Prawo panoramy

Według rzecznika PGE Narodowy za wykorzystanie stadionu trzeba zapłacić nawet do 120 tyś. złotych. Dodatkowo na stronie internetowej stadionu możemy przeczytać, że aby wykorzystać wizerunek PGE Narodowego w celach reklamowych czy promocyjnych dotyczących Twoich usług lub produktów, konieczne jest uzyskanie odpowiedniej zgody, a także ustalenie warunków z operatorem stadionu.”

Włodarze stadionu zapominają zupełnie o przepisie art. 33 pkt 1 Ustawy( który jest implementacją postanowień art. 5 ust. 3 lit. h dyrektywy 2001/29/WE), który reguluje tzw. prawa panoramy. O prawie panoramy było już wiele razy na blogu. Przypomnę  treść art. 33 ust. 1 Ustawy:

„Wolno rozpowszechniać utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku.”

Z wolności panoramy wynika, że rozpowszechnianie dozwolone na podstawie  art. 33 pkt 1 Ustawy może służyć zarówno celom komercyjnym, jak i niekomercyjnym. Przepis ten nie dotyczy natomiast wnętrz budynków (także o charakterze publicznym), gdyż nie spełniają one warunku otwartej przestrzeni. Każdy może korzystać z utworów trwale udostępnionych w miejscach ogólnie dostępnych. Warunkiem jest, aby nie wykorzystywał utworu do tego samego użytku.

Rzecznik stadionu: „Zastrzegliśmy jako znaki towarowe elewację stadionu, jego kubaturę, dach”.

„Wizerunek” (czyli to co widzimy przez obiektyw) Stadionu Narodowego (czyli też dach, elewacja itp.) nie był i nie jest znakiem towarowym! Wystarczy zajrzeć na stronę Urzędu Patentowego i skorzystać z wyszukiwarki znaków towarowych. Rzecznik zapomniał tam zajrzeć, ja to zrobiłem. Zarejestrowane są w sumie cztery znaki towarowe. Jeden znak słowny: „STADION NARODOWY W WARSZAWIE” (numer ochronny R.256868), jeden znak słowno-graficzny (R.223546) i dwa graficzne (R. 256870, R 256869). Zainteresowani mogą sprawdzić sami korzystając z wyszukiwarki na stronie Urzędu Patentowego.

Przez Polskę co jakiś czas przetacza się dyskusja na temat „wizerunku” różnych obiektów. Była dyskusja na temat Zamku Królewskiego w Warszawie. Pisałem o tym w „Wolność fotografowania”. Dyskutowano również o Moście Świętokrzyskim. Jeżeli nie pamiętasz? Zajrzyj do „Toscana nostra”.

Warto, też sobie przypomnieć tekst „Wpis z Wawelem w tle, czyli kolejne odczarowywanie internetowych prawd”. Tam w zasadzie znaleźć można odpowiedź na pytanie, czy rzeczywiście Katy Perry zapłaci za użycie wizerunku PGE Narodowy w swoim teledysku?

Co łączy Zamek Królewski, Wawel, Most Świętokrzyski i Stadion Narodowy w Warszawie? Ano to, że zarządcy wszystkich tych obiektów starają się nam  wmówić, że prawo panoramy jest ograniczone ze względu na zarejestrowane przez nich znaki towarowe.

PS. Prawo panoramy nie przewiduje wynagrodzenia dla twórcy utworu.
PS2. Zdjęcie na górze. Ja w San Gimignano, foto Piotr.
PS3.

Fotograf na zagranicznych wojażach

Dzisiaj garść informacji o krajach (raczej egzotycznych), gdzie fotograf może mieć kłopoty. Przy opracowaniu tej notki korzystałem z informacji zamieszczonych na stronie Ministra Spraw Zagranicznych.

Afganistan
MSZ zwraca uwagę, aby podczas wykonywania zdjęć lub nagrań wideo zachować ostrożność. Warto się upewnić czy dana osoba wyraża zgodę na fotografowanie. Istnieje zakaz fotografowania instalacji militarnych, budynków rządowych i siedzib członków administracji.

Angola
Należy stosować się do zakazu fotografowania budynków rządowych i wojskowych, który bywa przenoszony na całą sferę obiektów publicznych. MSZ sugeruje, aby zapytać o zgodę na zrobienie zdjęcia, aby uniknąć konfiskaty kamery, aparatu lub filmu przez służby odpowiedzialne za ochronę.

Arabia Saudyjska
Nie wolno fotografować saudyjskich kobiet, meczetów, a także wszystkiego, co może być uznane za obiekt o znaczeniu strategicznym lub wojskowym, budynków instytucji państwowych i ambasad.

Demokratyczna Republika Konga
MSZ zaleca unikanie fotografowania i filmowania, zwłaszcza w Kinszasie. Całkowicie zakazane jest fotografowanie pałacu prezydenckiego, lotnisk i wszystkich budynków publicznych. Na fotografowanie do celów zawodowych należy uzyskać zgodę w Ministerstwie Informacji.

Iran
Obowiązuje zakaz fotografowania obiektów rządowych, wojskowych, posterunków policji, lotnisk, portów, ambasad, w tym również żołnierzy, policjantów i innych osób umundurowanych oraz ich pojazdów (szczególnie należy unikać fotografowania żołnierzy, policjantów i in. osób umundurowanych). MSZ sugeruje również, aby dla własnego bezpieczeństwa pytać o zgodę osób fotografowanych.

Korea Północna
MSZ informuje, że zdarzały się incydenty z udziałem polskich i innych obywateli z powodu wykonywania przez nich zdjęć określanych przez miejscowe władze jako brzydkie, ukazujące kraj w złym świetle. W takich przypadkach cudzoziemcy są zatrzymywani (czasami spontanicznie przez przypadkowych przechodniów), doprowadzani na posterunek policji, gdzie są przesłuchiwani, a zdjęcia kasowane (jest to łagodny sposób potraktowania, w przypadku uznania fotografii za szpiegowskie konsekwencją może być kara więzienia).

Republika Środkowoafrykańska
Zaleca się unikanie fotografowania i filmowania, zwłaszcza w Bangui. Całkowicie zakazane jest fotografowanie pałacu prezydenckiego, okolic willi szefa państwa, lotniska i wszystkich budynków publicznych.Na fotografowanie do celów zawodowych można uzyskać zgodę w środkowoafrykańskiej agencji prasowej.

Sri Lanka
Należy unikać fotografowania obiektów wojskowych i innych oznakowanych odpowiednimi informacjami ostrzegawczymi (niestety MSZ nie podaje jakimi). W miejscach obrządków religijnych zawsze należy upewnić się, czy filmowanie lub robienie zdjęć jest dopuszczalne.

Sudan Południowy
Zezwolenie na wykonywanie zdjęć należy uzyskać  w Ministerstwie Informacji. Obowiązuje całkowity zakaz fotografowania budynków administracji państwowej, mostów oraz obiektów wojskowych i policyjnych.

Syria
Zabrania się filmowania i fotografowania obiektów wrażliwych, zwłaszcza rządowych i wojskowych. Niestety nie ma informacji, jakie obiekty należą do kategorii wrażliwych

Tadżykistan
Obowiązuje zakaz fotografowania obiektów wojskowych oraz lotnisk.

Zimbabwe
Standardowo należy unikać fotografowania niektórych obiektów (budynki rządowe oraz miejsca o znaczeniu strategicznych dla bezpieczeństwa i obronności państwa) oraz skupisk ludności (wiece). Na profesjonalną działalność fotograficzną należy mieć zezwolenie Ministerstwa Informacji (zgoda jest wydawana na podstawie złożonego wniosku i po wniesieniu stosownej opłaty).

Ochrona

Wczoraj na stronie F-LEXa na Facebooku udostępniając angielski tekst na temat praw policji w UK względem fotografów napomknąłem, że zainspirowało mnie to, aby zrobić podobne zestawienie odnośnie polskiego prawa. Spotkanie fotografa z różnej maści stróżami prawa jest na porządku dziennym, więc temat rzeczywiście jest jak najbardziej na topie i zazwyczaj nie dezaktualizuje się. Raz po raz pojawia się informacja w mediach czy Internecie o „kłopotach” fotografów. Jako, że w Polsce mamy dużo różnej maści stróżów prawa, to postanowiłem, że temat pojawi się w odcinkach. Bo przecież nie tylko stajemy oko w oko z groźnie mruczącymi funkcjonariuszami Policji, ale już zza rogu wychylają się i grożą strażnicy miejscy, a za chwilkę wyskakuje ochroniarz z banku, czy tez sokista na peronie. F-LEX w odcinkach, to pewna nowość. Dzisiejszy odcinek będzie poświęcony ochronie. Ochrona gościła już na blogu co najmniej dwa razy („Atak terrorystyczny”, „Zdjęcia bananów, czyli co może ochrona”), tym samym dzisiejszy tekst będzie pewnego rodzaju przypomnieniem.

Ochroniarz przy wykonywaniu zadań ochrony osób i mienia ma prawo do:
a) ustalania uprawnień do przebywania na obszarach lub w obiektach chronionych oraz legitymowania osób w celu ustalenia ich tożsamości,
b) wezwania osób do opuszczenia obszaru lub obiektu w przypadku stwierdzenia braku uprawnień do przebywania na terenie chronionego obszaru lub obiektu albo stwierdzenia zakłócania porządku,
c) ujęcia w granicach obszarów lub obiektów chronionych lub poza ich granicami osób stwarzających w sposób oczywisty bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia ludzkiego, a także chronionego mienia, w celu niezwłocznego oddania tych osób Policji.
Jako, że tekst przeznaczony jest dla fotografów dlatego też zakładam, że nie będzie konieczne korzystanie przez ochronę z uprawnień w zakresie użycia lub wykorzystania środków przymusu bezpośredniego czy też użycia lub wykorzystania broni palnej. Chociaż należy pamiętać, że w tym zakresie ochronie przysługują również i takie kompetencje w określonych prawem sytuacjach.

Fotograf styka się zazwyczaj z ochroną w bardzo prozaicznych sytuacjach, np. podczas fotografowania w galerii handlowej, na dworcu kolejowym, czy też na parkingu przed siedzibą prywatnej firmy. Zakładam, że fotografujący jest „zaczepiony” przez ochroniarza w miejscu, w którym ma prawo fotograf przebywać legalnie. Skoro robiąc zdjęcia przebywasz w miejscu, do którego nie trzeba mieć żadnej przepustki lub nie przeskoczyłeś przez mur stoczni 😉 , to ochrona nie będzie miała podstaw do sprawdzania legalności Twojego przebywania na terenie, a tym samym do wylegitymowania Ciebie.

Jeżeli nie masz żadnych złych intencji (poza zrobieniem kilku fajnych zdjęć), to również nie zajdą podstawy do zatrzymania Ciebie celem przekazania Policji. Trudno sobie bowiem wyobrazić (przynajmniej mnie), aby facet z rybim okiem w sposób oczywisty zagrażał bezpośrednio życiu lub zdrowiu ludzkiemu lub chronionemu mieniu. Jeżeli więc Twoim jedynym „przewinieniem” było naciśniecie spustu migawki i zrobienie kilku zdjęć, to jakakolwiek próba zatrzymania przez ochronę lub zatrzymanie stanowi naruszenie prawa. Nie będzie też podstaw stosowania przez ochronę siły fizycznej w postaci technik transportowych, obrony czy obezwładnienia. Również żadnego użycia pałek, gazu pieprzowego, paralizatorów czy też kajdanek. Te ostatnie zwane środkami przymusu bezpośredniego ochrona może użyć lub wykorzystać jedynie w przypadku konieczności podjęcia co najmniej jednego z następujących działań:
a) odparcia bezpośredniego, bezprawnego zamachu na życie, zdrowie lub wolność uprawnionego lub innej osoby,
b) przeciwdziałania bezpośredniemu zamachowi na ochraniane przez uprawnionego obszary, obiekty lub urządzenia,
c) przeciwdziałania niszczeniu mienia,
d) ujęcia osoby, udaremnienia jej ucieczki lub pościgu za tą osobą,
e) pokonania czynnego oporu.

Co więc może ochrona? Wezwać Cię do opuszczenia chronionego terenu, jeżeli jest to teren prywatny (uwaga: galeria handlowa to teren prywatny i nie jest to mój wymysł) , a właściciel nie wyraża zgody na fotografowanie. Wezwać! Żadnych pałek, wykręcania rąk czy kopniaków. Ochrona nie może również zabrać Ci aparatu czy też karty. Nie ma prawa skasować zdjęć. Ochroniarzowi nie przysługują również uprawnienia do przeszukania Twojej torby fotograficznej.

Warto również pamiętać, że na Twoje żądanie ochroniarz ma obowiązek okazać legitymację i to w taki sposób, abyś miał możliwość odczytać i zanotować imię i nazwisko pracownika ochrony, numer legitymacji, dane podmiotu wystawiającego. Uwaga! W legitymacji zawarta jest informacja o ustawowych uprawnieniach przysługujących jej posiadaczowi. Też masz prawo się z tym zapoznać. Ochroniarz jest zwolniony z obowiązku okazywania legitymacji tylko w przypadku, gdy osoba, wobec której wykonuje czynności, swoim zachowaniem w sposób oczywisty zagraża życiu lub zdrowiu pracownika ochrony lub innych osób albo dobrom powierzonym ochronie.

Nawet w przypadku, gdy ochroniarz działa w sposób bezprawny, to nie zalecam wyzywania go i obrzucania epitetami. Wiem! Wiem! Czasami aż się prosi. Ale zalecana jest powściągliwość nie tylko ze względu na kulturę osobistą, ale także z tego powodu, że w niektórych sytuacjach (podczas wykonywania zadań ochrony obszarów, obiektów i urządzeń podlegających obowiązkowej ochronie) pracownik ochrony korzysta z ochrony prawnej przewidzianej w kodeksie karnym dla funkcjonariuszy publicznych. Szczegóły znajdziesz w art. 5 ustawy z dnia 22 sierpnia 1997 r. o ochronie osób i mienia. W każdym razie ochrona w galerii handlowej nie korzysta z tak szczególnej dodatkowej ochrony prawnej, co innego w porcie morskim czy lotniczym.

Ochrona musi natomiast pamiętać, że pracownik ochrony, który przy wykonywaniu zadań przekroczył upoważnienia lub nie dopełnił obowiązku, naruszając w ten sposób dobro osobiste człowieka podlega karze pozbawienia wolności do lat 5.

PS. O wyczynach ochroniarzy możesz przeczytać np. TU.
PS2. Oczywiście nazwa „ochroniarz” to pojęcie potoczne, oficjalnie jest to pracownik ochrony.

Ludzie listy piszą

cassetaperpostaNiedawno dostałem e-maila od czytelnika Andrzeja z prośbą o odpowiedź na dwa zagadnienia.  Pierwszy stan faktyczny wygląda następująco:

„Ekipa wynajmuje budynek domu kultury i należący do niego plac. Przed rozpoczęciem zdjęć byłem tam i zrobiłem kilka zdjęć kaskaderom w trakcie próby. Później zostałem wyproszony z terenu placu, lecz znalazłem bardzo dobry widok na plac z sąsiadującej kamienicy. Dostałem telefoniczną zgodę od zarządu na robienie zdjęć z klatki. Dodam że cała akcja była świetnie widoczna dla każdego z mieszkańców. Był wybuch, skok z okna, spadanie na samochód. Oprócz tego kilka “prostych” scen. Dobrze rozumuję, że do czasu zamknięcia placu gdy mógł tam wejść na dobrą sprawę każdy było to wydarzenie “publiczne”, a później takim przestało być? Czy można to wziąć za zgromadzenie? Domyślam się że mogłem robić zdjęcia wszystkiego ze swojej perspektywy, natomiast nie wiem co myśleć o publikowaniu. Czy w momencie kiedy teren był wynajęty przez ekipę filmową był on ich “mirem domowym”? Czy takimi zdjęciami mogę się narazić za zdradzanie sekretów produkcji albo coś podobnego?”

Na blogu już wspominałem, że naruszenie miru domowego samo w sobie nie ma wpływu na prawa autorskie. Te kwestie omówiłem niedawno w „Po cichutku, po kryjomu”. Trzeba przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie, czy można publikować te zdjęcia ze względu na ochronę wizerunku kaskaderów. Kwestia ochrony wizerunku była wielokrotnie poruszana na blogu, tak więc nie będę jej szczegółowo omawiał. Przypomnę tylko, że generalną zasadą jest zakaz publikacji wizerunku bez posiadania zgody modela. Oczywiście są od tej zasady wyjątki określone w art. 81 ust. 2 Ustawy.

Art. 81. 1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.
2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1)  osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;
2)  osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Moim zdaniem w opisanym przez czytelnika stanie faktycznym nie zachodzą przesłanki określone w art. 81 ust. 2 Ustawy. Obrazowo można byłoby to porównać do zrobienia zdjęć aktorom podczas próby w teatrze. Na temat publikacji zdjęć, zawierających wizerunek aktora, wykonanych podczas próby pisałem już w tekście „Wizerunek aktora”. Tak jak dwa lata temu  nie chciałbym dzielić włosa na czworo, ale dzisiaj jestem jednak  bardziej skłonny przychylić się do stanowiska, że publikacja zdjęć z próby średnio odpowiada zakresowi zgody ustawowej określonej w art. 81 ust. 2 pkt 1 Ustawy.

Jeżeli więc autor pytania ma wątpliwości czy publikować, to wątpliwości te powinien mieć ze względu na przepisy dotyczące ochrony wizerunku, a nie miru domowego. Nie obawiałbym się również zarzutów opartych o przepisy dotyczące ochrony tajemnicy handlowej (czytelnik pisze o „sekretach produkcji”).

Drugi stan faktyczny jest następujący:

Ekipa filmowa kręci zdjęcia w miejscu publicznym (Rynek Główny w Krakowie), między nimi może przejść każdy, nie są w żaden sposób ogrodzeni. Akcja – bójka (kaskaderzy). Robię zdjęcia akcji, jak i make-off i nikt nie miał nic przeciwko temu do czasu. Nawet rozmawiałem z operatorami, pytając o to gdzie mogę być żeby w niczym nie przeszkadzać. W pewnym momencie (po drugiej powtórce) podeszła do mnie kobieta odpowiedzialna za plan, upewniając się że nie jestem od nich z grzeczną prośbą o niepublikowanie zdjęć make-off, na którą zgodzenie się miało być moją dobrą wolą. Po kolejnej powtórce sceny to się zmieniło. Podeszła do mnie zaznaczając wyraźnie, że producent (Węgier) nie życzy sobie, bym robił zdjęcia i chodził między ludźmi, dlatego dopytałem się o to jaki jest obszar planu na który nie powinienem wchodzić i jakoś doszliśmy do porozumienia. Jej (producenta) argumentami za tym, żebym nie robił zdjęć było to że nie wyglądałem jakbym robił je dla siebie, lecz na jakiś blog lub dla kogoś. Oprócz tego reklama którą kręcili ma mieć w sobie element zaskoczenia, więc nie życzą sobie żeby cokolwiek pojawiło się przed jej premierą. Szczególnie drażliwym tematem były zdjęcia make-off. Powiedziano mi, że od tego mają ludzi i sami się muszą mocno zastanawiać co opublikować. Czy taka publikacja (przeze mnie) może im zaszkodzić? Porozumienie z panią nie trwało długo, bo najwyraźniej poszła prosto do ochroniarza, który to poinformował mnie po chwili, iż moja obecność nie jest mile widziana. Nie chcąc zostawiać po sobie gorszego wspomnienia (nigdy nie wiadomo przez kogo zostanę zapamiętany) przeprosiłem grzecznie i oddaliłem się z miejsca planu.

Trochę powtórka z pierwszego stanu faktycznego. Jeżeli nie publikować, to raczej ze względu na ochronę wizerunku osób znajdujących się na zdjęciach. Prośbę o nierobienie zdjęć można uszanować, ale wynikać to będzie jedynie z dobrej woli fotografa, a nie z przepisów prawa. Powtarzam na okrągło jak mantrę na F-LEX, że nie istnieje ogólny zakaz fotografowania ludzi. Na ich fotografowanie nie jest potrzebna zgoda. I nieważne, jak się wygląda i w jakim celu robi zdjęcia. O zgodach dopiero możemy mówić w sytuacji, gdy chcemy opublikować cudzy wizerunek. Nieważne, gdzie miałby ten wizerunek być opublikowany (własna strona www, blog, gazeta itp.).

Na marginesie warto zauważyć, że interwencja ochroniarza nie znajdowała podstaw prawnych, albowiem skoro nie został wydzielony obszar planu zdjęciowego, to czytelnik nie naruszał niczyich praw wymagających ochrony.

PS. Na temat zdjęć robionych na planie filmowym można przeczytać co nieco w tekście „Fotograf na planie”.

Zakaz fotografowania

Wakacje, czyli sezon ogórkowy w pełni. Pomimo prawie stu polskojęzycznych kanałów telewizyjnych na wszystkich prawie to samo i zazwyczaj odgrzewane kotlety. Biorąc przykład z nadawców telewizyjnych postanowiłem, że dzisiejszy wpis będzie jak wakacyjny program w TV. Odgrzewane kotlety, czyli powtórka. Jako, że dzisiaj są trzecie urodziny F-LEXa (tak, tak właśnie dzisiaj mijają równo trzy lata od zaistnienia bloga w sieci), to powtórka z ZAKAZU FOTOGRAFOWANIA będzie odwoływać się do wcześniejszych wpisów z mojego bloga.
Dla mnie jako dla fotografa i prawnika (albo odwrotnie sam już nie wiem) ZAKAZ FOTOGRAFOWANIA jako powszechna norma nie istnieje. Nie ma normy prawnej zabraniającej fotografować. Mając więc na uwadze zasadę „co nie jest zabronione jest dozwolone” należy stwierdzić, że generalnie można fotografować wszystko. No oczywiście nie wszystko, a prawie wszystko. 😉

ZAKAZ FOTOGRAFOWANIA PTAKÓW
Oczywiście, że ptaki można fotografować. Są jednak pewne sytuacje, gdy trzeba powiedzieć sobie stop. W „Bubo bubo” znajdziecie informację, kiedy i w jakich sytuacjach nie można fotografować konkretnych ptaków. Zamieściłem tam m.in. listę ptaków, których fotografowanie, filmowanie i obserwacja jest zakazane w sytuacjach mogących powodować ich płoszenie lub niepokojenie.

ZAKAZ FOTOGRAFOWANIA LUDZI
Nie ma czegoś takiego, jak zakaz fotografowania czy filmowania ludzi. Oczywiście należy odróżnić zakaz fotografowania od zakazu publikacji wizerunku. Zainteresowani mogą m.in. zajrzeć do wpisu „Wolność wypowiedzi dziennikarskiej”. Wyjątek stanowią golasy o czym poniżej.

ZAKAZ FOTOGRAFOWANIA POLITYKÓW
Skoro polityk to też człowiek (dobra, dobra nie rozpędzaj się drogi czytelniku), to można go fotografować. Ba nie tylko fotografować, ale często i publikować wizerunek bez konieczności posiadania jego zgody. Nie wszyscy jednak tak uważają. M.in. z tego powodu na łamy bloga trafił poseł Stefan Niesiołowski. O fotografowaniu polityków był wpis „Perypetie Stefana czyli kogo wolno filmować”. No chyba, że Stefan byłby nago, to patrz poniżej 😉

ZAKAZ FOTOGRAFOWANIA NAGICH OSÓB
Tutaj akurat zakaz obowiązuje. Fotografując bez zgody można narazić się na odpowiedzialność karną. I nie chodzi tu o zgodę na publikację. W przypadku „golasów” fotograf musi mieć zgodę również na zrobienie zdjęcia!!!

Art. 191a § 1 kodeksu karnego. Kto utrwala wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej, używając w tym celu wobec niej przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu, albo wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej bez jej zgody rozpowszechnia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

O fotografowaniu golasów było m.in. w „Paparazzo”.

ZAKAZ FOTOGRAFOWANIA W GALERIACH HANDLOWYCH
Nie ma prawnego zakazu. Jednak właściciel może sobie nie życzyć robienia zdjęć na jego posesji i wtedy należy to uszanować, bo w innym wypadku można narazić się na zarzut naruszenia miru domowego. Temat ten gościł kilkakrotnie na blogu. Więcej  znajdziecie w tekście „Zakazany owoc”.

ZAKAZ FOTOGRAFOWANIA BANANÓW
O skutkach fotografowania bananów pisałem w „Zdjęcia bananów, czyli co może ochrona”.

ZAKAZ FOTOGRAFOWANIA ZAMKU KRÓLEWSKIEGO W WARSZAWIE
Wiadoma rzecz stolica. 😉 Oczywiście, że nie ma takiego zakazu, chociaż niektórzy uważają inaczej. Kto nie wierzy lub nie pamięta, niechaj chyżo zaglądnie do „Wolności fotografowania”.

ZAKAZ FOTOGRAFOWANIA ZAMKU KRÓLEWSKIEGO NA WAWELU
To był dla nieprawnika ciężki tekst. Ale sens jego jest prosty. Nie ma takiego zakazu!.

ZAKAZ FOTOGRAFOWANIA NA LOTNISKU
Tu nie ma jednolitych przepisów, obowiązują regulaminy poszczególnych portów lotniczych. Bliżej na ten temat przeczytasz w „Welcom to Okęcie Airport”.

ZAKAZ FOTOGRAFOWANIA NA DWORCACH
To w zasadzie początki F-LEXa i wielomiesięczna korespondencja z rzecznikiem PKP. To make long story short: Nie ma zakazu fotografowania na dworcach! Wszystkie podstawowe informacje na ten temat znajdziecie w „Jedzie pociąg z daleka”.

ZAKAZ FOTOGRAFOWANIA MOSTU ŚWIĘTOKRZYSKIEGO
Nie istnieje taki zakaz, chociaż Gmina Warszawa i jej spółka długi czas utrzymywały, że bez ich zgody nie można fotografować Mostu Świętokrzyskiego.

Na dzisiaj tyle. Blog jako trzylatek ma się dobrze mimo tego, że trochę zwolnił tempa. Na koniec kilka liczb.
Wiek – 3 lata
Teksty – 331 (ten będzie 332)
Komentarze – 2.054
Spam – ostatnio dobrze działają filtry, ale kiedyś był z tym spory kłopot.

PS. Podziękowania i wiele buziaków dla mojej prywatnej korekty. 🙂

Galeria w O.

