Case study

Dzisiaj krótko. Wczoraj jeden z internautów podesłał mi postanowienie prokuratury w G. w sprawie o czyn z art. 116 ust. 1 i 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Jest weekend, mnie również należy się odpoczynek od paragrafów. Sprawa ciekawa z punktu widzenia szkoleniowego, więc pewnie będzie jako case study, który trzeba będzie rozłożyć na czynniki pierwsze, ale nie dzisiaj.

 

 

 

 

Dzisiaj chciałbym podzielić się z Wami pewnym wyimkiem z uzasadnienia. Prokurator w uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu dochodzenia pisze: „W badanym przypadku nie sposób wykazać, że wyżej wymieniony działał bez odpowiedniego uprawnienia od autora zdjęć świadomie, albowiem jak już wskazano niniejsze fotografie (jak też strona internetowa) nie były opatrzone danymi autora, a zatem widniały w internecie jako ogólnodostępne.”
Pozostawiam na razie bez omówienia, oczekując Waszych refleksji i komentarzy. Nie dywagujcie jednak o winie, bo to jednak element prawa karnego, a zastanówcie się nad anonimowością witryny wpływającą na świadomość gościa, który korzysta bezprawnie z Waszych zdjęć.

Miłego główkowania!! 🙂

15 thoughts on “Case study

  1. to co k…. według tego gościa jak coś nie jest podpisane to można kraść? I to prokurator pisze? Nic dziwnego że ludzie mysla że moga brac sobie foty z sieci jak leci …

  2. Stojący na ulicy samochód nie był podpisany. Na żadnym fragmencie karoserii nie było nazwiska właściciela ani nawet inicjałów. W celu upewnienia się, że samochód jest anonimowy wybiłem szybę i sprawdziłem wszystkie półki i skrytki. Nadal śladu nazwiska właściciela. Drań nawet dokumentów wozu nie zostawił. W tej sytuacji uznałem, że samochód jest anonimowy, niczyj, więc go sprzedałem na pobliskiej giełdzie.

    • 🙂 Rozbawiło mnie, ale… historia adekwatna do uzasadnienia ww. funkcjonariusza.
      Wracając do moich refleksji: nigdy nie podpisałbym się pod pracą, której nie wykonałem. Umieszczając pracę gdziekolwiek, logicznym dla mnie jest, że ja tą pracę zrobiłem, tak więc po co mam ją znakować nazwiskiem? Choć wychodzi z uzasadnienia tego pana, że muszę dać nazwisko, bo inaczej nie będzie wiadomo, że ja wykonałem dane dzieło i osoby trzecie, będą mogły sobie z niego legalnie korzystać. Głupota.

    • Poza tym jak zdjęcie może być anonimowe? Samo się nie wykonało – ktoś je wykonał – więc prawa autorskie powstały 😉 Chyba, że ktoś nabył prawa majątkowe i teraz rozdaje za darmo…;) Darek, może tak być?

  3. Pingback: Słowo na niedzielę | F-LEX

  4. Pingback: Case study kontynuacja | F-LEX

  5. Pingback: Truizmy | F-LEX

  6. Witam, mam inny case study….

    moim zdaniem ciekawe i przydatne dla wielu pytanie.

    Byłam niedawno na starym mieście, chodzą po uliczkach widziałem piękną parę młodą. Fotograf robił im zdjęcia plenerowe po ślubie.

    Na szczęście miałam aparat ze sobą i też zrobiłam kilka zdjęć tej parze, bez pozwolenia.

    A teraz pytanie. Czy mogę dodać kilka zdjęć do swojego portfolio? Wyszły super, pięknie wygląda ta para, ale do nich nie mam żadnego kontaktu, żeby prosić o zgodę.

    Jak to wygląda w świetle prawa? Czy taka para młoda robiąca zdjęcia na starym mieście musi się liczyć z tym, że w tłumu może się znaleźć ktoś co robi im zdjęcia i opublikuje (oczywiście piękne zdjęcia, nie kompromitujące) w swoim portfolio w necie, czy prawo to zabrania?

    Dziękuję wielkie

    • O ile nie są. Nie widziałem zdjęć, ale z opisu Kasi wynika, że na zdjęciach jest tylko młoda para.

      Zdjęcie bez pozwolenia można było zrobić, ale kwestia publikacji, to ocena czy zdjęcie takie spełnia warunki zgody ustawowej. Sporo było o tym na blogu, wystarczy poszperać 😉

  7. Pingback: Case study kontynuacja | F-LEX

  8. Pingback: Publikacja pod pseudonimem | F-LEX

Pozostaw odpowiedź jorddekroy Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *