Wizerunek AA

Wizerunek człowieka należy do dóbr osobistych chronionych zarówno przez przepisy art. 23 i 24 kodeksu cywilnego, jak również przez art. 81 Ustawy.  Zgodnie z art. 81 § 2 pkt 2 Ustawy nie wymaga zezwolenia na rozpowszechnianie wizerunku osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, czy publiczna impreza. Zgodnie z przyjętym orzecznictwem wyliczenia te (zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza) mają  jedynie charakter przykładowy. Sąd Apelacyjny w Warszawie w sprawie pod sygnaturą I Aca 509/04 uznał, że „Wyliczenie sytuacji, o której mowa w art. 81 § 2 pkt 2 u.p.a. i p.p., ma charakter niewyczerpujący, co wynika ze sformułowania “całości takiej jak”, a więc dopuszczalna w takiej sytuacji jest wykładania rozszerzająca na inne, niewymienione, okoliczności.”

W celu stwierdzenia czy ma zastosowanie ustawowa licencja,  przewidziana w  art. 81 ust. 2 pkt 2 Ustawy, rozstrzygające znaczenie ma ustalenie relacji między wizerunkiem osoby domagającej się ochrony a pozostałymi elementami jego treści. Jeżeli okaże się, że wizerunek osoby stanowi jedynie element akcydentalny lub akcesoryjny prezentowanej całości (w razie usunięcia wizerunku nie zmieniłby się jej przedmiot i charakter), to nie jest wymagana zgoda na publikację wizerunku.

Wizerunek osoby stanowi wyłącznie element akcydentalny lub akcesoryjny zdjęcia wtedy, gdy w razie jego usunięcia nie zmieniłby się przedmiot i charakter zdjęcia. Rozpowszechnianie zdjęcia z utrwalonym wizerunkiem  osoby stanowiącej element akcydentalny lub akcesoryjny nie wymaga zezwolenia tej osoby.  Publikujący taką fotografię nie musi obawiać się przegrania procesu o ochronę dóbr osobistych w związku z taką publikacją wizerunku.

PS1. Trudne słowa 🙂
akcesoryjny – drugorzędny, dodatkowy
akcydentalny – przypadkowy, przygodny

PS2. Wpis został okraszony 4 zdjęciami z Włoch, gdzie dwa z nich ilustrują życie ulicy we Florencji (zapewne obroniły by się przed zarzutem naruszenia wizerunku) oraz dwa z leniwych uliczek Montepulciano i Pienzy ( w żadnym przypadku nie da się wykazać, że osoby znajdujące się fotografiach stanowią jedynie dodatek do zdjęcia).

Demonstrant

Osoba decydująca się na udział w publicznym zgromadzeniu nie tyle wyraża w sposób dorozumiany zgodę na upublicznienie jej wizerunku jako szczegółu całości, ale godzi się na to, że wizerunek taki może zostać rozpowszechniony w ramach publikacji całości bez jej zgody, dorozumianej czy nie – to nie ma w tym przypadku znaczenia, ponieważ zgoda taka nie jest wymagana na podstawie regulacji ustawowej.”

Zgodnie z art. 81 ust. 2 pkt 1 Ustawy upublicznienie wizerunku nie wymaga zgody, (i) jeżeli dotyczy osoby powszechnie znanej, (ii) zaś wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych.

Warunkiem koniecznym publikacji wizerunku na podstawie powyższego przepisu jest spełnienie łącznie obu powyższych przesłanek. Nie jest więc wystarczające, aby publikowany wizerunek dotyczył osoby powszechnie znanej. Nie korzystamy z dobrodziejstwa zezwolenia zawartego w 81 ust. 2 pkt 1 Ustawy, gdy publikujemy zdjęcie wykonane osobie powszechnie znanej podczas wydarzenia, które miało charakter publiczny, ale pozostawało bez związku z działalnością tejże osoby.

Przypomnę, że przez osobę powszechnie znaną uznaje się  osobę, która wprost lub w sposób dorozumiany godzi się na podawanie do publicznej wiadomości wiedzy o swoim życiu. Tym samym do kategorii tej zalicza się nie tylko aktorów, piosenkarzy czy polityków, ale również osoby prowadzące inną działalność, na przykład gospodarczą lub społeczną.

A co w przypadku, gdy osoba publiczna będzie brała udział w demonstracji, która nie jest związana z jej publiczną działalnością? Robiąc zdjęcia przeróżnym demonstrantom (obecnie mamy ich do koloru, do wyboru, co kto lubi) musimy pamiętać, że sam fakt publicznego wystąpienia osoby nie jest równoznaczny z dorozumianą jej zgodą na publikację wizerunku. Sąd Apelacyjny w Łodzi (sygn. akt I ACa 429/14) podkreślił, że „odmienne zapatrywanie prowadziłoby do zgoła kuriozalnego wniosku, że każdy obywatel wypowiadający się czy to w sprawach polityki, czy w sprawach społecznych staje się politykiem lub działaczem społecznym, a więc osobą publiczną, do której należy stosować odmienne standardy w zakresie ochrony dóbr osobistych w ogólności, zaś wizerunku w szczególności.

Osoba biorąca udział w publicznym zgromadzeniu musi się jednak liczyć z tym, że jej wizerunek może zostać przez nas rozpowszechniony w ramach publikacji całości zgodnie z art. 81 ust. 2 pkt 2 Ustawy.

Art. 81 ust. 2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Wolność panoramy

Update: 23.06.2015

W polskim Internecie pojawiła się informacja o próbie ograniczenia prawa do fotografowania i komercyjnego korzystania ze zdjęć publicznych budowli. Taką informacje znajdziecie m.in. na Fotopolis w tekście „Wolność panoramy pod znakiem zapytania”, jak i na zagranicznych portalach. A wszyscy cytują za Wikipedią. Wystarczy zajrzeć do Wiki o TUTAJ.

Zacznijmy od tego, czym jest wolność panoramy? Wolność panoramy, to regulacja pozwalająca publikować zdjęcia dzieł sztuki oraz wszelkich obiektów architektonicznych, których właściciele wystawili je na stałe na widok publiczny, bez konieczności zgody właścicieli tych dzieł. Obecnie obowiązująca Dyrektywa 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym (Dz.U. UE L z dnia 22 czerwca 2001 r.) w art. 5 ust. 3 pkt h dopuszcza, aby poszczególne państwa członkowskie mogły wprowadzić wyjątek w odniesieniu do praw autorskich należnych autorom w zakresie:

„korzystania z utworów takich jak utwory architektoniczne lub rzeźby, wykonanych w celu umieszczenia ich na stałe w miejscach publicznych”.

W naszej Ustawie przepisy potwierdzające „wolności panoramy” znajdziecie w art. 33 pkt 1 Ustawy.

 „Art. 33 pkt 1 Wolno rozpowszechniać utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku.”

 

Kto nie pamięta kwestii związanych z fotografowaniem architektury niech zajrzy np. do tekstu „Wolność fotografowania”. Wróćmy jednak do planów Unii Europejskiej. Na stronie Parlamentu Europejskiego pojawiła się informacja dotycząca prac Komisji Prawnej, która głosowała nad raportem o prawie autorskim. Raport przygotowała niemiecka posłanka Julia Reda. Raport został przyjęty 23 głosami za przy 2 sprzeciwiających się. Jednym z poruszanych w nim tematów jest właśnie kwestia „wolności panoramy”. Z informacji prasowej, która została przedstawiona po spotkaniu wynika, że prawo do robienia zdjęć publicznych budynków i ich komercyjne wykorzystanie powinno wymagać zezwolenia uprawnionego. Przegłosowany ostatnio przez Komisję Prawną projekt raportu ma być przedstawiony i głosowany na posiedzeniu plenarnym Parlamentu UE, prawdopodobnie już 9 lipca br. Nie jest prawdą, jak pisze Fotopolis, że w tym dniu będzie głosowana zmiana dyrektywy. Uchwała Komisji Prawnej przyjmująca raport miała bowiem charakter „non-legislative resolution”. Parlament UE będzie na razie debatował tylko nad raportem Julii Redy. Jeżeli raport uzyska aprobatę, to do końca 2015 r. Komisja Europejska przedstawi projekt zmian w dyrektywie. Przed nami jeszcze więc długa i daleka droga do zmiany, ale jak widać propozycje idą w złym dla fotografów kierunku.

