Autorskie prawa majątkowe za prawo do marzeń

Wczoraj na stronie F-LEXa na FB wrzuciłem informację o konkursie filmów krótkometrażowych „Polska moja miłość” organizowanego przez Off Camera. Ciekawy temat, niezłe wyzwanie dla wszystkich lubiących kręcić i super nagroda. Jest jedno „ale”. “Ale” to kiepskie warunki konkursowe, jeżeli chodzi o prawa autorskie. Marzenia o wyjeździe do Brazylii oraz o karnecie festiwalowym każdy zgłaszający się do konkursu musi okupić udzieleniem licencji do majątkowych praw autorskich na rzecz organizatora. Kolejny organizator, który chce zgarnąć całą pulę. Nie wystarczą mu prawa do zwycięskiej pracy, ale chce mieć je do wszystkich zgłoszonych.
Licencja jest udzielana na okres 25 lat, z prawem jej przenoszenia na podmioty trzecie, jak również z prawem udzielenia sublicencji do utworu na rzecz osób trzecich. Jeżeli chodzi o zakres pół eksploatacyjnych, to najkrócej można stwierdzić, że licencja dotyczy wszystkich znanych pól, jakie mogą odnosić się do utworów audiowizualnych. Ponadto zgłaszając film do konkursu zgadzasz się na ingerencję w utwór, jak również zezwalasz na wykonywanie zależnych praw autorskich. W zasadzie mimo tego, że nadal jesteś właścicielem autorskich praw majątkowych, to udzielając w takim zakresie licencji, organizator konkursu ma możliwość dysponować utworem w takim zakresie, jak Ty. Odpowiedź na pytanie, który z Was może na tym więcej skorzystać, zostawiam bez odpowiedzi ;-).

Drugi ważny element, to kwestia nagrody. Większość konkursów już jest tak organizowana, że podatek od nagrody pokrywany jest przez organizatora. Można to zrobić w sposób jak najbardziej legalny, zgodny z przepisami prawa podatkowego. Trzeba tylko chcieć. Jeżeli poszczęści Ci się i wygrasz ten konkurs, to musisz się liczyć z tym, że zanim wyjedziesz do Brazylii musisz zapłacić podatek od nagrody. Wartość nagrody w postaci wyjazdu do Brazylii wyceniono na 10.000,00 PLN, co oznacza, że zanim wylecisz musisz zapłacić fiskusowi 1.000 złotych (art. 30 ust. 2. ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych). Zajrzyj do pkt. 21 b regulaminu: „Zwycięzca jest zobowiązany podpisać dokumenty stwierdzające odbiór nagrody, która będzie wydawana po pobraniu podatku należnego zgodnie z przepisami o podatku dochodowym od osób fizycznych”. No chyba, że nagroda jest rzeczowa i pieniężna o łącznej wartości 10.000 zł i nagroda pieniężna jest przeznaczona na opłacenie podatku. W regulaminie nie ma o tym ani słowa, więc chyba trzeba płacić niestety samemu.

Usługa kreacji

O wizerunku i jego ochronie już było tyle napisane, że w zasadzie można by pokusić się o stwierdzenie, że było wszystko. Wizerunek człowieka zaliczany jest do jego dóbr osobistych podlegających ochronie. Prawo do wizerunku, podlegające ochronie na gruncie przepisów prawa autorskiego (zakres ochrony wizerunku w sposób szczegółowy określa art. 81 Ustawy – rozpowszechnianie wizerunku wymaga zgody osoby na niej przedstawionej), jest kategorią odrębną od autorskich praw majątkowych lub praw pokrewnych.

Nie można prawa tego zbyć, bo jest to prawo osobiste (a ono ze swej natury jest niezbywalne), ale dopuszczalne jest  wyrażenie zgody na korzystanie z wizerunku przez osoby trzecie. W USA mówi się o komercyjnym prawie do wizerunku.  W USA w zasadzie tylko komercyjne wykorzystanie wymaga zgody (co moim zdaniem jest rozwiązaniem lepszym, niż całkowity zakaz, jaki jest powszechny w systemie europejskim). O tym, jakie minimum powinno być w zgodzie na wykorzystanie wizerunku, możecie przeczytać w „Model release”. Były omówione także podatkowe aspekty związane ze zgodą na wykorzystanie wizerunku.

Dzisiaj krótko na co zwrócić uwagę, przyjmując zlecenie od firmy przygotowując materiał reklamowy czy też marketingowy.  Sprawdź czy w umowie są postanowienia dotyczące m.in.

  • przeniesienia majątkowych praw autorskich do utworu (np. slogan, hasło, tekst, grafika itp.) bądź udzielenia licencji do wykorzystania utworu wraz z określeniem zasięgu terytorialnego, na którym możliwe jest wykorzystywanie licencji oraz okresu, na jaki została udzielona,
  • przeniesienia majątkowych praw autorskich do fotografii, powstałych podczas sesji zdjęciowych (powinno się określić, czy nabywane prawa są objęte ograniczeniami czasowymi i terytorialnymi, czy też nie; czy nabywca może przenosić je na rzecz osób trzecich), bądź udzielenia licencji (wyłącznej lub niewyłącznej) do fotografii powstałych podczas sesji zdjęciowych z określeniem zasięgu terytorialnego, na którym możliwe jest wykorzystywanie licencji oraz okres, na jaki zostaje udzielona,
  • określenia pól eksploatacji, których dotyczy przeniesienie majątkowych praw autorskich lub  co do których udzielono licencji (np. publikacja w prasie /jednorazowa, wielokrotna/, zamieszczanie i rozpowszechnianie na ulotkach i innych materiałach informacyjnych i reklamowych, zamieszczanie na opakowaniach, eksploatacja w sieciach informatycznych, w tym w Internecie),
  • dokładnego określenia wynagrodzenia i poszczególnych jego składników (np. koszty prac projektowych, sesji zdjęciowych, stylizacji, wynagrodzenie za wykonanie roli aktorskiej, koszty obróbki zdjęć, jak i wynagrodzenie za przeniesienie autorskiego prawa majątkowego do stworzonego projektu (dzieła) bądź za udzielenie licencji na korzystanie z niego),
  • prawa do wykorzystania wizerunku aktora lub modela, utrwalonego na fotografii. Przy prawie do wykorzystania wizerunku należy wskazać również, w jakim zakresie będzie wykorzystany wizerunek i na jakich polach eksploatacji (np. publikacje w prasie, zamieszczanie i rozpowszechnianie na ulotkach i innych materiałach informacyjnych i reklamowych, eksploatacja w sieciach informatycznych w tym w Internecie, itp.).

Umowa o korzystanie z wizerunku (ostatnia kropka 😉 ) może być podpisana zarówno z fotografem (jeżeli ten ma stosowne model release) bądź bezpośrednio z aktorem lub modelem.

Powtórka z historii

Bartek wrzucił taki oto temat, pisząc do mnie e-mail tej treści:
Autorskie prawa majątkowe wygasają 70 lat od dnia pierwszego rozpowszechnienia – ok.
Poza moim dziadkiem, wszystkie osoby na zdjęciu nie żyją. Nie sądzę też, by dziadek pamiętał, kto był autorem zdjęcia, skoro miał na nim około 5 lat.
Przyjmijmy więc, że autor nieznany. Pytanie tyczy się czegoś innego – co z wizerunkiem osób? Jeśli, by żyły, to mogę sobie ot tak po 70 latach rozpowszechniać stare zdjęcie? Skoro wszyscy (poza moim nieśmiertelnym dziadkiem) nie żyją, to mogę sobie tak rozpowszechniać utwór? Wiadomo, że zgody widocznych osób nie mam. Jak to jest z tak starymi zdjęciami?

Uważny czytelnik, który „wgryzł” się w blog, zapewne sam umiałby odpowiedzieć na pytanie Bartka. Ponad rok temu popełniłem dwa wpisy, które w zasadzie zawierają wyczerpujące odpowiedzi na postawione wyżej pytania. W tekście „Szanujmy wspomnienia” omawiałem kwestię wygaśnięcia praw majątkowych do utworu, natomiast w „Jak zostać prezydentem” sprawy wizerunku po śmierci.

Dzisiaj będzie krótka historia o ochronie prawnej fotografii w Polsce w XX i XXI wieku. Od uzyskania niepodległości w 1918 r. mieliśmy , jak dotąd 3 ustawy regulujące  sferę praw autorskich:

  • ustawa z  dnia 29 marca 1926 r. o prawie autorskim (tj. z 1935 r. Dz.U. nr  360, poz. 260)
  • ustawa z dnia 10 lipca 1952 r. o prawie autorskim (Dz.U. nr 34, poz. 234 z późn. zm)
  • ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. z 2006 Dz.U. nr 90, poz. 631 z późn. zm.)

Ustawa z 1926 r. zdjęcia uznawała za przedmiot praw autorskich m.in. „Dzieła z zakresu wszystkich sztuk graficznych i plastycznych: rysunkowe, malarskie, rytownicze, litograficzne, rzeźbiarskie, grawerskie, architektoniczne, dzieła sztuki zdobniczej, stosowanej do rzemiosł i przemysłu, bez względu na ich rodzaj, rozmiary i wartość materjału, zdjęcia fotograficzne lub otrzymane w podobny do fotografji sposób, ilustracje naukowe, mapy i inne pomoce naukowe. W tem wszystkiem korzystają z ochrony zarówno wykonanie ostateczne, jak prowadzące do niego szkice, rysunki, plany, modele, projekty.

Nie każde zdjęcie jednak podlegało ochronie. Zgodnie z art. 3 Ustawy z 1926 r. „prawo autorskie do utworów fotograficznych lub otrzymanych w podobny do fotografji sposób istnieje pod warunkiem, że zastrzeżenie wyraźne uwidoczniono na odbitkach. Na odbitkach fotograficznych i reprodukcjach, otrzymywanych w podobny do fotografji sposób, na filmach, a także na nutach dla mechanizmu, na walcach fonograficznych i tym podobnych przyrządach, odtwarzających utwór w sposób mechaniczny, należy uwidocznić rok zdjęcia lub przeniesienia. W braku podania roku prawo autorskie do takich utworów wtedy tylko ma skutek przeciw osobom trzecim, jeżeli wiedziały, że czas trwania prawa autorskiego jeszcze nie upłynął.” Tak więc zdjęcia podlegały ochronie ustawowej pod warunkiem, że były odpowiednio sygnowane. Brak takiej sygnatury powodował, że nie korzystało ono z ochrony przewidzianej prawem autorskim. Czas trwania praw autorskich wynosił 50 lat od daty śmierci twórcy (art. 21). Istniało jednak odstępstwo w przypadku fotografii, dla których przewidziany był 10-cio letni okres ochronny. Na dowód tego, że każdy ustawodawca i w każdym wieku lubił utrudniać życie zarówno artystom, jak i prawnikom niech świadczy fakt, że „Prawo autorskie do serji zdjęć fotograficznych, mającej znaczenie artystyczne lub naukowe, gaśnie w pięćdziesiąt lat od śmierci wydawcy.” Piękne pole do powstania różnego rodzaju konfliktów.  😉

Później była wojna, po wojnie socjalizm. Nie godziło się, aby sanacyjne prawo obowiązywało nadal. Uchwalono ustawę z 1952 r., która powtórzyła w części sanacyjne uregulowania.

Art. 2. § 1. Utwór, wykonany sposobem fotograficznym lub do fotografii podobnym, jest przedmiotem prawa autorskiego, jeżeli na utworze uwidoczniono wyraźnie zastrzeżenie prawa autorskiego.
§ 2. Na filmach oraz odbitkach i reprodukcjach, otrzymanych sposobem fotograficznym lub do fotografii podobnym, należy uwidocznić rok wykonania utworu, na nutach zaś dla mechanizmu, walcach i innych przyrządach odtwarzających mechanicznie utwór dźwiękowy – rok przeniesienia.
§ 3. W braku uwidocznienia daty prawo autorskie do utworów, o których mowa w §§ 1 i 2, ma skutek przeciwko osobom trzecim tylko wówczas, gdy wiedziały, że czas trwania prawa autorskiego jeszcze nie upłynął.

Nadal więc istniał obowiązek swoistego „znakowania” fotografii. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 6 stycznia 1965 r. (sygn. akt I CR 331/64) stwierdził, że „Utwory wykonywane sposobem fotograficznym, m.in. fotografie, choćby zawierały artystyczne elementy twórcze, same przez się nie stanowią przedmiotu prawa autorskiego. Fotografie będące utworami artystycznymi stają się przedmiotem wspomnianego prawa dopiero w razie spełnienia przesłanki dodatkowej, mianowicie wyraźnego uwidocznienia na fotografiach zastrzeżenia prawa autorskiego. Zastrzeżenie prawa autorskiego stanowi zatem przesłankę powstania wspomnianego prawa do fotografii, a w konsekwencji i do ochrony na podstawie prawa autorskiego.” Jak widać element twórczy w przypadku zdjęć nie był najważniejszy, bardziej przykładano znaczenie dla formalnego oznakowania zdjęcia, niż tylko do samej „zawartości”. Żeby nie być gołosłownym przytoczę wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 listopada 1964 r. (sygn. akt I CR 163/64). „Według art. 1 prawa autorskiego każdy utwór artystyczny, ustalony w jakiejkolwiek postaci, jest przedmiotem prawa autorskiego. Utworem artystycznym może być również utwór wykonany sposobem fotograficznym. Jednakże w myśl art. 2 § 1 prawa autorskiego utwór wykonany sposobem fotograficznym jest przedmiotem prawa autorskiego, jeżeli na utworze uwidoczniono wyraźnie zastrzeżenie prawa autorskiego. Zastrzeżenie to stanowi zatem przesłankę powstania prawa autorskiego do fotosów, a konsekwencji i do ochrony według prawa autorskiego. Ustawa zaś nie przewiduje, by przesłanka, o której mowa, mogła być zastąpiona – ze skutkiem powstania prawa autorskiego i jego ochrony – przez inną, np. przez uwidocznienie w książce, kto sporządził fotosy.

W sposób brutalny odniesiono się do zdjęć reporterskich. Zgodnie z art. 5 pkt 3 Ustawy z 1954 r. zdjęcia reporterskie nie stanowiły przedmiotu praw autorskich.  Takich zapisów nie było w sanacyjnej ustawie 😉 .

Okres ochrony w myśl Ustawy z 1954 r. wynosił 20 lat, a na mocy noweli z 1975 r. wydłużono go do lat 25 (art. 26). Niestety w wypadku utworów fotograficznych okres ten był krótszy. Zgodnie z art.  27. pkt 1. Ustawy z 1952 r. autorskie prawa majątkowe do utworu fotograficznego lub otrzymanego w sposób podobny do fotografii gasną z upływem lat dziesięciu od pierwszej publikacji. Z tego można wywnioskować, że niepublikowane zdjęcia korzystały z dłuższej dwudziestopięcioletniej ochrony przewidzianej w art. 26. W przypadku serii zdjęć fotograficznych, mającej znaczenie artystyczne lub naukowe okres ochrony wygasały (podobnie jak w Ustawie z 1926 r.) z upływem lat dziesięciu od pierwszej publikacji (art. 27 pkt 4).

Później przychodzi rok 1994 i zostaje uchwalona obecnie obowiązująca Ustawa, o czym już sporo znajdziecie na F-LEX. Warte podkreślenia jest to, że nie ma obowiązku sygnowania zdjęć w żaden sposób, a zdjęcia reporterskie są traktowane tak, jak inne utwory fotograficzne. Nie ma również zróżnicowanego czasu trwania majątkowych praw autorskich. Wobec wszystkich utworów mamy ten sam okres 70 lat. Ustawa z 1994 r. przewidywała również odnowienie i przedłużenie zakresu ochrony autorskich praw majątkowych (art.124 § 1 pkt 3).

Na tle tego przepisu zapadło nawet orzeczenie Sądu Najwyższego (sygn. akt I CKN 654/00) odnoszące się do utworów fotograficznych.

1. Przewidziane w art. 124 § 1 pkt 3 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (jedn. tekst: Dz. U. z 2000 r. Nr 80, poz. 904 ze zm.) odnowienie i przedłużenie zakresu ochrony autorskich praw majątkowych dotyczy tylko takich praw, które według ustawy z dnia 10 lipca 1952 r. o prawie autorskim (Dz. U. Nr 34, poz. 234 ze zm.) przysługiwały twórcy, lecz na skutek upływu czasu wygasły.

2. Jeżeli na pocztówkach fotograficznych twórca umieścił zastrzeżenie swego prawa autorskiego (art. 2 § 1 ustawy z dnia 10 lipca 1952 r. o prawie autorskim, Dz. U. Nr 34, poz. 234 ze zm.), to egzemplarze drukowane później są przedmiotem prawa autorskiego także wtedy, gdy nie zostały opatrzone takim zastrzeżeniem. W tej sytuacji na twórcy spoczywa ciężar dowodu, że naruszyciel wiedział o istnieniu jego zastrzeżonego prawa.

PS. Pierwsze zdjęcie z 1943 r. przedstawia mojego nieżyjącego dziadka. Drugie pochodzi z rodzinnego albumu (osoba niestety nieznana).

Atak terrorystyczny

Zakaz fotografowania wzbudzał i nadal wzbudza wciąż wiele kontrowersji. Jest to częsty temat na F-LEX. Było już kilka wpisów omawiających szereg różnych przepisów określających status fotografa w konkretnej otaczającej go rzeczywistości. M.in. w „Klatce” czy w „Mirze domowym” omawiane były przepisy dotyczące fotografowania na terenach prywatnych. Kilka dni temu prasa przyniosła informacje o tym,  że ochrona zabrania robić zdjęcia w przejściu podziemnym w Krakowie.

Ochroniarz tłumaczył, że jest to teren prywatny i zdjęć  nie można robić. Z przywołanego tekstu dowiadujemy się, że przejście podziemne jest własnością Gminy Kraków, czyli z pewnością nie jest to  własność prywatna. Wraca więc kwestia możliwości robienia zdjęć w przestrzeni publicznej. Sądzę, że należy odróżnić sytuację, w której fotograf wpada do budynku urzędu gminy X i robi zdjęcia, od takiej sytuacji, gdy spacerując przez miasto robi zdjęcia. Osobiście uważam, że w przejściu podziemnym będącym własnością gminy, właściciel (czytaj gmina) nie może po prostu ustanowić zakazu fotografowania. Brak do tego jakichkolwiek podstaw prawnych. Nie sądzę, żeby podstawą taką mogły być przepisy dotyczące prawa własności. Jest bowiem różnica pomiędzy własnością prywatną, a własnością gminy czy Skarbu Państwa. Przyjmując pogląd przeciwny należałoby uznać, że gmina może zakazać również robienia zdjęć na ulicach, placach, czy w parkach publicznych. Na szczęście nie może! 🙂 Tłumaczenie prezesa spółki ochroniarskiej w czasach Google Maps, miniaturowych aparatów fotograficznych, czy też kamer uważam za takie sobie.

Nasi pracownicy zwracają uwagę na wszystkie zachowania, które mogą wydawać się niebezpieczne, nawet na wypadek ataku terrorystycznego. Monitorują więc, czy nie ma porzuconych pakunków, czy ktoś nie zachowuje się agresywnie. Podobnie z filmowaniem czy fotografowaniem. Ze względów bezpieczeństwa pracownicy są szkoleni, że w razie podejrzeń mogą zadać pytanie, po co ktoś rejestruje dane miejsce.

Z tego wnioskuję, że facet chodzący po Krakowie z aparatem fotograficznym (i to niekoniecznie z dużą lustrzanką, wielką lufą i statywem) może stanowić zagrożenie dla miasta, a zapewne wzbudza podejrzenia pracowników pewnej firmy ochroniarskiej. Pamiętajmy, że pracownik firmy ochroniarskiej to za dużo nie może w świetle prawa.  O tym też już było na blogu. Jeżeli ktoś nie czytał lub nie pamięta, to niech zajrzy koniecznie do „Zdjęcia bananów, czyli co może ochrona”.

Idąc robić zdjęcia warto znać swoje prawa, jak również ewentualne uprawnienia tych, którzy wszędzie widzą „zakaz fotografowania”.  Dobry efekt zazwyczaj daje zapytanie interweniującego ochroniarza o podstawę prawną zakazu. I nie dajmy się zbyć stwierdzeniem, że szef kazał interweniować, jak ktoś będzie robił zdjęcia. Miłego fotografowania! Także w Krakowie. 😉

Czy RAW-a może zająć komornik?

W życiu różnie się nam wiedzie, raz lepiej, a innym razem gorzej. Może zdarzyć się i tak, że do naszych drzwi zapuka komornik celem wyegzekwowania tego, czy owego. Tak, jak każdy może być fotografem, a co z tym idzie twórcą, tak także każdy z nas może stać się z różnych przyczyn dłużnikiem. Nie obawiajcie się! W dalszej części będzie już bardziej pozytywnie, w zasadzie to nawet wpis z happy endem ;-).

Nasze RAWy są w zasadzie bezpieczne. Nawet, jeżeli „zawarte w nich” fotografie miałyby znaczącą wartość (czego Wszystkim, jak również sobie, życzę), to komornik nie może z nich prowadzić egzekucji. A to dlatego, że zgodnie z art. 18 ust. 1 Ustawy autorskie prawa majątkowe nie podlegają egzekucji, dopóki służą twórcy. Przepis ten potwierdza jedną z fundamentalnych zasad, że twórca (fotograf) ma wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzanie nim na wszystkich polach eksploatacji. Zwróćcie uwagę, że przepis ten chroni jedynie autorskie prawa majątkowe twórcy. Z ochrony tej nie skorzysta nabywca autorskich praw majątkowych. Jeżeli więc przynależą do Ciebie autorskie prawa majątkowe do utworu, którego nie jesteś twórcą (np. kupiłeś je, odziedziczyłeś, dostałeś w formie darowizny, itp.), to prawa takie będą podlegały egzekucji. Należy również podkreślić, że przepis ten wyłącza spod egzekucji jedynie autorskie majątkowe prawa, a nie wierzytelności z nimi związane. Jeżeli więc masz podpisaną umowę licencyjną na mocy, której licencjobiorca będzie przekazywał Ci co miesiąc określoną sumę pieniędzy z tytułu uzyskanej licencji do majątkowych praw autorskich, to taką wierzytelność komornik może niestety zająć.

Art. 18. 1. Autorskie prawa majątkowe nie podlegają egzekucji, dopóki służą twórcy. Nie dotyczy to wymagalnych wierzytelności.
2. Po śmierci twórcy, spadkobiercy mogą sprzeciwić się egzekucji z prawa autorskiego do utworu nieopublikowanego, chyba że sprzeciw byłby niezgodny z ujawnioną wolą twórcy co do rozpowszechniania utworu.

PS. Oczywiście tytułowy RAW, jako emanacja autorskich praw majątkowych 🙂

Ciuś, ciuś!!!

Ostatni wpis poruszał, na razie bardzo delikatnie, sprawy etyki wykonywania zawodu fotografa. Etyka w fotografii to temat bardzo ciekawy i kontrowersyjny i dlatego pewnie jeszcze nie raz rozgorzeje dyskusja na ten temat. Każdy z nas ma jakieś wartości i zasady, którymi się kieruje w życiu. Egzekwowanie zasad skodyfikowanych, których przestrzeganie jest obwarowane różnorodnymi sankcjami, jest domeną państwa. Są jednak i takie normy, których nie ubrano w słowa paragrafów, a którymi kierujemy się w życiu. Których łamanie może być jedynie napiętnowane przez innych. Nie są one natomiast w żaden sposób zagrożone karą pozbawienia wolności (popularnie zwaną karą więzienia), grzywną czy też wysokim odszkodowaniem.

Z wielkim zadziwieniem przeczytałem artykuł w Gazecie (dzięki Piotrek) o fotografie, który reklamował działalność swojego zakładu nie swoim zdjęciem. W tym wypadku mamy do czynienia nie tylko z naruszeniem zasad etycznych, ale przede wszystkim z naruszeniem praw osób trzecich. Z tekstu wynika, że zostały naruszone zarówno prawa osoby portretowanej (prawo do wizerunku, o którym wciąż piszę na F-LEX), jak również autorskie prawa majątkowe autorki zdjęcia. No właśnie, abstrahując od faktu złamania w bezpardonowy sposób norm prawnych, zaskakujące jest to, że pan fotograf ma w nosie również solidarność z koleżanką po fachu, wykorzystuje jej dorobek dla własnych celów komercyjnych.

O tym, że zdjęć klientów nie wolno wystawiać w witrynach zakładów, pisałem w zeszłym miesiącu w tekście „Dowód”. Pisząc tamten tekst zastanawiałem się, czy nie piszę truizmów. Jak się okazuje, życie szybko pokazało, że nie. Tekst w Gazecie pojawił się niecałe dwa tygodnie później. 😉 Opisany przypadek pokazuje, że wywieszając zdjęcie, co do którego nie mamy prawa, możemy popaść w konflikt z prawem i to na wielu płaszczyznach. Po pierwsze osoba widniejąca na zdjęciu będzie miała do nas roszczenie cywilne w związku z naruszeniem jej prawa do wizerunku. Autor zdjęcia też będzie mógł dochodzić ochrony swoich autorskich praw majątkowych na drodze cywilnoprawnej. Jako bonus sprawą można zainteresować jeszcze organy ścigania, gdyż zachodzi prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa, polegającego na bezprawnym rozpowszechnianiu cudzego utworu (art. 116 Ustawy). Jak widać norm skodyfikowanych mamy sporo. A co z zasadami etycznymi? No powinno się zareagować i napiętnować towarzysza fotografa. Stąd też jego przypadek trafił na F-LEXa. Ciuś, ciuś!!!

PS. W momencie, gdy pojawi się ten wpis na blogu, będę pił za Wasze zdrowie Drodzy Czytelnicy w Hlavni Mesto Praha. Zdraví!! 🙂

Grzech śmiertelny fotografa prasowego

Ostatnio często wracam do lektury pewnego rozdziału „Fotografii prasowej” Kennetha Kobré. Dokładnie chodzi o rozdział piętnasty. Dobra, przestaję się w końcu z Wami droczyć, przecież nie każdy ma pod ręku tę pozycję, a biblioteka pewnie już jest zamknięta (swoją drogą to jestem ciekaw, czy tego typu publikacje trafiają do bibliotek publicznych). Chodzi mi o rozdział zatytułowany „Etyka”. Nie będzie dzisiaj jednak rozważań czysto etycznych, ale jak zawsze zahaczymy o prawo.
Kenneth Kobré opisuje różne sytuacje i prezentuje związane z nimi zdjęcia, które były powodem rozstania się pracodawcy z fotografem. Swoją drogą obecnie w naszym kraju etat fotoreportera w wydawnictwie prasowym zaczyna być jak yeti. Ponoć jest, ale mało kto go widział. 😉 Większość fotografów obecnie to freelanserzy, albo osoby zatrudnione na umowach cywilnoprawnych bądź typu firma-firma. Zdaje się, że chyba jeszcze w firmie na A. część reporterów jest na etatach w „Agencji Gazeta”. Ale wróćmy do fotografii prasowej, która ma odzwierciedlać rzeczywistość, a wszelkiego rodzaju manipulacje w programach graficznych, a nawet „ustawki sceny” są traktowane jak grzech śmiertelny. I to nie przez Kobré, ale przez samych fotoreporterów i wydawców.

W punkcie piątym Kodeksu Etycznego The National Press Photographers Association zwraca się uwagę na to, że podczas robienia zdjęć należy uważać, aby nie ingerować w sposób świadomy w bieg wydarzeń, nie zmieniać wyglądu sceny i nie szukać możliwości ingerencji. Kobré pisze, że fotoreporter „Los Angeles Time” wyleciał z roboty zdjęcie przedstawiające strażaka ochlapującego się wodą z basenu. Problem w tym, że nie było to zdjęcie zrobione w „decydującym momencie”, a zwykła ustawka. Fotograf poprosił bowiem strażaka, aby ten się pochlapał. Pomimo tego, że zdjęcie było popularne i publikowane w wielu gazetach, wydawca uznał tego typu działania za nieetyczne i zwolnił autora.

Szukałem trochę w Internecie podobnych zasad, które obowiązywałyby w Polsce. Trafiłem na stronę Stowarzyszenia Fotoreporterów, które tego typu zasady etyki opublikowało. Szkopuł w tym, że stowarzyszenie liczy tylko 16 członków, jeżeli wierzyć informacjom zamieszczonym na stronie internetowej.

W swojej dotychczasowej karierze nie spotkałem się z tego typu sytuacją, żeby zwolniono fotografa za „nierzetelne zdjęcie”. Nie znane mi jest także żadne orzeczenie sądowe, które zapadłoby na podstawie podobnego stanu faktycznego, jak opisał Kobré. Zgodnie z art. 30 § 4 kodeksu pracy „w oświadczeniu pracodawcy o wypowiedzeniu umowy o pracę zawartej na czas nie określony lub o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia powinna być wskazana przyczyna uzasadniająca wypowiedzenie lub rozwiązanie umowy.” Ciekawe jest, czy sąd pracy przychyliłby się do stanowiska zawartego w uzasadnieniu pracodawcy, że ingerencja w sposób świadomy w bieg fotografowanych wydarzeń przez pracownika może stanowić podstawę do rozwiązania umowy o pracę? Takie stanowisko byłoby chyba w miarę proste do obrony w sytuacji, gdyby tego typu zasady wprost były określone w wewnętrznych dokumentach wydawnictwa. Jeżeli ich nie ma, może być różnie.

Pozostawiam Was z pytaniem: Czy fotoreporter prasowy może być artystą z aparatem, czy raczej powinien być kronikarzem rzeczywistości przedstawiajacym to, co zobaczył w wizjerze swojego aparatu?

PS. Jeszcze o obróbce słów kilka. W punkcie 6 Kodeksu Etycznego NPPA można przeczytać, że należy dbać, aby obróbka fotografii nie naruszała integralnosci obrazu, jego treści ani kontekstu.

Zakaz “stadionowy”

Wczoraj Ania M. (pozdrawiam koleżankę) musiała rozstać się na jakiś czas ze swoją lustrzanką chcąc wejść na imprezę organizowaną na Stadionie Narodowym w Warszawie, o czym poinformowała na FB. Oczywiście rozgorzała dyskusja, że stadion przecież jest, jak sama nazwa wskazuje, narodowy, że finansowany z naszych podatków itp. Przy okazji Euro2012 pisałem o obowiązujących na stadionach zasadach w czasie mistrzostw

Pierwsza uwaga natury ogólnej. To, że dana impreza odbywa się na obiekcie X, wcale nie musi oznaczać, że jej organizatorem jest właściciel tegoż obiektu. Tak też Aniu było wczoraj. I o dziwo  w regulaminie dokładnie opisano, jakie aparaty są niemile widziane. Nie żebym taki zakaz pochwalał, ale trzeba obiektywnie stwierdzić, że akurat tym razem organizator się spisał, a nawet rozpisał. 😉

Zabrania się wnoszenia i posiadania w trakcie Imprezy profesjonalnych aparatów fotograficznych, kamer, sprzętu nagrywającego audio i video. Na teren imprezy można wnieść amatorskie aparaty cyfrowe oraz tradycyjne amatorskie aparaty kompaktowe. Niedozwolone jest wnoszenie sprzętu foto mogącego mieć profesjonalne zastosowanie, np. lustrzanek małoobrazkowych, lustrzanek cyfrowych, aparatów średnio- i wielkoformatowych, aparatów z wymienną optyką, itd.

Zazwyczaj organizatorzy wprowadzają w regulaminach zakaz używania sprzętu profesjonalnego. Kropka. I wtedy zaczyna się dywagacja, co jest, a co nie jest sprzętem profesjonalnym. W przypadku tejże imprezy mamy dokładny opis, z którego wynika, co wolno (fotograf, jak nie ma akredytacji, to sobie może „małpkę” wziąć).

 Pamiętajmy, że art. 6 ustawy z dnia 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych (Dz.U. nr 62, poz. 504 z późn. zm.) nakłada na organizatora imprezy masowej obowiązek przygotowania regulaminu tejże imprezy i regulaminu obiektu oraz ich udostępnienie uczestnikom (zazwyczaj ten drugi regulamin jest dokumentem przygotowanym przez właściciela obiektu).  Z kolei  art. 8 ust. 1 nakłada na uczestnika obowiązek przestrzegania tych regulacji. Oczywiście możemy tupać nogami, gardłować i co tylko nam się podoba, ale zapewne ochrona i tak będzie miała ostatnie słowo i jak się nie podporządkujemy, to nas nie wpuszczą na imprezę. Jeżeli więc chcemy zabrać swoją ulubioną lustrzankę, to lepiej sprawdzić, czy przypadkiem nie jest ona „narzędziem niebezpiecznym”  i wobec czego niemile widzianym na imprezie.

Jeżeli natomiast jest się szczęśliwym posiadaczem legitymacji prasowej, to wtedy można wystąpić o akredytację. 🙂

PS. Wbrew temu, co twierdziła Ania, organizator podał informację na swojej stronie www, jak zdobyć akredytację.