Happy end

Update: Tekst nieaktualny, ze względu na zmiany, jakie weszły w życie z dniem 26.12.2014. Patrz tekst: „Rękojmia po nowemu”.

* * * * *

Dzisiaj zakończę story opisanego w Pobożne życzenie, czy też prawo konsumenta. Czasami zdarza się cud, a czasami sprzedawca po prostu jest uczciwy. Historia dominikowego monitora zakończyła się happy endem. Gentlemani rozstają się. Dominik odzyskał kasę, a sprzedawca dobrą reputację.  Historia numer dwa opisana w pierwszej części kończy się więc szczęśliwie.  Nie zawsze jednak każda historia kończy się tak, jak obie opisane na F-lex. Dlatego dzisiaj dokończmy rozważania dotyczące reklamacji konsumenckiej.

Poprzednim razem zgłosiliśmy nasze żądanie do sprzedawcy. Przypomnieć należy, że ten ma 14 dni na ustosunkowanie się do naszego żądania. Upływ tego czasu jest jednoznaczny z tym, że uznaje, iż sprzedany towar jest niezgodny z umową oraz że spełni nasze żądanie.  Jak liczyć ten termin? Dzień, w którym wręczyłeś swoje żądanie nie jest wliczany. Zaczynamy od dnia następnego, zgodnie z regułą wynikającą z art. 111 § 2 kodeksu cywilnego (Jeżeli początkiem terminu oznaczonego w dniach jest pewne zdarzenie, nie uwzględnia się przy obliczaniu terminu dnia, w którym to zdarzenie nastąpiło). Ustawa nie określa w jakiej formie (pisemnie, faxem, ustnie) ma być przekazane stanowisko sprzedawcy. Ma więc on wiele możliwości powiadomienia o swojej decyzji (z powodów dowodowych z pewnością będzie chciał to zrobić w formie pisemnej).  Jeżeli wyśle pocztą, to nie liczy się data nadania, a data kiedy miałeś możliwość zapoznania się z korespondencją (tu jest trochę inaczej, niż w różnych postępowaniach sądowych, gdzie liczy się data nadania na poczcie). W obrocie cywilnym należy zastosować kolejną ogólną regułę, wynikającą z przepisu art. 61 k.c., zgodnie z którą oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią.

Jeżeli dostaliśmy odpowiedź i jest ona na dodatek dla nas pomyślna, to sprawa zakończy się pewnie jak z monitorem Dominika. Co jednak, gdy nie ma odpowiedzi lub jest dla nas negatywna? Odpowiedź negatywna, to zapowiedź kłopotów, bo prawdopodobnie nie obędzie się bez sądu. A sąd dla konsumenta oznacza zazwyczaj sporo straconego czasu i zszarganych nerwów oraz wydatek finansowy. Brak odpowiedzi, to nadal wielka niewiadoma, bo albo zakończy się szybko i pozytywnie, albo będzie trzeba się użerać ze sprzedawcą. W swoim pierwotnym piśmie skierowanym do sprzedawcy mogłeś chcieć żądać naprawy towaru lub wymiany na nowy, co wynika z art. 8 ust. 1. Ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz zmianie Kodeksu cywilnego.

Sprzedawca mógł odmówić zadośćuczynieniu żądaniu ze względu na to, że naprawa albo wymiana jest niemożliwa lub wymaga nadmiernych kosztów. Taka odmowa sprzedawcy uprawnia Cię do żądania obniżenia ceny lub umożliwia odstąpienie od umowy. Nie będziesz miał jednak prawa do odstąpienia od umowy w sytuacji, gdy niezgodność jest nieistotna. Nie jest oczywiście nigdzie wyjaśnione, na czym ma polegać nieistotność. Mogę przypuszczać, że mój feler w D700 można byłoby uznać właśnie za nieistotny, bo przecież aparat funkcjonował również  z tym felerem (przypomnę, że chodziło o niewyświetlanie  się prawidłowo tylko części jednego ze szczebelków drabinki ekspozycji).  Ustawa przewiduje jeszcze dwie inne sytuacje pozwalające Ci żądać obniżenia wynagrodzenia lub odstąpić od umowy, a mianowicie w sytuacji, gdy sprzedawca nie zdoła uczynić zadość twojemu żądaniu w odpowiednim czasie lub gdy naprawa albo wymiana narażałaby kupującego na znaczne niedogodności.  Mając na uwadze, że „odpowiedni czas” może być różny dla różnych towarów, ustawodawca stara się udzielić nam pewnych wskazówek. Przy określaniu odpowiedniego czasu naprawy lub wymiany uwzględnia się rodzaj towaru i cel jego nabycia.

Jak odstąpić. Skierować do sprzedawcy pismo, że w związku z (tu odpowiednie przyczyny wpisać) odstępuje się od umowy sprzedaży.  Złożenie takiego oświadczenia ma taki skutek, jakbyś nigdy nie zawarł umowy i sprzedawca zobowiązany jest zwrócić Ci całą zapłaconą za towar kwotę.

Sprawy te nie są proste. Poza pomocą u prawnika możesz jej również szukać u powiatowego rzecznika konsumentów. Powiatowy rzecznik konsumentów zgodnie z art. 633kodeksu postępowania cywilnego może w Twoim imieniu nawet pozwać sprzedawcę .

Na koniec jak zawsze garść przydatnych paragrafów:
Kodeks cywilny
Art. 61. § 1. Oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią. Odwołanie takiego oświadczenia jest skuteczne, jeżeli doszło jednocześnie z tym oświadczeniem lub wcześniej.
§ 2. Oświadczenie woli wyrażone w postaci elektronicznej jest złożone innej osobie z chwilą, gdy wprowadzono je do środka komunikacji elektronicznej w taki sposób, żeby osoba ta mogła zapoznać się z jego treścią.

Art. 111. § 2. Jeżeli początkiem terminu oznaczonego w dniach jest pewne zdarzenie, nie uwzględnia się przy obliczaniu terminu dnia, w którym to zdarzenie nastąpiło.

