Jeszcze raz o cytacie

Główne tezy związane z prawem cytatu z wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 12 lipca 2016 r. (sygn. akt I ACa 238/16).

  1. Art. 29 ust. 1 Ustawy dotyczą tylko tych fragmentów utworu, które zostały wcześniej rozpowszechnione.
  2. Ze względu na różnorodność stanów faktycznych nie jest możliwe stworzenie ogólnej reguły określającej proporcje utworu przejmowanego do utworu własnego, w każdym razie jednak cytat w stosunku do całości musi pełnić rolę podrzędną.
  3. Rozmiar przejęcia cytowanego utworu nie oznacza naruszenia praw twórcy, skoro art. 29 ust. 1 Ustawy, określający tzw. prawo cytatu, pozwala na przytaczanie w samoistnych utworach nie tylko urywków rozpowszechnionych utworów, ale nawet drobnych utworów w całości, jednakże ma to być uzasadnione celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości.
  4. Cytat ma służyć informacji, ugruntowaniu własnego poglądu, uczynieniu własnych wywodów bardziej zrozumiałymi.
  5. Zakres cytowania musi pozostawać w ścisłym związku z celem, jakiemu służy.
  6. Przyjmuje się, że wskazówką, iż mamy do czynienia z niedozwolonym wykorzystaniem cudzego dzieła, jest brak wewnętrznego, niezbędnego związku między wywodami autora posługującego się cytatem a treścią cytatu.
  7. Cel wyjaśniania oznacza, że bez cytatu dzieło byłoby w danym fragmencie niejasne lub co najmniej trudne do zrozumienia dla przeciętnego odbiorcy.
  8. Cytowany urywek lub nawet cały drobny utwór musi pozostawać w takiej proporcji do wkładu własnej twórczości, aby nie było wątpliwości co do tego, że powstało własne, samoistne dzieło.

Art.  29. [Prawo cytatu]
Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości.

Pomysł na …

Pomysł na …utwór (zdjęcie).

Ochroną prawa autorskiego nie są objęte idee i pomysły. Ochrona prawnoautorska nie dotyczy samego pomysłu, ale jego konkretnej realizacji. Zgodnie z art. 1 ust. 1 Ustawy przedmiotem prawa autorskiego jest utwór, a więc każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór). Art. 1 ust. 21 Ustawy precyzuje, że ochroną nie są objęte: odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne. Sam pomysł, koncepcja, która nie została skonkretyzowana w danym utworze nie podlega ochronie. Przedmiotem ochrony jest bowiem ustalony utwór, a nie wynikająca z niego idea.” Z uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 8 października 2013 r. (sygn. akt I ACa 1233/12)

Kto pierwszy ten lepszy

Sąd Okręgowy w Gdańsku zrobił swoisty „zamach” na fotografie m.in. te, zrobione podczas warsztatów lub wspólnych wypadów „na zdjęcia”. Zamach ten na szczęście nie powiódł się dzięki czujności Sądu Apelacyjnego (sygn. akt I ACa 602/12), który nie podzielił zapatrywań sądu niższej instancji. Jeden wyrok a dotyka wielu ciekawych kwestii,  w tym m.in. utworów pracowniczych. Utwory pracownicze gościły już na blogu. Poświęcony był im m.in. wpis „Impreza integracyjna” oraz „Czyje są zdjęcia (2)”.

Wróćmy jednak do zamachu. Proszę jednak bez skojarzeń! 😉 Werbalny zamach na zdjęcia zawarty jest w poniższym stanowisku Sądu Okręgowego:

Fotografia nie jest utworem, albowiem została wykonana przez powoda w ramach rutynowych czynności pracowniczych, do których został skierowany przez pracodawcę oraz nie posiada cech kwalifikujących ją jako utwór, skoro była możliwa do powtórzenia przez inną osobę.”/***

Oto przykład schematycznego myślenia. Jeżeli można powtórzyć ujęcie, to zdjęcie nie ma cech utworu w rozumieniu Ustawy. Efektem wspólnego pleneru fotograficznego czy też warsztatów byłaby produkcja zdjęć (nie utworów) niepodlegających ochronie ze względu na fakt, że kolega obok ma takie samo ujęcie.  Przy takim prostym podejściu do jakże skomplikowanego tematu, jakim jest pojęcie utworu, trzeba byłoby uznać, że obowiązuje zasada kto pierwszy, ten lepszy.  David Noton na FB nie tak dawno chwalił się swoimi zdjęciami z Mostu Karola w Pradze. Takich ujęć są tysiące, jak nie miliony i zapewne nie był pierwszy, ale chyba nikomu nie przyszłoby do głowy stwierdzić, że zdjęcie Notona nie podlega ochronie na podstawie prawa autorskiego. Jak sygnalizowałem na wstępie zamach się nie powiódł, gdyż (na szczęście) Sąd Apelacyjny w Gdańsku podważył zasadność stanowiska Sądu Okręgowego.

Sąd Apelacyjny nie podziela stanowiska Sądu Okręgowego jakoby fotografia wykonana przez powoda nie mogła być kwalifikowana jako utwór w rozumieniu art. 1 ustawy. Sąd Okręgowy nie kwestionował, iż fotografia może być utworem (art. 1 ust. 2 pkt 3 ustawy), wskazywał jednak, iż analizowana fotografia nie ma cech twórczych, skoro była możliwa do powtórzenia przez każdą osobę, a powód wykonał ją w ramach czynności pracowniczych zbierając informację dla pracodawcy o aktualnych trendach w modzie i przekazując ją w formie dokumentacji fotograficznej. (…) wykonanie fotografii w ramach czynności pracowniczych może co najwyżej świadczyć, że będzie ona utworem pracowniczym nie dyskwalifikuje jej jednak jako utworu. Z faktu wykonania fotografii w ramach stosunku pracy, gdyby sytuacja taka miała miejsce, nie można zatem wyciągać żadnych wniosków odnośnie kwalifikacji fotografii jako utworu. W konsekwencji ocena fotografii jako utworu musi być dokonana przez pryzmat przesłanek z art. 1 ustawy zgodnie z którym przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. (…) ochronie prawnoautorskiej podlega fotografia, którą cechują elementy twórcze, choćby na minimalnym poziomie, natomiast nie podlega fotografia czysto rejestracyjna.

Jakie wnioski do zapamiętania z dzisiejszego wpisu? Dwa identyczne ujęcia (kadry), możliwość powtarzalności uchwycenia takiego samego kadru nie może stanowić przesłanki do uznania, że zdjęcie nie jest utworem.

 —————————————————————————————–

/*** Po przeczytaniu wpisu zapamiętajcie, że to co stwierdził Sąd Okręgowy nie jest prawdą!

Nie każde zdjęcie jest utworem

Wro373Czy istnieje pewna kategoria fotografii, której orzecznictwo odmawia ochrony na podstawie Ustawy uznając, że zrobione zdjęcia nie spełniają definicji Utworu? Dla tych co nie czytali wcześniej F-LExa lub nie pamiętają przypomnę ustawową definicję Utworu.

Art. 1. 1. Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór).

Można się pokusić o pozytywną odpowiedź, mając na uwadze orzeczenia dotyczące  fotografii reprodukcyjnej dwuwymiarowych dzieł sztuki, czyli m.in. obrazów i rysunków. Sąd Apelacyjny w Warszawie w uzasadnieniu wyroku z dnia 5 lipca 1995 r. (sygn. akt I ACr 453/95) odmówił zdjęciom będącym reprodukcjami obrazów przymiotu utworu powołując się m.in. na opinię biegłego. Nie byle jakiego biegłego, bo był nim znany krakowski profesor wielokrotnie przywoływany na blogu. 🙂  A oto cytat z uzasadnienia wyroku. „Biegły prof. J.B. nie kwestionując, iż skonstruowanie definicji twórczości w Prawie autorskim jest niezwykle trudne, dla oceny charakteru przedmiotowych zdjęć odwołał się do jednego aspektu tej definicji dającego się uchwycić empirycznie, a mianowicie poprzez przeciwstawienie działalności twórczej działalności technicznej. Działalność techniczna charakteryzuje się tym, że jej rezultat jest sprawdzalny i powtarzalny, a jego osiągnięcie wymaga jedynie określonej wiedzy i sprawności. Powtarzalność i sprawdzalność rezultatu oznacza, że możliwe jest przewidzenie określonego wyniku a odstępstwo od takiego wyniku stanowi o odstępstwie od zastosowania spodziewanego postępowania lub włączeniu się przyczyn zewnętrznych, które zakłóciły tok określonej procedury. Przeciwstawieniem działalności technicznej jest więc taka działalność mająca na celu osiągnięcia określonego rezultatu, którego co najmniej niektóre elementy nie mogą być w całości przewidziane, jako że są pozostawione osobistemu ujęciu (interpretacji, wizji) wykonującego ten rezultat. Kwalifikacja zadania technicznego sprowadza się do oceny opartej na porównaniu z rezultatem, który może być spodziewany. W wypadku działania twórczego mamy do czynienia z sytuacją, w której niezależnie od pewnych wymogów z góry postawionych twórcy i których spełnienie ma znaczenie dla uznania, czy obowiązek został wykonany należycie, w ostatecznym rezultacie zawarte są elementy, których kształt zależy od osobistego ujęcia i jedynie w tym zakresie można mówić o twórczości. Istota barwnej reprodukcji fotograficznej obrazów zakłada w istocie (uwzględniając techniczne możliwości w zakresie wydajności zastosowanej techniki) oddanie konkretnego zestawu kolorystycznego bez jakiejkolwiek ingerencji w ich wewnętrzną charakterystykę. Ingerencja taka stanowiłaby przejaw interpretacji treści reprodukowanego malowidła, a tylko dokonanie interpretacji dawałoby pole dla twórczej działalności – abstrahując od szczegółowego ujęcia pojęcia twórczości.” Teraz z polskiego na nasze. 😉 Przy fotografii reprodukcyjnej nie można mówić o działalności twórczej, bo w zasadzie każdy, kto posiada odpowiedni warsztat i wiedzę zrobiłby takie samo zdjęcie.

W innym wyroku Sąd Najwyższy (wyrok z dnia 26 czerwca 1998 r., sygn. akt I PKN 196/98) przy rozpoznaniu sprawy z zakresu prawa pracy uznał, że zdjęcia będące dokumentacją fotograficzną gromadzonych, przechowywanych i konserwowanych muzealiów nie zawierają elementów twórczych, lecz odtwórcze. Skoro zawierają jedynie element odtwórczy, to nie spełniają ustawowych warunków utworu.

Po co o tym dzisiaj piszę? Umiejętność ustalenia czy zdjęcie ma charakter twórczy czy odtwórczy pozwali na ustalenie czy mamy do czynienia z utworem, czy nie.  Wszyscy zapewne pamiętają, że jedynie utwory korzystają z ochrony przewidzianej Ustawą.  Pamiętacie „Autoportret”? Pisałem tam o Panu Push The Button. To podobna sytuacja, jak w przypadku reprodukcji. Rola Pana Push The Button sprowadzała się  jedynie do naciśnięcia migawki.

Powtórka z historii

Bartek wrzucił taki oto temat, pisząc do mnie e-mail tej treści:
Autorskie prawa majątkowe wygasają 70 lat od dnia pierwszego rozpowszechnienia – ok.
Poza moim dziadkiem, wszystkie osoby na zdjęciu nie żyją. Nie sądzę też, by dziadek pamiętał, kto był autorem zdjęcia, skoro miał na nim około 5 lat.
Przyjmijmy więc, że autor nieznany. Pytanie tyczy się czegoś innego – co z wizerunkiem osób? Jeśli, by żyły, to mogę sobie ot tak po 70 latach rozpowszechniać stare zdjęcie? Skoro wszyscy (poza moim nieśmiertelnym dziadkiem) nie żyją, to mogę sobie tak rozpowszechniać utwór? Wiadomo, że zgody widocznych osób nie mam. Jak to jest z tak starymi zdjęciami?

Uważny czytelnik, który „wgryzł” się w blog, zapewne sam umiałby odpowiedzieć na pytanie Bartka. Ponad rok temu popełniłem dwa wpisy, które w zasadzie zawierają wyczerpujące odpowiedzi na postawione wyżej pytania. W tekście „Szanujmy wspomnienia” omawiałem kwestię wygaśnięcia praw majątkowych do utworu, natomiast w „Jak zostać prezydentem” sprawy wizerunku po śmierci.

Dzisiaj będzie krótka historia o ochronie prawnej fotografii w Polsce w XX i XXI wieku. Od uzyskania niepodległości w 1918 r. mieliśmy , jak dotąd 3 ustawy regulujące  sferę praw autorskich:

  • ustawa z  dnia 29 marca 1926 r. o prawie autorskim (tj. z 1935 r. Dz.U. nr  360, poz. 260)
  • ustawa z dnia 10 lipca 1952 r. o prawie autorskim (Dz.U. nr 34, poz. 234 z późn. zm)
  • ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. z 2006 Dz.U. nr 90, poz. 631 z późn. zm.)

Ustawa z 1926 r. zdjęcia uznawała za przedmiot praw autorskich m.in. „Dzieła z zakresu wszystkich sztuk graficznych i plastycznych: rysunkowe, malarskie, rytownicze, litograficzne, rzeźbiarskie, grawerskie, architektoniczne, dzieła sztuki zdobniczej, stosowanej do rzemiosł i przemysłu, bez względu na ich rodzaj, rozmiary i wartość materjału, zdjęcia fotograficzne lub otrzymane w podobny do fotografji sposób, ilustracje naukowe, mapy i inne pomoce naukowe. W tem wszystkiem korzystają z ochrony zarówno wykonanie ostateczne, jak prowadzące do niego szkice, rysunki, plany, modele, projekty.

Nie każde zdjęcie jednak podlegało ochronie. Zgodnie z art. 3 Ustawy z 1926 r. „prawo autorskie do utworów fotograficznych lub otrzymanych w podobny do fotografji sposób istnieje pod warunkiem, że zastrzeżenie wyraźne uwidoczniono na odbitkach. Na odbitkach fotograficznych i reprodukcjach, otrzymywanych w podobny do fotografji sposób, na filmach, a także na nutach dla mechanizmu, na walcach fonograficznych i tym podobnych przyrządach, odtwarzających utwór w sposób mechaniczny, należy uwidocznić rok zdjęcia lub przeniesienia. W braku podania roku prawo autorskie do takich utworów wtedy tylko ma skutek przeciw osobom trzecim, jeżeli wiedziały, że czas trwania prawa autorskiego jeszcze nie upłynął.” Tak więc zdjęcia podlegały ochronie ustawowej pod warunkiem, że były odpowiednio sygnowane. Brak takiej sygnatury powodował, że nie korzystało ono z ochrony przewidzianej prawem autorskim. Czas trwania praw autorskich wynosił 50 lat od daty śmierci twórcy (art. 21). Istniało jednak odstępstwo w przypadku fotografii, dla których przewidziany był 10-cio letni okres ochronny. Na dowód tego, że każdy ustawodawca i w każdym wieku lubił utrudniać życie zarówno artystom, jak i prawnikom niech świadczy fakt, że „Prawo autorskie do serji zdjęć fotograficznych, mającej znaczenie artystyczne lub naukowe, gaśnie w pięćdziesiąt lat od śmierci wydawcy.” Piękne pole do powstania różnego rodzaju konfliktów.  😉

Później była wojna, po wojnie socjalizm. Nie godziło się, aby sanacyjne prawo obowiązywało nadal. Uchwalono ustawę z 1952 r., która powtórzyła w części sanacyjne uregulowania.

Art. 2. § 1. Utwór, wykonany sposobem fotograficznym lub do fotografii podobnym, jest przedmiotem prawa autorskiego, jeżeli na utworze uwidoczniono wyraźnie zastrzeżenie prawa autorskiego.
§ 2. Na filmach oraz odbitkach i reprodukcjach, otrzymanych sposobem fotograficznym lub do fotografii podobnym, należy uwidocznić rok wykonania utworu, na nutach zaś dla mechanizmu, walcach i innych przyrządach odtwarzających mechanicznie utwór dźwiękowy – rok przeniesienia.
§ 3. W braku uwidocznienia daty prawo autorskie do utworów, o których mowa w §§ 1 i 2, ma skutek przeciwko osobom trzecim tylko wówczas, gdy wiedziały, że czas trwania prawa autorskiego jeszcze nie upłynął.

Nadal więc istniał obowiązek swoistego „znakowania” fotografii. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 6 stycznia 1965 r. (sygn. akt I CR 331/64) stwierdził, że „Utwory wykonywane sposobem fotograficznym, m.in. fotografie, choćby zawierały artystyczne elementy twórcze, same przez się nie stanowią przedmiotu prawa autorskiego. Fotografie będące utworami artystycznymi stają się przedmiotem wspomnianego prawa dopiero w razie spełnienia przesłanki dodatkowej, mianowicie wyraźnego uwidocznienia na fotografiach zastrzeżenia prawa autorskiego. Zastrzeżenie prawa autorskiego stanowi zatem przesłankę powstania wspomnianego prawa do fotografii, a w konsekwencji i do ochrony na podstawie prawa autorskiego.” Jak widać element twórczy w przypadku zdjęć nie był najważniejszy, bardziej przykładano znaczenie dla formalnego oznakowania zdjęcia, niż tylko do samej „zawartości”. Żeby nie być gołosłownym przytoczę wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 listopada 1964 r. (sygn. akt I CR 163/64). „Według art. 1 prawa autorskiego każdy utwór artystyczny, ustalony w jakiejkolwiek postaci, jest przedmiotem prawa autorskiego. Utworem artystycznym może być również utwór wykonany sposobem fotograficznym. Jednakże w myśl art. 2 § 1 prawa autorskiego utwór wykonany sposobem fotograficznym jest przedmiotem prawa autorskiego, jeżeli na utworze uwidoczniono wyraźnie zastrzeżenie prawa autorskiego. Zastrzeżenie to stanowi zatem przesłankę powstania prawa autorskiego do fotosów, a konsekwencji i do ochrony według prawa autorskiego. Ustawa zaś nie przewiduje, by przesłanka, o której mowa, mogła być zastąpiona – ze skutkiem powstania prawa autorskiego i jego ochrony – przez inną, np. przez uwidocznienie w książce, kto sporządził fotosy.

W sposób brutalny odniesiono się do zdjęć reporterskich. Zgodnie z art. 5 pkt 3 Ustawy z 1954 r. zdjęcia reporterskie nie stanowiły przedmiotu praw autorskich.  Takich zapisów nie było w sanacyjnej ustawie 😉 .

Okres ochrony w myśl Ustawy z 1954 r. wynosił 20 lat, a na mocy noweli z 1975 r. wydłużono go do lat 25 (art. 26). Niestety w wypadku utworów fotograficznych okres ten był krótszy. Zgodnie z art.  27. pkt 1. Ustawy z 1952 r. autorskie prawa majątkowe do utworu fotograficznego lub otrzymanego w sposób podobny do fotografii gasną z upływem lat dziesięciu od pierwszej publikacji. Z tego można wywnioskować, że niepublikowane zdjęcia korzystały z dłuższej dwudziestopięcioletniej ochrony przewidzianej w art. 26. W przypadku serii zdjęć fotograficznych, mającej znaczenie artystyczne lub naukowe okres ochrony wygasały (podobnie jak w Ustawie z 1926 r.) z upływem lat dziesięciu od pierwszej publikacji (art. 27 pkt 4).

Później przychodzi rok 1994 i zostaje uchwalona obecnie obowiązująca Ustawa, o czym już sporo znajdziecie na F-LEX. Warte podkreślenia jest to, że nie ma obowiązku sygnowania zdjęć w żaden sposób, a zdjęcia reporterskie są traktowane tak, jak inne utwory fotograficzne. Nie ma również zróżnicowanego czasu trwania majątkowych praw autorskich. Wobec wszystkich utworów mamy ten sam okres 70 lat. Ustawa z 1994 r. przewidywała również odnowienie i przedłużenie zakresu ochrony autorskich praw majątkowych (art.124 § 1 pkt 3).

Na tle tego przepisu zapadło nawet orzeczenie Sądu Najwyższego (sygn. akt I CKN 654/00) odnoszące się do utworów fotograficznych.

1. Przewidziane w art. 124 § 1 pkt 3 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (jedn. tekst: Dz. U. z 2000 r. Nr 80, poz. 904 ze zm.) odnowienie i przedłużenie zakresu ochrony autorskich praw majątkowych dotyczy tylko takich praw, które według ustawy z dnia 10 lipca 1952 r. o prawie autorskim (Dz. U. Nr 34, poz. 234 ze zm.) przysługiwały twórcy, lecz na skutek upływu czasu wygasły.

2. Jeżeli na pocztówkach fotograficznych twórca umieścił zastrzeżenie swego prawa autorskiego (art. 2 § 1 ustawy z dnia 10 lipca 1952 r. o prawie autorskim, Dz. U. Nr 34, poz. 234 ze zm.), to egzemplarze drukowane później są przedmiotem prawa autorskiego także wtedy, gdy nie zostały opatrzone takim zastrzeżeniem. W tej sytuacji na twórcy spoczywa ciężar dowodu, że naruszyciel wiedział o istnieniu jego zastrzeżonego prawa.

PS. Pierwsze zdjęcie z 1943 r. przedstawia mojego nieżyjącego dziadka. Drugie pochodzi z rodzinnego albumu (osoba niestety nieznana).

Piotrowe kłopoty z prawem

Piotr ma kłopoty z prawem. Nic z tych rzeczy, nie przeskrobał nic, o czym by już wiedziały organy ścigania. 😉 Chodzi o logikę prawa. Nie czuję się na siłach bronić tezy, że prawo jest logiczne, jak również nie chce mi się udowadniać, że takie nie jest. Ale coś musi być na rzeczy, skoro nie tylko rak jest rybą, ale ostatnio także ślimak winniczek.
Wszelkie wątpliwości Piotra możecie znaleźć w komentarzu pod tekstem „Klatka”. Wszystko przez nieszczęśliwe definiowanie utworu zależnego. Piotr zadaje m.in. następujące pytania, oczekując odpowiedzi.

Czy zdjęcie czegokolwiek jest utworem zależnym względem tego czegoś? Czy zdjęcie ciastka jest utworem zależnym względem autorskiego przepisu kucharskiego? Czy zdjęcie samolotu jest utworem zależnym względem objętego prawami autorskimi i patentowymi projektami tegoż samolotu? Czy zdjęcie pani w kiecce jest utworem zależnym względem projektu tejże kiecki (kwestię wizerunku pani pomijamy)?

Podstawowa kwestia to pojęcie utworu, co w ferworze pisania chyba umknęło pytającemu. Należy bowiem pamiętać, że utwór zależny jest opracowaniem cudzego utworu. Jeżeli więc fotografujemy przedmiot, który sam w sobie nie jest utworem, to nie można stawiać tezy o powstaniu utworu zależnego.

Art. 1. 1. Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór).
2. W szczególności przedmiotem prawa autorskiego są utwory:
• wyrażone słowem, symbolami matematycznymi, znakami graficznymi (literackie, publicystyczne, naukowe, kartograficzne oraz programy komputerowe);
• plastyczne;
• fotograficzne;
• lutnicze;
• wzornictwa przemysłowego;
• architektoniczne, architektoniczno-urbanistyczne i urbanistyczne;
• muzyczne i słowno-muzyczne;
• sceniczne, sceniczno-muzyczne, choreograficzne i pantomimiczne;
• audiowizualne (w tym filmowe).

Odpowiadając na postawione przez Piotra pytania. Żeby zdjęcie „kiecki” mogło być utworem zależnym, sama „kiecka” musiałaby być uznana za utwór. Żeby zdjęcie ciastka mogło być utworem zależnym, samo ciastko musiałoby być uznane za utwór. Żeby zdjęcie samolotu mogło być utworem zależnym, sam samolot musiałby mieć przymiot utworu. Produkcja „kiecek” czy samolotów, jak również wypiek ciast nie zawiera w sobie elementu twórczego. Skoro ciastko czy samolot nie jest utworem zależnym, to jego zdjęcie nie może zostać uznane za utwór zależny.

O fotografii jako utworze zależnym pisze m.in. R. Sarbiński w monografii zatytułowanej „Utwór fotograficzny i jego twórca w prawie autorskim.Już na koniec pozwolę sobie zacytować jej fragment. „Nawiązując do koncepcji utworu fotograficznego jako obrazu, należy przyjąć, że o twórczości zależnej w fotografii można mówić w sytuacji, gdy co najmniej jeden składnik obrazu fotograficznego stanowi element twórczy, który autor przejął z innego, uprzednio istniejącego dzieła innej osoby. Specyfika fotografii nakazuje traktować twórcę dzieła fotograficznego jako twórcę fotograficznego dzieła zależnego w trzech sytuacjach. Po pierwsze, tworząc fotografię w oparciu o cudzy scenariusz, autor kreuje dzieło zależne – fotograficzne opracowanie scenariusza. Po drugie, fotograf wybierając określony fragment rzeczywistości, może podjąć decyzję o umieszczeniu w swoim obrazie cudzego dzieła w całości lub części. Wówczas można rozważać dzieło fotograficzne jako dzieło zależne w stosunku do przedmiotu fotografowania. Po trzecie, wykonywanie obróbki fotograficznej, tradycyjnej lub cyfrowej, i stosowanie efektów specjalnych stwarza doskonałe pole do opracowania cudzego obrazu fotograficznego, a dokonująca jej inna osoba niż autor pierwotnej rejestracji może stać się twórcą fotograficznego dzieła zależnego.

PS. Jeżeli zdjęcie utworu nie byłoby uznawane za utwór zależny, to zupełnie bez sensu byłoby zamieszczanie w Ustawie art. 33 pkt 1. Wolno rozpowszechniać utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku.

Wróg publiczny

Żeby nie było żadnych wątpliwości. Osobiście jestem wrogiem pojęcia prawo cytatu w odniesieniu do utworu fotograficznego. Bez względu na to, co powiecie i napiszecie, będę uparcie powtarzał, że powoływanie się przez osoby i firmy na przepis o dozwolonym użytku, wynikającym z art. 29 ust. 1 Ustawy, jest wyraźnym robienia właściciela w bambuko. Jeżeli ktoś jest odmiennego zdania – ma prawo, ale niech pamięta, że cytat (w tym wypadku zdjęcie) musi zostać zamieszczony w utworze. Jeżeli zdjęcie umieszczone jest w czymś, co nie spełnia warunków utworu, to na 100% cytujący nie będzie korzystać z licencji ustawowej.