Co się stanie, jeżeli pomysł przejdzie i zostanie uchwalona zmiana dyrektywy? Nie znając projektu zmian można tylko spekulować. Należy jednak założyć, że każde państwo UE, które obecnie zezwala na wykorzystywanie zdjęć architektury na podstawie licencji ustawowej (w tym Polska), w ramach implementacji dyrektywy do przepisów krajowych, będzie zmuszone usunąć taką zgodę. W przypadku naszej Ustawy trzeba będzie skreślić postanowienia art. 33 pkt 1.

Skutek będzie taki, że można będzie robić zdjęcia dla celów prywatnych, może nawet publikować, ale za żadne skarby nie można ich „wrzucić do sprzedaży”.

PS. Przeczytane w projekcie raportu:

“A relevant example of this need for adaptation is the question of how or whether to protect works of architecture in public places. In the past, legislation aimed to guard against inappropriate commercial exploitation of architecture through mass-produced post-cards, which did not target the average holidaymaker who would have taken photos that would most likely have been shared only privately once printed. Today however, any holidaymaker may create a digital image, upload it to a social media site, and perhaps unknowingly make it available to the entire global online community. Given the millions of Europeans who are already engaging in such activities, it becomes clear that copyright law can only be practical and fair if the depiction of public buildings and sculptures is exempt from copyright protection, so as not to put an unreasonable burden on everyday online activities. The extremely diverging implementation of the “freedom of panorama” exception outlined in the InfoSoc Directive in different Member States shows that there needs to be a pan-European, broadly defined users’ right to display and communicate works that are located permanently in public places.”

Wszystko byłoby piękne,  gdyby nie poprawka nr 421 do sprawozdania (rezolucji) zaproponowana przez Jean-Marie Cavada, która tekst:

“wzywa unijnego ustawodawcę do zadbania o to, by możliwe było wykorzystanie zdjęć, nagrań wideo i innych prac fotograficznych umieszczonych na stałe w miejscach publicznych”

zmienia na:

“uważa, że wykorzystanie handlowe nagrań wideo i innych prac fotograficznych umieszczonych na stałe w miejscach publicznych z przestrzeni fizycznej powinno zawsze stanowić przedmiot uprzedniej zgody autorów lub pełnomocników”

Alfabet F-LEXa. Po prostu E

E jak ETYKA

Temat, który bardzo mocno związany jest m.in. z fotografią prasową. Temat, który miał już dawno zagościć na F-LEXa. Temat na tyle poważny, że na razie został odłożony do momentu, gdy będę miał więcej czasu na przelanie swoich przemyśleń na wpis na blogu.

E jak ESTETYKA

To temat, który pozostawiam w gestii zaprzyjaźnionego Szturchańca fotograficznego.

E jak ESTRADOWE WYSTĘPY

Jako fotografowi-prawnikowi estradowe występy kojarzą mi się z tematem wizerunku, a dokładniej z zagadnieniem ustawowej licencji na publikację wizerunku. Oczywiście chodzi mi o znany Wam przepis art. 81 ust. 2 pkt 1 Ustawy. Zagadnienie to dosyć dokładnie omówione zostało w notce „Wizerunek aktora”.

