Europejski wizerunek

FM_016_small

Zdjęcie zrobione podczas Strefy Militarnej 2013 w Podrzeczu koło Gostynia w Polsce. Spotkanie polskich grup rekonstrukcji historycznych.

Sezon ogórkowy i wakacyjne spowolnienie dopadło również F-LEX-a. Dzisiaj będzie bardzo krótko, ale za to bardzo po europejsku. 😉 Wizerunek oczyma sędziów Europejskiego Trybunału Praw Człowieka  w świetle art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (Prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego), który brzmi następująco:

1. Każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji.
2. Niedopuszczalna jest ingerencja władzy publicznej w korzystanie z tego prawa, z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób.

W orzeczeniu z 11 stycznia 2005 r. (50774/99) ETPC stwierdził, że pojęcie życia prywatnego zawiera w sobie elementy związane z prawem osoby do swego wizerunku. Publikacja fotografii wchodzi w zakres życia prywatnego.

W wyroku dnia 15 stycznia 2009 r. (1234/05) ETPC uznał, że „Wizerunek osoby stanowi jeden z głównych atrybutów jej osobowości, jako że ujawnia unikalne cechy charakterystyczne tej osoby oraz wyróżnia tę osobę spośród innych osób z jej grupy. Prawo do ochrony wizerunku osoby jest więc jednym z podstawowych składników rozwoju osobistego i zakłada prawo do kontroli wykorzystywania tego wizerunku. Podczas gdy w większości przypadków prawo do kontrolowania takiego wykorzystania wizerunku dotyczy możliwości odmówienia przez jednostkę [zgody na] jego publikację, to obejmuje ono także prawo do sprzeciwienia się rejestracji, zachowania i powielenia wizerunku przez inną osobę.”

W wyroku z dnia 7 lutego 2012 r. (40660/08) ETPC potwierdził m.in. że „koncepcja życia prywatnego rozciąga się na aspekty dotyczące tożsamości osoby takie jak jej imię i nazwisko, fotografia czy fizyczna lub psychiczna integralność. Gwarancja przyznawana przez art. 8 Konwencji ma przede wszystkim na celu zapewnienie rozwoju osobowości każdego człowieka w jego relacjach z innymi ludźmi, bez zewnętrznych ingerencji. Istnieje zatem taka strefa interakcji osoby z innymi ludźmi, nawet w kontekście publicznym, która może wejść w zakres pojęcia “życia prywatnego”. Publikacja fotografii może więc stanowić zakłócenie życia prywatnego osoby, nawet wówczas, gdy jest ona osobą publiczną. (…) W przypadku fotografii wizerunek osoby stanowi jeden z głównych atrybutów jej osobowości, jako że ujawnia unikalne cechy charakterystyczne tej osoby oraz wyróżnia ją spośród innych osób z grupy, do której należy. Prawo do ochrony wizerunku osoby jest więc jednym z podstawowych składników rozwoju osobistego. Prawo to zasadniczo zakłada prawo osoby do ochrony wykorzystania tego wizerunku, włącznie z prawem do odmowy zgody na jego publikację.”

Włażąc w kadr

Barcel_099Sezon wakacyjny w pełni. Ludziska wyjeżdżają nad morze, w góry czy do lasu. Czasem nawet daleko od domu. Jak wakacje, to i „fotografia”. Aparat fotograficzny to obecnie tak popularne urządzenie, że w zasadzie ma go każdy, choćby w komórce. 😉 Od lat jestem anty fanem wakacyjnej fotografii. Odpowiedzcie sobie sami czy większość prezentowanych w sieci zdjęć rzeczywiście ma coś wspólnego z fotografią przez duże F? Wakacyjne zdjęcia to przede wszystkim zdjęcia typu: ja na tle wieży Eiffla robione z „longhenda” (tu szukaj definicji), moja córka na osiołku w Kadzidłowie, wujek Leon na jednym z miliona kajaków na Krutrynii, babcia Kazia u wrót Świętego Piotra. 😉 Nie będę rozpoczynał kolejnej wojny polsko-polskiej, chociaż temat fotografii wakacyjnej zapewne jest ważki, ale bardziej nadający się na Szturchańca, niż na F-LEXa. Ja dzisiaj z krótką powtórka z wizerunku. Każdy z nas, nie wyłączając autora tego wpisu, zdjęcia wakacyjne robi. Czasami lepsze, czasami gorsze, ale robi. Jeżeli nie do galerii czy portfolio, to choćby po to, żeby mieć pamiątkę i zobaczyć za dwadzieścia lat, jakie to nasze latorośle były kiedyś małe. Miejsca turystyczne bardzo często charakteryzują się tym, że zazwyczaj nigdy nie jest dobra pora na zrobienie zdjęcia. I wcale nie chodzi tu tylko o dobre światło (w przypadku wycieczek zorganizowanych zawsze jest złe, bo tylko szaleniec wybrałby się fotografować Knossos w południe), ale o wszędzie panujące tłumy. Próbował ktoś w okresie od maja do października sfotografować jaszczurkę Gaudiego w Barcelonie? No i po tym przydługim wstępie dochodzimy do sedna dzisiejszego wpisu. Czy w świetle Ustawy można publikować zdjęcia z ludźmi, którzy najzwyczajniej w świecie „wleźli nam w kadr”? Dla tych, którzy nie pamiętają zasad dotyczących publikacji wizerunku przypominam treści art. 81 Ustawy.

Art. 81.1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:

1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;

2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

W przypadku pamiątkowego zdjęcia rodzinki, gdy w tle mamy inne osoby, które są w zasadzie poza naszym zainteresowaniem, przychodzi nam z pomocą art. 81 ust. 2 pkt 2. Przepis ten wielokrotnie przywoływany był na blogu. Wskazówki, jak abstrakcyjny przepis prawa praktycznie stosować, daje nam Sąd Apelacyjny w Krakowie (sygn. akt I ACa 957/01).

„Dla zastosowania art. 81 ust. 2 pkt 2 prawa autorskiego rozstrzygające znaczenie ma ustalenie w strukturze przedstawienia relacji między wizerunkiem osoby (lub osób) a pozostałymi elementami jego treści; rozpowszechnianie wizerunku nie wymaga zezwolenia, jeśli stanowi on jedynie element akcydentalny lub akcesoryjny przedstawionej całości, tzn. w razie usunięcia wizerunku nie zmieniłby się przedmiot i charakter przedstawienia.”

Zazwyczaj włażący w kadr nie są naszym celem, więc bez obaw będzie można opublikować rodzinne zdjęcie z panem w tle. Nikt jednak nie uwierzy w takie story, gdy „przez przypadek” AF wycelował w lewe oko pana, a przysłona sama się otworzyła do f/1,4.

A tak już na marginesie, to z przerażeniem zauważam, że tymi włażącymi w kadr bardzo często są inni fotografujący. Osobiści jak widzę, że ktoś robi zdjęcie (bez względu czy telefonem komórkowym, czy wypasionym D4), to staram się poczekać chwilę i dać mu szansę. Niestety większość nie ma tego w zwyczaju, wychodząc z założenia, że tu i teraz jest panem sytuacji, a właśnie teraz nadszedł decydujący moment.

Miłego wakacyjnego fotografowania !!!

Rzecz używana

Wro378_smallOstatnio prowadziliśmy zaciekłą dyskusję na temat opodatkowania sprzedaży zdjęcia, a w zasadzie odbitki. Zagadnienie to gościło już na blogu i trochę na ten temat oraz odnośniki do innych tekstów z tym związanych znajdziecie w „PIT-oleniu”. Spór, jaki rozgorzał pomiędzy mną a koleżanką, dotyczył możliwości zakwalifikowania odbitki jako rzeczy używanej. Wbrew pozorom nie jest to błaha sprawa, bo uznanie odbitki za rzecz używaną skutkowałoby tym, że przychód z jej sprzedaży nie podlegałby opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych. Zażartą dyskusję prowadziliśmy długo, ale bez ostatecznego rozstrzygnięcia. Żadne z nas nie miało przy sobie przepisów prawa, a poza tym mieliśmy ciekawsze wyzwania. Dyskusja toczyła się podczas Strefy Militarnej 2013, a tam w ramach Fotomilitary przyjeżdżamy przede wszystkim robić zdjęcia (kilka zdjęć znajdziecie pod tym linkiem, z upływem czasu będzie ich tam więcej), a nie toczyć dysputy podatkowe.
Wróćmy jednak do tematu. Rozwiązanie zagadki tkwi w ustaleniu, czy własną odbitkę można uznać za używaną, a jeżeli tak, to kiedy. Anię wspierało wielu i padały z ich ust różne argumenty, od kiedy należy liczyć 6 miesięcy, żeby uznać odbitkę za rzecz używaną. A to od daty zrobienia zdjęcia, a to od daty wywołania RAW-a (bo przecież RAW to nie utwór sic!!!), a to od daty wydruku. Nie byłoby dyskusji, gdyby ktokolwiek dysponował w jej trakcie tekstem ustawy. Art. 10 ust. 1 pkt 8 ustawy PIT brzmi następująco:

Art. 10 ust. 1 Źródłami przychodów są:
8) odpłatne zbycie, z zastrzeżeniem ust. 2:
a) nieruchomości lub ich części oraz udziału w nieruchomości,
b) spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego lub użytkowego oraz prawa do domu jednorodzinnego w spółdzielni mieszkaniowej,
c) prawa wieczystego użytkowania gruntów,
d) innych rzeczy,
– jeżeli odpłatne zbycie nie następuje w wykonaniu działalności gospodarczej i zostało dokonane w przypadku odpłatnego zbycia nieruchomości i praw majątkowych określonych w lit. a-c – przed upływem pięciu lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym nastąpiło nabycie lub wybudowanie, a innych rzeczy – przed upływem pół roku, licząc od końca miesiąca, w którym nastąpiło nabycie; w przypadku zamiany okresy te odnoszą się do każdej z osób dokonującej zamiany.

Nas interesuje punkt d. Zwróćcie uwagę na słowo klucz. Jest nim „nabycie”. Żeby daną rzecz uznać za używaną dla celów ustawy PIT, musi upłynąć wskazany w ustawie okres czasu, który liczy się nie od daty jej zrobienia czy wytworzenia, a od daty jej nabycia. Muszę więc tę rzecz najpierw kupić, otrzymać w prezencie lub w spadku itp. Jeżeli stworzyłem utwór (jakim jest zdjęcie), a następnie wydrukowałem go, to taka odbitka wisząca na ścianie nawet przez 15 lat nie będzie uznana za rzecz używaną i tym samym przychód z jej sprzedaży będzie podlegał opodatkowaniu.

Podsumowując: Przychód ze sprzedaży odbitki własnego zdjęcia (ale nie utworu), bez względu na to, czy wykonanej w ramach działalności gospodarczej czy hobbystycznie generalnie podlega opodatkowaniu podatkiem PIT. Jeżeli kupisz zdjęcie za np. 4.338.500 USD, to sprzedaj je po upływie 6 miesięcy od daty jego nabycia, bo w innym przypadku … 😉

PS. W tym miejscu jeszcze chciałbym zwrócić uwagę, że powyższa definicja rzeczy używanej obowiązuje na gruncie podatku dochodowego. Inna obowiązuje w przypadku podatku VAT. Natomiast dla celów podatku PCC (od czynności cywilno-prawnych) nie rozróżnia rzeczy na nowe i używane, bo opodatkowaniu PCC podlega sprzedaż rzeczy (zarówno nowej, jak i używanej) za cenę przekraczającą 1.000,00 PLN.

Przezorny zawsze…

Praga_13_DSC_3317_small_V002Ostatnio dostałem e-maila z ciekawym tematem dotyczącym sprzętu. Oto jego treść:

Czołowy polski fotograf ślubny (znany ze swojego bardzo przychylnego podejścia do klientów), ma w swojej umowie zapis, że za wszelkie uszkodzenia sprzętu przez gości weselnych odpowiada Para Młoda. Chodzi ponoć o to, żeby nie trzeba było wzywać policji, robić przesłuchania świadków itd. Czy taki zapis jest właściwy? Jak się zabezpieczyć (jako fotograf) przed uszkodzeniem sprzętu przez gości weselnych?

Obiecałem autorowi, że postaram się coś naskrobać na blogu, co też niniejszym czynię. 🙂 W prawie cywilnym mamy do czynienia z odpowiedzialnością deliktową, czyli z tytułu czynów niedozwolonych (gość wziął zniszczył aparat i można przypisać mu winę) oraz odpowiedzialnością kontraktową, czyli z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania umowy (zapewne fotografa z gościem nie wiąże żadna umowa).

Ogólna zasada odpowiedzialności deliktowej określona w art. 415 k.c. brzmi: Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. Kodeks cywilny zawiera również przepisy dotyczące odpowiedzialności deliktowej osób trzecich (za działania sprawcy). Są to jednak ściśle określone sytuacje (m.in. art. 427, 429) i zapewne nie mające zastosowania w stosunku do młodej pary. Czy w związku z tym nie jest możliwe umowne przyjęcie odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez kogoś innego? Każdy z nas miał do czynienia, a to z zalanym mieszkaniem, a to stłuczonym przez kogoś reflektorem na parkingu pod centrum handlowym lub złamaną nogą na oblodzonym chodniku. W tych sytuacjach mamy zazwyczaj do czynienia z deliktem, za który odpowiada osoba trzecia. Jest nią ubezpieczyciel! Który w ramach umowy ubezpieczenia zawartej z potencjalnym sprawcą (ubezpieczycielem) zobowiązał się do ponoszenia odpowiedzialności za pewne zdarzenia. (Art. 805. § 1. K.c. Przez umowę ubezpieczenia ubezpieczyciel zobowiązuje się, w zakresie działalności swego przedsiębiorstwa, spełnić określone świadczenie w razie zajścia przewidzianego w umowie wypadku, a ubezpieczający zobowiązuje się zapłacić składkę.) Przy ubezpieczeniu majątkowym świadczenie ubezpieczyciela polega w szczególności na zapłacie określonego odszkodowania za szkodę powstałą wskutek przewidzianego w umowie wypadku. Para młodych nie może jednak podpisać z fotografem umowy ubezpieczenia. Po prostu nie ma takiej opcji! 😉

W doktrynie prawa cywilnego prowadzone są dysputy na temat, czy możliwe jest ponoszenie odpowiedzialności deliktowej na zasadzie dobrowolnego zobowiązania. Jak to zazwyczaj w prawie bywa, są przeciwstawne opcje. Jedni są za, a inni przeciw. Sporo czasu zajęło mi poszukiwanie przedstawicieli, którzy byliby jednocześnie „za, a nawet przeciw”. Szperając po „Systemie Prawa Prywatnego. Tom 6” natrafiłem w zasadzie jedynie na wzmiankę na ten temat. Autor pisze tam o „odpowiedzialności gwarancyjno-repartycyjnej, występującej na szerszą skalę przede wszystkim w dziedzinie ubezpieczeń”. I znowu wskazanie w kierunku ubezpieczeń. Jednak jest jakaś furtka i światełko w tunelu. To światełko to zwrot „przede wszystkim”, który sugeruje, że autor dopuszcza możliwość wystąpienia jeszcze innych sytuacji, niż tylko tych. wynikających z umowy ubezpieczenia.

W prawie cywilnym jedną z fundamentalnych zasad jest zasada swobody umów.

Art. 353(1) k.c. Strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego.

Ja bym właśnie tutaj szukał podstaw do ewentualnej odpowiedzialności młodych (ale jednak kontraktowej) za szkody wyrządzone przez gości (sam jednak znajduję sporo argumentów przeciw tej koncepcji). Dzisiaj rano zaprezentowałem powyższe zagadnienie na spotkaniu z prawnikami Wsparcia, przedstawiając wszystkie argumenty za i przeciw. Po przedstawieniu przeze mnie wszystkich możliwych wariantów koleżanki okazały się bardziej kategoryczne niż ja i uznały, że taka umowa byłaby… niezgodna z prawem.

Bez względu na prawne zawiłości (a także na skuteczność postanowienia) nie zaszkodzi mieć odpowiednią klauzulę w umowie. Zapewne w czterech na pięć przypadków młodzi pokryją ewentualne koszty naprawy sprzętu. Ja zaś czekam na ten piąty przypadek. Ciekaw jestem, jak sprawa rozwinęłaby się w sądzie. Z moim „za, a nawet przeciw” mógłbym reprezentować każdą ze stron, gdyż posiadam argumenty przemawiające za obiema koncepcjami. 😉

Wracając do postawionego przez Marka pytania. Jak się zabezpieczyć? No niestety jedynym w 100% prawidłowym rozwiązaniem byłoby ubezpieczenie sprzętu. Wiem, wiem! Ta odpowiedź ma wady. Mało towarzystw chce ubezpieczać sprzęt, a jeżeli już się na to godzi, to składka ubezpieczeniowa jest horrendalna. No i jeszcze trzeba dokładnie przeczytać warunki ubezpieczenia, bo zazwyczaj najwięcej jest postanowień dotyczy wyłączenia odpowiedzialności towarzystwa.

PS. Od czwartku (11.07.2013) Foto Military. Zapraszam do Podrzecza k. Gostynia.

a

Wizerunek małolata

Na blogu wielokrotnie pisałem o wizerunku, zasadach jego ochrony, jak również o sprawach formalnych dotyczących zgody na publikację. Wydawało mi się, że w zasadzie wszystko już było i nic nowego nie da się napisać. Po szczegółowym przejrzeniu bloga okazało się, że zupełnie pominąłem kwestię zgody na rozpowszechnianie wizerunku małoletnich modeli. W zasadzie każdy odpowie bez namysłu, że to banał. Wiadomo bowiem wszem i wobec, że trzeba mieć zgodę rodzica lub opiekuna prawnego. Na pierwszy rzut oka rzeczywiście wygląda na banał. Ale od czego są prawnicy ze swoim słynnym dzieleniem włosa na czworo. 😉 Do dzisiaj w doktrynie nie ma zgodności co do tego, jaki charakter prawny ma zezwolenie na rozpowszechnianie wizerunku. Na jednym biegunie mamy do czynienia z poglądami, że jest to jednostronna czynność prawna, a co za tym idzie podlega ona wszelkim rygorom przewidzianym dla takich czynności, na drugim stoją zwolennicy teorii, że jest to tylko działanie podobne do czynności prawnej (zgody). No dobra, ale jakie to ma znaczenie praktyczne dla fotografa?
W przypadku, gdy uzna się, że zgoda na publikację jest czynnością prawną, to należy pamiętać, że pełną zdolność do czynności prawnych nabywa się z chwilą uzyskania pełnoletności (art. 11 k.c.). W przypadku więc niepełnoletnich uznać należałoby, że zgoda na publikację wizerunku rzeczywiście musi pochodzić od rodziców lub prawnych opiekunów. Jeżeli jednak stanęło na stanowisku, że jest to czynność podobna (czyli wariant drugi przedstawiony powyżej), to w takiej sytuacji wystarczałaby jedynie zgoda modela. Pamiętając, że wizerunek należy do dóbr osobistych warto przywołać orzeczenie Sądu Najwyższego (sygn. akt II CR 435/82). W orzeczeniu tym sąd uznał, że „okolicznością wyłączającą bezprawność postępowania dziennikarza jest bowiem zgoda osoby, której korespondencja lub pamiętnik są ujawniane. Zgoda (jej) rodziców jest równoważna ze zgodą małoletniej.” Wprawdzie dotyczyło ono zgody na publikację korespondencji małoletniego, jednak może mieć analogiczne zastosowanie do zgody na publikację wizerunku (przypominam, że obecna Ustawa w art. 82 wymaga uzyskania zgody na publikację korespondencji, zaś w art. 81 zgody na publikację wizerunku). Nie ma niestety wielu orzeczeń w tym przedmiocie, co podnoszą zwolennicy teorii zgody.

Co robić więc żeby było bezpiecznie, zwłaszcza że w przypadku procesu sądowego nie mamy bowiem żadnej gwarancji, że trafimy na skład sędziowski skłaniający się ku konkretnej teorii? Mimo, że tematyka dzisiejszego wpisu może wydawać się zagmatwana, to odpowiedź jest prosta. Najlepiej mieć zgodę zarówno modela, jak i jego rodzica lub opiekuna prawnego. Wtedy zapewne i wilk będzie syty, i owca cała. A fotograf spokojnie żył!

PS. Jeżeli w lipcu nie ukaże się już żaden dodatkowy wpis, to zacznijcie poszukiwania. Może się okazać, że pewna młoda dama zrobiła mi kuku za dzisiejsze zdjęcie. 😉