Jeszcze raz o cytacie

Główne tezy związane z prawem cytatu z wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 12 lipca 2016 r. (sygn. akt I ACa 238/16).

  1. Art. 29 ust. 1 Ustawy dotyczą tylko tych fragmentów utworu, które zostały wcześniej rozpowszechnione.
  2. Ze względu na różnorodność stanów faktycznych nie jest możliwe stworzenie ogólnej reguły określającej proporcje utworu przejmowanego do utworu własnego, w każdym razie jednak cytat w stosunku do całości musi pełnić rolę podrzędną.
  3. Rozmiar przejęcia cytowanego utworu nie oznacza naruszenia praw twórcy, skoro art. 29 ust. 1 Ustawy, określający tzw. prawo cytatu, pozwala na przytaczanie w samoistnych utworach nie tylko urywków rozpowszechnionych utworów, ale nawet drobnych utworów w całości, jednakże ma to być uzasadnione celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości.
  4. Cytat ma służyć informacji, ugruntowaniu własnego poglądu, uczynieniu własnych wywodów bardziej zrozumiałymi.
  5. Zakres cytowania musi pozostawać w ścisłym związku z celem, jakiemu służy.
  6. Przyjmuje się, że wskazówką, iż mamy do czynienia z niedozwolonym wykorzystaniem cudzego dzieła, jest brak wewnętrznego, niezbędnego związku między wywodami autora posługującego się cytatem a treścią cytatu.
  7. Cel wyjaśniania oznacza, że bez cytatu dzieło byłoby w danym fragmencie niejasne lub co najmniej trudne do zrozumienia dla przeciętnego odbiorcy.
  8. Cytowany urywek lub nawet cały drobny utwór musi pozostawać w takiej proporcji do wkładu własnej twórczości, aby nie było wątpliwości co do tego, że powstało własne, samoistne dzieło.

Art.  29. [Prawo cytatu]
Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości.

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych

Kiedy rozmiar nie ma znaczenia, czyli kilka słów o prawie cytatu

W przypadku prawa cytatu rozmiar (wielkość utworu) nie ma znaczenia. Na mocy art. 29 ust. 1 Ustawy prawo cytatu pozwala na przytaczanie w samoistnych utworach nie tylko urywków rozpowszechnionych utworów, ale nawet drobnych utworów w całości, jednakże ma to być uzasadnione celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości. Cytat ma służyć informacji, ugruntowaniu własnego poglądu, uczynieniu własnych wywodów bardziej zrozumiałymi. Zakres cytowania musi jednak pozostawać w ścisłym związku z celem, jakiemu służy. Dlatego przyjmuje się, że wskazówką, iż mamy do czynienia z niedozwolonym wykorzystaniem cudzego dzieła, jest brak wewnętrznego, niezbędnego związku między wywodami autora posługującego się cytatem a treścią cytatu. Cel wyjaśniania oznacza, że bez cytatu dzieło byłoby w danym fragmencie niejasne lub co najmniej trudne do zrozumienia dla przeciętnego odbiorcy. W każdym razie jednak cytowany urywek lub nawet cały drobny utwór musi pozostawać w takiej proporcji do wkładu własnej twórczości, aby nie było wątpliwości co do tego, że powstało własne, samoistne dzieło.

Nie dajcie się więc nabrać różnego rodzaju cwaniakom wykorzystującym Wasze zdjęcia (zwłaszcza na witrynach internetowych w celu zareklamowania siebie, własnych produktów lub usług), którzy powołują się na dozwolony użytek, czyli prawo cytatu.

Jeżeli korzystanie z utworu (zdjęcia, filmu) jest dopuszczalne w ramach dozwolonego użytku, to korzystający musi pamiętać, że można korzystać z tego prawa pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła, z którego pochodzi cytowany utwór. Wymienienie twórcy oraz źródła stanowi przesłankę prawną do skorzystania z prawa cytatu. Fakt, że cytowany utwór (zdjęcie) lub jego autor są rozpoznawalni nie ma żadnego znaczenia, albowiem obowiązek określony w art. 34 Ustawy dotyczy wszystkich utworów i autorów, bez względu na powszechną ich rozpoznawalność.

Od obowiązku informacyjnego nie zwalnia fakt, że cytowany utwór został opublikowany anonimowo. Anonimowe opublikowanie utworu jest prawem twórcy, nie stwarza to jednak w żadnym wypadku domniemania, że twórca publikujący utwór upoważnia osoby do przejmowania jego twórczości. Jeżeli ustalenie osoby twórcy nie jest możliwe, to warunek określony w art. 34 Ustawy może wypełniać podanie informacji, że cytat pochodzi od anonimowego twórcy (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 listopada 2004 r., sygn. akt I CK 232/04).

PS. Zajrzyjcie także do „Cytujemy zdjęcie”.

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych

Demonstrant

Osoba decydująca się na udział w publicznym zgromadzeniu nie tyle wyraża w sposób dorozumiany zgodę na upublicznienie jej wizerunku jako szczegółu całości, ale godzi się na to, że wizerunek taki może zostać rozpowszechniony w ramach publikacji całości bez jej zgody, dorozumianej czy nie – to nie ma w tym przypadku znaczenia, ponieważ zgoda taka nie jest wymagana na podstawie regulacji ustawowej.”

Zgodnie z art. 81 ust. 2 pkt 1 Ustawy upublicznienie wizerunku nie wymaga zgody, (i) jeżeli dotyczy osoby powszechnie znanej, (ii) zaś wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych.

Warunkiem koniecznym publikacji wizerunku na podstawie powyższego przepisu jest spełnienie łącznie obu powyższych przesłanek. Nie jest więc wystarczające, aby publikowany wizerunek dotyczył osoby powszechnie znanej. Nie korzystamy z dobrodziejstwa zezwolenia zawartego w 81 ust. 2 pkt 1 Ustawy, gdy publikujemy zdjęcie wykonane osobie powszechnie znanej podczas wydarzenia, które miało charakter publiczny, ale pozostawało bez związku z działalnością tejże osoby.

Przypomnę, że przez osobę powszechnie znaną uznaje się  osobę, która wprost lub w sposób dorozumiany godzi się na podawanie do publicznej wiadomości wiedzy o swoim życiu. Tym samym do kategorii tej zalicza się nie tylko aktorów, piosenkarzy czy polityków, ale również osoby prowadzące inną działalność, na przykład gospodarczą lub społeczną.

A co w przypadku, gdy osoba publiczna będzie brała udział w demonstracji, która nie jest związana z jej publiczną działalnością? Robiąc zdjęcia przeróżnym demonstrantom (obecnie mamy ich do koloru, do wyboru, co kto lubi) musimy pamiętać, że sam fakt publicznego wystąpienia osoby nie jest równoznaczny z dorozumianą jej zgodą na publikację wizerunku. Sąd Apelacyjny w Łodzi (sygn. akt I ACa 429/14) podkreślił, że „odmienne zapatrywanie prowadziłoby do zgoła kuriozalnego wniosku, że każdy obywatel wypowiadający się czy to w sprawach polityki, czy w sprawach społecznych staje się politykiem lub działaczem społecznym, a więc osobą publiczną, do której należy stosować odmienne standardy w zakresie ochrony dóbr osobistych w ogólności, zaś wizerunku w szczególności.

Osoba biorąca udział w publicznym zgromadzeniu musi się jednak liczyć z tym, że jej wizerunek może zostać przez nas rozpowszechniony w ramach publikacji całości zgodnie z art. 81 ust. 2 pkt 2 Ustawy.

Art. 81 ust. 2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych

Utwór inspirowany a utwór zależny

Ostatnio pojawiło się w Internecie kilka informacji na temat „ściągania” przez fotografów od siebie tematów, a czasem nawet powielania dokładnie tych samych scen (ustawienia modeli, jak i wykorzystanie tych samych miejsc do zrobienia zdjęcia). Na ten temat było kilka wpisów na blogu, jednak postanowiłem zebrać je i przedstawić w pigułce odwołując się przy tym do wyroków naszych sądów.

Zasadnicza kwestia, to rozróżnienie utworu zależnego od utworu inspirowanego. Jest to istotne, gdyż zgodnie z art. 2 ust. 2 Ustawy rozporządzanie i korzystanie z utworu zależnego zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego. Natomiast w przypadku utworu inspirowanego żadnych zgód autora zdjęcia, którym się zainspirowaliśmy nie trzeba (art. 2 ust. 4 Ustawy).

Sąd Najwyższy (wyrok w sprawie o sygn. akt I CSK 539/13) stwierdził, że:

Za zasadnicze kryterium odróżniające utwór inspirowany od utworu zależnego, będącego opracowaniem, przyjmuje się takie twórcze zmodyfikowanie elementów dzieła inspirującego, że o charakterze dzieła inspirowanego decydują już jego własne, indywidualne elementy, a nie elementy przejęte.

Ochronie podlega nie temat, lecz jego indywidualizacja (postać i koncepcja bohatera, jego losy, określone sytuacje i opisy, w których funkcjonuje).

Zaczerpnięcie tylko samego wątku cudzego utworu nie wymaga zgody autora dzieła inspirującego, ponieważ istotą utworu inspirowanego jest właśnie jego powstanie w wyniku pobudki twórczej dostarczonej przez utwór inspirujący.

Elementy utworu inspirującego w nowo powstałym utworze inspirowanym są i mogą być rozpoznawalne, ale nie dominujące, stanowiąc efekt emocjonalnego i intelektualnego impulsu wywołanego cudzym dziełem.

Za kryterium rozgraniczające uznaje się w doktrynie takie twórcze przetworzenie elementów dzieła inspirującego, że o charakterze dzieła inspirowanego decydują już jego własne, indywidualne elementy, a nie elementy przejęte.

Sąd Apelacyjny w Poznaniu (sygn. akt I ACz 1753/12) uznał, że:

Naruszenie praw majątkowych do utworu fotograficznego polega zwykle na wykorzystaniu go wprost w całości lub we fragmentach.

Ochronie może też podlegać, w przypadku zdjęć pozowanych, ich szczególna kompozycja, w twórczy sposób wykorzystująca odpowiedni układ osób, przedmiotów, elementów krajobrazu itp.

Co do zasady, nie podlega ochronie, także w przypadku fotografii „pozowanych”, samo wykorzystanie w niej konkretnych osób, rekwizytów itp.

Należy też przypomnieć o wyroku Sądu Apelacyjnego w Białymstoku (sygn. akt I ACa 955/15)

Cechy zindywidualizowanej twórczości tracą zdjęcia wytwarzane wedle określonego wzorca (schematu), którego źródłem może być ustawa (fotografie do dokumentów tożsamości, legitymacji itp.) lub służące celom badawczym, dokumentacyjnym i poglądowym (zdjęcia reprodukcyjne, rentgenowskie, katalogowe, ilustracje podręcznikowe itp.).

PS1. Zapraszam również do przypomnienia sobie poszczególnych wpisów dotyczących inspiracji, utworów zależnych i plagiatu na F-lex. Poniżej linki do kilku z nich.

PS2. Trochę prawa.

Artykuł 2 Autorskie prawa zależne

1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.
2. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły. W przypadku baz danych spełniających cechy utworu zezwolenie twórcy jest konieczne także na sporządzenie opracowania.
3. Twórca utworu pierwotnego może cofnąć zezwolenie, jeżeli w ciągu pięciu lat od jego udzielenia opracowanie nie zostało rozpowszechnione. Wypłacone twórcy wynagrodzenie nie podlega zwrotowi.
4. Za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji cudzym utworem.
5. Na egzemplarzach opracowania należy wymienić twórcę i tytuł utworu pierwotnego.

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych

Króliczek o małym rozumku

Każdy kulturalny człowiek wie, że wyśmiewanie innych z powodu ich urody, wieku, ułomności nie jest w dobrym tonie, a wręcz niegrzeczne. Zapewne nie wiedziała o tym gwiazda Playboya wyśmiewając starszą kobietę i publikując jej zdjęcie w negliżu pod prysznicem w siłowni. Z informacji prasowej wynika, że króliczek o małym rozumku będzie miał kłopoty z prawem w związku z naruszeniem prywatności starszej pani. Podobne kłopoty czekałyby ją również u nas. O „nagich zdjęciach” kilka razy pisałem na blogu. Nie zaszkodzi jednak przypomnieć i napisać o tym kilka słów.

Czytelnicy bloga zapewne pamiętają, że do znudzenia powtarzam, że ludzi fotografować można nawet bez ich zgody, zawsze jednak przywołuję wyjątek określony w art. 191a k.k. Jest to jeden z niewielu przepisów prawa, który zabrania fotografować ludzi. Istotne znaczenie ma data 8 czerwca 2010 r., wtedy to weszła w życie nowela do kodeksu karnego wprowadzająca art. 191a

„Kto utrwala wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej, używając w tym celu wobec niej przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu, albo wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej bez jej zgody rozpowszechnia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”

Przestępstwem jest więc zarówno:
a) utrwalanie wizerunku nagiej osoby,
b) utrwalanie wizerunku osoby w trakcie czynności seksualnej,
jeżeli utrwalenie to powstało przy zastosowaniu przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu, jak również
c) rozpowszechnianie wizerunku nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej bez jej zgody.

Istotne jest przy tym ustalenie, jak kodeks karny rozumie pojęcie wizerunku nagiej osoby. Z pomocą przy odpowiedzi na to pytanie przychodzi nam Komentarz do Kodeksu karnego (wyd. V) pod redakcją Mariana Filara.

„(…) z wizerunkiem nagiej osoby będziemy mieli do czynienia wówczas, gdy można na nim będzie wyraźnie wyróżnić części płciowe, nawet gdyby nie były one specjalnie eksponowane. Decyduje tu zatem nie tyle rozległość tej nagości, ile jej seksualna „topografia” i kontekst.”

Nie można jednak zapominać także o tym, że przez pojęcie wizerunku należy rozumieć podobiznę człowieka, która pozwala na jego identyfikację. Trudno bowiem uznać, że zdjęcie samego przyrodzenia (nie ma co się oburzać, są tacy co robią takie zdjęcia; kto nie wierzy niech skorzysta z Google), to wizerunek nagiej osoby. Nie przedstawia wizerunku nagiej osoby (w rozumieniu kodeksu karnego) zdjęcie, na którym nie będą widoczne intymne części ciała takiej osoby i to niezależnie od tego, czy wynikać to będzie z ułożenia ciała modelki lub modela, czy też „zamaskowanie” ich przy użyciu programu graficznego.

Pojęcie rozpowszechniania użyte w art. 191a k.k. nie różni się od pojęcia rozpowszechniania w rozumieniu prawa autorskiego. Rozpowszechnianie wizerunku oznacza udostępnienie go bliżej nieokreślonemu kręgowi osób. Pokazanie zdjęcia koledze lub przesłania mu za pośrednictwem poczty elektronicznej nie jest rozpowszechnianiem.

Należy pamiętać, że utrwalenie (każdą techniką, nie tylko fotograficzną) wizerunku nagiej osoby, jak i jego rozpowszechnianie wymaga jej zgody. W innym wypadku na wniosek pokrzywdzonego można stracić nazwisko na rzecz tylko pierwszej jego litery.

Wróćmy do króliczka i jej snapa. U nas tego typu zachowanie też jest penalizowane, jednak do wszczęcia postępowania karnego wymagałoby wniosku samej pokrzywdzonej, czyli osoby znajdującej się na zdjęciu.

PS1. Inne wpisy na F-LEXie na ten temat:

PS2.  Na koniec bonus. Mój kochany domowy korektor (dzięki L.), zazwyczaj kończy swoją pracę, jakimś rysunkiem. Oto dzisiejszy rysunek 🙂

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych

Cytujemy zdjęcie

Pojawiło się nowe, świeże spojrzenie Temidy na prawo cytatu w zakresie fotografii.  Wszystko to za sprawą wyroku z dnia 10 czerwca 2016 r. Sądu Apelacyjnego w Krakowie (sygn. akt I ACa 275/16). O tym, że zdjęcie podlega prawu cytatu, przesądziła ostatecznie nowelizacja art. 29 Ustawy z 11 września 2015 r., gdzie obecnie przepis wprost wskazuje m.in. na utwór fotograficzny. Tak więc moje dywagacje z 2011 r. zawarte w tekście „Wróg publiczny” straciły na aktualności z dniem 1 stycznia 2016 r.

„Art. 29 Ustawy. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości.”

Co stwierdził Sąd Apelacyjny w przywołanym powyżej wyniku?

  • Dozwolony użytek w zakresie prawa cytatu nie jest ograniczony do wskazanego kręgu uprawnionych. Skorzystać z niego może każdy, kto realizuje przesłanki wskazane w art. 29 Ustawy.
  • Prawo cytatu ma zastosowanie do wszystkich kategorii utworów (z zastrzeżeniem określenia wielkości utworu), w tym także do utworów fotograficznych.
  • Warunkiem legalności cytatu jest korzystanie z utworu, który został rozpowszechniony (zdjęcie za zezwoleniem twórcy zostało w jakikolwiek sposób udostępnione publicznie)
  • Wykorzystany może być drobny utwór w całości, inne utwory mogą być wykorzystane w urywkach lub fragmentach (czynnikiem decydującym o uznaniu danego utworu za należący do tej kategorii będzie głównie „rozmiar” rozumiany jako objętość, wielkość, czas trwania, podlegający relatywizacji w odniesieniu do konkretnej kategorii utworów).
  • „Przytoczenie” (zamieszczenie) może odbywać się w każdy sposób, tj. na każdym polu eksploatacji (m.in. poprzez zamieszczenie zdjęcia na stronie internetowej).
  • Wykorzystanie utworu w ramach cytatu powinno się mieścić w utworze stanowiącym samoistną całość, przy czym stosowanie tzw. prawa cytatu nie dotyczy tylko działalności literackiej.
  • Aby skorzystać z prawa cytatu, musi on służyć jednemu z ustawowo wskazanych celów. Wyjaśnienie, analiza krytyczna czy nauczanie może być osiągnięte zarówno przez wykorzystanie utworów o charakterze naukowym jak i artystycznym.
  • Cytat jest uzasadniony, gdy stanowi niemal warunek sine qua non zrealizowania celu, jakim jest wyjaśnienie, analiza krytyczna lub nauczanie, przy czym ocena jego spełnienia powinna być dokonana obiektywnie.

Korzystanie z cudzych utworów w ramach dozwolonego użytku jest działaniem zgodnym z prawem i nie narusza praw autorskich. Nie można jednak zapominać, aby w takiej sytuacji wymienić twórcę i źródła.

