Zatrzymana karta

Pod ostatnim wpisem o tajemnicy dziennikarskiej pojawił się link do artykułu, w którym opisano fakt zatrzymania przez policję karty pamięci. Wobec tego, że jest to wciąż temat, który budzi pewne kontrowersje lub niezrozumienie, dzisiaj kilka informacji z tym związanych. 🙂
Jak zapewne pamiętacie, wielokrotnie powtarzałem na blogu, że policja nie może nakazać nam skasowania zrobionych zdjęć. Należy jednak odróżnić niczym nieuzasadniony i nieznajdujący podstaw prawnych nakaz skasowania zdjęcia, od zatrzymania przez policję, czy to aparatu fotograficznego z kartą, czy też samej karty. Zgodnie z art. 217 § 1 kodeksu postępowania karnego „rzeczy mogące stanowić dowód w sprawie lub podlegające zajęciu w celu zabezpieczenia kar majątkowych, środków karnych o charakterze majątkowym albo roszczeń o naprawienie szkody należy wydać na żądanie sądu lub prokuratora, a w wypadkach niecierpiących zwłoki – także na żądanie Policji lub innego uprawnionego organu”.
W sytuacji, gdy wydania żąda Policja, osoba która rzecz wyda, ma prawo niezwłocznie złożyć wniosek o sporządzenie i doręczenie jej postanowienia sądu lub prokuratora o zatwierdzeniu zatrzymania (na wydanie którego mają 7 dni) , o czym należy ją pouczyć. Doręczenie postanowienia powinno nastąpić w terminie 14 dni od zatrzymania rzeczy (art. 217 § 4 k.p.k.). Pamiętajcie również, że w przypadku zatrzymania czegokolwiek musi zostać sporządzony protokół zatrzymania rzeczy (art. 229 k.p.k.). Przepisy dotyczące funkcjonowania prokuratury (Regulamin wewnętrznego urzędowania powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury) stanowią, że zatrzymaniu podlegają rzeczy mogące stanowić dowód w sprawie, które:
1) służyły lub były przeznaczone do popełnienia przestępstwa;
2) zachowały na sobie ślady przestępstwa;
3) pochodzą bezpośrednio lub pośrednio z przestępstwa;
4) mogą służyć jako środek dowodowy do wykrycia sprawcy czynu lub ustalenia przyczyn i okoliczności przestępstwa albo których posiadanie bez zezwolenia jest zabronione.

Jeżeli uznasz, że nie zachodzi jedna z powyższych przesłanek, to śmiało możesz składać zażalenie do sądu (art. 236 k.p.k.).

Jak do tego wszystkiego ma się tajemnica dziennikarska, o której pisałem poprzednio? Czy fotoreporterowi można ot tak zabrać kartę pamięci ze zdjęciami? Jeżeli osoba, u której dokonano zatrzymania rzeczy oświadczy, że wydane lub znalezione przy przeszukaniu pismo lub inny dokument zawiera informacje niejawne lub wiadomości objęte tajemnicą zawodową organ przeprowadzający czynność przekazuje niezwłocznie pismo lub inny dokument bez jego odczytania prokuratorowi lub sądowi w opieczętowanym opakowaniu (art. 225 § 1 k.p.k). Uważam, że przy obecnym rozwoju techniki zdjęcia zapisane czy to w formacie JPG, czy też RAW (lub każdym innym) należy traktować na równi z dokumentami w tradycyjnym rozumieniu i powinien mieć do nich zastosowanie powyższy przepis prawa (definicję dokumentu można znaleźć np. w art. 115 § 14 kodeksu karnego). Na przepis art. 225 § 1 k.p.k. nie będzie mógł się jednak powołać ten fotoreporter, który sam jest osobą podejrzaną o popełnienie przestępstwa. Warto również pamiętać o art. 226 k.p.k., zgodnie z którym w kwestii wykorzystania dokumentów zawierających tajemnicę zawodową, jako dowodów w postępowaniu karnym, stosuje się odpowiednio zakazy i ograniczenia określone w art. 178-181. W przypadku dziennikarzy chodzi oczywiście o art. 180 k.p.k. (o którym było w „Tajemnicy”).

