Prawo cytatu po nowemu 2

Rok temu pisałem o projektowanych zmianach Ustawy, w tym m.in. w zakresie prawa cytatu. Kto nie pamięta lub nie czytał, niech zajrzy do tekstu „Prawo cytatu po nowemu”. Projekty przepisów prawnych mają to do siebie, że ewoluują wraz z kolejnymi etapami procesu legislacyjnego. Proponowane zmiany są dopiero na etapie projektu rządowego, ale zostały po licznych konsultacjach już przyjęte. Tym samym można uznać, że w obecnym kształcie trafią do Sejmu? Kiedy trafią, tego jeszcze nie wiadomo. Zapewne jednak nie przed jesiennymi wyborami. Zgodnie z obowiązującym u nas prawem wszelkie nierozpatrzone przez Sejm projekty ustaw „idą w niebyt” wraz z upływem kadencji Sejmu. Logika więc nakazuje przyjąć, że projekt zmiany Ustawy trafi dopiero do nowo wybranego parlamentu.

Obecnie przepisy dotyczące prawa cytatu określone w art. 29 Ustawy brzmią tak:

„Art. 29. 1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.”

W projekcie przywołanym przeze mnie we wpisie z listopada 2014 r. proponowany przepis odnośnie prawa cytatu miał brzmieć tak:

„Wolno w ramach samoistnej całości cytować rozpowszechnione utwory, w zakresie uzasadnionym uczciwymi zwyczajami oraz specyficznymi celami cytatu, w szczególności wyjaśnieniami, polemiką, analizą krytyczną i naukową, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości, w tym parodii, karykatury i pastiszu.”

W przyjętym w dniu 12 maja 2015 r. przez Radę Ministrów projekcie przepis ten brzmi następująco:

“Art. 29. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione: utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna i naukowa, nauczanie lub prawa gatunku twórczości.

Art. 291. Wolno korzystać z utworów na potrzeby parodii, pastiszu lub karykatury, w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości.

Art. 292. Wolno korzystać z utworu włączonego w sposób niezamierzony do innego materiału, o ile nie ma on znaczenia dla tego materiału.”

Dzisiaj obowiązujące przepisy Ustawy wprowadzają ograniczenia w zakresie cytowania. Można cytować bowiem urywki utworów oraz drobne utwory w całości. Dodatkowym warunkiem do skorzystania z prawa cytatu jest stosowny cel cytatu. Cytat ma służyć wyjaśnieniom, analizie krytycznej, nauczaniu i prawom gatunku. Dyrektywa Europejska (2001/29/WE), którą musimy jako członek UE implementować i przestrzegać, nie jest jednak tak restrykcyjna. Przede wszystkim chodzi o cel. Dyrektywa wskazuje przykładowe cele, a nasza Ustawa listę zamkniętą celów, dla których można posłużyć się cytatem.

Zwrócić należy uwagę, że projekt zmiany Ustawy w sposób jednoznaczny podkreśla, że prawo cytatu może odnosić się również do utworów fotograficznych i plastycznych. Nie ukrywam, że nie jestem z tego powodu, jako fotograf, szczególnie kontent. Jako prawnik już bardziej, bo pomimo ewolucji przepisu odnoszącego się do prawa cytatu, wskazuje on, że obecna regulacja w zakresie „cytatu fotograficznego” jest niejednoznaczna. Swoje stanowisko (niezadowolenie) w zakresie prawa cytatu utworu fotograficznego przedstawiłem w 2011 r. w tekście „Wróg publiczny”. Projekt zmiany Ustawy przewiduje rozszerzenie zakresu cytatu o możliwość cytowania w całości utworów plastycznych i utworów fotograficznych. Kolejna istotna zmiana, to zmiana w zakresie celów cytatu. Idąc za duchem i założeniami dyrektywy nie przewiduje się listy zamkniętej celów cytatu. Wskazane w Ustawie cele będą jedynie przykładowe. Jak wskazano w uzasadnieniu do projektu „Inne, niewskazane wprost w projektowanym przepisie cele cytatu, podobnie jak w konstrukcji zawartej w dyrektywie, powinny być podobne do wyżej wymienionych”. Kolejna otwarta furta i pole do popisu dla prawników, a może przede wszystkim dla tych, którzy w sposób nieuczciwy będą chcieli korzystać z prawa cytatu. Praktyka pokaże (dzięki Jacek) i zweryfikuje, czy moje podejrzenia są słuszne. Projekt też przewiduje korzystną zmianę w zakresie cytatu, którą opisałem w tekście „Nowe prawo dla filmowców”. Zmieniła się numeracja przepisów i wprowadzono drobne poprawki redakcyjne, ale brzmienie i sens projektu pozostaje ten sam.

„Art. 292. Wolno korzystać z utworu włączonego w sposób niezamierzony do innego materiału, o ile nie ma on znaczenia dla tego materiału.”

Obecne regulacje zawarte w art. 29, dotyczące cytowania w celach dydaktycznych i naukowych, zostaną przeniesione do nowego przepisu art. 271 Ustawy, a parodia i pastisz doczekają się osobnego przepisu w art. 291 Ustawy.

“Art. 271 większych utworów w podręcznikach, wypisach i antologiach.
2. W przypadkach, o których mowa w ust. 1, twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.

Art. 291. Wolno korzystać z utworów na potrzeby parodii, pastiszu lub karykatury, w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości.”

PS. Przyjęty projekt zawiera dużo zmian (stąd nazywany jest “dużą nowelizacją prawa autorskiego”) dlatego też pewnie zagości jeszcze na blogu. Ktoś jeszcze pamięta, jaki był szum o dzieła osierocone? O tym też jest ta zmiana Ustawy i dlatego będzie trzeba do niej wrócić.

Rzecz o podpisywaniu zdjęć

Pofotografowało się trochę, a teraz nastał już najwyższy czas powrócić do wszystkich codziennych obowiązków. Wraca więc również i F-LEX. Zaprzyjaźniony bloger podesłał mi linka do notki na stronie „Pressa” odnośnie konferencji o prawie autorskim w pracy fotoedytora. Tytuł zapowiadał się poważnie. Niestety autorka tekstu potraktowała albo swoją pracę, albo czytelników bardzo mało poważnie. A może po prostu konferencja była słaba? Czytam i szukam odpowiedzi, dlaczego warto dbać o podpisywanie swoich zdjęć. Zamiast odpowiedzi otrzymuję za to „niusy” typu: „Autorzy często nie podpisują swoich zdjęć.” Z faktami nie będę dyskutował, zwłaszcza że tak jest rzeczywiście. Ale dlaczego nikt nie mówi, że to jest prawo twórcy, a nie obowiązek. Za to w następnym zdaniu dowiaduję się, że amatorzy nie podpisując swoich zdjęć nie szanują zawodu fotografa.

Wielu fotografów nie dba o podpisywanie własnych zdjęć. Zauważalne jest to szczególnie wśród osób zajmujących się amatorsko fotografią. Nie szanują przez to naszego zawodu.”

Co ma piernik do wiatraka? Jaki jest związek pomiędzy podpisywaniem własnych zdjęć, a szacunkiem dla innych osób i ich pracy? Żaden. Ale nieźle brzmi. Zawsze można stwierdzić, że wszystko to wina tych paskudnych amatorów.

Autorka cytuje prawnika biorącego udział w panelu, który miał stwierdzić, że prawo do podawania swojego imienia i nazwiska nie podlega zrzeczeniu się. Hola, hola. Poważny panel, wspierany przez producenta mojego ulubionego sprzętu, a tu takie robienie ludziom wody z mózgu. Zapewne chodziło o to, że autorskie prawo osobiste polegające na prawie oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem jest niezbywalne. Jest to jednak prawo fotografa, który może chcieć udostępniać swoje fotografie (utwory) anonimowo. Nie można zapominać, że jest to wprost uregulowane w art. 16 pkt 2 Ustawy. Skoro sam Wielki Ustawodawca uznał, że prawem twórcy (fotografa) jest publikacja utworów (zdjęć) anonimowo, to trzeba by stwierdzić, że tenże Ustawodawca też nie szanuje zawodu fotografa. Oczywiście w ten sposób dochodzimy do nonsensu. Chciałem jednak w ten sposób zwrócić uwagę, że zarzut braku szacunku jest zarzutem „od czapy” . To, czy utwór będzie oznaczony nazwiskiem, pseudonimem (tak jak na moich zdjęciach), czy też nie będzie w ogóle oznaczony, to jest indywidualna decyzja twórcy. Bez względu, czy twórcą jest amator, czy profesjonalista. A może Pani Redaktor Naczelna PAP FOTO, która mówiła o nieszanowaniu, żyje jeszcze w czasach ustawy, o której pisałem w „Szanujmy wspomnienia”?

 W tym krótkim tekście zwrócono uwagę na jedną ważną kwestię, a mianowicie sprawę obowiązku oznaczenia autora zdjęcia przez wydawcę. Obowiązek ten często niestety jest zaniedbywany. Temat ten już gościł na blogu, m.in. w tekście „© dar_wro”. Warto tam zajrzeć dla przypomnienia sobie tego i owego. Kończąc swój wpis jeszcze raz przeczytałem artykuł z „Pressaa” i nadal nie wiem, dlaczego mam dbać, aby wszystkie moje zdjęcia były podpisane. Pomocy!!!  🙂

PS. Jeżeli ktoś chce przypomnieć sobie o publikacji pod pseudonimem, to pisałem o tym TU.