Gminna sprawiedliwość

Dzisiaj kolejny odcinek z cyklu. Tym razem spotykamy na swojej drodze dzielnego strażnika gminnego. Gminni szeryfowie gościli już na blogu, więc tekst będzie po części powtórką.

Strażnik miejski prosi nas o okazanie dowodu osobistego, bo nie spodobało mu się np. że fotografujemy go podczas interwencji?
Może, czy nie może? Ustawa określa, że strażnikowi miejskiemu (gminny brzmi jakoś lepiej) przysługuje takie prawo w uzasadnionych przypadkach w celu ustalenia tożsamości. Czytając przepis ustawy należy stwierdzić, że brzmi to bardzo enigmatycznie i mało konkretnie. Na szczęście przepisy wykonawcze regulują to w sposób bardziej szczegółowy. Gminny szeryf może nas wylegitymować, gdy jest to konieczne celem identyfikacji osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa lub wykroczenia, ujętej na miejscu zdarzenia lub w pościgu podjętym bezpośrednio po popełnieniu przestępstwa lub wykroczenia, albo ustalenia świadków zdarzenia. Fotografowanie lub filmowanie naszych dzielnych stróżów gminnych nie jest ani wykroczeniem, ani przestępstwem, więc nie ma podstaw do wylegitymowania. Bądźcie jednak czujni, bo nie daj Boże fotografujecie stojąc na trawniku lub rzucając papierek od cukierka na ziemię dajecie podstawę do interwencji. Jednak sam mundur i sztucznie groźna mina to za mało, aby pokornie pokazać dokument tożsamości. Strażnik, przystępując do legitymowania, ma obowiązek podać swoje stanowisko, imię i nazwisko w sposób umożliwiający odnotowanie tych danych, a także podstawę prawną i przyczynę podjęcia czynności.

Zmotoryzowany fotograf ma większe szanse popaść w konflikt z szeryfami. W zasadzie to nie tylko fotograf, a każdy kierowca. Ustawa przewiduje bowiem dla nich pewne kompetencje w zakresie czuwania nad porządkiem i kontrolą ruchu drogowego. Tu zaczyna się część mniej fotograficzna. 😉
Strażnicy gminni są uprawnieni do wykonywania kontroli ruchu drogowego wobec:
1) kierującego pojazdem, którzy nie stosują się do zakazu ruchu w obu kierunkach, określonego odpowiednim znakiem drogowym lub naruszającego przepisy ruchu drogowego, w przypadku ujawnienia i zarejestrowania czynu przy użyciu urządzenia rejestrującego,
2) uczestnika ruchu naruszającego przepisy o:
a) zatrzymaniu lub postoju pojazdów,
b) ruchu motorowerów, rowerów, wózków rowerowych, pojazdów zaprzęgowych oraz o jeździe wierzchem lub pędzeniu zwierząt,
c) ruchu pieszych.

W ramach wykonywania swoich uprawnień strażnicy gminni są upoważnieni do:
1) zatrzymania pojazdu (z wyłączeniem pojazdów kierowanych przez osoby, których zachowanie naruszające przepisy zostało zarejestrowane przy pomocy urządzenia rejestrującego),
2) sprawdzania dokumentów wymaganych w związku z kierowaniem pojazdem i jego używaniem,
3) używania urządzeń rejestrujących, z tym że w przypadku używania urządzenia zainstalowanego w pojeździe w czasie pracy urządzenia pojazd nie może znajdować się w ruchu,
4) legitymowania uczestnika ruchu i wydawania mu wiążących poleceń co do sposobu korzystania z drogi lub używania pojazdu,
5) wydawania poleceń:
a) osobie, która spowodowała przeszkodę utrudniającą ruch drogowy lub zagrażającą jego bezpieczeństwu,
b) kontrolowanemu uczestnikowi ruchu – co do sposobu jego zachowania.

No i oczywiście to, co każdy wójt lubi najbardziej. Strażnicy gminni mogą dokonywać na drogach gminnych, powiatowych i wojewódzkich oraz drogach krajowych w obszarze zabudowanym, z wyłączeniem autostrad i dróg ekspresowych, czynności z zakresu kontroli ruchu drogowego z użyciem przenośnych albo zainstalowanych w pojeździe urządzeń rejestrujących w oznakowanym miejscu i określonym czasie, uzgodnionymi z właściwym miejscowo komendantem powiatowym (miejskim) lub Komendantem Stołecznym Policji. Zwracam Wam uwagę, że to gdzie stoi np. we Wrocławiu bordowa skoda kombi dzielnych strażników, robiąca zdjęcia, musi zostać uzgodnione z Policją. Jak dostaniecie zdjęcie życia 🙂 , to macie prawo zażądać, aby przedstawiono Wam taki dokument. Z własnego doświadczenia wiem, że mają.

Jeszcze jedna ważna informacja dla zmotoryzowanych fotografów. Mało kto o tym wie, ale od strażnika miejskiego można żądać okazania nie tylko legitymacji służbowej, ale także upoważnienia do wykonywania kontroli ruchu drogowego wydanego przez Policję (dokładniej komendanta powiatowego/miejskiego, rejonowego Policji). Oczywiście macie prawo zanotowania danych pozwalających na identyfikację strażnika, w szczególności dotyczących jego stopnia, imienia i nazwiska oraz nazwy organu, który wydał ten dokument.

Czy strażnik gminny może nam przetrzepać kieszenie, zajrzeć do torby lub przeglądać zdjęcia?
Odpowiedź brzmi stanowczo nie. No chyba, że zostałeś ujęty ze względu na fakt, że stwarzasz w sposób oczywisty bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego, a także dla mienia. Po raz kolejny moja wyobraźnia nie sięga tak daleko. W jaki sposób babeczka lub facet z aparatem fotograficznym mieliby zagrażać życiu lub zdrowiu?

Nie wyobrażam sobie też sytuacji, że podczas sesji zdjęciowej fotograf jest pod takim wpływem procentów, że swoim zachowaniem daje powód do zgorszenia w miejscu publicznym lub znajduje się w okolicznościach zagrażających jego życiu lub zdrowiu albo zagrażają życiu i zdrowiu innych osób. Jeżeli coś takiego by się jednak zdarzyło, to wtedy mogą Ci zajrzeć do torby. Co więcej przy dobrych wiatrach odstawią Cię do domu, a przy gorszych trafisz do „wytrzeźwiałki”. Mogą Cię również przeszukać w sytuacji, gdy zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa. Samo fotografowanie czy też filmowanie nie jest czynem niedozwolony pod groźbą kary, więc z tego powodu żadna kontrola osobista, czy też grzebanie w zdjęciach Ci nie grożą.

Czy jest podstawa do nakazania skasowania zdjęcia osobiście przez Ciebie lub przez szeryfa?
Nie ma. Zdjęcia są Twoje (czasem pracodawcy), znaczy prawa autorskie majątkowe i osobiste przysługują Tobie i żaden funkcjonariusz nie ma prawa do kasowania zdjęć. Żaden funkcjonariusz nie ma uprawnienia ingerowania w taki sposób w Twoją własność. To tak, jakby Cię zatrzymał, przeszukał torbę, a potem zniszczył jej zawartość. Zajrzyj też do wpisu „Zatrzymana karta”.

Nie tylko fotograf, ale każdy może dostać mandat za szereg popełnianych wykroczeń. Lista wykroczeń za które można dostać mandat od szeryfów jest bardzo długa, a raczej nie związana ściśle z fotografią, więc pozwolicie, że nie będę tego wątku kontynuował.

W zasadzie straż miejska nie ma też prawa ot tak nas zatrzymać, chyba że będziemy stwarzać w sposób oczywisty bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego, a także dla mienia. Wtedy jednak musi nas niezwłocznie doprowadzić do najbliższej jednostki Policji. Na szczęście więc nie trafimy do gminnych kazamatów pod ratuszem lub nie zostaniemy przywiązani do pręgierza.

