego.

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych

Alfabet F-LEXa. F jak faktura.

W zeszłym roku alfabet zakończyłem na literce E. Czas więc na „ef”. 🙂

Przeniesienie praw autorskich majątkowych do utworu polega na rozporządzeniu przysługującym autorowi prawie, czego skutkiem jest to, że autorowi przestają przysługiwać jakiekolwiek prawa majątkowe do utworu, w zakresie pól eksploatacji, których dotyczy umowa. Właścicielem tychże praw staje się nabywca. Przykładowo więc, jeżeli przeniosłeś prawa autorskie majątkowe do zdjęcia X na polu eksploatacyjnym związanym z jego rozpowszechnianiem w Internecie, to tym samym utraciłeś wszelkie prawo do umieszczania tego zdjęcia m.in. na swoim fanpagu, blogu czy stronie WWW. A żeby zrobić to legalnie, musiałbyś uzyskać stosowną licencję od nabywcy praw do zdjęcia.

Zawarcie umowy licencji nie skutkuje przeniesieniem praw autorskich majątkowych do utworu na licencjobiorcę. Nie jest to czynność rozporządzająca (jak w przypadku przeniesienia praw autorskich majątkowych), a jedynie czynność upoważniająca, tzn. zawierająca upoważnienie dla licencjobiorcy do korzystania z tego prawa. Majątkowe prawa autorskie pozostają przy licencjodawcy. Zawarcie takiej umowy rodzi po stronie licencjodawcy obowiązek znoszenia korzystania z utworu przez licencjobiorcę w zakresie objętym licencją. Korzystanie to odbywa się więc za zgodą uprawnionego i tym samym nie stanowi naruszenia jego praw autorskich. W przypadku licencji nadal możesz korzystać ze zdjęcia X i może ono sobie „wisieć tam, gdzie wisiało”. 😉

Przenosząc prawa autorskie majątkowe do zdjęcia (w zasadzie dotyczy to każdego utworu, a nie tylko utworów fotograficznych) należy pamiętać, że umowa dla swej ważności musi zostać zawarta w formie pisemnej (art. 53 Ustawy). Niedochowanie formy pisemnej będzie skutkowało tym, że na nabywcę nie przejdą te prawa, co nie oznacza jednak, że nie będzie mógł on korzystać z utworu. W świetle prawa autorskiego wymóg formy pisemnej jako warunek skutecznego i ważnego zawarcia umowy dotyczy umowy o przeniesienie praw autorskich (art. 53 Ustawy) i umów licencji wyłącznej (art. 67 ust. 5 Ustawy). Nie obejmuje natomiast licencji niewyłącznej. Oświadczenie woli stron w przypadku umowy licencji niewyłącznej może być złożone w dowolny sposób wyrażający ich wolę w sposób dostateczny (art. 60 k.c.).

Czy autorskie prawa majątkowe można przenieść na podstawie faktury?
Zawarcie umowy polega na złożeniu zgodnego oświadczenia obu stron umowy. Zgodnie z art. 78 § 1 k.c. do zachowania pisemnej formy czynności prawnej wystarcza złożenie własnoręcznego podpisu na dokumencie obejmującym treść oświadczenia woli. Ten warunek można spełnić przy założeniu, że fakturę wystawi osoba upoważniona do zbycia praw, a przyjmie ją i zaakceptuje osoba upoważniona do składania oświadczeń w imieniu nabywcy. Sprawa wydaje się być bardzo prosta, gdy mamy relację fotograf – osoba fizyczna. Gdy nabywcą jest osoba prawna, taką akceptację musiałyby złożyć osoby upoważnione do reprezentacji osoby prawnej. Umowa przenosząca autorskie prawa majątkowe musi określać przedmiot przenoszonych autorskich praw majątkowych, a więc konkretnych utworów objętych tymi prawami, a także wskazania pól eksploatacji. Zgodnie z art. 41 ust. 2 Ustawy umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych obejmuje pola eksploatacji wyraźnie w niej wymienione. Zarówno oznaczenie utworów (zdjęć) jak i wskazanie pól eksploatacji może zostać dokonane w treści faktury.

Jeżeli więc faktura będzie określała minimum elementów wymaganych dla umowy o przeniesienie autorskich praw majątkowych i będzie wystawiona i przyjęta (podpisana) przez osoby upoważnione do reprezentowania zbywcy i nabywcy, to taka faktura może zostać uznana za umowę przenoszącą autorskie prawa majątkowe.

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych

RAW

Dzisiaj kilka słów o tym, że RAWy są potrzebne fotografowi nie tylko do pracy. Przekonał się o tym jeden z fotografów przegrywając sprawę w sądzie, bo nie umiał dowieść swojego autorstwa zdjęć. Musimy pamiętać, że żądając od sądu ochrony swoich słusznych praw mamy obowiązek wykazania faktów, z których wywodzimy skutki prawne. Ostatecznie sprowadza się do przedstawienia dowodów, z których wynikają podlegające udowodnieniu fakty. Konsekwencją niewykazania, że się jest autorem zdjęć, które osoba trzecia bezprawnie wykorzystała, będzie przegranie procesu. Czy umieszczenie na własnej stronie internetowej zdjęcia dowodzi, że jesteśmy jego autorem? Wcale nie musi. Nie mamy gwarancji, że na wszystkich autorskich stronach w Internecie pojawiają się tylko zdjęcia wykonane przez właścicieli tychże strony. Na niejednym forum były opisywane sytuacje, gdy ktoś reklamując własne usługi fotograficzne umieścił zdjęcia cudzego autorstwa, najczęściej bezprawnie ściągnięte z zagranicznych portali. Co jest więc najlepszym dowodem w sądzie? W przypadku fotografii analogowej oczywiście negatyw zdjęcia, a w przypadku fotografii cyfrowej – negatyw cyfrowy, czyli oryginalny RAW lub oryginalny JPG. Sąd Apelacyjny w Szczecinie (sygn. akt I ACa936/14) powtórzył za opinią biegłego, że formatem zapisu cyfrowego mogącym świadczyć o autorstwie obrazu jest format RAW, który można traktować jak posiadanie analogicznej kliszy fotograficznej. W sprawie szczecińskiej przedstawione przez fotografa pliki nie zawierały wyjściowych metadanych, były to już pliki zawierające przetworzony obraz ze zmienionymi metadanymi. Zdarza się każdemu ( a zwłaszcza tym, którzy nie korzystają z Lightrooma), że nie pracuje na kopii pliku, a wprost na oryginalnym pliku. I co wtedy? Wtedy właśnie z pomocą może przyjść biegły informatyk, którego zadaniem będzie zbadanie dysku, na którym znajduje się „nadpisany” oryginalny plik oraz określenie kiedy zdjęcie zostało wykonane, ustalenie zakresu i dat procesów obróbki. Tak na marginesie warto zauważyć, że oryginalnych plików RAW-ów lub JPG w zasadzie nie ma nikt, poza tymi, którzy nie zdążyli jeszcze zrzucić zdjęć na dysk i nie sformatowali karty pamięci. „Zrzucone zdjęcia” na dysk to już nie oryginał, a ich kopia. Spokojnie dla celów dowodowych taka kopia RAW-a lub JPG-a jest w zupełności wystarczająca. 🙂 Fotograf ze sprawy szczecińskiej niestety nie dysponował takimi plikami, a z jakichś względów nie chciał pokazać biegłemu komputera (nie wnikam). Tak więc RAW i JPG prosto z puszki, to nie tylko materiał wyjściowy do wywołania super zdjęcia, ale także ewentualny dowód w sprawie sądowej. I to jest jeszcze jeden powód do pracy na kopiach, a nie bezpośrednio na pliku prosto z puszki.

PS. Przypominam również o art. 8 ust. 2 Ustawy. Domniemywa się, że twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu. To może jednak warto polubić znak wodny? Post scriptum to efekt pewnej refleksji sądu zawartej w cytowanym dzisiaj wyroku.

Marginalnie dodać jedynie należy, że zgodzić się należy z Sądem Okręgowym również i w tym zakresie, iż przeprowadzone postępowanie dowodowe wykazało, że pozwany nie miał wiedzy co do tego, kto jest autorem zdjęcia, jak również nie posiadał możliwości dokonania ustaleń w tym zakresie, a to – wobec faktu, że zdjęcie widniało na różnych witrynach stron internetowych – uzasadniało podejrzenie, że zdjęcie to może być rozpowszechniane nieodpłatnie. Pozwany zatem co najwyżej powinien był przewidywać, że może naruszyć czyjeś majątkowe prawa autorskie. Pozwanemu nie można natomiast przypisać winy umyślnej, stąd ewentualne odszkodowanie mogło zostać ustalone w wysokości odpowiadającej dwukrotności stosownego wynagrodzenia.

 

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych

Fajne, ale cudze zdjęcie

Na różnych portalach społecznościowych, rzadziej prywatnych blogach i własnych stronach internetowych zachwalają i prezentują cudze zdjęcia. Jeżeli taka prezentacja odbywa się za pomocą „dedykowanej wtyczki” umieszczonej przy zdjęciu na stronie internetowej autora lub jego stronie na portalu społecznościowym, to wszystko w porządku. Temat ten szerzej omówiłem prawie trzy lata temu w notce „Czy lajki naruszają prawo?”. Tekst ten nadal pozostaje aktualny. W zasadzie nic nie zmieniło się w prawie w tym zakresie.

A co z umieszczaniem zdjęć cudzego autorstwa, na których jesteśmy uchwyceni, bądź sportretowani? Modele i modelki umieszczający w sieci zdjęcia z własnym wizerunkiem muszą mieć się na baczności.  Nie zawsze bowiem otrzymanie od fotografa e-maila wraz ze zdjęciami oznacza, że można z nimi zrobić wszystko co nam się żywnie podoba. Uwaga ta odnosi się nie tylko do modeli, ale także np. pary młodej, która wynajęła fotografa na ślub.  Co wolno zrobić z tak otrzymanymi zdjęciami, wynikać powinno z umowy z fotografem. Jeżeli jest to licencja niewyłączna, to wystarczy nawet ustne porozumienie. Takie ustne porozumienie ma oczywiście wiele mankamentów w przypadku sporu między stronami, bo jeżeli zostało zawarte bez świadków, to… w sądzie pojawia się kłopot z dowodami.  Nie jest to sytuacja „słowo przeciwko słowu” i sąd sam zdecyduje, kto jest bardziej prawdomówny. Trzeba pamiętać, że to „naruszyciel” musi udowodnić, że miał prawo do korzystania w dany sposób ze zdjęcia.  Tak czy siak ustna zgoda fotografa na umieszczenie zdjęć na portalach społecznościowych czy też własnej stronie/blogu jest niczym innym jak licencją, która pozwala Ci „wrzucić fotki na fejsa”.  Trzeba również pamiętać, że zgoda na „wrzucenie zdjęć na fejsa” oznacza nie więcej i nie mniej tylko możliwość „wrzucenia zdjęć na fejsa”. Tyle i tylko tyle. Nie możesz ich tak po prostu przekazać komuś trzeciemu do innego wykorzystania. Jeśli nie pamiętasz, dlaczego nie można, to zajrzyj do notki „Nemo”. Pamiętać trzeba też, że zgoda nie zwalnia Cię jednak z obowiązku oznaczenia autora zdjęć, no chyba że wyraźnie na to się zgodził.

Są też zdjęcia, które można publikować, ile dusza zapragnie i gdzie się chce. Co więcej nie ma obowiązku oznaczenia autora. To wszelkiego rodzaju zdjęcia paszportowe, legitymacyjne itp. Jak nie pamiętasz dlaczego, to zajrzyj TUTAJ.

„W świetle art. 1 ust. 1 Ustawy przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia ( utwór ), zaś dzieła fotograficzne zasadniczo należą do kategorii zdefiniowanej w tym przepisie ( art. 1 ust. 2 pkt 3). Cechy zindywidualizowanej twórczości tracą niewątpliwie zdjęcia wytwarzane wedle określonego wzorca ( schematu), którego źródłem może być ustawa ( fotografie do dokumentów tożsamości, legitymacji itp.) lub służące celom badawczym, dokumentacyjnym i poglądowym (zdjęcia reprodukcyjne, rentgenowskie, katalogowe, ilustracje podręcznikowe itp. ).” (Sąd Apelacyjny w Białymstoku, sygn. akt I ACa 955/15)

Tak czy siak przed opublikowaniem cudzych zdjęć warto się zastanowić i zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście mogę to zrobić.  Sam fakt, że zdjęcie jest „zarąbiste”, to mało. 🙂

Na koniec krótka ściąga.

Zdjęcie(mające cechy utworu) zamieszczone na stronie WWW autora (może być własna strona, ale także np. Flickr, 1X, czy 500px) z wtyczką społecznościową:
a) używasz wtyczki i publikujesz za jej pomocą – wszystko odbywa się zgodnie z prawem;
b) nie używasz wtyczki, kopiujesz adres internetowy strony/zdjęcia i wklejasz adres na portalu (tego od wtyczki) – zastanów się, czy jakiś przepis prawa albo autor zezwala Ci na to; efekt jest w zasadzie taki sam lub bardzo podobny, jak przy użyciu wtyczki, ale jest to niezgodne z prawem i wolą autora;
c) zgrywasz zdjęcie na komputer, a następnie wrzucasz zdjęcie na portal – łamiesz wszystkie zasady i nawet „wtyczka” nie jest w stanie obronić Twojego zachowania; rozpowszechniasz cudzy utwór bez uprawnienia (np. na FB takie zdjęcia znikają po interwencji autora); nie ma też najmniejszego znaczenia, czy oznaczysz autora , czy nie. Jeżeli oznaczysz autora, to złamałeś przynajmniej jedno prawo mniej.

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych

Majówka

Jeden z czytelników (dzięki ze e-maila) podesłał mi informację na temat „VII Fotomajówki z Solarisem”. Czytam regulamin, czytam oświadczenia i nie wierzę. Ale po kolei. Oczywiście, żeby wziąć udział w majówce trzeba wypełnić zgłoszenie. W zasadzie „oczywista oczywistość” i nie budzi żadnych zastrzeżeń. Podpisując ten dokument oświadczasz, że zapoznałeś się z Regulaminem Fotograficznej Majówki z Solarisem 2016. Chcąc nie chcąc wypada zajrzeć do Regulaminu. Ja zajrzałem i muszę stwierdzić, że nie wierzę, że ktoś, kto choć trochę ceni siebie, swoją pracę/hobby, skusi się na majówkę z Solarisem na zasadach określonych w Regulaminie. Zgodnie z § 5 warunkiem uczestnictwa jest wypełnienie i dostarczenie organizatorowi najpóźniej w dzień majówki oświadczenia o przeniesieniu autorskich praw majątkowych do utworu, według wzoru zawartego w Załączniku 2. No i Szanowny, jeżeli rzeczywiście jesteś pasjonatem Solarisa i za wszelką cenę chcesz wziąć udział w tejże majówce, to musisz oświadczyć, że bezpłatnie przenosisz na Solaris Bus & Coach S.A. (…) autorskie prawa majątkowe do Utworu, na wszystkich polach eksploatacji w szczególności, o których mowa w § 3. Paragraf 3 Regulaminu zacytuję w całości, żebyś był świadom kosztu uczestnictwa w fotomajówce.

„Wykonawca przenosi na Solaris autorskie prawa majątkowe do Dzieła, na wszystkich polach eksploatacji, a w szczególności:
a) w zakresie utrwalania i zwielokrotniania utworu – wytwarzanie określoną techniką egzemplarzy utworu, w tym techniką drukarską, reprograficzną, zapisu magnetycznego oraz techniką cyfrową, jak i w sieciach multimedialnych, w tym typu Internet i Intranet,
w szczególności on-line, a także poprzez wydruk komputerowy, na każdym znanym
w dacie podpisania niniejszej umowy nośniku,
b) w zakresie obrotu oryginałem albo egzemplarzami, na których utwór utrwalono
– wprowadzanie do obrotu, użyczenie lub najem oryginału albo egzemplarzy,
c) w zakresie rozpowszechniania utworu w sposób inny niż określony w pkt 2 – publiczne wykonanie, wystawienie, wyświetlenie, odtworzenie oraz nadawanie i reemitowanie,
a także publiczne udostępnianie utworu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym,
d) rozpowszechnianie utworu bez żadnych ograniczeń ilościowych, odrębnie lub w ramach utworów zbiorowych, w szczególności poprzez wprowadzanie do obrotu oryginału
lub egzemplarzy, na których utwór lub jego fragmenty utrwalono,
e) udostępnianie, w tym także przesyłanie za pośrednictwem sieci multimedialnych,
w szczególności Internetu i Intranetu, on-line, w ramach komunikacji na życzenie,
w tym również publiczne udostępnianie w taki sposób aby każdy mógł mieć do utworu czy jego fragmentu dostęp w miejscu i czasie przez siebie wybranym.”

Po lekturze całości dokumentów związanych z majówką pojawiają się wątpliwości:
1. Oświadczasz: „W dniu 21.05.2016 r. samodzielnie wykonałem oryginalne dzieło – fotografie cyfrowe zrobione w związku z organizowaną przez Solaris Bus & Coach S.A /dalej: Solaris/ sesją fotograficzną pojazdów marki Solaris Bus & Coach S.A., która odbyła się w Olsztynie /dalej: Utwór/”. Czy nie zauważasz tu coś dziwnego? Warunkiem uczestnictwa w majówce jest podpisanie oświadczenia o zrobieniu zdjęć, których nie zrobiłeś. Oczywiście prawnie możliwe jest przeniesienie praw autorskich majątkowych do utworów, które mają dopiero powstać, ale wtedy w oświadczeniu dotyczącym powstania zdjęć nie byłby użyty czas przeszły, a przyszły (jest znaczna różnica pomiędzy „wykonałem”, a „wykonam”).

„Dopuszczalna jest umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych do utworów mających powstać w przyszłości, jeżeli tylko nie obejmuje ona całego przyszłego dorobku twórczego autora.” (wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 4 kwietnia 2001 r., sygn. akt I ACa 72/01).

2. Nigdzie w oświadczeniu nie określono, których zdjęć dotyczy Twoje oświadczenie. Czy oznacza to, że wszystkie zdjęcia zrobione podczas majówki przechodzą na własność organizatora?

3. Ani w regulaminie, ani w oświadczeniu nie ma mowy o tym, w jaki sposób organizator wejdzie w posiadanie Twoich zdjęć. Pojawia się więc zasadnicze pytanie, czemu ma służyć oświadczenie o przeniesieniu praw autorskich i czy rzeczywiście do czegoś się zobowiązałeś?

Za dużo w tym wszystkim pytań, wątpliwości i niejasności. To może nie podpisywać oświadczenia o prawach autorskich? Można spróbować, ale zgodnie z § 7 ust. 1 Regulaminu „Organizator zastrzega sobie prawo do odmowy uczestnictwa w Imprezie osób, co do których istnieje podejrzenie, że ich obecność może narazić pozostałych Uczestników na niebezpieczeństwo lub którzy nie spełniają warunków uczestnictwa w Imprezie.” Poza niegramatycznością tego postanowienia, zwróćcie również uwagę na to, że brak oświadczenia jest w zasadzie równoznaczny z niespełnianiem warunków uczestnictwa (vide § 5 Regulaminu) i koło się zamyka. Chcesz brać udział musisz podpisać oświadczenie, nie podpiszesz oświadczenia, nie spełniasz warunków.

To jak? Brać udział w fotomajówce z Solarisem, czy też nie? Na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sam. Moim zadaniem było tylko wskazanie pewnych „ale”.

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych