Wizerunek firmy

Wro_287Mały suplement do wpisu „Galeria w O.” Kilkakrotnie na blogu powtarzałem, że wizerunek w rozumieniu przepisów art. 81 Ustawy oraz art. 23 kodeksu cywilnego może dotyczyć wyłącznie osób fizycznych. Nie można natomiast w żadnym przypadku mówić o wizerunku firmy w kontekście norm prawnych zawartych w przywołanych powyżej przepisach. Wprawdzie na podstawie art. 43 kodeksu cywilnego stosuje się do osób prawnych odpowiednio przepisy dotyczące ochrony dóbr osobistych osób fizycznych, jednakże nie te dotyczące  wizerunku. Tezę tę potwierdza orzeczenie Sądu Apelacyjnego z Krakowa (sygn. akt I ACa 1224/12), który w uzasadnieniu swojego wyroku wyraźnie stwierdza, że:

„Na podstawie art. 43 k.c. przepisy o ochronie dóbr osobistych stosuje się odpowiednio do osób prawnych. Jednakże ze specyfiki dobra osobistego, jakim jest wizerunek wynika przysługiwanie jego ochrony wyłącznie osobom fizycznym, a nie osobom prawnym.”

W przypadku osoby prawnej  dobrem chronionym jest m.in. jej dobre imię, rozumiane jako marka, ugruntowana pozycja. Naruszenie dobrego imienia osoby prawnej może polegać np. na rozpowszechnianiu zarzutów określonej treści, bądź na ujemnej ocenie działalności podmiotu. Dobre imię osoby prawnej jest łączone z opinią, jaką mają o niej inne osoby ze względu na zakres jej działalności. Jeżeli ktoś używa w takiej sytuacji pojęcia “wizerunek firmy”, to tylko w rozumieniu potocznym.

Ściąga dla łowców nagród, czyli rzecz o regulaminach

Dlaczego bierzemy udział w konkursach? Odpowiedzi może być wiele. Dla sławy, w celu sprawdzenia swoich możliwości lub zmierzenia się z innymi, albo po prostu żeby ktoś inny ocenił nasze umiejętności. W zasadzie odnosi się to wszelakich konkursów, także tych fotograficznych. Co jest ważnego w konkursie? Zapewne prestiż konkursu oraz oczywiście nagroda. Przed podjęciem decyzji o wzięciu udział nawet w najbardziej prestiżowym konkursie warto zajrzeć do jego regulaminu. Wiem, wiem! Czytanie regulaminów, tak samo jak czytanie instrukcji obsługi aparatu jest passe. Mimo wszystko warto zwrócić uwagę na to, co w „regulaminie piszczy”, nawet jeżeli jest on pisany drobnym drukiem. Zwłaszcza z tymi pisanymi drobną czcionką należałoby się dokładnie zapoznać. Każdy regulamin powinien zawierać minimalne informacje dotyczące zasad jego przeprowadzenia. Nie ma przepisów prawa odnoszących się wprost do regulaminów konkursowych. W ogóle nie ma wielu przepisów dotyczących konkursów. Są oczywiście regulacje prawne w zakresie gier losowych, czyli gier o wygranych pieniężnych lub rzeczowych, w których wynik zależy od przypadku. Konkurs fotograficzny co do zasady do takich nie należy. Poniżej przedstawię w bardzo ogólnym zarysie kilka najważniejszych kwestii związanych z regulaminem.

Pierwsza istotna rzecz to sprawdzenie kto jest organizatorem konkursu. W zasadzie organizatorem konkursu może być każdy. Zarówno osoba fizyczna (np. autor tego tekstu), jak i osoba prawna (np. wydawca DFV), jak również jednostka organizacyjna niebędąca osobą prawną, której ustawa przyznaje zdolność prawną (np. spółka jawna). Ktoś może stwierdzić, że nie ma to dla niego znaczenia, bo konkurs jest ciekawy, a nagrody atrakcyjne. No właśnie chodzi o te atrakcyjne nagrody. W konkursie zazwyczaj najważniejsza jest nagroda, zwłaszcza dla laureata. Kwestie nagród znajdują swoje miejsce w przepisach prawa. Ogłoszony konkurs jest niczym innym, jak przyrzeczeniem publicznym, co do którego mają zastosowanie przepisy art. 921 kodeksu cywilnego.

Art. 921. § 1. Publiczne przyrzeczenie nagrody za najlepsze dzieło lub za najlepszą czynność jest bezskuteczne, jeżeli nie został w nim oznaczony termin, w ciągu którego można ubiegać się o nagrodę.
§ 2. Ocena, czy i które dzieło lub czynność zasługuje na nagrodę, należy do przyrzekającego, chyba że w przyrzeczeniu nagrody inaczej zastrzeżono.
§ 3. Przyrzekający nagrodę nabywa własność nagrodzonego dzieła tylko wtedy, gdy to zastrzegł w przyrzeczeniu. W wypadku takim nabycie własności następuje z chwilą wypłacenia nagrody. Przepis ten stosuje się również do nabycia praw autorskich albo praw wynalazczych.

Przepisy kodeksu cywilnego o przyrzeczeniu publicznym odróżniają publiczne przyrzeczenie nagrody za wykonanie oznaczonej czynności (przyrzeczenie publiczne zwykłe – art. 919 k.c.) oraz publiczne przyrzeczenie nagrody za najlepszą czynność lub za najlepsze dzieło (przyrzeczenie nagrody konkursowej – art. 921 k.c.). Oba wymienione rodzaje przyrzeczenia muszą być uczynione publicznie i muszą zmierzać do nagrodzenia oznaczonego zachowania się osób, do których są skierowane (zakończonego lub niezakończonego określonym rezultatem), różnią się natomiast tym, że przyrzeczenie nagrody konkursowej w przeciwieństwie do przyrzeczenia publicznego zwykłego zakłada ubieganie się o nagrodę w wyznaczonym terminie i dokonanie przez przyrzekającego lub przez sąd konkursowy oceny, kto z ubiegających się o nagrodę wykonał oznaczoną czynność lub oznaczone dzieło najlepiej (z uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie, sygn. akt VI ACa 291/11).

Rzadko bo rzadko, ale zdarzają się przypadki, że nagrody nie mogą „dotrzeć” do zwycięzców. Powyżej przywołany przepis stanowi podstawę prawną do żądania wydania nagrody. Tylko od kogo? Konkursy organizowane są czasami przez kilka podmiotów, które pełnią różne role m.in.: inicjatora konkursu, organizatora konkursu, przyrzekającego nagrodę konkursową, podmiotu sprawującego patronat nad konkursem. Kto wtedy jest zobowiązany do wydania nagrody? Sąd Najwyższy (sygn. akt II CR 72/69) uznał, że zobowiązanym do wypłacenia nagrody jest nie ten, kto zajmuje się organizowaniem konkursu, lecz ten, kto przyrzeka nagrodę. Tak więc przed podjęciem decyzji o udziale w konkursie warto sprawdzić, kto przyrzeka nagrodę i ocenić jego wiarygodność.

Wiemy już co nieco o organizatorze. Teraz warto sprawdzić, jakie warunki formalne stawia się uczestnikom. Zazwyczaj uczestnik musi być pełnoletni i posiadać pełną zdolność do czynności prawnych. To akurat nie dziwi, bo tylko osoby posiadające pełną zdolność do czynności prawnych mogą skutecznie przystąpić do konkursu (zazwyczaj polega to na zaakceptowaniu warunków konkursowych i złożeniu oświadczenia o posiadaniu pełni autorskich praw osobistych i majątkowych do zgłaszanego zdjęcia). Osoby niepełnoletnie  powinny dokonać zgłoszenia  poprzez swojego przedstawiciela ustawowego, o ile regulamin nie zakłada, że uczestnikiem może być tylko osoba pełnoletnia.  Oto przykładowy fragment regulaminu.

„Uczestnikiem konkursu może zostać każda pełnoletnia osoba posiadająca pełną zdolność do czynności prawnych. Osoba małoletnia może wziąć udział w konkursie tylko i wyłącznie za zgodą przedstawicieli ustawowych. Przedstawiciele ustawowi małoletnich uczestników składają w ich imieniu wszelkie oświadczenia woli.”

„Konkurs przeznaczony jest dla osób pełnoletnich, mających pełną zdolność do czynności prawnych. Osoby niepełnoletnie mogą brać udział w konkursie za zgodą rodziców (opiekunów prawnych).”

Zgłaszający zdjęcie do konkursu musi oświadczyć, że jest jego autorem oraz, że przysługują mu wszelkie autorskie prawa majątkowe do zgłaszanego zdjęcia.

 „Osoba, która wysyła pracę konkursową musi posiadać do niej prawa autorskie.”

 „Wysłanie pliku jest równoznaczne z oświadczeniem o posiadaniu praw autorskich do prezentowanego zdjęcia oraz ewentualnej zgody na publikację wizerunku osób widocznych na zdjęciu”.

Ostatnimi czasy pojawiło się sporo informacji o osobach wygrywających konkursy fotograficzne, które do konkursu zgłaszały cudze zdjęcia, jako swoje. W tym miejscu zasygnalizuję tylko, że w Polsce zgłaszający nieswoje zdjęcie (przypisujący sobie autorstwo zdjęcia) popełnia przestępstwo plagiatu (art. 115 § 1 Ustawy).

Zgłaszający zdjęcie do konkursu musi być jego autorem (czyli posiadać autorskie prawa osobiste) oraz mieć prawo do rozporządzania autorskimi prawami majątkowymi bez ograniczeń. Ktoś może się obruszyć i stwierdzić, że przecież, jeśli zrobił zgłaszane zdjęcie, to ma do niego wszelkie prawa.  W zasadzie ma rację, ale…. No właśnie są pewne „ale”, o których warto pamiętać, a dotyczą one autorskich praw majątkowych. Przykładowo, jeżeli wcześniej zdjęcie zostało zgłoszone do agencji celem jego „sprzedaży” (agencje zazwyczaj udzielają licencji, a nie sprzedają zdjęć – czytaj nie przenoszą autorskich praw majątkowych), to należy upewnić się czy przez przypadek nie ma ona wyłączności do reprezentowania Twoich interesów (tak jest np. w Getty Image). Jeżeli prawo do wyłącznego udzielania w Twoim imieniu licencji do danego zdjęcia ma agencja, to w przypadku wygranej nie będziesz w zasadzie mógł udzielić licencji organizatorowi bez narażania się na złamanie zobowiązania umownego wobec agencji. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że możliwość wykrycia tego  faktu przez agencję jest taka sama, jak to, że jutro wygra w totka. Pewnie będzie miał rację, ale mimo wszystko należy pamiętać o zobowiązaniach wobec agencji i mieć to na uwadze zgłaszając fotografię do konkursu. Niektórzy organizatorzy sygnalizują te kwestie w postanowieniach swoich regulaminów.

„Uczestnik jest wyłącznym autorem/autorką fotografii i przysługują mu/jej autorskie prawa majątkowe do fotografii, które nie są w żaden sposób ograniczone lub obciążone prawami osób trzecich.”

Druga sytuacja, to taka, gdy pomimo bycia autorem zdjęcia (posiadania autorskich praw osobistych) nie ma się do niego autorskich praw majątkowych. Dotyczy to zdjęć robionych w ramach swoich codziennych obowiązków służbowych, jako pracownik. Jest to ta jedna z niewielu sytuacji, gdy twórcy zdjęcia nie przysługują od momentu jego zrobienia autorskie prawa majątkowe (art. 12 ust. 1 Ustawy). W podobnej sytuacji jak pracownik-fotograf będzie każda osoba, która wcześniej przeniosła autorskie prawa majątkowe do zdjęcia na osobę trzecią lub też takiej osobie udzieliła licencji wyłącznej.

Teraz przechodzimy do clou regulaminów, czyli losu autorskich praw majątkowych związanych ze zgłaszanymi zdjęciami. Koniecznie należy sprawdzić, czy i kiedy przenosi się autorskie prawa majątkowe albo udziela licencji do zdjęć konkursowych na rzecz organizatora. A jeżeli tak, to w jakim zakresie. W praktyce można spotkać się z dwoma sytuacjami. Pierwsza, moim zdaniem ta jest fair, to taka, kiedy zwycięzcy lub laureaci konkursu udzielają organizatorowi licencji niewyłącznej do zwycięskich zdjęć lub licencji  do wszystkich zdjęć zgłaszanych, ale w zakresie koniecznym do rozstrzygnięcia konkursu, czy też jego propagowania.

„Zgłoszenie zdjęcia do konkursu w żaden sposób nie zmienia, ani nie ogranicza praw autorskich właściciela zdjęcia, organizator zobowiązuje się do niewykorzystywania ich bez zgody autora. Jedyną dopuszczalną formą prezentacji zgłoszonych prac jest ich zamieszczenia w galerii konkursowej i po konkursowej na łamach witryny [tu adres strony WWW] w albumie na portalu Facebook.”

„Organizator nabywa prawa autorskie do zwycięskich zdjęć bez dodatkowego wynagrodzenia. Nabycie autorskich praw majątkowych do utworów następuje na polach eksploatacji wymienionych poniżej: (…)”

Na marginesie mając na uwadze powyższy fragment regulaminu przypomnę, że zgodnie z art. 53 Ustawy umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych wymaga zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności. Brak dochowania tej formy powoduje, że nie następuje przejście jakichkolwiek praw. W takiej sytuacji organizator może nabyć ewentualnie jedynie licencję niewyłączną (można jej udzielić nawet w formie ustnej czy poprzez akceptację regulaminu konkursu, zawierającego stosowne klauzule licencyjne).

Druga sytuacja, stosowana zazwyczaj przez łowców darmowych zdjęć, to taka, że już z chwilą zgłoszenia zdjęcia do konkursu udziela się organizatorowi licencji (niektórzy w regulaminach nawet piszą, że przenosi się autorskie prawa majątkowe). W tej drugiej sytuacji uczestnik konkursu już na wstępie płaci sporą cenę za swoje marzenia. Osobiście odradzałbym uczestniczenia w konkursach, w których organizator chce mieć wyłączną licencję do zdjęć konkursowych. A zwłaszcza, gdy „chciejstwo” to dotyczy wszystkich zgłaszanych do konkursu zdjęć, a nie tylko  zdjęć nagrodzonych.

„Uczestnik udziela Organizatorowi nieodpłatnie nieograniczonej w czasie licencji niewyłącznej na korzystanie ze zgłoszonej do Konkursu pracy na wszystkich znanych w chwili zgłoszenia polach eksploatacji.”

„Nadesłanie autorskich prac równoznaczne jest z uznaniem regulaminu oraz udzieleniem prawa do nieodpłatnego wykorzystania prac w następujących polach eksploatacji: druku w dowolnej liczbie publikacji i w dowolnym nakładzie, używania ich w Internecie oraz w innych formach utrwaleń, nadających się do rozpowszechniania w ramach działalności Organizatora”.

 Każdy, kto choć trochę „liznął” prawa autorskiego wie, że nierozerwalnym zagadnieniem związanym z licencją lub przeniesieniem majątkowych praw autorskich jest zagadnienie pól eksploatacji (art. 50 ustawy).  Pola eksploatacji określają, w jaki sposób może korzystać z danego utworu (zdjęcia) licencjobiorca lub nabywca autorskich praw majątkowych. W regulaminie konkursu należy szukać postanowień opisujących „co wolno zrobić organizatorowi ze zdjęciem i w jakim zakresie”. Zazwyczaj będą to właśnie postanowienia dotyczące licencji i jej zakresu.

„Wraz z nadesłaniem filmu Uczestnik wyraża zgodę na udzielenie bezterminowej, nieodpłatnej i niewyłącznej licencji na rzecz Organizatora rozciągającej się na wymienione poniżej pola eksploatacyjne:

a. rozpowszechnianie poprzez publiczne odtwarzanie, wystawienie, wyświetlenie, nadawanie i emitowanie na wszelkich nośnikach, w tym monitorach reklamowych i DVD, oraz poprzez wykorzystanie wszelkich technik multimedialnych;
b. rozpowszechnianie w Internecie, w taki sposób, aby pojedyncze osoby miały dostęp do filmu w miejscu i w czasie przez siebie wybranym.”
„Nabycie autorskich praw majątkowych do utworów następuje na polach eksploatacji wymienionych poniżej:
a) utrwalenie przy wykorzystaniu wszelkich znanych technik na wszelkich znanych nośnikach,
co obejmuje w szczególności utrwalenie techniką analogową, cyfrową i optyczną,
b) zwielokrotnienie wszelkim znanymi technikami, co obejmuje w szczególności zwielokrotnienie technikami cyfrowymi, analogowymi i optycznymi,
c) wprowadzenie do obrotu,
d) wielokrotne wprowadzenie do pamięci komputera, sieci komputerowej, w tym w szczególności Internetu, do baz danych, a także do pamięci wszelkiego innego rodzaju urządzeń elektronicznych,
e) wielokrotne wprowadzanie do sieci multimedialnych,
f) wielokrotne publiczne wykonanie albo publiczne odtworzenie, prawa do wielokrotnego łączenia z innymi utworami, do użytku komercyjnego i niekomercyjnego, na wszelkiego rodzaju nośnikach,
g) wielokrotne wystawianie i wyświetlanie, najem, dzierżawa, inne formy zezwalania na korzystanie,
h) eksploatację w Internecie, na stronach www,
i) wykorzystanie we wszelkiego rodzaju działaniach reklamowych, promocyjnych,
marketingowych”.

I na koniec jeszcze sprawa, o której nie zawsze informują organizatorzy. Kwestia opodatkowania nagrody. Od dochodów z tytułu wygranych w konkursach, uzyskanych w państwie członkowskim Unii Europejskiej lub innym państwie należącym do Europejskiego Obszaru Gospodarczego pobiera się zryczałtowany podatek dochodowy w wysokości 10% nagrody (art. 30 ust. 1 pkt 2 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych). Nagroda nie podlega opodatkowaniu, jeżeli jednorazowa jej wartość nie przekracza kwoty 760 złotych, a konkurs jest organizowany i emitowany (ogłaszany) przez środki masowego przekazu (prasa, radio i telewizja) lub jest to konkurs z dziedziny nauki, kultury, sztuki, dziennikarstwa i sportu (art. 21 ust. 1 pkt 68 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych). W przypadku nagród pieniężnych organizator konkursu jest zobowiązany jako płatnik pobrać zryczałtowany podatek dochodowy. Jeżeli nagrody mają charakter rzeczowy, to zwycięzca (podatnik) jest obowiązany wpłacić organizatorowi konkursu kwotę należnego zryczałtowanego podatku przed udostępnieniem wygranej (nagrody).

PS. Konkursy i regulaminy gościły już na F-LEXie. Zajrzyj np. do “Konkurs z nagrodami”.

Kto pierwszy ten lepszy

Sąd Okręgowy w Gdańsku zrobił swoisty „zamach” na fotografie m.in. te, zrobione podczas warsztatów lub wspólnych wypadów „na zdjęcia”. Zamach ten na szczęście nie powiódł się dzięki czujności Sądu Apelacyjnego (sygn. akt I ACa 602/12), który nie podzielił zapatrywań sądu niższej instancji. Jeden wyrok a dotyka wielu ciekawych kwestii,  w tym m.in. utworów pracowniczych. Utwory pracownicze gościły już na blogu. Poświęcony był im m.in. wpis „Impreza integracyjna” oraz „Czyje są zdjęcia (2)”.

Wróćmy jednak do zamachu. Proszę jednak bez skojarzeń! 😉 Werbalny zamach na zdjęcia zawarty jest w poniższym stanowisku Sądu Okręgowego:

Fotografia nie jest utworem, albowiem została wykonana przez powoda w ramach rutynowych czynności pracowniczych, do których został skierowany przez pracodawcę oraz nie posiada cech kwalifikujących ją jako utwór, skoro była możliwa do powtórzenia przez inną osobę.”/***

Oto przykład schematycznego myślenia. Jeżeli można powtórzyć ujęcie, to zdjęcie nie ma cech utworu w rozumieniu Ustawy. Efektem wspólnego pleneru fotograficznego czy też warsztatów byłaby produkcja zdjęć (nie utworów) niepodlegających ochronie ze względu na fakt, że kolega obok ma takie samo ujęcie.  Przy takim prostym podejściu do jakże skomplikowanego tematu, jakim jest pojęcie utworu, trzeba byłoby uznać, że obowiązuje zasada kto pierwszy, ten lepszy.  David Noton na FB nie tak dawno chwalił się swoimi zdjęciami z Mostu Karola w Pradze. Takich ujęć są tysiące, jak nie miliony i zapewne nie był pierwszy, ale chyba nikomu nie przyszłoby do głowy stwierdzić, że zdjęcie Notona nie podlega ochronie na podstawie prawa autorskiego. Jak sygnalizowałem na wstępie zamach się nie powiódł, gdyż (na szczęście) Sąd Apelacyjny w Gdańsku podważył zasadność stanowiska Sądu Okręgowego.

Sąd Apelacyjny nie podziela stanowiska Sądu Okręgowego jakoby fotografia wykonana przez powoda nie mogła być kwalifikowana jako utwór w rozumieniu art. 1 ustawy. Sąd Okręgowy nie kwestionował, iż fotografia może być utworem (art. 1 ust. 2 pkt 3 ustawy), wskazywał jednak, iż analizowana fotografia nie ma cech twórczych, skoro była możliwa do powtórzenia przez każdą osobę, a powód wykonał ją w ramach czynności pracowniczych zbierając informację dla pracodawcy o aktualnych trendach w modzie i przekazując ją w formie dokumentacji fotograficznej. (…) wykonanie fotografii w ramach czynności pracowniczych może co najwyżej świadczyć, że będzie ona utworem pracowniczym nie dyskwalifikuje jej jednak jako utworu. Z faktu wykonania fotografii w ramach stosunku pracy, gdyby sytuacja taka miała miejsce, nie można zatem wyciągać żadnych wniosków odnośnie kwalifikacji fotografii jako utworu. W konsekwencji ocena fotografii jako utworu musi być dokonana przez pryzmat przesłanek z art. 1 ustawy zgodnie z którym przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. (…) ochronie prawnoautorskiej podlega fotografia, którą cechują elementy twórcze, choćby na minimalnym poziomie, natomiast nie podlega fotografia czysto rejestracyjna.

Jakie wnioski do zapamiętania z dzisiejszego wpisu? Dwa identyczne ujęcia (kadry), możliwość powtarzalności uchwycenia takiego samego kadru nie może stanowić przesłanki do uznania, że zdjęcie nie jest utworem.

 —————————————————————————————–

/*** Po przeczytaniu wpisu zapamiętajcie, że to co stwierdził Sąd Okręgowy nie jest prawdą!

Galeria w O.

DH Renoma we Wrocławiu

DH Renoma we Wrocławiu

Czytelnicy bloga w walce z fotograficznymi absurdami. Jeden z czytelników opisuje sytuację, gdy został poproszony przez ochronę centrum handlowego w O. o niefotografowanie budynku, bo właściciel budynku sobie nie życzy i że wydał zakaz fotografowania. Jak pisze „zdjęcie robione było z chodnika miejskiego, ze statywu, bo to już wieczór był.” Świadomy swoich praw wysłał pismo do administracji galerii. O dziwo otrzymał odpowiedź z całym szeregiem przepisów prawnych, z których wynika, że właściciel „ma prawo zabronić”.

W pierwszej kolejności podano przepisy art. 23 i 24 k.c. m.in. dotyczące ochrony wizerunku i prawa do prywatności.  Wprawdzie do osób prawnych, na podstawie art.. 43 kodeksu cywilnego,  stosuje się przepisy art.23 i 24 k.c., ale… odpowiednio. Wprawdzie w stosunku do osoby prawnej można mówić o ochronie wizerunku, ale ochroną będzie  objęty „wizerunek”  podmiotu będącego właścicielem  danej rzeczy, a nie sama rzecz (tu: galeria).  Przez taki wizerunek należy rozumieć dobre imię, sławę, renomę firmy. Fotografując z miejsca publicznego cudzy budynek trudno jest również mówić o naruszeniu prywatności właściciela tego budynku. W zasadzie należałoby napisać kolejne pismo i zapytać o jakiej prywatności jest mowa. Koło budynku przechodzą dzień w dzień setki osób i „koń jaki jest każdy widzi”.

Następnie przywołano przepisy dotyczące własności. Zdaniem administracji galerii „właściciel może nie życzyć sobie, by ktoś korzystał z jego własności i może się sprzeciwić działaniom innych, które naruszają jego prawa”. Takie stanowisko reprezentowane jest przez niektórych prawników. Swego czasu nawet polemizowałem z tą tezą we wpisie o jakże wyszukanym tytule „Polemika”. 🙂  Od tego czasu nie zmieniłem swojego stanowiska, a także nic się nie zmieniło w przepisach Ustawy. Na swoim obszarze świętym prawem właściciela jest ustalanie własnych zasad (oczywiście w ramach obowiązującego porządku prawnego). Poza swoją oazą musi brać jednak pod uwagę, że większość zasad ustala ustawodawca. I ostatni koronny argument udzielających odpowiedzi. „Firma jest własnością prywatną i pomimo ogólnie przyjętej domniemanej zgody na fotografowanie miejsc publicznych może nie zgodzić się na jej fotografowanie.

Nie tędy droga! Zgoda na fotografowanie w przestrzeni publicznej budynków nie  wynika ze zwyczaju, a z przepisów powszechnie obowiązującego prawa. Czytelnik słusznie powołuje się na art. 33 ust. 1 Ustawy.

Wolno rozpowszechniać utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku.”

Żadna firma duża czy mała, polska czy zagraniczna nie ma uprawnienia do modyfikacji tego przepisu. Wielokrotnie przywoływałem komentarz do powyższego przepisu, który jest bardzo istotny. Ustawowa licencja zawarta w art. 33 ust. 1 jest bardzo szeroka i zawiera w sobie również prawo do komercyjnego wykorzystania utworu.

„Rozpowszechnianie dopuszczone na mocy pkt 1 może służyć wszelkim celom, także zarobkowym. Dopuszczalne jest więc sporządzenie kartek pocztowych, umieszczenie fotografii w przewodniku, sporządzenie diapozytywów, nakręcenie filmu. Nie jest natomiast dozwolone odtworzenie do tego samego użytku (…) Rozpowszechnianie dzieła wystawionego w miejscu ogólnie dostępnym, ale w zamkniętej przestrzeni, może wymagać, niezależnie od zezwolenia podmiotu praw autorskich, zezwolenia właściciela.” Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Komentarz, wyd. V; Janusz Barta (red.), Ryszard Markiewicz (red.), Monika Czajkowska-Dąbrowska, Zbigniew Ćwiąkalski, Krzysztof Felchner, Elżbieta Traple; Komentarz do art.33 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych

Opisany problem w sumie nie jest nowy. Nie tak dawno pisałem o „Dozwolonym użytku w Gliwicach”.

Akademia policyjna

Na blogu powtarzam z uporem maniaka, że zgodnie z polskim prawem trzeba mieć zgodę na publikację wizerunku (są oczywiście od tego wyjątki), natomiast nie ma potrzeby uzyskania zgody na samo zrobienie zdjęcia. Dobra, dobra! Nagusów i inne czynności seksualne sobie darujemy 🙂 . Nie zdziwcie się jednak, jeżeli zatrzyma Was patrol policyjny i stwierdzi, że ludzi fotografować nie wolno! To zapewne będą słuchacze Wyższej Szkoły Policyjnej w Szczytnie, albo co najmniej użytkownicy Policyjnego Centrum Informacyjnego, znajdującego się na portalu tejże uczelni. W odpowiedzi na pytanie numer 119 (całość tutaj znajdziecie) podinspektor (imię i nazwisko nieważne, ale znajdziecie pod wskazanym linkiem) w rozważaniach dotyczących prywatności pisze tak (tekst boldem – znaczy się pewnie ważne 😉 ):

„Niewątpliwie naruszeniem prywatności jest zachowanie opisane w przedmiotowym zapytaniu do PCI. Monitorowanie wejścia na wspólną posesję jako teren osoby prywatnej wymaga zgody wszystkich zainteresowanych będących właścicielami poszczególnych posesji. Nie wymaga natomiast zgody innych osób, np. przychodzących z zewnątrz na posesję. Fotografowanie innych osób, zakładając, że nie są to osoby publiczne, co do zasady wymaga ich zgody.”

No i widzicie. Adept szkoły w Szczytnie, jeżeli był prymusem, to  sobie to mocno zapamiętał i teraz w czasie interwencji zapewne będzie chciał skorzystać ze swojej wiedzy tajemnej, którą posiadł. O zgrozo, zostało to opublikowane w 2006 r. i do dzisiaj nikt tego nie zweryfikował, jak również nie oprotestował. Skoro trzeba mieć zgodę na fotografowanie (sic!), to piszący powyższą odpowiedź podinspektor „zdelegalizował” wszelkiego rodzaju monitoringi. Każda kamera zainstalowana w mieście, sklepie, na prywatnej posesji byłaby nielegalna, a pochodzący z niej materiał nie mógłby służyć jako dowód w sądzie.  Wprawdzie u nas nie ma wprost przepisów dotyczących zasady owocu zatrutego drzewa, ale w sprawie Sawickiej sąd właśnie powołał się na tę zasadę. Dowód uzyskany w sposób nielegalny nie może być dowodem w sprawie.

Wróćmy do fotografowania ludzi. Nie ma przepisu, z którego wynikałoby, że jeżeli fotografowanym nie jest osoba publiczna, to co do zasady trzeba mieć jej zgodę (jak twierdzi podinspektor). To jest wymysł piszącego odpowiedź, nieznajdujący uzasadnienia w przepisach polskiego prawa.

Zestaw ograniczeń lub przepisów, które można przy okazji fotografowania ludzi naruszyć, znajdziecie w „Paparazzo 2”.