„Wizerunek nieruchomości”

Ostatnio o Stadionie Narodowym było sporo informacji w kontekście otwierania i zamykania dachu. Przez przypadek poszukując tematów na blog natrafiłem na stronę internetową pewnego doradcy prawnego, który w Internecie udziela porad prawnych.Pytanie dotyczyło wizerunku Stadionu Narodowego.

Konkluzja doradcy jest następująca:
W mojej ocenie nie jest dopuszczalne posługiwanie się wizerunkiem Stadionu Narodowego bez zgody osób posiadających prawo do wydania stosownej licencji.”

Po pierwsze. Chciałbym wyraźnie wszystkim przypomnieć, że pojęcie wizerunku odnosi się wyłącznie do osób. Wizerunek nie dotyczy ani psa, ani samochodu, ani willi, a jedynie osoby fizycznej.

Art. 81. 1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

Po drugie. Czy wolno korzystać czy też nie z „wizerunku” (pozostańmy w konwencji doradcy), to zależy od tego, czy mamy do czynienia z wizualizacją zewnętrzną, czy wewnętrzną  stadionu. W przypadku wizualizacji zewnętrznej mamy bowiem zgodę ustawową wynikającą z art. 33 pkt. 1 Ustawy.

Art. 33 pkt 1 Wolno rozpowszechniać utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku.

Tym samym konkluzja doradcy„Korzystając z wizerunku nieruchomości, należy wobec tego pamiętać o respektowaniu praw autorskich twórców, których utwory są w ramach tego wizerunku utrwalane, w szczególności jeśli nie wygasły jeszcze majątkowe prawa autorskie do tych utworów (art. 36 Prawa autorskiego), co dotyczy przede wszystkim obiektów wzniesionych w stosunkowo nieodległej przeszłości, ale również obiektów starszych, jeśli twórca zmarł nie wcześniej niż 70 lat przed datą danego wykorzystania.” –  jest BŁĘDNA i nie znajduje odzwierciedlenia w Ustawie.

Mogę zgodzić się z powyższym twierdzeniem jedynie w sytuacji, gdy rozpowszechniane byłyby zdjęcia lub wizualizacja wnętrza stadionu/budynku. Na ten temat znajdziecie szersze wyjaśnienia w „Klatce”. „Autor tysięcy opinii prawnych” (cytat ze strony) nie zauważa jednak takich  niuansów ;-) .

 PS.1 Co sądzę o doradcach? Odpowiedź znajdziesz w powyższym tekście (Wyszło ze mnie całe zło, jakie się zalęgło w korporacji  :-)  ).

PS.2.  Ciekawe coniektórzy politycy mówiliby o dachu, gdyby został zrealizowany pewien pomysł?

Być jak księżna!

Niedawno obiegła cały świat informacja o procesie księżnej Catherine w związku z publikacją w prasie jej zdjęć, gdy opalała się topless na zamku w Prowansji.

Nie będziemy się zajmować biustem księżnej, ale warto przywołać orzeczenie francuskiego sądu i zastanowić się nad tym, jakiej ochrony może dochodzić polska Kaśka w podobnym przypadku. Jedno jest pewne, w sprawie naszej polskiej Kaśki wyrok nie zapadnie w ciągu tygodnia, nie ma na to szans. No chyba, że będzie miała znajomego prezesa w Gdańsku. ;-)

Z informacji zawartych w Internecie wynika, że sąd francuski:
a) zobowiązał wydawcę do zwrotu oryginału zdjęć (nakładając jednocześnie karę w wysokości 10.000 euro za każdy dzień zwłoki w ich wydaniu),
b) zakazał ich sprzedaży pod rygorem zapłaty kary w wysokości 100.000 euro,
c) zasądził na rzecz pary książęcej odszkodowanie w wysokości 5.000 euro.
Zapowiedziane jest również wszczęcie postępowania karnego w związku z naruszeniem prawa do prywatności.

Co może natomiast nasza rodzima Kaśka podglądana i fotografowana w Chałupach? Zapewne zdjęcie nagiej Kaśki zrobione ukradkiem będzie naruszało jej prawo do wizerunku (wyjątkowo nie, gdy będzie ona jedną z wielu osób na plaży i można zastosować zgodę ustawową określoną w art. 81 ust. 2 pkt 2 Ustawy). Zakładając nawet, że istnieje zgoda ustawowa, to i tak publikować nie wolno, bo przecież mamy przepis art. 191a kodeksu karnego.
Co więc grozi za publikację rodzimej nagiej Kaśki? Po pierwsze, jak zawsze mamy do czynienia z odpowiedzialnością za naruszenie prawa do publikacji wizerunku. Osoba, której prawo zostało naruszone, może na podstawie art. 83 w związku z art. 78 ust. 1 Ustawy żądać:
a) zaniechania działania naruszającego prawo do wizerunku,
b) dopełnienia czynności potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia (np. złożenie publicznego oświadczenie o odpowiedniej treści i formie),
c) przyznania odpowiedniej sumy pieniężnej tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, jeżeli działanie było zawinione (tu raczej nie ma wątpliwości, że publikacji Kaśki topless będzie zawinione).

Sąd Najwyższy w orzeczeniu z 2002 r. (sygn. akt V CKN 1010/00) uznał, że „Określenie „odpowiedniej” sumy zadośćuczynienia wymaga rozważenia wszystkich okoliczności sprawy, w szczególności rodzaju naruszonego dobra i rozmiaru doznanej krzywdy, intensywności naruszenia oraz stopnia winy sprawcy, a także sytuacji majątkowej zobowiązanego.” Sąd Apelacyjny w Krakowie (sygn. akt I ACa 869/02) uznał, że „W odniesieniu do naruszeń dóbr osobistych przez publikację materiału prasowego zadośćuczynieniu pieniężnemu należy przypisać także funkcję prewencyjną. Realizacja tej funkcji staje się iluzoryczna, jeśli wysokość zasądzonego zadośćuczynienia nie uwzględnia sytuacji majątkowej osoby odpowiedzialnej i orientuje się wyłącznie na kompensację uszczerbku niemajątkowego osoby pokrzywdzonej. W szczególności w odniesieniu do wydawcy relatywnie niska wysokość zasądzonego zadośćuczynienia, które stanowiłoby tylko „symboliczną”, a nie rzeczywistą wielkość kalkulacyjną w jego działalności gospodarczej nie może wywoływać efektu „tamującego”, zapobiegającego dokonywaniu w przyszłości naruszeń dóbr osobistych. Natomiast sytuacja majątkowa osoby pokrzywdzonej nie jest doniosła dla określenia odpowiedniej sumy zadośćuczynienia pieniężnego.” Z obu cytowanych orzeczeń oraz z wcześniej przywołanych przepisów Ustawy wynika, że polski sąd zapewne nie poskąpiłby grosza na odszkodowanie. Wydaje się natomiast pewne, że brak jest podstawy prawnej do nakazania zwrotu naszej Kaśce zdjęć. Nie ma przepisu prawnego, który pozwoliłby na „wywłaszczenie” z autorskich praw majątkowych, tak więc nie zapadnie wyrok nakazujący wydania zdjęć.

Poza odpowiedzialnością cywilną zachodzą jeszcze przesłanki odpowiedzialności karnej. Oczywiście publikujący zdjęcia nagiej Kaśki naraża się, tak jak we Francji, na odpowiedzialność karną w związku z popełnieniem przestępstwa z art. 191a k.k.

Jak widać wcale nie trzeba być księżną, żeby mieć możliwość ochrony własnego biustu przed wścibskim paparazzo. :-)

F. publikuje prawo w pigułce

Czas leniuchowania powoli mija i pora wracać do pracy, jak również na blog. Dzisiaj będzie krótko i po raz kolejny niestety (a może „stety”) o wizerunku. Wydawałoby się, że o kwestiach związanych z publikacją wizerunku wiedzą już wszyscy lub prawie wszyscy. Wracam  sobie ja z wakacji, w skrzynce czeka jeden z miesięczników fotograficznych (niestety nie DFV – pozdrawiam w tym miejscu naczelnego i donoszę, że konkurenci już w sprzedaży). W tymże sierpniowym numerze magazynu na „F” już na okładce znajduje się zachęta do przeczytania tekstu „Prawo autorskie a fotografia”. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że oczywiście wszystko inne zostało odłożone na bok i  przeczytałem tenże artykuł. Artykuł jest próbą zawarcia tego wszystkiego, czego do dzisiaj chyba nie udało mi się przez rok napisać na blogu, w tekście na… dwie strony. Chciałbym  zwrócić uwagę jedynie na kwestie opisane w części „Fotografia a prawo do wizerunku”, w którym są zawarte dwie tezy, które mogą robić czytelnikowi wodę z mózgu. Uwaga, będę cytował (zgodnie z art. 29 ust. 1 Ustawy). :-)

Teza nr 1
Wymagane jest zezwolenie osoby, której wizerunek został utrwalony, przy czym zgoda powinna być w formie pisemnej i wyraźnie wskazywać, do jakich celów fotografia został zrobiona oraz gdzie miałaby się ukazać”.

W zasadzie wszystko to prawda. Jest jednak kilka „ale”. Zgoda nie musi być wcale w formie pisemnej. Pisałem o tym kilka razy na blogu, m.in. w „Model release”. Oczywiście zgoda w formie pisemnej jest najlepsza i stawia fotografa w komfortowej sytuacji, bo będzie miał łatwość w wykazaniu w przypadku sporu, że model wyraził zgodę na publikację. Jednak musu nie ma, aby zgoda była w formie pisemnej. Nie ma również żadnego obligu wskazywać, gdzie będzie wizerunek publikowany. Przy takim założeniu już przed sesją fotograf musiałby wiedzieć, gdzie opublikuje zdjęcia lub komu je sprzeda, a przecież nie zawsze tak jest. Wprawdzie w 1998 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie (I ACa 1044/97) uznał, że „Zgoda na rozpowszechnienie wizerunku musi być niewątpliwa, zatem osoba jej udzielająca musi mieć pełną świadomość nie tylko formy przedstawienia jej wizerunku, ale także miejsca i czasu publikacji, zestawienia z innymi wizerunkami i towarzyszącego jej komentarza”, jednakże wyrok ten zapadł na podstawie stanu faktycznego, gdzie modelka wyraziła zgodę na konkretne publikacje. Dwa lata później tenże Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał jednak, że „W procesie o ochronę dóbr osobistych, pozwany ma obowiązek wykazać, że jego działanie nie było bezprawne. Bezprawność działania, zgodnie z art. 81 ust. 1 Prawa autorskiego, wyłącza zgoda uprawnionego. Istnienia zgody uprawnionego ani jej zakresu nie domniemywa się. Pozwany ma obowiązek wykazać, że uzyskał zgodę uprawnionego na rozpowszechnianie jego wizerunku w oznaczonych warunkach”. Warto również przypomnieć orzeczenie wrocławskiego Sądu Apelacyjnego (I ACa 1492/06), który uznał, że „W przypadku udzielenia przez uprawnionego zezwolenia na wykorzystanie wizerunku w sposób abstrakcyjny, bez wyraźnego wyznaczenia granic czasowych czy ograniczeń do oznaczonych okoliczności (ograniczonych tekstem artykułów prasowych, czy też pism tematycznych) uprawniony nie może skutecznie twierdzić, że jego intencją było jedynie publikacja zdjęć w pismach, których tematyka odnosi się do teatru, telewizji czy kina.

Teza nr 2
Podobnie nieobligatoryjny charakter zgody ustawodawca przewidział w stosunku osób powszechnie znanych, o ile fotograf uwiecznił je w związku z pełnieniem przez nie funkcji publicznych (na przykład politycznych, społecznych, zawodowych), a także wobec osób, które na zdjęciu stanowią jedynie niewyeksponowany fragment całości (na przykład zdjęcie tłumu podczas koncertu). Warto jednak mieć na uwadze, że nie można skorzystać z tego ustawowego „zwolnienia” od obowiązku uzyskania zgody osoby fotografowanej, jeżeli ta wyraźnie zaznaczyła, iż nie życzy sobie upublicznienia zdjęcia.[podkreślenie moje]

Pamiętacie wpis „Perypetie Stefana, czyli kogo nie można fotografować”?. Wygląda na to, że pan poseł konsultował się z autorem inkryminowanego tekstu. ;-) Nie wiem, na jakiej podstawie autor tekstu uznał, że sprzeciw czy to polityka, czy aktora wyłącza możliwość skorzystania z ustawowej zgody na publikację wizerunku, w sytuacji gdy zdjęcie przedstawia go podczas i w związku z pełnioną funkcją.

PS. Mimo wszystko nadal będę czytał „F”, bo to doprawdy bardzo dobry magazyn fotograficzny :-)

Co zrobić z tym fantem?

Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych

Czytelniczka DFV Anna podrzuciła taką oto „zagadkę” z życia wziętą (Gdyby była również czytelniczką F-LEXa, znałaby odpowiedź na nurtujące ją pytanie).

Stan faktyczny: „Po wykonaniu zdjęć na I-szej Komunii w kościele całej grupie dzieci (uzgodnione oczywiście z ks. i rodzicami), zgłasza się do mnie dziadek jednego z chłopców przystępujących do komunii czy jest możliwe żeby mu zrobić ze 3 odbitki na pamiątkę z wykonanych zdjęć, bo rodzice nie chcą mu dać. Nie wnikam z jakich przyczyn czemu i dlaczego (jakiś tam konflikt rodzinny).”

Postawione przez Annę pytanie brzmi następująco: Mogę zrobić odbitki, czy mam związane ręce i dziadek musi się dogadać z rodzicami, żeby Ci później się do mnie nie przyczepili, że oni sobie nie życzyli czy coś?

 Na początek trzeba przywołać treści art. 81 ust. 1 Ustawy. „Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.”

Ustawa stanowi, że potrzebna jest zgoda osoby na rozpowszechnianie wizerunku. W przypadku dzieciaków (czyli osób niepełnoletnich) zezwolenia na rozpowszechnianie wizerunku udzielają rodzice.  Odpowiedź na pytanie, co to takiego rozpowszechnianie wizerunku i „czym się to je” można znaleźć na F-LEX w „Clou sprawy”. Tam również każdy uważny czytelnik znajdzie odpowiedź na postawione pytanie. Dlatego też odpowiadając na nie, nie będę uzasadniał odpowiedzi, bo musiałbym w zasadzie zacytować całość mojego wpisu z listopada 2011 r. Od tego czasu stan prawny się nie zmienił i obowiązują w tym zakresie te same przepisy prawne. Tak więc biorąc pod uwagę treść art. 81 ust. 1 Ustawy nie ma przeszkód prawnych do zrobienia kilku odbitek dziadkowi, albowiem nie będzie to rozpowszechnianie wizerunku, o którym mowa w przywołanym powyżej przepisie.

Dlaczego tak? Do czytania „Clou sprawy” marsz!

Zgoda na rozpowszechnianie wizerunku oczyma dużego wydawcy

Dzisiejszy temat podrzuciła Świętokrzyska Czarownica, za co bardzo dziękuję. :-) Wydawcy czasami mają inny pogląd na prawo do wizerunku. Na internetowej stronie „Rzeczpospolitej” pod każdym zdjęciem pojawia się taki oto tekst:

Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie było zamieszczone w naszej galerii, prosimy przesłać informacje na adres email: odmowa.publikacji@rp.pl. W tytule prosimy umieścić słowo WIZERUNEK. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.

Podpisane w ten sposób są zarówno zdjęcia zrobione przez fotoreporterów Rzepy, jak i zdjęcia zaciągnięte z Flickra, bez względu na to czy są tam budynki, czy ludzie. Zwracam uwagę, że jest sprytnie napisane. Mowa jest o zdjęciu. Ale w takim kontekście, że można to odnieść zarówno do zdjęcia rozumianego jako utwór w rozumieniu Ustawy, jak i rozumianego jako wizerunek. Treść tytułu w e-mailu, jaki należy wysłać do wydawcy, może sugerować, że chodzi jednak o wizerunek. Jak widać, życie przynosi nowe ciekawostki i temat wizerunku powraca wielokrotnie na F-LEXa. Tak więc dzisiaj kolejna powtórka z wizerunku. Generalna zasada stanowi, że potrzebna jest zgoda na rozpowszechnianie wizerunku. Nie będę cytował, bo ile razy można, ale jakby co, to szukajcie art. 81 ust. 1 Ustawy. Zgoda powinna być uprzednia, czyli najpierw mam zgodę, potem rozpowszechniam. Uważam, że działanie na zasadzie najpierw opublikuję, a jak się nie zgodzisz, to usunę fotografię, na której jesteś, jest niezgodne z przepisem art. 81 ust. 1. Na czym opieram takie stanowisko? Przypomnę przywoływane już kiedyś orzeczenie. Sąd przyjął słuszne stanowisko, że „zgoda osoby na publikację jej wizerunku winna być wyrażona wprost, aczkolwiek w dowolnej formie, jednak zgody tej nie można domniemywać” (Sąd Apelacyjny w Warszawie, I Aca 509/04). Skoro zgody nie można domniemywać, to oznacza ni mniej, ni więcej tylko tyle, że zgodę tę powinno się posiadać w chwili rozpowszechniania wizerunku. Brak tej zgody może skutkować konsekwencjami przewidzianymi w przepisach ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Moim zdaniem zamieszczenie cytowanej klauzuli w żaden sposób nie zmienia faktu, że w dacie publikacji wydawca naruszył prawo do decydowania o publikacji wizerunku.

W przypadku zdjęć „zaciągniętych” z Flickra możemy nawet mówić o deep linku. Przypomnę, że „zamieszczenie na stronie portalu internetowego tzw. głębokiego linku (deep link) umożliwiającego użytkownikom tego portalu bezpośrednie (tj. z pominięciem struktury nawigacyjnej strony głównej innego portalu) otwarcie rekomendowanej witryny stanowi rozpowszechnianie wizerunku zamieszczonego na tej witrynie” (Sąd Apelacyjny w Krakowie, I ACa 564/04). Przypomnę również inne orzeczenie tegoż sądu (I ACa 957/01). „Osoba przedstawiona na zdjęciu fotograficznym (lub innym materialnym nośniku jej wizerunku) może dowolnie ograniczyć zakres zezwolenia na jego rozpowszechnianie: zezwolić na publikację tylko w oznaczonym czasopiśmie i/lub tylko w związku z oznaczonymi okolicznościami (np. w związku z określonym tekstem artykułu prasowego), wyznaczyć granice czasowe publikacji itp.” Może wiec zdarzyć się tak, że na Flickrze, czy innym portalu będzie publikowane zdjęcie zawierające czyjś wizerunek, gdzie autor zdjęcia miał zgodę na prezentowanie wizerunku wyłącznie na tymże portalu.

Przypomnę zarówno tym, czyje prawo zostało naruszone, jak i tym co mieliby zamiar naruszyć prawo do wizerunku, że osoba, której prawo do wizerunku zostało naruszone może żądać:

  • dopełnienia przez naruszającego czynności potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia, w szczególności aby złożyła publiczne oświadczenie o odpowiedniej treści i formie,
  • przyznania odpowiedniej sumy pieniężnej tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę lub zobowiązania sprawcy, aby uiścił odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez twórcę cel społeczny (jeżeli naruszenie było zawinione).

Jeżeli więc znajdziesz zdjęcie na którym jesteś, a wcześniej nie dałeś zgody na rozpowszechnianie, to na bank naruszono Twoje prawo do wizerunku. Rzepa nie robi łaski, że usunie zdjęcie. W końcu każdy, czyjego prawo do rozpowszechniania wizerunku zostało naruszone, ma prawo żądać zaniechania takiego działania (art. 83 w zw. z art. 79 Ustawy).

Powtórka 2

Dzisiaj znowu będzie o wizerunku. No cóż, jest to chyba jedna z najważniejszych kwestii, jaka się przewija cały czas w trakcie fotografowania. Najwięcej kłopotu sprawia fotografia uliczna, bo za każdym razem przed publikacją trzeba umieć sobie odpowiedzieć na pytanie, czy zachodzi ustawowa przesłanka do publikacji wizerunku. Pisząc o wizerunku z premedytacją przywołuję przepis Ustawy, a to po to, żeby każdemu głęboko wrył się w pamięć. Art. 81 ust. 2. Ustawy stanowi, że zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku: 1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych; 2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza. Publikując zdjęcia z ulicy warto, ba nawet trzeba o tym pamiętać. Zapewne większość z Was wie, że ostatnio były Warsztaty fotograficzne w Pradze organizowane przez DFV, o czym wspominałem na blogu. Obecnie uczestnicy warsztatów publikują swoje prace na stronie internetowej w katalogu „Praga 2 – marzec 2012”. Można znaleźć tam wiele zdjęć publikujących wizerunek ludzi, w tym wiele portretów ulicznych.

Uwaga mały konkurs (bez nagród!!!) ;-). Wskaż 2-3 zdjęcia, które są niezgodne z polską Ustawą w zakresie ochrony wizerunku oraz 2-3 zdjęcia, których publikacja jest dozwolona na podstawie art. 81 ust. 2 pkt 2 Ustawy. To będzie taka mała powtórka z F-LEXa. W końcu matura lub sesja za pasem. ;-)

Dla ułatwienia podam jeden przykład. Jako, że autor wpisu nie jest ani celebrytą, ani politykiem, to publikacja takiego zdjęcia bez zgody jest najzwyklejszym nadużyciem. Po prawdzie jest to naruszenie prawa do wizerunku autora F-LEXa, albowiem art. 81 ust. 1 Ustawy stanowi, że rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej.

Przy ochronie prawa do wizerunku zasadnicze znaczenie ma pojęcie rozpoznawalności (możliwość identyfikacji osoby fizycznej). Sąd Najwyższy rozpatrywał kwestię rozpoznawalności w sytuacji, gdzie osobę sfotografowaną na zdjęciu można było zidentyfikować po charakterystycznej kurtce, torbie i sylwetce. Osoba ta została rozpoznana przez sąsiadów, współpracowników i członków rodziny. Osoba została sfotografowana od tyłu, lecz jej strój w zestawieniu z sylwetką pozwalał znajomym na identyfikację powoda. Sąd Najwyższy uznał, że aby można było mówić o rozpoznawalności na opublikowanej fotografii muszą być spełnione dwie przesłanki. Po pierwsze, nie może się ona ograniczać tylko do wąskiego kręgu osób najbliższych i znajomych rozpoznanej osoby. Po wtóre, źródłem takiego rozpoznania powinien być już sam sposób fotograficznego ujęcia, pozwalający na identyfikację (ustalenie tożsamości) osoby sfotografowanej (wyrok Sądu Najwyższego z 27.02.2003 r., sygn. akt IV CKN 1819/00). Tenże sąd uznał, że w pozostałych wypadkach należałoby przyjmować brak możliwości rozpoznania (identyfikacji) osoby sfotografowanej. Personalna anonimowość opublikowanej w prasie fotografii osoby fizycznej, wyrażająca się w niemożności jej identyfikacji, oznaczałaby zatem brak naruszenia dobra osobistego tejże osoby fizycznej w postaci jej wizerunku w rozumieniu przepisu art. 23 k.c.

Walory

Nie tak dawno było głośno dzięki Katarzynie Piekarskiej na temat retuszu zdjęć modelek. Dzisiejsze wieści z internetu pokazują, że nie tylko u nas są takie pomysły.  Wystarczy zajrzeć do tekstu „Izrael ma ustawę photoshopową”.  U nas trzeba na pudełkach od papierosów pisać o zgubnym wpływie nałogu, a w Izraelu informować, że modelka na zdjęciu była „odchudzona cyfrowo”. Teraz fotograf nie będzie się przejmował tylko wizażem, dobraniem odpowiedniego miejsca na sesję, oświetleniem, czy konkretnymi parametrami ekspozycji. Planując sesję będzie musiał zainteresować się przede wszystkim BMI swojej modelki. Nowe czasy, nowe zasady. Czy słuszne? Któż to wie. Czas pokaże. Uważam jednak, że świat zmierzający w kierunku informowania o tym, że kawa jest gorąca, lód śliski, a zdjęcie wywołane w trakcie obróbki cyfrowej kroczy w niedobrym kierunku. Bo jeżeli zdjęcie bardzo szczupłej modelki może zaszkodzić czyjemuś zdrowiu, a nawet życiu, to czymże jest w Polsce reklamowanie szybkich samochodów? W naszych polskich realiach to prawie, jak handel bronią. ;-) Lekko przerysowuję sprawę, ale ochrona na każdym kroku „niedołężnego umysłowo klienta” zaczyna przekraczać wszystkie możliwe granice. Na szczęście Piekarska na razie tylko poszumiała, ale teraz ma z czego czerpać „dobre wzorce”.

Skoro już mowa o odchudzaniu modelki lub modela, to warto w tym miejscu przypomnieć, że w tym zakresie nie wystarczy sama zgoda na publikację wizerunku. Obróbka czy fotomontaż może nieść za sobą ryzyko naruszenia dóbr modelki. Coś na ten temat znajdziecie w „Mrocznym przedmiocie pożądania”. Warto więc w zgodzie (model release) dorzucić jedno zdanie dotyczące prawa do „poprawy tego czy owego”.

 Sąd Najwyższy w jednym ze swoich orzeczeń (sygn. akt III CSK  39/09) stwierdził, że „jest oczywiste, że wizerunek, który został wymieniony w art. 23 k.c. jako jedno z dóbr osobistych człowieka, oznacza podobiznę człowieka utrwaloną jako portret, fotografia lub w innej postaci.” Skoro tak, to zmiana tego wizerunku (odchudzenie, pogrubienie, zmiana koloru oczu czy włosów), powoduje zmianę wizerunku i dokonanie tych czynności bez zgody modela może być uznane za naruszenie jego dobra osobistego, co może mieć swoje przykre reperkusje.

Wracamy do Photoshopa. Kiedy mogę narazić się modelce? Photoshopowe szaleństwo to zarówno poprawa urody modelki, jak i szczególne eksponowanie pewnych walorów czy jej ułomności
a)  Mam zgodę na publikację, ale niestety zapomniałem o zgodzie na poprawę „walorów” – może dojść do naruszenia dóbr osobistych modelki, o których mowa z art. 23 kodeksu cywilnego.
b)   Nie mam zgody na publikację, poprawiam walory i publikuję – narażam się na zarzut złamania  zarówno art. 81 Ustawy, jak i art. 23 k.c.

Stara Europa

Przepisy dotyczące ochrony wizerunku w polskim prawie są dosyć rygorystyczne, co powoduje że możliwość publikacji wizerunku bez zgody zainteresowanego jest bardzo ograniczona. Ustawowe przesłanki do publikacji też nie są jednoznaczne, przez co przed publikacją fotograf ma sporo rozterek. Mając zgodę na rozpowszechnianie wizerunku podpisaną przez modela lub gdy wykoncypowaliśmy, że mamy zgodę ustawową i tak zawsze zachodzi ryzyko, że kontekst publikacji, jej miejsce lub choćby sam podpis pod zdjęciem może spowodować naruszenie dóbr osobistych osoby znajdującej się na nim. W jednym z komentarzy pod ostatnim wpisem zwracałem uwagę na konieczność zadania sobie dwóch pytań przed zamieszczeniem zdjęcia:
a)      Czy można publikować wizerunek danej osoby (czy mam zgodę)?
b)      Czy zdjęcie nie narusza dóbr osobistych danej osoby?
Może warto się zastanowić się, czy rzeczywiście wizerunek powinien być osobno chroniony i to w sposób tak bardzo rygorystyczny? Pytanie to narodziło się w mojej głowie podczas lektury „Fotografii prasowej”.  Czyż nie byłoby o wiele prościej, gdyby istniało u nas prawo do publikacji, tak jak ma to miejsce w prawie amerykańskim? Sportretowany byłby chroniony przez fakt istnienia przepisów o ochronie prawa do prywatności (wystarczyłoby odpowiadać sobie przed publikacją tylko na drugie pytanie).

Obecny stan prawny powoduje, że wielu fajnych zdjęć nie można opublikować ze względu na brak zgody na publikację wizerunku. Fajna fotka Pana X nie musi przecież być dla niego obraźliwa, nie musi naruszać jego dóbr osobistych, czy naruszać prawo do prywatności. A jednak nie wolno i już. Oczywiście nikt nam nie zabroni opublikować takiego zdjęcia, ale narażamy się na ryzyko, że Pan X zechce się z nami sądzić. W sytuacji, gdyby istniała w naszym prawie regulacja podobna do amerykańskiej, Pan X sądziłby się tylko w sytuacji, gdy naruszylibyśmy jego prywatność. A teraz, sam fakt zamieszenia zdjęcia na stronie internetowej narusza dobra Pana X. Czy rzeczywiście to ma jakiś głębszy sens? No chyba nie ma. Może czasem warto coś pożyczyć od Amerykanów i niekoniecznie muszą to być F-16. Czyż nie byłoby o wiele łatwiej, gdyby funkcjonowało u nas „Right of publicity”, a chroniony byłby tylko wizerunek użyty do celów komercyjnych? Rozsądek podpowiada, że nie da się zapewne recypować wprost rozwiązań  common law. Stara Europa i jej system prawny, oparty w większości o prawo francuskie i niemieckie, broni wizerunku każdego z nas i pewnie nie szybko to się zmieni (Niemcy, Włochy, Francja).

Pomarzyć jednak można. :-)

Zamieszczone zdjęcia w „Fotografii prasowej”  w znacznej części nie miałyby racji bytu w europejskiej rzeczywistości. I na koniec cytat z tejże książki.
„We Francji – ojczyźnie twórcy koncepcji decydującego momentu, Henriego Cartier-Bressona – obowiązują przepisy uważane przez wielu fotografów za najbardziej restrykcyjne na świecie. Martin Parr, fotograf słynnej agencji Magnum, mówi, że znając absurdalność tamtejszego prawa, zawsze odmawia realizowania zleceń w tym kraju.”

Szkolni sportowcy

Zdjęcie zrobione podczas imprezy publicznej, każda z osób jest tylko szczegółem całości, brak sportretowanej uczennicy - m.in.to powoduje, że zdjęcie będzie można opublikować

Wizerunek, to jednak zagadnienie bardzo ważne dla fotografa. Kilkakrotnie już ten temat był poruszany na F-LEX.  Wciąż pojawiają się kolejne pytania związane z publikacją wizerunku. Co przykładowo ze zdjęciami robionymi podczas zawodów szkolnych? Czy zdjęcia ze studniówki można wrzucić do swojego portfolio lub na stronę internetową, żeby klienci mogli wybrać zdjęcia, które chcą kupić? Czy zdjęcia ze szkolnych imprez mogą być wykorzystywane przez szkołę, na jej witrynie internetowej?  Dzisiaj pokręcimy się wokół szkoły. Z rozważań wyłączamy zdjęcia typu: Premier „z gospodarską wizytą” oraz zdjęcia, gdy modelowi płacono za pozowanie.

Pierwsza i dosyć istotna uwaga to taka, że szkoła nie jest miejscem publicznym. Jeżeli ktoś czytał „Art. 115” to z pewnością pamięta, że miejsce publiczne, to miejsce dostępne dla nieokreślonego kręgu podmiotów. Skoro tak, to zazwyczaj zdjęcia z imprez szkolnych nie mogą być również zakwalifikowane jako zdjęcia z imprezy publicznej. Jest to ważne w świetle interpretacji art. 81 ust. 2 pkt 2 Ustawy. Przepis ten był omawiany szczegółowo w „Świętym Graalu”, później pojawił się jeszcze suplement w „Tło, czyli powrót do Świętego Graala”.

Art. 81. 1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej (…).
2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Co z tego wynika? Po co nam było przypomnienie tych definicji?  Zwróćcie uwagę, że ustawowa zgoda na publikację wizerunku, wynikająca z art. 81 ust. 2 pkt 2 zakłada występowanie łącznie dwóch przesłanek:
a)      osoba, której wizerunek publikujemy stanowi szczegół całości,
b)      występowanie jednego z trzech teł (zgromadzenie, krajobraz, impreza publiczna).
Niespełnienie którejkolwiek z przesłanek wyłącza możliwość wykorzystania zgody ustawowej na publikację. Szkolne zawody sportowe w ramach zajęć lekcyjnych, studniówka, czy apel uczniów nie będą mogły być uznane za imprezy publiczne. Tak więc jeżeli w szkole nie mamy do czynienia z imprezą publiczną, a tak jest z pewnością w 95% przypadków, to nie musimy już w ogóle zajmować się kwestią, czy uczennica X lub uczeń Y stanowi jedynie szczegół, czy też nie. Wobec niewystąpienia przesłanki tła, publikacja zdjęć bez zgody osób uwidocznionych na nich, będzie naruszać ich prawo do wizerunku. Zakładam jednak, że w szkole mogą mieć miejsce również imprezy publiczne, np. festyn dla mieszkańców, osiedlowe zawody sportowe czy dni otwarte. Tego typu imprezy skierowane dla nieokreślonej liczby osób, na które może mieć wstęp każdy zainteresowany, mogą być podciągnięte pod tło „publiczna impreza”. W takim wypadku publikacja zdjęcia (rozpowszechnianiem wizerunku) będzie możliwa, gdy zostanie spełniony warunek, że osoba sfotografowana stanowi szczegół całości.

Przywołam fragment uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego z Krakowa, sygn. akt I ACa 957/01 (wyrok ten z uzasadnieniem gościł już na F-LEX). „Idzie tu o przedstawienie miejsca lub wydarzenia, w którym występują wprawdzie rozpoznawalne osoby, ale główną treść przedstawienia konstytuuje miejsce (np. ulica lub budowla) lub wydarzenie (np. manifestacja lub impreza sportowa), a nie rozpoznawalna podobizna osoby lub osób; nie osoba, lecz miejsce lub wydarzenie stanowi główny przedmiot treści przedstawionej.”

W innym wyroku łódzki Sąd Apelacyjny zwrócił uwagę, że należy wziąć pod uwagę również, jaki był cel publikacji zdjęcia. „Zdjęcie, na które powołuje się powód, jest właśnie typowym zdjęciem publicznej imprezy. Przedstawia ono kilku mężczyzn, a nie tylko powoda, nie jest zdjęciem pozowanym, lecz zrobionym w trakcie akcji ratowniczej, postać powoda stanowi jedynie szczegół ujętego na zdjęciu zdarzenia, choć niewątpliwie szczegół pierwszoplanowy. Publikacja tego zdjęcia nie ma przy tym na celu rozpowszechniania wizerunku powoda, który zresztą jest niewyraźny”.

