F. publikuje prawo w pigułce

Czas leniuchowania powoli mija i pora wracać do pracy, jak również na blog. Dzisiaj będzie krótko i po raz kolejny niestety (a może „stety”) o wizerunku. Wydawałoby się, że o kwestiach związanych z publikacją wizerunku wiedzą już wszyscy lub prawie wszyscy. Wracam  sobie ja z wakacji, w skrzynce czeka jeden z miesięczników fotograficznych (niestety nie DFV – pozdrawiam w tym miejscu naczelnego i donoszę, że konkurenci już w sprzedaży). W tymże sierpniowym numerze magazynu na „F” już na okładce znajduje się zachęta do przeczytania tekstu „Prawo autorskie a fotografia”. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że oczywiście wszystko inne zostało odłożone na bok i  przeczytałem tenże artykuł. Artykuł jest próbą zawarcia tego wszystkiego, czego do dzisiaj chyba nie udało mi się przez rok napisać na blogu, w tekście na… dwie strony. Chciałbym  zwrócić uwagę jedynie na kwestie opisane w części „Fotografia a prawo do wizerunku”, w którym są zawarte dwie tezy, które mogą robić czytelnikowi wodę z mózgu. Uwaga, będę cytował (zgodnie z art. 29 ust. 1 Ustawy). 🙂

Teza nr 1
Wymagane jest zezwolenie osoby, której wizerunek został utrwalony, przy czym zgoda powinna być w formie pisemnej i wyraźnie wskazywać, do jakich celów fotografia został zrobiona oraz gdzie miałaby się ukazać”.

W zasadzie wszystko to prawda. Jest jednak kilka „ale”. Zgoda nie musi być wcale w formie pisemnej. Pisałem o tym kilka razy na blogu, m.in. w „Model release”. Oczywiście zgoda w formie pisemnej jest najlepsza i stawia fotografa w komfortowej sytuacji, bo będzie miał łatwość w wykazaniu w przypadku sporu, że model wyraził zgodę na publikację. Jednak musu nie ma, aby zgoda była w formie pisemnej. Nie ma również żadnego obligu wskazywać, gdzie będzie wizerunek publikowany. Przy takim założeniu już przed sesją fotograf musiałby wiedzieć, gdzie opublikuje zdjęcia lub komu je sprzeda, a przecież nie zawsze tak jest. Wprawdzie w 1998 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie (I ACa 1044/97) uznał, że „Zgoda na rozpowszechnienie wizerunku musi być niewątpliwa, zatem osoba jej udzielająca musi mieć pełną świadomość nie tylko formy przedstawienia jej wizerunku, ale także miejsca i czasu publikacji, zestawienia z innymi wizerunkami i towarzyszącego jej komentarza”, jednakże wyrok ten zapadł na podstawie stanu faktycznego, gdzie modelka wyraziła zgodę na konkretne publikacje. Dwa lata później tenże Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał jednak, że „W procesie o ochronę dóbr osobistych, pozwany ma obowiązek wykazać, że jego działanie nie było bezprawne. Bezprawność działania, zgodnie z art. 81 ust. 1 Prawa autorskiego, wyłącza zgoda uprawnionego. Istnienia zgody uprawnionego ani jej zakresu nie domniemywa się. Pozwany ma obowiązek wykazać, że uzyskał zgodę uprawnionego na rozpowszechnianie jego wizerunku w oznaczonych warunkach”. Warto również przypomnieć orzeczenie wrocławskiego Sądu Apelacyjnego (I ACa 1492/06), który uznał, że „W przypadku udzielenia przez uprawnionego zezwolenia na wykorzystanie wizerunku w sposób abstrakcyjny, bez wyraźnego wyznaczenia granic czasowych czy ograniczeń do oznaczonych okoliczności (ograniczonych tekstem artykułów prasowych, czy też pism tematycznych) uprawniony nie może skutecznie twierdzić, że jego intencją było jedynie publikacja zdjęć w pismach, których tematyka odnosi się do teatru, telewizji czy kina.

Teza nr 2
Podobnie nieobligatoryjny charakter zgody ustawodawca przewidział w stosunku osób powszechnie znanych, o ile fotograf uwiecznił je w związku z pełnieniem przez nie funkcji publicznych (na przykład politycznych, społecznych, zawodowych), a także wobec osób, które na zdjęciu stanowią jedynie niewyeksponowany fragment całości (na przykład zdjęcie tłumu podczas koncertu). Warto jednak mieć na uwadze, że nie można skorzystać z tego ustawowego „zwolnienia” od obowiązku uzyskania zgody osoby fotografowanej, jeżeli ta wyraźnie zaznaczyła, iż nie życzy sobie upublicznienia zdjęcia.[podkreślenie moje]

Pamiętacie wpis „Perypetie Stefana, czyli kogo nie można fotografować”?. Wygląda na to, że pan poseł konsultował się z autorem inkryminowanego tekstu. 😉 Nie wiem, na jakiej podstawie autor tekstu uznał, że sprzeciw czy to polityka, czy aktora wyłącza możliwość skorzystania z ustawowej zgody na publikację wizerunku, w sytuacji gdy zdjęcie przedstawia go podczas i w związku z pełnioną funkcją.

PS. Mimo wszystko nadal będę czytał “F”, bo to doprawdy bardzo dobry magazyn fotograficzny 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *