SPOT

Kampania wyborcza w toku. Pojawia się coraz więcej materiałów reklamowych pochodzących od różnych sztabów wyborczych. Tym razem wpadka Beaty Szydło i sztabu wyborczego. Politycy prześcigają się w obietnicach, w pomysłach na naprawę tego czy owego. W swoich zapędach politycznych zapominają jednak często o konieczności przestrzegania prawa, w tym prawa autorskiego. W podlinkowanym powyżej wpisie można obejrzeć spot wyborczy, w którym użyto fragmenty programu „Kropka nad i” oraz głosu Moniki Olejnik. Z oburzenia MO można wywnioskować, że komitet wyborczy nie zwrócił się z prośbą o udostępnienie materiałów z programu do właściciela praw autorskich majątkowych, jak również do MO „o wykorzystanie jej głosu” w spocie.

Nagrany czyjkolwiek głos, nie tylko MO, jest fonogramem, a fonogram jako prawo pokrewne podlega ochronie prawnej na podstawie przepisów Ustawy. O fonogramach i wideogramach szerzej pisałem cztery lata temu w tekście „Producent”. Przypomnę tylko, że fonogramem jest pierwsze utrwalenie warstwy dźwiękowej wykonania utworu albo innych zjawisk akustycznych. Tak więc fonogramem będzie nagranie MO, czy to czytającej „Pana Tadeusza”, czy jej miarowego oddechu w trakcie ćwiczeń na siłowni. 🙂
Fonogram podlega ochronie prawnej i w tym zakresie uprawnionemu, którego prawa zostały naruszone, przysługuje ochrona przewidziana w art. 79 Ustawy. W przypadku wykorzystania ścieżki dźwiękowej z programu „Kropka nad i” z ochrony tej będzie mógł skorzystać zapewne producent programu, a nie sama MO. MO mogłaby natomiast szukać ochrony prawnej na podstawie przepisów o ochronie dóbr osobistych znajdujących się w kodeksie cywilnym. Podobnie rzecz ma się z wykorzystaniem fragmentów zarejestrowanego programu (toż to przecież wideogram, a nawet utwór! Audiowizualny). Uprawnienia w tym zakresie ochrony również przysługują producentowi.

Wprawdzie w spocie wykorzystane są tylko krótkie fragmenty, to jednak nie można w tym wypadku mówić o dozwolonym użytku w postaci prawa cytatu. Jak zapewne większość z Was wie, osobiście jestem za dosyć rygorystycznym interpretowaniem prawa cytatu. Tym razem nie trzeba być rygorystycznym, wystarczy przeczytać dokładnie przepis art. 29 ust. 1 Ustawy. Zgodnie z art. 29 ust. 1 Ustawy wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość (tutaj spot komitetu wyborczego) urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości. Zakres uprawnień (czyli uzasadnione wyjaśniania, analiza krytyczna, nauczanie lub prawa gatunku) muszą odnosić się do utworu, z którego wykorzystano fragmenty, a nie krytyki tej, czy innej partii czy rządu. Jeżeli producent spotu nie ma zgody producenta programu „Kropka nad i” ( a domniemywam, że raczej nie ma), to jest to ewidentna skucha sztabu wyborczego, w którego nazwie pojawia się słowo „Prawo”. Zapomniało się komuś o prawie autorskim. Ale kto by pamiętał o prawie autorskim, gdy na topie jest in vitro i ochrona Państwowego Gospodarstwa Leśnego „Lasy Państwowe”.