Wydrukuj sobie Nikona

Tos_13_044_bwWykorzystanie drukarki 3D może rodzić problemy natury prawnej. Detal, który miałby zostać wytworzony za pomocą takiej drukarki, może podlegać ochronie na podstawie różnych przepisów prawa. Na to, czy dany detal może być odtworzony ma nie tylko wpływ zakres ochrony prawnej, ale również kwestia kto i w jakim celu dokonuje tego wytworzenia.

W wielu przypadkach dany detal może podlegać ochronie przewidzianej w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Zgodnie z definicją zawartą w art. 1 ust.2 pkt 5 utworem są utwory wzornictwa przemysłowego. Wykorzystanie jakiegokolwiek utworu w rozumieniu przepisów powyższej ustawy wymaga posiadanie stosownego uprawnienia w postaci autorskich praw majątkowych na konkretnych polach eksploatacyjnych lub co najmniej praw licencyjnych. W zakresie dozwolonego użytku ustawa dopuszcza do korzystania z licencji ustawowej zgodnie z warunkami określonymi w art. 23 ust. 1. Przepis ten daje uprawnienie do nieodpłatnego korzystania (bez zezwolenia twórcy) z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Nie upoważnia on jednak do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego. W obecnym stanie prawnym można więc pokusić się o stwierdzenie, że przepisy art. 23 ustawy dają możliwość odtworzenia zagubionej części, czy zepsutej zabawki. Przepis ten jednak nie będzie miał zastosowania w przypadku wykorzystywania drukarki 3D dla celów innych niż osobiste, np. w celach komercyjnych. W przypadkach użycia komercyjnego należy sprawdzić „stan prawny” detalu, mając na uwadze również przepisy dotyczące wzorów użytkowych, wzorów przemysłowych, znaków towarowych i patentów (dwa ostatnie jednak w nieznacznym zakresie). Obowiązkową lekturą jest więc ustawa z dnia 30 czerwca 2000r. Prawo własności przemysłowej. Zgodnie z art. 95 tejże ustawy na wzór użytkowy może być udzielone prawo ochronne, poprzez uzyskanie którego nabywa się prawo wyłącznego korzystania ze wzoru użytkowego w sposób zarobkowy lub zawodowy na całym obszarze Rzeczypospolitej Polskiej. Takiej samej ochronie podlegają wzory przemysłowe. Należy jednak pamiętać, że prawo własności przemysłowej zawiera licencję ustawową pozwalającą produkować części zamienne. Nowelą z dnia 29.06.2007 r. dodano do art. 1061 zawierający tak zwaną klauzulę napraw. W myśl tejże klauzuli ochrona z tytułu prawa z rejestracji wzoru nie przysługuje wytworowi, który stanowi część składową wytworu złożonego, używaną do naprawy tego wytworu w taki sposób, by przywrócić mu jego wygląd początkowy. Osoby trzecie mogą korzystać z wytworu poprzez jego wytwarzanie, oferowanie, wprowadzanie do obrotu, import, eksport lub używanie wytworu, w którym wzór jest zawarty bądź zastosowany, lub poprzez składowanie takiego wytworu dla takich celów. Klauzula ta nie określa, w jaki sposób i jakimi metodami ma odbywać się produkcja, dlatego też dozwolone jest również odtworzenie detalu za pomocą drukarki 3D.

Jeżeli jednak nie zachodzą żadne przesłanki ustawowe pozwalające na mocy ustawy na komercyjne wykorzystanie detalu, który ma zostać wydrukowany, to każde takie użycie musi znaleźć swoją podstawę prawną w umowie z podmiotem uprawnionym. Brak takiej zgody skutkuje konsekwencjami prawnymi przewidzianymi czy to w prawie autorskim, czy w prawie własności przemysłowej.

 Należy również zauważyć, że w wyniku „wydrukowania” detalu podlegającego ochronie nie nabywa się w tym zakresie żadnych praw własności intelektualnej. Prawa te nadal pozostają przy podmiocie uprawnionym. Oczywiście w przypadku modyfikacji „pierwowzoru” może powstać utwór zależny i w takiej sytuacji podlegać on będzie odrębnej ochronie, a wszelkie prawa przysługiwać będą twórcy utworu zależnego. Należy jednak pamiętać, że w celu stworzenia w sposób legalny utworu zależnego trzeba mieć stosowną zgodę twórcy utworu pierwotnego na jego wykorzystanie.

