Majątkowe prawa autorskie

„Przewidziana w art. 17 Ustawy definicja majątkowego prawa autorskiego określa uprawnienie twórcy (mój dopisek: fotografa) do korzystania z utworu (mój dopisek: zdjęcia) jako wyłączne, skuteczne względem wszystkich prawo do decydowania o każdej formie korzystania z niego oraz do wynagrodzenia za to korzystanie, zastrzegając że odnośnie niektórych form korzystania może być on pozbawiony, w przypadkach Ustawą przewidzianych, możliwości zakazania innym podmiotom korzystania z rozpowszechnionego utworu. W takich sytuacjach powinien otrzymywać wynagrodzenie, chyba że ustawa pozbawi go tego prawa. Treść majątkowego prawa autorskiego w odniesieniu do uprawnień twórcy i możliwości ograniczenia go jedynie ustawą odwołuje się do prawa własności uregulowanego w kodeksie cywilnym. Ogólną zatem zasadą jest, że twórca ma prawo do wynagrodzenia za korzystanie z utworu (rozpowszechnianie go), chyba że wyłączyła go ustawa.”

Fragment z uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 13 kwietnia 2012 r., sygn. akt I Aca 129/12.

Publikacja pod pseudonimem

Ostatnio pisałem o konkursie na NG. Podkusiło mnie, żeby zajrzeć na forum NG. Okazało się, że autorstwo F-LEXa przypisuje się tam jednej z użytkowniczek. A to ZONK! Wpis jednak nie będzie poświęcony autorowi F-LEX, a pewnej refleksji administratora NG. Oto ona.

Żądacie poszanowania swoich praw majątkowych, a sami nie szanujecie swojego prawa do nazwiska. Obawiacie się kradzieży swoich prac, a nie chcecie się przyznać do ich autorstwa ukrywając się pod nickami. Bardzo przepraszam, ale to jest jakieś zapętlenie absurdu.”

Jeżeli ktoś się zapętlił, to zapewne Pan reprezentujący polski portal NG. Co ma piernik do wiatraka. Ustawa określa zarówno autorskie prawa osobiste i majątkowe. Jeżeli jedne i drugie przysługują autorowi zdjęcia, to on decyduje o wszystkim. Także o tym, czy zdjęcie publikować pod swoim własnym nazwiskiem, czy też pseudonimem. Ustawa mówi wprost (art. 16 pkt 2), że jednym z autorskich praw osobistych jest prawo autora do oznaczenia swojego utworu nazwiskiem lub pseudonimem lub do udostępniania go anonimowo. Nie można więc twierdzić, że publikując zdjęcie pod pseudonimem nie przyznaję się do jego autorstwa. Właśnie korzystam z niezbywalnego prawa, które przysługuje mnie i wyłącznie mnie. To ja decyduję, jak zostanie oznaczony autor. I nie ma to nic wspólnego z jakimkolwiek wstydem. Jako autor zdjęcia korzystam ze swego wyłącznego prawa. Ja osobiście swoje zdjęcia publikuję pod nickiem © dar_wro i nikt nie może z tego powodu mi robić jakichkolwiek wyrzutów. Nie ma to również nic wspólnego z nieszanowaniem swego prawa do nazwiska, jak sugeruje to w dyskusji administrator z NG. Jedynym minusem publikowania pod pseudonimem (ale bardzo niewielkim i w sumie nieznaczącym) jest to, że nie korzystam z domniemania, o którym mowa w art. 8 ust. 2 Ustawy (nic straconego, bo jest to domniemanie, które można obalić).

Art. 8.2. Domniemywa się, że twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu.

