Zakaz fotografowania a własność zdjęcia

Autorem zdjęcia zrobionego „nielegalnie” jest… osoba, która zrobiła to zdjęcie. Naruszenie jakiegokolwiek zakazu, czy to rzeczywistego czy też wyimaginowanego, nie ma najmniejszego wpływu na majątkowe prawa autorskie. Wszelkie prawa majątkowe związane ze zrobionym zdjęciem są przynależne twórcy. Tak więc nikt nie może ich ograniczyć. Sąd Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z dnia 7 listopada 2007 r. (I ACa 800/07) stwierdził, że artykuł 8 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych konstytuuje podstawową zasadę, w myśl której prawo autorskie powstaje w sposób pierwotny na rzecz twórcy. Odejście od tej zasady wymaga szczególnego przepisu ustawy. Nabycie praw autorskich przez twórcę następuje ex lege wraz ze stworzeniem utworu i jest rezultatem nie aktu prawnego, lecz aktu realnego, określonych czynności faktycznych, psychologicznych.

Warto również podkreślić, że Ustawa nie zawiera regulacji prawnych, które nadawałyby jakimkolwiek podmiotom trzecim uprawnienie do określania pól eksploatacji, na których twórca „nabywa” prawa (nawet w przypadku pracodawcy są to reguły umowne – art. 12).

 Art. 17. Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu.

Cyk, głośny strzał migawki (zwłaszcza w Nikonie) i zostało zrobione zdjęcie. Jeżeli ponadto spełnia ono warunki z art. 1 ust. 1 Ustawy, to mamy do czynienia z utworem i twórcą. Z reguły o losach utworu (zdjęcia) decyduje jego autor (twórca) i tylko on może więc podjąć decyzję o unicestwieniu utworu. Tak więc czyjekolwiek żądanie skasowania przez Ciebie zdjęcia jest pozbawione podstaw prawnych i stanowi próbę ingerencji w Twoje majątkowe prawa autorskie.

Oczywiście korzystając z takiego „zakazanego” zdjęcia (zwłaszcza w sposób komercyjny) możemy dopuścić się naruszenia jakichś praw osób trzecich (jednak nie będą to w żadnym wypadku prawa majątkowe do zdjęcia, bo te są nasze). Nie każcie mi teraz wymyślać jakich, życie samo nam pokaże.

Zdjęcia bananów, czyli co może ochrona

Dzisiaj Gazeta.pl opisuje zakaz fotografowania bananów w Carrefourze. Sprawa fotografowania w miejscach publicznych, acz prywatnych wciąż wzbudza wiele kontrowersji. Sam wiele razy doświadczyłem, jak mnie ochrona przeganiała i zabraniała robić zdjęcia w tej czy tamtej galerii. No cóż, ale kto nie próbuje, ten w kozie nie siedzi 😉  Dosyć szeroko o fotografowaniu w takich miejscach i regulacjach prawnych z tym związanych pisałem już na blogu w tekście zatytułowanym „Zakazany owoc”. Nie będę więc w tym miejscu pisał wszystkiego od początku o fotografowaniu w sklepach, bo każdy zainteresowany tam to znajdzie. Należy jednak odczarować pewną tezę czytelnika. Nie można w żaden sposób mieszać kwestii zakazu fotografowania w muzeach z zakazem fotografowania w budynkach prywatnych (w tym w sklepach).  Powoływanie się na sprawę zakazu fotografowania w muzeum jest doprawdy nieporozumieniem, a analiza prawnicza oburzonego czytelnika będącego studentem prawa, chybiona. Stwierdzenie „Tabliczka zakaz fotografowania nigdy nie jest przepisem powszechnie obowiązującego prawa” nie przystoi studentowi prawa. Żadna tabliczka nie jest przepisem prawa. No dobra, każdy, kto pomyślał o Mojżeszu i Górze Synaj, złapał mnie na pewnej nieścisłości. 😉  Żeby nie było, że jestem czepialski, wiem, jakie miał intencje ów student. Taka tabliczka wbrew pozorom ma swój wydźwięk (może nie prawny, ale jednak), gdyż stanowi ona wyraz woli właściciela. W myśl zasady „my house is my castle” informuje nas, że nie zgadza się on na fotografowanie w jego obiekcie.  Tym samym robiąc zdjęcia wbrew intencjom wyraźnie zasygnalizowanym, naruszamy jego prawo wynikające z własności. Co innego, gdy takiej tabliczki nie ma. Nie istnieje żaden przepis, który nakazywałby nam domniemywać, że właściciel zakazuje fotografowania w jego obiekcie. Dopóki więc nikt nas o tym nie poinformuje, działamy w sposób jak najbardziej praworządny.

Co do żądania kasowania zdjęć. Takie uprawnienie nie przysługuje nawet policji. Żaden funkcjonariusz, ochroniarz czy właściciel obiektu nie ma więc prawa stawiać takich żądań, a tym bardziej samemu kasować zdjęcia.

Warto w tym miejscu jeszcze wskazać co wolno ochronie. Zerknijmy więc do ustawy z dnia 22 sierpnia 1997 r. o ochronie osób i mienia.

Art. 36. 1. Pracownik ochrony przy wykonywaniu zadań ochrony osób i mienia w granicach chronionych obiektów i obszarów ma prawo do:
1) ustalania uprawnień do przebywania na obszarach lub w obiektach chronionych oraz legitymowania osób, w celu ustalenia ich tożsamości;
2)wezwania osób do opuszczenia obszaru lub obiektu w przypadku stwierdzenia braku uprawnień do przebywania na terenie chronionego obszaru lub obiektu albo stwierdzenia zakłócania porządku;
3)ujęcia osób stwarzających w sposób oczywisty bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego, a także dla chronionego mienia, w celu niezwłocznego oddania tych osób Policji;
4)stosowania środków przymusu bezpośredniego, o których mowa w art. 38 ust. 2, w przypadku zagrożenia dóbr powierzonych ochronie lub odparcia ataku na pracownika ochrony;
5)użycia broni palnej w następujących przypadkach:
a) w celu odparcia bezpośredniego i bezprawnego zamachu na życie lub zdrowie pracownika ochrony albo innej osoby,
b)przeciwko osobie, która nie zastosowała się do wezwania natychmiastowego porzucenia broni lub innego niebezpiecznego narzędzia, którego użycie zagrozić może życiu lub zdrowiu pracownika ochrony albo innej osoby,
c)przeciwko osobie, która usiłuje bezprawnie, przemocą odebrać broń palną pracownikowi ochrony,
d)w celu odparcia gwałtownego bezpośredniego i bezprawnego zamachu na ochraniane osoby, wartości pieniężne oraz inne przedmioty wartościowe lub niebezpieczne.

Kompletny brak podstaw do zatrzymania amatora zdjęć bananów. Chyba jedyne, co można było zrobić w tym przypadku, to poprosić o opuszczenie sklepu. Ale też powinno się to zrobić w zgodzie z przepisami rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 18 listopada 1998 r. w sprawie szczegółowego trybu działań pracowników ochrony, podejmowanych wobec osób znajdujących się w granicach chronionych obiektów i obszarów.

§ 7. 1. Pracownik ochrony wzywa osobę nie posiadającą uprawnienia do przebywania na obszarze lub w obiekcie chronionym albo zakłócającą porządek do opuszczenia obszaru lub obiektu, informując ją o przyczynie wydania tego polecenia.
2. Przed przystąpieniem do czynności, o której mowa w ust. 1, pracownik ochrony jest obowiązany użyć zwrotu „Służba ochrony” oraz podać swoje imię i nazwisko.
3. W przypadku niepodporządkowania się poleceniu, o którym mowa w ust. 1, pracownik ochrony wzywa Policję i sporządza notatkę służbową o okolicznościach tego wezwania.

Trzeba również zwrócić uwagę, że ochrona podejmując działanie interwencyjne, zastrzeżone dla Policji wykracza poza uprawnienia wynikające z ustawy (orzeczenie Wojewódzkiego Sadu Administracyjnego w Warszawie, VI/SA/Wa 540/05).

Wizja dużego szmalu, czyli rzecz o ochronie wizerunku

Dzisiaj pojawiła się informacja, jak to pewien bezrobotny brytyjski kucharz ma zamiar dochodzić praw związanych z ochroną jego wizerunku, który był naruszony… 16 lat temu. Uważnemu czytelnikowi nasunie się pytanie, czy w takich sytuacjach można zgłosić zarzut  przedawnienia? Jeżeli kiedyś opublikowałem (rozpowszechniłem) czyjś wizerunek bez jego zgody, to po jakim czasie mi się upiecze i czy w ogóle mi się upiecze?  Wobec faktu, że wizerunek należy do jednego z dóbr osobistych, żądanie udzielenia ochrony prawnej w związku z naruszeniem tego dobra się nie przedawnia. Przepisy art. 117 i następnych kodeksu cywilnego, dotyczące przedawnienia odnoszą się bowiem jedynie do roszczeń majątkowych.

Zgodnie z art. 83 Ustawy do roszczeń w przypadku rozpowszechniania wizerunku osoby na nim przedstawionej oraz rozpowszechniania korespondencji bez wymaganego zezwolenia osoby, do której została skierowana, stosuje się odpowiednio przepis art. 78 ust. 1; roszczeń tych nie można dochodzić po upływie dwudziestu lat od śmierci tych osób.

Tak więc, osoba, której wizerunek został rozpowszechniony niezgodnie z prawem (lub jej spadkobiercy w okresie 20 lat od jej śmierci), może wystąpić z roszczeniem o:

  • zaniechanie działań naruszających,
  • dopełnienie czynności potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia (zwłaszcza przez złożenie publicznego oświadczenia),
  • zadośćuczynienie pieniężne za doznaną krzywdę (jeżeli naruszenie było zawinione) lub  zobowiązanie sprawcy, aby uiścił odpowiednią sumę pieniężną na wskazany cel społeczny.

Jeżeli mogą się pojawić w sprawie o naruszenie wizerunku „pieniądze”, to jedynie w kontekście zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. Krzywdę rozumianą jako szkodę niemajątkową, wywołaną naruszeniem dobra osobistego, polegającą na fizycznych dolegliwościach i psychicznych cierpieniach pokrzywdzonego. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 11 kwietnia 2006 r. (I CSK 159/05) stwierdził, że:

Przy ocenie, jaka suma jest odpowiednia tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę spowodowaną naruszeniem dóbr osobistych, należy mieć na uwadze rodzaj dobra, które zostało naruszone oraz charakter, stopień nasilenia i czas trwania doznawania przez osobę, której dobro zostało naruszone, ujemnych przeżyć psychicznych spowodowanych naruszeniem (krzywda). Dla oceny tej nie jest też bez znaczenia stopień winy osoby naruszającej dobra osobiste, cel który zamierzała ona osiągnąć podejmując działanie naruszające te dobra i korzyść majątkowa, jaką w związku z tym działaniem, uzyskała lub spodziewała się uzyskać.

Fakt, bezprawnego wykorzystania wizerunku pokrzywdzonych i podania do publicznej wiadomości nieprawdziwej informacji z ich życia intymnego do związanej z niemałymi kosztami reklamy czasopisma, której celem było zwiększenie korzyści majątkowej, której przysparza jego wydawanie, nie jest obojętny dla ustalenia wysokości zadośćuczynienia pieniężnego należnego pokrzywdzonym, wobec czego zadośćuczynienie to powinno być „odpowiednio” wyższe.

Tak więc  bezrobotny kucharz w Polsce mógłby liczyć na spore zadośćuczynienie tylko w sytuacji, gdy wykazałby występowanie powyższych okoliczności.

O ochronie wizerunku możesz przeczytać również w „Mój wizerunek, moja krzywda”.

Powtórka z wizerunku

Dzisiaj syntetyczne zestawienie orzecznictw sądowego dotyczącego wizerunku. Większość z poniższych orzeczeń było już na F-LEX przywoływane przy omawianiu różnych zagadnień związanych z ochroną wizerunku. Nie da się ukryć, że to powtórka. Ale nie dziwcie się przecież zaczyna się lato, a to sezon powtórek (przynajmniej w TV).

* * * * *

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 grudnia 2011 r. (I CSK 111/11)

W myśl z art. 81 ust. 2 ustawy z 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych i art. 14 ust. 6 ustawy z 1984 r. – Prawo prasowe, zawsze konieczne jest wykazanie związku pomiędzy wykonywaną działalnością publiczną a opublikowanym wizerunkiem, czy też informacją o prywatnym charakterze. Musi więc istnieć zależność między zachowaniem danej osoby w sferze publicznej. Poza tym ujawnienie danej informacji powinno służyć ochronie konkretnego, społecznie uzasadnionego interesu.

* * * * *

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 16 kwietnia 2010 r. (sygn.akt I ACa 1100/09)

Publikacja zdjęć, które nie stanowią wizerunku (podobizny) danej osoby, ale w powiązaniu z treścią artykułu umożliwiają jej rozpoznanie (identyfikację) stanowi naruszenie dóbr osobistych.

* * * * *

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 grudnia 2009 r. (sygn. akt I CSK 160/09)

Zakwalifikowanie sportowca do kadry narodowej i wyrażenie przez niego zgody na występowanie w reprezentacji kraju uprawnia polski związek sportowy do wykorzystania wizerunku zawodnika w stroju reprezentacyjnym do celów gospodarczych (art. 31 ust. 1 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o sporcie kwalifikowanym, Dz.U. Nr 155, poz. 1298 ze zm.).

* * * * *

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 października 2009 r. (III CSK 39/09)

Jest oczywiste, że wizerunek, który został wymieniony w art. 23 k.c. jako jedno z dóbr osobistych człowieka, oznacza podobiznę człowieka utrwaloną jako portret, fotografia lub w innej postaci. Wizerunku w tym znaczeniu nie posiada osoba prawna, która jest bytem abstrakcyjnym i nonsensem byłoby przypisanie takiego znaczenia pojęciu „wizerunek” w odniesieniu do osoby prawnej.

* * * * *

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 czerwca 2009 r. (I CSK 465/08)

Do osób powszechnie znanych można zaliczyć takie osoby, które wprost lub w sposób dorozumiany godzą się na podawanie do publicznej wiadomości wiedzy o swoim życiu, w tym także osoby prowadzące działalność gospodarczą lub społeczną. Są to osoby, które uczestniczą w życiu publicznym. Uczestnictwem w życiu publicznym jest branie udziału w charakterze eksperta w posiedzeniach komisji czy podkomisji sejmowych, skoro relacje z takich posiedzeń przekazywane są do publicznej wiadomości. Nie wystarcza to jednak jeszcze do wykluczenia potrzeby uzyskania zezwolenia na wykorzystanie wizerunku takiej osoby.

* * * * *

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 4 kwietnia 2007 r. (I ACa 139/07)

Jeżeli określona osoba narusza dobra osobiste innych osób jakimi są prawo do prywatności, zachowania własnego wizerunku, niezakłócone korzystanie ze swej swobody i własności prywatnej, to nie może skutecznie domagać się ochrony swego dobra osobistego skoro w istocie sama jest sprawcą tego naruszenia przez doprowadzenie (zmuszanie) innych osób do takich zachowań. 

* * * * *

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 30 maja 2006 r. (I ACa 246/05)

Kiedy wykonywane jest zdjęcie osoby, obejmujące jej udział w pracach określonego zespołu, kryteria uzyskania zgody na eksponowanie wizerunku wielu osób (w zasadzie zespołu) winny być inne, niż w sytuacji gdy eksponowane jest w zasadzie zdjęcie portretowe tej osoby (bez uzgodnienia z nią celu dla którego zdjęcie jest przygotowywane) i to w sytuacji gdy ta ekspozycja związana jest z jednoczesnym naruszeniem w tekście pod zdjęciem dóbr osobistych tej osoby. 

* * * * *

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 kwietnia 2004 r. (I CK 495/03)

Wizerunek osoby jest jej dobrem (argument z art. 23 k.c.), rozpowszechnianie eksponujące tę postać bez jej zgody stanowi naruszenie dobra. Jeżeli ponadto okoliczności rozpowszechniania (w wielu egzemplarzach i w miejscach publicznych) wskazują na instrumentalne traktowanie omawianego dobra, osoba przedstawiana może odczuwać to jako samowolną i publiczną ingerencję w sferę jej przeżyć wewnętrznych, a tym samym odczuwać poczucie krzywdy zgodne z odczuciem, które w opisanej sytuacji stałoby się udziałem każdego rozsądnie myślącego człowieka przywiązującego właściwe znaczenie do swej godności.

* * * * *

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 26 listopada 2003 r. (VI ACa 348/03)

Z art. 81 u.p.a.p.p. nie wynika, aby do naruszenia dóbr osobistych osoby, której wizerunek rozpowszechniono mogło dojść tylko wtedy, gdy wizerunek ten jest rozpoznawalny dla ogółu odbiorców. Gdyby tak było, to ochrona przewidziana w art. 23 w związku z art. 24 k.c. i art. 81 prawa autorskiego przysługiwałaby wyłącznie osobom publicznym oraz takim, których twarz jest powszechnie znana. Artykuł 81 prawa autorskiego takich ograniczeń nie zawiera. Wręcz przeciwnie, właśnie rozpowszechnianie wizerunku osób powszechnie znanych nie wymaga zgody zainteresowanego, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych (art. 81 ustęp 2 pkt 1 prawa autorskiego).

* * * * *

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 lutego 2003 r. (IV CKN 1819/00)

Naruszenie prawa do wizerunku osoby fizycznej (art. 23 k.c.) następowałoby wówczas, gdyby opublikowana w prasie bez zgody tej osoby fotografia wykonana była w sposób umożliwiający identyfikację tej osoby.

* * * * *

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 19 kwietnia 2000 r. (I ACa 1455/99)

W procesie o ochronę dóbr osobistych, pozwany ma obowiązek wykazać, że jego działanie nie było bezprawne. Bezprawność działania, zgodnie z art. 81 ust. 1 Prawa autorskiego, wyłącza zgoda uprawnionego. Istnienia zgody uprawnionego ani jej zakresu nie domniemywa się. Pozwany ma obowiązek wykazać, że uzyskał zgodę uprawnionego na rozpowszechnianie jego wizerunku w oznaczonych warunkach.

* * * * *

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 13 stycznia 1999 r. (I ACa 1089/98)

Wizerunek człowieka jest zgodnie z art. 23 kc zaliczany do jego dóbr osobistych podlegających ochronie niezależnie od tego, czy wskutek posłużenia się nim w sposób bezprawny, a więc bez zgody zainteresowanego, przez osobę trzecią, doszło do naruszenia innych dóbr osobistych człowieka, jak cześć czy godność. Zakres ochrony wizerunku w sposób szczegółowy określa art. 81 Prawa autorskiego (rozpowszechnianie wizerunku wymaga zgody osoby na nim przedstawionej).

* * * * *

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 12 lutego 1998 r. (I ACa 1044/97)

Zgoda na rozpowszechnienie wizerunku musi być niewątpliwa, zatem osoba jej udzielająca musi mieć pełną świadomość nie tylko formy przedstawienia jej wizerunku, ale także miejsca i czasu publikacji, zestawienia z innymi wizerunkami i towarzyszącego jej komentarza. 

* * * * *

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 21 czerwca 1991 r. (I ACr 127/91)

Do naruszenia czci, będącej przedmiotem ochrony z mocy art. 23 k.c. może dojść także przed odpowiednio reżyserowany program, stwarzający „konkretny klimat psychiczny:” oddziaływujący na dobiorcę w sposób nawet niezgodny z góry przyjętym kierunkiem przez jego autorów. Ochroną z art. 23 k.c. objęty jest nie tylko przykładowo wymieniony w tym przepisie wizerunek człowieka ale także emitowany np. w telewizji jego głos. Przepis art. 14 ust. 6 prawa prasowego nie uchyla odpowiedzialności sprawcy za naruszenie prawa do wizerunku lub głosu.

* * * * *

Zasady współżycia

Nie można w żadnym wypadku zgodzić się na działalność pseudokibiców, o której donosi dzisiaj gazeta.pl. Należy przypuszczać, że nie jest to robione w zacnych celach. Komentarze, o których wspomina autor tekstu zdają się temu przeczyć.Jednak nie o kibicach chciałem, a o zdjęciach, a dokładniej o publikacji wizerunku. Pod koniec tekstu cytowana jest wypowiedź pana prof. Jana Błeszczyńskiego w zakresie ochrony wizerunku.

Przepisy mówią wyraźnie, że wizerunek jest chroniony we wszystkich przypadkach, a wyjątki, kiedy można rozpowszechniać wizerunek, są enumeratywnie wymienione: dotyczy to osób powszechnie znanych i w sytuacjach, które łączą się z ich działalnością. Z tego rodzaju przypadkiem nie mamy tu do czynienia – tłumaczy prof. Błeszyński. Policjanci bowiem, co prawda wykonują zadania służbowe, ale nie są osobami powszechnie znanymi.

Nie chcę dyskutować o zdjęciach policjantów po cywilnemu i dwuznacznej moralnie postawie pewnego portalu, ale generalnie o zdjęciach funkcjonariuszy policji. Pisałem o tym na F-LEX prawie rok temu w „07 zgłoś się”. Przywoływałem tam m.in. wypowiedź rzecznika KGP Mariusza Sokołowskiego, który przypomniał, że umundurowanego policjanta w miejscu publicznym można nagrywać, fotografować, filmować i nikt nie potrzebuje na to jakiejkolwiek zgody. W styczniu tego roku pisał o tym również Światobrazu.pl, który również przywoływał tę wypowiedź rzecznika. To, że można fotografować, to wiadomo było od zawsze, bo fotografować można każdego prawie w każdej sytuacji (o wyjątku przewidzianym w art. 191 a k.k. też już pisałem). Przypomnieć należy wszystkim jednak, że pojęcie fotografować  nie jest tożsame z pojęciem rozpowszechniać. Czytając rano przywołany na wstępie artykuł w pierwszej chwili się oburzyłem i uznałem, że dziennikarz musiał chyba przekręcić to, co  powiedział profesor, bo przecież nawet rzecznik policji itp. itd. Ale potem przyszła chwila refleksji. Przecież rzecznik nic nie mówił o publikacji wizerunku funkcjonariusza, a jedynie o jego fotografowaniu. W sumie trudno byłoby, żeby rzecznik KGP mógł decydować o czyimś prawie do wizerunku, niby na jakiej podstawie. Mamy przecież tylko dwie możliwości. Albo zgodzi się na to sam zainteresowany, albo musimy sięgnąć po dobrodziejstwo art. 81 ust. 2 Ustawy. Pan prof. Błeszczyński stanął na stanowisku, że „policjanci, co prawda wykonują zadania służbowe, ale nie są osobami powszechnie znanymi”. Tym samym wyklucza możliwość rozpowszechniania wizerunku funkcjonariuszy na podstawie art. 81 ust. 2 pkt 1 Ustawy (Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych). W „07 zgłoś się” pisałem, że w doktrynie dopuszcza się jednak również szersze pojmowanie pojęcia osoby powszechnie znanej w kontekście ustawowej zgody zawartej w art. 81 ust. 2 pkt 1. i chyba dla naszego fotograficznego dobra, lepiej trzymać z tą częścią doktryny. 🙂

 Wróćmy do opisanej przez gazeta.pl akcji pseudokibiców. Zakładając nawet a priori, że z art. 81 ust. 2 pkt 1 można wywieść zgodę ustawową na publikację wizerunku funkcjonariusza, to pozostaje jeszcze coś takiego jak „nadużycie prawa przez uprawnionego”, czyli słynny art. 5 kodeksu cywilnego.

Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony.

Co  z tego wynika dla fotografa? Ano tyle, że czasem mając rację i prawo po swojej stronie można „przegiąć pałkę” i to nie tylko policyjną. 😉

Sprzedajemy cudzy wizerunek

Zapłata modelce za pozowanie nie zawsze oznacza, że zdjęcie może być wykorzystane zawsze i wszędzie, pomimo treści art. 81 ust. 1 zdanie 2 Ustawy.

W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

Przepis ten zawiera domniemanie prawne, z którego wynika, że osoba która otrzymała wynagrodzenie za pozowanie wyraziła zgodę na rozpowszechnianie wizerunku. W doktrynie wskazuje się, że domniemanie to obejmuje zgodę na rozpowszechnianie wizerunku w dowolnym czasie i na dowolnym obszarze (wystarczy zajrzeć np. do Systemu Prawa Prywatnego, Tom 13 Prawo autorskie). Jeżeli zapłaciłeś modelowi i ustaliliście zasady dotyczące sposobu publikacji lub obszaru, na którym będą rozpowszechniane zdjęcia z jego wizerunkiem, a następnie te ustalenia naruszyłeś, to obowiązek wykazania tego faktu spoczywa na modelu. Ty korzystasz z domniemania zawartego w art. 81 ust. 1 zdanie 2 Ustawy. Jest to jednak domniemanie, które można obalić w drodze przeprowadzenia dowodu, z którego wynikać będzie coś innego niż z treści domniemania.  Ciężar przeprowadzenia takiego dowodu spoczywa na modelu (art. 6 kodeksu cywilnego stanowi bowiem, że ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne). Jeżeli więc model uważa, że wasze ustalenia zawierały jakieś ograniczenia, to będzie musiał to wykazać (czyli obalić… domniemanie). Tyle w ramach wstępu, bo nie o samej zgodzie dzisiaj ma być, a o naruszeniu dóbr osobistych modela w związku z publikacją zdjęcia, co do którego miałeś zgodę na rozpowszechnianie. Chodzi bowiem o relacje pomiędzy przepisami Ustawy, a przepisami dotyczącymi ochrony praw osobistych, zawartymi w kodeksie cywilnym. Było o tym trochę w „Rzućcie grosik”.

Art. 23.k.c. Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

Chciałbym kilka słów na ten temat napisać w oparciu o sprawę o sygnaturze I CK 40/03 rozpatrywaną przez Sąd Najwyższy. Wprawdzie dotyczy ona przede wszystkim odpowiedzialności wydawcy za publikację reklamy, ale sami zobaczycie, że ma to związek ze zdjęciami. Stan faktyczny był następujący:

Jest sobie fotograf, jest i modelka. Za pozowanie do zdjęć modelka otrzymała od fotografa wynagrodzenie i wyraziła zgodę na ich publikację bez ograniczeń. Zgodą tą nie było objęte opatrywanie zdjęć napisami. Jest również firma X, której fotograf przekazał zdjęcia na podstawie umowy, w której zastrzeżono, że zdjęcia wykorzystane zostaną w celach informacyjno-reklamowych w programie opartym na formule Party Line, w takiej postaci i kształcie, w jakiej przekazał je zbywca oraz w sposób nie naruszający obowiązujących przepisów prawa. Ogłoszenia reklamowe z wizerunkiem modelki przygotowane przez Y, działającą na zlecenie X, zostały zamieszczone w wielu numerach gazety Z. Reklamy stanowiły całość składającą się z fotografii modelki opatrzonej tekstem oraz numerami telefonów. Pod reklamą drobnym drukiem podano koszt minuty rozmowy i wymóg ukończenia 18 lat, by skorzystać z reklamowanej usługi. Modelka wytoczyła proces zarówno fotografowi, firmie X oraz wydawcy gazety Z, gdyż uznała, że publikowana reklama naruszyła jej prawo podmiotowe do dobrego imienia, godności i czci.

W tej sprawie od wszelkich „zarzutów” został uwolniony fotograf, bo nie naruszył on prawa. Miał zgodę na rozpowszechnianie wizerunku, a dodatkowo w umowie z X zastrzegł, że X nie będzie korzystać ze zdjęć w sposób niezgodny z prawem. Sąd uznał, że fotograf w świetle postanowień art. 81 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych nabył od modelki prawa do rozpowszechniania fotografii, ponieważ otrzymała wynagrodzenie za pozowanie. Mógł więc przenieść to prawo na inny podmiot.  Firmie X się jednak nie upiekło. Sąd stwierdził, że opublikowanie wizerunku powódki nie byłoby działaniem bezprawnym, gdyby ograniczyło się do zdjęć w postaci, w jakiej fotograf przekazał je firmie X. Bezprawność publikacji wizerunku modelki była rezultatem zestawienia go w jednej kompozycji ze zwrotami mogącymi sugerować, że oferuje ona reklamowane usługi, odbierane jako usługi o charakterze erotycznym.

Jak się ustrzec przed przykrymi przygodami?

  • Jeżeli jesteś fotografem i „sprzedajesz” zdjęcie, to warto zadbać o taki drobiazg, jak oświadczenie licencjobiorcy, że będzie on korzystał ze zdjęcia w sposób nienaruszający powszechnie obowiązujących przepisów prawa (jak widać z powyższej sprawy sądowej – warto mieć taką klauzulę), a także szczegółowe ustalenie, w jakim zakresie będzie wykorzystane.
  • Jeżeli jesteś modelką, to przeczytaj dokładnie co podpisujesz (mowa o model release), a jak nic nie podpisujesz, to się zastanów, czy jednak nie warto byłoby coś podpisać.  W innej sytuacji może cię czekać kilkuletnia batalia w obronie dobrego imienia. Jak wspominałem w „Rzućcie grosik” zastrzeżenia (ograniczenia) powinny być zgłoszone najpóźniej w chwili ustalania wynagrodzenia.

Cel warsztatów

Update 15.06.2012
W komentarzach znajdziecie wyjaśnienie organizatora – wpis Proimage.

Agata, Pani Doktor od ząbków, a jednocześnie zapalona fotograf- amator troszkę oburzona, wrzuciła mi link reklamujący warsztaty prowadzone przez Wiktora Franko, jakie mają się odbyć lada dzień w Kielcach. Oburzenie nie dotyczy ani ceny ani miejsca czy tym bardziej samego prowadzącego. Chodzi o pewne zasady związane z wykorzystaniem zdjęć powstałych podczas warsztatów. Niedawno pisałem o innych warsztatach i rządzących tam regułach. Co takiego zbulwersowało Panią Doktor? Agatę poruszyła taka informacja:

„Zdjęcia zrobione przez uczestnika w trakcie jego indywidualnej pracy z modelką nie podlegają żadnej „cenzurze” ze strony organizatora. Wszystkie zdjęcia uczestnik może wykorzystać w swoim portfolio.(…)
Przez wykorzystanie w swoim portfolio organizator rozumie wykorzystanie w celach promocji działalności autora zdjęcia związanej z fotografią np. autorskie strony www, blogi, profile społecznościowe, artykuły w prasie dotyczące autora zdjęcia. Nie oznacza to zgody na wykorzystanie komercyjne zdjęcia takie jak: odsprzedawanie zdjęcia, umieszczanie zdjęcia w agencjach stockowych, czy wykorzystanie zdjęcia w reklamie.”

W kontekście powyższego zapisu znowu pojawiło się pytanie, kto jest właścicielem zdjęcia zrobionego na tych warsztatach?  Nie wiem, czym kierował się organizator przygotowujący te warsztaty, tak więc „pogdybajmy”.

Wersja I.
Uczestniku robisz zdjęcie pod moim kierunkiem, tak więc jesteśmy współautorami powstałych utworów. Jako współautorzy decydujemy o dalszych ich losach. Ja ze swojej strony wyrażam w ciemno zgodę  na wykorzystanie zdjęć w takich i takich sytuacjach (polach eksploatacyjnych).”
Można byłoby zastosować taką wykładnię, ale co wtedy z oznaczeniem współautora pod zdjęciem? Nie znalazłem zgody na pominięcie informacji o współautorstwie. Choćby z tego można wnioskować, że chyba tak nie myślał organizator.

Wersja II
„Ja, organizator, jestem twórcą”.
Oczywiście poniosło mnie. Mogłoby dojść do takiej sytuacji, gdyby uczestnik warsztatów był tylko Panem Push The Buton, o którym pisałem w „Autoportrecie”. Z przywołanego na wstępie „regulaminu” nie wynika jednak, żeby organizator miał zakusy traktować uczestnika kursu jako Pana Push the Button.

Wersja III.
Nie możesz wykorzystywać zdjęć poza sytuacjami opisanymi w ogłoszeniu, bo modelka wyraziła zgodę jedynie na publikację w ograniczonym zakresie.” Zgoda na rozpowszechnianie wizerunku nie ma wpływu na kwestie związane z majątkowymi prawami autorskimi. Brak zgody modela nie powoduje, że zdjęcia nie można sprzedać. Pisałem o tym na F-LEX w „Model release II”.

Oczywiście może być tak, że modelka wyraziła zgodę na rozpowszechnianie wizerunku w ograniczony sposób.  W takim wypadku, może warto byłoby napisać wprost, że zgoda modelki obejmuje to i tamto, a jeżeli postąpisz w inny sposób, to narazisz się z jej strony (a nie organizatora) na zarzut naruszenia dobra osobistego, jakim jest wizerunek modelki.
Co miał na myśli organizator, tak jak pisałem na wstępie nie wiem, bo niby dlaczego miałbym wiedzieć. Może po prostu warto, aby zainteresowani sami  go zapytali. 😉

Pozostaje jeszcze passus:

„Na wykorzystanie ewentualnych zdjęć zrobionych w trakcie warsztatów, poza tym czasem [uwaga: chodzi o czas indywidualnej pracy z modelką], organizator nie wyraża zgody.”

Rozumiem, że może to być próba ochrony wizerunku organizatora i pozostałych uczestników. Ale co będzie w sytuacji, jeżeli uczestnicy widniejący na zdjęciu wyrażą zgodę? Poza tym, co ma wizerunek do majątkowych praw autorskich? Wersja I i II odpada na 100%.

Pozostawiając paragrafy na boku pojawia się jeszcze jedno pytanie skierowane do potencjalnych uczestników. Czy na warsztaty (z modelkami) jedzie się zrobić zdjęcie życia, czy czegoś się nauczyć?

Czas toi-toi, czyli przerwa

Najbliższe okolice mojego biura zaczynają przypominać obwarowania jak za czasów obrony Festung Breslau w 1945 r., albo jak kto woli największy publiczny szalet Europy. Znaczy, że się zbliża. Czas  dać nogę i nie dać się temu zbiorowemu szaleństwu. Na kilka dni macie wolne od F-LEXa. 😉

Uciekam tam, gdzie wieje. Może tym razem uda mi się wreszcie przyzwoicie sfotografować wiatraki i inne atrakcje Północnej Jutlandii.

 

 

Fotoestetyka

Nie każda fotografia zamieszczona w prasie lub na portalach utrzymywanych przez wydawców prasy ma charakter fotografii reporterskiej. Wydawcy prasy widząc coraz to większe zagrożenie dla ich papierowego produktu wspierają go portalami internetowymi. Wiadomo, że portal rządzi się trochę innymi zasadami i prawami (nie mylić z prawem), niż papierowy produkt. Sam kontent z gazety już nie wystarcza. Taki portal trzeba czymś „zapełnić”. Powinno być dużo, a przy okazji najlepiej za bezcen lub za darmo (O pozyskiwaniu darmowego kontentu już było na F-LEX). Łatwym sposobem na materiał portalowy jest zamieszczenie „fotorelacji” z jakiegoś wydarzenia lub pokazanie czegoś, co ma zainteresować czytelnika. Pomysł dobry, a nawet bardzo dobry. Sam często oglądam te fotorelacje na różnych portalach. Pomysł jest OK, ale z realizacją bywa czasem gorzej.
Jeżeli pokazuje się reportaż z remontu Rynku we Wrocławiu, to zdjęcia rzeczywiście mają charakter reporterski i trudno od nich wymagać, żeby było super światło, nienaganna kompozycja itp. No bo przecież żwir przyjechał, kiedy przyjechał, a z niespodziewaną gospodarską wizytą pan prezydent wpadł wtedy, kiedy miał lukę w kalendarzu, a nie kiedy było najlepsze światło dla fotografa. Jeżeli jednak widzę tytuł „Wyremontowany Dworzec Główny piękny także po zmroku” i bohaterem zdjęć jest budynek wrocławskiego dworca, to chciałbym zobaczyć go w całej krasie, na wymuskanych, dopieszczonych fotkach. Tu już nie ma reporterki, pośpiechu, przepychania się z innymi fotografami lub walki z czasem, aby złapać ulotną chwilę. Otwieram i co widzę? Walące się budynki (czyli typowa rzecz dla obiektywu zadartego do góry), przepalona niemiłosiernie iluminacja walącego się budynku, jak również sporo zdjęć, na których nie wiadomo, co jest. Ludzie to oglądają, lecą ze swoimi aparatami, robią zdjęcia, a potem publikują na różnych fotograficznych portalach i oczekują „obiektywnej” oceny, czyli ochów i achów. W sumie nie można się dziwić. Widzą tego typu zdjęcia na portalach u największych wydawców, a to znaczy, że tak się robi zdjęcia. To musi być dobre zdjęcie, bo przecież w innym wypadku tacy poważni wydawcy nie publikowaliby czegoś, co jest kiepskie.

Jakoś mi się nie chce wierzyć, że fotoedytorzy i redaktorzy nie zauważają „jakości” tego, co publikują. Bardziej uwierzę w to, że nie mają świadomości jaką robią „krzywdę” wielu swoim czytelnikom. Przecież nie każdy wie, że tego, co jest dobre, należy szukać w Foto”, „Foto Kurierze” czy DFV, których łączny miesięczny nakład zapewne jest mniejszy niż dzienny nakład niejednej gazety, która na swoich portalach pokazuje „zdjęcia zrobione inaczej”.

PS. Zapewne osoby, które czytają ten tekst, wiedzą doskonale, jak zrobić zdjęcie nocą. Jednak na wszelki wypadek (a nuż trafią tu także inni) polecam Tony’ego Worobca i jego „Fotografię nocną i przy słabym świetle”.