Prawa zależne w innej odsłonie

Wro356_smallPojawiła się informacja na temat umorzenia śledztwa w sprawie strony napisy.org. Nie znam materiałów procesowych sprawy, więc mogę odnieść się jedynie do tez przedstawionych w artykule (nie można oczywiście wykluczyć, że autor coś przeinaczył). Z treści domniemywam, że śledztwo zostało umorzone ze względu na brak możliwości udowodnienia winy (brak winy wyklucza skazanie za zarzucony czyn). „Powodem podjęcia takiej decyzji była usprawiedliwiona bezprawność działania administratora strony oraz tłumaczy”. O ile z kwestią świadomości sprawców nie będę polemizował (zwłaszcza przy braku dostępu do akt sprawy), o tyle dziwią mnie pewne stwierdzenia przedstawione w artykule, które miały być rzekomo postawione przez biegłego. Pozostawiając więc na boku wątek odpowiedzialności karnej, przyjrzyjmy się tylko kwestiom związanym z Ustawą.
Z opinii biegłego wynika, że tłumaczenie filmów ze słuchu nie narusza prawa autorskiego, tym bardziej że nie brali oni za to pieniędzy”.

W 2010 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach uznał, że „Każde tłumaczenie cudzego utworu, z zastosowaniem wyłączeń o jakich mowa w art. 4 ustawy z 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych jest przedmiotem prawa autorskiego” (wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 27 maja 2010 r., sygn. akt I ACa 129/10). W praktyce oznacza to, że prawa do tłumaczeń podlegają niezależnej ochronie. Należą się one więc „tłumaczom-hobbystom”. W tym zakresie nie ma żadnej dyskusji. Prawa do tłumaczeń należą się tłumaczącym. Nie można jednak zapominać, że tłumaczenie cudzego utworu, jest jednak zawsze utworem zależnym, o czym wprost przesądza ustawodawca.

Art. 2. 1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.

A na wykorzystywanie prawa zależnego trzeba mieć zezwolenie twórcy utworu pierwotnego.

Art. 2. 2. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły. W przypadku baz danych spełniających cechy utworu zezwolenie twórcy jest konieczne także na sporządzenie opracowania.

Zaintrygowała mnie również kwestia tłumaczenia ze słuchu. Moim zdaniem to, czy ktoś tłumaczy ze słuchu (np. mając słuchawki na uszach) czy ze skryptu, nie powinno mieć znaczenia dla oceny naruszenia Ustawy. Przekładając to na poletko fotografii. To tak jakby uznać, że jeżeli ktoś zrobi printscreena z moim zdjęciem i następnie je skadruje na nowo, i np. skonwertuje na czarno-białe zdjęcie, to już nie narusza moich praw, natomiast osoba, która zrobiłaby to po wcześniejszym ściągnięciu pliku ze strony, już tak. No chyba jednak nie! W obu sytuacjach przerobione zostało moje zdjęcie. Tak samo jest z tłumaczeniem, nie ważny jest chyba „sposób pracy”, a kwestia czy tłumacz miał zezwolenie twórcy do opracowania jego utworu.
Druga niebezpieczna dla autorów (nie tylko zdjęć) teza zawarta w powyższym cytacie z opinii, to kwestia działania non profit. Ustawa nie uzależnia oceny naruszenia prawa autorskiego od tego, czy naruszyciel robił to bezinteresownie czy też dla osiągniecia korzyści. Cytat w gazecie sugerowałby, że jednak miało to wpływ na ocenę biegłego. Działanie non profit nie zwalnia od odpowiedzialności za naruszenie cudzego prawa (nie tylko w sprawach praw autorskich). Postawienie innej tezy spowoduje, że za chwileczkę nasze zdjęcia pojawią się na różnych niechcianych blogach czy stronach internetowych z uzasadnieniem, że właściciel bloga, czy strony na nim nie zarabia.
Czyżby nadciągały czarne chmury nad twórców? Za oknem dzisiaj dziwnie ciemno było, jak pisałem rano ten tekst. 😉

PS. Tu możecie również zapoznać się ze stanowiskiem samych „tłumaczy-hobbystów”.

Utwór zależny w praktyce

Dzisiaj praktyczna powtórka z dwóch pojęć ustawowych, które maja istotne znaczenie dla fotografa. Mowa będzie o utworze zależnym i integralności utworu w praktyce.  Teoretycznym rozważaniom dotyczącym utworu zależnego był poświęcony m.in. wpis „Inspiracja czy utwór zależny”, czy „Ludzie listy piszą”, natomiast integralności „Integralność, czyli rzecz o manipulacji”. Pomysł na wpis powstał w wyniku oglądania zdjęć w jednej z galerii internetowych i dyskusji z autorem o zdjęciu. Oryginalne zdjęcia, którymi się dzisiaj posłużę nie są moje, udostępnił mi je Andrzej Gąsiorowski, za co dziękuję. 🙂 Poniżej oryginalne zdjęcie, jakie otrzymałem od autora. Jedyną rzeczą, którą zrobiłem było jego przeskalowanie dla celów bloga.

(c) Andrzej Gąsiorowski

(c) Andrzej Gąsiorowski – W Palencii III

Samo przeskalowanie zdjęcia, o ile się ma uprawnienie do korzystania z niego (majątkowe prawa autorskie lub licencja) nie jest ingerowaniem w dzieło.  Przypominam, że nienaruszalność treści i formy utworu oraz jego rzetelne wykorzystanie jest jednym z elementów osobistych praw autorskich (art. 16 pkt 3 Ustawy). Warto więc o tym pamiętać podpisując umowę licencji lub przeniesienia majątkowych praw autorskich. Mało kto to robi, a warto ustalić w umowie „reguły gry”, co wolno, a czego nie wolno robić licencjobiorcy czy nabywcy praw majątkowych (nie tylko w zakresie pół eksploatacji). To, że ktoś uzyskał uprawnienie do np. publikacji fotografii na stronie internetowej czy też w książce, nie oznacza, że może np. opublikować „pół zdjęcia”. Na przykład tak:

"Pół zdjęcie"

„Pół zdjęcie”

Integralność utworu, to nie tylko kwestia nowej kompozycji (bo czymże jest pokazanie połowy zdjęcia?), ale także np. publikowanie kolorowego zdjęcia jako czarno-białe, usunięcie istotnych elementów zdjęcia.

(C) Andrzej Gąsiorowski

(C) Andrzej Gąsiorowski – W Palencii III BW

To zdjęcie akurat też jest w wersji przesłanej przez Andrzeja, jednak w przypadku, gdybym zrobił to ja, zapewne doszłoby do ingerencji w utwór. Przypomnę pewien fragment (wiem, już trzeci raz to robię 😉 z monografii R. Sarbińskiego „Utwór fotograficzny i jego twórca w prawie autorskim”.

Specyfika fotografii nakazuje traktować twórcę dzieła fotograficznego jako twórcę fotograficznego dzieła zależnego w trzech sytuacjach. Po pierwsze, tworząc fotografię w oparciu o cudzy scenariusz, autor kreuje dzieło zależne – fotograficzne opracowanie scenariusza.  Po drugie, fotograf wybierając określony fragment rzeczywistości, może podjąć decyzję o umieszczeniu w swoim obrazie cudzego dzieła w całości lub części. Wówczas można rozważać dzieło fotograficzne jako dzieło zależne w stosunku do przedmiotu fotografowania. Po trzecie, wykonywanie obróbki fotograficznej, tradycyjnej lub cyfrowej, i stosowanie efektów specjalnych stwarza doskonałe pole do opracowania cudzego obrazu fotograficznego, a dokonująca jej inna osoba niż autor pierwotnej rejestracji może stać się twórcą fotograficznego dzieła zależnego.

