Majątkowe prawa autorskie

„Przewidziana w art. 17 Ustawy definicja majątkowego prawa autorskiego określa uprawnienie twórcy (mój dopisek: fotografa) do korzystania z utworu (mój dopisek: zdjęcia) jako wyłączne, skuteczne względem wszystkich prawo do decydowania o każdej formie korzystania z niego oraz do wynagrodzenia za to korzystanie, zastrzegając że odnośnie niektórych form korzystania może być on pozbawiony, w przypadkach Ustawą przewidzianych, możliwości zakazania innym podmiotom korzystania z rozpowszechnionego utworu. W takich sytuacjach powinien otrzymywać wynagrodzenie, chyba że ustawa pozbawi go tego prawa. Treść majątkowego prawa autorskiego w odniesieniu do uprawnień twórcy i możliwości ograniczenia go jedynie ustawą odwołuje się do prawa własności uregulowanego w kodeksie cywilnym. Ogólną zatem zasadą jest, że twórca ma prawo do wynagrodzenia za korzystanie z utworu (rozpowszechnianie go), chyba że wyłączyła go ustawa.”

Fragment z uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 13 kwietnia 2012 r., sygn. akt I Aca 129/12.

Pięć prawd o majątkowych prawach autorskich

Definicja majątkowego prawa autorskiego określa uprawnienie twórcy do korzystania z utworu jako wyłączne, skuteczne względem wszystkich prawo do decydowania o każdej formie korzystania z niego oraz do wynagrodzenia za to korzystanie, zastrzegając że odnośnie niektórych form korzystania może być on pozbawiony, w przypadkach ustawą przewidzianych, możliwości zakazania innym podmiotom korzystania z rozpowszechnionego utworu. W takich sytuacjach powinien otrzymywać wynagrodzenie, chyba że ustawa pozbawi go tego prawa. Treść majątkowego prawa autorskiego w odniesieniu do uprawnień twórcy i możliwości ograniczenia go jedynie ustawą odwołuje się do prawa własności uregulowanego w kodeksie cywilnym. Ogólną zatem zasadą jest, że twórca ma prawo do wynagrodzenia za korzystanie z utworu (rozpowszechnianie go), chyba że wyłączyła go ustawa (z uzasadnienia wyroku Sąd Apelacyjny w Katowicach – sygn. akt I ACa 129/12).

 A teraz przetłumaczmy to z polskiego na nasze i przenieśmy na „grunt fotograficzny”:

  • majątkowe prawa autorskie do zdjęcia przysługują fotografowi/1,
  • fotograf decyduje w jakiej formie i na jakich polach eksploatacji będzie wykorzystywane zdjęcie przez inne osoby,
  • fotografowi przysługuje wynagrodzenie za korzystanie ze zdjęcia,
  • tylko na mocy przepisów Ustawy może być ograniczone prawo fotografa do określenia zasad korzystania ze zdjęcia/2
  • tylko na mocy przepisów Ustawy może być ograniczone prawo fotografa do wynagrodzenia/3

 /*

  1. Są jednak pewne wyjątki – poszukaj na blogu np. wpisu o utworach pracowniczych (art. 12 Ustawy)

Art. 12. 1. Jeżeli ustawa lub umowa o pracę nie stanowią inaczej, pracodawca, którego pracownik stworzył utwór w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy, nabywa z chwilą przyjęcia utworu autorskie prawa majątkowe w granicach wynikających z celu umowy o pracę i zgodnego zamiaru stron.

  1. Art. 25 ust. 1 pkt c Ustawy – korzystanie z fotografii reporterskich

Art.25.1.1.c. Wolno rozpowszechniać w celach informacyjnych w prasie, radiu i telewizji już rozpowszechnione aktualne wypowiedzi i fotografie reporterskie.

  1. Pewnie coś wiesz o dozwolonym użytku (art. 23 Ustawy)

Art.23.1.Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym.

2.Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.

Przedawnienie roszczeń

Wro360_smallO ochronie autorskich praw majątkowych pisałem na blogu wiele razy. Dzisiaj chciałbym abyśmy chwilę zastanowili się nad tym, w jakim terminie możemy skutecznie dochodzić swoich praw.  Oczywiście mam na myśli termin przedawnienia dochodzenia roszczeń. Ustawa nie zawiera przepisów określających terminy przedawnienia związane z prawami autorskimi. Skoro ustawa milczy w tym zakresie, to konieczne jest przejście na zasady ogólne uregulowane w kodeksie cywilnym.  Zgodnie z treścią art. 117 § 1 k.c. roszczenia majątkowe ulegają przedawnieniu, z zastrzeżeniem wyjątków przewidzianych w ustawie. Co to oznacza w praktyce? Odpowiedzi należy szukać w art. 117 § 2 k.c. (Po upływie terminu przedawnienia ten, przeciwko komu przysługuje roszczenie, może uchylić się od jego zaspokojenia, chyba że zrzeka się korzystania z zarzutu przedawnienia. Jednakże zrzeczenie się zarzutu przedawnienia przed upływem terminu jest nieważne). Skoro jest to zarzut, to trzeba pamiętać, że sąd nie bierze pod uwagę upływu terminu przedawnienia z urzędu. Zarzut ten musi zostać zgłoszony przez tego, kto chce z instytucji przedawnienia skorzystać.

To teraz musi pojawić się pytanie zasadnicze. Ile wynosi okres przedawnienia w przypadku roszczeń opartych o art. 79 ust. 1 Ustawy. Jak wyżej wspomniałem pomocne będą przepisy kodeksowe.

Roszczenia o naprawienie szkody wynikające z art. 79 ust. 1 pkt 3 lit a lub b Ustawy ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę (art. 4421 § 1 k.c.). Natomiast roszczenia o ochronę autorskich praw majątkowych (oparte o inną podstawę prawną niż art. 79 ust. 1 pkt 3 Ustawy) przedawniają się, zgodnie z art. 118 k.c., po 10 latach. Potwierdził to w Sąd Najwyższy, który uznał, że „roszczenia o ochronę autorskich praw majątkowych przedawniają się w terminach określonych w art. 118 k.c., z wyjątkiem roszczeń o naprawienie szkody, do których ma zastosowanie art. 4421 k.c.” (sygn. akt I CSK 633/10). „Brak regulacji w u.p.a.p.p. szczególnych przepisów dotyczących przedawnienia roszczeń majątkowych wynikających z naruszenia autorskich praw majątkowych (art. 79 ust. 1 tej ustawy), nie przesądza jeszcze o tym, że pod uwagę należy brać ogólny przepis art. 118 k.c. Roszczenia przewidziane w art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (jedn. tekst: Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 ze zm.) przedawniają się na podstawie art. 4421 k.c.” (I CNP 25/12)

No to podsumujmy art. 79 ust. 1 Ustawy. Roszczenia o:
a) zaniechanie naruszania – przedawnia się po  10 latach (art. 118 k.c.),
b) usunięcie skutków naruszenia – przedawnia się po  10 latach (art. 118 k.c.),
c) naprawienie wyrządzonej szkody:
–    na zasadach ogólnych albo
–    poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu – przedawnienia się po 3 lata (art. 4421 k.c.),
d) wydanie uzyskanych korzyści – przedawnia się po  10 latach (art. 118 k.c.).

Delikatna sprawa

Kap_021

Update 14052013

Napisała do mnie Pani X („Jeśli zechcesz ten przypadek potraktować jako treść wpisu na Twoim blogu – mam tylko jedną prośbę – nie cytuj mnie proszę dosłownie, sprawa jest delikatna :).

[ tu był tekst, ale nie ma  😉 ]

Witaj Darku ponownie mimo wszystko zdecydowanie nalegam na usunięcie tego posta. Będę wdzięczna za bezkonfliktowe rozpatrzenie mojej prośby.

Straszenia typu “bezkonfliktowe rozpatrzenie” się nie boję, ale szkoda mi czasu na dalsza korespondencję z Panią X, dlatego tekst zniknął.

PS1. Zachowanie Pani X uzmysłowiło mi oczywistą oczywistość. Jak coś dostaje się za darmo, to się tego nie szanuje.

PS2. W związku z zaistniałą sytuacją chciałem Was poinformować, że od dzisiaj doradztwo w sprawach indywidualnych możliwe jest tylko w kancelarii, na warunkach rynkowych, czyli porada – honorarium. 🙂

Truizmy

Wro_279Do tej pory byłem przekonany, że są pewne rzeczy czy zjawiska, o których nie trzeba pisać, bo wszyscy o tym wiedzą i przypominanie o tym mogłoby być odebrane w nieodpowiedni sposób.  Po przeczytaniu podrzuconego przez Piotra linka, postanowiłem jednak o tym napisać, popełniając „swoisty plagiat”. Mam nadzieję, że jakoś się wybronię przed ewentualnymi reperkusjami. Swoją drogą pojawia się ciekawe zagadnienie, czy pisząc  o truizmach  (oczywiście wykluczam przepisanie cudzej pracy) można popełnić plagiat?  Zostawmy te prawnicze dywagacje na boku i postawmy zasadnicze pytanie będące tematem wpisu.

Co powinieneś wiedzieć publikując własne zdjęcie w sieci na portalach społecznościowych lub w cudzych serwisach internetowych? Swoisty poradnik zawierający podstawowe wskazówki dla blogera zawarte są w tekście „O zdjęciach na blogu”. Dzisiaj o truizmach, czyli o publikowaniu w mediach społecznościowych i w Internecie.

Nikt, a przynajmniej znaczna większość (z akcentem na znaczna), nie lubi czytać regulaminów serwisów internetowych. A to właśnie one bardzo często określają nie tylko same zasady korzystania z danego portalu, ale również kwestie związane z majątkowymi prawami autorskimi do treści zamieszczanych przez ich użytkowników. Podczas rejestracji na danym portalu mało komu chce się czytać sążniste teksty prawne pisane w niezrozumiały dla laika sposób, na dodatek bardzo często w językach obcych. Zazwyczaj istnieje magiczny przycisk „akceptuję regulamin”, który wszystko załatwia. Przecież życie jest za krótkie, aby ślęczeć nad portalowymi tekstami prawnymi.
Ręka do góry kto przeczytał regulamin FB lub Twittera! 😉

Akceptując taki regulamin bardzo często zgadzasz się na udzielenie licencji w zakresie publikowanego przez Ciebie kontentu (zdjęcia, tekstu, czy rysunku).  Pal licho, gdy dotyczy to tylko korzystania przez właściciela portalu ze zdjęć np. w celu obsługi i zwiększania funkcjonalności portalu, czy jego reklamy.  Często jednak zgadzasz się (powiesz, że nieświadomie) na wykorzystanie zdjęć w sposób komercyjny przez właściciela portalu oraz na dalsze udzielanie przez niego sublicencji.  Wartość ekonomiczna Twoich praw do zdjęcia w tym momencie dramatycznie spadła, skoro jest ktoś inny, kto może decydować o dalszym wykorzystaniu Twojego utworu.

Druga strona medalu to sytuacja, w której jesteś użytkownikiem portalu, czyli korzystasz z kontentu.  W zasadzie co wolno lub czego nie wolno Ci robić z cudzym kontentem też może wynikać z regulaminu. Może, ale nie musi.  Nawet jeżeli regulamin nie zawiera zakazów, obwarowań i innych straszaków  pisanych DRUKOWANYMI LITERAMI (ulubiony zabieg amerykańskich firm informujący zazwyczaj, za co nie ponoszą odpowiedzialności 😉 ), to musisz pamiętać, że istnieje prawo, a przede wszystkich prawo własności intelektualnej (w tym m.in. prawo autorskie). Czytelnicy F-LEXa są zapewne tego świadomi, ale inni już niekoniecznie. Na wszelki wypadek przypomnę kilka truizmów.

  1. Jeżeli zdjęcie zostało zamieszczone w Internecie, to wcale nie oznacza, że można dowolnie z niego korzystać i to na dodatek w dowolnym celu.  Zazwyczaj nie można korzystać w żadnym (poza użytkiem osobistym), chyba że autor udzielił stosownej zgody, czy to indywidualnie czy poprzez akceptację regulaminu serwisu, który takich zgód udziela użytkownikom.
  2. Niepodpisane zdjęcie (nazwiskiem lub pseudonimem fotografa) nie jest zdjęciem niczyim. Autor zdjęcia może nie chcieć się ujawniać i ma do tego pełne prawo. Brak wskazania autora nie jest równoznaczne ze zgodą na dowolne  korzystanie ze zdjęcia.
  3. Jeżeli autor wyraził zgodę na wykorzystanie zdjęcia w konkretnym zakresie (czyli udzielił licencji) , to nie oznacza, że można zdjęcia nie podpisać (chyba, że na to także wyraził zgodę).
  4. Podpisywanie cudzych prac swoim imieniem i nazwiskiem lub nickiem (czyli przypisywanie sobie autorstwa) jest  przestępstwem plagiatu, za co grozi kara pozbawienia wolności do lat dwóch.
  5. Użycie zdjęcia (poza użytkiem osobistym) zamieszczonego w Internecie bez zgody posiadacza majątkowych praw autorskich jest zabronione. Każdy, kto to robi, naraża się zarówno na odpowiedzialność cywilną (art. 79 Ustawy), jak i karną (art. 117 Ustawy)

Publikując zdjęcia w Internecie narażeni jesteśmy więc często na sytuację, gdy nasze prawa albo oddamy sami (nie czytając regulaminu), albo zostaną naruszone przez niczego „nieświadomego” użytkownika.  A walka o swoje prawa, to często walka z wiatrakami, zwłaszcza na polu odpowiedzialności karnej, gdy prokuratura stwierdza znikomą szkodliwość społeczną czynu. Nie wierzysz, to zajrzyj do „Case study”.

“Kamerun”

Dostałem ostatnio od Krzyśka, „namiętnego czytacza bloga” (jak sam się przedstawił) taki oto stan faktyczny z prośbą o ocenę.

Kolega z pracy wiedząc, że jest to moją pasją poprosił mnie o sfocenie swojego ślubu i wesela. Niechętnie po uprzedzeniu kolegi o raczej marnych efektach mojej pracy (zaskoczyli mnie bo są bardzo zadowoleni)zgodziłem się na nowe doświadczenie. Zresztą kolega stwierdził, że wynajął zawodowego kamerzystę i że film jest dla niego ważny a nie zdjęcia, więc stwierdziłem czemu nie zawsze nowe wyzwanie.  [Uwaga F-LEX: nie ma to jak zmotywować fotografa 😉 ] Już na początku kamerzysta stwierdził że on tu jest najważniejszy i że nie lubi jak mu się przeszkadza, mniejsza o to robiłem swoje. Podczas wesela kamerzysta i zespół poprosili mnie czy nie mógłbym im zrobić paru zdjęć na pamiątkę oraz w celu wrzucenia tego na FB i swoje strony. Zgodziłem się, bo co mi zależy. Wysłałem im po parę zdjęć dbając o to, żeby nie było na nich wizerunku gości(po lekturze Twojego bloga). Potem się zaczęło, najpierw kolega (nie ma pojęcia o  tej branży) stwierdził, że kamerun chce parę moich zdjęć, bo chce zrobić etykietę na płytę, potem poprosił o parę zdjęć, bo nie nakręcił podziękowania rodzicom, następnie jeszcze o parę zdjęć, żeby je wstawić w swój film. Zgrałem po selekcji materiał na płytę i dałem koledze. Kamerzysta powyciągał sobie z tego zdjęcia i użył do swoich celów. Ale pal diabli, robiłem to dla kolegi, niech ma fajnie. I teraz ważne, zaglądam na profil kamerzysty na FB(reklamujący jego usługi), a tam w najlepsze latają moje foty (nie te, które w tym celu dla niego wybrałem). Więc piszę do gościa, że proszę o usunięcie tych zdjęć, a on do mnie, że jestem chyba nieszczęśliwym człowiekiem, że to dla mnie zaszczyt i reklama, że on to pokazał i że to nie są moje zdjęcia tylko pary młodych i że teraz to oni i on mogą sobie robić z nimi co chcą. I że podpisał te zdjęcia moim nazwiskiem ( co też mi się nie podoba i nie wyraziłem na to zgody) więc zachował moje prawa i mam się od niego odstosunkować.

Pierwsza refleksja, jaka mi się nasunęła po przeczytaniu listu – bądź tu człowieku życzliwy, a zapewne Ci się odpłacą. Emocje zostawmy na boku i zajmijmy się paragrafami. Zacznijmy od osobistych praw autorskich.  „Kamerun”, jak go nazwał Krzysztof, coś tam słyszał o prawie  autorskim. Ale tylko coś. O tym, jak będzie podpisany utwór i czy w ogóle będzie podpisany decyduje generalnie tylko autor.

Art. 16 pkt 2 Ustawy. Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i niepodlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, a w szczególności prawo do oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo.

Kamerzysta nie mógł więc zadecydować, czy i w jakiej formie podpisać zdjęcia. Nie miał do tego prawa. Na ten temat więcej bardziej szczegółowych informacji znajdziecie w „© dar_wro”.

Druga kwestia i chyba ważniejsza, to odpowiedź na pytanie, czy rzeczywiście para młodych jest upoważniona do dysponowania majątkowymi prawami autorskimi do zdjęć ślubnych?  Temat istotny i ważny, ale zarazem nieskomplikowany. W zasadzie na blogu można znaleźć odpowiedź na to pytanie, gdyż zagadnienie „prawo do odbitki, a prawo do autorskich praw majątkowych do utworu” gościło tu co najmniej dwa razy. Szczegółowych informacji szukajcie w „Serii limitowanej” i „Odbitkach wujka Leona”. Kwestia ta uregulowana jest w art. 52 ust. 1 Ustawy i w tym zakresie nie ma żadnych wątpliwości, Para młodych nie jest upoważniona do rozporządzania autorskimi prawami majątkowymi Krzysztofa.

Art. 52. 1. Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, przeniesienie własności egzemplarza utworu nie powoduje przejścia autorskich praw majątkowych do utworu.

„Kamerun” twierdząc, że zdjęcia są pary młodych bardzo błądzi. Zakładając nawet, że młodzi uzyskali licencję do korzystania ze zdjęć (w zasadzie taka umowa nie wymaga żadnej formy szczególnej), to trudno jest domniemać, że obejmuje ona również prawo do udzielania dalszych licencji (sublicencji).

Oczywiście kamerzysta mógł umieścić zdjęcia, ale tylko te, na które dostał zgodę autora. Wszystkie pozostałe umieścił w sposób niezgodny z prawem. Krzysztofie, może warto skorzystać z wezwania.

Zakaz fotografowania a własność zdjęcia

Autorem zdjęcia zrobionego „nielegalnie” jest… osoba, która zrobiła to zdjęcie. Naruszenie jakiegokolwiek zakazu, czy to rzeczywistego czy też wyimaginowanego, nie ma najmniejszego wpływu na majątkowe prawa autorskie. Wszelkie prawa majątkowe związane ze zrobionym zdjęciem są przynależne twórcy. Tak więc nikt nie może ich ograniczyć. Sąd Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z dnia 7 listopada 2007 r. (I ACa 800/07) stwierdził, że artykuł 8 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych konstytuuje podstawową zasadę, w myśl której prawo autorskie powstaje w sposób pierwotny na rzecz twórcy. Odejście od tej zasady wymaga szczególnego przepisu ustawy. Nabycie praw autorskich przez twórcę następuje ex lege wraz ze stworzeniem utworu i jest rezultatem nie aktu prawnego, lecz aktu realnego, określonych czynności faktycznych, psychologicznych.

Warto również podkreślić, że Ustawa nie zawiera regulacji prawnych, które nadawałyby jakimkolwiek podmiotom trzecim uprawnienie do określania pól eksploatacji, na których twórca „nabywa” prawa (nawet w przypadku pracodawcy są to reguły umowne – art. 12).

 Art. 17. Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu.

Cyk, głośny strzał migawki (zwłaszcza w Nikonie) i zostało zrobione zdjęcie. Jeżeli ponadto spełnia ono warunki z art. 1 ust. 1 Ustawy, to mamy do czynienia z utworem i twórcą. Z reguły o losach utworu (zdjęcia) decyduje jego autor (twórca) i tylko on może więc podjąć decyzję o unicestwieniu utworu. Tak więc czyjekolwiek żądanie skasowania przez Ciebie zdjęcia jest pozbawione podstaw prawnych i stanowi próbę ingerencji w Twoje majątkowe prawa autorskie.

Oczywiście korzystając z takiego „zakazanego” zdjęcia (zwłaszcza w sposób komercyjny) możemy dopuścić się naruszenia jakichś praw osób trzecich (jednak nie będą to w żadnym wypadku prawa majątkowe do zdjęcia, bo te są nasze). Nie każcie mi teraz wymyślać jakich, życie samo nam pokaże.

Iloczyn, czyli matematyką w naruszyciela

Update – 02.07.2015. Zajrzyjcie do wpisu “Niezgodność z Konstytucją”. W dniu 23 czerwca 2015 r. Trybunał Konstytucyjny uznał przepis art. 79 ust. 1 pkt 3 b Ustawy za niezgodny z Konstytucją.

* * *

PetaPixel donosi o procesie za naruszenie licencji i bezprawnie wykorzystywanie zdjęć, w którym fotograf żąda bagatela 250 milionów USD odszkodowania. Z informacji wynika, że umowa licencyjna była zawarta na okres sześciu miesięcy i dokładnie określała w jakim zakresie licencjobiorca może wykorzystywać zdjęcia.  Ponoć firma używała zdjęć kilka lat i to także na innych polach, niż wynikało to z umowy.  Ciekawostką jest to,  że pozwana firma próbowała przekonać sąd do odrzucenia pozwu argumentując, że nabyła prawa do zdjęć gdyż… dokonała w nich zmian (m.in. zmieniła odcień barwy skóry modeli i dodała efekty graficzne).  Ciekawa koncepcja „przejęcia praw do zdjęcia”. Sąd nie dał się jednak nabrać na powstanie utworu zależnego i sprawa będzie się toczyć normalnym rytmem.  Jak podaje Petapixel sprawa zwykła, jakich wiele, jedynym rodzynkiem powodującym zainteresowanie jest jednak żądana kwota odszkodowania.