Wizerunek

Wizerunek w pigułce – bardzo krótkie przypomnienie tego co już było na F-LEX.

Pojęcie wizerunku obejmuje dostrzegalne, fizyczne cechy człowieka, tworzące jego wygląd i pozwalające na identyfikację osoby wśród ludzi, jako obraz fizyczny, portret, rozpoznawalną podobiznę. Wymóg rozpoznawalności należy wiązać wyłącznie z formą przedstawienia danej osoby, a więc taką, która pozwala na ustalenie osobistych cech danej osoby w chwili sporządzania fotografii (I ACa 1452/13).

Nie jest wizerunkiem osoby prawnej ani wizerunek miejsca jej siedziby, ani osób wchodzących w skład jej organów lub nawet całego zespołu itp. jej elementów (z osobna lub łącznie wziętych). Osoba prawna nie ma swego wizerunku, niezależnie od teoretycznej konstrukcji tej instytucji ( ICR 159/77).

Naruszenie prawa do wizerunku osoby fizycznej (art. 23 k.c.) następowałoby wówczas, gdyby opublikowana w prasie bez zgody tej osoby fotografia wykonana była w sposób umożliwiający identyfikację tej osoby (IV CKN 1819/00).

Wizerunek podlega ochronie zarówno na podstawie przepisów kodeksu cywilnego, jak i Ustawy, co umożliwia osobie zainteresowanej wybór bądź kumulatywnego, bądź alternatywnego stosowania środków ochrony. Można więc dochodzić ochrony wizerunku bądź wyłącznie na podstawie przepisów o ochronie dóbr osobistych (art. 23 i 25 k.c. w zw. z art. 448 k.c.), bądź wyłącznie na podstawie przepisów prawa autorskiego (art. 83 w zw. z art. 78 Ustawy), bądź w oparciu o kumulatywnie wskazaną podstawę prawną (I ACa 1452/13).

Grupówka

FlorencjaNic z tego! Ani blog, ani jego autor nie umarli. 🙂 Różne obowiązki spowodowały, że pojawił się pewien zastój na blogu. Poza tym nie działo się ostatnio nic aż tak ciekawego w sferze prawa autorskiego (no może poza dyskusją o kadrowaniu zdjęć Prezydenta RP), co by wymagało natychmiastowego komentarza.  Dzisiaj właśnie trafił mi w ręce jeszcze gorący wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu (I ACa 1452/13), który rozstrzyga kolejną kwestię związaną z ochroną wizerunku i prawem z korzystania z dobrodziejstwa licencji ustawowej określonej w art. 81 ust. 2 Ustawy. Tym razem sprawa dotyczyła umieszczenia zdjęcia grupowego (dokładniej zdjęcia klasowego) na pewnym portalu internetowym. Powód domagał się ochrony podnosząc, że zostało naruszone jego prawo do wizerunku, poprzez fakt publikacji bez jego zgody zdjęcia klasowego, na którym jest również on. Sąd rozpoznając sprawę skonstatował, że o ile co do zasady rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej, to wyjątek stanowi rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej oraz wizerunku osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza. Co oczywiście wynika z treści przepisu zawartego w art. 81 ust. 2. pkt 2 Ustawy.

Art.81.2.2.b Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Dalej uznał, że pojęcie „zgromadzenie” użyte w powyższym przepisie dotyczy każdej zbiorowości, niezależnie czy jest ona przypadkowa, czy zorganizowana. Jeśli więc wykonanie zdjęcia czy nagrania nie było ukierunkowane indywidualnie na określoną osobę, przeciwnie osoba ta jest przedstawiona w sposób równoważny przedstawieniu innych osób, to rozpowszechnianie takiego wizerunku nie wymaga zgody. Sądy obu instancji uznały, że osoba widniejąca na zdjęciu przedstawiającym grupę osób, uczęszczających do tej samej klasy stanowi jedynie element całości, co powoduje, że nie ma konieczności uzyskania jej zezwolenia. Podkreślono jednocześnie, że „Termin „zgromadzenie” jest nieostry, dopuszczalne jest objęcie nim każdej, większej, publicznej grupy ludzi. W literaturze wskazuje się, że zgromadzeniem jest publiczna grupa ludzi, niezwiązanych ze sobą więzami rodzinnymi lub osobistymi. Wielkość tej grupy nie ma znaczenia. Dla możliwości zastosowania licencji ustawowej z art. 81 ust. 2 pkt 2 rozstrzygające znaczenie ma ustalenie w strukturze przedstawienia relacji między wizerunkiem osoby domagającej się ochrony a pozostałymi elementami jego treści. Co za tym idzie rozpowszechnianie wizerunku nie wymaga zezwolenia, jeśli stanowi on jedynie element akcydentalny lub akcesoryjny przedstawionej całości, tzn. w razie usunięcia wizerunku nie zmieniłby się przedmiot i charakter przedstawienia”.

Sąd Apelacyjny podzielił pogląd sądu I instancji, że

„Zdjęcia klasowe utrwalają pewne zgromadzenie, w skład którego wchodzą osoby uczęszczające do tej samej klasy, a przy tym wizerunek każdego z uczniów ma ten charakter, iż stanowi jedynie element akcesoryjny, którego usunięcie nie zmieniło by ani przedmiotu, ani charakteru przedstawienia.

Prawo Internetu

O tym, że w społeczeństwie świadomość dotycząca praw własności intelektualnej jest znikoma, to wiadomo od dawna. Jest już doprawdy dużo lepiej w porównaniu z tym, co było przed kilkunastu laty, ale wciąż jest słabo. Na blogu wielokrotnie pisałem na temat naruszenia majątkowych i osobistych praw autorskich do zdjęć. Zmorą dla wszelakiego rodzaju twórców (to nie jest nabijanie się z autorów, a użycie pojęcia ustawowego) jest oczywiście Internet. Od lat pokutuje „wiedza tajemna” nie mająca oczywiście żadnego odzwierciedlenia w przepisach prawa, że to co jest w Internecie umieszczone, to jest do użycia i korzystania przez wszystkich. Powiadam Wam! Nie idźcie ta drogą! Bo prowadzi ona na manowce, a czasem nawet przed oblicze wymiaru sprawiedliwości. A Temida, z tego co pamiętam, to czasem bywa ślepa. Dlaczego o tym wspominam? Na fotoblogia.pl trafiłem na zestawienie doprawdy bardzo fajnych zdjęć. Na FB nawet chwalą się, że to nowy cykl. Zarówno na blogu, jak i na FB zapytałem o prawa do publikacji. Na razie znalazłem jedną odpowiedź na FB i blogu – pochodząca od tej samej osoby. Nie wiem czy jest to osoba związana z fotoblogia.pl , czy nie. W każdym razie wiem, że nie ma ona bladego pojęcia o prawie autorskim. Oto jaką uzyskałem odpowiedź:
„Przecież każde zdjęcie zostało podpisane. Takie publikacje nijak mają się do twojego toku rozumowania. Są pewnego rodzaju nobilitacją, a nie kradzieżą.”

Oznaczenia autora zdjęcia, to żadna łaska. To jest obowiązek wynikający z Ustawy. Poza tym samo oznaczenie autora i źródła z którego ściągnięto zdjęcie nie uprawnia do publikowania zdjęcia na blogu czy na stronie WWW. O tym gdzie i w jakiej formie będzie publikowane zdjęcie decyduje osoba, której przysługują autorskie prawa majątkowe (najczęściej jest to autor zdjęcia). Żadna „pewnego rodzaju nobilitacja” dla fotografa nie upoważnia do łamania jego praw. Aby opublikować cudze zdjęcia fotoblogia.pl powinna przynajmniej uzyskać licencję, która zezwalałaby na jego publikację. Czy uzyskała? Tego na ten moment nie wiem. Mam nadzieję, że się niebawem dowiemy. Jakby ktoś kombinował z prawem cytaty, to też nie tędy droga.

Art. 29. 1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.

Powtórzę jeszcze raz. Drukowanymi i na czerwono 🙂

WSKAZANIE AUTORA ZDJĘCIA I ŹRÓDŁA, Z KTÓREGO ONO POCHODZI TO ZA MAŁO, ABY ZDJĘCIE PUBLIKOWAĆ NA WŁASNEJ STRONIE W SPOSÓB LEGALNY.

PS. Swego czasu opublikowałem abc blogera, w którym opisałem w pigułce wszystko co istotne.

Aktualizacja 13.04.14. Zgodnie z oświadczeniem fotoblogia.pl –  pytają o zgodę autorów.