Biorąc pod uwagę  cytowany fragment należy uznać, że konwersja zdjęcia na czarno-białe przez inną osobę niż autor powoduje, że możemy mieć do czynienia z utworem zależnym.  O skutkach bawienia się PS-em na cudzych zdjęciach pisałem w „Ludzie listy piszą”.
W dyskusji z Andrzejem zaproponowałem mu swoją wizję zdjęcia. Prezentowana poniżej.

(c) dar_wro

(c) dar_wro „Utwór zależny”

 W wyniku dosyć drastycznego zastosowania narzędzia Perspective Crop Tool w CS6 powstał zupełnie nowy utwór. Stałem się autorem utworu fotograficznego, nie biorąc do ręki aparatu. Cuda jakieś chyba! Jest to utwór zależny, który powstał na podstawie cudzego utworu. Komu przysługują osobiste i majątkowe prawa autorskie do tego zdjęcia?  Andrzejowi czy mnie? Zapewne wiele osób oglądając czołówkę filmu  zwróciło uwagę na napis lub informację czytaną przez lektora „Scenariusz XY na podstawie powieści WZ pod tytułem „AB” . To jest identyczna sytuacja, nowy utwór jest mojego autorstwa, ale powstał na podstawie utworu Andrzeja. Jeżeli więc ktoś będzie z niego korzystał bez uzyskania stosownego uprawnienia, to będzie naruszał moje, a nie Andrzeja prawa. To ja, a nie Andrzej, jestem legitymowany do dochodzenia roszczeń wobec naruszyciela.

Art. 2. 1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.

Elżbieta Traple w „Prawo autorskie i pokrewne. Komentarz” podkreśla, że „Źródłem nabycia autorskiego prawa do utworu zależnego jest stworzenie opracowania, a nie zezwolenie twórcy oryginału. Już więc z chwilą stworzenia opracowania jego twórca uzyskuje całość autorskich praw osobistych i majątkowych.

Ale czy ja mogłem tak po prostu sobie cudze zdjęcie „przerobić” na swoje? Dla celów do szuflady lub na ścianę w sypialni tak, natomiast jeżeli bym je publikował, sprzedawał, wystawił na stocku bez zgody Andrzeja, to naruszam jego prawa, jako autora utworu pierwotnego (dla uspokojenia Waszych sumień od razu powiem, że dla celów niniejszego wpisu mam zgodę autora na ingerowanie w jego utwory).

Art. 2.2. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły.

Wracając jeszcze do „Pół zdjęcia”. Może się okazać, że nie będzie ono w pewnych sytuacjach ingerowaniem w integralność utworu, a powstanie nowy utwór, będący utworem zależnym (zapewne nie w przedstawionym przeze mnie przykładzie). W każdym razie należy pamiętać, że jakiekolwiek rozporządzanie utworem zależnym lub korzystanie z niego bez zgody autora utworu pierwotnego jest bezprawne.

Swoje zdjęcie Andrzej zrobił w Palencia. PalenciaJeżeli po zobaczeniu jego fotografii wsiadłbym w samolot i zrobił „moje zdjęcie”, to mielibyśmy do czynienia z inspiracją, a nie utworem zależnym. Bez proszenia się mógłbym ze zdjęciem robić wszystko, co mi się żywnie podoba 😉 .

Czas na małe podsumowanie:

  • To, że nabywca nabył autorskie prawa majątkowe do zdjęcia na wszystkich możliwych polach eksploatacji, nie oznacza, że może ingerować w zdjęcie. Integralność utworu to cecha związana z osobistymi prawami autorskimi. Jeżeli jesteś nabywcą, to warto w umowie zastrzec, w jakim zakresie przysługuje Ci prawo do ingerencji.
  • Nabycie majątkowych praw autorskich do zdjęcia nie jest jednoznaczne z prawem wykonywania prawa zależnego. Zgodnie z art. 46 Ustawy „Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, twórca zachowuje wyłączne prawo zezwalania na wykonywanie zależnego prawa autorskiego, mimo że w umowie postanowiono o przeniesieniu całości autorskich praw majątkowych”.