„Art. 34 Ustawy. Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości. Twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia, chyba że ustawa stanowi inaczej.”

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych

Nowe regulacje dotyczące „dronów” (cz. 2)

Poprzedni wpis odnosił się do latania amatorskiego i sportowego. Dzisiaj zajrzałem w końcu do nowego Załącznika nr 6a i oto co przeczytałem.

***

Ten sam kopter w zależności od celów, dla jakich jest używany, ma różną nazwę. Jeżeli latasz np. DJI Phantomem amatorsko, to zgodnie z wchodzącymi zmianami do rozporządzenia Twój DJI to „model latający”. Jeżeli jednak będą to inne cele (niż amatorskie lub sportowe), to ten sam DJI przekształca się w „bezzałogowy statek powietrzny”.  I tak to jednym podpisem Pan Minister pozbawił mojego SP F-LEXa przymiotu statku powietrznego. Teraz jest to po prostu latający model. 🙂

***

Fruwając „modelem latającym” możesz być ubrany w swoją ulubioną koszulkę. W przypadku bezzałogowego statku powietrznego (czytaj tego samego koptera, ale wykorzystywanego np. zarobkowo) trzeba będzie włożyć dodatkowe wdzianko w kolorze żółtym, czerwonym lub pomarańczowym.  Żebyś przypadkiem nie wpadł na pomysł włożenia tego wdzianka pod ulubioną koszulkę, Pan Minister wskazuje, że wdzianko musi być  noszone na odzieży wierzchniej. 🙂

***

Latając „nieamatorsko i niesportowo” trzeba swojego ptaka też odpowiednio przystroić. Na każdym statku powietrznym (ale na modelu latającym już nie) musi być od 7 września 2016 r. umieszczona tabliczka znamionowa zawierająca nazwę podmiotu będącego właścicielem statku powietrznego, a ponadto kopter musi być wyposażony w system Failsafe.

***

Latanie „komercyjne” będzie łatwiejsze. Będzie można latać w mieście także powyżej 25 tyś. Mieszkańców (co teraz wymaga niemałego zachodu).  Aby legalnie latać w mieście trzeba posiadać świadectwo kwalifikacji, być odzianym we wdzianko oczywiście, o którym już wspominałem oraz posiadać instrukcję operacyjną.

***

Instrukcja operacyjna to pewna nowość, ale w sumie nic specjalnie skompilowanego. Po pierwsze samemu się ją przygotowuje, nie wymaga żadnych zatwierdzeń itp. Może się jednak zdarzyć, że Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego poprosi nas o jej przedstawienie. Instrukcja operacyjna określa bezpieczny sposób świadczenia usług lotniczych i zawiera w szczególności:
a) dane podmiotu świadczącego usługi lotnicze (czyli nasze)
b) wykaz wykorzystywanych bezzałogowych statków powietrznych
c) dane personelu ze wskazaniem posiadanych przez personel uprawnień,
d) proces analizy ryzyka wykonywanych operacji lotniczych w odniesieniu do wykorzystywanych bezzałogowych statków powietrznych
e) listę czynności kontrolnych dokonywanych przed startem i po lądowaniu,
f) procedury i zasady wykonywania operacji lotniczych,
g) procedury awaryjne.

Dla każdego, kto choć trochę miał do czynienia z lataniem kopterami, nie wydaje się to obce i niezrozumiałe.

***

Amatorsko i sportowo latać można zachowując odległość poziomą nie mniejszą niż 100 m od granic zabudowy miejscowości, miast, osiedli lub od zgromadzeń osób na wolnym powietrzu oraz zachowując odległość poziomą nie mniejszą niż 30 m od osób, pojazdów, obiektów budowlanych niebędących w dyspozycji lub pod kontrolą operatora.

Posiadając świadectwo kwalifikacyjne   latając w mieście trzeba zapewnić w każdej fazie lotu bezpieczną odległość poziomą od osób, mienia, pojazdów, obiektów budowlanych lub innych użytkowników przestrzeni powietrznej niebędących w dyspozycji lub pod kontrolą operatora na wypadek awarii lub utraty kontroli nad bezzałogowym statkiem powietrznym. Może więc warto zdać egzamin kwalifikacyjny i włożyć pomarańczowe wdzianko?  Decyzja pozostaje w Waszych rękach, ale pamiętajcie, że szykują się zmiany i do egzaminu nie będzie można podejść bez obowiązkowego szkolenia. Dzisiaj możliwe jest przygotowanie się do egzaminu w ramach samoszkolenia.

DJI_0986_GoszczPS. Oba zdjęcia zrobione w Goszczu. Po zmianie prawa amatorsko nie do zrobienia 😉

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych

Zmiany w prawie dla latających fotografów cz. 1

Już niebawem wchodzą w życie długo oczekiwane przez miłośników latania i fotografowania zmiany w przepisach prawa lotniczego.  W Dzienniku Ustaw z dnia 23 sierpnia 2006 r. pod pozycją 1317 opublikowano (czasami jednak coś publikują 😉 Rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Budownictwa z dnia 8.08.2016 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie wyłączenia zastosowania niektórych przepisów ustawy – Prawo lotnicze do niektórych rodzajów statków powietrznych oraz określenia warunków i wymagań dotyczących używania tych statków.

„Droniarzy” interesował przede wszystkim załącznik nr 6, który określał zasady latania kopterami. Załącznik ten dotyczył zarówno tych, którzy latali zarobkowo, jak także tych co robili to dla zabawy czy sportu. Obecna nowela reguluje osobno zasady latania w celach rekreacyjnych lub sportowych oraz zasady latania w innych  celach niż rekreacyjne lub sportowe. Dzisiaj kilka słów o najistotniejszych zmianach w prawie dla tych, co latają dla fanu, a nie dla pieniędzy (czyli w celach rekreacyjnych lub sportowych).

Największe zmiany dotyczą zasad wykonywania lotów.  Zasady te zostały troszkę „poluzowane”, zwłaszcza w zakresie latania w strefie CTR (strefa kontrolowana lotniska) oraz ATZ (strefa ruchu lotniskowego).  Nie zmieniono ogólnej zasady, że w strefie CTR można latać na warunkach określonych przez służby ruchu lotniczego, a w strefie ATZ za zgodą zarządzającego daną strefą i na warunkach przez niego określonych. Wprowadzono jednak pewne wyłączenia i właśnie one mogą nas interesować. Mianowicie każdy, kto ma kopter o masie startowej nie przekraczającej 0,6 kg i wykonuje lot w odległości większej niż 1 km od granicy lotniska lub poza terenem obiektów chronionych przez strefę P (Prohibited Area – strefa zakazana) do wysokości nie większej niż 30 m lub do wysokości najwyższej przeszkody takiej jak drzewa lub obiekty budowlane znajdujące się w promieniu do 100 m od operatora, może to robić bez konieczności uzyskania zgody.

W zasadzie nadal nie będzie można latać w mieście, gdyż latając należy zachować odległość poziomą nie mniejszą niż 100 m od granic zabudowy miejscowości, miast, osiedli lub od zgromadzeń osób na wolnym powietrzu, jak również odległość poziomą nie mniejszą niż 30 m od osób, pojazdów, obiektów budowlanych niebędących w dyspozycji lub pod kontrolą operatora. Także od tej zasady jest wyjątek i dotyczy on kopterów o masie startowej nie większej niż 0,6 kg. Tak więc od 7 września 2016 r. Jaś latający swoim małym „dronem” w parku przestanie być przestępcą. Niestety DJI Phantom ze względu na swoją wagę nie załapał się na powyższe wyłączenia. Phantomem amatorsko nie polatamy legalnie w mieście.

Kopterem o wadze nie większej niż 25 kg (tu łapie się Phantom) przy spełnieniu pewnych warunków będzie można za to bez dodatkowych zgód latać  w strefie CTR i ATZ. Warunki są dwa. Latamy w odległości większej niż 6 km od lotniska i  nie wyżej niż 100 m nad poziomem terenu.

Rekreacyjnie lub dla sportowo nie latamy nad:
1) terenami zamkniętymi, o których mowa w art. 2 pkt 9 ustawy z dnia 17 maja 1989 r. – Prawo geodezyjne i kartograficzne (Dz. U. z 2015 r. poz. 520, 831, 1137 i 2281 oraz z 2016 r. poz. 65, 352, 585, 903 i 1250);
2) obiektami jądrowymi, o których mowa w art. 3 pkt 17 ustawy z dnia 29 listopada 2000 r. – Prawo atomowe (Dz. U. z 2014 r. poz. 1512, z 2015 r. poz. 1505 i 1893 oraz z 2016 r. poz. 266);
3) obszarami, obiektami i urządzeniami, o których mowa w art. 5 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 22 sierpnia 1997 r. o ochronie osób i mienia (Dz. U. z 2014 r. poz. 1099, z 2015 r. poz. 1505 oraz z 2016 r. poz. 65 i 904).

PS. Tutaj znajdziesz w trybie zmian porównanie obecnego i wchodzącego w życie 7.09.2016 r. załącznika nr 6.

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych

Świento prawda, tys prawda i gówno prawda

Kultura Web 2.0 powraca. Powraca tym razem na łamach Innpolad.pl w artykule, który moim zdaniem w swoim wydźwięku jest bardziej szkodliwy, niż działanie opisanej bohaterki, która mimo wszystko działa w ramach obowiązującego prawa.

Autor tekstu zajmuje się copyright trollingiem. Wyjaśnia on, że polega to na dochodzeniu odszkodowania z tytułu naruszenia praw autorskich, które nastąpiło nieświadomie i w celach społecznie pożytecznych. Autor podnosi przy tym, ze „Roszczenia takie są w wysokości nieadekwatnej do powstałej szkody. W przypadku wykorzystania zdjęcia bez zgody autora, ten ma prawo domagać się trzykrotności stosownego wynagrodzenia.” W tekście cytowany jest także Michał Kanownik, prezes ZIPSEE Cyfrowa Polska, który twierdzi, że: „Prawo autorskie, niestety, nie przystaje do warunków cyfrowej rzeczywistości i znajdują się zawsze ludzie, którzy chętnie wykorzystują taka sytuację . (…) Jednocześnie prawo autorskie poprzez ogromną liczbę drobnych nowelizacji stało się bardzo skomplikowane i niejasne. Nawet prawnicy mają wątpliwości odnośnie wielu zapisów a co dopiero „szary obywatel””. Doprawdy przypomina to opisaną już kiedyś przeze mnie Kulturę  Web 2.0.  Ciekawe, czy w ten sam sposób uda się panom przekonać skarbówkę do niepłacenia podatków? W końcu prawo autorskie, w porównaniu z prawem podatkowym, to przysłowiowa bułka z masłem.

Cóż oznacza „Wyznaję generalną zasadę: prawo autorskie musi chronić prawa twórców do swojej własności, ale jednocześnie musi gwarantować odpowiedni dostęp do treści dla konsumentów”? Święte prawo własności dotyczy nie tylko samochodu, czy mieszkania autora tekstu czy też prezes ZIPSEE Cyfrowa Polska. Panowie zapewne byliby oburzeni, gdyby ktoś „nieświadomie pożyczył” sobie ich samochód tłumacząc koniecznością dostępu dla szeroko pojętego konsumenta. Wszak nie wszyscy mają samochody. Na upartego krótkotrwały zabór pojazdu, to też konsumpcja. I tu nie chodzi o ślepe wyznawanie przeze mnie zasady dura lex, sed lex. Zadziwiające jest bowiem dosyć frywolne podejście do kwestii ochrony praw autorskich. Piętnuje się fotografa, który dochodzi swoich praw w sądzie, natomiast usprawiedliwia naruszyciela.

Fakt niepodpisywania zdjęć publikowanych w Internecie nie może być rozgrzeszeniem dla naruszyciela. Siódme przykazanie brzmi „nie kradnij” i dotyczy także zdjęć! Posłużę się przykładem motoryzacyjnym. Z faktu, że na parkingu stoi zaparkowany kabriolet z włączonym silnikiem, a dookoła nie ma żywej duszy nie oznacza, że można sobie wsiąść do niego i odjechać w siną dal.  A tak właśnie robią ci wszyscy, którzy korzystają z cudzych zdjęć publikowanych w Internecie, także ci korzystający „w celach społecznie pożytecznych”.

Nie ma również najmniejszego znaczenia z jakich środków finansowany jest naruszyciel praw. Chociaż autor omawianego tekstu widzi to chyba inaczej: „Jak dowiedzieliśmy się anonimowo od przedstawiciela jednego z pozwanych podmiotów, dla całej organizacji był to ogromny szok. Instytucja jest finansowana ze środków publicznych i wysokość roszczenia była szokująco duża. W przypadku organizacji utrzymywanej z pieniędzy podatnika, za copyright trolling płacimy wszyscy.” Proponowałbym spojrzeć na to z innej strony. Ze środków publicznych finansowane są osoby, które naruszają prawo, i to my wszyscy płacimy za ich niekompetencję.

Swoją drogą dobrze jest również znać się na tym, o czym się pisze. Mam spore wątpliwości co do wiedzy autora tekstu na temat prawa autorskiego, o czym może świadczyć poniższy cytat:

„Ostatnio domagała się od Krakowskiej Fundacji Filmowej kwoty 15 tysięcy złotych. Instytucja umieściła na swojej stronie zdjęcie znanego reżysera, które wykonała fotografka. Jak utrzymuje, fundacja bezprawnie wykorzystała jej dzieło. Rozgoryczenie fotografki byłoby zrozumiałe, gdyby nie to, że sama to zdjęcie podarowała pracownikowi fundacji z osobistą dedykacją.”

Było o tym na blogu wiele razy, więc nie będę się rozpisywał. Zajrzyjcie do tekstu „Odbitki wujka Leona”. Dam tylko prosty przykład. Kupując egzemplarz książki nabywam prawo do tego egzemplarza, ale nie upoważnia mnie to do rozporządzania prawami autorskimi do dzieła w nim opublikowanego. Mogę sprzedać lub pożyczyć książkę koledze, ale nie mogę wydrukować 10.000 kolejnych egzemplarzy, czy udzielić licencji do utworu. Tak samo jest z tym zdjęciem z dedykacją. Proszę sobie postawić je na biurku!

Niby rannych się nie dobija, ale mus jest. Nieżyjący i nieodżałowany ks. Józef Tischner kiedyś napisał: Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda. Poniższy cytat z artykułu opublikowanego 24.08.2016 r. należy zakwalifikować do trzeciej z prawd.

W przypadku wykorzystania zdjęcia bez zgody autora, ten ma prawo domagać się trzykrotności stosownego wynagrodzenia.

Art. 79 pkt 3 lit. b częściowo został uznany za niezgodny z art. 64 ust. 1 i 2 w zw. z art. 31 ust. 3 w zw. z art. 2 Konstytucji RP, wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 23 czerwca 2015 r. sygn. akt SK 32/14 (Dz.U.2015.932) z dniem 1 lipca 2015 r. Zgodnie z tym wyrokiem wymieniony wyżej przepis traci moc w zakresie, w jakim uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa, naprawienia wyrządzonej szkody poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej – w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu. Czytelnicy bloga, którzy czytali  tekst „Trybunał Konstytucyjny a prawa fotografa” o tym wiedzą, ale autor z Innpoland już nie.

PS.

We wpisie z 10.03.2016 r. „Siódme – nie kradnij” opisałem sprawę, do której odwołuje się tekst z Innpoland.

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych

Powtórka z powtórki

Wakacje to sezon ogórkowy. W TV same powtórki, a na nowości trzeba poczekać do jesiennej ramówki. Podobnie na F-LEX. Ciepło, wakacyjnie i brak nowych tematów, które wymagałyby natychmiastowej reakcji. Jak przystało na sezon ogórkowy zapraszam do małej powtórki dotyczącej wizerunku. Nie będzie to jednak powtórka w stylu TV, czyli powtórzony tekst, który już się ukazał na blogu.  Powtórzmy sobie pewne kwestie związane z wizerunkiem. Z pomocą przychodzi nam wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 2 kwietnia 2015 r., sygn. akt I ACa 1295/14.

  • Wizerunek, jako dobro zostało wprost wpisane w treść art. 23 k.c.
  • Gwarancje jego ochrony znalazły się też w art. 81 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.). Przepis ten podkreśla autonomię decydowania o zakresie i okolicznościach publicznego udostępnienia wizerunku.
  • Wkroczenie w sferę tej autonomii i rozpowszechnianie wizerunku bez gody uprawnionego stanowi o naruszeniu.
  • Na wizerunek w rozumieniu przywołanych przepisów składa się ogół zewnętrznych cech, które charakteryzują daną osobę. Innymi słowy, wizerunek definiowany jest jako wygląd człowieka, jego podobizna, jego obraz fizyczny. Według niektórych poglądów wyrażanych w piśmiennictwie i judykaturze w te ramy włączyć można dodatkowe elementy związane z wykonywanym zawodem, jak charakteryzacja, ubiór, sposób poruszania się czy inne elementy identyfikujące, np. okulary, fryzura czy nawet szczególna linia profilu bądź charakterystyczny cień. W każdym przypadku chodzi o cechy zewnętrznie dostrzegalne, immanentnie związane z konkretną osobą fizyczną, dla niej znamienne i wyróżniające ją spośród innych.
  • Za wizerunek w podanym znaczeniu nie można zatem uznać sposobu postrzegania i oceny danej osoby w odbiorze społecznym (jej życiorysu, cech charakteru, postępowania itp).
  • Podmiotem prawa do wizerunku jest konkretna osoba, której podobiznę przedstawiono. Ustawa nie dopuszcza, aby podmiotem takim mógł stać się ktoś inny.

I to by było o na tyle. 🙂

Na temat wizerunku sporo było wpisów na blogu. Wystarczy zajrzeć do:

Alfabet F-LEXa. W jak wizerunek.
O czym warto pamiętać publikując cudzy wizerunek?
Wizerunek wizerunkowi nierówny
Wizerunek firmy
Psi wizerunek
Lajk a wizerunek
Wizerunek małolata
„Wizerunek nieruchomości”
Sprzedajemy cudzy wizerunek
Mój wizerunek, moja krzywda
Cześć
Ochrona wizerunku po śmierci
Być jak celebryta
Kciuk do góry
Ochrona wizerunku

i wielu innych notek, które łatwo odnajdziecie za pomocą wyszukiwarki na blogu.

Podziel się na: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Google
  • Twitter
  • email
  • Blogger
  • Dodaj do ulubionych