Orzeczenie z gestem „fuck you”

iPhone 5s

iPhone 5s

Czy zdjęcie zrobione bez przymiarki, bez kadrowania, bez ustawiania parametrów ekspozycji może podlegać ochronie prawnej? Pytanie to będzie również aktualne w stosunku do zdjęcia zrobionego telefonem. Zwłaszcza takim telefonem, który ma jedynie „spust migawki”, a nie ma możliwości ustawienia jakichkolwiek parametrów. Zapewne większość pamięta, że zdjęcie, aby było uznawane za utwór, musi stanowić przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze. Jak jest więc ze zdjęciami, w których nasza kreacja jest znikoma? Sądy w Gdańsku zajmowały się sprawą, w której musiały ocenić, czy „przypadkowe” zdjęcie radnego, wykonującego gest „fuck you”, jest utworem. Osoba, która zrobiła to zdjęcie sama przyznała, że zrobiła je przypadkowo. Nie przygotował się do zrobienia fotografii z punktu widzenia kompozycji obrazu, oświetlenia, ustalenia głębi, ostrości, perspektywy, czy zastosowania efektów specjalnych, nie stosował też innych zabiegów zmierzających do nadania fotografii określonego charakteru. Sąd I instancji powołując się na art. 1 ust. 1 Ustawy stwierdził, że utwór musi cechować się kreacyjnym charakterem i oryginalnością, utworem może być też fotografia, jeśli jest przejawem działalności twórczej o indywidualnym charakterze, do której nie można zaliczyć tylko odtworzenia rzeczywistego stanu rzeczy za pomocą fotografii. Praca intelektualna o charakterze twórczym jest przeciwieństwem pracy o charakterze technicznym, która polega jedynie na wykonywaniu czynności wymagających tylko określonej wiedzy i sprawności oraz użycia odpowiednich narzędzi, materiałów i technologii, mającej cechy przewidywalności i powtarzalności. Sąd ocenił, że zdjęcie radnego jest zwykłą fotografią nie mającą cechy wyróżniającej, indywidualizującej i określającej ją jako utwór, nie wyróżnia się ani treścią, ani formą, które odbiegałyby od kanonów charakteryzujących fotografie odwzorowujące rzeczywistość, jest jedynie wyrazem uchwycenia przez powoda pewnego momentu rzeczywistości, wskazującego na szczególne zachowanie się fotografowanej osoby. Sąd odmówił również takiej fotografii cech fotografii reporterskiej, gdyż celem jej wykonania nie było udokumentowanie opisywanego w reportażu wydarzenia.

Sąd Apelacyjny nie podzielił jednak zapatrywania sądu I instancji. Uznał on, że „okoliczności wykonania spornej fotografii są podobne do okoliczności wykonywania fotografii reportażowej, albowiem powód uchwycił na niej szczególny moment, kiedy X – widząc skierowany przez powoda w jego kierunku obiektyw aparatu fotograficznego – wykonał w jego kierunku gest określany nazwą „fuck you”. Przejaw działalności twórczej powoda polegał na uchwyceniu tego szczególnego momentu, podobnie jak wykonuje się fotografię reporterską, rejestrując z reguły niepowtarzalny układ fotografowanych obiektów Nie jest to więc fotografia, której wykonanie można powtórzyć. Oryginalność takiej fotografii polega na uchwyceniu tego szczególnego momentu, w którym fotografowana osoba uczyniła powyższy gest. Wykonanie jej przez powoda jest rezultatem jego inwencji noszącej charakter kreacyjny, konsekwencją czego fotografia ma indywidualny charakter. Fotografia ta spełnia minimalny wymóg twórczości, więc korzysta z ochrony prawnej.” (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdański, sygn. akt V ACa 549/12)

Co wynika z tego orzeczenia dla nas?

  • Zdjęcie zrobione telefonem będzie utworem, pod warunkiem że będzie charakteryzowało się choćby minimum działalności twórczej. Takim minimum może być „decydujący moment”.
  • Fotografia wykonana dla uchwycenia szczególnego zachowania się fotografowanego obiektu jest utworem w rozumieniu art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, bez względu na to, czym jest wykonana i czy ustawialiśmy parametry ekspozycji, czy nie. Sam fakt zrobienia zdjęcia w odpowiednim momencie był wystarczający dla Sądu Apelacyjnego, by taką fotografię uznać za utwór.