Co oczywiście nie oznacza, że tracę jakiekolwiek prawa zarówno osobiste, jak i majątkowe do zdjęcia opublikowanego pod pseudonimem. W art. 8 ust. 2 Ustawy sformułowane zostało jedynie domniemanie prawne zwykłe, co do faktu autorstwa utworu. Chodzi tu o domniemanie określonego przymiotu faktycznego, z którym ustawa łączy skutki prawne, polegające na przeniesieniu, w razie sporu, ciężaru dowodu co do wykazania autorstwa na osobę, która przeczy temu domniemaniu, nie zaś o domniemanie przysługiwania praw autorskich (Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 stycznia 2011 r. I CSK 237/10). Gdy ktoś opublikuje nasze zdjęcie i oznaczy je swoim imieniem i nazwiskiem, to zgodnie z cytowanym wyżej przepisem domniema się, że jest autorem tego zdjęcia. Jeżeli więc wcześniej publikowaliśmy to zdjęcie pod pseudonimem, to będziemy musieli w sądzie wykazać, że to my jesteśmy autorem (czyli musimy obalić domniemanie autorstwa). Nie będzie to jednak trudne, wystarczy będzie pokazać (zgłosić jako dowód) np. RAW-a, NEFa, JPG-a itp. Kwestia domniemania autorstwa gościł już wcześniej na blogu. Jeżeli ktoś jest zainteresowany, to wystarczy zajrzeć do „Trudny tekst czyli rzecz o domniemaniu”.

Publikując zdjęcia pod pseudonimem nie tracimy żadnych praw. Chronione jest zarówno nasze autorstwo, jak i nasze autorskie prawa majątkowe. Korzystamy z tych samych praw, jak autor publikujący pod swoim nazwiskiem, dlatego też nie ma „zapętlenia absurdu”.

PS. O tym, że nie warto przywłaszczać sobie cudzego autorstwa było w „Art. 115”. Zdarzają się jednak również „cuda”. Wystarczy zaglądnąć do „Case study”.

O szlachcicu, co promuje loupežníka

Regulaminy konkursowe gościły na blogu kilka razy. Wspomnę choćby tylko wpis „Konkurs z super nagrodami”. Wydawałoby się, że regulaminy konkursów fotograficznych się „cywilizują” i coraz rzadziej organizator chce „położyć łapę” na wszystkich zgłoszonych do konkursu zdjęciach. Wydawałoby się również, że noblesse oblige. Jeżeli ktoś ma prawo do korzystania z nazwy National Geographic, do domeny internetowej o tej samej nazwie, to nie powinien się zgadzać się na to, aby jego czytelnicy i użytkownicy stali się ofiarą loupežníka RumcajsaDo rzeczy! Na stronie National Geographic Polska zamieszczono informację o konkursie fotograficznym. Nazwę pomijam, bo nie chcę wprost reklamować czegoś, co nie jest tego warte. Kto chce niech zajrzy TU. Wprawdzie wydawca NGP nie jest organizatorem tego konkursu w rozumieniu prawa, ale go realizuje w imieniu innej firmy (tym samym w jakiś tam sposób go legitymizuje). Któż jest tym „rozbójnikiem”? Organizator. A dlaczego tak uważam? Skłoniła mnie do tego lektura regulaminu konkursu (wiem, wiem mało kto czyta). Najbardziej interesujący jest punkt 3.5. Oczywiście domyślacie się, że fragment ten musi dotyczyć praw do zdjęć. W sumie nie będę sugerował niczego więcej. Niech treść regulaminu sama przemówi 😉

„Uczestnik oświadcza, że wyraża zgodę na wielokrotne (nieograniczone ilościowo, czasowo i terytorialnie) oraz nieodpłatne korzystanie w całości jak i w dowolnie wybranych fragmentach z jego pracy konkursowej (zgłoszenia) przez Organizatora oraz firmy powiązane z Organizatorem kapitałowo lub osobowo w sposób pośredni lub bezpośredni jak również przez podmioty wskazane przez Organizatora na wszystkich znanych polach eksploatacji, a w szczególności:

(tu długa i szczegółowa lista pól eksploatacji)

Uczestnik Konkursu udziela Organizatorowi na podstawie niniejszego postanowienia zezwolenia na korzystanie z zależnych praw autorskich na wszystkich polach eksploatacji wymienionych powyżej, o ile dla eksploatacji ww. pracy konkursowej na tych polach konieczne lub potrzebne jest stworzenie utworu zależnego, a także zezwolenia na udzielenie wzajemnego i równoczesnego lub samodzielnego opracowania, przeróbki, adaptowania części lub całości w tym przez nadawanie im różnego rodzaju form (zmienionej, skróconej, poszerzonej lub skondensowanej) z prawem do reprodukowania na nośnikach zapisu (dyskietce, karcie pamięci, diapozytywie, slajdzie, mikrofilmie, fotokopii, mikroreprodukcji, nośniku CD oraz DVD itp.) oraz z prawem do wykorzystania na nośnikach dźwięku i obrazu. Uczestnik konkursu udziela również Organizatorowi zezwolenia na udzielanie dalszych licencji w zakresie nabytych praw do ww. pracy konkursowej.”

Co więcej zgłaszając zdjęcie do konkursu wyrażasz zgodę na to, że będzie ono mogło być poddane „stosownym obróbkom, przeróbkom, adaptacji, dodawaniu tytułów i podtytułów, skrótów, adiustacji technicznej, tworzeniu opracowań oraz poprawek w tym stylistycznych, ortograficznych i językowych, itp.” (pkt 3.6).

Zgłaszając zdjęcie do konkursu musisz zaakceptować jego regulamin. Akceptując regulamin konkursu jednocześnie udzielasz organizatorowi licencji na zasadach opisanych w punkcie 3.5. Czy powinno się to robić? Na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie czytelniku sam. Ja tylko wskazałem na pewne postanowienia, które są moim zdaniem nie fair. W każdym razie, jeżeli jednak skusiła Cię nagroda i wziąłeś udział w konkursie, to tracisz także prawo do… narzekania. 😉 Ostrzegałem. Pamiętaj, że volenti non fit iniuria.

PS1. W pewnym gremium podczas rozmowy padło pytanie „A jak rozwalę tego Jeepa to co?” Padła odpowiedź: „To jest ubezpieczony”. Zajrzyjcie do 6.1 Regulaminu. Strach wjechać na bezdroża.
PS2. Jeżeli zdecydowałeś się brać udział w konkursie i będzie sprzyjała Ci fortuna, i wygrasz, to może czekać Cię jeszcze jedna niespodzianka. „Zwycięzca zobowiązany jest podpisać umowę użyczenia w momencie jej odbioru”. Co się w niej kryje? Dowiesz się, jak wystartujesz w konkursie, wygrasz i stawisz się po odbiór nagrody. Jednym słowem randka w ciemno. Oj ktoś tu gra bardzo znaczonymi kartami.

„Revange porn” w Polsce

Niedawno gazeta.pl opublikowała artykuł na temat „revange porn”. W zasadzie nie zwróciłbym uwagi na tekst, gdyby nie to że na FB redaktor reklamując teks napisał „Ciekawe kiedy u nas się za to wezmą”. Dwa lata temu na blogu opublikowałem tekst „Paparazzo”, który poświęcony był m.in. publikowaniu nagich fotek. Od tamtego czasu nic się nie zmieniło w naszym ustawodawstwie. Nadal publikowanie takich zdjęć bez zgody osoby fotografowanej jest przestępstwem opisanym w art. 191a kodeksu karnego. Przepis ten penalizuje również zachowanie opisane przez gazetę jako „revange porn”.

Art. 191a. § 1. Kto utrwala wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej, używając w tym celu wobec niej przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu, albo wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej bez jej zgody rozpowszechnia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.

W przypadku „przestępstwa rozpowszechniania nagich fotek” bez znaczenia jest czy zostały one zrobione przy wykorzystaniu przemocy, groźby lub podstępu, czy też za zgodą osoby fotografowanej. Penalizowany jest sam fakt opublikowania zdjęć bez zgody.

W literaturze podkreśla się, że w przypadku przestępstwa z art. 191a k.k.

„musi dojść do utrwalenia lub rozpowszechnienia wizerunku twarzy osoby w powiązaniu z innymi elementami jej nagiego ciała lub twarzy osoby wraz z obrazem wskazującym na jej uczestnictwo w czynności seksualnej, choć niekoniecznie łączącym się z jej nagością. Może być jednak i tak, że twarzy osoby nie widać albo obraz jej jest niewyraźny, ale jakiś inny charakterystyczny element wyglądu osoby pozwala na jej zidentyfikowanie tak w szerszym odbiorze, a nawet w węższym kręgu odbiorców, co jednak nie jest już tak oczywiste, jak w przypadku wizerunku twarzy.”/*

Zapatrywanie to jest zgodne ze stanowiskiem Sądu Najwyższego zaprezentowanym w uzasadnieniu wyroku z dnia 15 października 2009 r. (sygn. akt I CSK 72/09). SN stwierdził, że wizerunek oznacza obraz fizyczny człowieka jako przedstawienie jego postaci, a zwłaszcza twarzy, a w rozumieniu przenośnym może jednak odnosić się także do takich cech człowieka, których ujawnienie umożliwia jego identyfikację.

Na koniec wróćmy do bardziej normalnego świata. Publikujemy akt, a w zasadzie „prawie” akt. Co w przypadku zdjęć, gdzie części intymne zostały spikselowane lub zakryte kwadracikami? Czy publikując takie zdjęcie bez zgody modelki narażamy się również na odpowiedzialność karną z art. 191 a?

Wizerunek osoby bez żadnego ubrania, na którym jednak zostały zasłonięte wszystkie intymne części ciała w całości, np. w postaci czarnych kwadracików naniesionych na te intymne części ciała za pomocą programu komputerowego, nie będzie stanowił wizerunku nagiej osoby. Każda natomiast inna sytuacja będzie wymagała oceny in concreto, a nie in abstracto, odnośnie zakresu zakrycia danej części ciała w aspekcie wypełnienia przedmiotowych znamion, mając na względzie ratio legis przepisu oraz kontekst sytuacyjny, w jakim ten obraz fizyczny danej osoby został np. rozpowszechniony./**

* * * * *

/* R.Krajewski, Przestępstwo utrwalania i rozpowszechniania wizerunku nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej. Prawo i Prokuratura nr 5/2012

/** Bartłomiej Filek, Wizerunek nagiej osoby jako znamię przestępstwa z art. 191a§ 1 k.k. Prokuratura i Prawo nr 7-8/2012

Ile zgód?

Pojęcie „rozpowszechniania wizerunku” jest interpretowane przy wykorzystaniu definicji terminu „rozpowszechnianie” zamieszczonej w art. 6 pkt 3 Ustawy.

Art. 6. 1.3. W rozumieniu ustawy utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie.

W uzasadnieniu jednego z wyroków dotyczących ochrony wizerunku sąd podkreślił, że

przy rozpowszechnianiu wizerunku chodzi o taką sytuację, w której stworzona zostaje możliwość zapoznania się z wizerunkiem bliżej nieokreślonemu, niezamkniętemu kręgowi osób. Okoliczność, że rozpowszechnienie wizerunku nastąpiło za zgodą portretowanego, nie zwalnia osób trzecich, które zamierzają dalej rozpowszechniać taki wizerunek, od uzyskania ponownej zgody uprawnionego.

Zasada ta stosuje się także do sytuacji, gdy na podstawie legalnie rozpowszechnionego wizerunku (np. fotografii) malarz lub rzeźbiarz tworzy utwory, do których inkorporowany jest – nawet znacznie „przetworzony” – wizerunek określonej osoby.

O samej zgodzie, jej treści oraz zakresie możecie przeczytać w tekście „Model release” oraz „Model release III”.