Pomysł na …

Pomysł na …utwór (zdjęcie).

Ochroną prawa autorskiego nie są objęte idee i pomysły. Ochrona prawnoautorska nie dotyczy samego pomysłu, ale jego konkretnej realizacji. Zgodnie z art. 1 ust. 1 Ustawy przedmiotem prawa autorskiego jest utwór, a więc każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór). Art. 1 ust. 21 Ustawy precyzuje, że ochroną nie są objęte: odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne. Sam pomysł, koncepcja, która nie została skonkretyzowana w danym utworze nie podlega ochronie. Przedmiotem ochrony jest bowiem ustalony utwór, a nie wynikająca z niego idea.” Z uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 8 października 2013 r. (sygn. akt I ACa 1233/12)

Ważny jest cel

Jaki charakter prawny ma umowa zawarta przez fotografa z klientem? Przy udzielaniu odpowiedzi na tak postawione pytanie trzeba pamiętać, że każdą umowę należy oceniać indywidualnie według jej przedmiotu (a nie nazwy w nagłówku). Na potrzeby bloga przeprowadźmy ocenę abstrakcyjną, bez odwoływania się do konkretnych postanowień umowy. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że umowa o wykonanie zdjęć jest klasyczną umową o dzieło (art. 627 kodeksy cywilnego).

„Przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia”.

Dlaczego umową o dzieło, a nie zlecenie, a właściwie umową podobną do zlecenia, o której mowa w art. 750 k.c.?

„Do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu.”

Przy umowie o dzieło fotograf zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła za określonym wynagrodzeniem. Tym dziełem są oczywiście zdjęcia. Przyjęcie, że umowa o zrobienie zdjęć jest umową zlecenie powodowałoby, że wykonawca/fotograf nie dawałby gwarancji uzyskania odpowiedniego rezultatu (w przeciwieństwie do umowy o dzieło, gdzie jej istotą jest właśnie skutek-rezultat). Pan Fotograf starał się, najlepiej jak umiał, no ale niestety mu nie wyszło. 😉 Jeżeli zleceniodawcy nie uda się wykazać braku staranności po stronie fotografa, to trudno będzie dochodzić jakiegokolwiek odszkodowania. Nawet, jeżeli nie ma wątpliwości, że podsuniętą pod nos do podpisania umowa jest umową o dzieło, to warto zadbać o to, aby określić w niej chociaż w minimalnym stopniu „parametry dzieła”. Będą one przydatne w sytuacji, gdy będziemy niemile zaskoczeni tym, co przedłożył nam fotograf.

A na koniec krótka charakterystyka porównawcza pomiędzy umową zlecenia i umową o dzieło dokonana w uzasadnieniu wyroku Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 12 grudnia 2013 r. (sygn. akt III AUa 712/13), który stwierdza:

“Istotą umowy o dzieło jest osiągnięcie określonego, zindywidualizowanego rezultatu w postaci materialnej lub niematerialnej. Umowa o świadczenie usług jest zaś umową starannego działania, zatem jej celem jest wykonywanie określonych czynności, które nie muszą zmierzać do osiągnięcia rezultatu, lecz oczywiście mogą.”

Tenże sąd w uzasadnieniu innego wyroku (sygn. akt III AUa 244/13) zauważa, że „Dla oceny charakteru umowy i przeprowadzenia linii demarkacyjnej między umową o dzieło a umową zlecenia istotny jest zakres zobowiązania i odpowiedzialności. W odróżnieniu od umowy o dzieło przyjmujący zamówienie w umowie zlecenia (świadczenia usług) nie bierze na siebie ryzyka pomyślnego wyniku spełnianej czynności. Jego odpowiedzialność za właściwe wykonanie umowy oparta jest na zasadzie starannego działania (art. 355 § 1 k.c.), podczas gdy odpowiedzialność strony przyjmującej zamówienie w umowie o dzieło niewątpliwie jest odpowiedzialnością za rezultat.”

Kwestia charakteru umowy ma znaczenie dla oceny pracy (staranne działanie czy też rezultat). Nie należy jednak zapomnieć również o tym, aby ustalić, w jakim zakresie będziecie mogli ze zdjęć korzystać. Tak, tak! Znowu kłaniają się pola eksploatacji. Kto nie pamięta, niech szuka na F-LEX 🙂

Kara umowna czy cenzura?

PetaPixel pisze na temat nowych pomysłów amerykańskich fotografów ślubnych. Chodzi o kary umowne, przewidziane w umowie pomiędzy fotografem a klientem, na wypadek, gdyby ten ostatni chciał wydać niepochlebną opinię na temat usług, jakie świadczył fotograf. Najprościej to ujmując chodzi o „zamknięcie ust” zleceniodawcy. Jeżeli będziesz autorem jakiejkolwiek negatywnej opinii o tym, co dla Ciebie zrobiłem, to będziesz musiał zapłacić mi karę pieniężną. Jak duża może być ta kara? To wynika z umowy łączącej strony.

Czy ograniczenie prawa do krytyki wykonanych usług może być skutecznie zastosowanie w Polsce na gruncie naszego systemu prawnego? Oczywiście papier jest cierpliwy i wszystko zniesie. Sądy na szczęście „nie łykają” wszystkiego, co jest na papierze.  😉
Zobowiązanie do powstrzymania się od niepochlebnych opinii jest swoistą cenzurą, jaką chciałby wykonawca nałożyć na niezadowolonego klienta. Dzisiaj wykonawca (fotograf) jest również chroniony przed nieuczciwymi i nieprawdziwymi opiniami i może dochodzić ochrony swoich praw. Ale to na nim spoczywa obowiązek wykazania, że opinia była nieuczciwa i z tego powodu doznał szkody lub zostało naruszone jego dobre imię. Wprowadzenie w umowie kary umownej zwolniłoby fotografa od obowiązku udowadniania powstania szkody lub krzywdy i związku przyczynowego pomiędzy działaniem klienta, a tą szkodą. Sam fakt spełnienia się warunku (krytyka) stanowiłby podstawę do żądania zapłaty kary umownej. Niby proste i jakże fajne rozwiązanie. Ale, czy aby na pewno? Umowny zakaz krytyki dawałby pole do „odwalania chałtury” lub nieprzykładania się do swojej pracy przez fotografa. Klient nie mógłby wyrazić swojej negatywnej opinii nie narażając się na obowiązek zapłaty kary umownej. Trzeba przypomnieć, że relacje pomiędzy fotografem a klientem osobą fizyczną, to relacje przedsiębiorca – konsument. Sądy są bardzo wyczulone na te relacje i zapewne nie byłyby skłonne ot tak, zasądzić kary umownej przewidzianej w umowie.

Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 11 stycznia 2008 r. (sygn. akt V CSK 362/07) stwierdził, że:

„Ocena skuteczności postanowienia umownego kreującego obowiązek zapłaty kary umownej podlega zatem kontroli w kontekście ograniczeń swobody umów (art. 3531 k.c.), obejścia prawa, jak też ewentualnej sprzeczności z zasadami współżycia społecznego (art. 58 § 1 i 2 k.c.).”

Podobnie na temat kar umownych sprzecznych z zasadami słuszności wypowiedział się Sąd Apelacyjny w Gdańsku w uzasadnieniu wyroku z dnia 14 maja 2013 r. (sygn. akt I ACa 174/13).

„Istota kary umownej uregulowanej w art. 483 § 1 k.c. wyraża się w tym, iż zarówno samo jej zastrzeżenie jak i szczegółowe jej uregulowanie zależą od umownego uznania i ułożenia przez strony. Ma do niej w pełni zastosowanie zasada swobody umów. Ocena skuteczności postanowienia umownego kreującego obowiązek zapłaty kary umownej podlega jednak kontroli w oparciu o granice wyznaczane przez przepisy o charakterze imperatywnym, w kontekście ograniczeń swobody umów, obejścia prawa, jak i ewentualnej sprzeczności z zasadami współżycia społecznego (art. 58 § 1 i 2 k.c.).”

Sąd ten również zauważył, że nie do zaakceptowania jest przewidziana przez strony kara umowna, jeżeli prowadzi to do rażącego pokrzywdzenia jednej ze stron, w sposób nieadekwatny do celu ochrony, którą zamierzała uzyskać strona przez jej wprowadzenie.
Wygląda na to, że w Polsce prawo do krytyki nie będzie mogło być raczej skutecznie wyeliminowane poprzez sprytne klauzule prawne w umowie. Nawet, jeżeli ktoś podpisał umowę z takimi zastrzeżeniami, to wcale nie musi się obawiać, że będzie musiał zapłacić karę. Swoją drogą propozycja wprowadzenia do umowy  kary dotyczącej krytyki fotografa powinna dać wiele do myślenia zleceniodawcy.

Czy Węgry to kraj dla fotografów?

DCP, za the Guardian, informuje o zmianach w węgierskim prawie.

„Według nowych przepisów, fotograf na Węgrzech musi prosić o zgodę na wykonanie zdjęcia każdej osoby, która – przypadkiem bądź celowo – znajdzie się w jego kadrze.”

Informacja rozeszła się migiem po różnych forach fotograficznych na całym świecie. Wszędzie jednak jej źródłem jest the Guardian. Jak dotąd prawie nikt nie odwołuje się wprost do węgierskiego kodeksu cywilnego. W sumie nie powinno dziwić, bo przecież węgierski to taki bardzo popularny język. 😉  Doszedłem do wniosku, że głupio tak powielać informacje za the Guardian. W końcu nie jestem dziennikarzem i nie muszę powielać informacji po innych.

Co więc takiego zdarzyło się na Węgrzech? W dniu 11 lutego 2013 r. parlament węgierski uchwalił nowy kodeks cywilny, który zastąpił dotychczasową ustawę z 1959 r. Nowe regulacje weszły w życie w dniu 15 marca 2014 r. I to właśnie przepisy nowego kodeksu cywilnego wprowadziły regulacje, które wydają się być mniej korzystne dla fotografów. Chodzi dokładnie o paragraf 2.48, który brzmi mniej więcej tak:

„2.48 [Prawa do zdjęć i nagrań dźwiękowych]: (1) Tworzenie i wykorzystywanie zdjęć lub nagrań dźwiękowych wymaga zgody danej osoby. (2) Zgoda danej osoby nie jest wymagana do tworzenia lub korzystania z obrazu lub nagrania dźwiękowego w przypadku tłumu lub występów publicznych osób publicznych.”/*

W poprzednim kodeksie cywilnym regulacje te zawarte były w paragrafie 80, który brzmiał:

„Paragraph 80: (1) Any misuse of the images and sound recordings of other individuals shall constitute an infringement of the individual’s human rights. (2) Making images or sound recordings public requires the consent of the individual involved, with the exception of public appearances by public figures.”

Tak więc zmieniło się coś na Węgrzech poza stylistyką tego przepisu, czy też nie? W Internecie znalazłem informację, że w zasadzie jest to tylko zmiana stylistyczna, a dotychczasowe orzecznictwo sądów szło w kierunku, że trzeba mieć zgodę na sfotografowanie. Jak jest naprawdę? Życie szybko pokaże. Ja nie znam ani języka, ani prawa węgierskiego, dlatego nie czuję się kompetentny w jednoznacznej ocenie. Papugować i zło wieszczyć, za the Guardian, też nie chcę.

Każdy, kto zagląda na F-LEXa wie, że u nas nie ma takich ograniczeń. W zasadzie nie tylko u nas. Większość ze znanych mi europejskich systemów prawnych nie reguluje kwestii związanych z robieniem zdjęcia osobie fizycznej, natomiast zazwyczaj wymaga posiadania zgody modela na publikację jego wizerunku. Czyli zdjęcia robimy, ale publikujemy tylko po spełnieniu warunków określonych w przepisach art. 81 Ustawy. Na blogu tyle razy pisałem o ochronie wizerunku i przesłankach do jego rozpowszechniania, że tym razem pozwolę sobie nawet nie podawać żadnych odnośników. 🙂

PS
/*
„Paragraph 2.48 [The rights to images and sound recordings]: (1) The creation and use of images or sound recordings requires the consent of the individual in question. (2) The permission of the individual in question is not required for the creation or use of an image or sound recording with relation to images or recordings of a crowd or public appearances by public figures.”

Fotograf na planie

W 2007 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie  (sygn. akt VI ACa 210/07) rozstrzygał kwestię, czy zdjęcia wykonane na planie filmowym stanowią utwór zależny wobec powstałego utworu audiowizualnego. Swego czasu, gdy analizowałem to orzeczenie uznałem, że jest mało prawdopodobne, aby kiedyś było przydatne dla amatorów i dlatego też nie trafiło na blog. Jak się okazało,  życie zweryfikowało szybko moje przemyślenia. W zeszły weekend podczas warsztatów w Pradze łażąc po jej urokliwych uliczkach, ni z tego ni owego grupa 21 polskich zapaleńców fotografii znalazła się w centrum wydarzeń filmowych. O dziwo nikt nas nie gonił, aktorzy z chęcią pozowali, a żaden ważniak nie krzyczał, że nie wolno. Wprawdzie rzecz miała się w Czechach i tam polskie prawo nie obowiązuje, ale jak pokazuje życie może zdarzyć się to również w Polsce, dlatego dzisiaj prezentuję tezy cytowanego wyroku. Z uzasadnienia wyroku wynika, że „zdjęcia wykonane na planie filmowym nie muszą stanowić utworu zależnego wobec powstałego utworu audiowizualnego (filmu)”. W takim razie, kiedy zdjęcia będą utworem zależnym w stosunku do filmu, a kiedy nie?

Jeżeli fotograf będzie robił zdjęcia podczas kręcenia scen filmowych, a tym samym nie będzie miał wpływu na to, co dzieje się na planie, jego zdjęcia będą miały charakter utworu zależnego w rozumieniu art. 2 Ustawy. Krótkie przypomnienie, jakie przepisy znajdują się w art. 2.

Art. 2. 1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.
2. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły. W przypadku baz danych spełniających cechy utworu zezwolenie twórcy jest konieczne także na sporządzenie opracowania.
3. Twórca utworu pierwotnego może cofnąć zezwolenie, jeżeli w ciągu pięciu lat od jego udzielenia opracowanie nie zostało rozpowszechnione. Wypłacone twórcy wynagrodzenie nie podlega zwrotowi.
4. Za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji cudzym utworem.
5. Na egzemplarzach opracowania należy wymienić twórcę i tytuł utworu pierwotnego.

Jeżeli natomiast zdjęcia robione są na planie, ale nie w trakcie, gdy kręcony jest film, kiedy fotograf sam ustawia aktorów, oświetlenie, reżyseruje scenkę rodzajową, to zdjęcia powstałe w takich sytuacjach nie będą utworami zależnymi. Tutaj możecie obejrzeć przykładowe zdjęcie zrobione przez Włodka „sewo” Krajewskiego. Zgodnie z przywołanym orzeczeniem, w świetle polskiego prawa, zdjęcie to miałoby charakter utworu zależnego. Fotograf nie miał bowiem wpływu na scenę. Zrobione w Polsce byłoby zapewne uznane za utwór w rozumieniu Ustawy (wprawdzie zależny, ale utwór), podlegający ochronie prawnej.  Przykładowe zdjęcie nie jest również fotosem. A co to jest fotos? Fotos filmowy jest pozbawioną nowej treści plastycznej, kopię obrazu wykreowanego na potrzeby filmu, jest wiernym zapisem filmu. Zdjęcie nie będzie fotosem, jeżeli zrobione na planie filmowym różni się znacznie od zdjęć operatorskich (dotyczy to m.in. takich elementów jak: wielkość planu, format pozytywu, głębia ostrości itp.).

 Po co w ogóle te rozważania, czy zdjęcie  z planu filmowego jest utworem zależnym, czy tez nie? Jeżeli zdjęcie będzie utworem zależnym, to musimy pamiętać o tym, żeby nie naruszyć uprawnień podmiotu do którego należą prawa do utworu pierwotnego, co wynika z postanowień zawartych w art. 2 ust. 2 i 5 Ustawy.

Na twarz

Czy umowa dotycząca udzielenia licencji musi być zawarta w formie pisemnej? W zasadzie odpowiedź na tak postawione pytanie jest prosta, ale nie jedna. Wszystko bowiem zależy od rodzaju udzielanej licencji. W przypadku licencji wyłącznej musi być ona zawarta w formie pisemnej pod rygorem nieważności (art. 67 ust. 5 Ustawy). Brak dochowania takiej formy powoduje nieważność umowy. Co jednak z licencją niewyłączną? Skoro art. 67 ust. 5 Ustawy wymaga pod rygorem nieważności formy pisemnej jedynie dla licencji wyłącznej, to a contrario umowa licencji niewyłącznej może być zawarta w dowolnej formie, także ustnej. Oczywiście należy pamiętać, że w przypadku sporu sądowego proces dowodowy będzie znacznie utrudniony.

Zgodnie z przepisami art. 60 kodeksu cywilnego, z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych, wola osoby dokonującej czynności prawnej (zawierających umowę) może być wyrażona przez każde zachowanie się tej osoby, które ujawnia jej wolę w sposób dostateczny, w tym również przez ujawnienie tej woli w postaci elektronicznej. Przepisy prawa cywilnego dopuszczają także zawarcie umowy poprzez sam fakt przystąpienia do jej realizacji.

Art. 69 kodeksu cywilnego. Jeżeli według ustalonego w danych stosunkach zwyczaju lub według treści oferty dojście do składającego ofertę oświadczenia drugiej strony o jej przyjęciu nie jest wymagane, w szczególności jeżeli składający ofertę żąda niezwłocznego wykonania umowy, umowa dochodzi do skutku, skoro druga strona w czasie właściwym przystąpi do jej wykonania; w przeciwnym razie oferta przestaje wiązać.

Strony tak zawieranej umowy muszą jednak znać essentialia negoti, czyli istotne, minimalne warunki umowy. W przypadku umów licencyjnych Sąd Najwyższy uznał, że będzie to przedmiot umowy (zdjęcie), pola eksploatacji oraz wynagrodzenie (chyba, że umowa ma być nieodpłatna), co wynika z przepisów art. 41 ust. 2 i art. 43 ust. 1 Ustawy.

Art. 41.2. Umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych lub umowa o korzystanie z utworu, zwana dalej “licencją”, obejmuje pola eksploatacji wyraźnie w niej wymienione.
Art. 43. 1. Jeżeli z umowy nie wynika, że przeniesienie autorskich praw majątkowych lub udzielenie licencji nastąpiło nieodpłatnie, twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.

Sąd Najwyższy (sygn. akt I CSK 450/10) uznał, że zarówno określenie wynagrodzenia, jak i pól eksploatacji może być dorozumiałe i wynikać z dotychczasowej współpracy stron.

Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, mając na względzie cechy umów autorskich, tryb ich zawierania oraz podmioty zawierające te umowy przyjęła, że wprawdzie w umowie należy wyraźnie wymienić pola eksploatacji jednakże w sytuacji, gdy nie określono sposobu korzystania z utworu, to powinien on być zgodny z charakterem i przeznaczeniem utworu oraz przyjętymi zwyczajami. Jeżeli w umowie nie określono wysokości wynagrodzenia autorskiego, wysokość tę określa się z uwzględnieniem zakresu udzielonego prawa oraz korzyści wynikających z utworu. Ustawodawca przewidział zatem, że co do zasady umowa o przeniesienie lub korzystanie z praw autorskich jest odpłatna, ale dopuścił ważność umowy, która nie zawiera oznaczenia wynagrodzenia, jeśli poprzez podanie kryteriów jest możliwe jego ustalenie”.

W zakresie określenia pól eksploatacyjnych nie jest wymagane ścisłe określenie według nomenklatury ustalonej przez prawników. Wystarczy, że strony umówią się, w jakim zakresie i do czego zdjęcie będzie wykorzystane. W sumie żadna filozofia i każdy powinien dać sobie radę samemu. Zgodnie z art. 41 ust. 2 Ustawy umowa o korzystanie z utworu obejmuje pola eksploatacji, wyraźnie w niej wymienione. Sąd Najwyższy uznał, że „pole eksploatacji określone w postaci “wykorzystania zdjęć na okładce tygodnika” precyzuje je wystarczająco, tak aby pole eksploatacji uznać – według powołanego przepisu – za wyraźne. Nie można więc twierdzić, że umowa była nieważna, bo pole eksploatacji nie zostało określone”.

Jak wynika z niniejszego wpisu, udzielenie licencji nie jest jakąś skomplikowaną czynnością, wymagająca super wiedzy prawniczej. Oczywiście umowa w formie pisemnej, a jeszcze lepiej przygotowana w sposób profesjonalny, lepiej chroni prawa obu stron, ale „na tak zwany pysk” też się da. 🙂

F-LEX publikowany drukiem

dfvW najnowszym wydaniu Digital Foto Video (2/2014) został opublikowany F-LEXowy tekst pod tytułem „Pułapki regulaminów”, który powstał na kanwie wpisu „Ściąga dla łowców nagród, czyli rzecz o regulaminach”. Zapraszam do lektury.

PS. Tekst na blogu jest obszerniejszy i zawiera również przepisy prawa dotyczące konkursów oraz przykłady postanowień zawieranych w regulaminach.

Plener w Pradze

Ostatnia szansa, aby pojechać na plener do Pragi. Zaprzyjaźniony bloger, już po raz czwarty, zaprasza na wspólny wyjazd do stolicy naszego południowego sąsiada. Dobre czeskie piwo, pusty Most Karola, jak również panoramy z wież, które zazwyczaj w fotograficznych godzinach są niedostępne, to jest to, czego można się spodziewać. W zasadzie to już final call, bo plener zaczyna się 14 marca 2014 r.  Więcej na temat wyjazdu znajdziecie na Szturchańcu fotograficznym.