Nielegalne oprogramowanie a prawo autorskie majątkowe

Nie tak dawno czytelniczka na blogu zadała pytania odnośnie praw autorskich do zrobionych przez nią zdjęć, które zostały wywołane za pomocą nielegalnego oprogramowania. Czytelniczka pyta m.in.:

„Czy mam prawo czerpać korzyści majątkowe ze zdjęć obrobionych i grafik, które kiedyś tworzyłam na programach graficznych bez licencji? Wiem, że w Polsce korzystanie i posiadanie programu jest karalne, ale co w przypadku utworów czy są chronione, jeśli mają poszlaki informacyjne o nielegalnym programie?”

Temat ten był już na blogu poruszany, ale skoro jest pytanie, to będzie też odpowiedź. Pierwsza wskazówka, to przypomnienie, że warto zajrzeć do tekstu „Cuius regio, eius religio”. Tam zajmowałem się kwestią praw autorskich do zdjęć zrobionych pożyczonym czy też ukradzionym aparatem fotograficznym, ale padła również odpowiedź na pytanie czytelniczki.

Prawa majątkowe do zdjęć (w zasadzie do każdego utworu, a nie tylko do zdjęć ) związane są ściśle z osobą twórcy, a nie z właścicielem przedmiotów (aparatu fotograficznego, oprogramowania itp.) wykorzystywanych do ich powstania. Oczywiście są wyjątki, np. kwestia praw autorskich majątkowych do zdjęć zrobionych w ramach stosunku pracy. Jeżeli ktoś nie pamięta, to zachęcam do zapoznania się z tekstem „Impreza integracyjna”. Fakt obróbki zdjęć na nielegalnym oprogramowaniu nie wpływa jednak na kwestię autorskich praw majątkowych do nich. Czytelniczka nadal jest prawowitym właścicielem zdjęć.

Co do obaw dotyczących odpowiedzialności karnej. Zgodnie z art. 278 § 2 kodeksu karnego ten, kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Więcej na ten temat znajdziecie w „Kto pójdzie siedzieć”.

Od kiedy można spać spokojnie? Od momentu, kiedy czyn się przedawni. W tym wypadku jest to 10 lat od jego popełnienia.

PS. Dobra wiadomość dla czytelniczki. Jeżeli nie była świadoma, że oprogramowanie było nielegalne, to nie zostały spełnione znamiona strony podmiotowej przestępstwa określonego w art. 278 § 2 kodeksu karnego. Potwierdzenie tej tezy można znaleźć w orzeczeniu Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 24.01.2013 r. sygn. akt II AKa 495/12. Sąd ten uznał, że w przypadku przestępstwa z art. 278 § 2 k.k. sprawca musi mieć pełną świadomość, że jego zachowanie stanowi uzyskanie bez zgody uprawnionej osoby programu komputerowego i chcieć tego.

O szlachcicu, co promuje loupežníka

Regulaminy konkursowe gościły na blogu kilka razy. Wspomnę choćby tylko wpis „Konkurs z super nagrodami”. Wydawałoby się, że regulaminy konkursów fotograficznych się „cywilizują” i coraz rzadziej organizator chce „położyć łapę” na wszystkich zgłoszonych do konkursu zdjęciach. Wydawałoby się również, że noblesse oblige. Jeżeli ktoś ma prawo do korzystania z nazwy National Geographic, do domeny internetowej o tej samej nazwie, to nie powinien się zgadzać się na to, aby jego czytelnicy i użytkownicy stali się ofiarą loupežníka RumcajsaDo rzeczy! Na stronie National Geographic Polska zamieszczono informację o konkursie fotograficznym. Nazwę pomijam, bo nie chcę wprost reklamować czegoś, co nie jest tego warte. Kto chce niech zajrzy TU. Wprawdzie wydawca NGP nie jest organizatorem tego konkursu w rozumieniu prawa, ale go realizuje w imieniu innej firmy (tym samym w jakiś tam sposób go legitymizuje). Któż jest tym „rozbójnikiem”? Organizator. A dlaczego tak uważam? Skłoniła mnie do tego lektura regulaminu konkursu (wiem, wiem mało kto czyta). Najbardziej interesujący jest punkt 3.5. Oczywiście domyślacie się, że fragment ten musi dotyczyć praw do zdjęć. W sumie nie będę sugerował niczego więcej. Niech treść regulaminu sama przemówi 😉

„Uczestnik oświadcza, że wyraża zgodę na wielokrotne (nieograniczone ilościowo, czasowo i terytorialnie) oraz nieodpłatne korzystanie w całości jak i w dowolnie wybranych fragmentach z jego pracy konkursowej (zgłoszenia) przez Organizatora oraz firmy powiązane z Organizatorem kapitałowo lub osobowo w sposób pośredni lub bezpośredni jak również przez podmioty wskazane przez Organizatora na wszystkich znanych polach eksploatacji, a w szczególności:

(tu długa i szczegółowa lista pól eksploatacji)

Uczestnik Konkursu udziela Organizatorowi na podstawie niniejszego postanowienia zezwolenia na korzystanie z zależnych praw autorskich na wszystkich polach eksploatacji wymienionych powyżej, o ile dla eksploatacji ww. pracy konkursowej na tych polach konieczne lub potrzebne jest stworzenie utworu zależnego, a także zezwolenia na udzielenie wzajemnego i równoczesnego lub samodzielnego opracowania, przeróbki, adaptowania części lub całości w tym przez nadawanie im różnego rodzaju form (zmienionej, skróconej, poszerzonej lub skondensowanej) z prawem do reprodukowania na nośnikach zapisu (dyskietce, karcie pamięci, diapozytywie, slajdzie, mikrofilmie, fotokopii, mikroreprodukcji, nośniku CD oraz DVD itp.) oraz z prawem do wykorzystania na nośnikach dźwięku i obrazu. Uczestnik konkursu udziela również Organizatorowi zezwolenia na udzielanie dalszych licencji w zakresie nabytych praw do ww. pracy konkursowej.”

Co więcej zgłaszając zdjęcie do konkursu wyrażasz zgodę na to, że będzie ono mogło być poddane „stosownym obróbkom, przeróbkom, adaptacji, dodawaniu tytułów i podtytułów, skrótów, adiustacji technicznej, tworzeniu opracowań oraz poprawek w tym stylistycznych, ortograficznych i językowych, itp.” (pkt 3.6).

Zgłaszając zdjęcie do konkursu musisz zaakceptować jego regulamin. Akceptując regulamin konkursu jednocześnie udzielasz organizatorowi licencji na zasadach opisanych w punkcie 3.5. Czy powinno się to robić? Na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie czytelniku sam. Ja tylko wskazałem na pewne postanowienia, które są moim zdaniem nie fair. W każdym razie, jeżeli jednak skusiła Cię nagroda i wziąłeś udział w konkursie, to tracisz także prawo do… narzekania. 😉 Ostrzegałem. Pamiętaj, że volenti non fit iniuria.

PS1. W pewnym gremium podczas rozmowy padło pytanie „A jak rozwalę tego Jeepa to co?” Padła odpowiedź: „To jest ubezpieczony”. Zajrzyjcie do 6.1 Regulaminu. Strach wjechać na bezdroża.
PS2. Jeżeli zdecydowałeś się brać udział w konkursie i będzie sprzyjała Ci fortuna, i wygrasz, to może czekać Cię jeszcze jedna niespodzianka. „Zwycięzca zobowiązany jest podpisać umowę użyczenia w momencie jej odbioru”. Co się w niej kryje? Dowiesz się, jak wystartujesz w konkursie, wygrasz i stawisz się po odbiór nagrody. Jednym słowem randka w ciemno. Oj ktoś tu gra bardzo znaczonymi kartami.

Co musi powód

Dzisiaj kilka słów przypomnienia o tym, że autorowi nie jest wcale tak łatwo dochodzić swoich praw w sądzie. I wcale nie mam na myśli całej skomplikowanej procedury, ale kwestie dotyczące wykazania szkody lub wynagrodzenia, jakie autor by uzyskał, gdyby naruszyciel zawarł z nim umowę. Na temat przygotowań do sprawy sądowej możecie poczytać w „O czym trzeba wiedzieć szykując się na wojnę”.  Dzisiejszy wpis natomiast bezpośrednio nawiązuje do tekstu „Iloczyn, czyli matematyką w naruszyciela” i poświęcony jest obowiązkom powoda (fotografa/podmiotu, któremu przysługują majątkowe prawa autorskie) w procesie. Na ten temat na blogu już pisałem, ale warto przypomnieć pewne kwestie, zwłaszcza że wpadł mi w ręce świeży wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach (sygn. akt V ACa 105/14), w którego uzasadnieniu znajdują się przydatne informacje, dotyczące tego, „co musi powód”, gdy dochodzi naprawienia wyrządzonej szkody w oparciu o art. 79 ust. 1 pkt 3 b Ustawy.

(art. 79.1.3.b) Uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa naprawienia wyrządzonej szkody poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu.

Istotne i najważniejsze dla fotografa dochodzącego odszkodowania jest to, że wszystkie przesłanki warunkujące wypłatę wynagrodzenia na podstawie powyższego przepisu, w tym również wysokość stosownego wynagrodzenia będącego podstawą wyliczenia wysokości szkody, zgodnie z zasadą z art. 6 k.c., musi wykazać w procesie osoba, która dochodzi tego świadczenia (czyli sam fotograf). Sama kwestia wykazania naruszenia prawa fotografa jest w sumie rzeczą prostą. Zazwyczaj najwięcej kłopotu sprawia udowodnienie wysokości należnego wynagrodzenia. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego za stosowne wynagrodzenie w rozumieniu powołanego przepisu uważane jest takie wynagrodzenie, jakie otrzymałby uprawniony (fotograf), gdyby osoba, która naruszyła jego prawa majątkowe, zawarła z nim umowę o korzystanie z utworu (zdjęcia) w zakresie dokonanego naruszenia.

Katowicki sąd w przywołanym na wstępie orzeczeniu zwraca uwagę, że „skoro przyjmuje się, że za stosowne wynagrodzenie należy rozumieć takie wynagrodzenie, jakie otrzymałby autor, gdyby osoba, która naruszyła jego prawa majątkowe, zawarła z nim umowę o korzystanie z utworu w zakresie dokonanego naruszenia, to nie może ono oznaczać wynagrodzenia za przeniesienie praw autorskich w całości na nabywcę.” Co to oznacza w praktyce? Jeżeli przeniosłeś majątkowe prawa autorskie do zdjęcia za dajmy na to kwotę 1.000,00 PLN, to nie oznacza, że przy naruszeniu polegającym przykładowo na zamieszczeniu zrobionego przez Ciebie zdjęcia w sieci, podstawą do obliczenia wysokości szkody będzie 1.000,00 PLN. Dlaczego? Odpowiedź kryje się w ostatniej części zdania art. 79 ust. 1 pkt 3 b Ustawy (wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu). Gdy wyrażasz zgodę na zamieszczenie zdjęcia na firmowej stronie WWW zazwyczaj udzielasz licencji w określonym zakresie. Zakres praw z tej licencji będzie jednak dużo węższy, niż zakres wynikający z majątkowych praw autorskich. Tym samym wynagrodzenie z tytułu udzielenia licencji będzie zapewne znacznie niższe niż w przypadku przeniesienia majątkowych praw autorskich. Skoro tak, to w sytuacji, gdyby naruszyciel zamiast nielegalnie korzystać z Twoich zdjęć zawarł z Tobą umowę licencji zapewne nie zapłaciłby kwoty 1.000,00 PLN (jak przy przeniesieniu praw majątkowych), a kwotę znacznie niższą. I właśnie ta niższa kwota, to jest bazowa do wyliczenia odszkodowania, o którym mowa w art. 79 ust. 1 pkt 3 b Ustawy.

Jak wspominałem na wstępie nie jest to wcale takie łatwe, dlatego wielokrotnie przestrzegam fotografów przed wizją wysokiego odszkodowania. Ktoś może powiedzieć, że to jednak jest nie fair, że fotograf jest tak „krzywdzony”. Nie dość, że ktoś bezprawnie korzysta z jego zdjęć, to jeszcze w sądzie pokrzywdzony musi udowodnić, że nie jest wielbłądem. Trochę może w tym i prawdy, ale nie należy zapominać, że może jego żądania nie muszą wcale być związane z zapłatą odszkodowania. Art. 79 Ustawy przewiduje cały szereg innych możliwych żądań, niekoniecznie odszkodowawczych.

Jeżeli jednak będziesz się upierał przy zasądzeniu odszkodowania, to trzeba pamiętać, że ciężar dowodowy w zakresie wysokości szkody spoczywa na powodzie. To Ty musisz wykazać ile ta szkoda rzeczywiście jest warta.

Cel

W „handlu zdjęciami” istotna jest kwestia „co sprzedać” i „jak sprzedać”? Oczywiście nie chodzi tu o sprzedaż w rozumieniu art. 535 kodeksu cywilnego. Należy podjąć decyzję, czy zbyć autorskie prawa majątkowe, czy udzielić tylko stosownej licencji do korzystania z nich oraz w jakim zakresie. Zarówno o zbywaniu autorskich praw majątkowych, jak i o udzielaniu licencji było sporo na F-LEX, więc nie będę wracał dzisiaj do tego tematu. Dzisiaj kilka słów o tym, jak interpretować umowę, gdy nie jest ona jednoznaczna i nie wynika wprost, których dotyczy pól eksploatacji oraz czy przenosi ona autorskie prawa majątkowe, czy też tylko udzielona jest licencja. Oczywiście w przypadku umów niejednoznacznych, każda ze stron umowy będzie interpretowała ją w taki sposób, aby wyjść na tym jak najkorzystniej. W zasadzie taka byle jaka umowa to dobra pożywka dla konfliktu, który swój finał zapewne będzie miał w sądzie. Nie są to niestety wymysły piszącego te słowa, ale fakty, które miały już nie raz miejsce. Kwestia interpretacji umów dotyczących przenoszenia praw autorskich gościła już kilkakrotnie na wokandzie, także wokandzie Sądu Najwyższego. W 2008 r. Sąd Najwyższy (sygn. akt V CNP 82/08) uznał, że „w sytuacji gdy chodzi o ustalenie pól eksploatacji, jakie obejmuje umowa, należy odwołać się do formułowanych w kodeksie cywilnym reguł wykładni, nie tracąc z pola widzenia wskazówek interpretacyjnej wynikającej z art. 41 ust. 2 Ustawy, zawierającej nakaz interpretowania na korzyść twórcy tych wątpliwości, których nie można usunąć za pomocą wskazanych reguł.

 Art. 41 ust 2. Umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych lub umowa o korzystanie z utworu, zwana dalej “licencją”, obejmuje pola eksploatacji wyraźnie w niej wymienione.

Powyższy przepis, na co wskazał w cytowanym orzeczeniu Sąd Najwyższy, nie wyklucza stosowania również przepisów art. 65 kodeksu cywilnego. Podobne stanowisko zajął w zeszłym roku Sąd Apelacyjny w Poznaniu (sygn. akt I Aca 852/13) przyjmując, że „umowy o przeniesienie autorskich praw majątkowych, jak każde umowy wzajemne, podlegają wykładni zgodnie z dyrektywami z art. 65 k.c., mającej na celu ustalenie zgodnego zamiaru stron i celu umowy.” Co zatem kryje się za tajemniczym art. 65 k.c.? Pomimo dosyć jednoznacznie brzmiącego przepisu art. 41 ust. 2 Ustawy przy interpretacji umów dotyczących praw autorskich należy brać pod uwagę także zgodny zamiar stron i cel umowy.

Art. 65. § 1. Oświadczenie woli należy tak tłumaczyć, jak tego wymagają ze względu na okoliczności, w których złożone zostało, zasady współżycia społecznego oraz ustalone zwyczaje.
§ 2. W umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu.

Sąd Najwyższy przyjął również za możliwe zastosowanie wykładni, o której mowa w art. 65 k.c. także do oceny charakteru umowy (przeniesienie praw autorskich, czy licencja). Zgodnie z treścią art. 65 Ustawy w braku wyraźnego postanowienia o przeniesieniu prawa uważa się, że twórca udzielił licencji. Dokonując literalnej wykładni tego przepisu należy uznać, że skoro w umowie nie wskazano wyraźnie, że nastąpiło przeniesienie majątkowych praw autorskich, to mamy do czynienia z umową licencji. I tu Sąd Najwyższy mówi do nas hola, hola! Nie tak szybko! Jest przecież jeszcze art. 65 kodeksu cywilnego. W uzasadnieniu wyroku z 15 listopada 2012 r. Sąd Najwyższy (sygn. akt V CSK 545/11) podnosi, że „art. 65 prawa autorskiego, zawierający wymaganie, aby umowa o przeniesieniu majątkowego prawa autorskiego zawierała wyraźne postanowienie o przeniesieniu tego prawa, nie stoi na przeszkodzie odwoływaniu się w wypadku wątpliwości co do treści umowy do zawartych w Kodeksie cywilnym, zwłaszcza w art. 65 k.c., ogólnych zasad wykładni oświadczeń woli i umów oraz braniu pod rozwagę przede wszystkim zgodnego zamiaru stron i celu umowy. Nie ma bowiem podstaw do przyjęcia tezy, że te generalne reguły kodeksowe nie znajdują zastosowania do umów prawa autorskiego. Rygorystyczne podejście do wspomnianego ustawowego wymagania byłoby trudne do zaakceptowania w sytuacji, w której zebrany w sprawie materiał wyraźnie wskazuje, że zgodnym zamiarem stron i celem umowy było przeniesienie majątkowych praw autorskich.”

Co z tego wynika dla fotografa. Jeżeli z jakichś powodów podpisałeś kiepsko przygotowaną umowę, z której nie wynika jednoznacznie jakich dotyczy pół eksploatacyjnych lub czy rzeczywiście przeniosłeś majątkowe prawa autorskie, czy też udzieliłeś li tylko licencji, to z pomocą może przyjść nie tylko prawnik, ale przede wszystkim art. 65 kodeksu cywilnego. Interpretując umowę nie zapominaj o zgodnym zamiarze stron, jak również jej celu.

Mundial, religia i prawa autorskie

Przyczynkiem do wpisu jest wizerunek Chrystus z Rio w koszulce piłkarskiej reprezentacji Włoch. Brazylijski episkopat będzie się domagał odszkodowania za nielegalne wykorzystanie wizerunku Chrystusa Odkupiciela.

My mamy własny pomnik Chrystusa Króla w Świebodzinie, więc możemy pospekulować, co by było, gdyby taka sytuacja dotyczyła polskiego pomnika.  Na marginesie można złośliwie stwierdzić, że mając na uwadze kondycję naszej piłki nożnej powinien on raczej mieć plakat z napisem „Nic się nie stało!”, niż koszulkę reprezentacji. Dla potrzeb rozważań o prawie autorskim niech założy jednak koszulkę reprezentacji. Pomnik w Świebodzinie jest utworem w rozumieniu Ustawy, czy można zatem byłoby go „bezkarnie ubrać do reklamówki” w trakcie post produkcji na stole montażowym lub w Photoshopie?

Swego czasu dużo było na blogu na temat ustawowych licencji pozwalających na wykorzystanie cudzych utworów i tam właśnie trzeba byłoby szukać odpowiedzi na powyższe pytanie. Oszczędzę Wam jednak konieczności nerwowego szukania. Cała tajemnica zawarta jest w art. 33 pkt 1 Ustawy.

 „Wolno rozpowszechniać utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku.”

Przyjmuje się, że rozpowszechnianie, o którym mowa w art. 33 ust. 1 może być zarówno komercyjne, jak i niekomercyjne. Ustawa nie dopuszcza jedynie, aby utwór wystawiony publicznie odtwarzany był dla tego samego użytku. Nie jest więc dopuszczalne, na podstawie tego przepisu, postawienie identycznego pomnika w Warszawie, Krakowie, czy gdziekolwiek na świecie. Natomiast w świetle polskiego prawa możliwe jest użycie jego zdjęcia do reklamy. Ale uwaga! Pomimo tego, że prawo autorskie mamy po swojej stronie, to nie można wykluczyć iż znajdzie się jakiś niezadowolony, który uzna, że Chrystus Król ze Świebodzina w koszulce polskiego reprezentanta obraża jego uczucia religijne (art. 196 kodeksu karnego).

Na twarz

Czy umowa dotycząca udzielenia licencji musi być zawarta w formie pisemnej? W zasadzie odpowiedź na tak postawione pytanie jest prosta, ale nie jedna. Wszystko bowiem zależy od rodzaju udzielanej licencji. W przypadku licencji wyłącznej musi być ona zawarta w formie pisemnej pod rygorem nieważności (art. 67 ust. 5 Ustawy). Brak dochowania takiej formy powoduje nieważność umowy. Co jednak z licencją niewyłączną? Skoro art. 67 ust. 5 Ustawy wymaga pod rygorem nieważności formy pisemnej jedynie dla licencji wyłącznej, to a contrario umowa licencji niewyłącznej może być zawarta w dowolnej formie, także ustnej. Oczywiście należy pamiętać, że w przypadku sporu sądowego proces dowodowy będzie znacznie utrudniony.

Zgodnie z przepisami art. 60 kodeksu cywilnego, z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych, wola osoby dokonującej czynności prawnej (zawierających umowę) może być wyrażona przez każde zachowanie się tej osoby, które ujawnia jej wolę w sposób dostateczny, w tym również przez ujawnienie tej woli w postaci elektronicznej. Przepisy prawa cywilnego dopuszczają także zawarcie umowy poprzez sam fakt przystąpienia do jej realizacji.

Art. 69 kodeksu cywilnego. Jeżeli według ustalonego w danych stosunkach zwyczaju lub według treści oferty dojście do składającego ofertę oświadczenia drugiej strony o jej przyjęciu nie jest wymagane, w szczególności jeżeli składający ofertę żąda niezwłocznego wykonania umowy, umowa dochodzi do skutku, skoro druga strona w czasie właściwym przystąpi do jej wykonania; w przeciwnym razie oferta przestaje wiązać.

Strony tak zawieranej umowy muszą jednak znać essentialia negoti, czyli istotne, minimalne warunki umowy. W przypadku umów licencyjnych Sąd Najwyższy uznał, że będzie to przedmiot umowy (zdjęcie), pola eksploatacji oraz wynagrodzenie (chyba, że umowa ma być nieodpłatna), co wynika z przepisów art. 41 ust. 2 i art. 43 ust. 1 Ustawy.

Art. 41.2. Umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych lub umowa o korzystanie z utworu, zwana dalej “licencją”, obejmuje pola eksploatacji wyraźnie w niej wymienione.
Art. 43. 1. Jeżeli z umowy nie wynika, że przeniesienie autorskich praw majątkowych lub udzielenie licencji nastąpiło nieodpłatnie, twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.

Sąd Najwyższy (sygn. akt I CSK 450/10) uznał, że zarówno określenie wynagrodzenia, jak i pól eksploatacji może być dorozumiałe i wynikać z dotychczasowej współpracy stron.

Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, mając na względzie cechy umów autorskich, tryb ich zawierania oraz podmioty zawierające te umowy przyjęła, że wprawdzie w umowie należy wyraźnie wymienić pola eksploatacji jednakże w sytuacji, gdy nie określono sposobu korzystania z utworu, to powinien on być zgodny z charakterem i przeznaczeniem utworu oraz przyjętymi zwyczajami. Jeżeli w umowie nie określono wysokości wynagrodzenia autorskiego, wysokość tę określa się z uwzględnieniem zakresu udzielonego prawa oraz korzyści wynikających z utworu. Ustawodawca przewidział zatem, że co do zasady umowa o przeniesienie lub korzystanie z praw autorskich jest odpłatna, ale dopuścił ważność umowy, która nie zawiera oznaczenia wynagrodzenia, jeśli poprzez podanie kryteriów jest możliwe jego ustalenie”.

W zakresie określenia pól eksploatacyjnych nie jest wymagane ścisłe określenie według nomenklatury ustalonej przez prawników. Wystarczy, że strony umówią się, w jakim zakresie i do czego zdjęcie będzie wykorzystane. W sumie żadna filozofia i każdy powinien dać sobie radę samemu. Zgodnie z art. 41 ust. 2 Ustawy umowa o korzystanie z utworu obejmuje pola eksploatacji, wyraźnie w niej wymienione. Sąd Najwyższy uznał, że „pole eksploatacji określone w postaci “wykorzystania zdjęć na okładce tygodnika” precyzuje je wystarczająco, tak aby pole eksploatacji uznać – według powołanego przepisu – za wyraźne. Nie można więc twierdzić, że umowa była nieważna, bo pole eksploatacji nie zostało określone”.

Jak wynika z niniejszego wpisu, udzielenie licencji nie jest jakąś skomplikowaną czynnością, wymagająca super wiedzy prawniczej. Oczywiście umowa w formie pisemnej, a jeszcze lepiej przygotowana w sposób profesjonalny, lepiej chroni prawa obu stron, ale „na tak zwany pysk” też się da. 🙂

Czy „lajki” naruszają prawo?

Lis (11)W związku z dyskusją, jaka pojawiła się pod wpisem „Czy publikowanie wizerunku na portalu społecznościowym jest jego rozpowszechnianiem”, dzisiaj kilka słów o „lajku”.
W zasadzie należy zacząć od tego, czym jest „lajk”. Tak jak pisałem w dyskusji z JD „lajk” jest swoistą licencją udzielaną FB. Skoro umieszczam na swojej stronie wtyczkę społecznościową pozwalającą „zalajkować” lub udostępnić kontent, to tym samym wyrażam zgodę na takie działanie osób trzecich. Dzisiaj zerknąłem do regulaminu na FB i tam przeczytałem w zasadzie to samo, do czego doszedłem sam. Czasami jednak prawo jest logiczne. 😉

„W przypadku umieszczenia na swojej stronie naszych wtyczek społecznościowych, takich jak przyciski Udostępnij lub Lubię to, obowiązują dodatkowe warunki:
1. Wydajemy zgodę na korzystanie z wtyczek społecznościowych Facebooka, aby umożliwić użytkownikom publikowanie na Facebooku linków lub treści ze strony internetowej użytkownika.
2. Użytkownik udziela serwisowi Facebook zgody na korzystanie i umożliwienie innym osobom korzystania z tych linków i treści na Facebooku.
3. Zabronione jest umieszczenie wtyczki społecznościowej na stronie zawierającej treści, które w przypadku publikacji na Facebooku byłyby niezgodne z niniejszym Oświadczeniem.”

