A jak alfabet

Każdy prędzej czy później zaczyna tworzyć własny alfabet. Przyszedł więc również już czas na F-LExa. Ze swojej strony zapraszam czytelników do tego, aby byli swojego rodzaju współtwórcami „Alfabetu F-LEXa” i proponowali własne hasła, które powinny się w nim znaleźć. Dzisiaj zaczynamy bardzo sztampowo, bo od litery A. Taki początek nie oznacza jednak, że każdy następny wpis będzie dotyczył kolejnej litery alfabetu.

A jak AUTOR

Ustawa nie posługuje się pojęciem autor. Mając na uwadze to, że przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia ustawa posługuje się pojęciem Twórca. O tym kto jest twórcą też oczywiście znajdziecie notkę na blogu. Zajrzyjcie do wpisu „Twórca”.

W mowie powszechnej używa się pojęcia autor, które jest tożsame z pojęciem twórcy w rozumieniu Ustawy. Mamy więc pierwsze równanie matematyczne.

TWÓRCA = AUTOR

Z autorem/twórcą nierozerwalnie związane są autorskie prawa osobiste.

A jak AUTORSKIE PRAWA OSOBISTE

Zgodnie z art. 16. Ustawy autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i niepodlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, a w szczególności prawo do:
1) autorstwa utworu;
2) oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo;
3) nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania;
4) decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności;
5) nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.
Warto pamiętać, że autorskie prawa osobiste są tak ściśle związane z osobą twórcy, że nie można się ich ani zrzec, ani zbyć. Zagadnienie to gościło kilkakrotnie na blogu, m.in. w „© dar_wro”. Naruszając autorskie prawa osobiste narażamy się zarówno na odpowiedzialność cywilną (art. 78 Ustawy), jak i odpowiedzialność karną (art. 115 Ustawy). Z autorskimi prawami osobistymi ściśle związane jest hasło „PLAGIAT”.

A jak ARCHITEKTURA

Przedmiotem prawa autorskiego są m.in. utwory architektoniczne, architektoniczno-urbanistyczne i urbanistyczne. Fotografowanie architektury wiąże się nie tylko z kwestią rozpowszechniania utworów architektonicznych (vide art. 33 pkt 1 Ustawy), ale także możliwością robienia zdjęć m.in. w sklepach czy galeriach handlowych. To także problem ewentualnego naruszenia MIRU DOMOWEGO.

C.D.N.

Tydzień temu we Wrocławiu

Dwa tygodnie temu informowałem o warsztatach z architektury we Wrocławiu organizowanych przez zaprzyjaźnionych blogerów ze „Szturchańca fotograficznego”. Warsztaty odbyły się w zeszły weekend. Wprawdzie pogoda nie dopisała, ale dzięki zaplanowanym wnętrzarskim tematom chłód i wiatr nie doskwierał uczestnikom zanadto. No może niektórych szybko wywiało z Wieży Matematycznej. Kombatanckie wspomnienia o wyprawie fotograficznej miały miejsca wieczorami dzięki czemu w dzień można było troszkę popracować w terenie.

W sobotę plener zaplanowany mieliśmy w dwóch wnętrzach. Najpierw odwiedziliśmy Kościół Ewangelicko-Augsburski Opatrzności Bożej we Wrocławiu, gdzie można było się zmierzyć nie tylko z surową i jakże ciekawą architekturą, ale również z rozpiętością tonalną własnej matrycy.

Po przerwie kawowej całe towarzystwo udało się do Auli Leopoldina na Uniwersytecie Wrocławskim, a następnie wspięło na Wieżę Matematyczną.

Niestety pogoda na zewnątrz była paskudna, brakowało ciekawego światła, co  spowodowało, że widok dachów nie mógł zapierać dechu w piersiach.  

W niedziele był tylko jeden architektoniczny punkt programu, Synagoga pod Białym Bocianem. Koniecznie trzeba zobaczyć, no i oczywiście warto sfotografować. W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować przewodniczącemu Gminy Wyznaniowej Żydowskiej we Wrocławiu za umożliwienie nam fotografowania w synagodze bez ograniczeń.boc2

Dzisiejszy wpis jest tylko o fotografii, bo od prawa także trzeba czasem odpocząć.

Architektura we Wrocławiu

Zaprzyjaźniony bloger, jednocześnie redaktor i filar Digital Foto Video, organizuje kolejne warsztaty fotograficzne. Tym razem odbędą się one we Wrocławiu i związane będą z fotografowaniem architektury.  Organizator w informacji przebąkuje coś także o wspominkach z fotowyprawy do Etiopii, ale te kombatanckie spotkania będą miały miejsce, kiedy już światła zabraknie. 😉

Fotografowanie architektury wydaje się być proste, ale czy na pewno? Pod okiem redaktorów z DFV będzie można fotografować w miejscach, do których normalnie dostęp jest utrudniony, a co dopiero ze statywem.  Z posiadanych informacji wynika, że będzie można wyżyć się artystycznie między innymi w Synagodze pod Białym Bocianem oraz w Auli Leopoldyńskiej.  Wyśmienite miejsca na warsztaty architektoniczne. Zapewne nie będzie łatwo, ale za to wybornie.

To jest wpis czysto niekomercyjny, ale o komercyjnym, zabarwieniu 😉

Więcej informacji o warsztatach znajdziecie na „Szturchańcu”.

“Wizerunek nieruchomości”

Ostatnio o Stadionie Narodowym było sporo informacji w kontekście otwierania i zamykania dachu. Przez przypadek poszukując tematów na blog natrafiłem na stronę internetową pewnego doradcy prawnego, który w Internecie udziela porad prawnych.Pytanie dotyczyło wizerunku Stadionu Narodowego.

Konkluzja doradcy jest następująca:
W mojej ocenie nie jest dopuszczalne posługiwanie się wizerunkiem Stadionu Narodowego bez zgody osób posiadających prawo do wydania stosownej licencji.”

Po pierwsze. Chciałbym wyraźnie wszystkim przypomnieć, że pojęcie wizerunku odnosi się wyłącznie do osób. Wizerunek nie dotyczy ani psa, ani samochodu, ani willi, a jedynie osoby fizycznej.

Art. 81. 1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

Po drugie. Czy wolno korzystać czy też nie z „wizerunku” (pozostańmy w konwencji doradcy), to zależy od tego, czy mamy do czynienia z wizualizacją zewnętrzną, czy wewnętrzną  stadionu. W przypadku wizualizacji zewnętrznej mamy bowiem zgodę ustawową wynikającą z art. 33 pkt. 1 Ustawy.

Art. 33 pkt 1 Wolno rozpowszechniać utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku.

Tym samym konkluzja doradcy„Korzystając z wizerunku nieruchomości, należy wobec tego pamiętać o respektowaniu praw autorskich twórców, których utwory są w ramach tego wizerunku utrwalane, w szczególności jeśli nie wygasły jeszcze majątkowe prawa autorskie do tych utworów (art. 36 Prawa autorskiego), co dotyczy przede wszystkim obiektów wzniesionych w stosunkowo nieodległej przeszłości, ale również obiektów starszych, jeśli twórca zmarł nie wcześniej niż 70 lat przed datą danego wykorzystania.” –  jest BŁĘDNA i nie znajduje odzwierciedlenia w Ustawie.

Mogę zgodzić się z powyższym twierdzeniem jedynie w sytuacji, gdy rozpowszechniane byłyby zdjęcia lub wizualizacja wnętrza stadionu/budynku. Na ten temat znajdziecie szersze wyjaśnienia w „Klatce”. „Autor tysięcy opinii prawnych” (cytat ze strony) nie zauważa jednak takich  niuansów 😉 .

 PS.1 Co sądzę o doradcach? Odpowiedź znajdziesz w powyższym tekście (Wyszło ze mnie całe zło, jakie się zalęgło w korporacji  🙂  ).

PS.2.  Ciekawe coniektórzy politycy mówiliby o dachu, gdyby został zrealizowany pewien pomysł?

Fotoestetyka

Nie każda fotografia zamieszczona w prasie lub na portalach utrzymywanych przez wydawców prasy ma charakter fotografii reporterskiej. Wydawcy prasy widząc coraz to większe zagrożenie dla ich papierowego produktu wspierają go portalami internetowymi. Wiadomo, że portal rządzi się trochę innymi zasadami i prawami (nie mylić z prawem), niż papierowy produkt. Sam kontent z gazety już nie wystarcza. Taki portal trzeba czymś „zapełnić”. Powinno być dużo, a przy okazji najlepiej za bezcen lub za darmo (O pozyskiwaniu darmowego kontentu już było na F-LEX). Łatwym sposobem na materiał portalowy jest zamieszczenie „fotorelacji” z jakiegoś wydarzenia lub pokazanie czegoś, co ma zainteresować czytelnika. Pomysł dobry, a nawet bardzo dobry. Sam często oglądam te fotorelacje na różnych portalach. Pomysł jest OK, ale z realizacją bywa czasem gorzej.
Jeżeli pokazuje się reportaż z remontu Rynku we Wrocławiu, to zdjęcia rzeczywiście mają charakter reporterski i trudno od nich wymagać, żeby było super światło, nienaganna kompozycja itp. No bo przecież żwir przyjechał, kiedy przyjechał, a z niespodziewaną gospodarską wizytą pan prezydent wpadł wtedy, kiedy miał lukę w kalendarzu, a nie kiedy było najlepsze światło dla fotografa. Jeżeli jednak widzę tytuł „Wyremontowany Dworzec Główny piękny także po zmroku” i bohaterem zdjęć jest budynek wrocławskiego dworca, to chciałbym zobaczyć go w całej krasie, na wymuskanych, dopieszczonych fotkach. Tu już nie ma reporterki, pośpiechu, przepychania się z innymi fotografami lub walki z czasem, aby złapać ulotną chwilę. Otwieram i co widzę? Walące się budynki (czyli typowa rzecz dla obiektywu zadartego do góry), przepalona niemiłosiernie iluminacja walącego się budynku, jak również sporo zdjęć, na których nie wiadomo, co jest. Ludzie to oglądają, lecą ze swoimi aparatami, robią zdjęcia, a potem publikują na różnych fotograficznych portalach i oczekują „obiektywnej” oceny, czyli ochów i achów. W sumie nie można się dziwić. Widzą tego typu zdjęcia na portalach u największych wydawców, a to znaczy, że tak się robi zdjęcia. To musi być dobre zdjęcie, bo przecież w innym wypadku tacy poważni wydawcy nie publikowaliby czegoś, co jest kiepskie.

Jakoś mi się nie chce wierzyć, że fotoedytorzy i redaktorzy nie zauważają „jakości” tego, co publikują. Bardziej uwierzę w to, że nie mają świadomości jaką robią „krzywdę” wielu swoim czytelnikom. Przecież nie każdy wie, że tego, co jest dobre, należy szukać w Foto”, „Foto Kurierze” czy DFV, których łączny miesięczny nakład zapewne jest mniejszy niż dzienny nakład niejednej gazety, która na swoich portalach pokazuje „zdjęcia zrobione inaczej”.

PS. Zapewne osoby, które czytają ten tekst, wiedzą doskonale, jak zrobić zdjęcie nocą. Jednak na wszelki wypadek (a nuż trafią tu także inni) polecam Tony’ego Worobca i jego „Fotografię nocną i przy słabym świetle”.