Lajk a wizerunek

Lis (13)Piotr namawiał mnie, żebym coś napisał o nowym regulaminie na FB. Temat odłożyłem na zaś. Jeżeli ktoś jednak chce przeczytać to i owo na temat zmian, to koniecznie niech zajrzy na Szturchańca. Ja natomiast chciałbym kontynuować temat zapoczątkowany w „Czy lajki naruszają prawo” i podzielić się swoimi dalszymi uwagami na temat „lajka” i wizerunku. O wizerunku było bardzo dużo na F-LEX dlatego też nie będę tym razem linkował poszczególnych wpisów i zachęcam do skorzystania z wyszukiwarki na blogu. Przypomnę jednak podstawową zasadę (która jest takim ABC dla fotografa), czyli treść art. 81 ust. 1 Ustawy.

Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

O dość kontrowersyjnym, acz nieprawomocnym wyroku dotyczącym rozpowszechniania pisałem całkiem niedawno w „Czy publikacja wizerunku na portalu społecznościowym jest jego rozpowszechnianiem”. Kto czyta, ten wie, że nie zgadzam się z tezami wrocławskiego sądu tamże zaprezentowanymi. Żeby nie było niedomówień. Nie jest to moja sprawa, jak również nie jestem pełnomocnikiem żadnej ze stron. Mam jednak cichą nadzieję, że w toku dalszego postępowania stanowisko sądu pierwszej instancji się nie obroni. Jak to jest więc z tym lajkowaniem i dalszym udostępnianiem wizerunku za pomocą wtyczek społecznościowych? W zasadzie odpowiedź można znaleźć na blogu. Swego czasu pisałem na temat „deep linka” i poświęconego mu orzeczenia sądowego w „Deep throat”. Zacznijmy od początku i prześledźmy poszczególne założenia.

  1. Zgoda. Publikując wizerunek musisz mieć zgodę osoby portretowanej (nie zajmujemy się wyjątkami z art. 81 ust. 2, bo nic nie wnoszą do rozważań).
  2. Miejsce publikacji – własna strona. Sprawa jest najmniej skomplikowana, bo to Ty ustalasz warunki w granicach obowiązującego prawa. Zazwyczaj masz majątkowe prawa autorskie do zdjęcia oraz zgodę osoby portretowanej. Czy przy zdjęciu mogą być wtyczki społecznościowe pozwalające na dalsze rozpowszechnianie w ramach danego portalu (np. FB, Twitter)? Publikacja za pomocą wtyczki społecznościowej, moim zdaniem, wypełnia warunki deep linka, o których było w „Deep throat”. Wszystko zależy więc od treści (“zakresu”) zgody na publikację, jaką posiadasz. Przy nieograniczonym zakresie publikacji nie ma z tym najmniejszego problemu. Jeżeli natomiast zgoda dotyczyła tylko publikacji na Twojej stronie, to zamieszczając przy zdjęciu wtyczkę społecznościową możesz złamać prawa modela. Ktoś oczywiście może mi zarzucić, że przecież to nie właściciel strony „lajkuje”, a osoby trzecie odwiedzające jego witrynę. Zgoda, ale mechanizm pozwalający na dalsze udostępnianie pochodzi od właściciela witryny i to on umożliwił dalsze rozpowszechnianie zdjęcia zawierającego wizerunek. Skoro przy fotografii zamieściłeś wtyczkę, to tym samym informujesz odwiedzających, że mogą z niej skorzystać. I zazwyczaj to robią.
  3. Miejsce publikacji – cudza strona. Tutaj sprawa się komplikuje. Prosto będzie w sytuacji, gdy w regulaminie jest napisane coś na temat praw autorskich, wtyczek społecznościowych itd., itp. Gorzej jednak, gdy nie ma nic w regulaminie, albo w ogóle nie ma regulaminu. Między innymi temu zagadnieniu był poświęcony wpis „Czy lajki naruszają prawo”. Jeżeli są regulacje dotyczące umieszczania zdjęć, to znowu musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy mamy zgodę modela oraz „jak szeroka jest to zgoda”. Jeżeli nie mamy w tym zakresie ograniczeń, a mamy majątkowe prawa autorskie do zdjęcia, to śmiało możemy publikować na tejże stronie. Ale ze świadomością, że zdjęcie, a tym samym i wizerunek osoby portretowanej może być publikowane „dalej”, w ramach funkcjonowania portalu X lub Y, przez bliżej nieznane nam osoby. Jeżeli nie mamy nieograniczonej zgody na publikację, a strona, na której chcemy opublikować zdjęcie korzysta z wtyczek społecznościowych, to należy się zastanowić nad udostępnieniem fotki na takiej witrynie. Kto będzie naruszał prawa modela do wizerunku? Ty czy lajkujący? Napiszę coś, co nie spotka się z dużą aprobatą. W pierwszej kolejności wskazałbym na Ciebie. Zapewne z pełną świadomością opublikowałeś zdjęcie na portalu korzystającym z wtyczek. Powinieneś był więc założyć, że będą osoby, które z takiej możliwości skorzystają. Mogłeś więc przypuszczać, że w wyniku udostępnienia przez Ciebie zdjęcia może nastąpić naruszenie praw modela do wizerunku.
  4. Może zdarzyć się jeszcze inna sytuacja. Właściciel portalu ma swój fanpage np. na FB i wklei Twoje zdjęcie (umieszczone na jego stronie) wprost na swojej tablicy. Co wtedy? Znowu wszystko zależy, czy jest regulamin i co w nim stoi. Jeżeli nie udzielałeś właścicielowi strony żadnych licencji ani bezpośrednio, ani akceptując regulamin strony, to tym samy przez fakt publikacji narusza on zarówno Twoje majątkowe prawa autorskie do zdjęcia, jak również prawo do wizerunku osoby na tymże zdjęciu sportretowanej. Co w takim razie zrobić? Przede wszystkim wezwać właściciela tejże strony do usunięcia zdjęcia z fanpaga, jak również skorzystać z opcji zgłoszenia naruszenia prawa własności intelektualnej, która jest zazwyczaj udostępniana na portalach społecznościowych. Oczywiście może Ci się zamarzyć, że zostaniesz milionerem, ale wtedy zapraszam do Wsparcia. Czy w sytuacji opisanej powyżej właściciel portalu nabędzie prawa do Twoich zdjęć udostępnionych bezprawnie przez osoby trzecie na własnym fanpagu? O tym też już było na F-LEX. 😉 Odpowiedzi szukaj w „Nemo”.

Wygląda więc, że za każdym razem odpowiedzi należy szukać po pierwsze w treści zgody, a następnie w regulaminie lub w mechanizmie portalu, na którym się publikuje cudzy wizerunek.

PS. Funkcja udostępnij na FB działa na takiej samej zasadzie, jak bezpośrednie wklejenie linka strony przez użytkownika FB (w obu sytuacjach mamy do czynienia z deep linkiem). Czy można więc odróżnić treść udostępnioną na FB legalnie od tej nielegalnej? Tak, można. Link rozpowszechniany bezprawnie charakteryzuje się tym, że brak jest wtyczki społecznościowej przy udostępnianym kontencie na stronie źródłowej.

PS2. Teraz dzisiejszy wpis w formie uproszczonej. Z dedykacją dla Ka_tuli. 🙂strona_flexNa print screenie na górze mamy przycisk “Lubię to” i “Wyślij to”. Na dole wpisu mamy kilka wtyczek pozwalających udostępnić cały wpis na wskazanych przeze mnie portalach oraz na wysłanie za pośrednictwem e-maila linka do tekstu. Wtyczki dotyczą całego wpisu, jeżeli ktoś z nich korzysta, to udostępnia w formie deep linka cały teksy wraz z fotografią. Umieszczenie przeze mnie tych wtyczek nie zezwala natomiast kopiować samego tekstu lub zdjęcia i wklejać go przez czytelnika, gdzie popadnie. To ja, jako administrator strony (jak i właściciel kontentu), ustaliłem, co wolno czytelnikowi zrobić legalnie.

Jeżeli ktokolwiek używając prawego klawisza myszy otworzy zdjęcie w osobnym oknie i skopiuje wyświetlony adres (https://www.f-lex.pl/wp-content/uploads/2013/09/Lis-11.jpg), a następnie wklei tenże adres na portalu społecznościowym, to narusza tym samym moje majątkowe prawa autorskie. To działanie bowiem nie mieści się w granicach funkcjonowania wtyczek. Inna byłaby natomiast sytuacja, gdyby pod zdjęciem były wtyczki “powiązane” jedynie ze zdjęciem.

