To, że zdjęcie jest popularne, nie oznacza, że jest dobre

Wro427_wmWyrok, o którym pisałem ostatnio, dotyczący procesu J.K. z tabloidem zawiera również szereg innych ciekawych informacji, które mogą się przydać fotografom. Zwłaszcza tym, którzy uczestniczą w życiu Internetu i nie boją się wypowiadać swoich opinii, które czasem są „w poprzek powszechnego trendu”. Niby mamy zagwarantowaną konstytucyjnie wolność słowa, jednak niektórym wydaje się, że inni mogą korzystać z tej wolności jedynie pod warunkiem, że zdanie adwersarza jest zgodne z ich opiniami.

Art. 54 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.
Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Oczywistym jest, że korzystając z prawa do wolności słowa nie możemy naruszać praw innych osób. W ramach obowiązującego systemu prawnego dopuszczalna jest jednak zarówno krytyka, jak również odmienna ocena utworu. Wiadomym jest, że na forach fotograficznych największe emocje budzą słowa krytyki pod adresem utworu, co do którego wcześniej kilka osób wypowiedziało się w samych superlatywach. Krytykujący zazwyczaj staje się obiektem ataków zarówno autora skrytykowanego utworu, jak i jego zwolenników, czyli tych, którzy wcześniej wychwalali utwór (Ba! To już nie utwór, to zapewne dzieło). Mnie od dawna wryły się w pamięci słowa Georga Barra, jakie przeczytałem w „Perfekcji w fotografii. Od inspiracji do obrazu”: „To, że zdjęcie jest popularne, nie oznacza, że jest dobre„. Niestety to przesłanie, nota bene jakże dobrego fotografa, jest wielu osobom bardzo obce. Teraz do sedna dzisiejszego wpisu. Kiedy rzeczywiście będziemy mieli do czynienia z naruszeniem dóbr osobistych? Czy rzeczywiście odczucia osoby uważającej się za pokrzywdzoną są w tym wszystkim najważniejsze? Żeby nie trzeba było robić wykładu z prawa cywilnego, pozwolę sobie pójść na skróty i wykorzystać fragment uzasadnienia ze sprawy J.K.

„Zarówno w doktrynie prawa, jak i w orzecznictwie, dominuje obecnie ujmowanie dóbr osobistych w kategoriach obiektywnych, jako wartości niemajątkowych uznanych przez system prawny i obejmujących fizyczną i psychiczną integralność człowieka, jego indywidualność oraz godność i pozycję w społeczeństwie, stanowiących przesłankę samorealizacji osoby ludzkiej. Naturę i granice poszczególnych dóbr osobistych wyznaczają więc przeważające w danym społeczeństwie zapatrywania prawne, moralne i obyczajowe. W świetle koncepcji obiektywnej dokonując oceny, czy nastąpiło naruszenie danego dobra osobistego należy odnosić się do poglądów panujących w społeczeństwie, posługiwać się w tym celu abstrakcyjnym wzorcem „przeciętnego obywatela”, nie zaś odwoływać się do jednostkowych odczuć i ocen [zob. przykładowo: A. Szpunar, Ochrona dóbr osobistych, Warszawa 1979, s. 106, Z. Radwański, Prawo cywilne – część ogólna, Warszawa 1993, s. 121, A. Cisek, Dobra osobiste i ich niemajątkowa ochrona w kodeksie cywilnym, Wrocław 1989, s. 35 – 39, uchwała 7 sędziów SN z 16 lipca 1993 r., I PZP 28/93, OSNC 1994,z. 1, poz. 2]. W konsekwencji w orzecznictwie SN (Sądu Najwyższego – moje) akcentuje się pogląd, zgodnie z którym ocena, czy w konkretnej sytuacji nastąpiło naruszenie dobra osobistego, nie może być dokonywana według miary indywidualnej wrażliwości pokrzywdzonego, a więc według oceny subiektywnej zainteresowanego. Kryteria oceny naruszenia muszą być poddane obiektywizacji, trzeba w tym zakresie uwzględnić odczucia szerszego grona uczestników i powszechnie przyjmowane, a zasługujące na akceptację normy postępowania, w tym normy obyczajowe i wynikające z tradycji [tak m.in. wyrok SN z 11 marca 1997 r., III CKN 33/97, OSNC 1997, z. 6-7, poz. 93, wyrok SN z 16 stycznia1976 r., II CR 692/75, OSNC 1976, z. 11, poz. 251].”

Dla jasności. Sąd w uzasadnieniu wskazuje, jak należy oceniać, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych, natomiast w żadnym razie nie jest to wskazówka dotycząca oceny zdjęć. Broniąc zdjęcie warto pamiętać o dwóch zasadach:

  • Po pierwsze: De gustibus non disputandum est.
  • Po drugie: „To, że zdjęcie jest popularne, nie oznacza, że jest dobre”.

PS. Polecam również artykuł napisany przez autora bloga Szturchaniec fotograficzny Piotra Dębka w DFV „Jak dyskutować o zdjęciach”.

Każdy kij ma dwa końce

Siena_13_006_wmPamiętacie post scriptum w ostatnim wpisie?  Jeżeli nie pamiętacie, to nie musicie nerwowo wracać do treści notatki zatytułowanej „Obywatel UE”, za chwileczkę wszystko się wyjaśni.  O ochronie wizerunku na F-LEX było już wiele razy. Na blogu można znaleźć sporo rozważań na ten temat. Większość informacji odnosi się do ochrony wizerunku w Polsce.  Ochrona wizerunku i konieczność uzyskania zgody na jego publikację nie jest jednak polskim wymysłem i obowiązuje w wielu krajach, także tych należących do Unii Europejskiej.  Dlaczego o tym piszę?  Żeby uzmysłowić każdemu fotografowi, że publikując  zdjęcia z europejskich wakacji powinien pamiętać, aby zapoznać się z przepisami odnośnie publikacji wizerunku w danym kraju. Świadomi lub nie często łamiemy prawo do wizerunku.  W zasadzie każdy z nas wychodzi z założenia, że opublikuje portret ustrzelonej na Piazza della Signiora we Florencji Włoszki, gdyż ryzyko że będzie jej się chciało przyjechać do Polski, aby dochodzić swoich praw w zakresie ochrony wizerunku, jest równe szansom wygrania przez polską reprezentację piłki nożnej z Anglikami. Portret Barcelończyka sprzedającego na Ramblas – bach na bloga. Z Barcelony do Polski przecież jest jeszcze dalej, niż z Florencji. Jak nie przyleci, to nie będzie  miał szansy dochodzenia naprawienia swoich krzywd.

Ostatnia notka omawiała orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości, które otworzyło nam drogę do obrony swoich majątkowych praw autorskich w kraju, pomimo że naruszyciel mieszka w Barcelonie, Florencji, czy też na Sardynii. W orzeczeniu tym zwrócono jednak uwagę również na właściwość sądów w przypadku ochrony dóbr osobistych i o tym właśnie było post scriptum.

(…) osoba poszkodowana w związku z naruszenia jej dóbr osobistych – które to dobra podlegają ochronie we wszystkich państwach członkowskich – za pośrednictwem treści umieszczonej w sieci może, ze względu na miejsce urzeczywistnienia się szkody, dochodzić odpowiedzialności sprawcy przed sądami każdego z państw członkowskich, na których terytorium treść ta jest lub była dostępna. Sądy te są właściwe do rozpatrywania jedynie roszczeń dotyczących szkody wyrządzonej na terytorium państwa członkowskiego sądu, do którego wniesiono powództwo Poza tym, ponieważ skutki naruszenia dóbr osobistych za pośrednictwem treści umieszczonej w sieci jest w stanie najlepiej ocenić sąd miejsca, w którym znajduje się ośrodek życiowych interesów poszkodowanego, zainteresowany ma możliwość wniesienia powództwa dotyczącego całości szkody do jednego sądu, to jest do sądu właściwego dla tego miejsca.

Z treści uzasadnienia wyroku Trybunału Sprawiedliwości wynika, że Włoszka z Piazza della Signiora czy też sprzedawca z Ramblas nie muszą wcale fatygować się do Polski, aby chronić swój wizerunek. Mogą oni pozwać polskiego fotografa, który narusza ich prawo do wizerunku,  przed swoim sądem krajowym.  No i to jest właśnie drugi koniec tytułowego kija.

Zgoda na publikację wizerunku a dobra osobiste

tos_61_smallPo raz kolejny kilka słów o wizerunku w ramach powtórki. Tym razem z pomocą przychodzi nam krakowski Sąd Apelacyjny (sygn. akt I ACa 1089). Zgodnie z art. 81 ust. 1 Ustawy rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Do roszczeń w przypadku rozpowszechniania wizerunku osoby na nim przedstawionej bez wymaganego jej zezwolenia stosuje się odpowiednio przepis art. 78 ust. 1. Art. 23 k.c. stanowi zaś, że dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach (czyli także w przepisach Ustawy). Ten, czyjego dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie (art. 24 § 1 k.c.).

Wróciłem do tych zagadnień, gdyż chcę przypomnieć Wam, że może dojść do sytuacji, w której mimo posiadanej zgody na publikację, może nastąpić naruszenie innych praw modela. Pamiętaj, że zgoda na publikację nie zwalnia od wszelkiej odpowiedzialności. Może bowiem dojść do sytuacji, że pomimo zgody na publikację wizerunku nastąpi naruszenie dóbr osobistych modela (np. dobrego imienia lub godności). Jeżeli więc wizerunek modela miałby być wykorzystany np. w kontrowersyjnej reklamie, to warto wcześniej to omówić z modelem lub nawet opisać w zgodzie. Dzięki temu można później uniknąć niepotrzebnych kłopotów i kosztów. O ile na modelu będzie spoczywało udowodnienie w sądzie, że nastąpiło naruszenie jego dóbr osobistych, o tyle Ty powinieneś wykazać, że Twoje działanie nie było bezprawnym jeżeli nie chcesz podzielić losu Jana Rokity ;-). Z art. 24 § 1 k.c. wynika, że modelowi przysługuje ochrona wyłącznie przed Twoim działaniem bezprawnym. Bezprawność jest więc konieczną przesłanką do udzielenia mu przez sąd ochrony. Przez działanie bezprawne rozumie się każde działanie, które jest sprzeczne z normą prawną, porządkiem prawnym, a także z zasadami współżycia społecznego. Sąd Najwyższy (sygn. akt II CR 419/89) stwierdził, że za bezprawne uważa się każde działanie naruszające dobro osobiste, jeżeli nie zachodzi jedna ze szczególnych okoliczności usprawiedliwiających je. Stwierdził że do okoliczności wyłączających bezprawność naruszenia dóbr osobistych na ogół zalicza się: działanie w ramach porządku prawnego tj. działanie dozwolone przez obowiązujące przepisy prawa, wykonywanie prawa podmiotowego, zgodę pokrzywdzonego oraz działanie w obronie uzasadnionego interesu. Aby uwolnić się od odpowiedzialności, musisz wykazać, że zachodzi któraś z wymienionych okoliczności.

PS. Na ten temat pisałem już kiedyś w „Sprzedajemy cudzy wizerunek”.

Dobra sława dzieła

Ciemność. Widzę ciemność. Ciemność widzę.” Prawie każdy wie, kto i w jakim filmie wypowiada te słowa. Mało za to kto jest świadom, że słowa te użyte w sloganie reklamowym jednej ze stacji radiowych stały się przedmiotem procesu sądowego, który toczył się w Krakowie. Nas zainteresują pewne tezy zawarte w uzasadnieniu wyroku Sądu Apelacyjnego (sygn. akt I ACa 35/04). Sad uznał, że efekt twórczości (np. scenariusz czy wyreżyserowana wypowiedź aktora) zredukowany do krótkiej figury retorycznej jest na tyle ogólny, że posiada wartość idei. Jako taki, o walorze abstrakcyjnym i ogólnym nie stanowi przedmiotu prawa autorskiego, gdyż traci cechę oryginalności. Skoro nie stanowi przedmiotu praw autorskich, to tym samym nie podlega ochronie przewidzianej w Ustawie. Na szczęście nie oznacza to, że w takim razie można beztrosko korzystać z twórczości innych osób. Twórczość artystyczna jest bowiem zaliczana przez kodeks cywilny do jednego z dóbr osobistych (art. 23 k.c.) i na tej podstawie podlega ochronie prawnej.

Art. 23. Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

Potwierdza to krakowski sąd pisząc w uzasadnieniu wyroku, że „podwyższenie progu twórczości w rozumieniu art. 1 Prawa autorskiego nie oznacza, by twórcy nie korzystali z ochrony prawnej. Ochronę interesów osobistych twórców wartości niematerialnych (animowana wypowiedź) ustawodawca zapewnia w art. 23 k.c. terminem „twórczość artystyczna”. Brak zapłaty wynagrodzenia za upowszechnienie dobra osobistego artysty bez jego zgody może stanowić czyn niedozwolony (art. 24 § 2 k.c.) usprawiedliwiający roszczenie o odszkodowanie.”

Art. 24. § 2. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.

Białostocki Sąd Apelacyjny w uzasadnieniu do jednego ze swych orzeczeń (sygn. Akt I ACa 303/12) potwierdził, że ochroną przewidzianą w art. 23 k.c. objęta jest m.in. „dobra sława dzieła” jak i „dobre imię dorobku twórcy”. Podzielając poglądy profesora J.Barty sąd zwraca uwagę, że „w katalogu dóbr osobistych podlegających ochronie cywilnoprawnej ustawodawca ujął m.in. twórczość artystyczną, której zakres przedmiotowy obejmuje szeroko rozumiane niemajątkowe, indywidualne wartości związane z procesem działalności artystycznej oraz z będącym jego wynikiem dorobkiem twórczym, niepodlegającym ochronie na podstawie przepisów szczególnych, a głównie przepisów ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wśród przykładów płaszczyzn ochrony twórczości jako dobra osobistego wymienia się przede wszystkim prawo do ochrony „dobrej sławy dzieła” lub „dobrego imienia dorobku twórcy„, tj. prawo do przeciwdziałania zachowaniom, które mogą naruszać dobrą reputację (renomę) dzieła, bądź reputację samego autora, a także prawo do ochrony przed nieuprawnionym wykorzystywaniem elementów procesu twórczego i dorobku twórcy oraz przed przywłaszczaniem ich.
Wbrew pozorom nie ogranicza to czyjegokolwiek prawa do krytyki. W przypadku krytykanctwa istnieje jednak ryzyko przekroczenia pewnej granicy, której efektem będzie obowiązkowa wizyta w sądzie. 🙂

PS. Krytykując, recenzując lub oceniając pracę innych czasem warto się zastanowić i zawczasu ugryźć w język i to wcale nie z obawy przed sądem. Nie ma nic niebezpieczniejszego niż urażony „twórca”. 😉

PS2. Update 23:02 01.03.2013

Suplement dla tych co nie chcą lub nie mogą zrozumieć.

Wspólnym mianownikiem dla obu orzeczeń jest ochrona twórczości artystycznej, a nie „Seksmisja”.
Orzeczenie nr 1.
To, że element twórczości nie podlega ochronie na podstawie przepisów prawa autorskiego nie oznacza, że nie podlega on żadnej ochronie. Z pomocą przychodzą przepisy kodeksu cywilnego. Nieuprawnione korzystanie z „nie-utworu” może czasem rodzić odpowiedzialność (art. 23 kc. w zw. z art. 24 § 1 i 2 k.c.).
Orzeczenie nr 2.
Nie ma bezpośredniego związku z orzeczeniem nr 1. Istotne jest to, że sąd uznał, że w ramach pojęcia „twórczość artystyczna” ochronie może podlegać „dobra sława dzieła” lub „dobre imię dorobku twórcy”.