Bella vita!

Życie jest piękne! Doprawdy to nie jest moje odkrycie, ani skutek zachłyśnięcia się wieczornym rześkim powietrzem, czy nadmiaru zimnego białego wina w krwiobiegu. To jest tytuł konkursu. Konkurs został ogłoszony przez Kieleckie Centrum Kultury. Po raz kolejny konkurs z cyklu „zgłaszasz się do konkursu, udzielasz nam licencji”. Tym razem marzenie o zdobyciu tytułu laureata oraz o dwóch tysiącach złotych okupione jest koniecznością przekazania organizatorowi praw do zgłoszonych prac na warunkach licencji.

Punkt 4.11 Regulaminu stanowi, że zgłaszający zdjęcie do konkursu uczestnik oświadcza, że:
– udziela Organizatorowi bezpłatnej, niewyłącznej licencji na korzystanie ze zdjęcia w zakresie niezbędnym do jego publikacji w serwisach  www.  oraz prasie w celu promocyjnym;
– zezwala Organizatorowi, na wykonywanie praw zależnych od zdjęcia w zakresie niezbędnym do publikacji w: kalendarzu, serwisie internetowym oraz publikacjach związanych z promocją Konkursu.

Doprawdy „zachłanność” organizatorów różnych konkursów nie zna granic. Zrozumiałym jest dla mnie przekazanie tych praw przez laureatów konkursu, ale nie rozumiem dlaczego te prawa mają przekazywać wszyscy uczestnicy. Niedawno na F-LEX pisałem o konkursie na „Film promocyjny”. O dziwo tamten konkurs ogłoszonym był także przez samorządowców. Czyżby to taka przypadłość administracji samorządowej?

W przypadku tego konkursu mamy do czynienia ponadto z udzieleniem praw zależnych (art. 2 Ustawy) do zgłoszonych zdjęć, czyli organizator może np. je przyciąć lub przyciemnić, wrzucić filtr lub sepię z CSa, itp.itd.

I na koniec kwiatek, oczywiście też z regulaminu kieleckiego konkursu.

Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany zasad Konkursu, w tym treści niniejszego regulaminu Konkursu w trakcie trwania Konkursu.”

W takiej sytuacji do końca jego trwania uczestnik nie jest pewien, jakie będą obowiązywały zasady gry. Mało to szlachetne, gdy chce się zmieniać reguły już w trakcie. Dotyczy to wszystkich dziedzin życia, nie tylko konkursu na fotkę.

Inspiracja czy utwór zależny?

„Fotograficzny internet” dyskutuje na temat sprawy o plagiat fotograficzny. Z zamieszczonych informacji wynika, że sprawa będzie dotyczyła kwestii „kradzieży pomysłu na zdjęcie”.

 

 

 

 

Szczerze mówiąc nie zazdroszczę sądowi, który będzie musiał zająć się tą sprawą.  Dookoła słychać: plagiat, plagiat, plagiat. Grzmią, bardziej lub mniej znani, fotograficy, zarówno zawodowcy, jak i amatorzy. Jako, że jest to problematyka, którą interesuje się również F-LEX, to dzisiaj na kanwie jedynie informacji z netu rozważmy kwestię plagiatu. O odpowiedzialności karnej za plagiat na podstawie przepisów  Ustawy było w True story, czyli rzecz o plagiacie. W zasadzie większość z nas używa pojęcia plagiat w rozumieniu bardzo potocznym. W sumie nie dziwi, skoro „plagiat” nie doczekał się ustawowej definicji. Powszechnie przyjmuje się, że jest to kradzież utworu – tu zdjęcia (w rzeczywistości własności intelektualnej), a nawet pomysłu na jego zrobienie. Orzecznictwa na temat plagiatu (poza sprawami dotyczącymi  przepisywania prac naukowych – oj ci naukowcy) za wiele nie ma. W latach 80-tych jedna pani drugiej pani zarzuciła, że ta druga maluje to samo, co ta pierwsza (sprawa trafiła aż na wokandę Sądu Najwyższego, sygn. akt I CR 92/83). Sprawa nie dotyczyła wprost plagiatu, a nazwania kogoś plagiatorem. A było to tak: Pani X zajmowała się malowaniem obrazów, m.in. także główek dziecięcych, amatorsko. W malowanych przez nią obrazach dzieci występują „takie elementy, jak forma i układ, takich samych obrazów, malowanych przez panią Y od kilku lat”. Pani Y, jako „pierwsza inicjatorka tego stylu malowania główek dziecięcych” zarzuciła Pani X plagiat.  W sprawie tej Sąd Najwyższy uznał, że „zarzut jest prawdziwy nie tylko w wypadku plagiatu jawnego, ale także ukrytego (przeróbka cudzego utworu podawana za utwór własny) lub częściowego (wykorzystanie tylko niektórych części partii utworu cudzego)”. Wskazówka ta może mieć znaczenie w sporze, który stał się przyczynkiem do dzisiejszego wpisu.

W dzisiejszej sprawie trzeba byłoby się zastanowić, czy w tym przypadku nie będziemy mieli do czynienia z powstaniem dzieła zależnego. Wrocławski sąd będzie miał nie lada zagwozdkę i będzie musiał osądzić, czy w inkryminowanym przypadku mamy do czynienia jeszcze z inspiracją, czy już z dziełem zależnym. Dzieło zależne to  (art. 2. 1.) opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.
R. Sarbiński w monografii  „Utwór fotograficzny i jego twórca w prawie autorskim”  stwierdza, że „specyfika fotografii nakazuje traktować twórcę dzieła fotograficznego jako twórcę fotograficznego dzieła zależnego w trzech sytuacjach. Po pierwsze, tworząc fotografię w oparciu o cudzy scenariusz, autor kreuje dzieło zależne – fotograficzne opracowanie scenariusza.  Po drugie, fotograf wybierając określony fragment rzeczywistości, może podjąć decyzję o umieszczeniu w swoim obrazie cudzego dzieła w całości lub części. Wówczas można rozważać dzieło fotograficzne jako dzieło zależne w stosunku do przedmiotu fotografowania. Po trzecie, wykonywanie obróbki fotograficznej, tradycyjnej lub cyfrowej, i stosowanie efektów specjalnych stwarza doskonałe pole do opracowania cudzego obrazu fotograficznego, a dokonująca jej inna osoba niż autor pierwotnej rejestracji może stać się twórcą fotograficznego dzieła zależnego.” Przyjmując powyższy punkt widzenia można pokusić się na postawienie tezy, że inkryminowane zdjęcie stanowi dzieło zależne. Jeżeli jest dziełem zależnym, to wszelkie prawa do dzieła zależnego są przypisane fotografowi – plagiatorowi. Ale uwaga! To że prawa do zdjęcia należą do fotografa-plagiatora, nie oznacza, że nie naruszył on praw autora pierwotnego zdjęcia, jeżeli nie uzyskał jego zezwolenia na wykonywanie prawa zależnego (art. 2.2. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły. W przypadku baz danych spełniających cechy utworu zezwolenie twórcy jest konieczne także na sporządzenie opracowania.)

Sąd jednak uwolni „plagiatora” od zarzutu naruszenia praw autorskich, jeżeli uzna, że inkryminowane zdjęcie powstało w wyniku inspiracji zdjęciem powoda. Art. 2.4 Ustawy stanowi bowiem , że  za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji cudzym utworem. Sąd Najwyższy w 1971 r. (sygn. akt I CR 23/71) starał się znaleźć granicę miedzy inspiracją, a utworem zależnym. Uznał on, że inspirowany (z podniety cudzego utworu powstały) utwór tylko wtedy nie stanowi dzieła zależnego (przeróbki utworu cudzego), gdy „ma cechy samodzielnej twórczości” w tym znaczeniu, że jest na równi z utworem inspirującym dziełem oryginalnym. Oryginalność dzieła inspirowanego nie wyłącza skorzystania z tematu dzieła inspirującego, ujęcie tego tematu musi być jednak własnym, indywidualnym ujęciem autora (możliwym także przy pokrewieństwie tematycznego schematu). Brak takiego ujęcia, mimo że nowy utwór nie stanowi nawet przeróbki, pozbawia utwór inspirowany cechy oryginalności. Może to prowadzić do naruszenia osobistych i majątkowych praw autorskich autora dzieła inspirującego. Rok później tenże sąd (w tej samej zresztą sprawie) stwierdził, że „za kryterium rozgraniczające dzieło inspirowane od dzieła zależnego należy uznać twórcze przetworzenie elementów dzieła inspirującego tak, że o charakterze dzieła inspirowanego decydują już jego własne, indywidualne elementy, a nie elementy przejęte. W wypadku utworu inspirowanego (objętego prawem autorskim niezależnym) zaczerpnięty zostaje tylko wątek utworu cudzego, powstaje utwór nowy i o cechach twórczości samodzielnej” (sygn. akt I CR 104/72).

Tak wiec pozostawiam Was z wielką niewiadomą i bez odpowiedzi na pytanie postawione w tytule: Inspiracja czy utwór zależny?

PS. W sprawie plagiatu wypowiadał się również Minister. Pismo z dnia 25 maja 1995 r. (DPA.024/48/95)
(…) Istotą plagiatu z punktu widzenia prawa autorskiego jest niedozwolona ingerencja w sferę autorskich dóbr osobistych. O plagiacie można mówić wówczas, gdy spełnione zostaną następujące przesłanki:

  • naruszenie dotyczyć będzie prawa do autorstwa dzieła;
  • naruszenie polega na przywłaszczeniu autorstwa; Przywłaszczenie takie może mieć miejsce w szczególności wówczas, gdy osoba inna niż autor rzeczywisty wskazana zostanie jako autor dzieła lub w sposób dorozumiany wywołane zostanie u odbiorców dzieła mylne przekonanie co do autorstwa dzieła. Do plagiatu dochodzi także wtedy, gdy autor opracowania uzyskał zezwolenie na wykonywanie praw zależnych, lecz swój utwór przedstawia jako dzieło całkowicie samoistne;
  • przywłaszczenie powinno dotyczyć cudzego autorstwa; Cudze autorstwo nie musi być równoznaczne z autorstwem określonej osoby. Przywłaszczenie sobie cudzego autorstwa może polegać na przypisaniu sobie rezultatów cudzej pracy, zawartych w dziele zbiorowym, wspólnym czy łącznym.

Dopuszczenie się plagiatu nie musi prowadzić do szkody materialnej po stronie autora dzieła oryginalnego ani też nie musi powodować przysporzenia majątkowego po stronie plagiatora. Plagiat ma obiektywny charakter i do jego wystąpienia wystarczy bezprawne przypisanie sobie autorstwa cudzego utworu. Wynagrodzenie niesłusznie pobrane przez plagiatora ani rozpowszechnienie plagiatu nie stanowi istotnego jego elementu. Dozwolony użytek publiczny lub prywatny nie stanowi w omawianej sytuacji okoliczności wyłączającej bezprawność. Przepis art. 34 prawa autorskiego wyraźnie zastrzega, że rozpowszechnianie lub przytaczanie cudzych utworów jest dopuszczalne i nie stanowi naruszenia prawa pod warunkiem, że jest to uzasadnione wyjaśnieniem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości. Żadna z takich okoliczności w omawianej sprawie nie występuje. Cytat dozwolony, o którym mowa w art. 34, zilustrowany jest ponadto przez treść przepisu art. 29 ust. 2, mówiący o dopuszczalności zamieszczania w celach dydaktycznych i naukowych drobnych utworów lub fragmentów większych utworów w podręcznikach lub wypisach. W wypadku takim obok konieczności wymienienia twórcy i źródła powstaje także obowiązek wypłaty wynagrodzenia (art. 43). (…)