Art. 29. 1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.

Dlaczego uważam, że prawo cytatu zdjęcia jest nadinterpretacją?

  1. Prawo cytatu niesie pewne obostrzenia. Primo po pierwsze (jak mawia mój znajomy) ;-). Dozwolony użytek w postaci prawa cytatu nie może godzić w słuszny interes twórcy (fotografa). Art. 35. Dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy. Przykład. Wstawiam zdjęcie na sprzedaż do banku. Wyceniam 100,00 PLN. Sprytna firma natomiast bierze i korzysta z niego za darmo uważając, że w ramach prawa cytatu wynikającego z art. 29 ust. 1 wolno jej skorzystać z mojego zdjęcia. Czy sprytna firma godzi w mój słuszny interes, czy też nie? Uważam, że godzi. Profesor Janusz Barta postawił tezę: „Przepis art. 35 pr. aut. zabrania nadto takiego posługiwania się cytatami z cudzego utworu, w rezultacie którego eliminowana byłaby potrzeba zaznajomienia się z utworem, z którego cytaty pochodzą.” Moim zdaniem jest to adekwatne stwierdzenie zwłaszcza do utworu fotograficznego.
  2. Po drugie – zbędny byłby przepis art. 25 ust. 1 pkt 1 lit. c pozwalający rozpowszechniać w celach informacyjnych w prasie, radiu i telewizji już rozpowszechnione aktualne wypowiedzi i fotografie reporterskie. Po co zamieszczano by ten przepis odnośnie fotografii reporterskiej, skoro można by było korzystać z fotografii na prawie cytatu. Na marginesie – pojęcie fotografia reporterska w praktyce potrafi przysporzyć wielu problemów interpretacyjnych. Odpowiedz na pytanie, czy dana fotografia mieści się w kategorii fotografii reporterskiej, czy nie ma bowiem wpływ na kwestię zastosowania licencji ustawowej. Licencja ustawowa pozwala wykorzystać nasze zdjęcie reporterskie bez zgody.
  3. Po trzecie. Cytat ma pełnić rolę podrzędną w umieszczanym utworze. Cytowany fragment musi być w związku z twórczością cytującego, nie może stanowić ozdobnika, ma pomóc w zrozumieniu wywodu cytującego lub być argumentem za, albo przeciw jakiejś tezie stawianej przez cytującego. Czy oferta biura podróży może być okraszona zdjęciem na prawie cytatu? Sami sobie odpowiedzcie, czy to jest prawidłowe.

Moje stanowisko znacie. Orzecznictwa Sądu Najwyższego w sprawie nie ma prawie wcale. Jest jedno przytaczane przez wszystkich, a dotyczyło użycia na okładce przez jeden ze znanych tygodników, pewnego znanego plakatu wyborczego (sygn. akt I CK 232/04). Tenże sąd daje pewna wskazówki dotyczące wykładni prawa cytatu utworu plastycznego. „W art. 29 ust. 1 Pr.aut. nie chodzi o rozmiar przytaczanego we własnym dziele utworu, lecz o ich wzajemne relacje i cel cytatu. W określonych wypadkach uzasadnione może być nawet przytoczenie cudzego utworu w całości, jeżeli następuje to w celu wyjaśniania, analizy krytycznej, nauczania lub uzasadnione jest prawami gatunku twórczości. W każdym razie jednak cytowany urywek lub nawet cały drobny utwór musi pozostawać w takiej proporcji do wkładu własnej twórczości, aby nie było wątpliwości co do tego, że powstało własne, samoistne dzieło. (…) nie jest możliwe stworzenie ogólnej reguły, określającej proporcje utworu przejmowanego do utworu własnego, w każdym razie jednak, jak przyjmuje się w literaturze przedmiotu, cytat w stosunku do całości musi pełnić rolę podrzędną. Ocena, czy ze względu na rozmiar cytatu przejęcie jest dozwolone, musi być dokonana zatem w okolicznościach konkretnej sprawy.

Autor monografii „Utwór fotograficzny i jego twórca w prawie autorskim”, Rafał Sarbiński, uznaje „za dopuszczalny “cytat fotograficzny”, na podstawie art. 29 ust. 1 u.p.a. 94, dla potrzeb wyjaśniania, analizy krytycznej, nauczania lub w zakresie uzasadnionym prawami gatunku, a także odpłatną publikację utworów fotograficznych w podręcznikach, czyli tzw. użytek szkolny. Trochę sobie strzeliłem w stopę tym cytatem, ale co tam: „Sąd w niniejszym składzie (czyli ja) nie podziela tego poglądu w odniesieniu do utworów fotograficznych” :-).

Jeżeli jednak uważacie, że Wasze zdjęcia można cytować, to pamiętajcie że cytujący ma obowiązek podać imię i nazwisko twórcy oraz źródło.


Gra w zielone

Co ze zdjęciami zrobionymi na przysłowiowym P lub zielonym? Czy pozbawione są cech twórczości? Takie pytanie padło przy wpisie “Autoportret”. Tam przywołałem fragmenty uzasadnienia z wyroku Sądu Najwyższego omawiając kwestię Pana „Push the Button”. Przypomnę, co stwierdził sąd (III CKN 1096/00). „Przyjmuje się, że za “twórczość” w rozumieniu art. 1 ust. 1 można uznać w dziedzinie fotografii świadomy wybór momentu fotografowania, punktu widzenia, kompozycji obrazu (kadrowania), oświetlenia, ustalenia głębi, ostrości i perspektywy, zastosowania efektów specjalnych oraz zabiegi zmierzające do nadania fotografii określonego charakteru, elementy te bowiem nadają fotografii indywidualne piętno, konieczne dla uznania istnienia utworu w rozumieniu Prawa autorskiego”.
To co z tym „zielonym”? Sam fakt robienia na zielonym nie może pozbawić zdjęcia charakteru utworu, bo przecież „zielone dobierze ISO, czas i przysłonę”, a są jeszcze inne elementy, na które zwracał uwagę sąd, m.in. świadomy wybór momentu fotografowania, punkt widzenia, czy kompozycja. Dlatego nawet początkujący fotoamator nie musi się obawiać, że jego zdjęcia „są wyjęte spod prawa” i skazane na brak ochrony. Musicie jednak pamiętać, że nie ma jednej reguły, szablonu czy wzoru na udzielenie jednoznacznej odpowiedzi. W przypadku sporu sądowego sąd będzie musiał odpowiedzieć na pytaniem, czy podczas robienia zdjęcia miały miejsce elementy twórcze pozwalające objąć zdjęcie ochroną.

Kiedy zdjęcie nie będzie traktowane jak utwór? Sąd Najwyższy starał się zmierzyć z pytaniem „Co nie jest utworem fotograficznym podlegającym ochronie?” Poniżej przedstawiam jedną z nielicznych prób odpowiedzi na to, wbrew pozorom, niełatwe pytanie. Szczerze mówiąc nie jest to jakaś wskazówka pozwalająca na pierwszy, drugi czy nawet trzeci rzut oka stwierdzić: To zdjęcie nie jest utworem!
Prawo autorskie do dzieła powstaje, gdy dzieło to zawiera elementy osobistej twórczości autora w treści lub formie, gdy nosi cechę oryginalności. Dotyczy to również fotografii (przy zachowaniu warunku zastrzeżenia prawa autorskiego stosownie do art. 2 § 1), niezależnie od tematyki utworu i techniki jego wykonania (jego wartości artystycznej). Utwór fotograficzny, który nosi cechy osobistej twórczości jego autora, jest przedmiotem prawa autorskiego i jeśli czyni zadość przepisowi art. 2 § 1 ustawy o prawie autorskim, podlega ochronie tego prawa.Nie będzie podlegać tej ochronie fotografia, która spełniała funkcję wyłącznie rejestracyjną (np. jest wykonana według wyraźnie dla autora określonego sposobu przy zastosowaniu ściśle określonych norm itp.), tym samym jest pozbawiona cech twórczości osobistej (cech utworu oryginalnego)” (sygn. akt IV CR 127/76). Cytowane uzasadnienie pochodzi z wyroku wydanego przed 35 laty, który dotyczył kwestii zdjęć eksponatów zrobionych przez pracownika muzeum.

W każdej sprawie, gdy sąd poweźmie wątpliwości, czy zdjęcie ma charakter utworu podlegającego ochronie, z pewnością będzie posiłkował się opinią biegłych. Zadaniem biegłego nie będzie ocena wartości artystycznej zdjęcia, a ustalenie czy zdjęcie pozbawione jest, czy też nie cech twórczości osobistej.