Fajne, ale cudze zdjęcie

Na różnych portalach społecznościowych, rzadziej prywatnych blogach i własnych stronach internetowych zachwalają i prezentują cudze zdjęcia. Jeżeli taka prezentacja odbywa się za pomocą „dedykowanej wtyczki” umieszczonej przy zdjęciu na stronie internetowej autora lub jego stronie na portalu społecznościowym, to wszystko w porządku. Temat ten szerzej omówiłem prawie trzy lata temu w notce „Czy lajki naruszają prawo?”. Tekst ten nadal pozostaje aktualny. W zasadzie nic nie zmieniło się w prawie w tym zakresie.

A co z umieszczaniem zdjęć cudzego autorstwa, na których jesteśmy uchwyceni, bądź sportretowani? Modele i modelki umieszczający w sieci zdjęcia z własnym wizerunkiem muszą mieć się na baczności.  Nie zawsze bowiem otrzymanie od fotografa e-maila wraz ze zdjęciami oznacza, że można z nimi zrobić wszystko co nam się żywnie podoba. Uwaga ta odnosi się nie tylko do modeli, ale także np. pary młodej, która wynajęła fotografa na ślub.  Co wolno zrobić z tak otrzymanymi zdjęciami, wynikać powinno z umowy z fotografem. Jeżeli jest to licencja niewyłączna, to wystarczy nawet ustne porozumienie. Takie ustne porozumienie ma oczywiście wiele mankamentów w przypadku sporu między stronami, bo jeżeli zostało zawarte bez świadków, to… w sądzie pojawia się kłopot z dowodami.  Nie jest to sytuacja „słowo przeciwko słowu” i sąd sam zdecyduje, kto jest bardziej prawdomówny. Trzeba pamiętać, że to „naruszyciel” musi udowodnić, że miał prawo do korzystania w dany sposób ze zdjęcia.  Tak czy siak ustna zgoda fotografa na umieszczenie zdjęć na portalach społecznościowych czy też własnej stronie/blogu jest niczym innym jak licencją, która pozwala Ci „wrzucić fotki na fejsa”.  Trzeba również pamiętać, że zgoda na „wrzucenie zdjęć na fejsa” oznacza nie więcej i nie mniej tylko możliwość „wrzucenia zdjęć na fejsa”. Tyle i tylko tyle. Nie możesz ich tak po prostu przekazać komuś trzeciemu do innego wykorzystania. Jeśli nie pamiętasz, dlaczego nie można, to zajrzyj do notki „Nemo”. Pamiętać trzeba też, że zgoda nie zwalnia Cię jednak z obowiązku oznaczenia autora zdjęć, no chyba że wyraźnie na to się zgodził.

Są też zdjęcia, które można publikować, ile dusza zapragnie i gdzie się chce. Co więcej nie ma obowiązku oznaczenia autora. To wszelkiego rodzaju zdjęcia paszportowe, legitymacyjne itp. Jak nie pamiętasz dlaczego, to zajrzyj TUTAJ.

„W świetle art. 1 ust. 1 Ustawy przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia ( utwór ), zaś dzieła fotograficzne zasadniczo należą do kategorii zdefiniowanej w tym przepisie ( art. 1 ust. 2 pkt 3). Cechy zindywidualizowanej twórczości tracą niewątpliwie zdjęcia wytwarzane wedle określonego wzorca ( schematu), którego źródłem może być ustawa ( fotografie do dokumentów tożsamości, legitymacji itp.) lub służące celom badawczym, dokumentacyjnym i poglądowym (zdjęcia reprodukcyjne, rentgenowskie, katalogowe, ilustracje podręcznikowe itp. ).” (Sąd Apelacyjny w Białymstoku, sygn. akt I ACa 955/15)

Tak czy siak przed opublikowaniem cudzych zdjęć warto się zastanowić i zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście mogę to zrobić.  Sam fakt, że zdjęcie jest „zarąbiste”, to mało. 🙂

Na koniec krótka ściąga.

Zdjęcie(mające cechy utworu) zamieszczone na stronie WWW autora (może być własna strona, ale także np. Flickr, 1X, czy 500px) z wtyczką społecznościową:
a) używasz wtyczki i publikujesz za jej pomocą – wszystko odbywa się zgodnie z prawem;
b) nie używasz wtyczki, kopiujesz adres internetowy strony/zdjęcia i wklejasz adres na portalu (tego od wtyczki) – zastanów się, czy jakiś przepis prawa albo autor zezwala Ci na to; efekt jest w zasadzie taki sam lub bardzo podobny, jak przy użyciu wtyczki, ale jest to niezgodne z prawem i wolą autora;
c) zgrywasz zdjęcie na komputer, a następnie wrzucasz zdjęcie na portal – łamiesz wszystkie zasady i nawet „wtyczka” nie jest w stanie obronić Twojego zachowania; rozpowszechniasz cudzy utwór bez uprawnienia (np. na FB takie zdjęcia znikają po interwencji autora); nie ma też najmniejszego znaczenia, czy oznaczysz autora , czy nie. Jeżeli oznaczysz autora, to złamałeś przynajmniej jedno prawo mniej.

Majówka

Jeden z czytelników (dzięki ze e-maila) podesłał mi informację na temat „VII Fotomajówki z Solarisem”. Czytam regulamin, czytam oświadczenia i nie wierzę. Ale po kolei. Oczywiście, żeby wziąć udział w majówce trzeba wypełnić zgłoszenie. W zasadzie „oczywista oczywistość” i nie budzi żadnych zastrzeżeń. Podpisując ten dokument oświadczasz, że zapoznałeś się z Regulaminem Fotograficznej Majówki z Solarisem 2016. Chcąc nie chcąc wypada zajrzeć do Regulaminu. Ja zajrzałem i muszę stwierdzić, że nie wierzę, że ktoś, kto choć trochę ceni siebie, swoją pracę/hobby, skusi się na majówkę z Solarisem na zasadach określonych w Regulaminie. Zgodnie z § 5 warunkiem uczestnictwa jest wypełnienie i dostarczenie organizatorowi najpóźniej w dzień majówki oświadczenia o przeniesieniu autorskich praw majątkowych do utworu, według wzoru zawartego w Załączniku 2. No i Szanowny, jeżeli rzeczywiście jesteś pasjonatem Solarisa i za wszelką cenę chcesz wziąć udział w tejże majówce, to musisz oświadczyć, że bezpłatnie przenosisz na Solaris Bus & Coach S.A. (…) autorskie prawa majątkowe do Utworu, na wszystkich polach eksploatacji w szczególności, o których mowa w § 3. Paragraf 3 Regulaminu zacytuję w całości, żebyś był świadom kosztu uczestnictwa w fotomajówce.

„Wykonawca przenosi na Solaris autorskie prawa majątkowe do Dzieła, na wszystkich polach eksploatacji, a w szczególności:
a) w zakresie utrwalania i zwielokrotniania utworu – wytwarzanie określoną techniką egzemplarzy utworu, w tym techniką drukarską, reprograficzną, zapisu magnetycznego oraz techniką cyfrową, jak i w sieciach multimedialnych, w tym typu Internet i Intranet,
w szczególności on-line, a także poprzez wydruk komputerowy, na każdym znanym
w dacie podpisania niniejszej umowy nośniku,
b) w zakresie obrotu oryginałem albo egzemplarzami, na których utwór utrwalono
– wprowadzanie do obrotu, użyczenie lub najem oryginału albo egzemplarzy,
c) w zakresie rozpowszechniania utworu w sposób inny niż określony w pkt 2 – publiczne wykonanie, wystawienie, wyświetlenie, odtworzenie oraz nadawanie i reemitowanie,
a także publiczne udostępnianie utworu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym,
d) rozpowszechnianie utworu bez żadnych ograniczeń ilościowych, odrębnie lub w ramach utworów zbiorowych, w szczególności poprzez wprowadzanie do obrotu oryginału
lub egzemplarzy, na których utwór lub jego fragmenty utrwalono,
e) udostępnianie, w tym także przesyłanie za pośrednictwem sieci multimedialnych,
w szczególności Internetu i Intranetu, on-line, w ramach komunikacji na życzenie,
w tym również publiczne udostępnianie w taki sposób aby każdy mógł mieć do utworu czy jego fragmentu dostęp w miejscu i czasie przez siebie wybranym.”

Po lekturze całości dokumentów związanych z majówką pojawiają się wątpliwości:
1. Oświadczasz: „W dniu 21.05.2016 r. samodzielnie wykonałem oryginalne dzieło – fotografie cyfrowe zrobione w związku z organizowaną przez Solaris Bus & Coach S.A /dalej: Solaris/ sesją fotograficzną pojazdów marki Solaris Bus & Coach S.A., która odbyła się w Olsztynie /dalej: Utwór/”. Czy nie zauważasz tu coś dziwnego? Warunkiem uczestnictwa w majówce jest podpisanie oświadczenia o zrobieniu zdjęć, których nie zrobiłeś. Oczywiście prawnie możliwe jest przeniesienie praw autorskich majątkowych do utworów, które mają dopiero powstać, ale wtedy w oświadczeniu dotyczącym powstania zdjęć nie byłby użyty czas przeszły, a przyszły (jest znaczna różnica pomiędzy „wykonałem”, a „wykonam”).

„Dopuszczalna jest umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych do utworów mających powstać w przyszłości, jeżeli tylko nie obejmuje ona całego przyszłego dorobku twórczego autora.” (wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 4 kwietnia 2001 r., sygn. akt I ACa 72/01).

2. Nigdzie w oświadczeniu nie określono, których zdjęć dotyczy Twoje oświadczenie. Czy oznacza to, że wszystkie zdjęcia zrobione podczas majówki przechodzą na własność organizatora?

3. Ani w regulaminie, ani w oświadczeniu nie ma mowy o tym, w jaki sposób organizator wejdzie w posiadanie Twoich zdjęć. Pojawia się więc zasadnicze pytanie, czemu ma służyć oświadczenie o przeniesieniu praw autorskich i czy rzeczywiście do czegoś się zobowiązałeś?

Za dużo w tym wszystkim pytań, wątpliwości i niejasności. To może nie podpisywać oświadczenia o prawach autorskich? Można spróbować, ale zgodnie z § 7 ust. 1 Regulaminu „Organizator zastrzega sobie prawo do odmowy uczestnictwa w Imprezie osób, co do których istnieje podejrzenie, że ich obecność może narazić pozostałych Uczestników na niebezpieczeństwo lub którzy nie spełniają warunków uczestnictwa w Imprezie.” Poza niegramatycznością tego postanowienia, zwróćcie również uwagę na to, że brak oświadczenia jest w zasadzie równoznaczny z niespełnianiem warunków uczestnictwa (vide § 5 Regulaminu) i koło się zamyka. Chcesz brać udział musisz podpisać oświadczenie, nie podpiszesz oświadczenia, nie spełniasz warunków.

To jak? Brać udział w fotomajówce z Solarisem, czy też nie? Na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sam. Moim zadaniem było tylko wskazanie pewnych „ale”.

Paragrafy o filmowaniu

Prawie każdy obecnie produkowany aparat fotograficzny ma również funkcję filmowania. Jedne aparaty radzą sobie z tym lepiej, inne trochę gorzej. W każdym razie istnienie tej funkcji oraz jej wykorzystywanie powodują, że użytkownik aparatu nie tylko wkracza na ścieżkę kariery prowadzącą prosto do Hollywood, ale również powinien zainteresować się przepisami Ustawy, które po części są „dedykowane” przede wszystkim dla filmowców. Z fotografią jest prosto (przynajmniej w teorii), bo zdjęcie jest utworem albo nim nie jest. Nie będę dzisiaj się nad tym rozwodził, bo na blogu znajdziecie wiele wpisów dotyczących pojęcia „utwór” oraz rozważań na temat tego, kiedy zdjęcie jest utworem, a kiedy nie.

Z nakręconym przez nas, naszym ukochanym aparatem, materiałem filmowym sprawa jest bardziej skomplikowana. Oczywiście, tak samo, jak w przypadku zdjęć, nasz film może być utworem lub też nim nie być. Jeżeli nasz film  ma cechy utworu, to w rozumieniu Ustawy jest utworem audiowizualnym (art. 1 ust. 2 pkt 9). Jeżeli jednak nasz film nie spełnia cech, jakie przypisuje się utworowi (w tym wypadku obowiązują wszystkie te same reguły, co przy ocenie czy zdjęcie ma cechy utworu), to nie oznacza jednak, że nie podlega on żadnej ochronie. Pełne brzmienie omawianej i komentowanej na F-LEX Ustawy to „Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych”. No i właśnie nasz film zapewne będzie jednym z tych tytułowych praw pokrewnych. W zasadzie każdy film jest wideogramem, który także podlega ochronie prawnej. Uporządkujmy trochę ten chaos.
Mamy nakręcony materiał filmowy, który w świetle prawa może być:
a) utworem audiowizualnym, który podlega ochronie, jak każdy inny utwór (np. architektoniczny, fotograficzny, muzyczny),
b) wideogramem.

Sąd Apelacyjny w Łodzi w sprawie pod sygnaturą I Aca 254/02 podkreślił, że:

„Utwór audiowizualny jest takim przejawem działalności twórczej o indywidualnym charakterze, w którym współgra ze sobą wizja i dźwięk. Nie każda rejestracja zdarzenia kamerą stanowi utwór audiowizualny i może być traktowany jako przedmiot ochrony prawa autorskiego, a tylko wtedy gdy wypełnia ogólne znamiona utworu. (…) Utwory audiowizualne są zawsze utworami. O tym, czy wideogram jest utworem audiowizualnym decyduje przesłanka twórczości.”

Żeby jednak sprawę troszkę skomplikować: każdy utwór audiowizualny jest jednocześnie wideogramem, natomiast nie każdy wideogram jest utworem audiowizualnym. Nie każdy może pamięta, ale oczywiście o tym już pisałem swego czasu w „Wideogram czy utwór?”. W dotychczasowym orzecznictwie nie uznano za utwór audiowizualny (a jedynie za wideogram):
a) efektu pracy rejestrującego spektakl teatralny (Sąd Apelacyjny w Łodzi I Aca 254/02),
b) utrwalenia seminarium na nośniku (Sąd Apelacyjny w Łodzi I Aca 254/02),
c) rejestracji występu stand-up (Sąd Apelacyjny w Warszawie, sygn. akt I ACa 800/08).

Na koniec ciekawostka. Jeżeli twój film ma charakter utworu w rozumieniu Ustawy, to jesteś oczywiście twórcą i korzystasz z wszelkich praw, jakie należą się twórcy. Natomiast w przypadku, kiedy film jest jedynie wideogramem, to nie jesteś twórcą i tym samym nie jesteś chroniony jak twórca, zostałeś natomiast… producentem, a producent też ma pewne prawa.

Art. 94 ust. 4. Bez uszczerbku dla praw twórców lub artystów wykonawców, producentowi fonogramu lub wideogramu przysługuje wyłączne prawo do rozporządzania i korzystania z fonogramu lub wideogramu w zakresie:
1) zwielokrotniania określoną techniką;
2) wprowadzenia do obrotu;
3) najmu oraz użyczania egzemplarzy;
4) publicznego udostępniania fonogramu lub wideogramu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym.

Cześć

bl_66Bardzo często można spotkać się z błędną interpretacją pojęcia wizerunku (Tak wiem, było wiele razy na blogu). Używając pojęcia wizerunek w znaczeniu potocznym mamy na myśli m.in. dobre imię, czy też cześć. Zdarza się, że osoba, której naruszono cześć, występuje z roszczeniem związanym z ochroną wizerunku, zamiast z roszczeniem związanym z naruszeniem czci. W przypadku, gdy występujemy na drogę sądową, musimy jednak porzucić język potoczny i posługiwać się „językiem kodeksów i ustaw”.  Zarówno cześć, jak i wizerunek mają co najmniej jedną wspólną cechę. Są one dobrami osobistymi w rozumieniu art. 23 kodeksu cywilnego.

Art. 23. Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

Ochrony obu tych dóbr można dochodzić na podstawie przepisów kodeksu cywilnego (art. 24). Jednak w przypadku naruszenia wizerunku mamy dodatkowe możliwości przewidziane Ustawą. Dlatego też jest istotne, aby w sposób prawidłowy określić dobro osobiste, którego ochrony domagamy się w sądzie.  Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 22 maja 2015 r. (sygn. ak i ACa 1741) wskazał, że „Na wizerunek w rozumieniu przepisów składa się ogół zewnętrznych cech, które charakteryzują daną osobę. Innymi słowy, wizerunek definiowany jest jako wygląd człowieka, jego podobizna, jego obraz fizyczny. Według niektórych w te ramy włączyć można dodatkowe elementy związane z wykonywanym zawodem, jak charakteryzacja, ubiór, sposób poruszania się, inne elementy identyfikujące, np. okulary, fryzura czy nawet szczególna linia profilu bądź charakterystyczny cień. W każdym przypadku chodzi o cechy immanentnie związane z konkretną osobą fizyczną, dla niej znamienne i pozwalające na jej rozpoznawalność.” Pojęcie wizerunek nie obejmuje natomiast „sposobu postrzegania i oceny danej osoby w odbiorze zewnętrznym (jej życiorysu, cech charakteru, postępowania, utrwalonej pozycji zawodowej itp.)”. W takim przypadku najczęściej będziemy mieli do czynienia z czcią. Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 4 marca 2015 r. (sygn. akt I Aca 305/13) podkreślił, że należy wyróżnić dwa aspekty czci (oba podlegające ochronie): (i) aspekty wewnętrzny, utożsamiany z godnością osobistą, czyli wyobrażeniem człowieka o własnej wartości i oczekiwaniem szacunku ze strony innych ludzi, oraz (ii) aspekt zewnętrzny, utożsamiany z dobrym imieniem, dobrą sławą, dobrą opinią innych ludzi, szacunkiem, którym otoczenie obdarza daną osobę w odniesieniu do różnych sfer życia ludzkiego – osobistej, rodzinnej, społecznej, czy zawodowej. Krzywdą wynikającą z naruszenia czci jest zazwyczaj uczucie dyskomfortu, spowodowane utratą szacunku otoczenia. Dla wystąpienia krzywdy nie ma znaczenia, czy inne osoby uwierzyły w stawiane zarzuty. Sąd musi ocenić, jak przytaczana wypowiedź obiektywnie mogła zostać odebrana, jakie mogła rodzić skojarzenia i oceny u osób, do których potencjalnie dotarła.

Nie można jednak wykluczyć sytuacji, że jednocześnie następuje naruszenie prawa do wizerunku, jak i naruszenie czci, np. publikacja wizerunku bez zgody modela wraz z niewybrednym komentarzem na jego temat.