Jak zwykle postaram się przełożyć tę sprawę na nasze polskie podwórko. Czego mógłby domagać się polski fotograf, w polskim sądzie? Katalog żądań w związku z naruszeniem majątkowych praw autorskich zawarty jest w art. 79 Ustawy. Zajmijmy się jednak nie satysfakcją fotografa(żądanie zaniechania naruszania lub usunięcia skutków naruszenia), a naprawieniem szkody materialnej, czyli mowa będzie o pieniądzu.

Art. 79. 1. Uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa:
3)naprawienia wyrządzonej szkody:
a)na zasadach ogólnych albo
b)poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu;
4)wydania uzyskanych korzyści.

W przypadku żądania odszkodowania na zasadach ogólnych pewnie nie obejdzie się bez wizyty u prawnika. Trzeba bowiem wykazać szkodę, zawinione działanie naruszającego i związek przyczynowy pomiędzy szkodą a tymże działaniem. Samemu pewnie też nie dasz sobie rady, gdy będziesz chciał dochodzić  wydania uzyskanych przez naruszającego korzyści.

Nie powinno być natomiast trudności z żądaniem odszkodowania w oparciu o art. 79 ust. 1 pkt 3 b Ustawy. Sąd Najwyższy uznał, że „wynagrodzenie stosowne w rozumieniu art. 79 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (jedn. tekst: Dz. U. z 2000 r. Nr 80, poz. 904 ze zm.), to takie wynagrodzenie, jakie otrzymałby autor (autor opracowania zależnego), gdyby osoba, która naruszyła jego prawa majątkowe, zawarła z nim umowę o korzystanie z utworu w zakresie dokonanego naruszenia sygn. akt II CK 90/03)”. Skoro za półroczną licencję otrzymałem wynagrodzenie w wysokości dajmy na to 10.000 PLN. To za kolejne 3 lata  powinienem dostać co najmniej 6 x 10.000,00 PLN to jest 60 tyś. Licencjobiorca wiedział, że skończyła mu się licencja, a mimo to nadal korzystał ze zdjęć, to zapewne mamy do czynienia z zawinionym jego działaniem. Ustawa w takiej sytuacji pozwala żądać trzykrotność normalnego wynagrodzenia. Tym samym nasze żądanie urasta do kwoty 180.000,00 PLN.  W ten sposób ustaliliśmy wysokość żądania.

 Zaraz, zaraz ale to nie jest byłoby całe żądanie w przypadku opisanym w Petapixel. Powyższa wyliczanka matematyczna dotyczy tego obszaru, jaki wynikał z umowy licencji. Jeżeli zdjęcia były używane także w innym zakresie, to za „ten inny obszar” też należy się odszkodowanie. Można zastosować ten sam mechanizm obliczania „razy trzy” co powyżej. Jest jednak jeden mały szkopuł. Musimy wycenić „ten dodatkowy” obszar. Tym razem nie mamy do czego się odwołać (powyżej odwoływaliśmy się do wynagrodzenia z umowy). Możemy oczywiście wycenić go poprzez odwołanie do wyceny z umowy, ale pewnie bez biegłego się nie obędzie w tym zakresie.

Zapewne w dochodzonej sądownie kwocie może znaleźć się również wartość uzyskanych przez naruszyciela korzyści. Problem zwrotu korzyści jest jednak na tyle skomplikowany, że nie wiem, czy w ogóle nadaje się jako  temat na F-LEX. Zobaczymy 🙂

 Czy będzie jakiś morał z dzisiejszego wpisu? Będzie ;-). Warto spisać umowę licencyjną, warto zadbać również o to, żeby dokładnie w niej były opisane zasady, na jakich jest ona udzielana, jak również wskazać wynagrodzenie za jej udzielenie. Jeżeli nie przyda się ona przeciwko licencjobiorcy, to może stanowić przyczynek do wyceny Twoich autorskich praw majątkowych w innych sporach.