Strach ma wielkie oczy, czyli o utworach osieroconych

Uwaga! Na końcu wpisu znajdziecie update z 01.05.2013

David Noton już poinformował i przeprosił za to, że będzie „znakował” wszystkie swoje publikowane zdjęcia w obawie przed uznaniem ich za utwory osierocone. NotonZ informacji jakie pojawiają się w Internecie wynika,  że w Wielkiej Brytanii prowadzone są prace w parlamencie nad zmianą regulacji w zakresie utworów osieroconych, które to regulacje mogłyby doprowadzić do uznania nieoznaczonej fotografii za utwór osierocony. Za chwilkę może się okazać, że jest to nie tylko problem Notona, czy poddanych Jej Królewskiej Mości. Prace legislacyjne w Londynie są bowiem skutkiem prawodawstwa europejskiego (w dniu 25 października 2012 r. została przyjęta dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/28/UE w sprawie niektórych dozwolonych sposobów korzystania z utworów osieroconych (Dz.U.UE.L.2012.299.5)). Państwa członkowskie (czytaj także Polska) są zobowiązane do wdrożenia nowych przepisów do  ustawodawstwa krajowego w terminie do dnia 29 października 2014 r.

Legalna definicja utworu osieroconego zawarta jest w art. 2 Dyrektywy, zgodnie z którą utwór lub fonogram uznaje się za utwór osierocony, jeżeli żaden z podmiotów uprawnionych do niego nie jest znany lub, nawet jeżeli chociaż jeden z nich jest znany, żaden nie został odnaleziony pomimo starannego poszukiwania podmiotów uprawnionych, przeprowadzonego i zarejestrowanego zgodnie z procedurą określoną w art. 3. Dyrektywy. Nie będę Was zanudzał procedurą, zainteresowanych odsyłam do tekstu Dyrektywy.

Kto będzie mógł korzystać z „dobrodziejstwa” Dyrektywy? Beneficjentem uprawnień z Dyrektywy mają być „publicznie dostępne biblioteki, placówki oświatowe oraz muzea, a także archiwa, instytucje odpowiedzialne za dziedzictwo filmowe lub dźwiękowe oraz nadawcy publicznych mający siedzibę w państwach członkowskich, w celu realizacji ich zadań leżących w interesie publicznym”. Na pewno nie będzie nim FB czy inny portal społecznościowy, jak również agencja wydawnicza X, czy wydawca prasy Y.

Beneficjenci Dyrektywy będą mogli korzystać z utworów osieroconych znajdujących się w ich zbiorach w następujące sposoby:
a) publicznie udostępniać utwór osierocony, w rozumieniu art. 3 dyrektywy 2001/29/WE,
b) dokonywać czynności zwielokrotniania utworu osieroconego, w rozumieniu art. 2 dyrektywy 2001/29/WE, do celów digitalizacji, udostępniania, indeksowania, katalogowania, ochrony i odnawiania, ale jedynie dla osiągnięcia celów związanych z ich zadaniami leżącymi w interesie publicznym, obejmującymi w szczególności ochronę i odnowę utworów i fonogramów znajdujących się w ich zbiorze oraz zapewnianie dostępu do nich w celach kulturalnych i edukacyjnych. Organizacje te mogą uzyskiwać dochody w ramach takiego korzystania, przeznaczone wyłącznie na pokrycie kosztów digitalizacji i publicznego udostępniania utworów osieroconych.

Dyrektywa w żadnym miejscu nie zawiera przepisu, z którego wynikałoby, że będzie można korzystać legalnie za darmo ze zdjęć. Jeżeli ustawodawca brytyjski wdraża jedynie przepisy Dyrektywy, to strach Davida Notona wydaje się być  przesadny. Jeżeli?

Wro329_blJak to będzie wyglądało u nas? Nie wiadomo, bo na razie nie ma w Sejmie projektu zmian przepisów Ustawy w zakresie wskazanym przez Dyrektywę.
Na dzień dzisiejszy w Polsce sprawy mają się następująco:
1. Dopóki twórca nie ujawnił swojego autorstwa, w wykonywaniu prawa autorskiego zastępuje go producent lub wydawca, a w razie ich braku – właściwa organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (art. 8 ust. 3).
2. Nieujawnienie osoby twórcy wpływa na kwestię wygaśnięcia autorskich praw majątkowych.  W odniesieniu do utworu, którego twórca nie jest znany autorskie prawa majątkowe gasną z upływem lat siedemdziesięciu licząc od daty pierwszego rozpowszechnienia (a nie od śmierci twórcy), chyba że pseudonim nie pozostawia wątpliwości co do tożsamości autora lub jeżeli autor ujawnił swoją tożsamość (art. 36 pkt 2 Ustawy).
3. W celu uzyskania ochrony prawnej nie jest wymagane znakowanie zdjęć notą copy right. Nie ma takiego obowiązku. Utwór podlega ochronie od chwili jego powstania. To co robi David Noton jest prewencją przed uznaniem jego utworu za osierocony.

PS. Swoją drogą o tej Dyrektywie wspominałem w tekście „O zdjęciach na blogu”, ale nikt chyba na ten wątek szczególnie nie zwrócił uwagi.

Update: 01.05.2013
W powyższym tekście  napisałem:
Dyrektywa w żadnym miejscu nie zawiera przepisu, z którego wynikałoby, że będzie można korzystać legalnie za darmo ze zdjęć. Jeżeli ustawodawca brytyjski wdraża jedynie przepisy Dyrektywy, to strach Davida Notona wydaje się być  przesadny. Jeżeli?

Zwracam uwagę na „Jeżeli?”. Dzisiaj poświeciłem trochę czasu, aby przyjrzeć się dokumentom legislacyjnym z Wysp i okazuje się, że wcale nie będzie tak różowo. Projekt zmian wykracza szeroko poza ramy regulacji płynących z Dyrektywy i zawiera daleko dalej idące uprawnienia w zakresie utworów osieroconych, które rzeczywiście mogą uderzyć w majątkowe prawa autorskie. Także fotografów.  Tu znajdziecie tekst projektu, w którym szukajcie klauzuli 43. „Extension and regulation of licensing of copyright and performers’ rights”. A tutaj macie stronę internetową, na której można na bieżąco obserwować kwestie związane ze zmianami klauzuli 43.

David Twoje obawy są jednak uzasadnione!  🙁

Wzór

Wro317_smallDzisiaj kolejna ściąga dla fotografa. Nie traktujcie tego jednak w kategorii gotowca. To jest baza, na podstawie której w zasadzie każdy może przygotować potrzebną mu umowę dotyczącą udzielenia licencji. Wszystko co w tekście jest wyboldowane wymaga podjęcia decyzji. Nie są to w zasadzie decyzje prawne, ale businessowe. Są to zazwyczaj warunki, które musisz ustalić wraz z licencjobiorcą.  Na końcu znajdziecie ściągę, gdzie szukać niektórych zagadnień związanych z umową licencji, które zostały omówione w dosyć szerokim zakresie na F-LEX.

Umowa licencji

zawarta w dniu ……………… 2013 r. w ………………….. pomiędzy:
panem  ………………………….., zamieszkałym.. ………………………………., legitymującym się dowodem osobistym seria …………. numer ……………………, NIP…………………, PESEL ………………………..
zwanym/ą dalej Licencjodawcą
a
……………………………………
zwanym dalej Licencjobiorcą

§ 1

1. Przedmiotem niniejszej umowy jest udzielenie licencji niewyłącznej/wyłącznej na korzystanie ze zdjęć/-cia zatytułowanych/ego ………….. (odbitka …..x …….., plik o nazwie ………… w formacie ……..), dołączonego/-ych do niniejszej Umowy w formie załącznika, zwanego/-ych dalej Utworem.
2. Licencjodawca oświadcza, że:
a) jest autorem Utworu,
b) Utwór jest efektem jego pracy twórczej,
c) jest uprawniony do udzielenia licencji w zakresie koniecznym do realizacji niniejszej umowy.