Zgoda dotyczy udostępniania linków lub treści na FB, natomiast nie ma tu mowy o żadnym przekazywaniu praw do tychże treści na rzecz FB. W zasadzie mamy do czynienia z licencją w rozumieniu polskiego prawa, która swoim zakresem obejmuje „korzystanie i umożliwienie innym osobom korzystania z tych linków i treści na Facebooku”.  Jeżeli więc pod zdjęciem jest opcja „Lubię to” lub „Udostępnij”, to każdy, kto z niej korzysta robi to w sposób zupełnie legalny. Ale tylko w przypadku, gdy skorzysta z wtyczki. Występowanie pod zdjęciem wtyczki społecznościowej nie upoważnia natomiast do umieszczenia zdjęcia lub tekstu na osi użytkownika FB „na zasadzie kopiuj, wklej”. Dwukrotnie w taki sposób moje zdjęcie udostępnione przez inny portal zostało przez kogoś bezczelnie wklejone na jego osi czasu. Reklamacja na FB zadziałała natychmiastowo. Trwało to około 48 godzin. Zdjęcia zniknęły z osi czasu naruszyciela. Dobra, dobra! Ale to nie jest tekst o tym, czy FB jest fajny, a o funkcji „lajka”.

Co jednak w sytuacji, w której publikuje się własne zdjęcia na cudzej stronie internetowej? Czy właściciel lub administrator takiej strony ma prawo do udzielenia takiej zgody w imieniu osoby, której przysługują majątkowe prawa autorskie do umieszczanego kontentu? Prima facie odpowiedź musi być negatywna, bo przecież od czasów rzymskich obowiązuje zasada Nemo plus iuris in alium transferre potest quam ipse habet. Trzeba jednak zajrzeć do regulaminu strony internetowej, na której chce się publikować treści o charakterze własności intelektualnej, bo zazwyczaj tam określone są „zasady gry”, czyli zasady jej funkcjonowania. Obowiązkowo należy sprawdzić, czy i w jakim zakresie udzielasz zgody na korzystanie z Twoich praw. Jeżeli nie ma takich zasad, albo nie zawierają one uprawnień co do dalszego rozpowszechniania za pomocą wtyczki społecznościowej lub w zakresie, w jakim stosuje się taką wtyczkę, to w zasadzie nie powinno być wtyczki przy tymże kontencie. To jest podejście bardzo „purytańskie”. Można jednak i przyjąć koncepcję bardziej liberalną. Należy bowiem pamiętać, że umowa licencji nie musi być zawarta na piśmie. Skoro publikujesz na stronie, gdzie jest zainstalowany mechanizm wtyczek, to umieszczając na niej swoje zdjęcie, niejako w sposób dorozumiały wyrażasz zgodę na dalsze jego rozpowszechnianie w tejże formie. Słabym punktem „liberalnego rozwiązania” może być fakt, że nie można bez zastrzeżeń przyjąć, że każdy wie, czym jest „lajk” i jak on funkcjonuje.

PS. O wizerunku udostępnianym za pośrednictwem „lajka” już wkrótce na www.f-lex.pl!
PS2. Czytelniku! Nie zapomnij zalajkować tego tekstu. 🙂

Delikatna sprawa

Kap_021

Update 14052013

Napisała do mnie Pani X („Jeśli zechcesz ten przypadek potraktować jako treść wpisu na Twoim blogu – mam tylko jedną prośbę – nie cytuj mnie proszę dosłownie, sprawa jest delikatna :).

[ tu był tekst, ale nie ma  😉 ]

Witaj Darku ponownie mimo wszystko zdecydowanie nalegam na usunięcie tego posta. Będę wdzięczna za bezkonfliktowe rozpatrzenie mojej prośby.

Straszenia typu “bezkonfliktowe rozpatrzenie” się nie boję, ale szkoda mi czasu na dalsza korespondencję z Panią X, dlatego tekst zniknął.

PS1. Zachowanie Pani X uzmysłowiło mi oczywistą oczywistość. Jak coś dostaje się za darmo, to się tego nie szanuje.

PS2. W związku z zaistniałą sytuacją chciałem Was poinformować, że od dzisiaj doradztwo w sprawach indywidualnych możliwe jest tylko w kancelarii, na warunkach rynkowych, czyli porada – honorarium. 🙂

Wzór

Wro317_smallDzisiaj kolejna ściąga dla fotografa. Nie traktujcie tego jednak w kategorii gotowca. To jest baza, na podstawie której w zasadzie każdy może przygotować potrzebną mu umowę dotyczącą udzielenia licencji. Wszystko co w tekście jest wyboldowane wymaga podjęcia decyzji. Nie są to w zasadzie decyzje prawne, ale businessowe. Są to zazwyczaj warunki, które musisz ustalić wraz z licencjobiorcą.  Na końcu znajdziecie ściągę, gdzie szukać niektórych zagadnień związanych z umową licencji, które zostały omówione w dosyć szerokim zakresie na F-LEX.

Umowa licencji

zawarta w dniu ……………… 2013 r. w ………………….. pomiędzy:
panem  ………………………….., zamieszkałym.. ………………………………., legitymującym się dowodem osobistym seria …………. numer ……………………, NIP…………………, PESEL ………………………..
zwanym/ą dalej Licencjodawcą
a
……………………………………
zwanym dalej Licencjobiorcą

§ 1

1. Przedmiotem niniejszej umowy jest udzielenie licencji niewyłącznej/wyłącznej na korzystanie ze zdjęć/-cia zatytułowanych/ego ………….. (odbitka …..x …….., plik o nazwie ………… w formacie ……..), dołączonego/-ych do niniejszej Umowy w formie załącznika, zwanego/-ych dalej Utworem.
2. Licencjodawca oświadcza, że:
a) jest autorem Utworu,
b) Utwór jest efektem jego pracy twórczej,
c) jest uprawniony do udzielenia licencji w zakresie koniecznym do realizacji niniejszej umowy.

§ 2

1. Licencjobiorca nabywa prawo do korzystania z Utworu w zakresie określonym niniejszą umową.
2. Licencjobiorca jest uprawniony do korzystania z utworu bez ograniczeń terytorialnych/na obszarze………………., a licencja jest udzielona na czas nieoznaczony/oznaczony na okres ……….
3. Licencjobiorca jest/nie jest uprawniony do udzielenia sublicencji oraz dalszej dystrybucji lub wynajmu Utworu.
4. W przypadku udostępnienia Utworu będącego przedmiotem niniejszej umowy osobom trzecim na zasadach wynikających z niniejszej umowy, Licencjobiorca jest zobowiązany do zabezpieczenia wszystkich praw autorskich Licencjodawcy.
5. Licencjodawca zachowuje prawo do udostępnienia Utworu na innych warunkach lub do zaprzestania udostępniania Utworu, z tym jednak zastrzeżeniem, że taka decyzja Licencjodawcy nie może służyć obchodzeniu niniejszej licencji (nie obowiązuje w przypadku licencji wyłącznej).
6. Licencjobiorca zobowiązany jest do poszanowania osobistych praw autorskich, a w szczególności nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania.
7. Licencjodawca upoważnia Licencjobiorcę do niezamieszczania jego nazwiska, jako autora Utworu.

§ 3

Licencja obejmuje korzystanie z Utworu w ramach prowadzonej przez Licencjobiorcę działalności zawodowej, gospodarczej i artystycznej, w szczególności wykonywania projektów wizualnych służących reklamie, promocji i innym formom marketingu. Licencja zezwala na dokonywanie zwielokrotnień w dowolnej ilości, dowolną techniką i w dowolnym formacie oraz na modyfikowanie utworów.

lub

Licencja obejmuje korzystanie z Utworu na następujących polach eksploatacji:
a) wprowadzenie do pamięci komputera w celu przygotowania do publikacji,
b) wprowadzenie do pamięci serwera w celu udostępniania w serwisach sieciowych,
c) zwielokrotnianie egzemplarzy Utworu (w postaci albumów fotograficznych, ilustracji do książek, kalendarzy, widokówek, druków reklamowych, bannerów reklamowych, utworów multimedialnych),
d) wprowadzanie zwielokrotnionych egzemplarzy Utworu do obrotu,
e) najem i użyczanie egzemplarzy,
f) udostępnienie Utworu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do nich dostęp w wybranym czasie i miejscu.

lub

Udzielana licencja upoważnia Licencjobiorcę do korzystania z Utworu wyłącznie w następującym zakresie:
a) umieszczenia Utworu w prasie (czarno-białej lub kolorowej) w jednym numerze (z wyłączeniem reklam lub ofert), także w charakterze ilustracji do materiału prasowego, o tematyce tożsamej lub zbliżonej z tematyką Utworu,
b) wykorzystania Utworu do elektronicznego wydania gazety (wydawanego w formacie PDF),
c) umieszczenie Utworu na jednej stronie internetowej na okres ………….. dni.
2. Licencjobiorca nie jest uprawniony do wprowadzanie w utworze jakichkolwiek zmian, poza koniecznymi ze względów technicznych, związanymi z korzystaniem z Utworu zgodnie z uzyskaną licencją. W szczególności zabronione są wszelkie rodzaje obróbki lub modyfikacje, które mogą zmieniać kształt artystyczny Utworu lub prowadzić do zmiany jego charakteru i zawartego w nim przekazu.
3. Licencjobiorca zobowiązuje się do korzystania z Utworu w sposób nie naruszający prawa i dobrych obyczajów.

§ 4

Z tytułu udzielenia licencji Licencjobiorca zapłaci Licencjodawcy wynagrodzenie w wysokości ……………… PLN (słownie: …………….  złotych) płatne w terminie …… dni od daty zawarcia niniejszej Umowy na rachunek ………………. .

§ 5

1. Licencjodawca nie ponosi odpowiedzialności za roszczenia osób trzecich wynikłe w związku z wykorzystaniem Utworu, a niezwiązane z naruszeniem praw autorskich.
2. Licencjobiorca przyjmuje do wiadomości, że przedmiotem niektórych zdjęć jest wizerunek osoby, który niezależnie od ochrony przewidzianej przepisami prawa autorskiego, stanowi jedno z dóbr osobistych chronionych przepisami prawa cywilnego.  Licencjodawca oświadcza, że zgodnie z art. 81 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest uprawniony do rozpowszechniania wizerunku osób znajdujących się na zdjęciach. Licencjodawca udziela tym samym licencjobiorcy zezwolenia na rozpowszechnianie wizerunku, w sposób nienaruszający dóbr osobistych osoby sportretowanej, w szczególności w celach marketingowych. 
3. Niedozwolone jest wykorzystanie przedmiotu licencji, w sposób, który może naruszyć dobra osobiste osób na nich przedstawionych, w szczególności poprzez przedstawianie ich w negatywnym świetle, zniekształcenie wizerunku lub wkomponowanie w inny obraz.

§ 6

1. W sprawach nieuregulowanych umową licencyjną mają zastosowanie przepisy kodeksu cywilnego oraz ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. z 2006 r. Dz.U. nr 90, poz. 631 z późn. zm.)
2. Sądem właściwym do rozstrzygania sporów z niniejszej licencji jest sąd właściwy miejscowo dla powoda.
3. Wszelkie zmiany niniejszej Umowy wymagają formy pisemnej pod rygorem nieważności.
4. Umowę sporządzono w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach, po jednym dla każdej ze Stron.

 

Licencjodawca                                                             Licencjobiorca

 

Pomocne linki na F-LEX 🙂

Truizmy

Wro_279Do tej pory byłem przekonany, że są pewne rzeczy czy zjawiska, o których nie trzeba pisać, bo wszyscy o tym wiedzą i przypominanie o tym mogłoby być odebrane w nieodpowiedni sposób.  Po przeczytaniu podrzuconego przez Piotra linka, postanowiłem jednak o tym napisać, popełniając „swoisty plagiat”. Mam nadzieję, że jakoś się wybronię przed ewentualnymi reperkusjami. Swoją drogą pojawia się ciekawe zagadnienie, czy pisząc  o truizmach  (oczywiście wykluczam przepisanie cudzej pracy) można popełnić plagiat?  Zostawmy te prawnicze dywagacje na boku i postawmy zasadnicze pytanie będące tematem wpisu.

Co powinieneś wiedzieć publikując własne zdjęcie w sieci na portalach społecznościowych lub w cudzych serwisach internetowych? Swoisty poradnik zawierający podstawowe wskazówki dla blogera zawarte są w tekście „O zdjęciach na blogu”. Dzisiaj o truizmach, czyli o publikowaniu w mediach społecznościowych i w Internecie.

Nikt, a przynajmniej znaczna większość (z akcentem na znaczna), nie lubi czytać regulaminów serwisów internetowych. A to właśnie one bardzo często określają nie tylko same zasady korzystania z danego portalu, ale również kwestie związane z majątkowymi prawami autorskimi do treści zamieszczanych przez ich użytkowników. Podczas rejestracji na danym portalu mało komu chce się czytać sążniste teksty prawne pisane w niezrozumiały dla laika sposób, na dodatek bardzo często w językach obcych. Zazwyczaj istnieje magiczny przycisk „akceptuję regulamin”, który wszystko załatwia. Przecież życie jest za krótkie, aby ślęczeć nad portalowymi tekstami prawnymi.
Ręka do góry kto przeczytał regulamin FB lub Twittera! 😉

Akceptując taki regulamin bardzo często zgadzasz się na udzielenie licencji w zakresie publikowanego przez Ciebie kontentu (zdjęcia, tekstu, czy rysunku).  Pal licho, gdy dotyczy to tylko korzystania przez właściciela portalu ze zdjęć np. w celu obsługi i zwiększania funkcjonalności portalu, czy jego reklamy.  Często jednak zgadzasz się (powiesz, że nieświadomie) na wykorzystanie zdjęć w sposób komercyjny przez właściciela portalu oraz na dalsze udzielanie przez niego sublicencji.  Wartość ekonomiczna Twoich praw do zdjęcia w tym momencie dramatycznie spadła, skoro jest ktoś inny, kto może decydować o dalszym wykorzystaniu Twojego utworu.

Druga strona medalu to sytuacja, w której jesteś użytkownikiem portalu, czyli korzystasz z kontentu.  W zasadzie co wolno lub czego nie wolno Ci robić z cudzym kontentem też może wynikać z regulaminu. Może, ale nie musi.  Nawet jeżeli regulamin nie zawiera zakazów, obwarowań i innych straszaków  pisanych DRUKOWANYMI LITERAMI (ulubiony zabieg amerykańskich firm informujący zazwyczaj, za co nie ponoszą odpowiedzialności 😉 ), to musisz pamiętać, że istnieje prawo, a przede wszystkich prawo własności intelektualnej (w tym m.in. prawo autorskie). Czytelnicy F-LEXa są zapewne tego świadomi, ale inni już niekoniecznie. Na wszelki wypadek przypomnę kilka truizmów.

  1. Jeżeli zdjęcie zostało zamieszczone w Internecie, to wcale nie oznacza, że można dowolnie z niego korzystać i to na dodatek w dowolnym celu.  Zazwyczaj nie można korzystać w żadnym (poza użytkiem osobistym), chyba że autor udzielił stosownej zgody, czy to indywidualnie czy poprzez akceptację regulaminu serwisu, który takich zgód udziela użytkownikom.
  2. Niepodpisane zdjęcie (nazwiskiem lub pseudonimem fotografa) nie jest zdjęciem niczyim. Autor zdjęcia może nie chcieć się ujawniać i ma do tego pełne prawo. Brak wskazania autora nie jest równoznaczne ze zgodą na dowolne  korzystanie ze zdjęcia.
  3. Jeżeli autor wyraził zgodę na wykorzystanie zdjęcia w konkretnym zakresie (czyli udzielił licencji) , to nie oznacza, że można zdjęcia nie podpisać (chyba, że na to także wyraził zgodę).
  4. Podpisywanie cudzych prac swoim imieniem i nazwiskiem lub nickiem (czyli przypisywanie sobie autorstwa) jest  przestępstwem plagiatu, za co grozi kara pozbawienia wolności do lat dwóch.
  5. Użycie zdjęcia (poza użytkiem osobistym) zamieszczonego w Internecie bez zgody posiadacza majątkowych praw autorskich jest zabronione. Każdy, kto to robi, naraża się zarówno na odpowiedzialność cywilną (art. 79 Ustawy), jak i karną (art. 117 Ustawy)

Publikując zdjęcia w Internecie narażeni jesteśmy więc często na sytuację, gdy nasze prawa albo oddamy sami (nie czytając regulaminu), albo zostaną naruszone przez niczego „nieświadomego” użytkownika.  A walka o swoje prawa, to często walka z wiatrakami, zwłaszcza na polu odpowiedzialności karnej, gdy prokuratura stwierdza znikomą szkodliwość społeczną czynu. Nie wierzysz, to zajrzyj do „Case study”.