 „Art. 81. 2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych”

 Linia orzecznicza w tym zakresie jest dosyć jednolita. Określona grupa osób może być z góry zaliczona do grona osób powszechnie znanych w rozumieniu przepisów prawa autorskiego bądź ze względu na pełniony urząd, bądź wykonywany zawód (sportowcy, aktorzy, dziennikarze), szczególnie jeśli osoba go wykonująca zdobędzie popularność. W szczególnych przypadkach w orbicie społecznych zainteresowań może znaleźć się tzn. zwykły człowiek, jeśli będzie sprawcą określonego zdarzenia a jego działania zostaną odpowiednio nagłośnione np. urządzi happening (z uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, sygn. akt I ACa 620/10).

Jeżeli jednak na estradzie występuje grupa osób, niekoniecznie aktorów, sportowców, czy celebrytów, to czy wtedy nie będzie można publikować takich zdjęć? Nie ma jednej dobrej, generalnej odpowiedzi, która dotyczyć będzie wszystkich sytuacji. W przypadku portretów, zbliżeń itp. będzie to możliwe tylko, gdy mamy zgodę na publikację wizerunku lub zajdą przesłanki określone w art. 81 ust. 2 pkt 1 Ustawy. A co ze zdjęciem większej grupy, np. pokazującym szerszy plan? Może okazać się, że bez względu na to, czy na zdjęciu są aktorzy, sportowcy, czy też grupa dzieciaków z pobliskiej podstawówki, możliwa będzie publikacja w oparciu o drugą licencję ustawową określoną w art. 81 ust. 2 pkt 2 Ustawy. Zagadnienie to poruszane było m.in. w tekście „Grupówka”.

 „Art. 81. 2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.”

Sąd Apelacyjny w Łodzi w uzasadnieniu wyroku zapadłego w sprawie pod sygn. akt I ACa 429/14 podkreślił, że osoba decydująca się na udział w publicznym zgromadzeniu nie tyle wyraża w sposób dorozumiany zgodę na upublicznienie jej wizerunku jako szczegółu całości, ale godzi się na to, że wizerunek taki może zostać rozpowszechniony w ramach publikacji całości bez jej zgody, dorozumianej czy nie – to nie ma w tym przypadku znaczenia, ponieważ zgoda taka nie jest wymagana na podstawie regulacji ustawowej.

Mundial, religia i prawa autorskie

Przyczynkiem do wpisu jest wizerunek Chrystus z Rio w koszulce piłkarskiej reprezentacji Włoch. Brazylijski episkopat będzie się domagał odszkodowania za nielegalne wykorzystanie wizerunku Chrystusa Odkupiciela.

My mamy własny pomnik Chrystusa Króla w Świebodzinie, więc możemy pospekulować, co by było, gdyby taka sytuacja dotyczyła polskiego pomnika.  Na marginesie można złośliwie stwierdzić, że mając na uwadze kondycję naszej piłki nożnej powinien on raczej mieć plakat z napisem „Nic się nie stało!”, niż koszulkę reprezentacji. Dla potrzeb rozważań o prawie autorskim niech założy jednak koszulkę reprezentacji. Pomnik w Świebodzinie jest utworem w rozumieniu Ustawy, czy można zatem byłoby go „bezkarnie ubrać do reklamówki” w trakcie post produkcji na stole montażowym lub w Photoshopie?

Swego czasu dużo było na blogu na temat ustawowych licencji pozwalających na wykorzystanie cudzych utworów i tam właśnie trzeba byłoby szukać odpowiedzi na powyższe pytanie. Oszczędzę Wam jednak konieczności nerwowego szukania. Cała tajemnica zawarta jest w art. 33 pkt 1 Ustawy.

 „Wolno rozpowszechniać utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku.”