PS3. DFV i Horyzonty robią kolejną (tym razem jesienną) toskańską wyprawę.  Jako, że będę w niej uczestniczył (i to w wersji XXL 😉 ), to nie spodziewajcie się kolejnego wpisu przez najbliższe dwa tygodnie.

Eléctrico i Fuji X20 w Lizbonie

Dzisiaj znowu nie będzie nic na temat prawa. Kolejna odsłona z sierpniowego pobytu w Lizbonie. Tym razem trochę dłuższy film nakręcony Fuji X20 i składany w Adobe Premiere 6.

Tramwajem przez Lizbonę/ Eléctrico. Through Lisbon from dar_wro on Vimeo.

Na temat wideogramów i filmów pisałem już swego czasu na blogu. Tych, którzy nie czytali lub nie pamiętają zapraszam do lektury dwóch wpisów:

Czy „lajki” naruszają prawo?

Lis (11)W związku z dyskusją, jaka pojawiła się pod wpisem „Czy publikowanie wizerunku na portalu społecznościowym jest jego rozpowszechnianiem”, dzisiaj kilka słów o „lajku”.
W zasadzie należy zacząć od tego, czym jest „lajk”. Tak jak pisałem w dyskusji z JD „lajk” jest swoistą licencją udzielaną FB. Skoro umieszczam na swojej stronie wtyczkę społecznościową pozwalającą „zalajkować” lub udostępnić kontent, to tym samym wyrażam zgodę na takie działanie osób trzecich. Dzisiaj zerknąłem do regulaminu na FB i tam przeczytałem w zasadzie to samo, do czego doszedłem sam. Czasami jednak prawo jest logiczne. 😉

„W przypadku umieszczenia na swojej stronie naszych wtyczek społecznościowych, takich jak przyciski Udostępnij lub Lubię to, obowiązują dodatkowe warunki:
1. Wydajemy zgodę na korzystanie z wtyczek społecznościowych Facebooka, aby umożliwić użytkownikom publikowanie na Facebooku linków lub treści ze strony internetowej użytkownika.
2. Użytkownik udziela serwisowi Facebook zgody na korzystanie i umożliwienie innym osobom korzystania z tych linków i treści na Facebooku.
3. Zabronione jest umieszczenie wtyczki społecznościowej na stronie zawierającej treści, które w przypadku publikacji na Facebooku byłyby niezgodne z niniejszym Oświadczeniem.”

Zgoda dotyczy udostępniania linków lub treści na FB, natomiast nie ma tu mowy o żadnym przekazywaniu praw do tychże treści na rzecz FB. W zasadzie mamy do czynienia z licencją w rozumieniu polskiego prawa, która swoim zakresem obejmuje „korzystanie i umożliwienie innym osobom korzystania z tych linków i treści na Facebooku”.  Jeżeli więc pod zdjęciem jest opcja „Lubię to” lub „Udostępnij”, to każdy, kto z niej korzysta robi to w sposób zupełnie legalny. Ale tylko w przypadku, gdy skorzysta z wtyczki. Występowanie pod zdjęciem wtyczki społecznościowej nie upoważnia natomiast do umieszczenia zdjęcia lub tekstu na osi użytkownika FB „na zasadzie kopiuj, wklej”. Dwukrotnie w taki sposób moje zdjęcie udostępnione przez inny portal zostało przez kogoś bezczelnie wklejone na jego osi czasu. Reklamacja na FB zadziałała natychmiastowo. Trwało to około 48 godzin. Zdjęcia zniknęły z osi czasu naruszyciela. Dobra, dobra! Ale to nie jest tekst o tym, czy FB jest fajny, a o funkcji „lajka”.

Co jednak w sytuacji, w której publikuje się własne zdjęcia na cudzej stronie internetowej? Czy właściciel lub administrator takiej strony ma prawo do udzielenia takiej zgody w imieniu osoby, której przysługują majątkowe prawa autorskie do umieszczanego kontentu? Prima facie odpowiedź musi być negatywna, bo przecież od czasów rzymskich obowiązuje zasada Nemo plus iuris in alium transferre potest quam ipse habet. Trzeba jednak zajrzeć do regulaminu strony internetowej, na której chce się publikować treści o charakterze własności intelektualnej, bo zazwyczaj tam określone są „zasady gry”, czyli zasady jej funkcjonowania. Obowiązkowo należy sprawdzić, czy i w jakim zakresie udzielasz zgody na korzystanie z Twoich praw. Jeżeli nie ma takich zasad, albo nie zawierają one uprawnień co do dalszego rozpowszechniania za pomocą wtyczki społecznościowej lub w zakresie, w jakim stosuje się taką wtyczkę, to w zasadzie nie powinno być wtyczki przy tymże kontencie. To jest podejście bardzo „purytańskie”. Można jednak i przyjąć koncepcję bardziej liberalną. Należy bowiem pamiętać, że umowa licencji nie musi być zawarta na piśmie. Skoro publikujesz na stronie, gdzie jest zainstalowany mechanizm wtyczek, to umieszczając na niej swoje zdjęcie, niejako w sposób dorozumiały wyrażasz zgodę na dalsze jego rozpowszechnianie w tejże formie. Słabym punktem „liberalnego rozwiązania” może być fakt, że nie można bez zastrzeżeń przyjąć, że każdy wie, czym jest „lajk” i jak on funkcjonuje.

PS. O wizerunku udostępnianym za pośrednictwem „lajka” już wkrótce na www.f-lex.pl!
PS2. Czytelniku! Nie zapomnij zalajkować tego tekstu. 🙂

Czy publikacja wizerunku na portalu społecznościowym jest jego rozpowszechnianiem

Wro403Czy publikowanie różnych treści na portalu społecznościowym jest równoznaczne z rozpowszechnianiem i publikacją skierowaną do nieograniczonego kręgu osób?
Ciekawą i chyba dość kontrowersyjną tezę postawił Okręgowy Sąd we Wrocławiu w uzasadnieniu wyroku w sprawie o sygn. akt I C 327/11. Powyższy sąd rozpatrując sprawę dotyczącą publikacji zdjęć „klasowych” na portalu wyraził „wątpliwość co do tego, iż nastąpiło rozpowszechnienie wizerunku powoda poprzez umieszczenie zdjęć ze szkoły podstawowej na portalu przeznaczonym z założenia do odnalezienia osób znajomych powiązanych poprzez uczęszczanie do tej samej klasy czy tej samej szkoły. Portal społecznościowy adresowany jest przede wszystkim do uczestników, osób posiadających założone na nim profile, korzystających z jego zasobów. Zatem opublikowanie na nim zdjęć klasowych nie jest skierowane do nieograniczonego kręgu osób, będących jedynie potencjalnymi użytkownikami sieci internetowej, ale do kręgu z założenia zawężonego. Wystawienie jakiegokolwiek materiału informacyjnego czy zdjęciowego na stronach internetowych stwarza jedynie możliwość zapoznania się z nimi przez inne osoby, nie oznacza natomiast automatycznie rzeczywistego dotarcia do nieograniczonej ilości osób, a w konsekwencji do uzyskania przez te informacje charakteru powszechnego. Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 10.02.2010 r., V CSK 269/09, OSNC 2010/9/127, dane opublikowane w internecie nie stanowią danych powszechnie znanych.

Teza dosyć odważna, ale zarazem i dosyć ważne dla dalszych losów publikacji wizerunku na portalach bez zgody. Jak zapewne pamiętacie „przy rozpowszechnianiu wizerunku istotny jest wymóg publicznego udostępniania, a więc takiego, który jest przeznaczony do niezamkniętego grona osób” (System Prawa Prywatnego, t. 13 Prawo autorskie, pod red. J. Barty, s.555).

Jeżeli uznać, że publikacja na portalach społecznościowych jest skierowana do zamkniętego grona osób, to wtedy w zasadzie hulaj duszo, piekła nie ma! 🙂
Osobiście uważam, że teza postawiona przez wrocławski sąd jest bardzo odważna i w znacznej mierze wykracza poza „założenia i ducha Ustawy”. Ustawa jest z zeszłego stulecia. Nieźle brzmi! 🙂 W 1994 r. Internet jeszcze raczkował, o portalach społecznościowych nie było jeszcze głośno słychać, a wiele z nas wsłuchiwało się w melodie wygrywane przez modem próbujący wdzwonić się do dostawcy (w zasadzie monopolistycznego wówczas TPSA).
Wyrok nie jest prawomocny, więc trudno na tę chwilę wyrokować, czy tezę tę podzieli sąd apelacyjny. W każdym razie będę trzymał rękę na pulsie i starał się informować o losach cytowanego dzisiaj wyroku.