§ 2

1. Licencjobiorca nabywa prawo do korzystania z Utworu w zakresie określonym niniejszą umową.
2. Licencjobiorca jest uprawniony do korzystania z utworu bez ograniczeń terytorialnych/na obszarze………………., a licencja jest udzielona na czas nieoznaczony/oznaczony na okres ……….
3. Licencjobiorca jest/nie jest uprawniony do udzielenia sublicencji oraz dalszej dystrybucji lub wynajmu Utworu.
4. W przypadku udostępnienia Utworu będącego przedmiotem niniejszej umowy osobom trzecim na zasadach wynikających z niniejszej umowy, Licencjobiorca jest zobowiązany do zabezpieczenia wszystkich praw autorskich Licencjodawcy.
5. Licencjodawca zachowuje prawo do udostępnienia Utworu na innych warunkach lub do zaprzestania udostępniania Utworu, z tym jednak zastrzeżeniem, że taka decyzja Licencjodawcy nie może służyć obchodzeniu niniejszej licencji (nie obowiązuje w przypadku licencji wyłącznej).
6. Licencjobiorca zobowiązany jest do poszanowania osobistych praw autorskich, a w szczególności nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania.
7. Licencjodawca upoważnia Licencjobiorcę do niezamieszczania jego nazwiska, jako autora Utworu.

§ 3

Licencja obejmuje korzystanie z Utworu w ramach prowadzonej przez Licencjobiorcę działalności zawodowej, gospodarczej i artystycznej, w szczególności wykonywania projektów wizualnych służących reklamie, promocji i innym formom marketingu. Licencja zezwala na dokonywanie zwielokrotnień w dowolnej ilości, dowolną techniką i w dowolnym formacie oraz na modyfikowanie utworów.

lub

Licencja obejmuje korzystanie z Utworu na następujących polach eksploatacji:
a) wprowadzenie do pamięci komputera w celu przygotowania do publikacji,
b) wprowadzenie do pamięci serwera w celu udostępniania w serwisach sieciowych,
c) zwielokrotnianie egzemplarzy Utworu (w postaci albumów fotograficznych, ilustracji do książek, kalendarzy, widokówek, druków reklamowych, bannerów reklamowych, utworów multimedialnych),
d) wprowadzanie zwielokrotnionych egzemplarzy Utworu do obrotu,
e) najem i użyczanie egzemplarzy,
f) udostępnienie Utworu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do nich dostęp w wybranym czasie i miejscu.

lub

Udzielana licencja upoważnia Licencjobiorcę do korzystania z Utworu wyłącznie w następującym zakresie:
a) umieszczenia Utworu w prasie (czarno-białej lub kolorowej) w jednym numerze (z wyłączeniem reklam lub ofert), także w charakterze ilustracji do materiału prasowego, o tematyce tożsamej lub zbliżonej z tematyką Utworu,
b) wykorzystania Utworu do elektronicznego wydania gazety (wydawanego w formacie PDF),
c) umieszczenie Utworu na jednej stronie internetowej na okres ………….. dni.
2. Licencjobiorca nie jest uprawniony do wprowadzanie w utworze jakichkolwiek zmian, poza koniecznymi ze względów technicznych, związanymi z korzystaniem z Utworu zgodnie z uzyskaną licencją. W szczególności zabronione są wszelkie rodzaje obróbki lub modyfikacje, które mogą zmieniać kształt artystyczny Utworu lub prowadzić do zmiany jego charakteru i zawartego w nim przekazu.
3. Licencjobiorca zobowiązuje się do korzystania z Utworu w sposób nie naruszający prawa i dobrych obyczajów.

§ 4

Z tytułu udzielenia licencji Licencjobiorca zapłaci Licencjodawcy wynagrodzenie w wysokości ……………… PLN (słownie: …………….  złotych) płatne w terminie …… dni od daty zawarcia niniejszej Umowy na rachunek ………………. .

§ 5

1. Licencjodawca nie ponosi odpowiedzialności za roszczenia osób trzecich wynikłe w związku z wykorzystaniem Utworu, a niezwiązane z naruszeniem praw autorskich.
2. Licencjobiorca przyjmuje do wiadomości, że przedmiotem niektórych zdjęć jest wizerunek osoby, który niezależnie od ochrony przewidzianej przepisami prawa autorskiego, stanowi jedno z dóbr osobistych chronionych przepisami prawa cywilnego.  Licencjodawca oświadcza, że zgodnie z art. 81 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest uprawniony do rozpowszechniania wizerunku osób znajdujących się na zdjęciach. Licencjodawca udziela tym samym licencjobiorcy zezwolenia na rozpowszechnianie wizerunku, w sposób nienaruszający dóbr osobistych osoby sportretowanej, w szczególności w celach marketingowych. 
3. Niedozwolone jest wykorzystanie przedmiotu licencji, w sposób, który może naruszyć dobra osobiste osób na nich przedstawionych, w szczególności poprzez przedstawianie ich w negatywnym świetle, zniekształcenie wizerunku lub wkomponowanie w inny obraz.

§ 6

1. W sprawach nieuregulowanych umową licencyjną mają zastosowanie przepisy kodeksu cywilnego oraz ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. z 2006 r. Dz.U. nr 90, poz. 631 z późn. zm.)
2. Sądem właściwym do rozstrzygania sporów z niniejszej licencji jest sąd właściwy miejscowo dla powoda.
3. Wszelkie zmiany niniejszej Umowy wymagają formy pisemnej pod rygorem nieważności.
4. Umowę sporządzono w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach, po jednym dla każdej ze Stron.

 

Licencjodawca                                                             Licencjobiorca

 

Pomocne linki na F-LEX 🙂

Jest taki Dzień

ks1Dziś obchodzony jest Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich.

W związku z tym świętem życzę Wam, aby Wasze utwory były bezpieczne, a honoraria otrzymywane z tytułu ich eksploatacji wysokie.

Miło by było również, gdyby Dzień Praw Autorskich trwał 365 dni w roku 🙂

PS. To poniekąd także święto F-LEXa 😉 , którego głównym celem jest popularyzacja praw autorskich, zwłaszcza w środowisku amatorów fotografów.ks2

O czym trzeba wiedzieć szykując się na wojnę?

Wro300_smallOchrona zarówno majątkowych, jak i osobistych praw autorskich jest jednym z przewodnich tematów F-LEXa. Dzisiaj niezbędnik fotografa amatora, czyli krótka ściąga dotycząca przygotowania do obrony swoich praw majątkowych.

Pamiętajmy, że prawa autorskie, te majątkowe, jak i osobiste podlegają ochronie zarówno przed sądami cywilnymi,  jak i karnymi, chociaż wiele osób do dzisiaj nie jest świadome, że naruszając cudzą własność intelektualną popełnia przestępstwo. Zanim postanowimy dobrać się do skóry naruszycielowi, musimy się do tego odpowiednio przygotować i zrobić stosowny rachunek wszystkich za i przeciw. Idąc do sądu cywilnego  z konkretnym żądaniem odszkodowania musimy pamiętać, że sąd zasądzi maksymalnie odszkodowanie w wysokości rzeczywistej szkody. Sam fakt (nawet bezsporny) naruszenia naszych majątkowych praw autorskich nie stanowi podstawy do tego, by sąd uczynił nas milionerami, nawet jeżeli naruszyciel to bogata firma, którą stać na zapłacenie dużego odszkodowania.

Przypomnę, że odszkodowanie z tytułu naruszenia majątkowych praw autorskich może być zasądzone albo w wysokości rzeczywiście poniesionej przez Ciebie szkody, albo w sposób ryczałtowy (dwu lub trzykrotność stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu – art. 79 ust. 1 pkt 3 Ustawy). Szerzej o tym było w „Iloczyn, czyli matematyką w naruszyciela”.

Wydawałoby się, że nie ma nic łatwiejszego niż „iść w odszkodowanie ryczałtowe”.  Twierdzenie to będzie prawdziwe w sytuacji, gdy na co dzień sprzedajesz swoje prace i potrafisz przed sądem wykazać, w jakiej wysokości pobierasz honorarium. Gorzej ma amator, który nie sprzedaje nic. Tutaj powstanie kłopot we wskazaniu właściwej wysokości wynagrodzenia.  O tym, że kwestia wynagrodzenia to słaby punkt, pisałem nieraz na F-LEX. Wystarczy zajrzeć do „Każdy ma swoją cenę”. Pamiętaj, że wszystkie przesłanki warunkujące wypłatę wynagrodzenia na podstawie art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b u.p.a.p.p., zgodnie z zasadą z art. 6 k.c., musi wykazać osoba, która dochodzi tego świadczenia (Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 lutego 1994 r. sygn. akt I CSK 540/07).  Jeżeli uznasz, że powyższe kwestie nie stanowią dla Ciebie jakiejś znacznej przeszkody dowodowej, to należałoby w pierwszej kolejności spróbować załatwić sprawę polubownie. Takim krokiem może być wysłanie „Wezwania”.  Jeżeli nie masz w sobie cech Inspektora Closeau, to przypominam Ci, że należy zabezpieczyć dowody z „miejsca zbrodni” 😉 .