Przyjmuje się, że rozpowszechnianie, o którym mowa w art. 33 ust. 1 może być zarówno komercyjne, jak i niekomercyjne. Ustawa nie dopuszcza jedynie, aby utwór wystawiony publicznie odtwarzany był dla tego samego użytku. Nie jest więc dopuszczalne, na podstawie tego przepisu, postawienie identycznego pomnika w Warszawie, Krakowie, czy gdziekolwiek na świecie. Natomiast w świetle polskiego prawa możliwe jest użycie jego zdjęcia do reklamy. Ale uwaga! Pomimo tego, że prawo autorskie mamy po swojej stronie, to nie można wykluczyć iż znajdzie się jakiś niezadowolony, który uzna, że Chrystus Król ze Świebodzina w koszulce polskiego reprezentanta obraża jego uczucia religijne (art. 196 kodeksu karnego).

Grupówka

FlorencjaNic z tego! Ani blog, ani jego autor nie umarli. 🙂 Różne obowiązki spowodowały, że pojawił się pewien zastój na blogu. Poza tym nie działo się ostatnio nic aż tak ciekawego w sferze prawa autorskiego (no może poza dyskusją o kadrowaniu zdjęć Prezydenta RP), co by wymagało natychmiastowego komentarza.  Dzisiaj właśnie trafił mi w ręce jeszcze gorący wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu (I ACa 1452/13), który rozstrzyga kolejną kwestię związaną z ochroną wizerunku i prawem z korzystania z dobrodziejstwa licencji ustawowej określonej w art. 81 ust. 2 Ustawy. Tym razem sprawa dotyczyła umieszczenia zdjęcia grupowego (dokładniej zdjęcia klasowego) na pewnym portalu internetowym. Powód domagał się ochrony podnosząc, że zostało naruszone jego prawo do wizerunku, poprzez fakt publikacji bez jego zgody zdjęcia klasowego, na którym jest również on. Sąd rozpoznając sprawę skonstatował, że o ile co do zasady rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej, to wyjątek stanowi rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej oraz wizerunku osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza. Co oczywiście wynika z treści przepisu zawartego w art. 81 ust. 2. pkt 2 Ustawy.

Art.81.2.2.b Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Dalej uznał, że pojęcie „zgromadzenie” użyte w powyższym przepisie dotyczy każdej zbiorowości, niezależnie czy jest ona przypadkowa, czy zorganizowana. Jeśli więc wykonanie zdjęcia czy nagrania nie było ukierunkowane indywidualnie na określoną osobę, przeciwnie osoba ta jest przedstawiona w sposób równoważny przedstawieniu innych osób, to rozpowszechnianie takiego wizerunku nie wymaga zgody. Sądy obu instancji uznały, że osoba widniejąca na zdjęciu przedstawiającym grupę osób, uczęszczających do tej samej klasy stanowi jedynie element całości, co powoduje, że nie ma konieczności uzyskania jej zezwolenia. Podkreślono jednocześnie, że „Termin „zgromadzenie” jest nieostry, dopuszczalne jest objęcie nim każdej, większej, publicznej grupy ludzi. W literaturze wskazuje się, że zgromadzeniem jest publiczna grupa ludzi, niezwiązanych ze sobą więzami rodzinnymi lub osobistymi. Wielkość tej grupy nie ma znaczenia. Dla możliwości zastosowania licencji ustawowej z art. 81 ust. 2 pkt 2 rozstrzygające znaczenie ma ustalenie w strukturze przedstawienia relacji między wizerunkiem osoby domagającej się ochrony a pozostałymi elementami jego treści. Co za tym idzie rozpowszechnianie wizerunku nie wymaga zezwolenia, jeśli stanowi on jedynie element akcydentalny lub akcesoryjny przedstawionej całości, tzn. w razie usunięcia wizerunku nie zmieniłby się przedmiot i charakter przedstawienia”.