PS 1. Podobna tematyka do dzisiejszej była też w „Przedszkolaki”.
PS2. Zdjęcia, jak poniżej – bez zgody – nie można publikować, mimo tego, że zrobione podczas imprezy publicznej. No chyba, że osoba ta będzie znanym sportowcem, co pozwoli nam skorzystać ze zgody ustawowej określonej w art. 81 ust. 2 pkt 1 Ustawy.

Clou sprawy

Kwestia rozpowszechniania wizerunku, to wciąż kopalnia problemów, które nie zawsze są do rozwiązania ad hoc. Na początek kolejne orzeczenie dotyczące wizerunku.

  1. Wizerunek człowieka jest zgodnie z art. 23 kc zaliczany do jego dóbr osobistych podlegających ochronie niezależnie od tego, czy wskutek posłużenia się nim w sposób bezprawny, a więc bez zgody zainteresowanego, przez osobę trzecią, doszło do naruszenia innych dóbr osobistych człowieka, jak cześć czy godność.
  2. Zakres ochrony wizerunku w sposób szczegółowy określa art. 81 Prawa autorskiego (warszawski Sąd Apelacyjny, sygn. akt I ACa 1089/98).

Z orzeczenia tego wynika, że istnieje różnica pomiędzy naruszeniem praw modela wynikającym np. z obraźliwego podpisu pod zdjęciem, a naruszeniem praw do rozpowszechniania jego wizerunku.  Tenże sąd w tym samym orzeczeniu stwierdził, że „jest prawem modela wyrażenie zgody na rozpowszechnianie jego wizerunku w jakiejkolwiek formie nieodpłatnie lub za wynagrodzeniem. Ewentualna możliwość wyrażenia przez modela zgody na rozpowszechnianie jego wizerunku za wynagrodzeniem nie czyni bezprawnym działania pozwanego, który zgody powoda nie uzyskał.” Oznacza to, że negocjacje z modelem co do wynagrodzenia, nie są jednoznaczne z wyrażeniem zgody na publikację. Możliwość udzielenia zgody obwarowana spełnieniem pewnych warunków jest tylko intencją wyrażoną przez portretowanego.

Wróćmy do pojęcia rozpowszechniania. Krótkie info o tym, czym jest rozpowszechnianie, było w Model release II. Przypomnijmy sobie, co tam napisałem: Przez pojęcie rozpowszechniania wizerunku rozumie się publiczne udostępnienie za pośrednictwem każdego znanego nam medium. Wygląda na to, że clou całej sprawy to rozszyfrowanie pojęcia „publiczne udostępnianie”. Należy tu posiłkować się ustawową definicją zawartą w art. 6 ust. 1 pkt 3 Ustawy zgodnie z którą,  utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie. Akcent należy położyć na słowo publicznie, z którego wynika, że odnosi się to do sytuacji, w których z wizerunkiem może zapoznać się bliżej nieokreślony, nielimitowany krąg odbiorców. Z pewnością z publicznym rozpowszechnianiem wizerunku będziemy mieli do czynienia w sytuacji prezentacji zdjęć na wernisażu, w muzeum, galerii, na stronie internetowej, blogu,  publikowaniu ich w jakiejkolwiek formie w mediach drukowanych czy elektronicznych. Na podstawie tak zdefiniowanego rozpowszechniania wizerunku (art. 81 ust. 1 Ustawy) należy uznać, że nie będzie naruszało praw portretowanego pokazanie zdjęć na przyjęciu rodzinnym, czy w gronie przyjaciół, jak również na zamkniętym spotkaniu dyskusyjnym poświęconym fotografii, czy podczas lekcji w szkole. Moim zdaniem dopuszczalne będzie również rozpowszechnianie wizerunku „w zamkniętej galerii internetowej”, do której ma dostęp niewielki, ograniczony krąg osób.

Jako fotografowie, nieraz buntujemy się, że ochrona wizerunku utrudnia nam życie, a ustawodawstwo nie idzie z duchem czasu. Musimy jednak pamiętać, że prawo do prywatności, to rzecz święta. Chroni ono również nas fotografów.  Nie zawsze jesteśmy myśliwymi, może się zdarzyć, że będziemy „ustrzeloną zwierzyną”, której wizerunek trafi na czyjś blog, czy stronę internetową. Podstawowym źródłem prawa, z którego wynika ochrona wizerunku jest Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Zgodnie, z którą każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym (art. 47).

Powtórzę, co już pisałem wcześniej. Dłubanie w nosie nie jest zakazane, natomiast zakazane jest rozpowszechnianie wizerunku dłubiącego, bez jego zgody (nie dotyczy wyjątku z art. 81 ust. 2 pkt 1 Ustawy).