Wracając do przywołanego na wstępie artykułu. Bohater zajścia nie był dziennikarzem, więc z pewnością przepisy dotyczące tajemnicy dziennikarskiej i związanych z tym procedur nie będą miały w tej sprawie miejsca. Skoro Policja zatrzymała kartę pamięci (wydaną dobrowolnie), to powinien zostać sporządzony stosowny protokół zatrzymania, a sam zainteresowany pouczony o prawie złożenia wniosku o doręczenie postanowienia o zatwierdzeniu zatrzymania, na które można się oczywiście żalić do sądu.

Tajemnica

Zgodnie z art. 15 ust. 2 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. prawo prasowe dziennikarz ma obowiązek zachowania w tajemnicy:

  • danych umożliwiających identyfikację autora materiału prasowego, listu do redakcji lub innego materiału o tym charakterze, jak również innych osób udzielających informacji opublikowanych albo przekazanych do opublikowania, jeżeli osoby te zastrzegły nieujawnianie powyższych danych,
  • wszelkich informacji, których ujawnienie mogłoby naruszać chronione prawem interesy osób trzecich.

Prawo prasowe nakłada na dziennikarza obowiązek przestrzegania tajemnicy dziennikarskiej. Czy w takim razie zdjęcia mogą być objęte tajemnicą dziennikarską? Oczywiście, pod warunkiem, że zrobił je dziennikarz i stanowią one materiał prasowy.

Kiedy fotograf ma status dziennikarza? Art. 7 ust. 2 pkt 5 prawa prasowego stanowi, że dziennikarzem jest osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych, pozostająca w stosunku pracy z redakcją albo zajmująca się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji. Mamy więc dwie sytuacje – albo jesteś zatrudniony na etacie w redakcji w charakterze fotoreportera (coraz rzadziej spotykane zjawisko, w zasadzie odchodzące w niepamięć), albo działasz na zlecenie redakcji (freelancer, firma-firma itp.). Oczywiście drugi element definicji jest bardzo nieprecyzyjny, bo w zasadzie za dziennikarza można uznać każdego pod warunkiem, że działa na rzecz i z upoważnienia redakcji.

Zrobione przez fotografa – dziennikarza zdjęcia zazwyczaj mają charakter materiału prasowego w rozumieniu art. 7 ust. 2 pkt 4 prawa prasowego. Materiałem prasowym jest każdy opublikowany lub przekazany do opublikowania w prasie tekst albo obraz o charakterze informacyjnym, publicystycznym, dokumentalnym lub innym, niezależnie od środków przekazu, rodzaju, formy, przeznaczenia czy autorstwa.

Skoro zdjęcia są materiałem prasowym, to żaden policjant, ani prokurator nie może ot tak zobowiązać fotoreportera do przekazania lub pokazania zdjęć, tłumacząc to dobrem śledztwa, czy potrzebą zwykłych czynności operacyjnych. Nawet jeżeli byś chciał pokazać, to musisz pamiętać, że prawo prasowe nałożyło na ciebie obowiązek dochowania tajemnicy zawodowej. Gwarancją ochrony tejże tajemnicy są m.in. przepisy kodeksu postępowania karnego (art. 180 § 2 i 3 k.p.k.), które przewidują tylko wyjątkowe sytuacje, gdy dopuszczalne jest zwolnienie z tejże. Za każdym razem z tajemnicy dziennikarskiej zwalnia sąd. Żaden prokurator, czy policjant, tylko sąd! Nawet jeżeli sąd zwolni dziennikarza z obowiązku zachowania tajemnicy dziennikarskiej, ten ma prawo złożyć zażalenie do sądu wyższej instancji. Dopiero w przypadku uprawomocnienia się postanowienia o zwolnieniu z tajemnicy dziennikarskiej można wyjawić okoliczności, co do których zostało się zwolnionym.

Art. 180. § 2. Osoby obowiązane do zachowania tajemnicy (…) dziennikarskiej mogą być przesłuchiwane co do faktów objętych tą tajemnicą tylko wtedy, gdy jest to niezbędne dla dobra wymiaru sprawiedliwości, a okoliczność nie może być ustalona na podstawie innego dowodu. W postępowaniu przygotowawczym w przedmiocie przesłuchania lub zezwolenia na przesłuchanie decyduje sąd, na posiedzeniu bez udziału stron, w terminie nie dłuższym niż 7 dni od daty doręczenia wniosku prokuratora. Na postanowienie sądu przysługuje zażalenie.
§ 3. Zwolnienie dziennikarza od obowiązku zachowania tajemnicy nie może dotyczyć danych umożliwiających identyfikację autora materiału prasowego, listu do redakcji lub innego materiału o tym charakterze, jak również identyfikację osób udzielających informacji opublikowanych lub przekazanych do opublikowania, jeżeli osoby te zastrzegły nieujawnianie powyższych danych.
§ 4. Przepisu § 3 nie stosuje się, jeżeli informacja dotyczy przestępstwa, o którym mowa w art. 240 § 1 Kodeksu karnego.

Jeżeli więc fotografowałeś nielegalną demonstrację, zamieszki uliczne czy też bijatykę, przygotowując materiał dla redakcji, to ani Policja, ani prokuratura ot tak nie mogą żądać od Ciebie tychże zdjęć.

Poniżej przedstawiam kilka orzeczeń dotyczących tajemnicy dziennikarskiej:

  • Sąd Apelacyjny w Katowicach (sygn. akt II AKa 155/11) uznał, że „Tajemnica dziennikarska ma charakter bezwzględny i niemożliwe jest przesłuchanie dziennikarza, powołującego się na tajemnicę dziennikarską, również co do okoliczności, które pozwalałyby na ujawnienie danych umożliwiających identyfikację informatorów dziennikarzy. Zwolnienie dziennikarza od obowiązku zachowania tajemnicy danych umożliwiających identyfikację osób udzielających informacji, następuje jedynie wówczas, gdy informacja dotyczy przestępstwa, o którym mowa w art. 240 § 1 k.k. W tym stanie rzeczy trudno zaaprobować stanowisko, że w przypadku oświadczenia świadka, iż nie poda danych osób będących autorami listów do redakcji i przekazujących mu informacje do opublikowania, gdyż zastrzegły sobie anonimowość, winien on być do tego przymuszony stosowną karą porządkową.
  • Sąd Apelacyjny w Katowicach (sygn. akt II AKz 664/11) uznał, że „przesłanka „niemożliwości ustalenia okoliczności na podstawie innego dowodu”, opisana w art. 180 § 2 k.p.k. wskazuje, iż w grę wchodzi obiektywna niemożliwość, co oznacza faktyczne nieistnienie takiego źródła dowodowego, które mogłoby dostarczyć informacji na dany temat. Nie wystarcza tu ani istnienie (możliwych do pokonania) przeszkód w dotarciu do istniejącego źródła dowodowego, ani też nieustalenie istnienia tego źródła wynikające z niepodjęcia wszystkich koniecznych w danym momencie czynności wykrywczych. Prokurator występujący z wnioskiem o zwolnienie z tajemnicy zawodowej nie może zapominać, że w takim wypadku to on występuje z tezą procesową, która wnioskiem tym jest objęta i tym samym, to na nim spoczywa ciężar wykazania jej słuszności. Rola sądu nie sprowadza się do formalnego spełniania oczekiwania prokuratora, a sąd nie jest „pomocnikiem” organu ścigania. W takim wypadku sąd jest organem stojącym na straży praworządności, jest gwarantem zachowania form postępowania i merytorycznej zasadności żądania zmierzającego do wyjątkowego wzruszenia zakazu dowodowego w imię celu ważniejszego, jakim jest dobro wymiaru sprawiedliwości.”
  •   Sąd Najwyższy (sygn. akt WZ 36/10) stwierdził, że „art. 15 (ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe) po pierwsze, przyznaje autorowi materiału prasowego prawo do zachowania w tajemnicy swojego nazwiska. Po drugie, określono w jego treści zakres podmiotowy i przedmiotowy tajemnicy dziennikarskiej, wskazując na to, że dziennikarz ma obowiązek zachowania w tajemnicy danych umożliwiających identyfikację autora materiału prasowego, jak również innych osób udzielających informacji opublikowanych albo przekazanych do opublikowania, jeżeli osoby te zastrzegły nieujawnienie tych danych. Po trzecie, wskazano w treści tego przepisu, że dziennikarz ma obowiązek zachowania w tajemnicy wszelkich informacji, których ujawnienie mogłoby naruszać chronione prawem interesy osób trzecich (…). Jeżeli interesujące organ procesowy informacje mieszczą się w tak określonych granicach tajemnicy zawodowej, to przesłuchanie dziennikarza na te okoliczności po stwierdzeniu ich niezbędności i niemożliwości ich ustalenia na podstawie innego dowodu, możliwe jest wyłącznie po zwolnieniu dziennikarza od obowiązku zachowania tajemnicy zawodowej (art. 180 § 1 i 2 k.p.k.).”

Zdjęcia XXX

Czy fotografując, a później publikując akty fotograf może zostać oskarżony o publikację pornografii?  Na początku trzeba byłoby spróbować zdefiniować samo pojęcie pornografii. Nie jest to takie proste, wielokrotnie w przeszłości sądy połamały sobie zęby na tym temacie. Obecnie jednak już w miarę wykrystalizowała się linia orzecznictwa w tym zakresie. Zacznijmy jednak od definicji, jakie możemy znaleźć w słownikach. Zaglądamy do „Słownika wyrazów obcych on-line”  wpisujemy w wyszukiwarkę słowo „pornografia” i po chwili otrzymujemy odpowiedź. Według tegoż słownika „Pornografia to teksty albo wizerunki o treści nieprzyzwoitej, obscenicznej, przedstawiające sceny erotyczne, aby podniecić seksualnie czytelnika albo widza.” Co na to Słownik języka polskiego?  Pornografia to „pisma, filmy, zdjęcia itp. mające wywołać podniecenie seksualne”.  Sąd Najwyższy (sygn. akt IV KK 173/10) niedawno w jednym ze swoich judykatów podał taką oto definicję treści pornograficznych:

Treści pornograficzne” w rozumieniu art. 202 k.k. to zawarte w utrwalonej formie (np. film, zdjęcia, czasopisma, książki, obrazy) lub nie (np. pokazy na żywo), prezentacje czynności seksualnych człowieka (zwłaszcza ukazywanie organów płciowych człowieka w ich funkcjach seksualnych), i to zarówno w wymiarze niesprzecznym z ich biologicznym ukierunkowaniem, jak i czynności seksualnych człowieka sprzecznych z przyjętymi w społeczeństwie wzorcami zachowań seksualnych.”

Wiemy już z grubsza czym jest pornografia ( z silnym akcentem na „ z grubsza”).  Ustalmy wiec teraz, w jakich przypadkach rozpowszechnianie treści pornograficznych jest karalne, albowiem nie każde rozpowszechnianie pornografii w obecnych regulacjach prawnych jest karalne.  Kwestie ta regulują przepisy art. 202 § 1 kodeksu karnego.

Kto publicznie prezentuje treści pornograficzne w taki sposób, że może to narzucić ich odbiór osobie, która tego sobie nie życzy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

 Tak więc karane jest wyłącznie publiczne prezentowanie treści pornograficznych w taki sposób, że może to narzucić ich odbiór osobie, która tego sobie nie życzy. Reperkusją umieszczenia  zdjęć o charakterze pornograficznym na własnej stronie internetowej  lub w jakiejkolwiek innej galerii(bez wcześniejszego ostrzeżenia, że kolejne strony zawierają  treści pornograficzne) może być  spotkanie  z panią prokurator.

Wróćmy jednak do naszych aktów. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy zdjęcie aktu odpowiada słownikowym, a przede wszystkim sądowym definicjom pornografii? Akty zazwyczaj mają się do pornografii tak, jak mały fiat do bolidu Formuły 1. Zapewne większość, jak nie wszystkie zdjęcia Waszych aktów, nawet nie otarły się o pornografię.

Nie można jednak wykluczyć, że dzieła artystyczne mogą nieść za sobą treści pornograficzne. Cytowany powyżej wyrok Sądu Najwyższego dostrzega problem występowania treści pornograficznych w dziełach artystycznych i naukowych. Powołując się na prof. Jarosława Warylewskiego  stwierdza, że „dzieła artystyczne, a także dzieła naukowe mogą jednocześnie zawierać treści pornograficzne, zaś brak karalności produkcji, prezentacji i rozpowszechniania takich dzieł, wynika, jak się wydaje, z istnienia pozaustawowego kontratypu sztuki i nauki.” Dla niewtajemniczonych: kontratyp, to okoliczność wyłączająca karną bezprawność czynu.  Tak więc może się okazać, że wobec faktu wystąpienia kontratypu, pomimo że dzieło artystyczne zawiera treści pornograficzne, nie będziemy mogli mówić o przestępstwie.

 W niniejszym wpisie pomijam wszelkie kwestie związane z udziałem małoletnich poniżej 15 roku życia, jednak ku przestrodze stosowny cytat z kodeksu karnego 😉

Art. 202. § 3. Kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, przechowuje lub posiada albo rozpowszechnia lub publicznie prezentuje treści pornograficzne z udziałem małoletniego albo treści pornograficzne związane z prezentowaniem przemocy lub posługiwaniem się zwierzęciem, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 4. Kto utrwala treści pornograficzne z udziałem małoletniego poniżej lat 15, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 4a. Kto sprowadza, przechowuje lub posiada treści pornograficzne z udziałem małoletniego poniżej lat 15, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 4b. Kto produkuje, rozpowszechnia, prezentuje, przechowuje lub posiada treści pornograficzne przedstawiające wytworzony albo przetworzony wizerunek małoletniego uczestniczącego w czynności seksualnej podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

PS. Zwracam również uwagę, że czym innym jest rozpowszechnianie treści pornograficznych (o czym jest mowa w art. 202 § 1 k.k), a czym innym utrwalanie wizerunku ludzi podczas tychże czynności (art. 191a k.k.), o czym szerzej było w Paparazzo.

Dowód

Dlaczego w dowodzie osobistym, paszporcie, czy prawie jazdy nie ma informacji o fotografie (autorze), który zrobił Ci zdjęcie? Przecież z art. 16 wynika nierozerwalna więź między zdjęciem a jego autorem?

Hola, hola trochę się dzisiaj zagalopowaliśmy! 🙂

Ustawa reguluje kwestie związane z ochroną praw autorskich. Art. 1 ust. 1 stanowi, że przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór). Zdjęcia do dokumentów nie są utworami w rozumieniu Ustawy, w związku z czym nie ma zastosowania przepis o obowiązku wskazania autora zdjęcia.

W przypadku dowodów osobistych sposób wykonania zdjęcia określa Rozporządzenie Rady Ministrów dnia 6 lutego 2009 r. w sprawie wzoru dowodu osobistego oraz trybu postępowania w sprawach wydawania dowodów osobistych, ich unieważniania, wymiany, zwrotu lub utraty (fotografia o wymiarach 35 x 45 mm, odzwierciedlająca aktualny wizerunek osoby, której wniosek dotyczy, przedstawiająca tę osobę bez nakrycia głowy i okularów z ciemnymi szkłami w taki sposób, aby ukazywały głowę w pozycji lewego półprofilu i z widocznym lewym uchem, z zachowaniem równomiernego oświetlenia twarzy), a w przypadku paszportów rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 16 sierpnia 2010 r. w sprawie dokumentów paszportowych (kolorowa fotografię o wymiarach 35 x 45 mm, wykonana w ciągu ostatnich 6 miesięcy na jednolitym jasnym tle, odwzorowująca naturalny kolor skóry, mająca dobrą ostrość oraz pokazująca wyraźnie oczy, zwłaszcza źrenice, a także twarz od wierzchołka głowy do górnej części barków, tak aby twarz zajmowała 70-80 % fotografii; fotografia ma przedstawiać osobę w pozycji frontalnej, bez nakrycia głowy i okularów z ciemnymi szkłami, patrzącą na wprost z otwartymi oczami, nieprzesłoniętymi włosami, z naturalnym wyrazem twarzy i zamkniętymi ustami). W obu przypadkach „artystą” jest minister, ten czy ów. Tutaj mamy więc do czynienia z klasycznym przykładem fotografii, która nie jest utworem. Skoro nie jest utworem, to nie można w stosunku do nich mówić o majątkowych, czy też osobistych prawach autorskich.

Wprawdzie fotografie takie nie są utworami w rozumieniu prawa autorskiego, jednak fakt ten nie wyłącza stosowania niektórych przepisów Ustawy. Chodzi oczywiście o przepisy dotyczące wizerunku. Wielokrotnie przechodząc koło zakładu fotograficznego można w witrynie zobaczyć zdjęcia klientów zakładu. Fotograf nie ma prawa wystawiać zdjęć swoich klientów w witrynie bez ich zgody. Zarówno szczęśliwych nowożeńców, jak i ponuraków robiących sobie zdjęcie paszportowe (Na zgodę zamieszczenia w dokumentach zdjęcia w durszlaku pewnikiem nie mamy na razie co liczyć). Bez względu czy wystawione zdjęcie ma charakter utworu (nowożeńcy na tle rykowiska) czy jest jedynie zdjęciem dokumentowym zakład fotograficzny powinien posiadać zgodę na publikację wizerunku. Brak tej zgody jest równoznaczny ze złamaniem art. 81 ust. 1 Ustawy. Jeżeli więc zobaczysz swoje zdjęcie w witrynie zakładu fotograficznego, możesz stanowczo zażądać jego usunięcia (wszelkie inne przewidziane prawem roszczenia w związku z naruszeniem prawa do wizerunku też Ci przysługują).

Granice przyzwoitości

Na blogu już wiele razy pisałem na temat dozwolonego użytku utworów chronionych. Dzisiaj chciałbym jeszcze raz wrócić do tego tematu, jednak w kontekście ograniczenia uprawnień szerzej określonych w przepisach art. 23-33 Ustawy. Nie istnieją zazwyczaj prawa, które są niczym nieograniczone. Zazwyczaj każde prawo w pewnym momencie napotyka pewną granicę. Taka granica jest ustanowiona także w przypadku dozwolonego użytku (art. 35 Ustawy).

Art. 35. Dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy.

Oczywiście jest to norma prawna nie dająca jednoznacznej odpowiedzi, gdzie kończą się prawa wynikające z dozwolonego użytku. W każdej sytuacji granica ta będzie inna. Ustawodawca daje nam tylko wskazówkę, w jaki sposób poszukiwać tej granicy. Wracamy do prawa cytatu utworu fotograficznego. Moje stanowisko w tej sprawie zapewne znacie. W piśmie Ministra Kultury i Sztuki z 10 lipca 1995 r. (DPA.024/122/95) dotyczącym prawa cytatu można m.in. przeczytać, że „Dodatkowym ograniczeniem dozwolonego rozmiaru przytaczanych cytatów jest treść art. 35 ustawy, tzn. dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy. Chodzi przede wszystkim o to, że nie może mieć miejsca faktyczna reprodukcja dzieła, z którego cytat został przytoczony, nawet jeżeli mogłoby być to uzasadnione określonymi wyżej celami.” Profesor Janusz Barta uznał, że „Zakaz naruszania normalnego korzystania” oznacza niedopuszczalność prowadzenia takiej eksploatacji, która swoim zakresem i konsekwencjami prowadzi do ekonomicznej konkurencji z eksploatacją nieobjętą dozwolonym użytkiem. Inaczej ujmując, chodzi tu o ustalenie, czy dana postać eksploatacji „kłóci się” ze zwykłymi oczekiwaniami uprawnionego co do możliwości korzystania przez niego z praw autorskich. Jako „godzącą w słuszne interesy twórcy” należy rozumieć tego rodzaju eksploatację, która powoduje niesłuszne (nieusprawiedliwione) zmniejszenie dochodów uprawnionego. Wymóg „niesłuszności” powinien być badany z punktu widzenia wielkości strat twórcy, konfrontowanych pod względem proporcjonalności z celami wprowadzenia danego ograniczenia. Przesłanka ta, której spełnienie jest warunkiem skutecznego powołania się na dozwolony użytek, pozwalała „legalizować” wiele licencji ustawowych ze względu na ich odpłatny charakter. Należy jednak pamiętać, że „słuszne interesy twórcy” nie sprowadzają się do interesów majątkowych.” (Dozwolony użytek: antologie i wypisy. ZNUJ.2009.2.5).

Czy w takim razie możliwe jest użycie przez biuro podróży na zasadzie cytatu zdjęcia celem zareklamowania swojej działalności lub sprzedawanych produktów? Oczywiście nie. Tego typu działania są świadomym łamaniem autorskich praw majątkowych. Powoływanie się zazwyczaj na prawo cytatu jest próbą zakamuflowania działalności bezprawnej. I nawet fakt podania autora zdjęcia oraz źródła, z którego zaczerpnięto zdjęcie niczego tutaj nie zmieni. Wiele osób uważa, że spełnienie obowiązku określonego w art. 34 Ustawy uprawnia ich do wykorzystania cudzego zdjęcia. To nie jest prawda. Art. 34 nakłada na osobę korzystającą z dozwolonego użytku pewne obowiązki, sam z siebie jednak nie stanowi ani o dozwolonym użytku, ani o jego granicach.

Art. 34. Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości. Twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia, chyba że ustawa stanowi inaczej.

Tablice

Co jakiś czas powraca temat związany z publikowaniem zdjęć samochodów z widocznymi numerami rejestracyjnymi. Publikować z numerami, czy też je zamalowywać? Kwestia ta nie dotyczy prawa autorskiego, a tym bardziej ochrony wizerunku. W „Polemice” starałem się przekonać czytelników F-LEXa, że nie ma czegoś takiego, jak prawo do wizerunku przedmiotów. Nasuwa się więc pytanie, z czego wynika powszechny problem z tablicami rejestracyjnymi? Problem numerów rejestracyjnych to kwestia związana z ewentualnym ryzykiem naruszenia dóbr osobistych właściciela pojazdu w sytuacji. gdy zdjęcie samochodu zostanie użyte w „złym kontekście”. Jeżeli zdjęcie samochodu z widocznymi numerami rejestracyjnymi będzie ilustracją do artykułu o kierowcach notorycznie łamiących przepisy ruchu drogowego, to z kontekstu można wnioskować, że artykuł jest między innymi o właścicielu tegoż samochodu. Albo wyobraź sobie sytuację, że zdjęcie Twojego samochodu z widocznymi blachami stanowi ilustrację do tekstu prasowego zatytułowanego „Czym jeździ pruszkowska mafia?”. Co z tego wynika? Każdy, kto czytał tekst, a potem Cię zobaczy w samochodzie będzie uważał, że jesteś członkiem grupy przestępczej. W środowiskach, w jakich się obracam, a zapewne i w Twoich, żaden to splendor. Niezamalowane tablice, powiązanie Twojego samochodu i Twojej osoby z grupą przestępczą zapewne narusza Twoje dobra osobiste. Daje Ci podstawy do wystąpienia z roszczeniem o zaniechanie naruszenia Twoich dóbr osobistych, no chyba, że rzeczywiście jesteś członkiem „Pruszkowa” 😉

Art. 23. k.c. Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

Art. 24. § 1. k.c. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.

„Kiepski” tytuł zdjęcia, też może czasami, być przyczynkiem do częstych wizyt w przybytku Temidy 😉 Tak więc zamalowywać numery czy nie?
Generalnie nie ma takiej potrzeby ani obowiązku. Należy jednak być czujnym przy publikowaniu zdjęć. Przeznaczenie zdjęcia, treść tekstu ilustrowanego zdjęciem, jego tytuł powinny mieć wpływ na decyzję zamalować numery rejestracyjne, czy też nie.

F. publikuje prawo w pigułce

Czas leniuchowania powoli mija i pora wracać do pracy, jak również na blog. Dzisiaj będzie krótko i po raz kolejny niestety (a może „stety”) o wizerunku. Wydawałoby się, że o kwestiach związanych z publikacją wizerunku wiedzą już wszyscy lub prawie wszyscy. Wracam  sobie ja z wakacji, w skrzynce czeka jeden z miesięczników fotograficznych (niestety nie DFV – pozdrawiam w tym miejscu naczelnego i donoszę, że konkurenci już w sprzedaży). W tymże sierpniowym numerze magazynu na „F” już na okładce znajduje się zachęta do przeczytania tekstu „Prawo autorskie a fotografia”. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że oczywiście wszystko inne zostało odłożone na bok i  przeczytałem tenże artykuł. Artykuł jest próbą zawarcia tego wszystkiego, czego do dzisiaj chyba nie udało mi się przez rok napisać na blogu, w tekście na… dwie strony. Chciałbym  zwrócić uwagę jedynie na kwestie opisane w części „Fotografia a prawo do wizerunku”, w którym są zawarte dwie tezy, które mogą robić czytelnikowi wodę z mózgu. Uwaga, będę cytował (zgodnie z art. 29 ust. 1 Ustawy). 🙂

Teza nr 1
Wymagane jest zezwolenie osoby, której wizerunek został utrwalony, przy czym zgoda powinna być w formie pisemnej i wyraźnie wskazywać, do jakich celów fotografia został zrobiona oraz gdzie miałaby się ukazać”.

W zasadzie wszystko to prawda. Jest jednak kilka „ale”. Zgoda nie musi być wcale w formie pisemnej. Pisałem o tym kilka razy na blogu, m.in. w „Model release”. Oczywiście zgoda w formie pisemnej jest najlepsza i stawia fotografa w komfortowej sytuacji, bo będzie miał łatwość w wykazaniu w przypadku sporu, że model wyraził zgodę na publikację. Jednak musu nie ma, aby zgoda była w formie pisemnej. Nie ma również żadnego obligu wskazywać, gdzie będzie wizerunek publikowany. Przy takim założeniu już przed sesją fotograf musiałby wiedzieć, gdzie opublikuje zdjęcia lub komu je sprzeda, a przecież nie zawsze tak jest. Wprawdzie w 1998 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie (I ACa 1044/97) uznał, że „Zgoda na rozpowszechnienie wizerunku musi być niewątpliwa, zatem osoba jej udzielająca musi mieć pełną świadomość nie tylko formy przedstawienia jej wizerunku, ale także miejsca i czasu publikacji, zestawienia z innymi wizerunkami i towarzyszącego jej komentarza”, jednakże wyrok ten zapadł na podstawie stanu faktycznego, gdzie modelka wyraziła zgodę na konkretne publikacje. Dwa lata później tenże Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał jednak, że „W procesie o ochronę dóbr osobistych, pozwany ma obowiązek wykazać, że jego działanie nie było bezprawne. Bezprawność działania, zgodnie z art. 81 ust. 1 Prawa autorskiego, wyłącza zgoda uprawnionego. Istnienia zgody uprawnionego ani jej zakresu nie domniemywa się. Pozwany ma obowiązek wykazać, że uzyskał zgodę uprawnionego na rozpowszechnianie jego wizerunku w oznaczonych warunkach”. Warto również przypomnieć orzeczenie wrocławskiego Sądu Apelacyjnego (I ACa 1492/06), który uznał, że „W przypadku udzielenia przez uprawnionego zezwolenia na wykorzystanie wizerunku w sposób abstrakcyjny, bez wyraźnego wyznaczenia granic czasowych czy ograniczeń do oznaczonych okoliczności (ograniczonych tekstem artykułów prasowych, czy też pism tematycznych) uprawniony nie może skutecznie twierdzić, że jego intencją było jedynie publikacja zdjęć w pismach, których tematyka odnosi się do teatru, telewizji czy kina.

Teza nr 2
Podobnie nieobligatoryjny charakter zgody ustawodawca przewidział w stosunku osób powszechnie znanych, o ile fotograf uwiecznił je w związku z pełnieniem przez nie funkcji publicznych (na przykład politycznych, społecznych, zawodowych), a także wobec osób, które na zdjęciu stanowią jedynie niewyeksponowany fragment całości (na przykład zdjęcie tłumu podczas koncertu). Warto jednak mieć na uwadze, że nie można skorzystać z tego ustawowego „zwolnienia” od obowiązku uzyskania zgody osoby fotografowanej, jeżeli ta wyraźnie zaznaczyła, iż nie życzy sobie upublicznienia zdjęcia.[podkreślenie moje]

Pamiętacie wpis „Perypetie Stefana, czyli kogo nie można fotografować”?. Wygląda na to, że pan poseł konsultował się z autorem inkryminowanego tekstu. 😉 Nie wiem, na jakiej podstawie autor tekstu uznał, że sprzeciw czy to polityka, czy aktora wyłącza możliwość skorzystania z ustawowej zgody na publikację wizerunku, w sytuacji gdy zdjęcie przedstawia go podczas i w związku z pełnioną funkcją.

PS. Mimo wszystko nadal będę czytał „F”, bo to doprawdy bardzo dobry magazyn fotograficzny 🙂