Sąd Apelacyjny podzielił pogląd sądu I instancji, że

„Zdjęcia klasowe utrwalają pewne zgromadzenie, w skład którego wchodzą osoby uczęszczające do tej samej klasy, a przy tym wizerunek każdego z uczniów ma ten charakter, iż stanowi jedynie element akcesoryjny, którego usunięcie nie zmieniło by ani przedmiotu, ani charakteru przedstawienia.

“Wizerunek nieruchomości”

Ostatnio o Stadionie Narodowym było sporo informacji w kontekście otwierania i zamykania dachu. Przez przypadek poszukując tematów na blog natrafiłem na stronę internetową pewnego doradcy prawnego, który w Internecie udziela porad prawnych.Pytanie dotyczyło wizerunku Stadionu Narodowego.

Konkluzja doradcy jest następująca:
W mojej ocenie nie jest dopuszczalne posługiwanie się wizerunkiem Stadionu Narodowego bez zgody osób posiadających prawo do wydania stosownej licencji.”

Po pierwsze. Chciałbym wyraźnie wszystkim przypomnieć, że pojęcie wizerunku odnosi się wyłącznie do osób. Wizerunek nie dotyczy ani psa, ani samochodu, ani willi, a jedynie osoby fizycznej.

Art. 81. 1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

Po drugie. Czy wolno korzystać czy też nie z „wizerunku” (pozostańmy w konwencji doradcy), to zależy od tego, czy mamy do czynienia z wizualizacją zewnętrzną, czy wewnętrzną  stadionu. W przypadku wizualizacji zewnętrznej mamy bowiem zgodę ustawową wynikającą z art. 33 pkt. 1 Ustawy.

Art. 33 pkt 1 Wolno rozpowszechniać utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku.

Tym samym konkluzja doradcy„Korzystając z wizerunku nieruchomości, należy wobec tego pamiętać o respektowaniu praw autorskich twórców, których utwory są w ramach tego wizerunku utrwalane, w szczególności jeśli nie wygasły jeszcze majątkowe prawa autorskie do tych utworów (art. 36 Prawa autorskiego), co dotyczy przede wszystkim obiektów wzniesionych w stosunkowo nieodległej przeszłości, ale również obiektów starszych, jeśli twórca zmarł nie wcześniej niż 70 lat przed datą danego wykorzystania.” –  jest BŁĘDNA i nie znajduje odzwierciedlenia w Ustawie.

Mogę zgodzić się z powyższym twierdzeniem jedynie w sytuacji, gdy rozpowszechniane byłyby zdjęcia lub wizualizacja wnętrza stadionu/budynku. Na ten temat znajdziecie szersze wyjaśnienia w „Klatce”. „Autor tysięcy opinii prawnych” (cytat ze strony) nie zauważa jednak takich  niuansów 😉 .

 PS.1 Co sądzę o doradcach? Odpowiedź znajdziesz w powyższym tekście (Wyszło ze mnie całe zło, jakie się zalęgło w korporacji  🙂  ).

PS.2.  Ciekawe coniektórzy politycy mówiliby o dachu, gdyby został zrealizowany pewien pomysł?

Zadzwońcie po milicję!

Tworzy się Policję jako umundurowaną i uzbrojoną formację służącą społeczeństwu i przeznaczoną do ochrony bezpieczeństwa ludzi oraz do utrzymywania bezpieczeństwa i porządku publicznego. Do podstawowych zadań Policji należą m.in.:
a) ochrona życia i zdrowia ludzi oraz mienia przed bezprawnymi zamachami naruszającymi te dobra;
b) inicjowanie i organizowanie działań mających na celu zapobieganie popełnianiu przestępstw i wykroczeń oraz zjawiskom kryminogennym i współdziałanie w tym zakresie z organami państwowymi, samorządowymi i organizacjami społecznymi;
c) wykrywanie przestępstw i wykroczeń oraz ściganie ich sprawców.
Tyle przepisy ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r.  o Policji.