Kodeks postępowania cywilnego
Art. 633. W sprawach o ochronę interesów konsumentów powiatowy (miejski) rzecznik konsumentów może wytaczać powództwa na rzecz obywateli, a także wstępować, za zgodą powoda, do postępowania w tych sprawach w każdym jego stadium.

Szczególne warunki sprzedaży konsumenckiej oraz zmiana Kodeksu cywilnego.
Art. 8. 1. Jeżeli towar konsumpcyjny jest niezgodny z umową, kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy, chyba że naprawa albo wymiana są niemożliwe lub wymagają nadmiernych kosztów. Przy ocenie nadmierności kosztów uwzględnia się wartość towaru zgodnego z umową oraz rodzaj i stopień stwierdzonej niezgodności, a także bierze się pod uwagę niedogodności, na jakie naraziłby kupującego inny sposób zaspokojenia.
2. Nieodpłatność naprawy i wymiany w rozumieniu ust. 1 oznacza, że sprzedawca ma również obowiązek zwrotu kosztów poniesionych przez kupującego, w szczególności kosztów demontażu, dostarczenia, robocizny, materiałów oraz ponownego zamontowania i uruchomienia.
3. Jeżeli sprzedawca, który otrzymał od kupującego żądanie określone w ust. 1, nie ustosunkował się do tego żądania w terminie 14 dni, uważa się, że uznał je za uzasadnione.
4. Jeżeli kupujący, z przyczyn określonych w ust. 1, nie może żądać naprawy ani wymiany albo jeżeli sprzedawca nie zdoła uczynić zadość takiemu żądaniu w odpowiednim czasie lub gdy naprawa albo wymiana narażałaby kupującego na znaczne niedogodności, ma on prawo domagać się stosownego obniżenia ceny albo odstąpić od umowy; od umowy nie może odstąpić, gdy niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową jest nieistotna. Przy określaniu odpowiedniego czasu naprawy lub wymiany uwzględnia się rodzaj towaru i cel jego nabycia.

Wezwanie

Dzisiaj zamiast teoretycznej paplaniny, coś co może przydać się każdemu. 🙂

WEZWANIE DO ZANIECHANIA NARUSZEŃ PRAW AUTORSKICH

Wzywam Pana/Panią/……. do niezwłocznego zaniechania naruszeń majątkowych praw autorskich, polegających na publikacji zdjęć ……………………………………………….., na portalu pod adresem WWW ………………………  .
Materiały te publikowane są/były pod adresem WWW……………………………………  i są przedmiotem moich majątkowych praw autorskich.

Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 1994r. Nr 24, poz. 83, z późn. zm.) jako autorowi przysługuje mi wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu. Nie ulega wątpliwości, że opublikowane przez ……………… zdjęcie/a stanowią utwór w rozumieniu powyższej ustawy i podlegają ochronie na mocy jej przepisów. Zamieszczając je w portalu bez mojej zgody oraz bez uiszczenia należnego wynagrodzenia dopuścił się Pan/Pani/………….. naruszenia majątkowych praw autorskich, co uzasadnia ich ochronę z zastosowaniem środków przewidzianych we wspomnianej ustawie.

W związku z powyższym, w celu usunięcia skutków naruszenia na podstawie art. 79 ust. 1 pkt 2 i 3 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach, pokrewnych wzywam Pana/Panią …………….. do:

a) usuniecie zdjęć mojego autorstwa ze strony ………
b) zamieszczenia w terminie 7 dni od dnia otrzymania niniejszego wezwania na głównej stronie Waszego portalu stosownego oświadczenia zawierającego przeprosiny oraz informacje dotyczące autorstwa opublikowanych materiałów (zdjęć) / o treści: „……..” oraz
c) naprawienia wyrządzonej szkody poprzez zapłatę w terminie 7 dni od daty otrzymania niniejszego wezwania odszkodowania w wysokości …………. zł, która to kwota stanowi trzykrotność wynagrodzenia należnego mi tytułem udzielenia zgody na korzystanie ze wspomnianych utworów.

Przypominam, że powyższy czyn stanowi podstawę odpowiedzialności karnej przewidzianej przepisami art. 116 § 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
Jednocześnie informuję, że w przypadku niezastosowania się do niniejszego wezwania we wskazanym terminie będę zmuszony wystąpić na drogę sądową.
Poniższe wezwanie jest ostatecznym wezwaniem przedsądowym.

Z poważaniem

…………………………..

Wezwanie najlepiej wysłać listem poleconym za potwierdzeniem odbioru, dzięki czemu będziesz miał dowód, że adresat otrzymał przesyłkę

A tutaj znajdziesz paragrafy, o których piszesz w wezwaniu.

Art. 79. 1. Uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa:
1)  zaniechania naruszania;
2)  usunięcia skutków naruszenia;
3)  naprawienia wyrządzonej szkody:
a)  na zasadach ogólnych albo
b)  poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu;
4)  wydania uzyskanych korzyści.
2. Niezależnie od roszczeń, określonych w ust. 1, uprawniony może się domagać:
1)  jednokrotnego albo wielokrotnego ogłoszenia w prasie oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie lub podania do publicznej wiadomości części albo całości orzeczenia sądu wydanego w rozpatrywanej sprawie, w sposób i w zakresie określonym przez sąd;
2)  zapłaty przez osobę, która naruszyła autorskie prawa majątkowe, odpowiedniej sumy pieniężnej, nie niższej niż dwukrotna wysokość uprawdopodobnionych korzyści odniesionych przez sprawcę z dokonanego naruszenia, na rzecz Funduszu, o którym mowa w art. 111, gdy naruszenie jest zawinione i zostało dokonane w ramach działalności gospodarczej wykonywanej w cudzym albo we własnym imieniu, choćby na cudzy rachunek..

Wielka WYPRZ

 

Większości „Wielka WYPRZ” kojarzy się z reklamą pewnej sieci telefonii komórkowej. Dzisiaj nie będzie jednak ani o reklamie ani o telefonach. Nie będzie nawet nic o prawie. Po prostu Wielka WYPRZ.  Nowe zakupy oraz przegląd szafy ze sprzętem foto stał się asumptem do sprzedaży kilku zbędnych klamotów ;-). Są to fajne klamoty, niezniszczone, z niewielkimi śladami używania. Większość z nich towarzyszyła mi w moich fotograficznych wojażach.

Klamot numer 1 to plecak fotograficzny Tamrac Expedition 4x.  Był to mój pierwszy plecak foto z prawdziwego zdarzenia. Dobrze wykonany, solidny plecak. Mieści się w nim lustrzanka z obiektywem (do 70-200 f/2.8), 3-4 obiektywy, lampa błyskowa i inne akcesoria. Wymiary: zewnętrzne: 31x 24 x 36 cm, wewnętrzne: 25 x 13 x 28 cm (spełnia wymiary bagażu podręcznego linii lotniczych!). Plecak posiada masywne, usztywnione gęstą pianką ścianki i twarde, wzmocnione plastikiem dno. System ruchomych przegród w komorze głównej umożliwia dowolną konfigurację przestrzeni, w zależności od posiadanego sprzętu. Ofertę klamora nr jeden znajdziesz TU.

Tamrac Expeditin 4x

Dopóki w stajni było D70s, a potem D200 i dwa średnie szkiełka 4x wystarczał, aż zanadto. Potem przyszły kolejne Nikony coraz bardziej wypasione, coraz więcej szkła i gadżetów i 4x stał się za mały, gdy trzeba było zapakować wszystko. Nastała wiec era klamota nr 2.

Klamot nr 2 to plecak fotograficzny Tamrac Expedition 6x. Solidny klamot, dosłownie i w przenośni. Wielki i masywny, chociaż czasem udający niewiniątko, o czym było w „Rzecz o lataniu, czyli o bagażu i kontroli na lotniskach”. Obleciał ze mną kawał Europy chroniąc dwie profesjonalne lustrzanki i kupę szkiełek. Poza dwoma profesjonalnymi body spokojnie mieści  4-5 obiektywów, lampę błyskową, jak również sporo drobiazgów, typu karty, fility czy akumulatory. Oczywiście jest w nim miejsce też na laptopa. Dlaczego go sprzedaję? Powód nazywa się Think Tank Photo Shape Shifter, który swoją pojemnością nie odbiega od Tamraca Expedition 6x.  Sprzedaż klamora nr 2 odbywa się TU.

Tamrac Expedition 6x

Jest jeszcze klamor nr 3. Też z sekcji transportowej 😉 Tym razem torba. Nie  byle jaka, bo Lowpro Stealth Reporter D550AW. Wielka, mieści jeszcze więcej naszych szpargałów, niż Tamrac Expedition 6x.  Pancerna, ale  wygodna w użyciu. Zazwyczaj towarzyszyła mi jedynie w samochodowych wyprawach foto. Po prostu jak się ją dopakuje na maksa, to jest pieruńsko ciężka. Do samochodu jednak idealna. Jeżeli ktoś byłby zainteresowany, to zapraszam TU.

Lowpro Stealth Reporter D550AW

Uczciwego właściciela poszukuje również nowiutki, nieużywany, oryginalny grip MB-D200. Jak zawiśnie na allegro dodam link, chyba że ktoś wcześniej da znać, że zaopiekowałby się nim. Mam jeszcze wiele innych klamotów, ale to w przyszłości (niedalekiej).

MB-D200

Wesołych Świąt

 

Wesołych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia, samych radosnych chwil, wymarzonych prezentów oraz pomyślności w Nowym 2012 Roku  czytelnikom, przyjaciołom, znajomym oraz całej rodzinie życzy Darek.
Wszystkim pasjonatom fotografii życzę również wspaniałych kadrów, wyśmienitego światła oraz zrozumienia u odbiorców i krytyków.

Jak co roku dzielę się z Wami naszą domową choinką. W tym roku było dużo trudniej niż zwykle. Musiałem prowadzić negocjacje z modelem. Po pierwsze prowadziliśmy dyskusję o tym, jak długo ma siedzieć i to najlepiej nieruchomo (zdecydowanie twierdził, że można by robić te zdjęcia na krótszym czasie) 🙂 Po drugie, nie jest prostą rzeczą przekonać terriera do noszenia czapki, nawet jeżeli jest to czapka Świętego Mikołaja. Dwadzieścia parę minut zajęło nam wynegocjowanie możliwości przeprowadzenia kilkuminutowej sesji. Rezultat poniżej.

PS.
Chciałbym jeszcze podziękować mojej kochanej żonie za wsparcie duchowe, pomoc w korekcie i zawsze dobre słowo. Lidia jest zazwyczaj pierwszym czytelnikiem i srogim recenzentem F-LEXa 🙂

Kolorowanka

Przeglądając dzisiaj internet wpadła mi w oko informacja o synu Michaela Douglasa. Sama informacja nudna i „ani ziębi ani grzeje”. Nawet dziwię się, że w ogóle się pojawiła w TVN. Zaciekawiło mnie coś innego, a mianowicie rysunki z sali rozpraw. Można je zobaczyć TU. W USA nie można filmować ani fotografować oskarżonego i sali rozpraw, za to można szkicować i rozpowszechnić szkice. W Polsce  możliwość filmowania istnieje, należy jednak uzyskać zgodę sądu. O fotografowaniu i filmowaniu oraz publikacji wizerunku z sali rozpraw było już w  „Delikwencie”, gdzie omawiany był art. 13 prawa prasowego.  Przypomnę tylko, że zgoda sądu na nagrywanie przez media fragmentu rozprawy (na podstawie art. 357 kodeksu postępowania karnego), nie jest jednoznaczna ze zgodą na publikację wizerunku oskarżonego (art. 13 prawa prasowego). Mając zgodę na nagrywanie będzie można pokazać sędziego bądź prokuratora. Na publikację wizerunku oskarżonego, pełnomocnika, czy też świadków trzeba mieć ich zgodę.  Jeżeli nie pamiętasz, jakie są konsekwencje braku zgody, to zajrzyj do „Delikwenta” .

Wróćmy jednak do rysunków przedstawiających oskarżonego. Czy nasze przepisy w tym zakresie są inne? Czy można robić ołówkiem portret na sali rozpraw? Czy można taki rysunek później opublikować? Z rysowaniem nie ma kłopotu. Sprawy w sądzie zazwyczaj są jawne dla publiczności. Każdy może sobie siedzieć i przysłuchiwać się rozprawie (no chyba, że została wyłączona jawność). Jeżeli można być na sali rozpraw, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby zrobić rysunek.  I tu wracamy do kwestii wizerunku. Jako osoba, która naszkicowała oskarżonego, jesteś w takiej samej sytuacji, jak media, które mają zgodę na rejestrację przebiegu rozprawy, a nie maja zgody na publikację wizerunku oskarżonego. Pamiętać trzeba, że „Wizerunek, to wytwór niematerialny, który za pomocą środków plastycznych przedstawia rozpoznawalną podobiznę danej osoby (lub danych osób). Wizerunek utrwalony może być przez malarski portret, rysunek, fotografię.”(J.Barta, Prawo autorskie i prawa pokrewne. Komentarz, Lex 2011). Elementarną cechą wizerunku jest rozpoznawalność przedstawionej osoby. Dlatego nie na każdym rysunku będziemy mieli do czynienia z wizerunkiem.  Portret Andrzeja vel Amaśka zrobiony przez jego dwuletnią wnuczkę (z pewnością najpiękniejszy z możliwych) nie będzie spełniał raczej kryteriów wizerunku.  🙂 Dajmy spokój Andrzejowi. wróćmy jednak do młodego Douglasa.  W Polsce publikacja takiego rysunku bez zgody sądu lub samego oskarżonego nie byłaby możliwa ze względu na treść art. 13. prawa prasowego.

Bohaterem dzisiejszej notatki nie jest jednak Douglas, a wizerunek. Chciałem bowiem zwrócić Wam uwagę na fakt, że można go utrwalić nie tylko za pomocą aparatu fotograficznego lub kamery.

PS. Wszystkim amatorom nagrywania po kryjomu na dyktafon radzę omijać stan Illinois.

Pobożne życzenie, czy też prawo konsumenta

Update: Tekst nieaktualny, ze względu na zmiany, jakie weszły w życie z dniem 26.12.2014. Patrz tekst: „Rękojmia po nowemu”.

* * * * *

Dzisiaj dalsze zakupowe perypetie konsumenta. Kilka słów na temat niezgodności towaru z umową. Kwestie te regulowane są w tej samej ustawie, która przywołana była w „Konsumencie”. Niezgodność towaru z umową może mieć miejsce zarówno w przypadku kupna w internecie, jak i u tradycyjnego sprzedawcy w sklepie.

Kupując sprzęt masz kilka dróg dochodzenia swoich praw, gdy okaże się on wadliwy, uszkodzony lub niepełnosprawny. Możesz skorzystać z praw wynikających z rękojmi, gwarancji lub właśnie z dobrodziejstwa ustawy z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego.
W teorii działanie powyższej ustawy wygląda bardzo ładnie. Praktyka nie jest już taka różowa. Dwa zakupy, w dwóch różnych sklepach, różny towar (ale mający związek z szeroko pojętą fotografią), dwóch gentlemanów i dwa odmienne zachowania sprzedawcy. Jednym z kupujących jestem ja (D700 kupowane w Euro AGD przez internet), drugim kolega kupujący bardzo drogi profesjonalny monitor w dosyć znaczącym na rynku sklepie internetowym, mającym również swoje „placówki stacjonarne”.
W obu przypadkach chodzi o towar, z którym coś jest nie tak. To coś nie tak, w przypadku Nikona to w zasadzie pierdoła – nieświecący cały szczebelek w drabince w wyświetlaczu oraz zaciapana matryca. U kolegi „coś nie tak” to dziwnie świecący dół monitora.
Oba przypadki różne. Mój zakup droższy, ale feler to drobiazg, z którym da się żyć. Monitor tańsza zabawka, ale wcale nietania (niezłą półprofesjonalną lustrzankę za jego wartość można by kupić), za to feler dużo większego kalibru.

Zacznijmy od podstaw zgłoszenia roszczenia. Przywołana ustawa w art. 4. ust. 1. stanowi, że sprzedawca odpowiada wobec kupującego, jeżeli towar konsumpcyjny w chwili jego wydania jest niezgodny z umową; w przypadku stwierdzenia niezgodności przed upływem sześciu miesięcy od wydania towaru domniemywa się, że istniała ona w chwili wydania. Należy zwrócić uwagę, że towar musi być niewłaściwy w chwili wydania. Nie oznacza to, że masz obowiązek zbadać towar i zgłosić swe roszczenie w chwili wydania, ale sama niewłaściwość musi mieć miejsce już przy odbiorze. Należy jednak pamiętać, że w przypadku „opornego” sprzedawcy, to na konsumencie ciąży obowiązek wykazania, że niezgodność miała miejsce w chwili wydania. Ustawodawca polski (w ślad za dyrektywą UE) stara się jednak ulżyć konsumentowi wprowadzając domniemanie istnienia niezgodności towaru w chwili wydania, jeżeli konsument stwierdził ją w ciągu 6 miesięcy. Oczywiście niezgodność towaru z umową można stwierdzić również później, ale wtedy nie działa już zasada domniemania i ciężar dowodu będzie po Twojej stronie. W tym miejscu tylko pragnę wspomnieć, że domniemanie to nie oznacza, że sprawę będziesz miał załatwioną pozytywnie przez sprzedawcę. Domniemanie z art. 4 ust. 1 jest domniemaniem wzruszalnym, tak więc sprzedawca może przedstawić dowód, z którego będzie wynikało, że wada powstała już po wydaniu.

Znając już podstawę prawną możemy wrócić do naszych zakupów. W Euro AGD, w którym odbierałem aparat, Pan Sprzedawca bez szemrania wyjął tonę druków dotyczących „reklamacji konsumenckich” i krok po kroku, wypełnił ją przy moim wsparciu, zapisał moje żądanie, przejrzał sprzęt, potwierdził jego odbiór, dał stosowny kwit. Poinformował co dalej się będzie działo z reklamacją, jak również zapewnił , że w ciągu 14 dni dostanę stanowisko sklepu. Tak się też stało. Już po 3 dniach miałem odpowiedź, że sprzedawca uznaje moje roszczenie i Nikon już jest na ul. Postępu w Warszawie (dla niewtajemniczonych – tam jest ten słynny serwis przez jednych przeklinany, a przez innych wychwalany pod niebiosa). Tydzień później aparat wrócił , wymienili cały wizjer z wyświetlaczem, za to matrycę jeszcze bardziej zapaprali. Teraz drugi sprzedawca, ten od monitora. Niby chce pomóc. Wymiana e-maili, ba nawet wymiana monitora na kolejny. Miło co? Miło by było, gdyby kolejny monitor też nie był felerny. Tu już sprzedawca nie był taki miły. Druków nie ma. Co robić? Nie trzeba żadnych druków. Najzwyczajniej w świecie trzeba zgłosić roszczenie na piśmie i już. W piśmie musimy wyraźnie wskazać, czego oczekujemy od sprzedawcy i na czym polega niezgodność towaru z umową. Mamy do wyboru dwa żądania: doprowadzenie towaru do stanu zgodnego z umową poprzez jego naprawienie, bądź wymianę towaru na nowy. O wyborze załatwienia sprawy zasadniczo decyduje konsument. Brak ustosunkowania się sprzedawcy do reklamacji w ciągu 14 dni od jej otrzymania jest jednoznaczny z uznaniem zgłoszonego żądania. Jest jednak jeden niuans. Termin ten dotyczy ustosunkowania się sprzedawcy do żądania, nie jest to termin, w którym dostaniemy naprawiony sprzęt lub nowy egzemplarz.

O dalszych perypetiach monitora, rozpatrywaniu reklamacji konsumenckiej i odstąpieniu od umowy już wkrótce. 🙂

Garść paragrafów:
Art. 4. 1. Sprzedawca odpowiada wobec kupującego, jeżeli towar konsumpcyjny w chwili jego wydania jest niezgodny z umową; w przypadku stwierdzenia niezgodności przed upływem sześciu miesięcy od wydania towaru domniemywa się, że istniała ona w chwili wydania.
2. W przypadku indywidualnego uzgadniania właściwości towaru konsumpcyjnego domniemywa się, że jest on zgodny z umową, jeżeli odpowiada podanemu przez sprzedawcę opisowi lub ma cechy okazanej kupującemu próbki albo wzoru, a także gdy nadaje się do celu określonego przez kupującego przy zawarciu umowy, chyba że sprzedawca zgłosił zastrzeżenia co do takiego przeznaczenia towaru.
3. W przypadkach nieobjętych ust. 2 domniemywa się, że towar konsumpcyjny jest zgodny z umową, jeżeli nadaje się do celu, do jakiego tego rodzaju towar jest zwykle używany, oraz gdy jego właściwości odpowiadają właściwościom cechującym towar tego rodzaju. Takie samo domniemanie przyjmuje się, gdy towar odpowiada oczekiwaniom dotyczącym towaru tego rodzaju, opartym na składanych publicznie zapewnieniach sprzedawcy, producenta lub jego przedstawiciela; w szczególności uwzględnia się zapewnienia, wyrażone w oznakowaniu towaru lub reklamie, odnoszące się do właściwości towaru, w tym także terminu, w jakim towar ma je zachować.
4. Na równi z zapewnieniem producenta traktuje się zapewnienie osoby, która wprowadza towar konsumpcyjny do obrotu krajowego w zakresie działalności swojego przedsiębiorstwa, oraz osoby, która podaje się za producenta przez umieszczenie na towarze swojej nazwy, znaku towarowego lub innego oznaczenia odróżniającego.

Art. 8. 1. Jeżeli towar konsumpcyjny jest niezgodny z umową, kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy, chyba że naprawa albo wymiana są niemożliwe lub wymagają nadmiernych kosztów. Przy ocenie nadmierności kosztów uwzględnia się wartość towaru zgodnego z umową oraz rodzaj i stopień stwierdzonej niezgodności, a także bierze się pod uwagę niedogodności, na jakie naraziłby kupującego inny sposób zaspokojenia.
2. Nieodpłatność naprawy i wymiany w rozumieniu ust. 1 oznacza, że sprzedawca ma również obowiązek zwrotu kosztów poniesionych przez kupującego, w szczególności kosztów demontażu, dostarczenia, robocizny, materiałów oraz ponownego zamontowania i uruchomienia.
3. Jeżeli sprzedawca, który otrzymał od kupującego żądanie określone w ust. 1, nie ustosunkował się do tego żądania w terminie 14 dni, uważa się, że uznał je za uzasadnione.
4. Jeszcze nie tym razem 😉

Konsument

Kupujesz wymarzoną lustrzankę w sklepie internetowym. Istotne jest, czy kupujesz ją jako Pan Kowalski, czy przedsiębiorca Kowalski. Jako Pan Kowalski jesteś w świetle prawa konsumentem, a ten ma więcej przywilejów i praw, niż przedsiębiorca. Ustawodawca uznał, że przedsiębiorca to profesjonalista, a od profesjonalisty należy więcej wymagać. Zwykły zjadacz chleba postrzegany jest trochę jako osoba, która wymaga szczególnej troski. No cóż, tak jest nie tylko u nas, ale w całej UE.

 

 

 

 

Podczas zakupów internetowych ważne jest, aby pamiętać o regulacjach zawartych w ustawie z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (Dz.U. nr 22, poz. 271 z późn. zm). Daje ona konsumentowi prawo odstąpienia od umowy. Kupując w sklepie internetowym mamy prawo od umowy odstąpić. W jaki sposób się to robi? Wysyłając pisemne oświadczenie o odstąpieniu od umowy. Mamy na to 10 dni liczone od dnia wydania towaru.

W regulaminach sklepów internetowych często jest zastrzeżenie „Klient może w terminie 10 dni od daty otrzymania towaru odstąpić od umowy rezygnując z towaru zakupionego w sklepie internetowym. Zwracany towar nie może być używany ani uszkodzony, a także musi posiadać oryginalne opakowanie. Klient dokonuje zwrotu produktu na swój koszt.” Rozumiem właściciela sklepu, konsument kupiłby kamerę wideo, następnie sfilmował wesele, a potem ją oddał. Każdy by się buntował. Zwracam jednak uwagę, że termin do odstąpienia od umowy liczy się od dnia wydania towaru. Zakładając racjonalność ustawodawcy (a tak się zakłada dokonując wykładni prawa), to nie bez przyczyny nakazuje on liczyć termin do odstąpienia od daty wydania towaru, a nie od daty zawarcia umowy w internecie. Te 10 dni mam po to, aby się upewnić, czy sprzęt mi odpowiada. Nie można bowiem sądzić, że postawię sobie na biurku pudełko z nieotwartym nowiuśkim Nikonem D4 i będę się zastanawiał odstąpić od umowy, czy też nie odstąpić. Może rzucić monetą, albo zagrać w marynarza? No nie! Otwieram pudełko i testuję sprzęt. Po 3 dniach stwierdzam, że to zakup bez sensu, bo mój stary D3s nadal jest dobry, a parametry ma niezgorsze niż ten nowy D4, który kupiłem „podjarany” super ofertą „minus 3% od ceny + raty 0%” o 3:13 w nocy. Co robię? Wysyłam pisemne oświadczenie do sklepu o odstąpieniu od umowy. Skutki takiego oświadczenia są takie, że uznaje się iż umowa nie została zawarta. Co dalej? Odsyłam aparat w oryginalnym pudełku, z wszystkimi elementami do sklepu, a sklep zobowiązany jest zwrócić mi pieniądze. Ustawa stanowi, że powinno się to odbyć niezwłocznie, nie później jednak niż w ciągu 14 dni.

Tyle teoria, z praktyką bywa różnie, wystarczy przejrzeć regulaminy sklepów internetowych.

Garść paragrafów:
Art. 7. 1.Konsument, który zawarł umowę na odległość, może od niej odstąpić bez podania przyczyn, składając stosowne oświadczenie na piśmie w terminie dziesięciu dni, ustalonym w sposób określony w art. 10 ust. 1. Do zachowania tego terminu wystarczy wysłanie oświadczenia przed jego upływem.
2. Nie jest dopuszczalne zastrzeżenie, że konsumentowi wolno odstąpić od umowy za zapłatą oznaczonej sumy (odstępne).
3. W razie odstąpienia od umowy umowa jest uważana za niezawartą, a konsument jest zwolniony z wszelkich zobowiązań. To, co strony świadczyły, ulega zwrotowi w stanie niezmienionym, chyba że zmiana była konieczna w granicach zwykłego zarządu. Zwrot powinien nastąpić niezwłocznie, nie później niż w terminie czternastu dni. Jeżeli konsument dokonał jakichkolwiek przedpłat, należą się od nich odsetki ustawowe od daty dokonania przedpłaty.

Art. 10. 1. Termin dziesięciodniowy, w którym konsument może odstąpić od umowy, liczy się od dnia wydania rzeczy, a gdy umowa dotyczy świadczenia usługi – od dnia jej zawarcia.
2. W razie braku potwierdzenia informacji, o których mowa w art. 9 ust. 1, termin, w którym konsument może odstąpić od umowy, wynosi trzy miesiące i liczy się od dnia wydania rzeczy, a gdy umowa dotyczy świadczenia usługi – od dnia jej zawarcia. Jeżeli jednak konsument po rozpoczęciu biegu tego terminu otrzyma potwierdzenie, termin ulega skróceniu do dziesięciu dni od tej daty.
3. Jeżeli strony nie umówiły się inaczej, prawo odstąpienia od umowy zawartej na odległość nie przysługuje konsumentowi w wypadkach:
1) świadczenia usług rozpoczętego, za zgodą konsumenta, przed upływem terminu, o którym mowa w art. 7 ust. 1,
2) dotyczących nagrań audialnych i wizualnych oraz zapisanych na informatycznych nośnikach danych po usunięciu przez konsumenta ich oryginalnego opakowania,
3) umów dotyczących świadczeń, za które cena lub wynagrodzenie zależy wyłącznie od ruchu cen na rynku finansowym,
4) świadczeń o właściwościach określonych przez konsumenta w złożonym przez niego zamówieniu lub ściśle związanych z jego osobą,
5) świadczeń, które z uwagi na ich charakter nie mogą zostać zwrócone lub których przedmiot ulega szybkiemu zepsuciu,
6) dostarczania prasy,
7) usług w zakresie gier hazardowych.

Producent

Poprzednio wspominałem, że posiadacz lustrzanki może stać się nie tylko twórcą, ale również producentem. Producent, to brzmi nawet lepiej niż twórca. 🙂 A wszystko przez fakt, że coraz to więcej lustrzanek ma opcję rejestracji zarówno obrazu jak i dźwięku (czyli po prostu opcję filmowania). Dzisiaj o kolejnych prawach pokrewnych – prawie do fonogramu i prawie do wideogramu. Ustawa rozróżnia dwa pojęcia: fonogram i wideogram. Fonogramem jest pierwsze utrwalenie warstwy dźwiękowej wykonania utworu albo innych zjawisk akustycznych (art. 94 ust. 1). Natomiast  wideogramem jest pierwsze utrwalenie sekwencji ruchomych obrazów, z dźwiękiem lub bez, niezależnie od tego, czy stanowi ono utwór audiowizualny (art. 94 ust. 2). Jak widać do powstania jednego z nich wystarczy rzeczywiście lustrzanka z opcją nagrywania dźwięku lub dźwięku  i obrazu. Ustawa nie rozstrzyga wprost, kto jest producentem. Zawiera jednak domniemanie, że jest nim osoba, pod której nazwiskiem lub firmą (nazwą) fonogram lub wideogram został po raz pierwszy sporządzony. Czyli bez dwóch zdań będziesz to Ty. Oczywiście nie zawsze, bo jeżeli robisz to w ramach swoich obowiązków pracowniczych, to producentem będzie pracodawca.

Zwróćmy uwagę, że fonogramem może być zapis szumu ulicy, odgłos klekoczących bocianów lub koncert kapeli podwórkowej. Fonogram nie musi być rejestracją utworu w rozumieniu Ustawy. Oczywiście nagranie warstwy dźwiękowej utworu też będzie fonogramem.

Z wideogramem sprawa jest bardziej zawiła. Niektóre wideogramy mogą być utworami i wtedy podlegają one ochronie jak każdy inny rodzaj utworu (zarknij do art. 1 ust. 2 aby przypomnieć sobie, jakie rodzaje utworów zna Ustawa). Będziemy mieli  wtedy do czynienia zarówno z ochroną osobistych, jak  i majątkowych praw autorskich, a nie jedynie z prawami pokrewnymi. Należy bowiem rozróżnić pojęcie wideogramu od pojęcia utworu audiowizualnego. Każdy utwór audiowizualny będzie wideogramem, natomiast nie każdy wideogram będzie utworem audiowizualnym. Z pewnością utworem audiowizualnym będzie film fabularny czy kinowy (szerzej utwory kinematograficzne), filmy rysunkowe czy filmy reklamowe.  Jak zapewne pamiętacie immanentną cechą utworu jest element twórczy.  Dla przypomnienia:

Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór).
2. W szczególności przedmiotem prawa autorskiego są utwory:
9)     audiowizualne (w tym filmowe).

Nakręcona scenka wakacyjna z pewnością będzie wideogramem, ale z małymi szansami na uznanie za utwór audiowizualny. Co wcale nie oznacza, że Twój filmik z wakacji pozbawiony jest ochrony. Tobie jako producentowi przysługuje bowiem wyłączne prawo do rozporządzania i korzystania z wideogramu w zakresie:
1)   zwielokrotniania określoną techniką,
2)   wprowadzenia do obrotu,
3)   najmu oraz użyczania egzemplarzy,
4)   publicznego udostępniania fonogramu lub wideogramu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym.
Takie same prawa przysługują producentowi fonogramu.

W trakcie procesu powstawania wideogramu nie zapomnij o prawach twórców, jak również o prawie do artystycznych wykonań. Trzeba oczywiście przywołać również kwestię zgody na publikację wizerunku.

Uliczny grajek

“Nagrywanie dźwięku podczas ulicznych występów muzycznych i użycie tego do ilustracji pokazów slajdów”. Temat dawno już „nadany” przez Piotra, ale przeleżał sporo czasu w szufladzie.

 

 

 

 

 

 

 

 

Czas więc zająć się prawami do artystycznych wykonań (Rozdział 11 Ustawy). Temat wydaje się prosty. A wcale nie jest, dlatego dzisiaj będzie jeszcze bardziej zawile, niż zwykle ;-). Wszystko przez to, że za każdym razem trzeba będzie sobie odpowiedzieć, czy dane uliczne wystąpienie muzyków należy uznać za artystyczne wykonanie.

Art. 85. 1. Każde artystyczne wykonanie utworu lub dzieła sztuki ludowej pozostaje pod ochroną niezależnie od jego wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia.
2. Artystycznymi wykonaniami, w rozumieniu ust. 1, są w szczególności: działania aktorów, recytatorów, dyrygentów, instrumentalistów, wokalistów, tancerzy i mimów oraz innych osób w sposób twórczy przyczyniających się do powstania wykonania.

Mamy dwie istotne przesłanki do uznania takiego wykonania za artystyczne. Po pierwsze musi być wykonywany utwór w rozumieniu art. 1 Ustawy, po wtóre wykonanie musi mieć charakter artystyczny. I tutaj jest pies pogrzebany. Kto jest w stanie ocenić, czy dane wykonanie ma charakter artystyczny, czy też nie? Na pytanie to nie potrafią wprost odpowiedzieć również najtęższe umysły. Jedno jest w miarę pewne. Nie chodzi tu jedynie o ochronę utworu wykonywanego przez „dyplomowanego” artystę. Ochrona artystycznego wykonania nie jest uzależniona od sposobu wykonania czy wartości. Fałszujący muzyk lub antytalencie wokalne nie pozbawia się ochrony. No chyba, że z tego faktu da się wywieść brak artystycznego wykonania. 🙂 Koncert Perfectu na wrocławskim rynku z pewnością jednak będzie spełniał definicję artystycznego wykonania.
Prawo do artystycznego wykonania jest jednym z tzw. praw pokrewnych, do których zalicza się również:

  • prawa do fonogramów i wideogramów,
  • prawa do nadań programów,
  • prawa do pierwszych wydań oraz wydań naukowych i krytycznych.

Załóżmy, że mamy do czynienia z artystycznym wykonaniem utworu przez muzyka ulicznego. Jego prawa są podobne do praw twórców i można je podzielić na prawa osobiste oraz prawa majątkowe. Artyście wykonawcy przysługuje, w granicach określonych przepisami ustawy, wyłączne prawo do ochrony dóbr osobistych, w szczególności w zakresie:

  •  wskazywania go jako wykonawcy, z wyłączeniem przypadków, gdy pominięcie jest zwyczajowo przyjęte,
  • decydowania o sposobie oznaczenia wykonawcy, w tym zachowania anonimowości albo posłużenia się pseudonimem,
  • sprzeciwiania się jakimkolwiek wypaczeniom, przeinaczeniom i innym zmianom wykonania, które mogłyby naruszać jego dobre imię.

W zakresie praw majątkowych wykonawcy przysługuje wyłączne prawo korzystania z artystycznego wykonania i rozporządzania prawami do niego na następujących polach eksploatacji:

  • w zakresie utrwalania i zwielokrotniania – wytwarzania określoną techniką egzemplarzy artystycznego wykonania, w tym zapisu magnetycznego oraz techniką cyfrową,
  • w zakresie obrotu egzemplarzami, na których artystyczne wykonanie utrwalono – wprowadzania do obrotu, użyczania lub najmu egzemplarzy,
  • w zakresie rozpowszechniania artystycznego wykonania w sposób inny niż w punkcie powyżej – nadawania, reemitowania oraz odtwarzania, chyba że są one dokonywane za pomocą wprowadzonego do obrotu egzemplarza, a także publicznego udostępniania utrwalenia artystycznego wykonania w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym.

Czas na podsumowanie. Czy nagrywając bez zgody dźwięk publicznie występującego muzyka (przy założeniu, że mamy do czynienia z artystycznym wykonaniem) naruszamy jego prawo w zakresie utrwalania artystycznego wykonania? Mając w pamięci prawo dozwolonego użytku, o którym mowa w art. 23 Ustawy, odpowiedź będzie przecząca. Ale dozwolony użytek, jak zapewne pamiętacie jest ograniczony i dotyczy wyłącznie własnego użytku osobistego (np. jako dzwonek w twoim telefonie). Jeżeli jednak będzie on stanowił podkład dźwiękowy prezentacji pokazywanej publicznie, to z pewnością naruszasz prawa wykonawcy. Jak już przywołany został dozwolony użytek, to dzięki niemu można pokusić się o zamieszczenie fragmentu wykonania, powołując się na prawo cytatu (art. 29). Jak się bronić? Najlepiej powtarzać jak mantrę, że nie jest to artystyczne wykonanie.

PS. Swoją drogą (abstrahując od tego czy miałeś zgodę, czy też nie) nagrywając na dyktafon występ ulicznego muzyka mogłeś stać się producentem fonogramu. O tym będzie na F-LEX, ale nie dzisiaj.

Vimeo


PS.28.08.2012. Gdy powstawał ten tekst obowiązywał inny regulamin. Link w tekście odwołuje się do obecnie obowiązującego regulaminu, a nie do regulaminu z dnia publikacji notki.

Czy Vimeo jest lepsze? Wcześniej było już o YT na „Promujemy się na YouTube”, teraz czas zerknąć do regulaminu Vimeo. Dobra wiadomość. Nie ma dwóch regulaminów, jak w przypadku rejestracji na YT. Jest jeden. Od razu kierujemy się do postanowień związanych z prawami autorskimi. Szukamy, szukamy i jest. Punkt 9 –zatytułowany Licence granted by You.
Pobawiłem się w znajdź 10 różnic pomiędzy regulaminem YT a Vimeo. Dziesięciu nie znalazłem, ale kilka jest. Prawda jest taka, że porównywałem w zakresie praw autorskich. 😉
1. Vimeo ma jeden regulamin, rejestracja na YT to zgoda na dwa.
2. Vimeo nie żąda od Ciebie, abyś udzielił mu licencji zbywalnej (z prawem sublicencji). YT zastrzega sobie takie prawo.
3. Użytkownik Vimeo nie może wykorzystywać filmów do celów komercyjnych. Na YT nie ma takiego ograniczenia, dlatego też na portalach komercyjnych mamy zazwyczaj umieszczone  filmiki z YT, a nie z Vimeo.
4. Udzielona na Vimeo licencja „regulaminowa” dla użytkowników dotyczy tylko kwestii związanych z wyświetlaniem kontentu, z akcentem na niekomercyjny cel. Oczywiście możesz udzielić użytkownikom innych licencji, ale to już jest wyłącznie Twoja decyzja.  Regulamin YT zawiera szerszą licencję, gdyż dodatkowo udzielasz zgody na powielanie i rozpowszechnianie filmów, jak również opracowywanie utworów zależnych.
5. Jeżeli chodzi o regulacje prawne, to YT w Polsce przewiduje polskie prawo i jurysdykcję (właściwość) sądów polskich. Vimeo pod tym względem jest mniej seksi. Prawo stanu New York, USA. Sprawy rozstrzygane przed sądem federalnym w Nowym Jorku. Może się okazać, że nie dostaniesz wizy, żeby móc osobiście polecieć i bronić swoich praw.

W przypadku umieszczania filmu na którymkolwiek z serwisów, udzielasz właścicielowi serwisu  licencji. Jednakże licencja na YT jest szersza i przez to mniej korzystna (oczywiście punkt widzenia zależy od punktu siedzenia). Ponadto użytkownik YT może korzystać z Twojego kontentu także w celach komercyjnych, czego nie przewiduje w regulaminie Vimeo. W starciu regulaminów YouTube kontra Vimeo wynik jest 0:2. W pierwszej połowie YT stracił bramkę w związku z zawiłą i „lekko ukrytą” kwestią dwóch regulaminów (było o tym na F-LEX wcześniej),w drugiej połowie zawodnicy Vimeo wykazali się lepszą strategią gry w defensywie (mniej uprawnień dla użytkowników serwisu i samego serwisu) i zdobyli gola z kontrataku.

Reasumując. Z punktu widzenia zamieszczającego film – Vimeo jest lepsze. Natomiast z punktu widzenia użytkowników z pewnością YT.