Jeżeli chodzi o środki przymusu bezpośredniego, jakie mogą być stosowane przez strażników miejskich oraz sytuacje, w których mogą być użyte, to są one takie same, jak przysługujące straży ochrony kolei. Żadna z opisanych sytuacji nie odnosi się jednak do robienia zdjęć. 😉

SOK czyli straż ochrony kolei

Kontynuując cykl „Fotograf spotyka na swojej drodze….” dzisiaj staniemy oko w oko z sokistami. Problem fotografowania na dworcach jest powszechnie znany, na szczęście jednak nie wszędzie przeganiają fotografów. Wpis jednak nie będzie o fotografowaniu na dworcu (wiele razy pisałem o tym na blogu w 2012 r.), czy w metrze, a o tym co może, a czego nie straż ochrony kolei. No to trzy, dwa, jeden start!  🙂 Do zadań straży ochrony kolei należy kontrola przestrzegania przepisów porządkowych na obszarze kolejowym, w pociągach i innych pojazdach kolejowych oraz ochronę życia i zdrowia ludzi oraz mienia na obszarze kolejowym, w pociągach i innych pojazdach kolejowych.

Jak z powyższego wynika obszar działania SOK jest węższy niż policji, czy też nawet prywatnej służby ochrony. Pewnego wyjaśnienia wymaga pojęcie „obszar kolejowy”. Z tym akurat nie ma większej trudności, gdyż mamy ustawową definicję tego pojęcia. Jest to powierzchnia gruntu określona działkami ewidencyjnymi, na której znajduje się droga kolejowa, budynki, budowle i urządzenia przeznaczone do zarządzania, eksploatacji i utrzymania linii kolejowej oraz przewozu osób i rzeczy.

Teraz ważna informacja, o której musimy pamiętać włażąc z aparatem to tu, to tam. Wstęp na obszar kolejowy jest dozwolony tylko w miejscach wyznaczonych przez zarządcę. Poza tymi miejscami wstęp na obszar kolejowy mają osoby posiadające upoważnienie właściwego zarządcy lub właściwego przewoźnika kolejowego oraz osoby uprawnione na podstawie odrębnych przepisów. Tym samym będąc w fajnych, ale niekoniecznie dozwolonych miejscach, gdy spotkamy sokistów, to nie warto wdawać się z nimi w dyskusję i czym prędzej opuścić „zakazany teren”.

Sokista ma prawo legitymowania osób podejrzanych o popełnienie przestępstwa lub wykroczenia, jak również świadków przestępstwa lub wykroczenia, w celu ustalenia ich tożsamości. Fotografowanie lub filmowanie nie jest w żadnym wypadku ani przestępstwem, ani wykroczeniem, tym samym, jeżeli tylko fotograf przebywa na obszarze kolejowym, gdzie przebywanie jest dozwolone (np. dworzec), to brak jest podstaw do jego wylegitymowania. Służba kolei ma również prawo ujęcia, w celu niezwłocznego doprowadzenia do najbliższej jednostki Policji, osób, w stosunku do których zachodzi uzasadniona potrzeba podjęcia czynności wykraczających poza uprawnienia straży ochrony kolei. Ma ona także prawo zatrzymywania i kontroli pojazdu drogowego na obszarze kolejowym oraz przyległym pasie gruntu w przypadku uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa lub wykroczenia przy użyciu tego pojazdu. Są to jednak uprawnienia, które nie będą dotyczyły Bogu ducha winnego fotografa.

Sokista może jednak wlepić również nam mandat, o czym warto pamiętać. Minister Infrastruktury określił na podstawie ustawowego upoważnienia, że funkcjonariusze straży ochrony kolei są uprawnieni do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego za wykroczenia popełnione na obszarze kolejowym, w pociągach i innych kolejowych pojazdach szynowych, określone w art. 54 ustawy z dnia 20 maja 1971 r. – Kodeks wykroczeń.

„Kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.”

Na szczęście przepisów porządkowych nie ustala ani PKP S.A., ani jej Biuro Prasowe (które zazwyczaj udziela wszelkich odpowiedzi na temat zakazu fotografowania), ale odpowiedni minister w rozporządzeniu w sprawie przepisów porządkowych obowiązujących na obszarze kolejowym, w pociągach i innych pojazdach kolejowych. Co ważne w rozporządzeniu tym nie ma zakazu fotografowania, czy też filmowania! Taki zakaz był jeszcze w rozporządzeniu z 2001 r., ale nie został recypowany do nowego rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 23 listopada 2004 r. w sprawie przepisów porządkowych obowiązujących na obszarze kolejowym, w pociągach i innych pojazdach kolejowych (tekst jednolity Dz.U. z 2015 r., poz. 50 – jeszcze gorący 😉 ). Znaczy się, że za fotografowanie na dworcu nie można dostać mandatu. I to nie tylko od sokisty, ale także od policjanta, albowiem obie formacje mogą wlepić mandat na tej samej podstawie. Jak wykazałem powyżej minister już w 2003 r. uznał, że fotografowanie nie jest zabronione. Skoro nie popełnimy innego czynu wskazanego w rozporządzeniu, to mandat nam nie grozi. Gorzej, jak zostaniemy zatrzymani w „miejscu niedozwolonym”.

SOK może użyć środków przymusu bezpośredniego lub wykorzystać je w przypadku konieczności podjęcia co najmniej jednego z następujących działań:

  1. wyegzekwowania wymaganego prawem zachowania zgodnie z wydanym przez uprawnionego poleceniem,
  2. odparcia bezpośredniego, bezprawnego zamachu na życie, zdrowie lub wolność uprawnionego lub innej osoby,
  3. przeciwdziałania czynnościom zmierzającym bezpośrednio do zamachu na życie, zdrowie lub wolność uprawnionego lub innej osoby,
  4. przeciwdziałania naruszeniu porządku lub bezpieczeństwa publicznego,
  5. przeciwdziałania bezpośredniemu zamachowi na ochraniane przez uprawnionego obszary, obiekty lub urządzenia,
  6. ochrony porządku lub bezpieczeństwa na obszarach lub w obiektach chronionych przez uprawnionego,
  7. przeciwdziałania niszczeniu mienia,
  8. zapewnienia bezpieczeństwa konwoju lub doprowadzenia,
  9. ujęcia osoby, udaremnienia jej ucieczki lub pościgu za tą osobą,
  10. pokonania biernego oporu,
  11. pokonania czynnego oporu,
  12. przeciwdziałania czynnościom zmierzającym do autoagresji.

Podejmując interwencję w powyższych przypadkach sokista może skorzystać z siły fizycznej, kajdanek, pałki służbowej, psa służbowego, miotacza gazu czy też paralizatora. Oczywiście pomijam kwestie dotyczące uprawnień do użycia broni, bo to jest tekst dla fotografa, a nie przestępcy 😉

Znowu moja wyobraźnia nie sięga tak daleko, by wyobrazić sobie konieczność użycia powyższych środków wobec fotografa. No może jednak jedna jest. Odmówisz opuszczenia obszaru kolejowego, na którym nie masz prawa przebywać i wtedy Panowie mogą wyprowadzić Cię przy użyciu siły. Ale pamiętacie co pisałem na początku? W takiej sytuacji nie dyskutujemy i zwijamy manatki. Nie ma co drażnić lwa, który dodatkowo może nam wlepić pięć stówek mandatu. Pieniądze te można lepiej wykorzystać, choćby kupując nowe filtry.

O tym, jak powinien zachować się sokista przy powyższych czynnościach, nie będę dzisiaj pisał, bo do wykonywania przez funkcjonariusza straży ochrony kolei czynności stosuje się odpowiednio przepisy o Policji. Ale o tym wkrótce. 🙂

 