DH Renoma we Wrocławiu

DH Renoma we Wrocławiu

Czytelnicy bloga w walce z fotograficznymi absurdami. Jeden z czytelników opisuje sytuację, gdy został poproszony przez ochronę centrum handlowego w O. o niefotografowanie budynku, bo właściciel budynku sobie nie życzy i że wydał zakaz fotografowania. Jak pisze „zdjęcie robione było z chodnika miejskiego, ze statywu, bo to już wieczór był.” Świadomy swoich praw wysłał pismo do administracji galerii. O dziwo otrzymał odpowiedź z całym szeregiem przepisów prawnych, z których wynika, że właściciel „ma prawo zabronić”.

W pierwszej kolejności podano przepisy art. 23 i 24 k.c. m.in. dotyczące ochrony wizerunku i prawa do prywatności.  Wprawdzie do osób prawnych, na podstawie art.. 43 kodeksu cywilnego,  stosuje się przepisy art.23 i 24 k.c., ale… odpowiednio. Wprawdzie w stosunku do osoby prawnej można mówić o ochronie wizerunku, ale ochroną będzie  objęty „wizerunek”  podmiotu będącego właścicielem  danej rzeczy, a nie sama rzecz (tu: galeria).  Przez taki wizerunek należy rozumieć dobre imię, sławę, renomę firmy. Fotografując z miejsca publicznego cudzy budynek trudno jest również mówić o naruszeniu prywatności właściciela tego budynku. W zasadzie należałoby napisać kolejne pismo i zapytać o jakiej prywatności jest mowa. Koło budynku przechodzą dzień w dzień setki osób i „koń jaki jest każdy widzi”.

Następnie przywołano przepisy dotyczące własności. Zdaniem administracji galerii „właściciel może nie życzyć sobie, by ktoś korzystał z jego własności i może się sprzeciwić działaniom innych, które naruszają jego prawa”. Takie stanowisko reprezentowane jest przez niektórych prawników. Swego czasu nawet polemizowałem z tą tezą we wpisie o jakże wyszukanym tytule „Polemika”. 🙂  Od tego czasu nie zmieniłem swojego stanowiska, a także nic się nie zmieniło w przepisach Ustawy. Na swoim obszarze świętym prawem właściciela jest ustalanie własnych zasad (oczywiście w ramach obowiązującego porządku prawnego). Poza swoją oazą musi brać jednak pod uwagę, że większość zasad ustala ustawodawca. I ostatni koronny argument udzielających odpowiedzi. „Firma jest własnością prywatną i pomimo ogólnie przyjętej domniemanej zgody na fotografowanie miejsc publicznych może nie zgodzić się na jej fotografowanie.

Nie tędy droga! Zgoda na fotografowanie w przestrzeni publicznej budynków nie  wynika ze zwyczaju, a z przepisów powszechnie obowiązującego prawa. Czytelnik słusznie powołuje się na art. 33 ust. 1 Ustawy.

Wolno rozpowszechniać utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku.”

Żadna firma duża czy mała, polska czy zagraniczna nie ma uprawnienia do modyfikacji tego przepisu. Wielokrotnie przywoływałem komentarz do powyższego przepisu, który jest bardzo istotny. Ustawowa licencja zawarta w art. 33 ust. 1 jest bardzo szeroka i zawiera w sobie również prawo do komercyjnego wykorzystania utworu.

„Rozpowszechnianie dopuszczone na mocy pkt 1 może służyć wszelkim celom, także zarobkowym. Dopuszczalne jest więc sporządzenie kartek pocztowych, umieszczenie fotografii w przewodniku, sporządzenie diapozytywów, nakręcenie filmu. Nie jest natomiast dozwolone odtworzenie do tego samego użytku (…) Rozpowszechnianie dzieła wystawionego w miejscu ogólnie dostępnym, ale w zamkniętej przestrzeni, może wymagać, niezależnie od zezwolenia podmiotu praw autorskich, zezwolenia właściciela.” Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Komentarz, wyd. V; Janusz Barta (red.), Ryszard Markiewicz (red.), Monika Czajkowska-Dąbrowska, Zbigniew Ćwiąkalski, Krzysztof Felchner, Elżbieta Traple; Komentarz do art.33 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych

Opisany problem w sumie nie jest nowy. Nie tak dawno pisałem o „Dozwolonym użytku w Gliwicach”.

Czyżby zmiana na lepsze?

Wro297 Most Redzinski panorama_small2Odmieniona pogoda spowodowała, że zamiast zajmować się sumiennie blogiem, więcej czasu spędzam z aparatem w ręku na wieczornych sesjach z zaprzyjaźnionym mostem (widocznym powyżej). Jednak dzisiaj nie o moście będzie. Chciałbym wrócić do tematu, którym dosyć szczegółowo zajmowałem się prawie dwa lata temu, gdy startowałem z F-LEXem. Chodzi mianowicie o zakaz fotografowania na dworcach. Jeżeli ktoś kibicuje F-LEXowi od początku, to wie, że w tej sprawie korespondowałem nawet oficjalnie, jako Wsparcie z PKP.

W ostatnim czasie dosyć często gościłem na Dworcu Głównym we Wrocławiu z aparatem. I wcale nie jako turysta. Wielka lustrzanka, torba sprzętu oraz oczywiście obowiązkowo statyw.  Nikt zupełnie nie zwracał na mnie uwagi. Policja sobie chodziła po peronach, kolejarze przyglądali z pewnym zaciekawieniem, a ja sobie spokojnie robiłem zdjęcia lub kręciłem filmy. Ani nie ukradkiem, ani w ulubionej przez Piotra wersji „hit and run”. Statyw, dokładne ustawianie sprzętu, ustalanie parametrów itp., itd. Nic, kompletnie nic. Zero reakcji ze strony dworcowych służb. Czyżby coś się zmieniło? W edukacyjny wpływ F-LEXa nie uwierzę.

Zmiana jest jednak widoczna, przynajmniej na Głównym we Wrocławiu. Ciekaw jestem, jakie są Wasze doświadczenia z ostatniego okresu (góra 18 miesięcy wstecz), jeżeli chodzi o dworcowe fotografowanie. Będzie miło, jeżeli zechcecie się nim podzielić swoimi doświadczeniami z innymi czytelnikami F-LEXa.

Moje stanowisko względem zakazu fotografowania na dworcach oraz regulacje prawne w tym zakresie zaprezentowałem w „Jedzie pociąg z daleka…”. Jeżeli ktoś nie czytał lub nie pamięta, to zapraszam.do lektury 🙂

Na koniec bonus w postaci kilku zdjęć dworcowych.BL2BL5BL3BL4BL1

Bon appetit

Idę do sieciowej restauracji, zamawiam dużą bułę z czymś bliżej nieokreślonym w środku, płacę, siadam przy stoliku, wyciągam aparat (albo telefon) w celu zrobienia zdjęcia, a tu nagle dostaję szmatą po łapach od szczupłej blondynki w firmowym uniformie, która paluchem pokazuje znaczek „zakaz fotografowania”. Zakaz fotografowania w restauracji, kto to słyszał!? Czy to w ogóle jest możliwe? Wydawałoby się, że nie, a jednak.
Jak podaje „The New York Times”, w niektórych restauracjach w Nowym Jorku wprowadzono zakaz fotografowania potraw. Z założenia każdy zakaz nas oburza, a fotografów w szczególności zakaz fotografowania. Dużo na temat zakazów pisałem na blogu w aspekcie fotografowania na dworcach. W zasadzie od tego zaczęła się dwa lata temu przygoda z F-LEXem.

Wróćmy jednak do restauracji i fotografowania. Czy taki zakaz miałby rację bytu w Polsce? Czy restaurator mógłby zakazać fotografowania potraw? A jeżeli tak, to jakie byłyby tego konsekwencje? Generalnie nie ma ogólnego przepisu zakazującego fotografowania. Czy więc powołując się na zasadę „co nie jest zabronione jest dozwolone” można przyjąć, że zakaz fotografowania wprowadzony przez restauratora byłby niezgodny z prawem? Pokuszę się o postawienie tezy (zapewne będzie ona mało popularna), że restaurator ma podstawy do wprowadzenia takiego zakazu. I teza ta nie będzie sprzeczna z tym, co napisałem powyżej o braku przepisu zakazującego. Prawo to można wywieść z praw przysługujących właścicielowi, dzierżawcy czy najemcy. Jako właściciel mam prawo określić, na jakich zasadach udostępniam innym swoją własność. Jako najemca czy dzierżawca mogę określić zasady, na jakich dopuszczam do korzystania przez inne osoby z lokalu, którego jestem posiadaczem. Jakoś nikogo nie dziwi, że aby wejść do niektórych restauracji trzeba mieć odpowiedni strój wieczorowy. Nie masz, nie wchodzisz. Nie ma żadnej dyskusji. A przecież nie ma przepisów prawnych odnośnie ubioru wymaganego w restauracji, to restaurator określa „zasady gry”. Najbardziej adekwatne jest tu angielskie powiedzenie „My house is my castle”.

Jestem krnąbrnym gościem i mimo zakazu odpalam swoją sabinę robiąc zdjęcie półcalowej grubości schabowego. Co może restaurator? W zasadzie jedyne, co przychodzi mi do głowy, to wyprosić gościa z restauracji. Czy powinienem opuścić restaurację? No chyba tak, zwłaszcza mając na uwadze przepisy dotyczące ochrony miru domowego.

Czy mogę wykorzystać takie zdjęcie? Oczywiście, że mogę. Nie ma przecież ochrony wizerunku schabowego. Wielokrotnie na blogu polemizowałem z ochroną wizerunku rzeczy (np. samochodu Kowalskiego czy pieska Kowalskiej).
No i tak bez końca można by mnożyć kolejne pytania.

Smacznego! 🙂

PS. Jeżeli mnie wyproszą z restauracji przed skonsumowaniem, to czy powinienem zapłacić rachunek? Tu optowałbym za niepłaceniem, bo skoro nie zjadłem i mnie wypraszają, to muszą się liczyć z tym, że nie będę płacił za usługę, której nie mogłem, dosłownie i w przenośni, skonsumować. Każda przeciwna interpretacja do powyższej też jest do obrony.

Dozwolony użytek w Gliwicach

O zakazie fotografowania w Gliwicach i niekompetentnych policjantach można przeczytać na infogliwice.pl. Po przeczytaniu tego tekstu po prostu człowieka ogarnia bezsilność. Pominę kwestie, co powiedzieli funkcjonariusze, bo nie ma pewności, czy rzeczywiście tak było, jak zostało to opisane w artykule.  Co mnie oczywiście zdziwiło? Jasne, że kwestia fotografowania i publikacji budynku. Mogłoby się wydawać, że kwestia fotografowania budowli i ich późniejszego rozpowszechniania jest na tyle jasna, że nie powinna budzić kontrowersji

W Nowych Gliwicach nie ma zakazu robienia zdjęć. Ochroniarze podejdą jednak do każdej osoby, która pojawi się tam z aparatem i zapytają czy zdjęcia wykonywane są do celów prywatnych czy komercyjnych. Jeżeli do prywatnych, to nie ma problemu, jeżeli jednak fotografia, na której znajdują się budynki Nowych Gliwic będzie wykorzystywana komercyjnie wówczas trzeba uzyskać naszą zgodę – mówi Traczyk w rozmowie z infogliwice.pl.

 W pokrętnej głowie fotografa zaraz rodzi się pytanie: A co się stanie, jeżeli odpowiem, że dla celów prywatnych, a naprawdę przeznaczenie zdjęcia jest inne?  Prawidłowa odpowiedź brzmi: W zasadzie nic. Nie ma bowiem w naszym kraju domniemania prawnego, że każdy, kto fotografuje przy użyciu statywu, robi to w celach komercyjnych. I doprawdy pisząc to, nie siedzi mi na ramieniu diabełek, który namawia Was, za moim pośrednictwem, do łamania prawa. 😉 Temat fotografowania budynków i budowli gościł wielokrotnie na moim blogu. Wygląda na to, że trzeba go czasem powtórzyć, to może i do Gliwic dotrze. Przed wyjściem na fotografowanie architektury warto przypomnieć sobie treść art. 33 pkt 1 Ustawy.

Wolno rozpowszechniać utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku.

Zwróćcie uwagę, że ustawodawca nie mówi, że wolno fotografować architekturę, on idzie krok dalej i stanowi, że wolno ją rozpowszechniać. Więcej na ten temat znajdziecie w „Wolności fotografowania”. Fotografujmy więc architekturę do woli (w końcu to taki wdzięczny temat). Pamiętajmy jednak o tym, aby przez przypadek nie wchodzić na cudzy ogrodzony teren, a w przypadku gdy jest to teren ogólnodostępny, to  dostosujmy się do zasad ustalonych przez właściciela. Jeżeli wyproszą nas ze statywem z prywatnego terenu, to wychodzimy, ale tylko poza granicę własności. Z tej „zagranicy” możemy natomiast fotografować do woli.  Ba, nie tylko fotografować, możemy także rozpowszechniać i to nawet w celach komercyjnych.

Atak terrorystyczny

Zakaz fotografowania wzbudzał i nadal wzbudza wciąż wiele kontrowersji. Jest to częsty temat na F-LEX. Było już kilka wpisów omawiających szereg różnych przepisów określających status fotografa w konkretnej otaczającej go rzeczywistości. M.in. w „Klatce” czy w „Mirze domowym” omawiane były przepisy dotyczące fotografowania na terenach prywatnych. Kilka dni temu prasa przyniosła informacje o tym,  że ochrona zabrania robić zdjęcia w przejściu podziemnym w Krakowie.

Ochroniarz tłumaczył, że jest to teren prywatny i zdjęć  nie można robić. Z przywołanego tekstu dowiadujemy się, że przejście podziemne jest własnością Gminy Kraków, czyli z pewnością nie jest to  własność prywatna. Wraca więc kwestia możliwości robienia zdjęć w przestrzeni publicznej. Sądzę, że należy odróżnić sytuację, w której fotograf wpada do budynku urzędu gminy X i robi zdjęcia, od takiej sytuacji, gdy spacerując przez miasto robi zdjęcia. Osobiście uważam, że w przejściu podziemnym będącym własnością gminy, właściciel (czytaj gmina) nie może po prostu ustanowić zakazu fotografowania. Brak do tego jakichkolwiek podstaw prawnych. Nie sądzę, żeby podstawą taką mogły być przepisy dotyczące prawa własności. Jest bowiem różnica pomiędzy własnością prywatną, a własnością gminy czy Skarbu Państwa. Przyjmując pogląd przeciwny należałoby uznać, że gmina może zakazać również robienia zdjęć na ulicach, placach, czy w parkach publicznych. Na szczęście nie może! 🙂 Tłumaczenie prezesa spółki ochroniarskiej w czasach Google Maps, miniaturowych aparatów fotograficznych, czy też kamer uważam za takie sobie.

Nasi pracownicy zwracają uwagę na wszystkie zachowania, które mogą wydawać się niebezpieczne, nawet na wypadek ataku terrorystycznego. Monitorują więc, czy nie ma porzuconych pakunków, czy ktoś nie zachowuje się agresywnie. Podobnie z filmowaniem czy fotografowaniem. Ze względów bezpieczeństwa pracownicy są szkoleni, że w razie podejrzeń mogą zadać pytanie, po co ktoś rejestruje dane miejsce.

Z tego wnioskuję, że facet chodzący po Krakowie z aparatem fotograficznym (i to niekoniecznie z dużą lustrzanką, wielką lufą i statywem) może stanowić zagrożenie dla miasta, a zapewne wzbudza podejrzenia pracowników pewnej firmy ochroniarskiej. Pamiętajmy, że pracownik firmy ochroniarskiej to za dużo nie może w świetle prawa.  O tym też już było na blogu. Jeżeli ktoś nie czytał lub nie pamięta, to niech zajrzy koniecznie do „Zdjęcia bananów, czyli co może ochrona”.

Idąc robić zdjęcia warto znać swoje prawa, jak również ewentualne uprawnienia tych, którzy wszędzie widzą „zakaz fotografowania”.  Dobry efekt zazwyczaj daje zapytanie interweniującego ochroniarza o podstawę prawną zakazu. I nie dajmy się zbyć stwierdzeniem, że szef kazał interweniować, jak ktoś będzie robił zdjęcia. Miłego fotografowania! Także w Krakowie. 😉