True story, czyli rzecz o plagiacie


Jak wynika z wpisu na BAXTERIA©PhotoBlog zdjęcia są wciąż towarem, na który znajdują się „amatorzy cudzych rzeczy”. Można oczywiście założyć, że obaj panowie trafili w to samo miejsce i zrobili prawie takie samo ujęcie. Cuda się zdarzają, nawet jeżeli obu autorów dzielą setki, jak nie tysiące kilometrów. Jeżeli jednak tak by się zdarzyło (prawdopodobieństwo raczej jeden do miliona), to z pewnością niejaki Antonio przesłałby do organizatorów RAW-a i, jak mawiają, „case closed”! Musiało się stać inaczej, skoro organizatorzy konkursu dali wiarę Baxowi i zdyskwalifikowali „pracę Antonia”. Na forum DFV pojawił się „zarzut”, że organizator nie zrobił nic więcej. Ale czego można więcej wymagać od organizatora konkursu? Zachował się fair, uznał rację autora zdjęcia i zdyskwalifikował plagiatora. Kwestie sądowe słusznie pozostawiono zwaśnionym stronom.

Przyjrzyjmy się więc dzisiaj, jak chroni nas, fotografów prawo karne w Polsce. Zacznijmy od tego czym jest plagiat? Plagiatem jest przywłaszczenie sobie autorstwa cudzego utworu. Skoro fotografia jest w większości przypadków uznawana za utwór w rozumieniu Ustawy, to z całą pewnością znamiona plagiatu nosi czyn polegający na wysłaniu na konkurs zdjęcia nie swojego autorstwa. Doktryna prawa karnego uznaje, że „sposobem zachowania się sprawcy przestępstwa polegającego na przywłaszczeniu sobie autorstwa cudzego utworu jest każde działanie zmierzające do uznania sprawcy za autora utworu kogoś innego” (M. Bojarski, W. Radecki, Pozakodeksowe prawo karne Tom III, Komentarz, CH Beck Warszawa 2003). Ustawodawca dosyć poważnie podchodzi do kwestii plagiatu, gdyż za popełnienie przestępstwa określonego w art. 115 ust. 1 przewiduje karę grzywny lub karę ograniczenia wolności, a nawet karę pozbawienia wolności do lat 3. Z pewnością do więzienia nikt nie trafi, co najwyżej dostanie „zawiasy”, ale jakby co, to sąd ma szeroki wachlarz kar do zastosowania. Sąd może również odstąpić od wymierzenia kary, jeżeli rodzaj i społeczna szkodliwość czynu nie jest znaczna i orzeka równocześnie środek karny, a cele kary zostaną przez ten środek spełnione (art. 59 k.k.). Zainteresowanych środkami karnymi odsyłam do art. 39 i nast. k.k.
Plagiat jest ścigany z oskarżenia publicznego (kiedyś był konieczny wniosek pokrzywdzonego), czyli organy ścigania mogą wszcząć postępowanie z urzędu lub na skutek zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa złożonego przez kogokolwiek. Jeżeli sprawa zdjęcia Baxa miałaby miejsce w Polsce, czy organizator miałby obowiązek złożenia zawiadomienia, czy też nie? Mógłby zgłosić, ale nie musi. Jest niewielki zakres przestępstw, co do których istnieje ustawowy obowiązek zawiadomienia organów ścigania (gdzie brak zawiadomienia sam w sobie jest również przestępstwem!). Ale doprawdy są to przestępstwa „ciężkiego kalibru”, a nie plagiat. Gdzie zgłosić? Każda prokuratora lub policja, ma obowiązek przyjąć zawiadomienie. Uwaga! Nie należy dać się spławić, co czasami próbują robić policjanci.

W przywołanym na wstępie przykładzie polskie prawo nie miałoby jednak zastosowania, albowiem zgodnie z ogólną regułą z art. 5 kodeksu karnego „ustawę karną polską stosuje się do sprawcy, który popełnił czyn zabroniony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, jak również na polskim statku wodnym lub powietrznym, chyba że umowa międzynarodowa, której Rzeczpospolita Polska jest stroną, stanowi inaczej.” Tak więc w przypadku „sprawy Antonia” należałoby sprawdzić, czy w kraju organizatora konkursu plagiat jest przestępstwem i ewentualnie tam złożyć stosowne zawiadomienie.

Słowo na niedzielę

Na początku był Chaos. W międzyczasie było kilka wojen i powstań, potem urodziłeś się, dostałeś lub kupiłeś aparat fotograficzny, albo telefon z aparatem (w końcu zdjęcia robią ludzie nie aparaty) i… zrobiłeś swoje pierwsze zdjęcie. I stało się. Naciśnięcie spustu migawki wywołało lawinę konsekwencji prawnych, o których nawet może sobie nie zdajesz sprawy. Po pierwsze powstał utwór (któremu prawo przyznaje ochronę) , a Ty sam okrzyknięty zostałeś twórcą z wieloma prawami z tego wynikającymi (no chyba, że robiłeś za Pana „Push The Button”).  Są oczywiście również odstępstwa od powyższej generalnej zasady. Może bowiem się zdarzyć, że mimo że jesteś twórcą nie nabyłeś majątkowych praw autorskich do zdjęcia  (np. zrobiłeś zdjęcia w ramach stosunku pracy – art. 12), albo okaże się że zdjęcie nie jest utworem. Zakładam jednak, że jesteś autorem, a zrobione zdjęcie jest utworem i podlega reżimowi ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Dzisiaj jeden z elementów osobistych praw autorskich, jednocześnie odpowiedź na Case study. Zrobione zdjęcie zamieszczasz na stronie internetowej (nie ważne czyjej). Twoim świętym prawem jest zadecydować o tym, jak będzie „podpisany” autor zdjęcia (prawo to należne jest Tobie i nie można go zbyć, gdyż jest to jeden z elementów osobistych praw autorskich (art. 16 pkt 2).

Pamiętaj, jeżeli jesteś  autorem zdjęcia, to masz prawo do oznaczania utworu:
a)      swoim nazwiskiem lub
b)      pseudonimem albo
c)      do udostępniania go anonimowo.

Anonimowa publikacja implikuje pewne konsekwencje prawne, albowiem  majątkowe prawa autorskie wygasają z upływem lat siedemdziesięciu od daty pierwszego rozpowszechnienia (chyba że pseudonim nie pozostawia wątpliwości co do tożsamości autora lub jeżeli autor ujawnił swoją tożsamość), a nie od daty śmierci autora. Publikacja pod pseudonimem lub anonimowo nie pozbawia zdjęcia ochrony prawnej, z pewnością nie może być traktowana, jako zgoda autora do wykorzystania jego przez osoby trzecie. Świadczy o tym treść art. 8 ust. 3. „Dopóki twórca nie ujawnił swojego autorstwa, w wykonywaniu prawa autorskiego zastępuje go producent lub wydawca, a w razie ich braku – właściwa organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.

Wracając do wczorajszej zagadki. Nie mam zielonego pojęcia jak fakt publikacji anonimowo może wpłynąć na świadomość gościa, który używa bezprawnie zdjęć? Bezdyskusyjny jest, że przestępstwo z art. 116 ust. 1 i 2 można popełnić tylko z winy umyślnej, jednak dlaczego prokurator uznaje, że fotografie (jak też strona internetowa) nieopatrzone danymi autora, będące ogólnodostępne mają wpływ na świadomość sprawcy?  Z faktu, że nie wiem czyje jest zdjęcie nie można wywieść, że nie mam świadomości, że nie wolno go użyć. Prawo autorskie nie wymaga noty copy right, żeby utwór był objęty ochroną. Ochrona zaczyna działać automatycznie z chwilą powstania utworu (zrobienia  zdjęcia). I jeszcze jedno, gdzie podziała się zasada ignorantia iuris nocet? Może gość rzeczywiście był nieświadomy, ale na pewno nie z powodu anonimowej publikacji.

A teraz obiecane Słowo na niedzielę.

VII Przykazanie Dekalogu mówi. Nie kradnij (dotyczy to również zdjęć publikowanych w internecie).

Było prawo boskie, czas na prawo stanowione :-).

Art. 116. 1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w ust. 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
3. Jeżeli sprawca uczynił sobie z popełniania przestępstwa określonego w ust. 1 stałe źródło dochodu albo działalność przestępną, określoną w ust. 1, organizuje lub nią kieruje, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.
4. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

„działalność przestępna” to jest z ustawy, a nie literówka ;-).

Case study

Dzisiaj krótko. Wczoraj jeden z internautów podesłał mi postanowienie prokuratury w G. w sprawie o czyn z art. 116 ust. 1 i 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Jest weekend, mnie również należy się odpoczynek od paragrafów. Sprawa ciekawa z punktu widzenia szkoleniowego, więc pewnie będzie jako case study, który trzeba będzie rozłożyć na czynniki pierwsze, ale nie dzisiaj.

 

 

 

 

Dzisiaj chciałbym podzielić się z Wami pewnym wyimkiem z uzasadnienia. Prokurator w uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu dochodzenia pisze: „W badanym przypadku nie sposób wykazać, że wyżej wymieniony działał bez odpowiedniego uprawnienia od autora zdjęć świadomie, albowiem jak już wskazano niniejsze fotografie (jak też strona internetowa) nie były opatrzone danymi autora, a zatem widniały w internecie jako ogólnodostępne.”
Pozostawiam na razie bez omówienia, oczekując Waszych refleksji i komentarzy. Nie dywagujcie jednak o winie, bo to jednak element prawa karnego, a zastanówcie się nad anonimowością witryny wpływającą na świadomość gościa, który korzysta bezprawnie z Waszych zdjęć.

Miłego główkowania!! 🙂