Ochrona

Wczoraj na stronie F-LEXa na Facebooku udostępniając angielski tekst na temat praw policji w UK względem fotografów napomknąłem, że zainspirowało mnie to, aby zrobić podobne zestawienie odnośnie polskiego prawa. Spotkanie fotografa z różnej maści stróżami prawa jest na porządku dziennym, więc temat rzeczywiście jest jak najbardziej na topie i zazwyczaj nie dezaktualizuje się. Raz po raz pojawia się informacja w mediach czy Internecie o „kłopotach” fotografów. Jako, że w Polsce mamy dużo różnej maści stróżów prawa, to postanowiłem, że temat pojawi się w odcinkach. Bo przecież nie tylko stajemy oko w oko z groźnie mruczącymi funkcjonariuszami Policji, ale już zza rogu wychylają się i grożą strażnicy miejscy, a za chwilkę wyskakuje ochroniarz z banku, czy tez sokista na peronie. F-LEX w odcinkach, to pewna nowość. Dzisiejszy odcinek będzie poświęcony ochronie. Ochrona gościła już na blogu co najmniej dwa razy („Atak terrorystyczny”, „Zdjęcia bananów, czyli co może ochrona”), tym samym dzisiejszy tekst będzie pewnego rodzaju przypomnieniem.

Ochroniarz przy wykonywaniu zadań ochrony osób i mienia ma prawo do:
a) ustalania uprawnień do przebywania na obszarach lub w obiektach chronionych oraz legitymowania osób w celu ustalenia ich tożsamości,
b) wezwania osób do opuszczenia obszaru lub obiektu w przypadku stwierdzenia braku uprawnień do przebywania na terenie chronionego obszaru lub obiektu albo stwierdzenia zakłócania porządku,
c) ujęcia w granicach obszarów lub obiektów chronionych lub poza ich granicami osób stwarzających w sposób oczywisty bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia ludzkiego, a także chronionego mienia, w celu niezwłocznego oddania tych osób Policji.
Jako, że tekst przeznaczony jest dla fotografów dlatego też zakładam, że nie będzie konieczne korzystanie przez ochronę z uprawnień w zakresie użycia lub wykorzystania środków przymusu bezpośredniego czy też użycia lub wykorzystania broni palnej. Chociaż należy pamiętać, że w tym zakresie ochronie przysługują również i takie kompetencje w określonych prawem sytuacjach.

Fotograf styka się zazwyczaj z ochroną w bardzo prozaicznych sytuacjach, np. podczas fotografowania w galerii handlowej, na dworcu kolejowym, czy też na parkingu przed siedzibą prywatnej firmy. Zakładam, że fotografujący jest „zaczepiony” przez ochroniarza w miejscu, w którym ma prawo fotograf przebywać legalnie. Skoro robiąc zdjęcia przebywasz w miejscu, do którego nie trzeba mieć żadnej przepustki lub nie przeskoczyłeś przez mur stoczni 😉 , to ochrona nie będzie miała podstaw do sprawdzania legalności Twojego przebywania na terenie, a tym samym do wylegitymowania Ciebie.

Jeżeli nie masz żadnych złych intencji (poza zrobieniem kilku fajnych zdjęć), to również nie zajdą podstawy do zatrzymania Ciebie celem przekazania Policji. Trudno sobie bowiem wyobrazić (przynajmniej mnie), aby facet z rybim okiem w sposób oczywisty zagrażał bezpośrednio życiu lub zdrowiu ludzkiemu lub chronionemu mieniu. Jeżeli więc Twoim jedynym „przewinieniem” było naciśniecie spustu migawki i zrobienie kilku zdjęć, to jakakolwiek próba zatrzymania przez ochronę lub zatrzymanie stanowi naruszenie prawa. Nie będzie też podstaw stosowania przez ochronę siły fizycznej w postaci technik transportowych, obrony czy obezwładnienia. Również żadnego użycia pałek, gazu pieprzowego, paralizatorów czy też kajdanek. Te ostatnie zwane środkami przymusu bezpośredniego ochrona może użyć lub wykorzystać jedynie w przypadku konieczności podjęcia co najmniej jednego z następujących działań:
a) odparcia bezpośredniego, bezprawnego zamachu na życie, zdrowie lub wolność uprawnionego lub innej osoby,
b) przeciwdziałania bezpośredniemu zamachowi na ochraniane przez uprawnionego obszary, obiekty lub urządzenia,
c) przeciwdziałania niszczeniu mienia,
d) ujęcia osoby, udaremnienia jej ucieczki lub pościgu za tą osobą,
e) pokonania czynnego oporu.

Co więc może ochrona? Wezwać Cię do opuszczenia chronionego terenu, jeżeli jest to teren prywatny (uwaga: galeria handlowa to teren prywatny i nie jest to mój wymysł) , a właściciel nie wyraża zgody na fotografowanie. Wezwać! Żadnych pałek, wykręcania rąk czy kopniaków. Ochrona nie może również zabrać Ci aparatu czy też karty. Nie ma prawa skasować zdjęć. Ochroniarzowi nie przysługują również uprawnienia do przeszukania Twojej torby fotograficznej.

Warto również pamiętać, że na Twoje żądanie ochroniarz ma obowiązek okazać legitymację i to w taki sposób, abyś miał możliwość odczytać i zanotować imię i nazwisko pracownika ochrony, numer legitymacji, dane podmiotu wystawiającego. Uwaga! W legitymacji zawarta jest informacja o ustawowych uprawnieniach przysługujących jej posiadaczowi. Też masz prawo się z tym zapoznać. Ochroniarz jest zwolniony z obowiązku okazywania legitymacji tylko w przypadku, gdy osoba, wobec której wykonuje czynności, swoim zachowaniem w sposób oczywisty zagraża życiu lub zdrowiu pracownika ochrony lub innych osób albo dobrom powierzonym ochronie.

Nawet w przypadku, gdy ochroniarz działa w sposób bezprawny, to nie zalecam wyzywania go i obrzucania epitetami. Wiem! Wiem! Czasami aż się prosi. Ale zalecana jest powściągliwość nie tylko ze względu na kulturę osobistą, ale także z tego powodu, że w niektórych sytuacjach (podczas wykonywania zadań ochrony obszarów, obiektów i urządzeń podlegających obowiązkowej ochronie) pracownik ochrony korzysta z ochrony prawnej przewidzianej w kodeksie karnym dla funkcjonariuszy publicznych. Szczegóły znajdziesz w art. 5 ustawy z dnia 22 sierpnia 1997 r. o ochronie osób i mienia. W każdym razie ochrona w galerii handlowej nie korzysta z tak szczególnej dodatkowej ochrony prawnej, co innego w porcie morskim czy lotniczym.

Ochrona musi natomiast pamiętać, że pracownik ochrony, który przy wykonywaniu zadań przekroczył upoważnienia lub nie dopełnił obowiązku, naruszając w ten sposób dobro osobiste człowieka podlega karze pozbawienia wolności do lat 5.

PS. O wyczynach ochroniarzy możesz przeczytać np. TU.
PS2. Oczywiście nazwa „ochroniarz” to pojęcie potoczne, oficjalnie jest to pracownik ochrony.

Co słychać u Temidy

Krótki przegląd tez z nowych orzeczeń sądowych, które są w kręgu zainteresowań F-LEXa i jego czytelników. Każde zagadnień poruszanych w cytowanych orzeczeniach gościło już na blogu, dlatego też przy każdym z nich link do odpowiedniego tekstu, który jeżeli będzie trzeba poprowadzi czytelnika do dalszych zagadnień. 🙂

Utwór inspirowany

Za zasadnicze kryterium odróżniające utwór inspirowany od utworu zależnego, będącego opracowaniem, przyjmuje się takie twórcze zmodyfikowanie elementów dzieła inspirującego, że o charakterze dzieła inspirowanego decydują już jego własne, indywidualne elementy, a nie elementy przejęte (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 lipca 2014 r., sygn. akt I CSK 593/13)

Przesłanka żądania zapłaty podwójnego stosownego wynagrodzenia

Na przesłance winy naruszającego oparte jest roszczenie o naprawienie szkody oraz roszczenie o zapłatę potrójnego stosownego wynagrodzenia. Dla możliwości dochodzenia podwójnego stosownego wynagrodzenia wystarczająca jest bezprawność postępowania podmiotu naruszającego cudze prawa autorskie rozumiana jako korzystanie z utworu w sposób sprzeczny z prawem, a więc wkroczenie, bez zezwolenia uprawnionego, w autorskie prawa bezwzględne.
Biernie legitymowanym podmiotem w sporach związanych z naruszeniem autorskich praw majątkowych (czyli pozwanym – moje) jest osoba fizyczna albo prawna, która dokonała tego naruszenia; bez znaczenia jest przy tym działanie sprawcy w dobrej wierze, jak i brak zawinienia.
(wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 lipca 2014 r., sygn. akt II CSK 562/13)

Ochrona wizerunku

W myśl art. 81 ust. 2 Ustawy i art. 14 ust. 6 ustawy z 1984 r. – Prawo prasowe, zawsze konieczne jest wykazanie związku pomiędzy wykonywaną działalnością publiczną a opublikowanym wizerunkiem, czy też informacją o prywatnym charakterze. Musi więc istnieć zależność między zachowaniem danej osoby w sferze publicznej. Poza tym ujawnienie danej informacji powinno służyć ochronie konkretnego, społecznie uzasadnionego interesu (wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 3 czerwca 2014 r., sygn. akt I Aca 279/14)

Zgoda na publikację wizerunku

Zgoda na wykorzystanie wizerunku może być udzielona w dowolnej formie, ale musi być także niewątpliwa. Oznacza to, że osoba jej udzielająca musi mieć pełną świadomość nie tylko formy przedstawienia jej wizerunku, ale także miejsca i czasu publikacji, zestawienia z innymi wizerunkami i towarzyszącego komentarza. Zakres udzielonej zgody na wykorzystanie wizerunku powinien być w razie sporu interpretowany w sposób restryktywny. Brak jest także podstaw do przyjęcia, że zgoda na rozpowszechnianie wizerunku oznacza zgodę na naruszenie innych dóbr osobistych (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 7 maja 2014 r., sygn. akt I ACa 1686/13)

Utwór

Zgodnie z art. 1 ust. 1 Ustawy, przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór). Cechą procesu twórczego jest to, aby był on subiektywnie nowy dla samego twórcy. Innymi słowy, proces ten powinien być wynikiem samodzielnego wysiłku twórczego, brać początek w umyśle twórcy, a rezultat działalności twórczej autora powinien być dla niego poprzednio nieznany.
Przedmiotem ochrony prawa autorskiego jest tylko taki rezultat, który choćby w minimalnym zakresie odróżniał się od innych rezultatów takiego samego działania, a zatem posiadał cechę nowości. Z tego względu warunkiem uznania określonego wytworu pracy umysłowej człowieka za utwór jest również to, aby posiadał on cechę indywidualności.
(Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 marca 2014 r. sygn. akt V CSK 202/13)

Kciuk do góry

Bardzo często można spotkać opinię, że skoro fotografowana osoba temu się nie sprzeciwiała, a czasem nawet pozowała fotografowi, to oznacza, że zgodziła się ona  tym samym na publikację jej wizerunku. Takie proste rozumowanie. Skoro zgodziła się, aby ją sfotografować lub filmować, to oznacza, że zapewne też nie ma nic przeciwko temu, aby zdjęcia czy film z jej wizerunkiem rozpowszechniać publicznie. Oczywiście nic bardziej mylnego. Zgoda na zrobienie zdjęcia nie jest zazwyczaj tożsama ze zgodą na publikację wizerunku. Zapominalskim przypomnę, że kwestie ochrony wizerunku regulowane są zarówno w przepisach Ustawy, jak i w kodeksie cywilnym. Gdy dochodzi do sporu sądowego, pozwany zazwyczaj reprezentuje stanowisko, że wyrażenie zgody na rozpowszechnianie wizerunku dokonane było w formie konkludentnej, poprzez zgodę na samo sfotografowanie lub sfilmowanie. Nic bardziej mylnego. Zgody nie można domniemać, musi być ona oczywista i wyraźna. Co więcej osoba rozpowszechniająca cudzy wizerunek ma obowiązek w sądzie wykazać, że posiadała zgodę na publikację lub wykorzystanie wizerunku osoby widniejącej na zdjęciu lub filmie. Oczywiście wykluczamy sytuacje określone w art. 81 ust. 2 Ustawy. Jeżeli nie pamiętasz co reguluje cytowany przepis, to zajrzyj np. do „Perypetie Stefana, czyli kogo wolno filmować”.

Sąd Apelacyjny w Katowicach w uzasadnieniu wyroku z dnia z dnia 12 czerwca 2014 r., sygn. akt I ACa 185/14 stwierdził, że:

„Oczywistym jest, iż zachowanie powodów widoczne na filmie, w tym zwrócenie się w kierunku filmującego i uniesienie kciuków, świadczy o tym, iż powodowie wiedzieli, że są filmowani. Natomiast z takiego zachowania w żaden sposób nie można wywodzić wniosku, że powodowie wyrażają również zgodę na publiczne rozpowszechnianie w Internecie ich wizerunków utrwalonych na tym filmie. Zgoda na rozpowszechnienie wizerunku musi być niewątpliwa, zatem osoba jej udzielająca musi mieć pełną świadomość nie tylko formy przedstawienia jej wizerunku, ale także miejsca i czasu publikacji, zestawienia z innymi wizerunkami i towarzyszącego jej komentarza, czyli musi to być zgoda także co do warunków dopuszczalnego wykorzystania wizerunku. Istnienia zgody uprawnionego ani jej zakresu nie domniemywa się. Pozwany ma zatem obowiązek wykazać, że uzyskał zgodę uprawnionego na rozpowszechnianie jego wizerunku w oznaczonych warunkach.”

Z powyższego jasno wynika, że uśmiech fotografowanej dziewczyny czy machająca przyjaźnie ręka dziarskiej staruszki oznacza zapewne iż są zadowolone z faktu, że robisz im zdjęcie. Nie oznacza to jednak, że zgadzają się na publikację swojego wizerunku. Co więc zrobić? Najlepiej zapytać o zgodę na publikację. Taka ustna zgoda pomimo tego, że jest jak najbardziej ważna, to ma jeden zasadniczy feler. Jak ją wykazać w sądzie, gdy obie panie dopadnie amnezja lub wręcz będą zaprzeczać, że wyraziły zgodę. Najlepiej zabezpieczyć się pisemną zgodą (vide np. „Model release”), albo przynajmniej mieć świadka.

Jak określić wynagrodzenie

Dzisiaj stanowisko zaprezentowane przez Sąd Apelacyjny w Warszawie na temat sposobu określenia wynagrodzenia.

„W orzecznictwie sądowym dominuje pogląd, że stosowne wynagrodzenie w rozumieniu art. 79 ust. 1 Ustawy to takie wynagrodzenie, jakie otrzymałby autor (autor opracowania zależnego), gdyby osoba, która naruszyła jego prawa majątkowe, zawarła z nim umowę o korzystanie z utworu w zakresie dokonanego naruszenia (wyrok SN z dnia 25 marca 2004 r., sygn. akt II CK 90/03; wyrok SN z dnia 29 listopada 2006 r., sygn. akt II CSK 245/06; wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 16 kwietnia 2008 r., I ACa 1420/07). Pogląd ten nie może być rozumiany w ten sposób, że chodzi tu o cenę, jaką byłby skłonny zapłacić sprawca naruszenia, gdyż oczywistym jest, że dąży on, będąc kupującym w przypadku zawarcia umowy, do obniżenia ceny, a więc chciałby zapłacić jak najmniej. Decyduje cena, jaką musiałby zapłacić, gdyby umowę zawarł. W art. 79 Ustawy nie zawarto wyznaczników takiej ceny. Pewną wskazówkę można znaleźć w art. 43 ust. 2 Ustawy, zgodnie z którym, jeżeli w umowie nie określono wysokości wynagrodzenia autorskiego, wysokość wynagrodzenia określa się z uwzględnieniem zakresu udzielonego prawa oraz korzyści wynikających z korzystania z utworu. O tym prawie i korzyściach decydują więc przede wszystkim walory artystyczne zdjęcia, ale również walory pozaartystyczne, jak sposób wykorzystania, możliwości wykorzystania oraz jego dostępność. (fragment uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 20 stycznia 2014 r., sygn. akt I ACa 1214/13).”

* * * * *

Art. 79. ust.1 pkt 3 b Uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa naprawienia wyrządzonej szkody poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu.