Model release

W Internecie można znaleźć wiele różnych wzorów  „model release”, np.TU. Jedne są lepsze, inne gorsze. Wszystkie maja jednak wspólną cechę, dotyczą kwestii zgody na wykorzystanie wizerunku.  O wizerunku było już sporo na F-LEXie, jednak temat ten jest dosyć obszerny i dotyka wielu kwestii, stąd wraca jak bumerang. Tym razem zajmijmy się formalnościami, bo głupio by było napracować się podczas sesji fotograficznej i przy post-produkcji, a na końcu schować zdjęcia do szuflady.

 

Generalna zasada (kto pamięta?) brzmi:  „Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie” (art. 81 ust. 1 Ustawy). Pamiętaj, że to Ty-fotograf musisz wykazać, że posiadasz prawo do publikacji wizerunku osoby portretowanej. To w naszym dobrze pojętym interesie jest spisanie  stosownej umowy (jaki ten język potoczny jest okropny – przecież umowy się zawiera 😉 ) lub posiadanie  dowodu, że modelka została opłacona. Nie zawsze jednak wszystko robi się za pieniądze, czasem wystarczy samo porozumienie z modelką. My modelce ładne fotki – będzie miała do portfolio  (jeżeli chcesz wydrukować ładne fotki, to zajrzyj do Dominika), a modelka w zamian udziela nam zgody na publikację.

Co powinno być w takiej umowie?

  1. Gdzie i kiedy podpisano  dokument.
  2. Z pewnością oznaczenie Wysokich Umawiających się Stron (dane pozwalające identyfikację, czyli imię, nazwisko, adres zamieszkania,  numer i seria dowodu, PESEL też będzie mile widziany). Jeżeli model lub modelka mają mniej niż 18 lat zgodę powinien podpisać rodzic.
  3. Oznaczenie miejsca i tematu sesji, ewentualnie inne dodatkowe cechy pozwalające zidentyfikować materiał-zdjęcia. Ja bym sugerował wpisać również nazwę sprzętu i nazwy plików. W każdym EXIF  znajdzie się przecież Twój sprzęt i jego numer seryjny, łatwiej będzie wykazać, że zgoda dotyczyła tych, a nie innych fotek.
  4. Kwestie związane z ewentualną odpłatnością. Płacimy, czy za friko. Kto ponosi koszty sesji, koszty studia, koszty wizażu, koszty dojazdu modelki (o, to już będzie pełny wypas).
  5. Teraz jedna z najważniejszych rzeczy. Określenie, w jakich okolicznościach i do czego może być wykorzystany wizerunek modelki. Warto zadbać o zgodę na komercyjne wykorzystywanie wizerunku z prawem wyrażania zgody na publikację w imieniu modela, co pozwoli udzielać licencji np. zainteresowanym agencjom reklamowym.  Można również (a czasem nawet trzeba) określić, co może zrobić modelka z otrzymanymi zdjęciami (w zasadzie mówimy tu o licencji do zdjęć Twojego autorstwa).

Oczywiście taką umowę można zawrzeć ustnie, ale jak nie będzie świadków, to trudno będzie Ci wykazać twoje prawa w sądzie. Sama zgoda na udział w sesji nie jest jednoznaczna ze zgodą na publikację wizerunku. Dawno temu, Grażyna Szapołowska wygrała proces z wydawcą „Marie Claire” w związku z publikacją jej wizerunku, bo strony nie doszły do porozumienia w sprawie wynagrodzenia. Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że „Udział powódki w sesji zdjęciowej jako osoby znanej, popularnej nie zawierał sam w sobie zgody na opublikowanie jej wyników, tym bardziej iż powódka stawiała warunki finansowe, a strony w tym zakresie nie doszły ostatecznie do porozumienia. Ewentualna możliwość wyrażenia przez powódkę zgody na rozpowszechnienie jej wizerunku za wynagrodzeniem nie uchyla bezprawności działania pozwanego, jeśli zgody powódki ostatecznie nie uzyskał.” (sygn. akt I ACa 733/02). Tenże sąd podkreślił również, że zgoda na wykorzystanie wizerunku musi być niewątpliwa i to także co do warunków i płaszczyzn dopuszczalnego wykorzystania. W innej ze spraw sąd uznał, że „nie można argumentować, iż pozowanie, a nawet wybór zdjęć oznaczają oczywistą i bezwarunkową zgodę fotografowanego na wszelkie formy rozpowszechniania” (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie, sygn. akt I ACa 494/08).
Czy zgoda na publikację może być cofnięta? Niestety… TAK. Nie jest to dla nas dobra wiadomość. Niestety nawet jeżeli model zrzeknie się prawa do odwołania zgody, to może nas to nie chronić.  Znawcy przedmiotu wskazują, że takie zrzeczenie może być uznane za nieważne z mocy prawa, gdyż praw osobistych nie można się zrzec (a w końcu wizerunek do takich praw się zalicza). Sprawa cofnięcia zgody stanęła na wokandzie przy rozpoznaniu kasacji od przywołanego wyżej wyroku z powództwa GS. Sąd Najwyższy uznał, że „Jeżeli fotografia była wykonywana za oczywistym zezwoleniem modeli (pozowanie), a nawet zaakceptowany został zestaw przeznaczony do rozpowszechniania, to ze względu na przedmiot zezwolenia (komercyjną eksploatację wizerunku) ściśle związany z dobrem osobistym, do którego uprawniona jest tylko przedstawiana osoba, zezwolenie mogło być cofnięte i wiązało wydawcę” (sygn. akt I CK 495/03). Cofniecie zgody może spowodować kłopoty dla fotografa, jak również narazić na straty finansowe. Jak się ustrzec przed cofnięciem zgody lub przed stratami finansowymi?  Warto pomyśleć np.  o wprowadzeniu klauzuli zawierającej karę umowna w przypadku nieuzasadnionego cofnięcia zgody. Czyli określamy, że w przypadku cofnięcia zgody model będzie zobowiązany do zapłaty na rzecz fotografa kwotę X. Kara umowna jest w tym przypadku najlepszym rozwiązaniem, nie ma bowiem obowiązku wykazywania szkody, jej wysokości oraz związku przyczynowego pomiędzy szkodą, a działaniem modela.

 

PS. release = oświadczenie, zezwolenie

Delikwent

Prawo prasowe zawiera również regulacje interesujące fotografa. Przy okazji pisania o wizerunku wspominałem o art. 13 Prawa prasowego. Piszę o tym dzisiaj, bo właśnie niedawno Sejm uchwalił zmianę ustawy, która ma wpływ na publikację wizerunku niektórych delikwentów.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Art. 13 ust. 2 Prawa prasowego zabrania publikować w prasie m.in. wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe, jak również wizerunku świadków, pokrzywdzonych i poszkodowanych, chyba że osoby te wyrażą na to zgodę. Na publikację wizerunku świadka, poszkodowanego lub pokrzywdzonego wymagana jest ich zgoda. Odnośnie publikacji wizerunku osoby, przeciwko której toczy się postępowanie przygotowawcze (czyli podejrzanego) lub sądowe (czyli oskarżonego) potrzebna jest zgoda prokuratora lub sądu (art. 13 ust. 3 Prawa prasowego). I w tym zakresie się nic nie zmieniło. Nadal trzeba będzie uzyskać taką zgodę. Przywołana nowela natomiast odkłada w czasie możliwość skorzystania ze zgody (zarządzenia) prokuratora lub sądu. Obecnie wydane zarządzenie jest niezaskarżalne, tym samym zaraz po jego wydaniu można publikować wizerunek delikwenta. RPO (Rzecznik Praw Obywatelskich) w wystąpieniu do Trybunału Konstytucyjnego uznał, że art. 13 ust. 3 Prawa prasowego w zakresie, w jakim nie przewiduje zażalenia do sądu na wydane przez prokuratora zezwolenie na ujawnienie danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze, jest niezgodny z art. 45 ust. 1 i art. 77 ust. 2 Konstytucji. Wystąpienie to stanowiło podwaliny do przywołanej dzisiaj noweli Prawa prasowego. Nowela daje możliwość zaskarżenia postanowienia (to nie błąd, zamiast zarządzenia będzie wydawane postanowienie) przez zainteresowanego.
Art. 13 ust. 4 Prawa prasowego (czeka na podpis Prezydenta RP).
Na postanowienie w przedmiocie ujawnienia danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe przysługuje zażalenie. Zażalenie na postanowienie prokuratora rozpoznaje sąd rejonowy, w którego okręgu toczy się postępowanie. Postanowienie wydane w toku postępowania przygotowawczego staje się wykonalne z chwilą uprawomocnienia.” „Z chwilą uprawomocnienia” czyli kiedy? Albo nie zostało złożone zażalenie na postanowienie (zainteresowany ma na to 7 dni), albo sąd utrzymał w mocy zaskarżone postanowienie.
Prawo konstytucyjne zostaje uszanowane i to jest bardzo ważne, ale… przysporzy to reporterowi lub dziennikarzowi sądowemu więcej pracy. Powstanie konieczność wydzwaniania po sądach w celu uzyskania informacji, czy zaskarżono, a jak tak to kiedy rozpatrzą, albo jak rozpatrzono zażalenie.  Trudno, ale Konstytucja to rzecz święta, a nasze Prawo prasowe trąci jeszcze okresem stanu wojennego – w końcu uchwalone w 1984 r.
Należy pamiętać, że naruszając art. 13 ust. 2 Prawo prasowego narażamy się na odpowiedzialność:
a) karną – gdyż może to wyczerpywać znamiona przestępstwa określonego w art. 241 kodeksu karnego,
b) cywilną, gdyż nasz delikwent może domagać się ochrony wizerunku (art. 81 Ustawy w związku z art. 23 kodeksu cywilnego).

Na zakończenie garść orzeczeń w sprawie wizerunku delikwenta:

  1. Art. 13 ust. 2 pr. pras. nie oznacza, żeby prasa przez czas trwania postępowań karnych nie mogła zajmować się sprawami i problemami, których te postępowania dotyczą. Zakaz wprowadzony przez art. 13 ust. 2 pr. pras. odnosi się wyłącznie do danych osobowych i wizerunku osób, które w toczącym się postępowaniu karnym występują w różnych rolach procesowych. Zakaz publikowania w prasie danych osobowych i wizerunku oskarżonego w sprawie karnej ma na celu jego ochronę przed stygmatyzacją, w warunkach, gdy do chwili wydania prawomocnego skazującego wyroku chroni go zasada domniemania niewinności. Podanie danych osobowych oskarżonego w środkach masowego przekazu może narazić go na utratę dobrego imienia zanim jeszcze postępowanie karne się zakończy (wyrok Sądu Najwyższego – sygn. akt. I CSK 509/10)
  2. Ograniczenie ochrony wizerunku wynikające z art. 81 ust. 2 pkt 1 Ustawy nie uchyla zakazu przewidzianego w art. 13 ust. 2 Prawa prasowego, dotyczącego osób, przeciwko którym toczy się postępowanie karne (wyrok Sądu Najwyższego – sygn. akt IV CSK 232/09).
  3. Przewidziany w art. 13 ust. 2 Prawa prasowego zakaz publikacji dotyczy danych osobowych wszystkich osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe, bez względu na ich status, a więc także osób publicznych (wyrok Sądu Najwyższego – sygn. akt IV CSK 474/07)
  4. W brzmieniu art. 13 ust. 2 Prawa prasowego przez pojęcie wizerunku należy rozumieć wyłącznie podobiznę bez względu na technikę jej wykonania. Przez dane osobowe, o których mowa w tym przepisie, należy natomiast rozumieć wszelkie informacje pozwalające na identyfikację osoby chronionej (wyrok Sądu Najwyższego – sygn. akt IV CKN 191/01).

PS1. Jak Prezydent podpisze nowelę Prawa prasowego, to dam Wam znać 🙂 .
PS2.
Delikwent to…
PS3.
Art. 241. § 1. Kto bez zezwolenia rozpowszechnia publicznie wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto rozpowszechnia publicznie wiadomości z rozprawy sądowej prowadzonej z wyłączeniem jawności.

PS.4 . Nowela prawa prasowego dotycząca art. 13 ust. 4 weszła w życie w październiku 2011 r.

Nemocnice na kraji města

Nokia E66

Zanim pojawi się ten wpis na blogu minie jeszcze kilka dni od daty jego napisania. Po prostu F-LEX wylądował w szpitalu. Zarażony pewnikiem  jakąś wrogą bakterią firmy, która z pewnością nie wypuści D4, a co najwyżej 5D Mark III 😉 . Jeżeli czytasz ten wpis, to oznacza nie mniej, nie więcej tylko tyle, że ten szpital to już czas przeszły :-).
W głowie pustka, jak powiązać szpital z fotografią inną niż RTG klatki piersiowej. Wróćmy do poprzednich wpisów i poruszanych tam tematów. Ostatnio w Świętym Graalu pisałem o art. 81 ust.2 pkt 2 Ustawy. Pamiętacie ”tła”? Jeśli tak, to super. Jeżeli nie czytałeś uważnie F-LEXa, to przypomnę. Zgromadzenie. Krajobraz. Publiczna impreza. Czy szpital można zaliczyć, do któregoś z tych teł? Raczej nie, tym samym zdjęć ze szpitala na których są osoby (nawet jeżeli osoba będzie elementem całości) nie można publikować z powołaniem się na zezwolenie ustawowe do publikacji wizerunku. No prawda, ale nie cała prawda. Bo jak nam służba zdrowia postanowi zastrajkować i zrobi masówkę na terenie szpitala, to „zrobi” nam również jedno z teł  – zgromadzenie. Czyli reportaż z wiecu jak najbardziej będzie się mieścił w zezwoleniu ustawowym.  Co innego zdjęcia  pacjentów na korytarzu lub salach. Trzeba by bardzo, a bardzo liberalnego podejścia, aby wyinterpretować taką ustawową zgodę z art. 81 ust. 2 pkt 2 ustawy. Jednakże poglądy doktryny są raczej jednoznaczne m.in. wobec publikacji zdjęć z placówek służby zdrowia. Oczywiście cały czas jest mowa o zgodzie ustawowej, bo jeżeli posiadasz zgodę fotografowanego (art. 81 ust. 1), to hulaj dusza, piekła nie ma, ale… tylko w granicach zgody.
A co ze zdjęciem minister leczącej nogę? Dobrze zostało skomentowane w internecie – ustawka.  Czyżby  „Wizerunek – nie zawsze – polityczny”? No chyba też nie, bo nie jest to zdjęcie w związku z pełnieniem funkcji publicznej przez Panią Minister. Dlaczego ustawka? Bo publikowane raczej za zgodą Pani Minister, a nie na podstawie zezwolenia ustawowego.

Na koniec szpitalna ciekawostka językowa 🙂

Nokia E66

Przerwa techniczna

Padło pytanie czy znudziło mi się pisać blog. Nie znudziło się, tylko warunki są niesprzyjające, bo F-LEX poznaje uroki lecznictwa zamkniętego :-). Coś tam skrobię, ale wpis pojawi się dopiero po powrocie do domu.
Zdradzę tylko, że będzie o szpitalach – no chyba żebym zmienił zdanie 😉 .

Święty Graal

czyli problemy z interpretacją art. 81 ust. 2 pkt 2 Ustawy. Przepis ten zawiera kolejną (i już ostatnią) ustawową zgodę na publikację wizerunku (wyłącza konieczność uzyskania zgody na publikację osoby znajdującej się na zdjęciu). Na forach roi się od pytań typu: Ile osób musi być na zdjęciu, aby nie trzeba było prosić o zgodę na publikację? Pytanie jest źle postawione, bo jak powszechnie wiadomo liczy się… nie ilość, a jakość. Nie ma magicznej formuły – 4 osoby na zdjęciu to można publikować, a jedna to już nie. Wróćmy jednak do samego przepisu Ustawy. Brzmi on tak: Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza. Warto już na wstępie zauważyć, że w przepisie jest mowa o jednej osobie. Wynika z tego, że nie musimy sobie zawracać głowy liczeniem osób na zdjęciu albo prosić przechodzącego listonosza, aby wszedł kadr, dzięki czemu  będziemy mogli skorzystać z dobrodziejstwa ustawy. Nie chodzi bowiem o ilość osób, a tło (kontekst) – na jakim jest wizerunek pokazany. Tłem tym może być oczywiście „zgromadzenie” i stąd może to ciągłe poszukiwanie w narodzie magicznej liczby, przypominające poszukiwanie Świętego Graala. O jakich to tłach mówi ustawodawca?  Ustawa wymienia je taksatywnie: zgromadzenie, krajobraz i publiczna impreza. W doktrynie (System Prawa Prywatnego, Tom 13, Prawo autorskie, pod redakcją prof. Janusza Barty) przyjmuje się, że przez publiczną imprezę należy rozumieć taką imprezę, która będzie dostępna dla wszystkich. Nie ma zamkniętego kręgu uczestników. Natomiast przez zgromadzenie – większą publiczną grupę ludzi (czyżby powrót do Świętego Grala?). Przypominam jednak, że to są tła, na których wizerunek osoby ma stanowić jedynie szczegół. Przywołany powyżej przepis ustawy nie zawiera zgody na publikację wizerunku osoby  wykadrowanej z całości (osoba przestaje być elementem zdjęcia,a staje się jego tematem). Chciałem napisać, że za niedopuszczalne należy uznać również zdjęcie, na którym wizerunek osoby jest dominujący, ale nie zawsze będzie to prawda. Zapamiętajmy jednak: „szczegół całości”, a nie główny motyw.  Sąd Apelacyjny w Warszawie (sygn. akt IV Aca 384/03) uznał, że „wizerunek nie stanowi tylko szczegółu całości w rozumieniu art. 81 ustęp 2 pkt 2 prawa autorskiego w sytuacji, gdy twarz była pokazana w 10 sekundowym zbliżeniu. Zbliżenie takie nie może być uznane za element krajobrazu, szczegół całości. Pokazana osoba nie była fragmentem tła ilustrującego funkcjonowanie zakładu karnego, jak np. oddalone zdjęcie okien więziennych czy ogólny rzut na dziedziniec, na którym przebywaliby w tym momencie osadzeni. Stanowiła podkład filmowy odnoszący się do treści reportażu i specjalnie w tym celu wyeksponowany. Takie ujęcie twarzy powoda za kratami nie jest efektem działalności dokumentalnej, sprawozdawczej czy informacyjnej. Powód nie został sfilmowany niejako przy okazji utrwalania np. akcji ratunkowej, pracy zakładu karnego, szpitala czy krajobrazu przyrody – jako element, który trudno byłoby pominąć, ale jako osoba osadzona w tym konkretnym zakładzie karnym”. W innej sprawie ten sam sąd (sygn. akt I Aca 509/04) stwierdził, że „Rozpowszechnianie wizerunku określonej osoby jako elementu akcydentalnego w filmie nie wymaga zezwolenia, albowiem usunięcie wizerunku tej osoby nie zmienia charakteru filmu, ani też sposobu przedstawienia jego problematyki”. W pierwszej sprawie osoba została wykadrowana i pokazywana przez okres 10 sekund, w drugiej natomiast kamera nie skupiała się na osobie, a postać powoda została ukazana w filmie przez 2 sekundy i realizator filmu nie starał się w tym krótkim ujęciu uczynić osoby powoda postacią pierwszoplanową. Kamera przesuwała się filmując jednocześnie krajobraz za oknem autokaru, ujmując osobę powoda z profilu, nie zatrzymując się na niej ani na chwilę. Sąd uznał, że wizerunek powoda w filmie przedstawiony jest jako element, szczegół całości, jakim jest film opowiadający o wycieczce po Polsce, zawierający piękno krajobrazu, zabytki.

Wróćmy do elementu dominującego. Sąd Apelacyjny w Łodzi (sygn. akt I ACr 341/96) uznał  za dopuszczalne opublikowanie na podstawie art. 81 ust. 2 pkt 2 Ustawy zdjęcia przedstawiającego kilku mężczyzn, zrobionego w trakcie akcji ratowniczej (zdjęcie niepozowane), na którym postać powoda stanowi jedynie szczegół ujętego na zdjęciu zdarzenia, choć niewątpliwie szczegół pierwszoplanowy. Rozstrzygając sprawę sąd wziął pod uwagę, że publikacja zdjęcia nie miała na celu rozpowszechniania wizerunku powoda. Jak pokazuje powyższy przykład, czasem wizerunek osoby może być głównym motywem, a i tak będzie można skorzystać z dobrodziejstwa zezwolenia ustawowego. Najlepszą jednak wskazówkę dla fotografów dał Sąd Apelacyjny w Krakowie (sygn. akt I Aca 957/01). Stwierdził on, że dla zastosowania art. 81 ust. 2 pkt 2 Ustawy rozstrzygające znaczenie ma ustalenie w strukturze przedstawienia relacji między wizerunkiem osoby (lub osób) a pozostałymi elementami jego treści; rozpowszechnianie wizerunku nie wymaga zezwolenia, jeśli stanowi on jedynie element akcydentalny lub akcesoryjny przedstawionej całości, tzn. w razie usunięcia wizerunku nie zmieniłby się przedmiot i charakter przedstawienia.

PS1. taksatywnie = enumeratywnie 🙂 W zasadzie ustawa wymienia wszystkie tła, czyli należałoby uznać, że jest to lista zamknięta. Jednak psu na budę taka lista zamknięta, skoro pojęcia są tak “nieostre” i można je interpretować na tysiące sposobów. Takie “jestem za, a nawet przeciw”.

 

 

Welcome to Okęcie Airport

Jak już wspomniałem w post scriptum do „Rzecz o lataniu, czyli o bagażu i kontroli na lotniskach” jak dotąd nie miałem problemów z robieniem zdjęć na lotniskach zarówno w Polsce, jak i za granicą. Nie ma z tym kłopotu również na większości lotnisk w Polsce. Jak zwykle muszą być wyjątki.  Art. 82 Prawa lotniczego w celu zapewnienia bezpiecznej eksploatacji lotniska daje zarządzającemu lotniskiem prawo wydawania zarządzeń, nakazów lub zakazów oraz poleceń związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa i ochrony lotów oraz porządku na lotnisku, obowiązujących w stosunku do wszystkich osób znajdujących się na terenie lotniska. Jest to podstawa prawna do wydania stosownego regulaminu, do którego my podróżni fotografowie musimy się stosować przebywając na lotnisku. Jak już zarządzający dorwą się do władzy, to często ponosi ich fantazja i nagle okazuje się, że w dobie satelitów szpiegowskich, aparatów wielkości główki od szpili, wprowadzają globalny zakaz fotografowania. Nie wolno fotografować w zasadzie wszystkiego. Tak właśnie postąpił zarząd lotniska warszawskiego. Jest on tak dumny ze swego lotniska, że w swoim regulaminie uznał, że na terenie portu lotniczego zabrania się fotografowania lub filmowania infrastruktury lotniska, a także czynności rozpoznania pirotechnicznego i działań ratowniczych, stanowisk kontroli bezpieczeństwa oraz punktów kontroli paszportowej i kontroli dokumentów, bez stosownego zezwolenia wydanego przez zarządzającego lotniskiem i właściwego organu wykonującego wymienione zadania. W zasadzie pod pojęciem infrastruktura lotniska kryje się wszystko, pojęcie worek bez dna, ergo niczego nie można fotografować, bo przecież na zdjęciu córki w tle widać gate. Zarządzający innych portów lotniczych nie są tak wyrywni do wydawania globalnych zakazów. Zarząd lotniska we Wrocławiu uznał, że zabronione jest fotografowanie lub filmowanie, bez stosownego zezwolenia, stanowisk kontroli bezpieczeństwa pasażerów i bagaży oraz punktów kontroli paszportowej i kontroli dokumentów. Port Lotniczy Poznań Ławica, czy Port Lotniczy w Bydgoszczy posiadają regulacje takie same jak we Wrocławiu. Wydają się one rozsądne i raczej nie budzą niczyjego sprzeciwu.

Po ogłoszeniu regulaminu warszawskiego lotniska pojawiły się głosy protestów spotterów. Mnie również dziwi ogólny zakaz (który jest jednak chyba nadużyciem nadanych uprawnień przez ustawodawcę), ale moim zdaniem nie dotyka on – wbrew pozorom – spotterów. Zazwyczaj nie robią oni zdjęć na terenie lotniska, a zza ogrodzenia (no dobra macie w Warszawie taras widokowy i stamtąd też by można było 🙂 ). Warszawski regulamin odnosi się bowiem do terenu portu, a nie terenów przyległych do lotniska. Pamiętajmy, że za siatką nie rządzi prezes, przynajmniej nie prezes lotniska, a uprawnienia SOL nie sięgają poza ogrodzenie :-).

PS. Do uprawnień SOL należy m.in.
– kontrola przepustek wydawanych przez zarządzającego lotniskiem,
– prowadzenie kontroli bezpieczeństwa w ramach ruchu krajowego oraz dostępu do stref zastrzeżonych lotniska,
– ujęcie i przekazanie Policji lub Straży Granicznej osób naruszających warunki bezpieczeństwa lotniska albo które bez upoważnienia uzyskały lub usiłowały uzyskać dostęp do strefy zastrzeżonej lotniska, albo które popełniły lub usiłowały popełnić akt bezprawnej ingerencji,
– ochrona strefy zastrzeżonej lotniska.

Osoba naruszającej warunki bezpieczeństwa lotniska to osoba, która w trakcie przebywania na terenie lotniska poprzez chuligańskie zachowanie, zastraszenie lub groźbę:
a) zagraża porządkowi lub bezpieczeństwu osób i mienia lub
b) utrudnia wykonywanie obowiązków osobom zatrudnionym lub pełniącym służbę w terminalu oraz w innych obiektach infrastruktury lotniska, lub
c) uszkadza elementy terminalu pasażerskiego, jego wyposażenie lub sprzęt oraz inne obiekty infrastruktury lotniska, jeśli może to zagrozić bezpieczeństwu osób i mienia, lub
d) narusza zarządzenia porządkowe dotyczące bezpieczeństwa na lotnisku.

Bubo bubo

Czy to możliwe, że nie będzie można sfotografować mrówki w lesie lub ptaka w puszczy? Każdy na tak zadane pytanie parsknie śmiechem. Kto mi może zabronić fotografowania mrówki ćmawej, badylarki, czy też raka rzecznego? O co chodzi z tym zakazem? Ludzi można fotografować wszystkich, a zwierzaki nie?

 

Ustawa z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody w art. 52 ust.1 pkt 12 stanowi, że w stosunku do gatunków dziko występujących zwierząt objętych ochroną gatunkową może być wprowadzony zakaz fotografowania, filmowania i obserwacji, mogących powodować ich płoszenie lub niepokojenie. Kto może wprowadzić taki zakaz? W Polsce okazuje się, że jest takich osób 16 i pełnią one funkcje regionalnych dyrektorów ochrony środowiska. Tak więc wybierając się w plener za każdym razem warto się upewnić, czy na danym terenie obowiązują zakazy i jakiego typu. Ponadto rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 28 września 2004 r. w sprawie gatunków dziko występujących zwierząt objętych ochroną wprowadziło zakaz fotografowania, filmowania i obserwacji mogących powodować płoszenie lub niepokojenie nietoperzy oraz następujących ptaków:
1. ślepowron (Nycticorax nycticorax),
2. bocian czarny (Ciconia nigra),
3. szlachar (Mergus serrator),
4. bielik (Haliaeetus albicilla),
5. gadożer (Circaetus gallicus),
6. orlik krzykliwy (Aquila pomarina),
7. orlik grubodzioby (Aquila clanga),
8. orzeł przedni (Aquila chrysaetos),
9. orzełek (Hieraaetus pennatus),
10. kania czarna (Milvus migrans),
11. kania ruda (Milvus milvus),
12. rybołów (Pandion haliaetus),
13. raróg (Falco cherrug),
14. sokół wędrowny (Falco peregrinus),
15. cietrzew (Tetrao tetrix),
16. mornel (Charadrius morinellus),
17. biegus zmienny (Calidris alpine),
18. puchacz (Bubo bubo),
19. uszatka błotna (Asio flammeus),
20. głuszec (Tatrao urugallus).
Zwróćmy uwagę, że nie wprowadzono generalnego zakazu fotografowania wyżej wymienionych ptaków i nietoperzy. Zabronione jest takie fotografowanie, które może powodować płoszenie lub niepokojenie. Oczywiście pojawia się pytanie, kiedy mamy do czynienia z płoszeniem lub niepokojeniem? Ani ustawa, ani rozporządzenie nie definiują tego pojęcia (czytelnicy F-LEXa zdążyli już chyba zauważyć, że to normalka 😉 ). Z pewnością „ustrzelenie” orła przedniego w pełnym locie jest jak najbardziej dozwolone. Niedopuszczalne jest natomiast jego płoszenie, celem „ustrzelenia” w locie. Za niedopuszczalne należałoby uznać również fotografowanie z bliska gniazd tych ptaków, czy siedlisk lęgowych. Każda sytuacja jest inna i wymaga oceny. Nie ma jednej recepty, szablonu czy wzorca zachowania. Każdy kto fotografuje dziką naturę zdaje sobie z tego sprawę i z pewnością wie, że karą dla niego nie będzie sankcja przewidziana w prawie, ale niemożliwość zrobienia fajnego zdjęcia. Jeżeli ktoś jednak bardzo chciałby móc fotografować w sytuacji mogącej powodować płoszenie lub niepokojenie (art. 52 ust. 1 pkt 12 ustawy) powinien wystąpić ze stosownym wnioskiem do regionalnego dyrektora ochrony środowiska. Wniosek powinien zawierać:
a) imię, nazwisko i adres albo nazwę i siedzibę wnioskodawcy,
b) cel wykonania wnioskowanych czynności,
c) opis czynności, na którą może być wydane zezwolenie,
d) nazwę gatunku lub gatunków, których będą dotyczyć działania, w języku łacińskim i polskim, jeżeli polska nazwa istnieje.
Przesłanki do wydania zgody lub jej odmowy znajdziecie w art. 56 ust. 4 i 4 a ustawy o ochronie przyrody. Naruszenie zakazu jest wykroczeniem, ale… nie każde. Art.127 ustawy o ochronie przyrody przewiduje karę aresztu (od 5 do 30 dni) lub grzywnę (od 20 do 5.000 PLN). Odpowiedzialność ponosić będzie jednak tylko osoba, której można przypisać winę umyślną. W praktyce oznacza to, że aby naruszający poniósł odpowiedzialność za złamanie zakazu, musi zostać udowodnione, że znał ograniczenia i że celowo je naruszył (przepis niby ma chronić przyrodę, a w rzeczywistości poprzez fakt, że odpowiedzialność ponosi się tylko, gdy mamy do czynienia z winą umyślną,  jest raczej martwy).

Związek Polskich Fotografów Przyrody opublikował Kodeks etyczny fotografii przyrodniczej ZPFP, z którego treścią warto się nie tylko zapoznać, ale i stosować :-).

A teraz orły do fotografowania!

Wizerunek – nie zawsze – polityczny

Czy Carla Bruni miałaby szansę wygrać w Polsce? Wpierw należy spróbować odpowiedzieć m.in. na pytanie, czy żona prezydenta jest osobą publiczną? Tytuł Pierwszej Damy daje nie tylko przywileje, ale również nakłada obowiązki oraz ogranicza pewne prawa przysługujące zwykłym zjadaczom chleba (ogranicza m.in. prawo do prywatności). Na całym świecie żona prezydenta, to jest „instytucja”.  Ale nie trzeba być prezydentem, żeby wiedzieć, że żona to Instytucja i to nie byle jaka, ale VIP ;-). Mam znajomego, który przerywając konwersację, aby odebrać telefon od żony mówi: „Przepraszam, ale dzwoni NIK” :-). Dla przypomnienia: NIK, to Najwyższa Izba Kontroli. Wróćmy jednak do Top Model z Francji. Z treści informacji prasowej wynika, że pani Sarkozy w miejscu gdzie zrobiono jej zdjęcie nie była raczej prywatnie. Święto narodowe Francji związane ze zburzeniem Bastylii, spotkanie z żonami marynarzy służących w ramach NATO, trudno uwierzyć, że to takie nic nie znaczące wydarzenie prywatne. Sąd Apelacyjny w Warszawie (sygn. akt I ACa 158/09) rozpoznając jedną ze spraw dotyczących spotu wyborczego Platformy Obywatelskiej przyjął, że osoba, która aktywnie włącza się w rywalizację partii politycznych w kampanii wyborczej, użycza własnego wizerunku dla celów związanych z promocją jednej i krytyką innej partii, może być uznana za osobę powszechnie znaną. Mając m.in. na uwadze to orzeczenie nie waham się uznać panią Sarkozy za osobę publiczną. Żeby móc opublikować inkryminowane zdjęcie zgodnie z polskim prawem musiałyby zachodzić pozostałe przesłanki z art. 81 ust. 2 pkt 1. Polskie prawo stanowi, że zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych. Odpowiedź na pytanie wygrałaby, czy nie, tak naprawdę zależy od tego czy zaszły pozostałe przesłanki ustawowe pozwalające na publikację wizerunku bez posiadania stosownej zgody. Nie widziałem okładki, ani tekstu francuskiej „Gali”, wiec nie mam podstaw do stanowczej oceny. Jedno wiem na pewno. Polityka można tak samo fotografować, jak policjanta (w końcu fotografować wolno każdego – wiem, powtarzam to jak mantrę). Również na tych samych zasadach można publikować jego wizerunek.
Wokół osób powszechnie znanych bardzo często kręcą się również osoby towarzyszące i co wtedy? Na tak zadane pytanie doktryna odpowiada pozytywnie i przywołuje kryterium „usprawiedliwionego zainteresowania”. „Przydatność tego kryterium ujawnia się w stosunku do osób towarzyszących w sytuacjach publicznych osobom powszechnie znanym, z racji ich urzędu, czy prowadzonej działalności. Dzięki niemu nie trzeba pytać o zgodę (…) np. osób znajdujących się w towarzystwie polityków itp.” (System Prawa Prywatnego, Tom 13, Prawo autorskie, pod redakcją prof. Janusza Barty).

07 zgłoś się

Czyli kontynuacja “Rzućcie grosik” , ale tym razem w kontekście służb mundurowych.  Wiele razy pojawia się pytanie, czy można fotografować policjanta lub strażnika miejskiego? Czy do publikacji takich zdjęć ma zastosowanie ogólna zasada o konieczności posiadania zgody na publikację wizerunku? Stwierdzenie, że policjant ma zawsze rację, czasami należy uznać za stereotyp. Żeby nie być gołosłownym. Są pewni policjanci (a może już tylko byli), którzy uważają, że nie wolno ich fotografować.  W ich przypadku zarówno prokuratura, jak i sąd uznali, że przekroczyli oni normy prawa karnego. W zasadzie mógłbym w tym miejscu skończyć swój wpis cytując wypowiedź rzecznika KGP Mariusza Sokołowskiego, który poproszony przez reporterów “Prosto z Polski” o komentarz, przypomniał, że umundurowanego policjanta w miejscu publicznym można nagrywać, fotografować, filmować i nikt nie potrzebuje na to jakiejkolwiek zgody.  Rzecznik KGP wie, natomiast funkcjonariusz na dzielnicy już niekoniecznie. Ale w sumie cóż się dziwić, skoro prawo jest skomplikowane i bardzo obszerne (same studia to 5 lat), a aby zostać policjantem wystarczy matura i sześciomiesięczny kurs.
Rzecznik KGP odpowiedział na nurtujące fotografów pytanie. Przypomnę, że F-LEX też pisał o tym, że fotografować można każdego. Wystarczy zajrzeć do „Czy można Pani zrobić zdjęcie?”. Inną kwestią jest możliwość publikacji takich zdjęć? Odpowiedź kryje się w przepisie art. 81 ust.2 pkt 1 Ustawy, który brzmi: Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych”. Tak więc publikacja wizerunku, na podstawie ustawowego zezwolenia z art. 81 ust. 2 pkt 1, dopuszczalna jest przy spełnieniu łącznie następujących przesłanek.

  1. Musimy mieć do czynienia z osobą powszechnie znaną.
  2. Wizerunek na zdjęciu jest w związku z pełnieniem funkcji publicznych.
  3. Rozpowszechnienie wizerunku musi pozostawać w związku z pełnieniem przez osobę  określonych funkcji.

Sąd Apelacyjny w Warszawie (sygn. akt VI ACa 120/03) uznał, że „rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej wymaga dwóch warunków. Po pierwsze, wizerunek powinien być wykonany w związku z pełnieniem wymienionych w tym przepisie funkcji i, po drugie, rozpowszechnienie wykonanego w takich warunkach wizerunku musi pozostawać w związku z pełnieniem przez sportretowanego wymienionych funkcji. Zastrzeżenie drugie nie wynika wprost z przepisu, jest wynikiem wykładni celowościowej tego przepisu”. No dobra, ale kto jest osobą publiczną, a kto nie? Przecież od tego wszystko się zaczyna. Niestety ustawodawca, jak to ustawodawca, nie rozpieszcza nas i nie definiuje pojęcia „osoby powszechnie znanej”. Sąd Apelacyjny w Poznaniu  (sygn. akt I ACa 620/10) stwierdził, że „ustalenie kręgu osób powszechnie znanych w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych należy do sądu orzekającego w konkretnej sprawie. W przepisach ustawy nie ma definicji pojęcia “osoba powszechnie znana” i rzeczą sądu orzekającego w każdej sprawie jest rozstrzygnięcie, czy daną osobę można zaliczyć do osób powszechnie znanych, kierując się takimi okolicznościami, jak sprawowanie funkcji politycznych lub społecznych, popularność poza własnym środowiskiem ze względu na działalność zawodową, sportową, amatorską, hobbystyczną”. Określona grupa osób może być z góry zaliczona do grona osób powszechnie znanych w rozumieniu przepisów prawa autorskiego bądź ze względu na pełniony urząd, bądź wykonywany zawód (sportowcy, aktorzy, dziennikarze), szczególnie jeśli osoba go wykonująca zdobędzie popularność.  Sąd Najwyższy (sygn. akt I CSK 134/07) natomiast przyjął, że „określenie “grono osób powszechnie znanych” obejmuje osoby, które wprost lub w sposób dorozumiany godzą się na podawanie do publicznej wiadomości wiedzy o swoim życiu. Nie są to jednak tylko aktorzy, piosenkarze lub politycy, lecz także osoby prowadzące inną działalność, na przykład gospodarczą lub społeczną”.  Doktryna natomiast wskazuje, że pomocna może być definicja funkcjonariusza publicznego, zamieszczona w kodeksie karnym. Funkcjonariuszem publicznym w rozumieniu art. 115 § 13 kodeksu karnego jest:

  1. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej,
  2. poseł, senator, radny,
  3. poseł do Parlamentu Europejskiego,
  4. sędzia, ławnik, prokurator, funkcjonariusz finansowego organu postępowania przygotowawczego lub organu nadrzędnego nad finansowym organem postępowania przygotowawczego, notariusz, komornik, kurator sądowy, syndyk, nadzorca sądowy i zarządca, osoba orzekająca w organach dyscyplinarnych działających na podstawie ustawy,
  5. osoba będąca pracownikiem administracji rządowej, innego organu państwowego lub samorządu terytorialnego, chyba że pełni wyłącznie czynności usługowe, a także inna osoba w zakresie, w którym uprawniona jest do wydawania decyzji administracyjnych,
  6. osoba będąca pracownikiem organu kontroli państwowej lub organu kontroli samorządu terytorialnego, chyba że pełni wyłącznie czynności usługowe
  7. osoba zajmująca kierownicze stanowisko w innej instytucji państwowej,
  8. funkcjonariusz organu powołanego do ochrony bezpieczeństwa publicznego albo funkcjonariusz Służby Więziennej,
  9. osoba pełniąca czynną służbę wojskową.

Zwracam uwagę, że definicja ta ma być pomocna w ustaleniu jednej z ustawowych przesłanek pozwalających na publikację wizerunku, a nie jest przesądzająca o takiej zgodzie. Przypomnijmy pozostałe dwie przesłanki: a) wizerunek na zdjęciu jest w związku z pełnieniem funkcji publicznych, b) rozpowszechnienie wizerunku musi pozostawać w związku z pełnieniem przez osobę  określonych funkcji. Sytuacja a). Policjant na urlopie. Jego wizerunek jest chroniony, jak wizerunek każdego „zwykłego” obywatela (publikacja wymaga zgody – art. 81 ust. 1 Ustawy), co innego funkcjonariusz interweniujący w piaskownicy. Porucznik Borewicz spędzający urlop na Bali, to wizerunek porucznika na wakacjach, a nie w związku z pełnieniem przez niego funkcji. Sytuacja b). Nie można wykorzystać zdjęcia prezydenta Kwaśniewskiego (bez jego zgodny), na podstawie art. 81 ust. 2 pkt 1, do reklamy mebli, bo rozpowszechnianie wizerunku nie pozostaje w związku z pełnioną przez niego funkcją. Tak samo zdjęcie „naszego 07” podczas interwencji w piaskownicy, nie będzie mogło być wykorzystane na podstawie ustawowego upoważnienia, do reklamy pewnej wody mineralnej.

PS. Są jednak i tacy policjanci. Wprawdzie bardzo ogólnie (i trochę “pokrętnie” z lokalami ;-)), ale jednak coś. Brawo!

PS2. Zagadnienie ustawowej zgody jest bardzo obszerne, więc trzeba będzie jeszcze do niego wrócić.

PS3.
Art. 13. ust. 2 prawa prasowego
Nie wolno publikować w prasie danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe, jak również danych osobowych i wizerunku świadków, pokrzywdzonych i poszkodowanych, chyba że osoby te wyrażą na to zgodę.
Art. 13 ust. 3. prawa prasowego
Ograniczenie, o którym mowa w ust. 2, nie narusza przepisów innych ustaw. Właściwy prokurator lub sąd może zezwolić, ze względu na ważny interes społeczny, na ujawnienie danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe.

Wysoka Komisja

Człowieka nie ma kilka dni w kraju, a tu się tyle dzieje. Fran(e)k (nie Kimono) szaleje, politycy podejmują różne, zaskakujące decyzje (w tym i życiowe), pojawia się kolejna pusta lodówka i dziwne spoty. Czas powoli wrócić na ziemię, do codziennych zajęć i obowiązków, w tym również do F-LEXa. Zastanawiałem się przez chwilę jaki sens ma pisanie o ochronie praw autorskich do zdjęć, prawach i obowiązkach fotografa, skoro nawet komisja pod przewodnictwem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji potrafi “podprowadzić zdjęcie” (urzędnicy i członkowie komisji nie czytają F-LEXa :-(). Szybko jednak uzmysłowiłem sobie, że powyższy przykład pokazuje, że warto znać prawo, dzięki czemu można stawić czoła nawet Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji. Tak więc F-LEX będzie nadal kontynuowany, ku uciesze autora i mam nadzieję, że również czytelników ;-). Wróćmy do komisji, a raczej do kwestii związanych z odpowiedzialnością cywilną z tytułu naruszenia autorskich praw majątkowych. Czego może żądać uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, od osoby, która naruszyła te prawa?

  1. Zaniechania naruszania.
  2. Usunięcia skutków naruszenia.
  3. Naprawienia wyrządzonej szkody (na zasadach ogólnych albo poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu).
  4. Wydania uzyskanych korzyści.

Poza powyższymi roszczeniami można domagać się:

  1. Jednokrotnego albo wielokrotnego ogłoszenia w prasie oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie lub podania do publicznej wiadomości części albo całości orzeczenia sądu wydanego w rozpatrywanej sprawie, w sposób i w zakresie określonym przez sąd.
  2. Zapłaty przez osobę, która naruszyła autorskie prawa majątkowe, odpowiedniej sumy pieniężnej, nie niższej niż dwukrotna wysokość uprawdopodobnionych korzyści odniesionych przez sprawcę z dokonanego naruszenia, na rzecz Funduszu Promocji Twórczości, gdy naruszenie jest zawinione i zostało dokonane w ramach działalności gospodarczej wykonywanej w cudzym albo we własnym imieniu, choćby na cudzy rachunek (Rozdział 9 Ustawy).

Jak zwykle najwięcej kłopotów sprawia kwestia wyceny zdjęcia, która stanowi podstawę do określenia wysokości odszkodowania. Sąd Najwyższy przyjął, że „wynagrodzenie stosowne w rozumieniu art. 79 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, to takie wynagrodzenie, jakie otrzymałby autor (autor opracowania zależnego), gdyby osoba, która naruszyła jego prawa majątkowe, zawarła z nim umowę o korzystanie z utworu w zakresie dokonanego naruszenia” (sygn. akt. II CK 90/03). Ergo nie można sobie ustalić wartość zdjęcia, tak po prostu „od czapy”. Okazuje się, że i stawki określone przez Związek Polskich Artystów Fotografików niekoniecznie muszą być obowiązujące w każdym przypadku. Ale zawsze mogą być pomocne. W jednym z orzeczeń Sad Apelacyjny we Wrocławiu uznał, że „podane w tabelach wynagrodzeń zawodowych fotografików Związku Polskich Artystów Fotografików stawki wynagrodzenia nie wyznaczają wysokości honorarium za konkretne dzieło fotograficzne, skoro o honorarium tym decydują walory artystyczne utworu, charakter publikacji, w której utwór zostanie zamieszczony, dorobek artystyczny autora zdjęć oraz inne indywidualne okoliczności” (sygn.akt I ACa 456/08).
Oczywiście łatwiej będzie tym wszystkim, którzy na co dzień sprzedają swoje zdjęcia. Kilka wcześniej zawartych transakcji, zaprezentowanych w postępowaniu dowodowym pozwoli wykazać wartość Twoich zdjęć. Skoro wcześniej sprzedawałeś zdjęcia po 100, to w zasadzie brak jest podstaw do przyjęcia przez sąd niższej wartości. Ale pamiętajmy, że każda sprawa jest inna, inny jest stan faktyczny i inne są okoliczności towarzyszące naruszeniu. W uzasadnieniu cytowanego wyroku Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uznał, że „W rozpoznawanej sprawie ustalenie wysokości takiego wynagrodzenia było znacznie utrudnione, gdyż powód – fotograf amator, nigdy nie sprzedawał swoich zdjęć, a strona pozwana takich zdjęć nie kupowała. (…) Powód nie zajmuje się profesjonalnie fotografią artystyczną, nie wykonuje zdjęć na zamówienia klientów ani ich nie sprzedaje. Jak sam wskazał fotografią para się amatorsko i okazjonalnie. Ukończył kurs “Weekendowej Akademii Fotografii” organizowany przez Redakcję “Gazety Wyborczej”, co niewątpliwie przysporzyło mu wiedzy na temat jego hobby, ale nie świadczy samo przez się o posiadaniu umiejętności zawodowych artystów fotografików zrzeszonych w ZPAF. (…) Z całym szacunkiem dla umiejętności i zainteresowań hobbystycznych powoda stwierdzić ponadto należy, że przedmiotowe zdjęcia nie odznaczają się jakąś szczególnie istotną wartością artystyczną, nowatorstwem środków artystycznego wyrazu, wyjątkowym nakładem inwencji twórczej czy wysiłku realizatorskiego ze strony powoda, a te okoliczności niewątpliwie wpływają na wysokość wynagrodzenia należnego za wykorzystanie zdjęć. Wykonane przez powoda zdjęcia rejestrują radosną zabawę młodych ludzi, barwny uliczny tłum, stąd argumenty wskazane przez Sąd I instancji przemawiające za przyjęciem za podstawę określenia wynagrodzenia powoda 20% stawki zawodowych artystów fotografików są racjonalne, logiczne oraz zgodne z zasadami doświadczenia życiowego.
Warto o tym pamiętać wytaczając armaty przeciwko naruszającemu, bo w innym wypadku może dojść do sytuacji, w której zasądzone odszkodowanie będzie dużo niższe niż poniesione przez Ciebie koszty sądowe oraz koszty jakie będziesz zobowiązany zwrócić przeciwnikowi procesowemu. Tu wchodzimy w meandry prawa procesowego. Jeżeli żądałeś w pozwie 100, a sąd zasądził na Twoją rzecz 20, to w rzeczywistości wygrałeś tylko w 20%, a Twój przeciwnik w 80% (koszty sądowe i koszty pełnomocnika liczone będą jednak od wartości 100).