Jeżeli nadal uważasz, że masz mocne podstawy do dochodzenia roszczeń w sądzie, to czas zajrzeć do portfela:
a)   opłata sądowa od pozwu o ochronę majątkowych praw autorskich będzie wynosiła 5% dochodzonego pozwem odszkodowania,
b)    jeżeli tym samym pozwem dochodzisz ochrony niemajątkowych praw autorskich, to trzeba przyszykować dodatkowe 600,00 PLN.
Oczywiście kwoty te odzyskasz od przeciwnika procesowego, o ile… sprawę wygrasz. 🙂 Jeżeli zechcesz do sprawy ustanowić profesjonalnego pełnomocnika, koszty wzrastają. O ile? Nie wiem, każdy prawnik ma swoje stawki, więc musisz się dopytać.  Minimalna urzędowa stawka to 360,00 PLN. Jest jeszcze jedna „niedogodność”. Sprawy z zakresu ochrony praw autorskich i pokrewnych rozpoznawane są przez sądy okręgowe.  Możesz mieszkać daleko od takiego sądu, a dojazd to będzie dodatkowy koszt.

Czy dochodzić swoich praw w sądzie? Sam musisz odpowiedzieć na to pytanie po wcześniejszym przeanalizowaniu tego wszystkiego, co napisałem powyżej.

Czyżby zmiana na lepsze?

Wro297 Most Redzinski panorama_small2Odmieniona pogoda spowodowała, że zamiast zajmować się sumiennie blogiem, więcej czasu spędzam z aparatem w ręku na wieczornych sesjach z zaprzyjaźnionym mostem (widocznym powyżej). Jednak dzisiaj nie o moście będzie. Chciałbym wrócić do tematu, którym dosyć szczegółowo zajmowałem się prawie dwa lata temu, gdy startowałem z F-LEXem. Chodzi mianowicie o zakaz fotografowania na dworcach. Jeżeli ktoś kibicuje F-LEXowi od początku, to wie, że w tej sprawie korespondowałem nawet oficjalnie, jako Wsparcie z PKP.

W ostatnim czasie dosyć często gościłem na Dworcu Głównym we Wrocławiu z aparatem. I wcale nie jako turysta. Wielka lustrzanka, torba sprzętu oraz oczywiście obowiązkowo statyw.  Nikt zupełnie nie zwracał na mnie uwagi. Policja sobie chodziła po peronach, kolejarze przyglądali z pewnym zaciekawieniem, a ja sobie spokojnie robiłem zdjęcia lub kręciłem filmy. Ani nie ukradkiem, ani w ulubionej przez Piotra wersji „hit and run”. Statyw, dokładne ustawianie sprzętu, ustalanie parametrów itp., itd. Nic, kompletnie nic. Zero reakcji ze strony dworcowych służb. Czyżby coś się zmieniło? W edukacyjny wpływ F-LEXa nie uwierzę.

Zmiana jest jednak widoczna, przynajmniej na Głównym we Wrocławiu. Ciekaw jestem, jakie są Wasze doświadczenia z ostatniego okresu (góra 18 miesięcy wstecz), jeżeli chodzi o dworcowe fotografowanie. Będzie miło, jeżeli zechcecie się nim podzielić swoimi doświadczeniami z innymi czytelnikami F-LEXa.

Moje stanowisko względem zakazu fotografowania na dworcach oraz regulacje prawne w tym zakresie zaprezentowałem w „Jedzie pociąg z daleka…”. Jeżeli ktoś nie czytał lub nie pamięta, to zapraszam.do lektury 🙂

Na koniec bonus w postaci kilku zdjęć dworcowych.BL2BL5BL3BL4BL1

Truizmy

Wro_279Do tej pory byłem przekonany, że są pewne rzeczy czy zjawiska, o których nie trzeba pisać, bo wszyscy o tym wiedzą i przypominanie o tym mogłoby być odebrane w nieodpowiedni sposób.  Po przeczytaniu podrzuconego przez Piotra linka, postanowiłem jednak o tym napisać, popełniając „swoisty plagiat”. Mam nadzieję, że jakoś się wybronię przed ewentualnymi reperkusjami. Swoją drogą pojawia się ciekawe zagadnienie, czy pisząc  o truizmach  (oczywiście wykluczam przepisanie cudzej pracy) można popełnić plagiat?  Zostawmy te prawnicze dywagacje na boku i postawmy zasadnicze pytanie będące tematem wpisu.

Co powinieneś wiedzieć publikując własne zdjęcie w sieci na portalach społecznościowych lub w cudzych serwisach internetowych? Swoisty poradnik zawierający podstawowe wskazówki dla blogera zawarte są w tekście „O zdjęciach na blogu”. Dzisiaj o truizmach, czyli o publikowaniu w mediach społecznościowych i w Internecie.

Nikt, a przynajmniej znaczna większość (z akcentem na znaczna), nie lubi czytać regulaminów serwisów internetowych. A to właśnie one bardzo często określają nie tylko same zasady korzystania z danego portalu, ale również kwestie związane z majątkowymi prawami autorskimi do treści zamieszczanych przez ich użytkowników. Podczas rejestracji na danym portalu mało komu chce się czytać sążniste teksty prawne pisane w niezrozumiały dla laika sposób, na dodatek bardzo często w językach obcych. Zazwyczaj istnieje magiczny przycisk „akceptuję regulamin”, który wszystko załatwia. Przecież życie jest za krótkie, aby ślęczeć nad portalowymi tekstami prawnymi.
Ręka do góry kto przeczytał regulamin FB lub Twittera! 😉

Akceptując taki regulamin bardzo często zgadzasz się na udzielenie licencji w zakresie publikowanego przez Ciebie kontentu (zdjęcia, tekstu, czy rysunku).  Pal licho, gdy dotyczy to tylko korzystania przez właściciela portalu ze zdjęć np. w celu obsługi i zwiększania funkcjonalności portalu, czy jego reklamy.  Często jednak zgadzasz się (powiesz, że nieświadomie) na wykorzystanie zdjęć w sposób komercyjny przez właściciela portalu oraz na dalsze udzielanie przez niego sublicencji.  Wartość ekonomiczna Twoich praw do zdjęcia w tym momencie dramatycznie spadła, skoro jest ktoś inny, kto może decydować o dalszym wykorzystaniu Twojego utworu.

Druga strona medalu to sytuacja, w której jesteś użytkownikiem portalu, czyli korzystasz z kontentu.  W zasadzie co wolno lub czego nie wolno Ci robić z cudzym kontentem też może wynikać z regulaminu. Może, ale nie musi.  Nawet jeżeli regulamin nie zawiera zakazów, obwarowań i innych straszaków  pisanych DRUKOWANYMI LITERAMI (ulubiony zabieg amerykańskich firm informujący zazwyczaj, za co nie ponoszą odpowiedzialności 😉 ), to musisz pamiętać, że istnieje prawo, a przede wszystkich prawo własności intelektualnej (w tym m.in. prawo autorskie). Czytelnicy F-LEXa są zapewne tego świadomi, ale inni już niekoniecznie. Na wszelki wypadek przypomnę kilka truizmów.

  1. Jeżeli zdjęcie zostało zamieszczone w Internecie, to wcale nie oznacza, że można dowolnie z niego korzystać i to na dodatek w dowolnym celu.  Zazwyczaj nie można korzystać w żadnym (poza użytkiem osobistym), chyba że autor udzielił stosownej zgody, czy to indywidualnie czy poprzez akceptację regulaminu serwisu, który takich zgód udziela użytkownikom.
  2. Niepodpisane zdjęcie (nazwiskiem lub pseudonimem fotografa) nie jest zdjęciem niczyim. Autor zdjęcia może nie chcieć się ujawniać i ma do tego pełne prawo. Brak wskazania autora nie jest równoznaczne ze zgodą na dowolne  korzystanie ze zdjęcia.
  3. Jeżeli autor wyraził zgodę na wykorzystanie zdjęcia w konkretnym zakresie (czyli udzielił licencji) , to nie oznacza, że można zdjęcia nie podpisać (chyba, że na to także wyraził zgodę).
  4. Podpisywanie cudzych prac swoim imieniem i nazwiskiem lub nickiem (czyli przypisywanie sobie autorstwa) jest  przestępstwem plagiatu, za co grozi kara pozbawienia wolności do lat dwóch.
  5. Użycie zdjęcia (poza użytkiem osobistym) zamieszczonego w Internecie bez zgody posiadacza majątkowych praw autorskich jest zabronione. Każdy, kto to robi, naraża się zarówno na odpowiedzialność cywilną (art. 79 Ustawy), jak i karną (art. 117 Ustawy)

Publikując zdjęcia w Internecie narażeni jesteśmy więc często na sytuację, gdy nasze prawa albo oddamy sami (nie czytając regulaminu), albo zostaną naruszone przez niczego „nieświadomego” użytkownika.  A walka o swoje prawa, to często walka z wiatrakami, zwłaszcza na polu odpowiedzialności karnej, gdy prokuratura stwierdza znikomą szkodliwość społeczną czynu. Nie wierzysz, to zajrzyj do „Case study”.

Trudny tekst czyli rzecz o domniemaniu

DK_II_013Jeżeli umieszczę zrobione przez siebie zdjęcie (zakładając, że jest ono utworem), to czy będzie jakaś różnica, gdy zdjęcie podpiszę raz „i”, a innym razem „autor: [tu moje nazwisko]”? Skoro zrobiłem zdjęcie, to jestem jego twórcą. Koniec i kropka. I wynika to wprost z przepisów ustawy. Potwierdził to m.in. Sąd Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z dnia 7 listopada 2007 r. (sygn. akt I ACa 800/07), w którym stwierdza, że „artykuł 8 ust. 1 konstytuuje podstawową zasadę, w myśl której prawo autorskie powstaje w sposób pierwotny na rzecz twórcy. Nabycie praw autorskich przez twórcę następuje ex lege wraz ze stworzeniem utworu i jest rezultatem nie aktu prawnego, lecz aktu realnego, określonych czynności faktycznych, psychologicznych.” W tym miejscu uważny czytelnik zastanowi się i pomyśli, o co mu chodzi, przecież pisał, że zdjęcie nie musi być oznakowane notą copyright, aby podlegało ochronie.

Wszystko to prawda, twórcą staje się z chwilą zrobienia zdjęcia. Zdjęcie, aby podlegało ustawowej ochronie, nie musi być w żaden sposób „zabezpieczone”. Chciałem dzisiaj poświęcić chwilkę przepisom art. 8 ust. 2 Ustawy, które ustanawiają domniemanie autorstwa utworu.

Art. 8 ust. 2. Domniemywa się, że twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu.

Przepis ten w żaden sposób nie ingeruje w Twoje prawa twórcy ani ich nie odbiera. Pozwala jedynie przyjąć osobom postronnym, że osoba podpisana jako autor zdjęcia jest nim rzeczywiście. Jeżeli pod Twoim zdjęciem będzie podpis „autor: Jan Kowalski”, to zgodnie z treścią przywołanego wyżej przepisu, domniemuje się, że autorem jest Jan Kowalski.
Ktoś czyli Czytelnik F-LExa: Przecież pisałeś, że nie wpływa na moje prawa, a teraz piszesz, że autorem jest Kowalski?
Ja czyli F-LEX: Jeżeli zdjęcie zrobiłeś Ty, to nadal jesteś autorem, ale w przypadku, gdy powiesił je u siebie Kowalski i podpisał nazwiskiem, to musisz obalić (nie to, o czym myślisz 😉  powyższe domniemanie, a to wiąże się z wizytą w sądzie. Jeżeli chcesz obalić domniemanie autorstwa (w końcu Ty przecież jesteś twórcą tego zdjęcia), to musisz wykazać w sądzie, że to nie Kowalski, a Ty jesteś autorem. Takie są właśnie skutki domniemania. Ciężar wykazania, w sądzie, że jesteś autorem będzie spoczywał na Tobie.

Warto przy okazji jeszcze wspomnieć o dwóch istotnych kwestiach związanych z powyższym domniemaniem. Po pierwsze: Zwróćcie uwagę, że aby mówić o domniemaniu autorstwa, o którym mowa w art. 8 ust. 2 Ustawy, utwór musi być oznaczony nazwiskiem. Nie zafunkcjonuje domniemanie w przypadku, gdy utwór zostanie oznaczony np. pseudonimem. Jeżeli przy zdjęciu umieszczę informację typu: „autor: dar_wro”, to nie będzie można mówić, że zgodnie z Ustawą należy przyjąć, że autorem jest dar_wro. I to jest odpowiedź na pytanie postawione na wstępie wpisu. Po wtóre: domniemanie z art. 8 ust. 2 dotyczy wyłącznie autorstwa zdjęcia, natomiast nie odnosi się do majątkowych praw autorskich. Kupując zdjęcie podpisane „autor: Jan Kowalski” od Jana Kowalskiego nie będziesz mógł się później powołać na art. 8 ust. 2 i stwierdzić, że w dobrej wierze przypuszczałeś, że Jan Kowalski ma prawo do jego sprzedaży. Pamiętasz zasadę nemo plus iuris in alium transferre potest, quam ipse habet? Jeżeli nie, to zajrzyj do „Nemo”.

Rzecz o błądzeniu

 Duża popularność „Miastu i Światu” na FB może być  zastanawiająca. Czyżby wszyscy chcieli podzielić się radosną nowiną, że to już koniec? 😉 Dla wszystkich tak myślących mam złą nowinę. Jeżeli nadal będziecie zaglądać na F-LEXa, to jest oczywistą oczywistością, że będziecie skazani na dalsze prawnicze grafomaństwo oraz kiepskie zdjęcia. C’est la vie! Albo przechodząc na żargon prawniczy „Volenti non fit iniuria”.  Pierwszego kwietnia mamy już za sobą, a więc żarty na bok i wracamy do prawa fotograficznego i wszystkiego co wokoło.

Dzisiaj tylko bardzo krótki upgrade do tekstu „Zakres dozwolonego użytku po nowemu”. Od chwili, gdy powstała tamta notka, nic się nie zmieniło. Możecie sami sprawdzić na stronie Sejmu. W dniu 22 listopada 2012 r. skierowane do pierwszego czytania w komisjach. Posłowie czytają, czytają i skończyć nie mogą. Ja dzisiaj jeszcze raz zerknąłem do treści uzasadnienia i tylko niepotrzebnie  podniosłem sobie ciśnienie. W uzasadnieniu poselskiego projektu możemy przeczytać m.in.:

„Nowelizacja ustawy spowoduje, iż korzystanie z kategorii dozwolonego użytku własnego, w ramach kontaktów towarzyskich, znajdzie swoje literalne unormowanie w Ustawie. W rezultacie zlikwiduje to ramy nadużywania interpretacji dozwolonego użytku własnego przez użytkowników i twórców. Stworzy ona możliwości swobodnego i legalnego wykorzystywania plików w Internecie, w ramach określonego kręgu osób, jak również nie będzie naruszać uzasadnionych praw twórców, chronionych za pomocą licznych regulacji Ustawy, w tym art. 35.”

W sumie czytam i oczom nie wierzę. Posłowie będący autorami projektu są głęboko przekonani, że to m.in. twórcy nadużywają interpretacji dozwolonego użytku własnego. Jak dotąd żyłem w głębokim przekonaniu (może okazać się, że błędnym), że to przede wszystkim użytkownicy (i to także ci profesjonalni) starają się interpretować dozwolony użytek w sposób niczym nieograniczony i upchnąć w tym worku pojęciowym wszystko, co się da.  Errare humanum est. Myliłem się! To twórcy krzywdzą użytkowników, bo nie chcą się godzić na wykorzystywanie ich twórczości zupełnie za free. Ja, Ty, nasi koledzy fotografowie jesteśmy niedobrzy, bo się buntujemy i nie zgadzamy na bezkarne korzystanie z efektów naszej pracy.

Miastu i Światu

W życiu człowieka nadchodzi taki moment, kiedy podejmuje ważne decyzje. Od kilku dni nosiłem się z tym, aby zakomunikować Wam coś ważnego. Czas przygotowań (zarówno tych duchowych, jak i realnych) do Świąt uznałem jednak za nieodpowiedni. Święta mijają, więc z czystym sumieniem, po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw, po przemyśleniu Waszych rad i opinii mogę Wam zakomunikować, że postanowiłem zaprzestać dalszego prowadzenia F-LEXa, uznając, że wszystko zostało już powiedziane lub napisane. Dziękuję Wszystkim, którzy tu zaglądali, wspierali, inspirowali i pomagali.

Nie zostawiam Was jednak osieroconych, bo okazuje się, że mam godnych następców, którzy będą nadal nieść kaganek edukacji prawnej dla fotografów.

BUONA GIORNATA! 🙂