Prywatność

Publikując „fajną fotkę”  pijanego i leżącego na ulicy kolesia można sobie nieźle napytać biedy. Oczywiście chodzi o konieczność częstych wizyt w przybytku Temidy. W takich fotach specjalizują się zwłaszcza różne demotywatory czy też kwejki. Zazwyczaj do śmiechu nie jest temu, który jest na zdjęciach, często dodatkowo okraszonych obraźliwymi lub złośliwymi podpisami.

To, że ktoś pije, lubi spacerować zygzakiem po ulicach swego miasta, czy też śpi pod płotem, jest jego prywatną sprawą. Oczywiście poza naszym zainteresowaniem zostaje ocena moralna takiego zachowania. W podobny sposób zachowuje się sąd cywilny, który ocenia fakty i ewentualnie stwierdza naruszenie prawa, bądź nie. Skutkiem tego było, że wielokrotnie opinia publiczna była oburzona na wyrok sądu, bo np. „stanął w  obronie pijaka”, a „uczciwy obywatel przegrał sprawę”.  F-LEX, podobnie jak sąd, stara się dokonywać jedynie oceny prawnej opisywanych zjawisk i zdarzeń. Dzisiaj kilka słów na temat ochrony dóbr osobistych w związku z prawem do prywatności każdego z nas. Nawet niekoniecznie będzie o samym wizerunku (jak nigdy!).

Sąd Apelacyjny w Warszawie w orzeczeniu z dnia 8 lipca 2009 r. (sygn. akt I ACa 316/09)  stwierdził, że „Sposób spędzania wolnego czasu, a zatem życie prywatne jest dobrem osobistym każdego człowieka i nie może on być przedmiotem publikacji prasowej opatrzonej fotografiami, jak również imieniem i nazwiskiem osoby której dotyczy, o ile ta osoba nie wyraziła zgody na publikację jej danych personalnych.” Ktoś zaraz powie, że przecież sąd mówi tylko o publikacji prasowej, a ja publikuję na blogu, na własnej stronie, czy też galerii internetowej. Zły kierunek myślenia! 😉 Tym bardziej nam nie wolno. Prasie wolno trochę więcej niż innym, co wynika z przepisów prawa prasowego. Skoro więc prasie nie wolno umieścić bez zgody zdjęcia np. pijanego autora F-LEX-a, z podpisem „co robi dar_wro po godzinach”, to tym bardziej nie wolno tego robić innym. W uzasadnieniu cytowanego orzeczenia sąd podkreślił, że „osoba prywatna, ma prawo do spędzenia wolnego czasu w sposób mu odpowiadający i ma prawo do zachowania tajemnicy swoich upodobań, nawet jeżeli nie są one aprobowane przez autora artykułu i bez zgody na publikację danych osobowych, nie powinny one zostać umieszczone w treści artykułu”. I znowu należy podkreślić, że nie dotyczy to tylko autora artykułu, ale każdego publikującego, w jakiejkolwiek formie (blog, forum, portal). No chyba, że tym pijanym sąsiadem byłby np. poseł. Ale uwaga, pijanemu posłowi po godzinach też przysługuje prawo do prywatności.

Osoba podejmująca działalność publiczną powinna być świadoma, że jej życie, czyny oraz poglądy będą poddawane ocenie i weryfikacji, ponieważ społeczeństwo ma prawo do pełnej informacji o wszystkich przejawach życia publicznego. Nie może to jednak prowadzić do usuwania wszelkich barier niedostępności, a tym samym do naruszenia samej istoty prawa do ochrony życia prywatnego. Ingerowanie w sferę prywatności może nastąpić wyjątkowo i obejmować tylko fakty, które pozostają w bezpośrednim związku z prowadzoną przez daną osobę działalnością publiczną.” (Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 maja 2007 r., sygn.akt I CSK 47/07)