Inspiracja nie kosztuje

Lodowy Gaudi

Wrócę dzisiaj jeszcze raz do kwestii inspiracji cudzym utworem. Dwukrotnie temat ten gościł na F-LEX, a to za sprawą polskiego procesu o zdjęcie “związanej pary młodych”, jak również pewnego orzeczenia sądu londyńskiego. Pytanie inspiracja czy plagiat pojawia się wielokrotnie?  Oczywiście z powodów zawodowych, przypomnę że mówimy o plagiacie w sensie potocznym. O tym, czym jest plagiat w rozumieniu prawa było w „True story, czyli rzecz o plagiacie”. Wracam do kwestii inspiracji, bo napatoczyło mi się pewne orzeczenie, które wielu z pewnością ucieszy. Sądy warszawskie rozważały kwestię wynagrodzenia za inspirację utworem. Dodatkowo ciekawa sprawa, bo dotyczy „Stawki większej niż życie” oraz beznadziejnego „Halo Hans”. Był taki sitcom. Jeżeli ja, wielbiciel wszelakiego rodzaju sitcomów piszę beznadziejnego, to doprawdy nie dało się tego oglądać :-).  Nie będę zanudzał stanem faktycznym w sprawie, bo i nie on jest tutaj najważniejszy. Jeżeli ktoś jednak chce, albo czuje taki przymus, to niech szuka wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 22 maja 2009 r. (sygn. akt I Aca 212/09). Przytoczę jednak fragmenty uzasadnienia, bo z pewnością są tego warte, a nadto sprawią dużą radochę ludziom, którzy się zainspirowali. Już widzę radość na twarzy autora zaprzyjaźnionego bloga filozoficzno-fotograficznego.

„Wskazać należy, że prawo autorskie wyróżnia dwie grupy utworów: samoistne i zależne. Utwór inspirowany należy do pierwszej z wymienionych grup. To, że utwór samoistny stanowi wynik zainspirowania się przez jego twórcę powstałym wcześniej dziełem oznacza, że elementy twórcze, pochodzące z cudzego dzieła, zostały w nim wykorzystane jako pobudka dla kreowania nowych oryginalnych pomysłów (tak Rafał Golat “Prawa zależne w systemie polskiego prawa autorskiego”, Prawo Spółek, czerwiec 2006 r., str. 47)”

„W doktrynie prawa autorskiego oddziela się wyraźnie “opracowanie cudzego utworu” (utwór zależny) od “utworu inspirowanego” (utwór samoistny). Do tego ostatniego nie stosuje się zatem art. 2 ust. 2, 3 i 5 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Niezależnie zatem od tego, czy majątkowe prawa do dzieła inspirującego istnieją, czy też wygasły, zgoda podmiotu uprawnionego w stosunku do dzieła inspirującego nie jest konieczna nie tylko do stworzenia takiego utworu inspirowanego, ale również do korzystania z takiego utworu i rozporządzania nim. Na egzemplarzach dzieła inspirowanego nie trzeba wymieniać ani twórców, ani tytułu utworu, z którego czerpano inspirację (por. A. Oryl “Utwór inspirowany jako rodzaj utworu samoistnego”, Edukacja Prawnicza nr 1 (94)/2008).”

„W sytuacji zatem, gdy brak było zgody na czerpanie inspiracji z cudzego utworu, uprawniony z utworu inspirującego nie może skutecznie domagać się zapłaty wynagrodzenia od twórcy utworu inspirowanego w trybie art. 79 prawa autorskiego.”

W powyższej sprawie sąd stanął na stanowisku, że za inspirację nie należy się wynagrodzenie na podstawie Ustawy dla twórcy utworu, który stanowił inspirację. Obiecałem, że będzie dzisiaj miło i przyjemnie, to i dotrzymałem słowa. 😉

Zadzwońcie po milicję!

Tworzy się Policję jako umundurowaną i uzbrojoną formację służącą społeczeństwu i przeznaczoną do ochrony bezpieczeństwa ludzi oraz do utrzymywania bezpieczeństwa i porządku publicznego. Do podstawowych zadań Policji należą m.in.:
a) ochrona życia i zdrowia ludzi oraz mienia przed bezprawnymi zamachami naruszającymi te dobra;
b) inicjowanie i organizowanie działań mających na celu zapobieganie popełnianiu przestępstw i wykroczeń oraz zjawiskom kryminogennym i współdziałanie w tym zakresie z organami państwowymi, samorządowymi i organizacjami społecznymi;
c) wykrywanie przestępstw i wykroczeń oraz ściganie ich sprawców.
Tyle przepisy ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r.  o Policji.

Gazeta Wyborcza pyta: Policja winna  kradzieży praw autorskich? Zapłacą za koguta? Z tekstu wynika, że Policja prawdopodobnie użyła nie swojego zdjęcia, na swojej stronie internetowej, jako elementu graficznego layoutu.  Z doniesienia prasowego wynika, że w odpowiedzi do autora zdjęcia komendant powołał się m.in. na prawo dozwolonego użytku.  Pan komendant stara się naciągnąć interpretację przepisów, ale tutaj nie uda mu się wykpić celami bezpieczeństwa publicznego. Trudno bowiem uznać, że layout strony internetowej ma jakikolwiek związek z bezpieczeństwem publicznym. Przepis dotyczący dozwolonego użytku, na który powołuje się Policja brzmi następująco:

Art. 33(2). Wolno korzystać z utworów dla celów bezpieczeństwa publicznego lub na potrzeby postępowań administracyjnych, sądowych lub prawodawczych oraz sprawozdań z tych postępowań.

Warte podkreślenia jest to, że przepis ten nie określa kręgu podmiotów, które są uprawnione do korzystania z tego dozwolonego użytku. O możliwości skorzystania z utworu w tym przypadku decyduje cel użycia. Jeżeli jest to jeden z celi wymienionych w art. 33(2) Ustawy, to można skorzystać z licencji ustawowej. Jest jeden wyjątek – programy komputerowe – możliwość taką wyłącza art. 77.

W ustawie o Policji jest też mowa m.in. o zaufaniu do Policji. Ale jak tu mieć zaufanie, gdy zamiast posypać głowę popiołem po  „pożyczeniu” sobie zdjęcie, udają jarząbka ? ;-). W tekście GW jest mowa też o prywatnej firmie, która również użyła “koguta”. Wynika, że grzecznie przeprosiła i zapłaciła.

PS.Zadzwońcie po milicję 😉

 

Przezorny zawsze zabezpieczony

Co niektórzy zaczęli delikatnie sugerować to tu, to tam, że staram się bronić ACTA. Jeżeli ktoś ma takie odczucie, to jest ono bardzo mylne. Jedyne co robię, to nie daję się ponieść ogólnej histerii oraz analizuję, porównuję i wyciągam wnioski. Czasem trzeba być za, a nawet przeciw, jak mawiał Prezydent Wałęsa. Jednak żeby była pełna jasność, F-LEX nie jest ani za cenzurowaniem blogów, forów i internetu, ani za przeczesywaniem sieci przez urzędników. Tyle oświadczeń, teraz do roboty. 🙂 Oczywiście ACTA będą, bo się wpisują w tematykę bloga.

