Pisze W. do L.

Od rana media huczą na temat tego, co Wojewódzki napisał do Lisa. Stanowisko „Newsweeka” znajdziecie TU. Wszelkie dywagacje dotyczące standardów prasy, dziennikarzy czy naczelnych pozostawmy na boku. Nam pozostaje tylko rozważanie na temat wyboru zdjęcia przez modela i zgody na publikację. Wiem, że problematyka ta była kilka razy poruszana na blogu, ale nadarza się okazja, żeby to przypomnieć… w pigułce. Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 10 października 2008 r. (sygn. akt I ACa 494/08) stwierdził, że:

Nie można argumentować, iż pozowanie, a nawet wybór zdjęć oznaczają oczywistą i bezwarunkową zgodę fotografowanego na wszelkie formy rozpowszechniania.”

I to by było na tyle. 🙂

PS. Oczywiście orzeczenie to wcale nie przesądza, która strona sporu ma rację. Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach i zapewne dowiemy się więcej po ewentualnym procesie sądowym. Jest również opcja, że nie dowiemy się niczego, bo okaże się, że jest to kolejny performance mający na celu podnieść komuś popularność, albo komuś innemu nakład sprzedaży i wskaźnik czytelnictwa. Czas pokaże.

Akademia policyjna

Na blogu powtarzam z uporem maniaka, że zgodnie z polskim prawem trzeba mieć zgodę na publikację wizerunku (są oczywiście od tego wyjątki), natomiast nie ma potrzeby uzyskania zgody na samo zrobienie zdjęcia. Dobra, dobra! Nagusów i inne czynności seksualne sobie darujemy 🙂 . Nie zdziwcie się jednak, jeżeli zatrzyma Was patrol policyjny i stwierdzi, że ludzi fotografować nie wolno! To zapewne będą słuchacze Wyższej Szkoły Policyjnej w Szczytnie, albo co najmniej użytkownicy Policyjnego Centrum Informacyjnego, znajdującego się na portalu tejże uczelni. W odpowiedzi na pytanie numer 119 (całość tutaj znajdziecie) podinspektor (imię i nazwisko nieważne, ale znajdziecie pod wskazanym linkiem) w rozważaniach dotyczących prywatności pisze tak (tekst boldem – znaczy się pewnie ważne 😉 ):

„Niewątpliwie naruszeniem prywatności jest zachowanie opisane w przedmiotowym zapytaniu do PCI. Monitorowanie wejścia na wspólną posesję jako teren osoby prywatnej wymaga zgody wszystkich zainteresowanych będących właścicielami poszczególnych posesji. Nie wymaga natomiast zgody innych osób, np. przychodzących z zewnątrz na posesję. Fotografowanie innych osób, zakładając, że nie są to osoby publiczne, co do zasady wymaga ich zgody.”

No i widzicie. Adept szkoły w Szczytnie, jeżeli był prymusem, to  sobie to mocno zapamiętał i teraz w czasie interwencji zapewne będzie chciał skorzystać ze swojej wiedzy tajemnej, którą posiadł. O zgrozo, zostało to opublikowane w 2006 r. i do dzisiaj nikt tego nie zweryfikował, jak również nie oprotestował. Skoro trzeba mieć zgodę na fotografowanie (sic!), to piszący powyższą odpowiedź podinspektor „zdelegalizował” wszelkiego rodzaju monitoringi. Każda kamera zainstalowana w mieście, sklepie, na prywatnej posesji byłaby nielegalna, a pochodzący z niej materiał nie mógłby służyć jako dowód w sądzie.  Wprawdzie u nas nie ma wprost przepisów dotyczących zasady owocu zatrutego drzewa, ale w sprawie Sawickiej sąd właśnie powołał się na tę zasadę. Dowód uzyskany w sposób nielegalny nie może być dowodem w sprawie.

Wróćmy do fotografowania ludzi. Nie ma przepisu, z którego wynikałoby, że jeżeli fotografowanym nie jest osoba publiczna, to co do zasady trzeba mieć jej zgodę (jak twierdzi podinspektor). To jest wymysł piszącego odpowiedź, nieznajdujący uzasadnienia w przepisach polskiego prawa.

Zestaw ograniczeń lub przepisów, które można przy okazji fotografowania ludzi naruszyć, znajdziecie w „Paparazzo 2”.

Włażąc w kadr

Barcel_099Sezon wakacyjny w pełni. Ludziska wyjeżdżają nad morze, w góry czy do lasu. Czasem nawet daleko od domu. Jak wakacje, to i „fotografia”. Aparat fotograficzny to obecnie tak popularne urządzenie, że w zasadzie ma go każdy, choćby w komórce. 😉 Od lat jestem anty fanem wakacyjnej fotografii. Odpowiedzcie sobie sami czy większość prezentowanych w sieci zdjęć rzeczywiście ma coś wspólnego z fotografią przez duże F? Wakacyjne zdjęcia to przede wszystkim zdjęcia typu: ja na tle wieży Eiffla robione z „longhenda” (tu szukaj definicji), moja córka na osiołku w Kadzidłowie, wujek Leon na jednym z miliona kajaków na Krutrynii, babcia Kazia u wrót Świętego Piotra. 😉 Nie będę rozpoczynał kolejnej wojny polsko-polskiej, chociaż temat fotografii wakacyjnej zapewne jest ważki, ale bardziej nadający się na Szturchańca, niż na F-LEXa. Ja dzisiaj z krótką powtórka z wizerunku. Każdy z nas, nie wyłączając autora tego wpisu, zdjęcia wakacyjne robi. Czasami lepsze, czasami gorsze, ale robi. Jeżeli nie do galerii czy portfolio, to choćby po to, żeby mieć pamiątkę i zobaczyć za dwadzieścia lat, jakie to nasze latorośle były kiedyś małe. Miejsca turystyczne bardzo często charakteryzują się tym, że zazwyczaj nigdy nie jest dobra pora na zrobienie zdjęcia. I wcale nie chodzi tu tylko o dobre światło (w przypadku wycieczek zorganizowanych zawsze jest złe, bo tylko szaleniec wybrałby się fotografować Knossos w południe), ale o wszędzie panujące tłumy. Próbował ktoś w okresie od maja do października sfotografować jaszczurkę Gaudiego w Barcelonie? No i po tym przydługim wstępie dochodzimy do sedna dzisiejszego wpisu. Czy w świetle Ustawy można publikować zdjęcia z ludźmi, którzy najzwyczajniej w świecie „wleźli nam w kadr”? Dla tych, którzy nie pamiętają zasad dotyczących publikacji wizerunku przypominam treści art. 81 Ustawy.

Art. 81.1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:

1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;

2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

W przypadku pamiątkowego zdjęcia rodzinki, gdy w tle mamy inne osoby, które są w zasadzie poza naszym zainteresowaniem, przychodzi nam z pomocą art. 81 ust. 2 pkt 2. Przepis ten wielokrotnie przywoływany był na blogu. Wskazówki, jak abstrakcyjny przepis prawa praktycznie stosować, daje nam Sąd Apelacyjny w Krakowie (sygn. akt I ACa 957/01).

„Dla zastosowania art. 81 ust. 2 pkt 2 prawa autorskiego rozstrzygające znaczenie ma ustalenie w strukturze przedstawienia relacji między wizerunkiem osoby (lub osób) a pozostałymi elementami jego treści; rozpowszechnianie wizerunku nie wymaga zezwolenia, jeśli stanowi on jedynie element akcydentalny lub akcesoryjny przedstawionej całości, tzn. w razie usunięcia wizerunku nie zmieniłby się przedmiot i charakter przedstawienia.”

Zazwyczaj włażący w kadr nie są naszym celem, więc bez obaw będzie można opublikować rodzinne zdjęcie z panem w tle. Nikt jednak nie uwierzy w takie story, gdy „przez przypadek” AF wycelował w lewe oko pana, a przysłona sama się otworzyła do f/1,4.

A tak już na marginesie, to z przerażeniem zauważam, że tymi włażącymi w kadr bardzo często są inni fotografujący. Osobiści jak widzę, że ktoś robi zdjęcie (bez względu czy telefonem komórkowym, czy wypasionym D4), to staram się poczekać chwilę i dać mu szansę. Niestety większość nie ma tego w zwyczaju, wychodząc z założenia, że tu i teraz jest panem sytuacji, a właśnie teraz nadszedł decydujący moment.

Miłego wakacyjnego fotografowania !!!

Model release III

Pisałem już w Model release na temat zgody dotyczącej rozpowszechniania wizerunku, a także co powinno być w takim dokumencie. Wspominałem również o prawie odwołania takiej zgody. Ostatnio koleżanka A. (pozdrawiam 🙂 ) podrzuciła mi pewien dokument z prośbą o ocenę. Rzecz się dzieje w Polsce, modelka Polka, fotograf też. Modelka podpisuje zgodę o tej oto treści (tym razem „zagraniczny tekst” to nie licencja poetica autora, a rzeczywisty tekst podpisany przez modelkę).

I hereby give the Photographer and assigns my permission to license  the Images and touse the Images in any media for any purpose (except pornographic or defamatory) which may include, among others, advertising, promotion, marketing and packaging for any product or service. I agree that the Images may be combined with other images, text and graphic, and cropped, altered or modified.
I agree that I have no rights to the images, and all rights to the Images belong to the Photographer and Assigns.
 I acknowledge and agree that I have no further right to additional consideration or accounting, and that I will make no further claim for any reason to Photographer and/or Assigns.
I acknowledge and agree that this release is binding upon my heirs and assigns. I agree that this release is irrevocable, worldwide and perpetual, and will be governed by the laws of Poland.

Oczywiście na wstępie należałoby przypomnieć, że Polacy nie gęsi itp., ale darujmy sobie. Podpisała dziewczyna, to musi z tym żyć. Jak nie zna języka angielskiego, to może starać się próbować powołać na  błąd w rozumieniu prawa cywilnego. Ale czy nie ma innych możliwości? Przyjrzyjmy się jednak bliżej treści i oceńmy na chłodno. Przejdźmy do tekstu oświadczenia. Pierwsza część (dwa akapity) oświadczenia nie budzi żadnych zastrzeżeń. Strony mogą dobrowolnie ustalić zakres wykorzystania wizerunku osoby uwiecznionej na zdjęciach. Jeżeli jesteś fotografem, to jest to dla Ciebie bardzo wygodna i szeroka formuła i możesz śmiało ją stosować (ale może jednak lepiej po polsku). Jeżeli zaś jesteś modelką, to zastanów się, czy chcesz udzielić tak szerokich uprawnień. Bardziej interesujące jest zdanie 3 i 4. Zacznijmy od końca, bo ono będzie implikowało ewentualnie  ważność zobowiązań określonych w zdaniu trzecim. Fotograf, który korzysta z takiego oświadczenia nie ma dostatecznej wiedzy  o polskim prawie. Skoro wizerunek zaliczany jest do dóbr osobistych, to nie jest zbywalny, tym samym passus „I acknowledge and agree that this release is binding upon my assigns nie może mieć zastosowania w polskim porządku prawnym. Nie ma możliwości aby występowali „my assigns”.

W „Model release” wspominałem, że zgodę na publikację wizerunku można  odwołać. Tak więc oświadczenie, że zgoda jest nieodwoływalna (irrevocable), wieczna (perpetual) i obejmująca cały świat (worldwide) jest ewidentną pomyłką. W tomie 13. Systemu Prawa Cywilnego „Prawo autorskie” pod redakcją prof. J. Barty, wyraźnie wskazano, że „Zezwolenie na rozpowszechnianie wizerunku jest upoważnieniem, które musi być zgodne z ustawa i zasadami współżycia społecznego (art. 58 KC). Ma ono charakter odwołalny w każdym momencie, aż do chwili, w której odwołanie stanie się bezprzedmiotowe, ponieważ interes niemajątkowy został już skonsumowany”. Zgoda na publikację poddana jest polskiemu prawu (will be governed by the laws of Poland).  Skoro tak, to zgodnie z art. 58 §3 kodeksu cywilnego należy uznać, że oświadczenie o nieodwołalności jest nieważne, a tym samym nie wiąże modelki.  Wróćmy do trzeciego zdania oświadczenia, a w zasadzie do jego drugiej części, gdzie modelka oświadcza, że nie będzie miała w przyszłości żadnych roszczeń względem fotografa. Wobec faktu, że można cofnąć zgodę nie można uznać  za obowiązujące zrzeczenie się dochodzenia jakichkolwiek roszczeń od fotografa w przyszłości.  Gdy modelka cofnie zgodę na rozpowszechnianie wizerunku, a fotograf będzie nadal go rozpowszechniał (np. poprzez udzielanie dalszych licencji do zdjęć z wizerunkiem), to jak najbardziej przysługiwać będzie jej ochrona prawna.

Jak cofnąć taką zgodę? Najlepiej przesłać do fotografa pisemne oświadczenie, że cofasz zgodę na publikację wizerunku, udzieloną wtedy a wtedy. W związku z cofnięciem zgody wzywasz fotografa do zaprzestania  rozpowszechniania wizerunku (w zasadzie zdjęć z wizerunkiem) po dacie otrzymania pisma.

Garść paragrafów:

Art. 58. Kodeksu cywilnego
§ 1. Czynność prawna sprzeczna z ustawą albo mająca na celu obejście ustawy jest nieważna, chyba że właściwy przepis przewiduje inny skutek, w szczególności ten, iż na miejsce nieważnych postanowień czynności prawnej wchodzą odpowiednie przepisy ustawy.
§ 2. Nieważna jest czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.
§ 3. Jeżeli nieważnością jest dotknięta tylko część czynności prawnej, czynność pozostaje w mocy co do pozostałych części, chyba że z okoliczności wynika, iż bez postanowień dotkniętych nieważnością czynność nie zostałaby dokonana.

Z uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego z dnia 16 kwietnia 2004 r.  (sygn. akt I CK 495/03).

Udokumentowany pismem sprzeciw powódki przeciw rozpowszechnianiu jej fotografii nie budzi wątpliwości, odnośnie do braku zezwolenia wymaganego według art. 81 ust. 1 prawa autorskiego. Jeżeli fotografia była wykonywana za oczywistym zezwoleniem modeli (pozowanie), a nawet zaakceptowany został zestaw przeznaczony do rozpowszechniania, to ze względu na przedmiot zezwolenia (komercyjną eksploatację wizerunku) ściśle związany z dobrem osobistym, do którego uprawniona jest tylko przedstawiana osoba, zezwolenie mogło być cofnięte i wiązało wydawcę. Usytuowanie przepisu art. 81 oraz wyjątek od konieczności uzyskania zezwolenia wskazany w zdaniu drugim ust. 1 i dalsze wyjątki z ust. 2 wskazują, że zakres ochrony ogranicza się do rozpowszechniania wizerunków, stanowiących przeważnie dzieła w rozumieniu tego prawa, powstałe przy współpracy osoby przedstawianej, której „zezwolenie” jest elementem czynności prawnej, zazwyczaj odpłatnej, która zastrzega dla siebie wynagrodzenie. Jest to więc czynność zbliżona do umowy o artystyczne wykonanie (prawo pokrewne). Nie ulega bowiem wątpliwości, że wizerunki powstałe przy pozowaniu wymagają eksponowania przez modele cech indywidualnych swej osoby.

Święty Graal

czyli problemy z interpretacją art. 81 ust. 2 pkt 2 Ustawy. Przepis ten zawiera kolejną (i już ostatnią) ustawową zgodę na publikację wizerunku (wyłącza konieczność uzyskania zgody na publikację osoby znajdującej się na zdjęciu). Na forach roi się od pytań typu: Ile osób musi być na zdjęciu, aby nie trzeba było prosić o zgodę na publikację? Pytanie jest źle postawione, bo jak powszechnie wiadomo liczy się… nie ilość, a jakość. Nie ma magicznej formuły – 4 osoby na zdjęciu to można publikować, a jedna to już nie. Wróćmy jednak do samego przepisu Ustawy. Brzmi on tak: Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza. Warto już na wstępie zauważyć, że w przepisie jest mowa o jednej osobie. Wynika z tego, że nie musimy sobie zawracać głowy liczeniem osób na zdjęciu albo prosić przechodzącego listonosza, aby wszedł kadr, dzięki czemu  będziemy mogli skorzystać z dobrodziejstwa ustawy. Nie chodzi bowiem o ilość osób, a tło (kontekst) – na jakim jest wizerunek pokazany. Tłem tym może być oczywiście „zgromadzenie” i stąd może to ciągłe poszukiwanie w narodzie magicznej liczby, przypominające poszukiwanie Świętego Graala. O jakich to tłach mówi ustawodawca?  Ustawa wymienia je taksatywnie: zgromadzenie, krajobraz i publiczna impreza. W doktrynie (System Prawa Prywatnego, Tom 13, Prawo autorskie, pod redakcją prof. Janusza Barty) przyjmuje się, że przez publiczną imprezę należy rozumieć taką imprezę, która będzie dostępna dla wszystkich. Nie ma zamkniętego kręgu uczestników. Natomiast przez zgromadzenie – większą publiczną grupę ludzi (czyżby powrót do Świętego Grala?). Przypominam jednak, że to są tła, na których wizerunek osoby ma stanowić jedynie szczegół. Przywołany powyżej przepis ustawy nie zawiera zgody na publikację wizerunku osoby  wykadrowanej z całości (osoba przestaje być elementem zdjęcia,a staje się jego tematem). Chciałem napisać, że za niedopuszczalne należy uznać również zdjęcie, na którym wizerunek osoby jest dominujący, ale nie zawsze będzie to prawda. Zapamiętajmy jednak: „szczegół całości”, a nie główny motyw.  Sąd Apelacyjny w Warszawie (sygn. akt IV Aca 384/03) uznał, że „wizerunek nie stanowi tylko szczegółu całości w rozumieniu art. 81 ustęp 2 pkt 2 prawa autorskiego w sytuacji, gdy twarz była pokazana w 10 sekundowym zbliżeniu. Zbliżenie takie nie może być uznane za element krajobrazu, szczegół całości. Pokazana osoba nie była fragmentem tła ilustrującego funkcjonowanie zakładu karnego, jak np. oddalone zdjęcie okien więziennych czy ogólny rzut na dziedziniec, na którym przebywaliby w tym momencie osadzeni. Stanowiła podkład filmowy odnoszący się do treści reportażu i specjalnie w tym celu wyeksponowany. Takie ujęcie twarzy powoda za kratami nie jest efektem działalności dokumentalnej, sprawozdawczej czy informacyjnej. Powód nie został sfilmowany niejako przy okazji utrwalania np. akcji ratunkowej, pracy zakładu karnego, szpitala czy krajobrazu przyrody – jako element, który trudno byłoby pominąć, ale jako osoba osadzona w tym konkretnym zakładzie karnym”. W innej sprawie ten sam sąd (sygn. akt I Aca 509/04) stwierdził, że „Rozpowszechnianie wizerunku określonej osoby jako elementu akcydentalnego w filmie nie wymaga zezwolenia, albowiem usunięcie wizerunku tej osoby nie zmienia charakteru filmu, ani też sposobu przedstawienia jego problematyki”. W pierwszej sprawie osoba została wykadrowana i pokazywana przez okres 10 sekund, w drugiej natomiast kamera nie skupiała się na osobie, a postać powoda została ukazana w filmie przez 2 sekundy i realizator filmu nie starał się w tym krótkim ujęciu uczynić osoby powoda postacią pierwszoplanową. Kamera przesuwała się filmując jednocześnie krajobraz za oknem autokaru, ujmując osobę powoda z profilu, nie zatrzymując się na niej ani na chwilę. Sąd uznał, że wizerunek powoda w filmie przedstawiony jest jako element, szczegół całości, jakim jest film opowiadający o wycieczce po Polsce, zawierający piękno krajobrazu, zabytki.

Wróćmy do elementu dominującego. Sąd Apelacyjny w Łodzi (sygn. akt I ACr 341/96) uznał  za dopuszczalne opublikowanie na podstawie art. 81 ust. 2 pkt 2 Ustawy zdjęcia przedstawiającego kilku mężczyzn, zrobionego w trakcie akcji ratowniczej (zdjęcie niepozowane), na którym postać powoda stanowi jedynie szczegół ujętego na zdjęciu zdarzenia, choć niewątpliwie szczegół pierwszoplanowy. Rozstrzygając sprawę sąd wziął pod uwagę, że publikacja zdjęcia nie miała na celu rozpowszechniania wizerunku powoda. Jak pokazuje powyższy przykład, czasem wizerunek osoby może być głównym motywem, a i tak będzie można skorzystać z dobrodziejstwa zezwolenia ustawowego. Najlepszą jednak wskazówkę dla fotografów dał Sąd Apelacyjny w Krakowie (sygn. akt I Aca 957/01). Stwierdził on, że dla zastosowania art. 81 ust. 2 pkt 2 Ustawy rozstrzygające znaczenie ma ustalenie w strukturze przedstawienia relacji między wizerunkiem osoby (lub osób) a pozostałymi elementami jego treści; rozpowszechnianie wizerunku nie wymaga zezwolenia, jeśli stanowi on jedynie element akcydentalny lub akcesoryjny przedstawionej całości, tzn. w razie usunięcia wizerunku nie zmieniłby się przedmiot i charakter przedstawienia.

PS1. taksatywnie = enumeratywnie 🙂 W zasadzie ustawa wymienia wszystkie tła, czyli należałoby uznać, że jest to lista zamknięta. Jednak psu na budę taka lista zamknięta, skoro pojęcia są tak „nieostre” i można je interpretować na tysiące sposobów. Takie „jestem za, a nawet przeciw”.