Gazeta Wyborcza pyta: Policja winna  kradzieży praw autorskich? Zapłacą za koguta? Z tekstu wynika, że Policja prawdopodobnie użyła nie swojego zdjęcia, na swojej stronie internetowej, jako elementu graficznego layoutu.  Z doniesienia prasowego wynika, że w odpowiedzi do autora zdjęcia komendant powołał się m.in. na prawo dozwolonego użytku.  Pan komendant stara się naciągnąć interpretację przepisów, ale tutaj nie uda mu się wykpić celami bezpieczeństwa publicznego. Trudno bowiem uznać, że layout strony internetowej ma jakikolwiek związek z bezpieczeństwem publicznym. Przepis dotyczący dozwolonego użytku, na który powołuje się Policja brzmi następująco:

Art. 33(2). Wolno korzystać z utworów dla celów bezpieczeństwa publicznego lub na potrzeby postępowań administracyjnych, sądowych lub prawodawczych oraz sprawozdań z tych postępowań.

Warte podkreślenia jest to, że przepis ten nie określa kręgu podmiotów, które są uprawnione do korzystania z tego dozwolonego użytku. O możliwości skorzystania z utworu w tym przypadku decyduje cel użycia. Jeżeli jest to jeden z celi wymienionych w art. 33(2) Ustawy, to można skorzystać z licencji ustawowej. Jest jeden wyjątek – programy komputerowe – możliwość taką wyłącza art. 77.

W ustawie o Policji jest też mowa m.in. o zaufaniu do Policji. Ale jak tu mieć zaufanie, gdy zamiast posypać głowę popiołem po  „pożyczeniu” sobie zdjęcie, udają jarząbka ? ;-). W tekście GW jest mowa też o prywatnej firmie, która również użyła “koguta”. Wynika, że grzecznie przeprosiła i zapłaciła.

PS.Zadzwońcie po milicję 😉

 

Ciężki los

Ciężki los… fotografii reporterskiej. Obecne regulacje prawne są już łaskawe dla fotografii reporterskiej. W poprzednim stanie prawnym, za czasów obowiązywania Ustawy z 1952 r., reporterskie zdjęcia fotograficzne nie stanowiły przedmiotu praw  autorskich (art. 5 pkt 3). Ustawodawca nie obejmował ich ochroną prawną. Na szczęście obecna Ustawa z 1994 r.  odeszła od takich postanowień, traktuje fotografię reporterską na takich samych zasadach jak  inne utwory. Ustawodawca zezwala jednak na ich odpłatne wykorzystanie w konkretnych sytuacjach. Artykuł 25. 1. pkt 1 c Ustawy stanowi, że wolno rozpowszechniać w celach informacyjnych w prasie, radiu i telewizji już rozpowszechnione sprawozdania o aktualnych wydarzeniach aktualne wypowiedzi i fotografie reporterskie. Krótki tekst, a  zawiera kilka pułapek, z którymi nie zawsze daje sobie radę zawodowiec, a co dopiero amator. Pułapki te tkwią w pojęciach:
a)      „prasa, radio i telewizja”,
b)      „rozpowszechnione”,
c)       „aktualne”,
d)      „fotografia reporterska”.
Zacznijmy od końca i sięgnijmy po definicję „fotografii reporterskiej”. No i starym zwyczajem okazuje się, że nie istnieje ustawowa, legalna definicja tego pojęcia. W ustawach, kodeksach czy rozporządzeniach możemy szukać do woli. Zastanie nas pierwsza gwiazdka w Wigilię, a nic nie wyszukamy. No tak już jest, jak czegoś szukamy, to zazwyczaj nie ma tego pod ręką.  Jak zwykle z pomocą idzie nam orzecznictwo sądowe. Poznański Sąd Apelacyjny (sygn. akt I Acr 220/92) przyjął, że „fotografia reporterska jest uchwyceniem „na gorąco” obserwowanego zdarzenia, migawką tego co się działo, a nie tłem w którym wcześniej rozwijała się akcja”. Warszawski sąd uznał, że pojęcie fotografii  reporterskiej wiąże się z działalnością prasową (sygn. akt VI Aca 330/05). Nie do końca przemawia do mnie teza sądu warszawskiego. Takie bowiem stanowisko musiałoby skutkować tym, że należałoby uznać, iż amator nie jest władny zrobić zdjęcie reporterskie. A to z pewnością jest w 100% nieprawdziwa teza. Obecne tendencje na rynku wydawców, zwłaszcza internetowych, pokazują że 90% zdjęć reporterskich, to zdjęcia amatorskie zrobione przez amatorów (vide wszystkie informacje typu kontakt24). Do mnie przemawia definicja sądu poznańskiego i taką przyjmuję w swojej praktyce.
Jako miejsce rozpowszechniania fotografii reporterskiej na podstawie licencji z art. 25 ust.1 wskazuje się prasę, radio i telewizję.  No oczywiście radio odpada, bo mamy brak przekazu wizualnego (radio jest wymienione w przepisie, bo art. 25 odnosi się do różnych utworów, a nie tylko do fotografii). A co z internetem? Przyjmuje się w doktrynie, że witryny informacyjne należy traktować jak prasę, a co za tym idzie serwisy informacyjne mogą korzystać z dobrodziejstwa licencji ustawowej.  Przy okazji nie wiem czy pamiętacie, ale był taki dość głośny proces sądowy, w którym został skazany redaktor naczelny dziennika internetowego za to, że nie zarejestrował go w rejestrze dzienników i czasopism.
Zostają nam do rozszyfrowania jeszcze dwa pojęcia „rozpowszechnione” i „aktualne”. Pojęcia te są ze sobą ściśle związane. Kwestia rozpowszechnienia określa nam bowiem moment powstania uprawnienia do skorzystania ze zdjęcia, natomiast pojęcie ”aktualne” niejako zakreśla koniec tego okresu. Z chwilą dezaktualizacji  zdjęcia wygaśnie uprawnienie ustawowe. Wyjątkowo pojęcie „utworu rozpowszechnionego” jest zdefiniowane. Chyba nie sprawiło to dużego kłopotu pracownikom z ul. Wiejskiej w Warszawie 😉 .  Utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie (art. 6 pkt 3 Ustawy). A co z aktualnością? No niestety, nie udało się zdefiniować. Przywołany już dzisiaj Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że „zdjęcie reporterskie, w rozumieniu art. 25 § 1 prawa autorskiego musi dotyczyć aktualnych zdarzeń. Kadr ma je dokumentować, bowiem prawo przedruku dotyczy tylko takich ram czasowych, w jakich zachowuje aktualność z punktu widzenia szybkości obiegu informacji”.

Ważna i dobra informacja: korzystający z licencji ustawowej ma obowiązek nam zapłacić. Poza tym nie wystarczy podać źródła przedruku, ale również istnieje obowiązek wskazania autora zdjęcia.
Streszczenie wpisu 😉
Za Sądem Apelacyjnym w Warszawie (sygn. akt VI Aca 330/05).
Analiza przepisu art. 25 ust. 1 pkt 1 c pozwala na wytyczenie zakresu jego zastosowania do następujących stanów faktycznych, które łącznie spełniają następujące warunki: 
– rozpowszechnianie dzieła ma następować w celach informacyjnych, 
– rozpowszechniać można jedynie już wcześniej rozpowszechnione dzieło. 
– rozpowszechnianym dziełem może być fotografia, ale musi to być fotografia reporterska.
Łączne spełnienie powyżej wskazanych przesłanek daje podstawę do przyjęcia, że działanie takie jest działaniem w granicach dozwolonych przez prawo, w sferze, w której majątkowe prawa autorskie doznają ograniczenia na rzecz interesu społecznego.