Fotograf jako twórca

Dzisiaj w pigułce powtórka z praw fotografa, jako twórcy.

Fotograf jako twórca
1. Jeżeli jesteś twórcą zdjęcia (a zdjęcie nie jest utworem pracowniczym w rozumieniu art. 12 Ustawy), to przysługuje Ci wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu (art. 17 Ustawy).
2. Jako twórca możesz przenieść autorskie prawa majątkowe do zdjęcia na inną osobę (art. 41 ust. 1 pkt 1 Ustawy). Musisz pamiętać, że umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych wymaga zachowania formy pisemnej, w innym wypadku będzie nieważna (art. 53 Ustawy).
3. Zamiast wyzbywać się praw do zdjęcia możesz również udzielić upoważnienia do korzystania z niego na wymienionych w umowie polach eksploatacji z określeniem zakresu, miejsca i czasu tego korzystania. Jeżeli umowa nie zastrzega wyłączności korzystania z utworu w określony sposób, to nie wymaga ona zachowania formy pisemnej (art. 67 ust. 1, 2 i 5 Ustawy).

Naruszenie Twoich praw
4. Każda osoba eksploatująca Twoje zdjęcie/film (utwór) bez zezwolenia narusza Twoje prawa autorskie.
5. Naruszeniem będzie każde działanie polegające na wkroczeniu w Twoje prawa autorskie bez zezwolenia, choćby wkroczenie to było dokonywane bez zamiaru lub świadomości naruszenia. Przyjmuje się, że ustalenie naruszenia nie jest zależne od wielkości, charakteru i poziomu artystycznego lub naukowego wykorzystywanego wkładu twórczego.
6. Dla prawno-autorskiej ochrony utworu nie ma znaczenia, w jaki sposób dokonujący naruszenia wszedł w jego posiadanie lub też, w jaki sposób utwór do niego dotarł, w szczególności nie ma znaczenia okoliczność, iż utwór, stanowiący przedmiot naruszenia dotarł do dokonującego naruszenia jako niezamawiana korespondencja przesyłana drogą elektroniczną, tak zwany spam (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 14 marca 2006 r., sygn. akt VI Aca 1012/05).
7. Ochrona autorska nie jest uzależniona od okoliczności dotyczących osoby twórcy, w tym Twojego dorobku twórczego i od Twojej popularności. Ochronie podlega twórca nie tylko powszechnie znany, którego utwory są publikowane w dużym nakładzie, lecz każdy, którego prawa do utworu zostały w jakikolwiek sposób naruszone. Prawo autorskie nie dokonuje rozróżnień w zakresie ochrony w zależności od wartości utworu i uznania, jakim cieszy się autor.

Żądania od naruszyciela
8. Jeżeli Twoje autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, możesz żądać od osoby, która naruszyła te prawa:
1) zaniechania naruszania;
2) usunięcia skutków naruszenia;
3) naprawienia wyrządzonej szkody:
a) na zasadach ogólnych albo
b) poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu;
4) wydania uzyskanych korzyści (art. 79 ust. 1 Ustawy).

O czym należy pamiętać idąc do Sądu
9. Jeżeli nie da się załatwić sprawy po dobroci, to pozostaje droga sądowa. Idąc do sądu pamiętaj, że będziesz musiał:
a) udowodnić, że zdjęcie/film (utwór) cechujący się twórczymi walorami w rozumieniu art. 1 ust. 1 Ustawy, czyli, że stanowi on rezultat pracy człowieka (twórcy), jest przejawem działalności twórczej oraz ma indywidualny charakter.
b) wykazać posiadanie prawa do utworu (tu możliwe jest wykorzystywanie domniemania autorstwa wynikające z art. 8 ust. 2 Ustawy).

Przywołane w tekście przepisy:
Art. 8 ust. 2 Ustawy

Domniemywa się, że twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu.

Art. 12 Ustawy

1. Jeżeli ustawa lub umowa o pracę nie stanowią inaczej, pracodawca, którego pracownik stworzył utwór w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy, nabywa z chwilą przyjęcia utworu autorskie prawa majątkowe w granicach wynikających z celu umowy o pracę i zgodnego zamiaru stron.
2. Jeżeli pracodawca, w okresie dwóch lat od daty przyjęcia utworu, nie przystąpi do rozpowszechniania utworu przeznaczonego w umowie o pracę do rozpowszechnienia, twórca może wyznaczyć pracodawcy na piśmie odpowiedni termin na rozpowszechnienie utworu z tym skutkiem, że po jego bezskutecznym upływie prawa uzyskane przez pracodawcę wraz z własnością przedmiotu, na którym utwór utrwalono, powracają do twórcy, chyba że umowa stanowi inaczej. Strony mogą określić inny termin na przystąpienie do rozpowszechniania utworu.
3. Jeżeli umowa o pracę nie stanowi inaczej, z chwilą przyjęcia utworu pracodawca nabywa własność przedmiotu, na którym utwór utrwalono.

Sprawa selfie makaka trafiła na wokandę

Pamiętacie selfie sympatycznego makaka? Rok temu cały świat się rozpisywał na ten temat. W tym względzie F-LEX nie był oryginalny, bo też poczynił na ten temat notkę. Kto nie pamięta sprawy lub o czym pisałem wtedy na blogu niech zajrzy do tekstu „Makak i jego selfie”. Media i portale społecznościowe żyły sprawą przez kilka dni, a potem o sprawie zapomniały. O makaku przypomniała trzy dni temu witryna www.petapixel.com. bowiem zdjęcie sympatycznego makaka stało się powodem procesu sądowego w USA o prawa autorskie do selfie.
Organizacja PETA (przypadkowa zbieżność z witryną) wystąpiła we wrześniu 2015 r. z pozwem przeciwko właścicielowi aparatu z wnioskiem o uznanie, że prawa autorskie do zdjęcia powinny należeć do makaka, a nie do właściciela aparatu, co skutkować musi, że wszelkie wpływy osiągane ze zdjęcia powinny być należne makakowi. Iście amerykański proces. Wiem, brzmi niedorzecznie, a jednak to prawda. Kto nie wierzy, niech zajrzy TUTAJ, gdzie opublikowana jest treść pozwu, złożonego w imieniu sześcioletniego makaka Naruto. Pozew jest o tyle dziwaczny, że w przypadku prawa amerykańskiego, podobnie jak prawa polskiego, utwór może być jedynie przejawem działalności ludzkiej. Jak podaje za “The Washington Post” petapixel.com pełnomocnik fotografa w odpowiedzi na pozew poza zarzutami natury prawnej, dotyczącej możliwości przyznania praw autorskich małpie, poddaje pod wątpliwość czy małpa widniejąca na zdjęciu, to rzeczywiście makak Naruto, w imieniu którego złożono pozew. Zapewne będę do niego wracał, gdy pojawią się tylko nowe wieści.
U.S. Copyright Office już w zeszłym roku wypowiedziała się w kwestii możliwości rejestracji praw autorskich do tego selfie. Stanowisko było jednoznaczne. Ani makak, ani fotograf nie ma praw autorskich do zdjęcia. Zajrzyjcie do punktu 503.03.(a) kompendium prawa autorskiego.

A jak to wygląda u nas? Zgodnie z polskim prawem „Wytwór niematerialny, aby uzyskać kwalifikację utworu musi spełniać łącznie następujące przesłanki: stanowić rezultat pracy człowieka, stanowić przejaw działalności twórczej, mieć indywidualny charakter i zostać ustalony. W dziedzinie fotografii z uwagi na jej zasadniczo odtwórczy charakter, za “twórczość” w rozumieniu art. 1 ust. 1 u.p.a.p.p. można uznać świadomy wybór momentu fotografowania, punktu widzenia, kompozycji obrazu, oświetlenia, i.t.p., które to działania nadają fotografii indywidualne piętno” (z uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie, sygn. akt IACa 1433/14). Jeżeli więc Twój kot, pies, aligator, czy jakikolwiek inny zwierzak zrobi sobie selfie, to zapewne nie będzie to utwór w rozumieniu Ustawy.

Krytyka

Oceniając prace innych, bez względu na to, gdzie ta ocena jest publikowano, warto zastanowić się, czy rzeczywiście nasze działanie to jeszcze krytyka, czy już krytykanctwo. Pamiętać również trzeba, że przekroczenie tej cienkiej granicy może nieść za sobą dla krytykującego ujemne skutki. Zwłaszcza w sytuacji, gdy krytykowany jest bardzo czuły na punkcie swojej twórczości.  🙂

Z pomocą, a raczej z wytycznymi zarówno dla nas, jak i dla sądów przychodzi Sąd Najwyższy w uchwale 7 sędziów z 17 grudnia 1965 r. (sygn. akt VI KO 14/59). Uchwale tej nadano moc zasady prawnej. Zasadami prawnymi związany jest w zasadzie tylko Sąd Najwyższy, ale praktyka wskazuje, że wszystkie sądy orzekające kierują się wykładnią zaprezentowaną przez Sąd Najwyższy (pomimo tego, że żaden przepis wprost nie przypisuje takim zasadom mocy wiążącej). W cytowanej powyżej uchwale Sąd Najwyższy uznaje m.in. że:

Krytyka polega na zakomunikowaniu osobie lub osobom trzecim oceny dzieła, działalności lub postępowania innej osoby, instytucji lub zrzeszenia. Krytykujący wypowiada dodatni lub ujemny sąd według przyjętej przez siebie miary podstawowej. Wypowiedź krytyczna może być z kolei przedmiotem oceny i wymiany poglądów, daje możność wykazywania błędów tej oceny jak i przyjętej miary podstawowej.(…) Aby krytyka spełniała właściwe zadania, (…), powinna ona zmierzać do usunięcia wszelkiego rodzaju braków w najszerzej rozumianych przejawach życia zbiorowego, do zapobiegania powstawaniu takich braków oraz do wprowadzenia ulepszeń w stosunku do istniejącego stanu rzeczy. Taki kierunek krytyki powinny wykazywać zarówno jej treść, jak i intencja krytykującego, przy czym oba te elementy powinny występować łącznie. Wynika stąd, że wypowiedzi krytyczne i zawarte w nich ujemne oceny nie powinny dotyczyć osoby, lecz jej dzieła lub funkcji, jaką pełni w określonym układzie społecznym. Piastowanie stanowiska, wykonywanie zawodu lub rodzaju działalności jest funkcją mającą walor dla społeczeństwa, a sposób, w jaki funkcja ta jest wykonywana, nie może być dla społeczeństwa obojętny i dlatego nie może nie podlegać krytyce.

Krytykujący musi działać w uzasadnionej dobrej wierze, to znaczy mieć przekonanie, że stawiane przez niego zarzuty są prawdziwe oraz że ich postawienie przyczyni się do polepszenia sytuacji w poddanych krytyce stosunkach życia społecznego. Do przyjęcia uzasadnionej dobrej wiary potrzebne jest nadto, by krytykujący, w poczuciu odpowiedzialności, wykazał staranność w zbieraniu materiałów i badaniu wartości źródeł informacyjnych oraz unikał pochopnych wniosków.

Tak pojęta krytyka, choćby zawierała surową ocenę działalności innej osoby, instytucji lub zrzeszenia, nie stanowi zniesławienia. Nie można natomiast uznać za niekaralną krytykę, gdy sprawca przy sposobności krytyki, ale nie w integralnej rzeczowej z nią łączności, dopuszcza się zamachu na dobre imię drugiego.

Niekaralność krytyki nie oznacza braku odpowiedzialności karnej za obelgi, wyrażające się w stosowaniu zwrotów, które stanowią przewidzianą w (obecnie art. 216 k.k.) obrazę godności osobistej innej osoby, jeżeli w konkretnym wypadku nie były koniecznym środkiem do wyrażania krytyki.

Warszawski Sąd Apelacyjny (sygn. akt VI A Ca 1202/13) cytując powyższą uchwałę podkreślił natomiast, że kierunek krytyki w ujęciu modelowym wytyczają łącznie: jej treść oraz intencja krytykującego. Tak więc oceniając, czy też krytykując twórczość innych odnoście się do zdjęcia (utworu), a nie osoby twórcy (fotografa).

Pięć prawd o majątkowych prawach autorskich

Definicja majątkowego prawa autorskiego określa uprawnienie twórcy do korzystania z utworu jako wyłączne, skuteczne względem wszystkich prawo do decydowania o każdej formie korzystania z niego oraz do wynagrodzenia za to korzystanie, zastrzegając że odnośnie niektórych form korzystania może być on pozbawiony, w przypadkach ustawą przewidzianych, możliwości zakazania innym podmiotom korzystania z rozpowszechnionego utworu. W takich sytuacjach powinien otrzymywać wynagrodzenie, chyba że ustawa pozbawi go tego prawa. Treść majątkowego prawa autorskiego w odniesieniu do uprawnień twórcy i możliwości ograniczenia go jedynie ustawą odwołuje się do prawa własności uregulowanego w kodeksie cywilnym. Ogólną zatem zasadą jest, że twórca ma prawo do wynagrodzenia za korzystanie z utworu (rozpowszechnianie go), chyba że wyłączyła go ustawa (z uzasadnienia wyroku Sąd Apelacyjny w Katowicach – sygn. akt I ACa 129/12).

 A teraz przetłumaczmy to z polskiego na nasze i przenieśmy na „grunt fotograficzny”:

  • majątkowe prawa autorskie do zdjęcia przysługują fotografowi/1,
  • fotograf decyduje w jakiej formie i na jakich polach eksploatacji będzie wykorzystywane zdjęcie przez inne osoby,
  • fotografowi przysługuje wynagrodzenie za korzystanie ze zdjęcia,
  • tylko na mocy przepisów Ustawy może być ograniczone prawo fotografa do określenia zasad korzystania ze zdjęcia/2
  • tylko na mocy przepisów Ustawy może być ograniczone prawo fotografa do wynagrodzenia/3

 /*

  1. Są jednak pewne wyjątki – poszukaj na blogu np. wpisu o utworach pracowniczych (art. 12 Ustawy)

Art. 12. 1. Jeżeli ustawa lub umowa o pracę nie stanowią inaczej, pracodawca, którego pracownik stworzył utwór w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy, nabywa z chwilą przyjęcia utworu autorskie prawa majątkowe w granicach wynikających z celu umowy o pracę i zgodnego zamiaru stron.

  1. Art. 25 ust. 1 pkt c Ustawy – korzystanie z fotografii reporterskich

Art.25.1.1.c. Wolno rozpowszechniać w celach informacyjnych w prasie, radiu i telewizji już rozpowszechnione aktualne wypowiedzi i fotografie reporterskie.

  1. Pewnie coś wiesz o dozwolonym użytku (art. 23 Ustawy)

Art.23.1.Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym.

2.Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.

Łowcy plagiatorów

mostNa dwóch portalach fotograficznych (DFV i Fotoferia) użytkownicy coraz częściej stawiają sobie zarzut  plagiatu. O tym, czym jest plagiat i jakie są jego konsekwencje, sporo było na blogu.  Pisałem zarówno o odpowiedzialności cywilnej, jak i karnej plagiatorów. Do tej pory nie zabierałem za wiele razy głosu, jak ocenić, czy dany utwór fotograficzny jest plagiatem. Sprawa dosyć skomplikowana i wymagająca zazwyczaj wsparcia ze strony biegłych. Rzadko kiedy pojawiają się sytuacje, gdy prima facie można uznać, że dany utwór fotograficzny jest plagiatem. Takich problemów zazwyczaj nie mają użytkownicy portali fotograficznych. Dziwnym trafem, im ktoś uważa się za większego „artystę”, tym z większą łatwością stawia zarzuty plagiatu.  A wszystko chyba przez to, że mało kto pamięta o  tym, że istnieje również kategoria utworów inspirowanych.  O tym, czym jest  utwór inspirowany, wspominałem w „Inspiracja czy utwór zależny?” Od tamtego wpisu minęły już dwa lata, ale sytuacja prawna się nie zmieniła i wpis nadal jest aktualny. Dzisiaj mały suplement i kolejne orzeczenie próbujące określić, czym jest plagiat w rozumieniu prawa autorskiego.  Z pomocą przychodzi Sąd Apelacyjny w Warszawie (sprawa o sygn. akt I ACr 620/95). Sąd wskazuje, że dla oceny, czy zostały naruszone prawa autorskie, decydujące znaczenie ma ustalenie, czy „utwór-plagiat” powstał w wyniku całkowicie samodzielnego procesu twórczego, czy wskutek wykorzystania pomysłu pierwotnego utworu oraz przywłaszczenia jego oryginalnych cech i elementów. Z istoty plagiatu wynika, że dochodzi do niego wówczas, gdy następuje wykorzystanie elementów cudzego utworu w takim stopniu, iż brak jest twórczej działalności plagiatora i jego utwór nie nosi cech oryginalności. Niezbędne jest zatem zapoznanie się przez plagiatora z treścią i formą utworu stanowiącego źródło materiału przejętego do utworu własnego.  Sąd Apelacyjny stanowczo stwierdza, że nie jest plagiatem dzieło, które powstaje w wyniku zupełnie odrębnego, niezależnego procesu twórczego, nawet jeżeli posiada treść i formę bardzo zbliżoną do innego utworu. Sąd dopuszcza bowiem sytuację, w których dwóch twórców, niezależnie od siebie, wykorzystuje w utworze ten sam pomysł i opracowuje go przy użyciu bardzo zbliżonych środków artystycznych, zwłaszcza, jeżeli dzieła dotyczą tego samego tematu albo tematów bardzo zbliżonych.  O tym, że utwór powstały później stanowi naśladownictwo utworu powstałego wcześniej, nie może przesądzać samo podobieństwo elementów obu utworów.  I rzecz najważniejsza, o której najczęściej zapominają  wszyscy portalowi łowcy plagiatorów. O plagiacie będzie decydować świadome wykorzystanie, przywłaszczenie elementów cudzego utworu w takim stopniu, że nie pozwala to na ocenę późniejszego utworu jako całkowicie oryginalnego, powstałego w całości w wyniku procesu twórczego jego autora. W sporze o plagiat istotne jest  ustalenie okoliczności powstania „utworu-plagiatu”. Zapewne nie są w stanie tego dokonać użytkownicy portali fotograficznych.

I na koniec cytat z monografii M.Jankowskiej „Autor i prawo do autorstwa”. „ (…) od autora w rozumieniu prawa autorskiego nie wymaga się tworzenia w izolacji od uwarunkowań kulturowych, społecznych, artystycznych, a nawet dopuszcza się, by ten czerpał z ogólnej wiedzy, umiejętności, własnych przeżyć ujawnionych na skutek kontaktu z innymi utworami, by uznać go za twórcę dzieła w pełni samoistnego.” Tego łowcy plagiatorów często nie biorą pod uwagę.

 

Spór z szynką parmeńską w tle

Wro445Autorskie prawa osobiste są niezbywalne, zawsze należą do twórcy. W przypadku naruszenia tychże praw fotograf może żądać ich ochrony na podstawie art. 78 ust. 1 Ustawy.

Art. 78. 1. Twórca, którego autorskie prawa osobiste zostały zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania. W razie dokonanego naruszenia może także żądać, aby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności aby złożyła publiczne oświadczenie o odpowiedniej treści i formie. Jeżeli naruszenie było zawinione, sąd może przyznać twórcy odpowiednią sumę pieniężną tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę lub – na żądanie twórcy – zobowiązać sprawcę, aby uiścił odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez twórcę cel społeczny.

O zadośćuczynieniu za doznaną krzywdę w kontekście przepisu art. 78 ust. 1 Ustawy pisałem m.in. w „Krzywdzie twórcy”, gdzie omawiałem jedno z orzeczeń Sądu Apelacyjnego w Łodzi.  Zagadnieniem tym niedawno zajmował się również Sąd Apelacyjny w Poznaniu (sygn. akt I ACa 387/13). Tenże sąd również stanął przed zadaniem „wyceny krzywdy”. W tle sporu zdjęcie szynki parmeńskiej. Ciekawych stanu faktycznego zapraszam do lektury pełnego tekstu uzasadnienia wyroku.

Rozpoznając sprawę sąd uznał, że odpowiedzialność z tytułu naruszenia autorskich praw osobistych jest odpowiedzialnością obiektywną niezależną od dobrej lub złej wiary osoby, która naruszenia dóbr się dopuściła. Ustawodawca w art. 78 prawa autorskiego przewidział w sytuacji, gdyby naruszenie było zawinione, zasądzenie na rzecz twórcy odpowiedniej kwotę tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Podstawowym kryterium pozostaje rozmiar i intensywność doznanej krzywdy (ocenianej według miar zobiektywizowanych), stopień negatywnych konsekwencji dla pokrzywdzonego wynikających z dokonanego naruszenia dobra osobistego w tym także niewymiernych majątkowo. Jedną z istotnych przesłanek oceny jest również stopień zawinienia po stronie sprawcy naruszenia. Wskazuje się także na kryterium w postaci sytuacji majątkowej zobowiązanego. Kryterium to może mieć jednak charakter posiłkowy, a nie decydujący o wysokości zadośćuczynienia. W pewnych sytuacjach Sąd może odstąpić od zasądzenia zadośćuczynienia. Dotyczy to zwłaszcza wypadku, kiedy można na tle oceny całokształtu okoliczności uznać, że zastosowane już środki niemajątkowe ochrony dóbr osobistych (przeproszenie, złożenie oświadczenia, podjęcie innych działań zmierzających do usunięcia skutków naruszenia) są wystarczające z punktu widzenia ochrony interesów pokrzywdzonego.”

W przedmiotowej sprawie sąd wycenił krzywdę autora na kwotę 8.500,00 PLN. Swoją drogą, to czytając uzasadnienie wyroku (akt sprawy nie znam) momentami miałem wrażenie, że Sąd Apelacyjny sam się gubi w treści swojego uzasadnienia i „miesza” autorskie prawa osobiste z majątkowymi.  Z całej treści uzasadnienia nie dowiemy się, w jaki sposób doszło do naruszenia autorskich praw osobistych. Sąd w uzasadnieniu pisze: „przyznana powodowi kwota 8.500 zł tytułem zadośćuczynienia jest odpowiednia. Zamieszczenie zdjęcia autorstwa powoda w kalendarzu na rok 2009 i jego wydanie odbyło się bez zgody powoda. Powód nieoczekiwanie i całkowicie przypadkowo zauważył w sklepie swoje zdjęcie w kalendarzu.”. Na mój F-LEXowy nos i zawodowe doświadczenie zamieszczenie cudzego zdjęcia bez zgody właściciela autorskich praw majątkowych niesie za sobą odpowiedzialność przewidzianą w art. 79, a nie odpowiedzialność z art. 78 ust 1. Prawdopodobnie na zdjęciu umieszczonym w kalendarzu na rok 2009 nie wskazano autora. Zastrzegam jednak, że to tylko moje przypuszczenie.   W sumie ten „mały zgrzyt” może być spowodowany niechlujnym sporządzeniem uzasadnienia przez Sąd Apelacyjny. Dla FLEX-owych rozważań istotą wpisu jest jednak teza ogólna, którą przytoczyłem powyżej. Uzasadnieniem niech się martwią strony. 🙂

W sprawie fotograf domagał się także odszkodowania (i to jest właśnie element związany z autorskimi prawami majątkowymi!). Sąd powtórzył tezę, która już wcześniej była postawiona przez Sąd Najwyższy. Aby żądać stawek wynikających z tabel ZPAF, trzeba wykazać, że się jest członkiem tego związku. Jeżeli nie wykażesz, to tabele są nie dla Ciebie.

Czyje są zdjęcia (2)?

Wro417_wmO tym, kiedy zdjęcia są własnością pracodawcy, pisałem w „Imprezie integracyjnej”. Dzisiaj nadarza się okazja wrócić do tematu przy omawianiu orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Białymstoku (sygn. akt III APa 7/12).  Krótkie przypomnienie art. 12 ust. 1 Ustawy określającego stosunki pracodawca-pracownik w dziedzinie majątkowych praw autorskich.

Art. 12. 1. Jeżeli ustawa lub umowa o pracę nie stanowią inaczej, pracodawca, którego pracownik stworzył utwór w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy, nabywa z chwilą przyjęcia utworu autorskie prawa majątkowe w granicach wynikających z celu umowy o pracę i zgodnego zamiaru stron.

Art. 12 ust. 1 zawiera jeden z wyjątków od generalnej zasady, że pierwotne majątkowe prawa autorskie przynależą do twórcy. reguluje on sytuację, w której osobiste prawa autorskie należą się twórcy-pracownikowi, natomiast majątkowe prawa autorskie pracodawcy (oczywiście pod warunkiem, że spełnione są warunki w tym przepisie określone). Clou sprawy jest to, że utwór powstał w wyniku obowiązków wynikających ze stosunku pracy. Użyte w przepisie pojęcie „stosunek pracy” jednoznacznie wskazuje zakres stosowania tego przepisu (stosunku pracy szukaj w kodeksie pracy). Art. 12 nie będzie miał zastosowania ani do umowy zlecenia, ani umowy o dzieło, jak również do jakiejkolwiek innej umowy cywilnoprawnej nawet, jeżeli byłaby zawarta z pracodawcą. Takie stanowisko potwierdza przywołany powyżej sąd. W uzasadnieniu orzeczenia możemy przeczytać m.in.:

„Jak prawidłowo zauważył Sąd pierwszej instancji, art. 12 prawa autorskiego nie ma zastosowania do utworów stworzonych na zamówienie, na podstawie umowy o dzieło lub umowy zlecenia, a także do utworów stworzonych w ramach konkursu. We wszystkich tych przypadkach kwestia ewentualnych uprawnień zamawiającego do eksploatowania utworu oceniana jest w świetle przepisów rozdziału 5 prawa autorskiego, które dla przejścia prawa, a nawet udzielenia licencji, jako warunku koniecznego wymagają m.in. wyraźnego wymienienia w umowie pól eksploatacji, co eliminuje możliwość ustalenia prawa korzystania z utworu przez zamawiającego na podstawie dorozumianej woli stron.”

Sąd Apelacyjny wyjaśnia, że:

„Aby utwór miał „charakter pracowniczy” i znajdowała zastosowanie regulacja przewidziana w art. 12, nie wystarcza bowiem jakikolwiek związek łączący powstanie utworu ze stosunkiem pracy; niezbędne jest, aby stworzenie utworu nastąpiło „w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy”. Innymi słowy chodzi o te przypadki, gdy stworzenie danego dzieła należało do zakresu zadań (obowiązków) pracownika. Obowiązki takie mogą być sprecyzowane w samej umowie o pracę, w bezpośrednich poleceniach służbowych, w układach zbiorowych i normach wewnątrzzakładowych. Nie można w tym zakresie pomijać znanych pracownikom i uzgadnianych z nimi planów działalności danej jednostki (zakładu) np. planów tematycznych, jak również innych jeszcze norm mających zastosowanie w tej jednostce organizacyjnej, a dla pracownika posiadających charakter obligatoryjny. Dokonując oceny, czy mamy do czynienia utworem pracowniczym należy sięgać do celu umowy o pracę i zgodnego zamiaru stron. Istotne znaczenie mogą tu mieć także zwyczaje przyjęte w zakładzie oraz w obrębie danej grupy zawodowej; możność hipotetycznego postawienia zarzutu, iż niewykonanie określonej pracy twórczej stanowi naruszenie pracowniczych obowiązków, podporządkowanie twórcy względem pracodawcy (osoby przez niego wskazanej) i respektowanie jego wskazówek, tolerowanie ingerencji, przekazywanie do akceptacji poszczególnych wersji lub fragmentów utworu itp. (por. J. Barta, R. Markiewicz, Komentarz do art.12 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Lex).”

Wprawdzie cytowane orzeczenie nie dotyczyło zdjęć, jednak zasada w nim potwierdzona dotyczy każdego rodzaju utworu, jaki powstaje w ramach stosunku pracy.

Lajk a wizerunek

Lis (13)Piotr namawiał mnie, żebym coś napisał o nowym regulaminie na FB. Temat odłożyłem na zaś. Jeżeli ktoś jednak chce przeczytać to i owo na temat zmian, to koniecznie niech zajrzy na Szturchańca. Ja natomiast chciałbym kontynuować temat zapoczątkowany w „Czy lajki naruszają prawo” i podzielić się swoimi dalszymi uwagami na temat „lajka” i wizerunku. O wizerunku było bardzo dużo na F-LEX dlatego też nie będę tym razem linkował poszczególnych wpisów i zachęcam do skorzystania z wyszukiwarki na blogu. Przypomnę jednak podstawową zasadę (która jest takim ABC dla fotografa), czyli treść art. 81 ust. 1 Ustawy.

Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

O dość kontrowersyjnym, acz nieprawomocnym wyroku dotyczącym rozpowszechniania pisałem całkiem niedawno w „Czy publikacja wizerunku na portalu społecznościowym jest jego rozpowszechnianiem”. Kto czyta, ten wie, że nie zgadzam się z tezami wrocławskiego sądu tamże zaprezentowanymi. Żeby nie było niedomówień. Nie jest to moja sprawa, jak również nie jestem pełnomocnikiem żadnej ze stron. Mam jednak cichą nadzieję, że w toku dalszego postępowania stanowisko sądu pierwszej instancji się nie obroni. Jak to jest więc z tym lajkowaniem i dalszym udostępnianiem wizerunku za pomocą wtyczek społecznościowych? W zasadzie odpowiedź można znaleźć na blogu. Swego czasu pisałem na temat „deep linka” i poświęconego mu orzeczenia sądowego w „Deep throat”. Zacznijmy od początku i prześledźmy poszczególne założenia.

  1. Zgoda. Publikując wizerunek musisz mieć zgodę osoby portretowanej (nie zajmujemy się wyjątkami z art. 81 ust. 2, bo nic nie wnoszą do rozważań).
  2. Miejsce publikacji – własna strona. Sprawa jest najmniej skomplikowana, bo to Ty ustalasz warunki w granicach obowiązującego prawa. Zazwyczaj masz majątkowe prawa autorskie do zdjęcia oraz zgodę osoby portretowanej. Czy przy zdjęciu mogą być wtyczki społecznościowe pozwalające na dalsze rozpowszechnianie w ramach danego portalu (np. FB, Twitter)? Publikacja za pomocą wtyczki społecznościowej, moim zdaniem, wypełnia warunki deep linka, o których było w „Deep throat”. Wszystko zależy więc od treści (“zakresu”) zgody na publikację, jaką posiadasz. Przy nieograniczonym zakresie publikacji nie ma z tym najmniejszego problemu. Jeżeli natomiast zgoda dotyczyła tylko publikacji na Twojej stronie, to zamieszczając przy zdjęciu wtyczkę społecznościową możesz złamać prawa modela. Ktoś oczywiście może mi zarzucić, że przecież to nie właściciel strony „lajkuje”, a osoby trzecie odwiedzające jego witrynę. Zgoda, ale mechanizm pozwalający na dalsze udostępnianie pochodzi od właściciela witryny i to on umożliwił dalsze rozpowszechnianie zdjęcia zawierającego wizerunek. Skoro przy fotografii zamieściłeś wtyczkę, to tym samym informujesz odwiedzających, że mogą z niej skorzystać. I zazwyczaj to robią.
  3. Miejsce publikacji – cudza strona. Tutaj sprawa się komplikuje. Prosto będzie w sytuacji, gdy w regulaminie jest napisane coś na temat praw autorskich, wtyczek społecznościowych itd., itp. Gorzej jednak, gdy nie ma nic w regulaminie, albo w ogóle nie ma regulaminu. Między innymi temu zagadnieniu był poświęcony wpis „Czy lajki naruszają prawo”. Jeżeli są regulacje dotyczące umieszczania zdjęć, to znowu musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy mamy zgodę modela oraz „jak szeroka jest to zgoda”. Jeżeli nie mamy w tym zakresie ograniczeń, a mamy majątkowe prawa autorskie do zdjęcia, to śmiało możemy publikować na tejże stronie. Ale ze świadomością, że zdjęcie, a tym samym i wizerunek osoby portretowanej może być publikowane „dalej”, w ramach funkcjonowania portalu X lub Y, przez bliżej nieznane nam osoby. Jeżeli nie mamy nieograniczonej zgody na publikację, a strona, na której chcemy opublikować zdjęcie korzysta z wtyczek społecznościowych, to należy się zastanowić nad udostępnieniem fotki na takiej witrynie. Kto będzie naruszał prawa modela do wizerunku? Ty czy lajkujący? Napiszę coś, co nie spotka się z dużą aprobatą. W pierwszej kolejności wskazałbym na Ciebie. Zapewne z pełną świadomością opublikowałeś zdjęcie na portalu korzystającym z wtyczek. Powinieneś był więc założyć, że będą osoby, które z takiej możliwości skorzystają. Mogłeś więc przypuszczać, że w wyniku udostępnienia przez Ciebie zdjęcia może nastąpić naruszenie praw modela do wizerunku.
  4. Może zdarzyć się jeszcze inna sytuacja. Właściciel portalu ma swój fanpage np. na FB i wklei Twoje zdjęcie (umieszczone na jego stronie) wprost na swojej tablicy. Co wtedy? Znowu wszystko zależy, czy jest regulamin i co w nim stoi. Jeżeli nie udzielałeś właścicielowi strony żadnych licencji ani bezpośrednio, ani akceptując regulamin strony, to tym samy przez fakt publikacji narusza on zarówno Twoje majątkowe prawa autorskie do zdjęcia, jak również prawo do wizerunku osoby na tymże zdjęciu sportretowanej. Co w takim razie zrobić? Przede wszystkim wezwać właściciela tejże strony do usunięcia zdjęcia z fanpaga, jak również skorzystać z opcji zgłoszenia naruszenia prawa własności intelektualnej, która jest zazwyczaj udostępniana na portalach społecznościowych. Oczywiście może Ci się zamarzyć, że zostaniesz milionerem, ale wtedy zapraszam do Wsparcia. Czy w sytuacji opisanej powyżej właściciel portalu nabędzie prawa do Twoich zdjęć udostępnionych bezprawnie przez osoby trzecie na własnym fanpagu? O tym też już było na F-LEX. 😉 Odpowiedzi szukaj w „Nemo”.

Wygląda więc, że za każdym razem odpowiedzi należy szukać po pierwsze w treści zgody, a następnie w regulaminie lub w mechanizmie portalu, na którym się publikuje cudzy wizerunek.

PS. Funkcja udostępnij na FB działa na takiej samej zasadzie, jak bezpośrednie wklejenie linka strony przez użytkownika FB (w obu sytuacjach mamy do czynienia z deep linkiem). Czy można więc odróżnić treść udostępnioną na FB legalnie od tej nielegalnej? Tak, można. Link rozpowszechniany bezprawnie charakteryzuje się tym, że brak jest wtyczki społecznościowej przy udostępnianym kontencie na stronie źródłowej.

PS2. Teraz dzisiejszy wpis w formie uproszczonej. Z dedykacją dla Ka_tuli. 🙂strona_flexNa print screenie na górze mamy przycisk “Lubię to” i “Wyślij to”. Na dole wpisu mamy kilka wtyczek pozwalających udostępnić cały wpis na wskazanych przeze mnie portalach oraz na wysłanie za pośrednictwem e-maila linka do tekstu. Wtyczki dotyczą całego wpisu, jeżeli ktoś z nich korzysta, to udostępnia w formie deep linka cały teksy wraz z fotografią. Umieszczenie przeze mnie tych wtyczek nie zezwala natomiast kopiować samego tekstu lub zdjęcia i wklejać go przez czytelnika, gdzie popadnie. To ja, jako administrator strony (jak i właściciel kontentu), ustaliłem, co wolno czytelnikowi zrobić legalnie.

Jeżeli ktokolwiek używając prawego klawisza myszy otworzy zdjęcie w osobnym oknie i skopiuje wyświetlony adres (https://www.f-lex.pl/wp-content/uploads/2013/09/Lis-11.jpg), a następnie wklei tenże adres na portalu społecznościowym, to narusza tym samym moje majątkowe prawa autorskie. To działanie bowiem nie mieści się w granicach funkcjonowania wtyczek. Inna byłaby natomiast sytuacja, gdyby pod zdjęciem były wtyczki “powiązane” jedynie ze zdjęciem.

PS3. DFV i Horyzonty robią kolejną (tym razem jesienną) toskańską wyprawę.  Jako, że będę w niej uczestniczył (i to w wersji XXL 😉 ), to nie spodziewajcie się kolejnego wpisu przez najbliższe dwa tygodnie.

Utwór zależny w praktyce

Dzisiaj praktyczna powtórka z dwóch pojęć ustawowych, które maja istotne znaczenie dla fotografa. Mowa będzie o utworze zależnym i integralności utworu w praktyce.  Teoretycznym rozważaniom dotyczącym utworu zależnego był poświęcony m.in. wpis „Inspiracja czy utwór zależny”, czy „Ludzie listy piszą”, natomiast integralności „Integralność, czyli rzecz o manipulacji”. Pomysł na wpis powstał w wyniku oglądania zdjęć w jednej z galerii internetowych i dyskusji z autorem o zdjęciu. Oryginalne zdjęcia, którymi się dzisiaj posłużę nie są moje, udostępnił mi je Andrzej Gąsiorowski, za co dziękuję. 🙂 Poniżej oryginalne zdjęcie, jakie otrzymałem od autora. Jedyną rzeczą, którą zrobiłem było jego przeskalowanie dla celów bloga.

(c) Andrzej Gąsiorowski

(c) Andrzej Gąsiorowski – W Palencii III

Samo przeskalowanie zdjęcia, o ile się ma uprawnienie do korzystania z niego (majątkowe prawa autorskie lub licencja) nie jest ingerowaniem w dzieło.  Przypominam, że nienaruszalność treści i formy utworu oraz jego rzetelne wykorzystanie jest jednym z elementów osobistych praw autorskich (art. 16 pkt 3 Ustawy). Warto więc o tym pamiętać podpisując umowę licencji lub przeniesienia majątkowych praw autorskich. Mało kto to robi, a warto ustalić w umowie „reguły gry”, co wolno, a czego nie wolno robić licencjobiorcy czy nabywcy praw majątkowych (nie tylko w zakresie pół eksploatacji). To, że ktoś uzyskał uprawnienie do np. publikacji fotografii na stronie internetowej czy też w książce, nie oznacza, że może np. opublikować „pół zdjęcia”. Na przykład tak:

"Pół zdjęcie"

“Pół zdjęcie”

Integralność utworu, to nie tylko kwestia nowej kompozycji (bo czymże jest pokazanie połowy zdjęcia?), ale także np. publikowanie kolorowego zdjęcia jako czarno-białe, usunięcie istotnych elementów zdjęcia.

(C) Andrzej Gąsiorowski

(C) Andrzej Gąsiorowski – W Palencii III BW

To zdjęcie akurat też jest w wersji przesłanej przez Andrzeja, jednak w przypadku, gdybym zrobił to ja, zapewne doszłoby do ingerencji w utwór. Przypomnę pewien fragment (wiem, już trzeci raz to robię 😉 z monografii R. Sarbińskiego „Utwór fotograficzny i jego twórca w prawie autorskim”.

Specyfika fotografii nakazuje traktować twórcę dzieła fotograficznego jako twórcę fotograficznego dzieła zależnego w trzech sytuacjach. Po pierwsze, tworząc fotografię w oparciu o cudzy scenariusz, autor kreuje dzieło zależne – fotograficzne opracowanie scenariusza.  Po drugie, fotograf wybierając określony fragment rzeczywistości, może podjąć decyzję o umieszczeniu w swoim obrazie cudzego dzieła w całości lub części. Wówczas można rozważać dzieło fotograficzne jako dzieło zależne w stosunku do przedmiotu fotografowania. Po trzecie, wykonywanie obróbki fotograficznej, tradycyjnej lub cyfrowej, i stosowanie efektów specjalnych stwarza doskonałe pole do opracowania cudzego obrazu fotograficznego, a dokonująca jej inna osoba niż autor pierwotnej rejestracji może stać się twórcą fotograficznego dzieła zależnego.

Biorąc pod uwagę  cytowany fragment należy uznać, że konwersja zdjęcia na czarno-białe przez inną osobę niż autor powoduje, że możemy mieć do czynienia z utworem zależnym.  O skutkach bawienia się PS-em na cudzych zdjęciach pisałem w „Ludzie listy piszą”.
W dyskusji z Andrzejem zaproponowałem mu swoją wizję zdjęcia. Prezentowana poniżej.

(c) dar_wro

(c) dar_wro “Utwór zależny”

 W wyniku dosyć drastycznego zastosowania narzędzia Perspective Crop Tool w CS6 powstał zupełnie nowy utwór. Stałem się autorem utworu fotograficznego, nie biorąc do ręki aparatu. Cuda jakieś chyba! Jest to utwór zależny, który powstał na podstawie cudzego utworu. Komu przysługują osobiste i majątkowe prawa autorskie do tego zdjęcia?  Andrzejowi czy mnie? Zapewne wiele osób oglądając czołówkę filmu  zwróciło uwagę na napis lub informację czytaną przez lektora „Scenariusz XY na podstawie powieści WZ pod tytułem „AB” . To jest identyczna sytuacja, nowy utwór jest mojego autorstwa, ale powstał na podstawie utworu Andrzeja. Jeżeli więc ktoś będzie z niego korzystał bez uzyskania stosownego uprawnienia, to będzie naruszał moje, a nie Andrzeja prawa. To ja, a nie Andrzej, jestem legitymowany do dochodzenia roszczeń wobec naruszyciela.

Art. 2. 1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.

Elżbieta Traple w „Prawo autorskie i pokrewne. Komentarz” podkreśla, że „Źródłem nabycia autorskiego prawa do utworu zależnego jest stworzenie opracowania, a nie zezwolenie twórcy oryginału. Już więc z chwilą stworzenia opracowania jego twórca uzyskuje całość autorskich praw osobistych i majątkowych.

Ale czy ja mogłem tak po prostu sobie cudze zdjęcie „przerobić” na swoje? Dla celów do szuflady lub na ścianę w sypialni tak, natomiast jeżeli bym je publikował, sprzedawał, wystawił na stocku bez zgody Andrzeja, to naruszam jego prawa, jako autora utworu pierwotnego (dla uspokojenia Waszych sumień od razu powiem, że dla celów niniejszego wpisu mam zgodę autora na ingerowanie w jego utwory).

Art. 2.2. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły.

Wracając jeszcze do „Pół zdjęcia”. Może się okazać, że nie będzie ono w pewnych sytuacjach ingerowaniem w integralność utworu, a powstanie nowy utwór, będący utworem zależnym (zapewne nie w przedstawionym przeze mnie przykładzie). W każdym razie należy pamiętać, że jakiekolwiek rozporządzanie utworem zależnym lub korzystanie z niego bez zgody autora utworu pierwotnego jest bezprawne.

Swoje zdjęcie Andrzej zrobił w Palencia. PalenciaJeżeli po zobaczeniu jego fotografii wsiadłbym w samolot i zrobił „moje zdjęcie”, to mielibyśmy do czynienia z inspiracją, a nie utworem zależnym. Bez proszenia się mógłbym ze zdjęciem robić wszystko, co mi się żywnie podoba 😉 .

Czas na małe podsumowanie:

  • To, że nabywca nabył autorskie prawa majątkowe do zdjęcia na wszystkich możliwych polach eksploatacji, nie oznacza, że może ingerować w zdjęcie. Integralność utworu to cecha związana z osobistymi prawami autorskimi. Jeżeli jesteś nabywcą, to warto w umowie zastrzec, w jakim zakresie przysługuje Ci prawo do ingerencji.
  • Nabycie majątkowych praw autorskich do zdjęcia nie jest jednoznaczne z prawem wykonywania prawa zależnego. Zgodnie z art. 46 Ustawy „Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, twórca zachowuje wyłączne prawo zezwalania na wykonywanie zależnego prawa autorskiego, mimo że w umowie postanowiono o przeniesieniu całości autorskich praw majątkowych”.

Truizmy

Wro_279Do tej pory byłem przekonany, że są pewne rzeczy czy zjawiska, o których nie trzeba pisać, bo wszyscy o tym wiedzą i przypominanie o tym mogłoby być odebrane w nieodpowiedni sposób.  Po przeczytaniu podrzuconego przez Piotra linka, postanowiłem jednak o tym napisać, popełniając „swoisty plagiat”. Mam nadzieję, że jakoś się wybronię przed ewentualnymi reperkusjami. Swoją drogą pojawia się ciekawe zagadnienie, czy pisząc  o truizmach  (oczywiście wykluczam przepisanie cudzej pracy) można popełnić plagiat?  Zostawmy te prawnicze dywagacje na boku i postawmy zasadnicze pytanie będące tematem wpisu.

Co powinieneś wiedzieć publikując własne zdjęcie w sieci na portalach społecznościowych lub w cudzych serwisach internetowych? Swoisty poradnik zawierający podstawowe wskazówki dla blogera zawarte są w tekście „O zdjęciach na blogu”. Dzisiaj o truizmach, czyli o publikowaniu w mediach społecznościowych i w Internecie.

Nikt, a przynajmniej znaczna większość (z akcentem na znaczna), nie lubi czytać regulaminów serwisów internetowych. A to właśnie one bardzo często określają nie tylko same zasady korzystania z danego portalu, ale również kwestie związane z majątkowymi prawami autorskimi do treści zamieszczanych przez ich użytkowników. Podczas rejestracji na danym portalu mało komu chce się czytać sążniste teksty prawne pisane w niezrozumiały dla laika sposób, na dodatek bardzo często w językach obcych. Zazwyczaj istnieje magiczny przycisk „akceptuję regulamin”, który wszystko załatwia. Przecież życie jest za krótkie, aby ślęczeć nad portalowymi tekstami prawnymi.
Ręka do góry kto przeczytał regulamin FB lub Twittera! 😉

Akceptując taki regulamin bardzo często zgadzasz się na udzielenie licencji w zakresie publikowanego przez Ciebie kontentu (zdjęcia, tekstu, czy rysunku).  Pal licho, gdy dotyczy to tylko korzystania przez właściciela portalu ze zdjęć np. w celu obsługi i zwiększania funkcjonalności portalu, czy jego reklamy.  Często jednak zgadzasz się (powiesz, że nieświadomie) na wykorzystanie zdjęć w sposób komercyjny przez właściciela portalu oraz na dalsze udzielanie przez niego sublicencji.  Wartość ekonomiczna Twoich praw do zdjęcia w tym momencie dramatycznie spadła, skoro jest ktoś inny, kto może decydować o dalszym wykorzystaniu Twojego utworu.

Druga strona medalu to sytuacja, w której jesteś użytkownikiem portalu, czyli korzystasz z kontentu.  W zasadzie co wolno lub czego nie wolno Ci robić z cudzym kontentem też może wynikać z regulaminu. Może, ale nie musi.  Nawet jeżeli regulamin nie zawiera zakazów, obwarowań i innych straszaków  pisanych DRUKOWANYMI LITERAMI (ulubiony zabieg amerykańskich firm informujący zazwyczaj, za co nie ponoszą odpowiedzialności 😉 ), to musisz pamiętać, że istnieje prawo, a przede wszystkich prawo własności intelektualnej (w tym m.in. prawo autorskie). Czytelnicy F-LEXa są zapewne tego świadomi, ale inni już niekoniecznie. Na wszelki wypadek przypomnę kilka truizmów.

  1. Jeżeli zdjęcie zostało zamieszczone w Internecie, to wcale nie oznacza, że można dowolnie z niego korzystać i to na dodatek w dowolnym celu.  Zazwyczaj nie można korzystać w żadnym (poza użytkiem osobistym), chyba że autor udzielił stosownej zgody, czy to indywidualnie czy poprzez akceptację regulaminu serwisu, który takich zgód udziela użytkownikom.
  2. Niepodpisane zdjęcie (nazwiskiem lub pseudonimem fotografa) nie jest zdjęciem niczyim. Autor zdjęcia może nie chcieć się ujawniać i ma do tego pełne prawo. Brak wskazania autora nie jest równoznaczne ze zgodą na dowolne  korzystanie ze zdjęcia.
  3. Jeżeli autor wyraził zgodę na wykorzystanie zdjęcia w konkretnym zakresie (czyli udzielił licencji) , to nie oznacza, że można zdjęcia nie podpisać (chyba, że na to także wyraził zgodę).
  4. Podpisywanie cudzych prac swoim imieniem i nazwiskiem lub nickiem (czyli przypisywanie sobie autorstwa) jest  przestępstwem plagiatu, za co grozi kara pozbawienia wolności do lat dwóch.
  5. Użycie zdjęcia (poza użytkiem osobistym) zamieszczonego w Internecie bez zgody posiadacza majątkowych praw autorskich jest zabronione. Każdy, kto to robi, naraża się zarówno na odpowiedzialność cywilną (art. 79 Ustawy), jak i karną (art. 117 Ustawy)

Publikując zdjęcia w Internecie narażeni jesteśmy więc często na sytuację, gdy nasze prawa albo oddamy sami (nie czytając regulaminu), albo zostaną naruszone przez niczego „nieświadomego” użytkownika.  A walka o swoje prawa, to często walka z wiatrakami, zwłaszcza na polu odpowiedzialności karnej, gdy prokuratura stwierdza znikomą szkodliwość społeczną czynu. Nie wierzysz, to zajrzyj do „Case study”.