Dzisiaj o możliwości zabezpieczenia swoich praw, jeszcze przed wytoczeniem procesu sądowego. Czy u nas obowiązują regulacje dotyczące zabezpieczenia roszczeń, o których mowa również w ACTA? Obowiązują i to nie od wczoraj. Instytucja taka przewidziana jest zarówno w Ustawie, jak i w kodeksie postępowania cywilnego. W ramach postępowania zabezpieczającego na podstawie art. 80 ust. 1 Ustawy sąd może między innymi:

  1. zabezpieczyć dowody,
  2. zobowiązać naruszającego do udzielenia informacji i udostępnienia określonej przez sąd dokumentacji mającej znaczenie dla roszczeń
  3. zobowiązać inną osobę niż naruszający do udzielenia informacji, które mają znaczenie dla roszczeń, o pochodzeniu, sieciach dystrybucji, ilości i cenie towarów lub usług naruszających autorskie prawa majątkowe, jeżeli stwierdzono, że osoba ta (i) posiada towary naruszające autorskie prawa majątkowe lub (ii) świadczy usługi wykorzystywane w działaniach naruszających autorskie prawa majątkowe.

Przepis art. 80 ust. 1 Prawa autorskiego reguluje w sposób szczególny dwie instytucje unormowane w Kodeksie postępowania cywilnego – zabezpieczenie dowodu (art. 80 ust. 1 pkt 1) i zabezpieczenie powództwa (art. 80 ust. 1 pkt 3) oraz powołuje nową, nieznaną kpc instytucję tzw. żądania informacyjnego (art. 80 ust. 1 pkt 2) (Sąd Apelacyjny w Warszawie, sygn. akt I Acz 229/96).

Żeby wniosek był rozpatrzony pozytywnie, wnioskodawca musi uprawdopodobnić swoje roszczenie, w innym wypadku sąd z pewnością go oddali.

Przepis art. 80 ust. 1 ustawy z 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych w zakresie, w jakim dotyczy zabezpieczenia roszczeń, ma charakter szczególny w odniesieniu do art. 730-757 k.p.c. Nie oznacza to wszakże, iż wnioskodawca zwolniony jest od wykazania przesłanek, przewidzianych w art. 730(1) k.p.c., tj. wiarygodności roszczenia oraz interesu prawnego w udzieleniu zabezpieczenia (Sąd Apelacyjny w Szczecinie, sygn. akt I Acz 1162/05).

Mając na uwadze fakt, że zabezpieczenie może skutkować powstaniem ewentualnej szkody (jeżeli w wyniku procesu okazałoby się, że powód nie miał racji), dla zabezpieczenia ewentualnych roszczeń, sąd może uzależnić wydanie postanowienia o zabezpieczeniu od złożenia stosownej kaucji.

Polskie przepisy są zgodne w tym zakresie z prawem unijnym, a dokładnie z Dyrektywą 2004/48/WE Parlamentu Europejskiego I Rady z dnia 29 kwietnia 2004 r. w sprawie egzekwowania praw własności intelektualnej.

PS. 29.01.12. Dyskusja pod wpisem pokazuje, że muszę coś uszczegółowić. Wpis dotyczy kwestii związanych z dochodzeniem praw przed sądem cywilnym. Nikt nikomu raczej komputerów, dysków czy aparatów nie będzie zabierał. Inaczej może sprawa się potoczyć w sytuacji, gdy będzie prowadzone postępowanie karne. Polecam lekturę art. 217 k.p.k.

Jak zawsze na koniec garść paragrafów 🙂

Art. 80. 1. Sąd właściwy do rozpoznania spraw o naruszenie autorskich praw majątkowych miejsca, w którym sprawca wykonuje działalność lub w którym znajduje się jego majątek, także przed wytoczeniem powództwa rozpoznaje, nie później niż w terminie 3 dni od dnia złożenia w sądzie, wniosek mającego w tym interes prawny:
1) o zabezpieczenie dowodów oraz o zabezpieczenie związanych z nimi roszczeń;
2) o zobowiązanie naruszającego autorskie prawa majątkowe do udzielenia informacji i udostępnienia określonej przez sąd dokumentacji mającej znaczenie dla roszczeń, o których mowa w art. 79 ust. 1;
3) o zobowiązanie innej niż naruszający osoby do udzielenia informacji, które mają znaczenie dla roszczeń, określonych w art. 79 ust. 1, o pochodzeniu, sieciach dystrybucji, ilości i cenie towarów lub usług naruszających autorskie prawa majątkowe, jeżeli:
a) stwierdzono, że posiada ona towary naruszające autorskie prawa majątkowe, lub
b) stwierdzono, że korzysta ona z usług naruszających autorskie prawa majątkowe, lub
c) stwierdzono, że świadczy ona usługi wykorzystywane w działaniach naruszających autorskie prawa majątkowe, lub
d) została przez osobę określoną w lit. a, b lub c wskazana jako uczestnicząca w produkcji, wytwarzaniu lub dystrybucji towarów lub świadczeniu usług naruszających autorskie prawa majątkowe,
a powyższe działania mają na celu uzyskanie bezpośrednio lub pośrednio zysku lub innej korzyści ekonomicznej, przy czym nie obejmuje to działań konsumentów będących w dobrej wierze.
2. Sąd, dopuszczając dowód lub rozpoznając wnioski, o których mowa w ust. 1, zapewnia zachowanie tajemnicy przedsiębiorcy i innych tajemnic ustawowo chronionych.
3. Od obowiązku, o którym mowa w ust. 1 pkt 2 i 3, może uchylić się ten, kto według przepisów Kodeksu postępowania cywilnego mógłby jako świadek odmówić zeznań lub odpowiedzi na zadane mu pytanie.
4. W uzasadnionych przypadkach sąd może uzależnić wydanie postanowienia o zabezpieczeniu dowodów, o których mowa w ust. 1 pkt 1, od złożenia kaucji.
5. Zażalenia na postanowienia sądu w sprawach, o których mowa w ust. 1, sąd rozpoznaje w terminie 7 dni.
6. Do zabezpieczenia dowodów stosuje się odpowiednio art. 733, art. 742 i art. 744-746 Kodeksu postępowania cywilnego.

Kodeks postępowania cywilnego
Art. 730(1). § 1. Udzielenia zabezpieczenia może żądać każda strona lub uczestnik postępowania, jeżeli uprawdopodobni roszczenie oraz interes prawny w udzieleniu zabezpieczenia.
§ 2. Interes prawny w udzieleniu zabezpieczenia istnieje wtedy, gdy brak zabezpieczenia uniemożliwi lub poważnie utrudni wykonanie zapadłego w sprawie orzeczenia lub w inny sposób uniemożliwi lub poważnie utrudni osiągnięcie celu postępowania w sprawie.
§ 3. Przy wyborze sposobu zabezpieczenia sąd uwzględni interesy stron lub uczestników postępowania w takiej mierze, aby uprawnionemu zapewnić należytą ochronę prawną, a obowiązanego nie obciążać ponad potrzebę.

Kodeks postępowania karnego

Art. 217. § 1. Rzeczy mogące stanowić dowód w sprawie lub podlegające zajęciu w celu zabezpieczenia kar majątkowych, środków karnych o charakterze majątkowym albo roszczeń o naprawienie szkody należy wydać na żądanie sądu lub prokuratora, a w wypadkach niecierpiących zwłoki – także na żądanie Policji lub innego uprawnionego organu.
§ 2. Osobę mającą rzecz podlegającą wydaniu wzywa się do wydania jej dobrowolnie.
§ 3. W razie zatrzymania rzeczy stosuje się odpowiednio przepis art. 228. Protokołu można nie sporządzać, jeżeli rzecz załącza się do akt sprawy.
§ 4. Jeżeli wydania żąda Policja albo inny uprawniony organ działający we własnym zakresie, osoba, która rzecz wyda, ma prawo niezwłocznie złożyć wniosek o sporządzenie i doręczenie jej postanowienia sądu lub prokuratora o zatwierdzeniu zatrzymania, o czym należy ją pouczyć. Doręczenie powinno nastąpić w terminie 14 dni od zatrzymania rzeczy.
§ 5. W razie odmowy dobrowolnego wydania rzeczy można przeprowadzić jej odebranie. Przepisy art. 220 § 3 i art. 229 stosuje się odpowiednio.

 

Judge Birss

W „Inspiracja, czy utwór zależny” rozważałem kwestię „kradzieży pomysłu na zdjęcie”.  Światek fotograficzny o tym się rozpisywał, niestety finału w postaci rozstrzygnięcia sądowego nie było, bo potencjalny „kradziej” postanowił przeprosić i zwaśnione strony się dogadały. No szkoda, bo nie poznamy stanowiska sądu w tej sprawie. Jednak doniesienia sprzed kilku dni, dotyczące sprawy Temple Island Colllections Limited vs. New English TeasLimited i Nicholas John Houghton pokazują, że nasz powód miałby z pewnością większe szanse w England and Wales Patents County Court (sprawa nr 1CL70031).

Sprawa w Londynie miała się tak. Powód stwierdził, że jest właścicielem praw autorskich dotyczących czarno-białej fotografii z czerwonym autobusem przejeżdżającym przez Most Westminsterski. Zdjęcie jest czarno-białe, z budynkiem parlamentu i mostu w odcieniach szarości. Niebo jest białe, bez chmur i czegokolwiek innego. Na moście znajduje się jasnoczerwony autobus wycieczkowy (Routemaster bus). Zdjęcie używane jest  na różnych  pamiątkach z Londynu. Pozwany (producent herbaty) wykorzystuje zdjęcie (nie to, należące do powoda), ale pokazujący taką samą scenę, w takiej samej kolorystyce do oznaczenia swoich produktów (puszki do herbaty). Zdjęcie pokazuje ten sam budynek i most, na nim również znajduje się czerwony autobus. Kolorystyka jest taka sama, jak na zdjęciu powoda, wszystko czarno-białe, poza autobusem.

Sąd ustalił następujący stan faktyczny, który nie był sporny pomiędzy stronami.
Dyrektor zatrudniony u powoda zrobił fotografię (jak również obrobił) w sierpniu 2005 roku. Celem było stworzenie jednej, nowoczesnej i symbolicznej sceny Londynu. Sfotografował on rzekę i budynek parlamentu z miejsca, które znał od lat. Jednak nie było to jakieś szczególne miejsce gdyż przebywało tam wielu turystów, w tym fotografów. Robiący zdjęcie celowo wybrał to miejsce, żeby uwiecznić zarówno autobus jadący od przodu, jak i  budynek parlamentu, most oraz rzekę.  Zdjęcie zostało wywołane w PS (a well know standard piece of software called Photoshop 😉 ). Inspiracją do takiego sposobu wywołania zdjęcia była „Lista Schindlera”. Podczas wywołania zdjęcia czerwony kolor autobusu został wzmocniony, niebo zostało całkowicie usunięte, pozostała część zdjęcia została skonwertowana do wersji czarno-białej. Usunięte zostały również  niektóre osoby na pierwszym planie. Cały obraz rozciągnięto, aby zmienić perspektywę. Całość od zrobienia zdjęcia do efektu końcowego zajęła 80 godzin (uwaga F-LEX: chyba 30 godz. spędził w korkach, aby dojechać w plener, a kolejne 20 siedział przy herbatce) 😉 . Zdjęcie zostało opublikowane w lutym 2006 roku i używane przez powoda do ozdabiania pamiątek (m.in. kubki, materiały piśmienne, breloki). Powód udzielał innym licencji na używanie powyższego zdjęcia w celach komercyjnych.

Pozwany – dostawca herbaty do klientów na całym świecie – sprzedaje herbatę w puszkach i kartonach, na których są zdjęcia angielskich pejzaży, jak również „ikon Anglii”, w tym m.in. zdjęcia z Londynu.  Do zdjęcia stanowiącego podstawę sporu (w zasadzie fotomontażu) użyto czterech zdjęć. Jedno zdjęcie pokazywało elewację budynków parlamentu, na kolejnym był Big Ben, trzecie ukazywało część Big Ben i Portcullis House. Inkryminowany fotomontaż został zrobiony przez Design Sphere w oparciu o powyższe zdjęcia oraz zdjęcie autobusu pochodzące z iStockphoto.

Sąd w osobie sędziego Birssa w dniu 12 stycznia 2012 r. uznał, że pozwani naruszyli prawa powoda. No i oczywiście od razu zrobiła się awantura ;-).

Gazeta Wyborcza: Kary za robienie podobnych zdjęć? „Szalony wyrok sądu”. I znowu jest jak z ACTA. Powtarza się pewne zasłyszane tezy, bez zagłębienia się w zagadnienie. Nie jestem specjalistą od prawa brytyjskiego. Ale swoje trzy grosze dorzucę, bo poświęciłem dzisiaj trochę czasu, aby zapoznać się z tezami wyroku. Moim zdaniem w niniejszej sprawie nie jest podstawowym problemem kwestia zrobienia dwóch “takich samych” zdjęć. Pierwsze zdjęcie w ostatecznym kształcie powstało podczas wywoływania w PS, a drugie jest fotomontażem z 4 różnych zdjęć. Z pewnością twórca fotomontażu „bardzo zainspirował się” zdjęciem powoda.GW  cytuje serwis „Boinngboing”:

„To szaleństwo – ocenia autor “Boingboing” i podkreśla, że wyrok może doprowadzić do absurdalnych skarg. – Jeśli reporterzy AP i Agencji Reutera będą stać obok siebie fotografując prezydenta USA podczas oficjalnego szczytu, ich zdjęcia będą prawie identyczne. Czy jeśli AP udostępni zdjęcie szybciej, będzie miała prawa do jego publikacji, a Reuters – nie? – pyta “Boingboing”.”

Moim zdaniem jest to kompletnie nieusprawiedliwione twierdzenie w świetle stanu faktycznego omawianej sprawy. Stoję na stanowisku, że należy odróżnić sytuację, w której robi się “identyczne” zdjęcie (nawet w pewnym odstępie czasu, dzień miesiąc, rok) od sytuacji,  w której w wyniku fotomontażu powstaje utwór prawie identyczny, jak już „funkcjonujące na rynku zdjęcie”.  Nie sądzę więc, żeby w przyszłości zaistniały spory pomiędzy AP i Agencją Reutera, kto ma prawa do zdjęcia Obamy.

Zwracam również uwagę na pkt 68 wyroku:

I sympathise with Mr Houghton (Mr Houghton  jest pozwany) in his wish to use an image of London landmarks. He is free to do so. There are entirely independent images of the same landmarks available to be used which predate publication of Mr Fielder’s picture.

Wraz z niniejszą sprawą wraca więc pytanie o granice inspiracji. 🙂

PS. Dzisiaj małe święto. Jest to setny wpis na F-LEX!

Licencja II

Trzeba złapać głęboki oddech i wrócić do kwestii związanych z prawem autorskim i zarzucić wszelkie dysputy o ACTA. No niestety nie da się zupełnie pominąć sprawy ACTA. Zwłaszcza, że mam takie dziwne przekonanie, prawie graniczące z pewnością, że nie wszyscy protestujący są stuprocentowymi legalistami, i jak aniołki ustrzegają się wszelkiego naruszania cudzej własności intelektualnej, w taki czy inny sposób. Dajmy jednak pokój ACTA i wróćmy na ziemię, do spraw interesujących przeciętnego foto-pstrykacza. Do F-LEX napisał Jakub – użytkownik DFV:

„Podczytuję czasem F-LEXa i przyszedł mi do głowy pomysł na nowy wpis-temat – takie case study. Byłbym wdzięczny gdybyś go podjął 😉 .Mam taki przypadek – pewna młoda redakcja, młodego magazynu drukowanego (mająca także serwis www) chce wydrukować moje zdjęcie, w którymś z następnych numerów. Zdjęcie zostało wybrane razem z kilkoma innymi z puli zdjęć nadesłanych do redakcji właściwie bez “kontroli” żadnego regulaminu. Nie mam nic przeciwko chęci wydrukowania mojego zdjęcia, wręcz przeciwnie – niezmiernie się cieszę, ale chciałbym się jakoś zabezpieczyć i przekazując im zdjęcie, równocześnie zwrócić uwagę na potrzebę zainteresowania się prawem autorskim – dla ich własnego dobra, tak na przyszłość. Nie chcę, żeby się w coś wkopali. Wymyśliłem sobie, że razem ze zdjęciem poślę skan pisma udzielającego licencji na polach eksploatacji w postaci jednorazowego wydruku w jednym z przyszłych numerów oraz umieszczenia zdjęcia w przyszłej galerii w serwisie www.”

Tak na wstępie. Dziwne trochę. Nie dość, że człowiek chce oddać za darmo zdjęcie, to jeszcze sam podejmuje kroki, aby zalegalizować działania redakcji. To taka uwaga na marginesie a propos dyskusji o oddawaniu zdjęć za darmo i psuciu rynku. Jako, że F-LEX nie udziela porad prawnych (do tego dedykowane jest Wsparcie), tym razem nie będzie wzoru. Wydawca, jako podmiot gospodarczy sam musi sobie zadbać o pomoc prawną. O licencji pisałem we wpisie, o jakże znamiennym tytule „Licencja”. Tam też znajduje się ABC licencji. Nie zostawię jednak prośby Jakuba bez wskazówek. Zwłaszcza, że kolega przysłał nawet wzór, który sam stworzył 🙂 . Cieszy, że niektórzy czytają ten blog i jeszcze czerpią z niego „inspiracje”.

Co powinna zawierać licencja w opisanym przez Jakuba stanie faktycznym?

  1. Prawo publikacji zdjęcia w „tytuł” w jednym numerze (z wyłączeniem reklam lub ofert), także w charakterze ilustracji do materiału prasowego, o tematyce tożsamej lub zbliżonej z tematyką zamówionego zdjęcia, przy uwzględnieniu jego opisu oraz innych uwag zamieszczonych przy zdjęciu, w terminie nie dłuższym niż …………………… dni od dnia przekazania zdjęcia.
  2. Prawo umieszczenie zdjęcia na jednej stronie internetowej pod adresem (www…………………..), na okres XX (iksiks) dni, licząc od dnia przekazania Zdjęcia, także w charakterze ilustracji do materiału redakcyjnego o tematyce tożsamej lub zbliżonej z tematyką przekazanego zdjęcia, przy uwzględnieniu jego opisu, Po upływie tego terminu, Wydawca zobowiązany jest do usunięcia zdjęcia ze swojego serwisu Internetowego.
  3. Powinna to być licencja niewyłączna, bez prawa do udzielania sublicencji.
  4. Zakaz wykorzystania zdjęcia w sposób naruszający praw lub dóbr osobistych osób trzecich. Zabronione jest w szczególności wykorzystanie zdjęcia: a) mogące prowadzić do poniżenia osób widocznych na zdjęciu, b) do ich prezentowania w innym kontekście lub znaczeniu niż wynikający ze zdjęcia oraz sytuacji, w której osoby te są na zdjęciu prezentowane,c) do ich prezentowania w sposób inny niż wynika to z materiału prasowego, którego są ilustracją.
  5. Zakaz wprowadzania w zdjęciu jakichkolwiek zmian, poza koniecznymi ze względów technicznych, związanych z korzystaniem ze zdjęć zgodnie z uzyskaną licencją. W szczególności zabronione powinny być wszelkie rodzaje obróbki lub modyfikacje, które mogą zmieniać kształt artystyczny zdjęcia lub prowadzić do zmiany jego charakteru i zawartego w nim przekazu.
  6. Obowiązek oznaczenia zdjęcia poprzez zamieszczenie pod zdjęciem podpisu zawierającego imię i nazwisko autora (bądź pod pseudonim).

Miłego publikowania! 🙂

P(acta)

Po trzech dniach bicia się z myślami postanowiłem jednak napisać kilka słów o słynnym Anti-Counterfeiting Trade Agreement. Wróg jest jeden, jednoczy ludzi i tych bardziej świadomych, i tych nieświadomych, tych co czytali i tych, co nie znają (ale wiedzą, że jest zły), czai się w projekcie umowy, a imię jego… „ACTA”.

 

 

 

 

 

Nie będzie dzisiaj ani słowo za ACTA, jak również przeciw. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na art. 27 ust. 4 projektowanej umowy, przez co okrzyknięta została przez wszystkich zamachem na wolność słowa, wolność internetu, wprowadzeniem cenzury i diabli wiedzą zamachem na jakie jeszcze inne wolności. Każdy będzie mógł wtedy sobie sam wyrobić opinię na ten temat. Inkryminowany przepis umowy brzmi następująco:

„Strona może, zgodnie ze swoimi przepisami ustawodawczymi i wykonawczymi przewidzieć możliwość wydania przez swoje właściwe organy dostawcy usług internetowych nakazu niezwłocznego ujawnienia posiadaczowi praw informacji wystarczających do zidentyfikowania abonenta, co do którego istnieje podejrzenie, że jego konto zostało użyte do naruszenia, jeżeli ten posiadacz praw zgłosi w sposób wystarczający pod względem prawnym żądanie dotyczące naruszenia praw związanych ze znakami towarowymi, praw autorskich lub praw pokrewnych i informacje te mają służyć do celów ochrony lub dochodzenia i egzekwowania tych praw. Procedury są stosowane w sposób, który pozwala uniknąć tworzenia barier dla zgodnej z prawem działalności, w tym handlu elektronicznego, oraz zgodnie z prawem Strony, przy zachowaniu podstawowych zasad takich jak wolność słowa, prawo do sprawiedliwego procesu i prywatności.”

Uff, ciężko się to przepisywało, a co dopiero przeczytać i to ze zrozumieniem ;-). Teraz bardzo krótki słowniczek.
„Strona” – to Polska, jeżeli podpisze umowę;
„może” – każdy zna znaczenie czasownika „móc”, ale przejdźmy i przez to „może”. Tutaj w znaczeniu „ma uprawnienie”. Antonimem do czasownika „móc” jest czasownik” musieć” charakteryzujący się obowiązkiem działania. Tutaj jednak mamy  ewidentnie przyzwolenie dla państwa, a nie nałożenie na niego obowiązku. Wprowadzenie przepisów przewidzianych w art. 27 ust. 4 AKTA należy do suwerennej decyzji Państwa Polskiego. Podpisanie umowy, a nawet jej ewentualne ratyfikowanie przez Parlament, nie będzie nakładało na Państwo Polskie obowiązku wprowadzenia takich mechanizmów.

Nie jest żadną tajemnicą, ba nawet wnioskujący o podpisanie umowy zwrócili na to uwagę, że treść art. 27 ust. 4 ACTA może być sprzeczna z prawem unijnym, tym samym istnieje realna przeszkoda w ewentualnej chęci wprowadzenia takich regulacji.

Rodzi się sporo pytań, w tym między innymi:

  1. Po co podpisywać umowę, która przewiduje regulacje (wprawdzie fakultatywne), które co do zasady są kontrowersyjne i budzą zastrzeżenia co do zgodności z prawem unijnym?
  2. Jaki ma sens podpisywać „na siłę” umowę, skoro nasze przepisy zarówno prawa cywilnego, jak i karnego przewidują większość instytucji prawnych określonych w ACTA?
  3.  Czy rzeczywiście po podpisaniu ACTA coś zyskamy, poza niepewnością i ryzykiem, że jakiemuś politykowi zachce się jednak wprowadzić do naszego systemu prawnego przepisy w oparciu o art. 27 ust. 4?

Pamiętacie „Blaski i cienie bloga”? Pisałem tam o odpowiedzialności za treść wpisów. Chodziło o zasady stosowania przepisów ustawy z 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dziennik Ustaw nr 144, poz. 1204 z późniejszymi zmianami). Pokazywałem próby przerzucenia odpowiedzialności na blogerów, providerów, czy prowadzących fora, wbrew treści art. 14 tejże ustawy.  Na szczęście orzecznictwo sądów jest w miarę jednolite:

  • usługodawca nie ma obowiązku monitorowania sieci, co więcej nie ma też obowiązku podejmowania kroków w celu wdrożenia oprogramowania monitorującego (Sąd Apelacyjny w Lublinie sygn. akt I ACa 544/10),
  • usługodawca nie jest obowiązany do kontroli treści wypowiedzi umieszczanych przez internautów na forum dyskusyjnym (Sąd Najwyższy, sygn. akt IV CSK 665/2010).

I niech zostanie po staremu! W innym wypadku, jeżeli strony podpisujące umowę ACTA, umówiły się co do wprowadzenia pewnych obowiązków, to trzeba będzie pamiętać, że P-ACTA sunt servanda!:-)

Każdy ma swoją cenę

W „Bezwartościowym amatorze” przedstawiłem wycenę amatorskich zdjęć przez niektórych wydawców. O wycenie zdjęć amatorskich przez sąd było w „Wysokiej komisji”. Tam też omówiony był wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 23 marca 2008 r. (I Aca 456/08), z którego wynika, że wartość zdjęcia, na potrzeby zasądzenia odszkodowania w oparciu o przepisy art. 79 ust. 1 pkt 3 Ustawy, zależy od wielu przesłanek.

 

 

 

 

 

Nie można jednak twierdzić kategorycznie, że zdjęcie wykonane przez amatora nie ma żadnej wartości.

Art. 79. 1. Uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa:
3)    naprawienia wyrządzonej szkody:
b) poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu.

Podstawą do zasądzenia odszkodowania jest wynagrodzenie, jakie fotograf uzyskałby, gdyby doszło do zawarcia stosownej umowy pomiędzy nim a podmiotem naruszającym jego autorskie prawa majątkowe. Z pewnością łatwiej będzie miał sąd, jeżeli sprzedajesz swoje prace i jesteś w stanie żądanie podeprzeć dowodami z innej transakcji. W ten sposób uprawdopodabniasz wynagrodzenie, za jakie w sposób legalny „sprzedałbyś” swoje zdjęcia naruszającemu. Pomocna dla sądu może być również informacja za ile naruszający, w innych sytuacjach, nabywał zdjęcia. Jeżeli określenie wysokości wynagrodzenia jest utrudnione, to ustalane jest ono przez sąd według oceny opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy (art. 322 k.p.c.).

Art. 322. Jeżeli w sprawie o naprawienie szkody, o dochody, zwrot bezpodstawnego wzbogacenia lub o świadczenie z umowy o dożywocie sąd uzna, że ścisłe udowodnienie wysokości żądania jest niemożliwe lub nader utrudnione, może w wyroku zasądzić odpowiednią sumę według swej oceny, opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy.

W uzasadnieniu przywołanego wyroku sąd konstatuje:
„Powód nie zajmuje się profesjonalnie fotografią artystyczną, nie wykonuje zdjęć na zamówienia klientów ani ich nie sprzedaje(…) nie świadczy samo przez się o posiadaniu umiejętności zawodowych artystów fotografików zrzeszonych w ZPAF.(…) przedmiotowe zdjęcia nie odznaczają się jakąś szczególnie istotną wartością artystyczną, nowatorstwem środków artystycznego wyrazu, wyjątkowym nakładem inwencji twórczej czy wysiłku realizatorskiego ze strony powoda, a te okoliczności niewątpliwie wpływają na wysokość wynagrodzenia należnego za wykorzystanie zdjęć. (…) Wykonane przez powoda zdjęcia rejestrują radosną zabawę młodych ludzi, barwny uliczny tłum, stąd wbrew zastrzeżeniom powoda, argumenty wskazane przez Sąd I instancji, a przemawiające za przyjęciem za podstawę określenia wynagrodzenia powoda 20% stawki zawodowych artystów fotografików są racjonalne, logiczne oraz zgodne z zasadami doświadczenia życiowego, stąd Sąd odwoławczy w pełni je aprobuje, nie znajdując podstaw do podwyższenia tego wynagrodzenia w kierunku żądanym przez powoda w apelacji.”
O tym, że na stawki ZPAF za bardzo nie mamy co liczyć, to już wiemy z przywołanego powyżej uzasadnienia. Wiemy jednak z niego również, że wynagrodzenie w wysokości 20% stawki ZPAF nie jest jednak żądaniem wygórowanym :-).

Czytając powyższe uzasadnienie można domniemywać, że za te same zdjęcia rejestrujące radosną zabawę młodych ludzi, barwny uliczny tłum fotograf należący do ZPAF prawdopodobnie miałby zasądzone odszkodowanie w oparciu o 100%, a nie 20% stawki ZPAF. Oczywiście można się buntować, tupać nogami i oburzać, ale czy to coś zmieni?

Bezwartościowy amator

O tym, jak można oddać czasem bezwiednie swoje zdjęcia za free było m.in. w „Chwili sławy”. Jak traktują oficjalnie przed skarbówką zdjęcia amatorskie wydawcy można m.in. dowiedzieć się z jednego z wniosków o interpretację podatkową. Naczelnikowi Pierwszego Mazowieckiego Urzędu Skarbowego zadano następujące pytanie: „Czy spółka powinna traktować zezwolenie na jednorazową publikację amatorskich zdjęć jako przychód w świetle art. 12 ust. 1 pkt 2 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych?

W uzasadnieniu wniosku, który zmierza do udowodnienia, że z tytułu pozyskiwania zdjęć za darmo wydawca nie osiąga żadnego przychodu, można przeczytać, że „Zdaniem Spółki, zezwolenie udzielone jej przez amatora fotografa, na publikację zdjęcia w gazecie, nie stanowi przychodu w rozumieniu art. 12 ust. 1 pkt 2 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych. Nie zachodzi bowiem sytuacja, w której Spółka mogłaby mieć przysporzenie z tego tytułu, iż nie wydała określonej kwoty na zakup praw do publikacji zdjęcia zawodowego fotografa (…) amatorzy dostarczają zdjęcia, ponieważ chcą zaprezentować swoje fotografie w czasopiśmie o wysokim prestiżu. Spośród nadesłanych zdjęć Spółka wybiera te, które są interesujące i mają indywidualny charakter (…) Prawo do jednorazowej publikacji zdjęcia amatorskiego nie przedstawia żadnej wymiernej wartości, która mogłaby stanowić podstawę do twierdzenia, iż Spółka została w jakiś sposób wzbogacona poprzez uzyskanie nieodpłatnego prawa do jednokrotnej publikacji.

I tak oto okazuje się, że przekazane zdjęcia amatorskie nie przedstawiają żadnej wymiernej wartości, a wydawca w zasadzie robi Ci łaskę, że je opublikuje. Ciekawe, czym by zapełnił swoje szpalty, gdyby nie ten bezwartościowy kontent? Jest jakiś dysonans w uzasadnieniu, gdyż twierdzą, że publikują „zdjęcia interesujące i mające indywidualny charakter”, a jednocześnie podkreślają, że nie przedstawiają one żadnej wymiernej wartości (oczywiście finansowej).

Organ podatkowy „kupił” to uzasadnienie i uznał, że „otrzymane od czytelników prawa do jednokrotnej publikacji zdjęcia nie stanowią przedmiotu obrotu handlowego, nie posiadają wartości handlowej. Zdjęć tych nie można porównywać ze zdjęciami zawodowych fotografów, zatem trudno byłoby ustalić wartość udzielonego prawa w drodze porównania cen rynkowych. Z przekazanego zdjęcia Spółka nie uzyskuje żadnych korzyści majątkowych.” I znowu pojawia się podział na zdjęcia amatorskie i zdjęcia zawodowych fotografów. Niestety z uzasadnienia nie dowiemy się, dlaczego zdjęcia zawodowca mają wartość (finansową), a zdjęcia amatorskie już nie. Problem jest, bo podobne sytuacje mają miejsce w przypadku spraw cywilnych, gdzie sądy mają obiekcje co do stosowania np. stawek ZPAF w stosunku do zdjęć amatorskich.

Dlaczego tak się dzieje? Nie umiem racjonalnie odpowiedzieć na to pytanie.

PIT-olenia ciąg dalszy

Przez chwilkę zastanawiałem się, czy nie dać Wam odsapnąć z ciężkimi tematami i albo napisać coś lekkiego, albo z dwa dni nic nie pisać. Ostatecznie w myśl powiedzenia „ co nas nie zabije, to nas wzmocni” postanowiłem pociągnąć wątek podatkowy. Nie masz działalności gospodarczej, a robisz od czasu do czasu zdjęcia ślubne (oczywiście za pieniądze). Możesz, czy nie możesz? A jak możesz, to jak to rozliczyć? Kiedy zapłacić podatek?

Z podatkowego punktu widzenia Twój przychód może zostać zakwalifikowany jako:

  1. przychód z działalności wykonywanej osobiście (działalność artystyczna) albo
  2. przychód z innych źródeł.

O działalności artystycznej i sposobie rozliczania pisałem wczoraj w „PIT-oleniu”. Dzisiaj skupmy się na umowie o dzieło, zawartej pomiędzy dwoma osobami fizycznymi. Zacznijmy od tego, że oczywiście możesz podpisać umowę o dzieło z osobą fizyczną (nieprowadzącą działalności gospodarczej).  Po internecie krąży wiele różnych dziwnych poglądów, w tym skrajny, że ze względu na prawo podatkowe nie można zawrzeć takiej umowy. Oczywiście jest to bzdura, niestety wielokrotnie powtarzana. Umowa o dzieło, jak również umowa zlecenie są to umowy określone przepisami kodeksu cywilnego. Nie znajdziecie tam żadnego przepisu, z którego wynikałoby, że dwie osoby fizyczne nieprowadzące działalności gospodarczej nie mogą zawrzeć pomiędzy sobą umowy o dzieło lub umowy zlecenia. Pamiętajmy, że prawo podatkowe zajmuje się rozliczaniem skutków stosunków cywilnoprawnych, więc co do zasady nie może ich ograniczać. Powiem więcej, da się to rozliczyć podatkowo :-).  Całe nieporozumienie bierze się z niezrozumienia treści przepisu art. 13. pkt 8.

Za przychody z działalności wykonywanej osobiście uważa się przychody z tytułu wykonywania usług, na podstawie umowy zlecenia lub umowy o dzieło, uzyskiwane wyłącznie od:
a) osoby fizycznej prowadzącej działalność gospodarczą, osoby prawnej i jej jednostki organizacyjnej oraz jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej,
b) właściciela (posiadacza) nieruchomości, w której lokale są wynajmowane, lub działającego w jego imieniu zarządcy albo administratora – jeżeli podatnik wykonuje te usługi wyłącznie dla potrzeb związanych z tą nieruchomością.

Z przepisu tego nie wynika, że dwie osoby fizyczne nie mogą zawrzeć umowy o dzieło (lub zlecenia), natomiast wynika, że przychód z takiej umowy nie będzie traktowany jako przychód z działalności osobistej. A to jest istotna różnica.  Aby dać kres wszelkim spekulacjom Minister Finansów  w swoim piśmie z 22.07.2005r. (PB5/KD-033-72-1101/05) potwierdził, że „przychody uzyskane z tytułu realizacji umowy zlecenia lub umowy o dzieło, od osoby fizycznej nieprowadzącej działalności gospodarczej, stanowią przychody z innych źródeł, o których mowa w art. 20 ust. 1 w związku z art. 10 ust. 1 pkt 9 ustawy. W konsekwencji na zleceniodawcy nie ciąży obowiązek płatnika, w rozumieniu przepisów ustawy. Obowiązek wpłacenia zaliczek na podatek w trakcie roku podatkowego nie obciąża także zleceniobiorcy. Dopiero w zeznaniu podatkowym zleceniobiorca jest zobligowany wykazać dochód z tego tytułu wraz z innymi dochodami i od łącznej sumy obliczyć należny za dany rok podatek dochodowy.” Ergo, wszelkie „zlecenia na ślub” i osiągnięte z nich przychody (gdy nie wiąże się to z przenoszeniem majątkowych praw autorskich) mogą być zakwalifikowane jako przychody z innych źródeł, które rozliczysz dopiero w zeznaniu rocznym.

Pamiętasz post scriptum z wczorajszego wpisu? Pisałem, że sprzedaż odbitek można byłoby spróbować jeszcze inaczej rozliczyć. Zakładając, że nie jest to przychód z działalności wykonywanej osobiście, należałoby przychód ze sprzedaży odbitek potraktować właśnie jako przychód z innych źródeł.

W sprawie amatorskiego, artystycznego robienia zdjęć ślubnych Urząd Skarbowy w Łodzi wydał w 2005 r. interpretację podatkową (IX-005/137/Z/k/06). Poniżej interesujące fotografa fragmenty.

Jak wynika z zapytania zamierza Pan okazjonalnie wykonywać artystyczne zdjęcia ślubne. Wykonanie zdjęcia stanowi bez wątpienia wykonanie dzieła w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego oraz, że będzie to działalność wykonywana osobiście. Działalność taka przewidziana w art. 10 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz. U. z 2000 r. Nr 14, poz. 176 ze zm.) została zdefiniowana jako źródło przychodów poprzez wyliczenie w art. 13 ustawy. W jej zakres wchodzą przychody m.in. z działalności artystycznej. Cechą wspólną przychodów określonych w art. 13 ustawy o podatku dochodowym jest ich uzyskiwanie z działalności wykonywanej osobiście przez osobę fizyczną bez udziału osób trzecich.
Zważyć przy tym należy iż prawo autorskie chroni każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażania, w tym m.in. utwór fotograficzny. Przejaw działalności twórczej w rozumieniu prawa autorskiego pokrywa się tutaj z działalnością artystyczną w rozumieniu art. 10 ust. 1 pkt 2 ustawy. Przychodami z działalności artystycznej, o której stanowi przepis będzie działalność wykonywana osobiście przez podatnika bezpośrednio na rzecz innego podmiotu, o ile nie jest ona wykonywana w ramach umowy o pracę ani nie jest przedmiotem działalności gospodarczej. Gdyby zakwalifikować więc okazjonalne wykonywanie artystycznych zdjęć ślubnych do artystycznej działalności wykonywanej osobiście przez podatnika, to wówczas, zgodnie z art. 44 ust. 1a pkt 3 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych podatnik osiągający dochód bez pośrednictwa płatnika jest obowiązany bez wezwania wpłacać w ciągu roku podatkowego zaliczki na podatek dochodowy według zasad określonych w art. 44 ust. 3a.
Zatem Naczelnik Urzędu Skarbowego Łódź-Widzew po dokonaniu analizy oraz w oparciu o wyżej przytoczone przepisy ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych uważa, iż w przedstawionym przez Pana stanie faktycznym – osiągając dochody bez pośrednictwa płatników z tytułu działalności artystycznej wykonywanej osobiście, jaką jest artystyczne wykonywanie zdjęć ślubnych jest Pan obowiązany bez wezwania wpłacać w ciągu roku podatkowego zaliczki na podatek dochodowy według zasad określonych w art. 44 ust. 3a ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, składając równocześnie deklarację o wysokości uzyskanego dochodu PIT-53.

Podsumowanie 😉
Jeżeli przyjąć, że:

  1.  zdjęcia wykonujesz w ramach artystycznej działalności wykonywanej osobiście, to rozliczasz  się zgodnie z art. 44 ust. 3 a (czyli na bieżąco wpłacasz zaliczki do urzędu skarbowego),
  2. nie jest to działalność artystyczna, to rozliczasz się w zeznaniu rocznym, nie płacąc wcześniej w trakcie roku żadnych zaliczek.

PIT-olenie

Już dwie osoby z zaprzyjaźnionej redakcji prosiły o to, żebym zajął się sprzedażą zdjęć. Dokładniej podatkowym aspektem sprzedawania odbitek. Żadne tam przenoszenie praw autorskich do zdjęć, a sprzedaż odbitek – wydruków.  Na wstępie zastrzegam, że przed kłopotami z organami podatkowymi może Was uchronić tylko indywidualna interpretacja prawa podatkowego. Przepisów w tym zakresie szukaj w rozdziale 1a Ordynacji podatkowej. Ale od podatków nie da się uciec. Jak to mówią, w życiu człowieka  są pewne tylko dwie rzeczy: podatki i śmierć.  O podatkach już było na F-LEX, w kontekście wysokości kosztów uzyskania przychodu, w „Płacz i płać”.

Zacznijmy od małej powtórki z Ustawy, aby ustalić co robimy  z punktu widzenia praw autorskich. O tym już było m.in. w „Odbitki wujka Leona”.

Art. 52. 1. Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, przeniesienie własności egzemplarza utworu nie powoduje przejścia autorskich praw majątkowych do utworu.

Sprzedając odbitkę nie przenosimy żadnych praw majątkowych na nabywcę. Co może zrobić z odbitką nabywca, pisałem w „$4,338,500”. Oczywiście możemy wraz z odbitką przenieść prawa autorskie, ale wtedy musiałoby to wynikać z umowy. Tematem jest jednak sama odbitka sprzedawana przez artystę. Wpis będzie na pewnym stopniu ogólności i wybaczcie, ale nie będę odpowiadał na ewentualne, indywidualne pytania z prośbą o ocenę danej sytuacji.  Nie dlatego, że nie chcę, ale każda sprawa jest inna i wymagać będzie indywidualnej oceny.

Dzisiaj będziemy analizować przepisy ustawy z dnia 26. lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (tj. z 2010 r. Dz.U. nr 51, poz. 307, z późn. zm.). Przywoływane w dalszej części przepisy prawa będą się odnosiły do tejże ustawy.
Zgodnie z art. 9 ust. 1 opodatkowaniu podatkiem dochodowym podlegają wszelkiego rodzaju dochody, z wyjątkiem… (to nas nie interesuje 😉 ).

Do źródeł przychodu podlegających opodatkowaniu zalicza się m.in działalność wykonywaną osobiście oraz pozarolniczą działalność gospodarczą. Pozarolnicza działalność gospodarcza to działalność zarobkowa:
a) wytwórcza, budowlana, handlowa, usługowa,
b) polegająca na poszukiwaniu, rozpoznawaniu i wydobywaniu kopalin ze złóż,
c) polegająca na wykorzystywaniu rzeczy oraz wartości niematerialnych i prawnych
prowadzona we własnym imieniu bez względu na jej rezultat, w sposób zorganizowany i ciągły, z której uzyskane przychody nie są zaliczane do innych przychodów ze źródeł wymienionych w art. 10 ust. 1 pkt 1, 2 i 4-9.
Wiem, wiem! Tego nie da się czytać 😉 . Ale jeszcze chwilka i wszystko stanie się bardziej zrozumiałe (mam nadzieję).

Za przychody z działalności wykonywanej osobiście uważa się m.in przychody z osobiście wykonywanej działalności artystycznej, literackiej, naukowej, trenerskiej, oświatowej i publicystycznej, w tym z tytułu udziału w konkursach z dziedziny nauki, kultury i sztuki oraz dziennikarstwa, jak również przychody z uprawiania sportu, stypendia sportowe przyznawane na podstawie odrębnych przepisów oraz przychody sędziów z tytułu prowadzenia zawodów sportowych.

To jak będzie z tymi odbitkami? Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, w jakich okolicznościach uzyskujemy przychód. Jeżeli sprzedaży odbitek będziesz dokonywał w sposób ciągły i zorganizowany, we własnym imieniu i na własny lub cudzy rachunek, w celu zarobkowym (chęć osiągnięcia zysku), wówczas organy podatkowe mogą uznać, że robisz to w ramach działalności gospodarczej. Jeżeli nie będziesz spełniał tych kryteriów, to można uznać że dokonujesz tego w ramach działalności osobistej. Dyrektor Izby Skarbowej w Bydgoszczy (ITPB2/415-729/08/PS) w odpowiedzi na pytanie „Czy przychody osiągane ze sprzedaży rzeźb własnego autorstwa należy kwalifikować do przychodów z osobiście wykonywanej działalności artystycznej, czy też pozarolniczej działalności gospodarczej” uznał, że pomimo tego, że wnioskodawca wykonuje rzeźby we własnym imieniu i na własny rachunek, w sposób ciągły (powtarzalny i stały), to nie prowadzi działalności gospodarczej. Organ podatkowy uznał, że nie jest spełnione kryterium zorganizowania, co wykluczyło uznanie, że prowadzona jest działalność gospodarcza.

Większość z nas sprzedając odbitki (a nie majątkowe prawa autorskie) zapewne będzie to robiła w ramach działalności wykonywanej osobiście (tzw. osobiste wykonywanie działalności artystycznej). Zaraz padnie pytanie, ale czy ja jestem artystą? Urząd Skarbowy w Przasnyszu uznał, że „bez znaczenia jest brak odpowiedniego wykształcenia lub przynależność do określonej organizacji twórców” (IUS 22/PO II/443/7-2/05).

Wiemy już, jakie przepisy mogą nas dotyczyć w tej sprawie. Nadal nie wiemy, jak to rozliczyć.  Jeżeli sprzedajesz zdjęcia osobie fizycznej (nieprowadzącej działalności gospodarczej) w ramach działalności wykonywanej osobiście, nie będzie płatnika, który odprowadzi zaliczkę na podatek dochodowy, to zajrzyj do art. 44 ust. 3a. Jesteś zobowiązany wpłacić zaliczkę miesięczną w wysokości 19 % dochodu za miesiące, w których uzyskałeś ten dochód, w terminie do dnia 20. następnego miesiąca za miesiąc poprzedni, a za grudzień w terminie złożenia zeznania podatkowego. Czyli jeżeli sprzedałeś w kwietniu, to musisz wpłacić zaliczkę do 20. maja, sprzedałeś w lipcu to do 20. sierpnia, jeżeli sprzedałeś w grudniu… to dopiero z zeznaniem rocznym (czyli do 30. kwietnia). Nie możesz również zapomnieć o tym, że wraz z wpłatą zaliczki musisz wysłać do urzędu skarbowego deklarację PIT-53 o wysokości dochodu uzyskanego w danym miesiącu.

Oczywiście grande finale, czyli rozliczenie roczne ma miejsce do 30 kwietnia następnego roku (art. 45 ust. 1).

Ważne: Działalność wykonywana osobiście nie wymaga zarejestrowania we właściwym urzędzie skarbowym.

PS. Jest opcja nr 3. Uznasz, że nie jest to działalność gospodarcza, ani działalność wykonywana osobiście i rozliczasz się raz do roku 😉 . O tym już  wkrótce.

Na koniec, jak zwykle  garść paragrafów z Ustawy.

Art. 5a. Ilekroć w ustawie jest mowa o:
6)    działalności gospodarczej albo pozarolniczej działalności gospodarczej – oznacza to działalność zarobkową:
a)    wytwórczą, budowlaną, handlową, usługową,
b)    polegającą na poszukiwaniu, rozpoznawaniu i wydobywaniu kopalin ze złóż,
c)    polegającą na wykorzystywaniu rzeczy oraz wartości niematerialnych i prawnych
– prowadzoną we własnym imieniu bez względu na jej rezultat, w sposób zorganizowany i ciągły, z której uzyskane przychody nie są zaliczane do innych przychodów ze źródeł wymienionych w art. 10 ust. 1 pkt 1, 2 i 4-9;

Art. 5b. 1. Za pozarolniczą działalność gospodarczą nie uznaje się czynności, jeżeli łącznie spełnione są następujące warunki:
1)    odpowiedzialność wobec osób trzecich za rezultat tych czynności oraz ich wykonywanie, z wyłączeniem odpowiedzialności za popełnienie czynów niedozwolonych, ponosi zlecający wykonanie tych czynności;
2)    są one wykonywane pod kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonych przez zlecającego te czynności;
3)    wykonujący te czynności nie ponosi ryzyka gospodarczego związanego z prowadzoną działalnością.
2. Jeżeli pozarolniczą działalność gospodarczą prowadzi spółka niemająca osobowości prawnej, przychody wspólnika z udziału w takiej spółce, określone na podstawie art. 8 ust. 1, uznaje się za przychody ze źródła, o którym mowa w art. 10 ust. 1 pkt 3.

Art. 9. 1. Opodatkowaniu podatkiem dochodowym podlegają wszelkiego rodzaju dochody, z wyjątkiem dochodów wymienionych w art. 21, 52, 52a i 52c oraz dochodów, od których na podstawie przepisów Ordynacji podatkowej zaniechano poboru podatku

Art. 10. 1. Źródłami przychodów są:
1)    stosunek służbowy, stosunek pracy, w tym spółdzielczy stosunek pracy, członkostwo w rolniczej spółdzielni produkcyjnej lub innej spółdzielni zajmującej się produkcją rolną, praca nakładcza, emerytura lub renta;
2)    działalność wykonywana osobiście;
3)    pozarolnicza działalność gospodarcza;
7)    kapitały pieniężne i prawa majątkowe, w tym odpłatne zbycie praw majątkowych innych niż wymienione w pkt 8 lit. a-c;
9)    inne źródła.

Art. 13. Za przychody z działalności wykonywanej osobiście, o której mowa w art. 10 ust. 1 pkt 2, uważa się:(…)
2)    przychody z osobiście wykonywanej działalności artystycznej, literackiej, naukowej, trenerskiej, oświatowej i publicystycznej, w tym z tytułu udziału w konkursach z dziedziny nauki, kultury i sztuki oraz dziennikarstwa, jak również przychody z uprawiania sportu, stypendia sportowe przyznawane na podstawie odrębnych przepisów oraz przychody sędziów z tytułu prowadzenia zawodów sportowych;
8)    przychody z tytułu wykonywania usług, na podstawie umowy zlecenia lub umowy o dzieło, uzyskiwane wyłącznie od:
a)    osoby fizycznej prowadzącej działalność gospodarczą, osoby prawnej i jej jednostki organizacyjnej oraz jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej,
b)    właściciela (posiadacza) nieruchomości, w której lokale są wynajmowane, lub działającego w jego imieniu zarządcy albo administratora – jeżeli podatnik wykonuje te usługi wyłącznie dla potrzeb związanych z tą nieruchomością
– z wyjątkiem przychodów uzyskanych na podstawie umów zawieranych w ramach prowadzonej przez podatnika pozarolniczej działalności gospodarczej oraz przychodów, o których mowa w pkt 9;

Art. 44.  1a. Podatnicy osiągający dochody bez pośrednictwa płatników:
3)    z tytułów określonych w art. 13 pkt 2, 4 i 6-9, z zastrzeżeniem ust. 1 pkt 1
– są obowiązani bez wezwania wpłacać w ciągu roku podatkowego zaliczki na podatek dochodowy, według zasad określonych w ust. 3a.
3a. Podatnicy uzyskujący dochody, o których mowa w ust. 1a, są obowiązani w terminie do 20 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym dochód był uzyskany, a za grudzień – w terminie złożenia zeznania podatkowego, wpłacać zaliczki miesięczne, stosując do uzyskanego dochodu najniższą stawkę podatkową określoną w skali, o której mowa w art. 27 ust. 1. Za dochód, o którym mowa w zdaniu pierwszym, uważa się uzyskane w ciągu miesiąca przychody po odliczeniu miesięcznych kosztów uzyskania w wysokości określonej w art. 22 ust. 2 lub 9 oraz zapłaconych w danym miesiącu składek, o których mowa w art. 26 ust. 1 pkt 2 lub 2a. Przy obliczaniu zaliczki podatnik może stosować wyższą stawkę podatkową określoną w skali, o której mowa w art. 27 ust. 1.