Utwór zależny a inspirowany

Jak wspominałem w poprzednim wpisie zagadnienia poruszane w wyroku Sądu Apelacyjnego w Lublinie (I ACa 942/15) mogą starczyć na kilka wpisów na blogu.  Dzisiaj kolejna powtórka (bo przecież wszystko już było). Tym razem kilka uwag odnośnie utworu zależnego.

Co to jest utwór zależny?
Dziełem zależnym (opracowaniem) jest utwór, który zawiera wkład twórczy autora opracowania, w istotnym zakresie przejmuje elementy twórcze (w rozumieniu Ustawy) z utworu innego autora (utworu macierzystego).

Kiedy opracowanie lub przeróbka korzysta z ochrony prawnej?
Opracowanie, przeróbka, aby mogło stać się przedmiotem prawa autorskiego, musi wykazywać własne cechy twórcze (czyli samo musi być utworem). Zgodnie z art. 2 ust. 1 Ustawy opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.

Jak ocenić, czy dzieło jest utworem zależnym?
To, czy określone dzieło zostało stworzone na podstawie innego dzieła (czyli jest opracowaniem dzieła w rozumieniu art. 2 Ustawy) należy do sfery ustaleń faktycznych, których z natury rzeczy należy dokonać przy pomocy opinii biegłego.

Czy istnieje różnica pomiędzy utworem zależnym a utworem inspirowanym?
Tak, jednak w rzeczywistości nie jest rzeczą prostą odróżnić utwór zależny od utworu inspirowanego. Sąd Najwyższy zauważył, że “elementy utworu inspirującego w nowo powstałym utworze inspirowanym są i mogą być rozpoznawalne, ale nie dominujące, stanowiąc efekt emocjonalnego i intelektualnego impulsu wywołanego cudzym dziełem. Za kryterium rozgraniczające uznaje się w doktrynie takie twórcze przetworzenie elementów dzieła inspirującego, że o charakterze dzieła inspirowanego decydują już jego własne, indywidualne elementy, a nie elementy przejęte.”

W przypadku utworu zależnego, na jego wykonanie musimy mieć zgodę twórcy utworu pierwotnego (w innym wypadku naruszamy jego prawa). Natomiast, gdy utwór jest tylko inspirowany dziełem pierwotnym, takiej zgody nie potrzeba. W 1971 r. Sąd Najwyższy uznał, że „Inspirowany (z podniety cudzego utworu powstały) utwór tylko wtedy nie stanowi dzieła zależnego (przeróbki utworu cudzego), gdy “ma cechy samodzielnej twórczości” w tym znaczeniu, że jest na równi z utworem inspirującym dziełem oryginalnym. Oryginalność dzieła inspirowanego nie wyłącza skorzystania z tematu dzieła inspirującego, ujęcie tego tematu musi być jednak własnym, indywidualnym ujęciem autora (możliwym także przy pokrewieństwie tematycznego schematu). Brak takiego ujęcia, mimo że nowy utwór nie stanowi nawet przeróbki, pozbawia utwór inspirowany cechy oryginalności. Może to prowadzić do naruszenia osobistych i majątkowych praw autorskich autora dzieła inspirującego.”

Co z cudzymi starymi zdjęciami „opracowanymi” na nowo?
Zakwalifikowanie reprodukcji starych fotografii jako utworu zależnego wzbudza istotne trudności. W 1998 r. Ministerstwo Kultury i sztuki stwierdziło, że „Nie podlegają autorsko prawnej ochronie rekonstrukcje utworu w tym zakresie, w jakim badacz odtwarza (często dzięki niewątpliwemu procesowi twórczemu) uprzednio istniejący, pierwotny kształt utworu (…) Wysiłek skierowany jest tu nie na kreację nowej twórczej zawartości łub planu wyrażenia, nie na uwidocznienie własnej indywidualności, lecz – przeciwnie – na “usunięcie się w cień” i wyszukiwanie (rekonstrukcję) elementów cudzej twórczości.” Podobne stanowisko zaprezentował Sąd Apelacyjny w Lublinie (I ACa 942/15).

PS. Prz okazji przypominam, że ochroną prawa autorskiego nie są objęte idee i pomysły, ale ich konkretna realizacja. Pomysł, czy koncepcja, która nie została skonkretyzowana w danym utworze nie podlega ochronie. Przedmiotem ochrony jest bowiem ustalony utwór, a nie wynikająca z niego idea.

Utwór inspirowany a utwór zależny

Ostatnio pojawiło się w Internecie kilka informacji na temat „ściągania” przez fotografów od siebie tematów, a czasem nawet powielania dokładnie tych samych scen (ustawienia modeli, jak i wykorzystanie tych samych miejsc do zrobienia zdjęcia). Na ten temat było kilka wpisów na blogu, jednak postanowiłem zebrać je i przedstawić w pigułce odwołując się przy tym do wyroków naszych sądów.

Zasadnicza kwestia, to rozróżnienie utworu zależnego od utworu inspirowanego. Jest to istotne, gdyż zgodnie z art. 2 ust. 2 Ustawy rozporządzanie i korzystanie z utworu zależnego zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego. Natomiast w przypadku utworu inspirowanego żadnych zgód autora zdjęcia, którym się zainspirowaliśmy nie trzeba (art. 2 ust. 4 Ustawy).

Sąd Najwyższy (wyrok w sprawie o sygn. akt I CSK 539/13) stwierdził, że:

Za zasadnicze kryterium odróżniające utwór inspirowany od utworu zależnego, będącego opracowaniem, przyjmuje się takie twórcze zmodyfikowanie elementów dzieła inspirującego, że o charakterze dzieła inspirowanego decydują już jego własne, indywidualne elementy, a nie elementy przejęte.

Ochronie podlega nie temat, lecz jego indywidualizacja (postać i koncepcja bohatera, jego losy, określone sytuacje i opisy, w których funkcjonuje).

Zaczerpnięcie tylko samego wątku cudzego utworu nie wymaga zgody autora dzieła inspirującego, ponieważ istotą utworu inspirowanego jest właśnie jego powstanie w wyniku pobudki twórczej dostarczonej przez utwór inspirujący.

Elementy utworu inspirującego w nowo powstałym utworze inspirowanym są i mogą być rozpoznawalne, ale nie dominujące, stanowiąc efekt emocjonalnego i intelektualnego impulsu wywołanego cudzym dziełem.

Za kryterium rozgraniczające uznaje się w doktrynie takie twórcze przetworzenie elementów dzieła inspirującego, że o charakterze dzieła inspirowanego decydują już jego własne, indywidualne elementy, a nie elementy przejęte.

Sąd Apelacyjny w Poznaniu (sygn. akt I ACz 1753/12) uznał, że:

Naruszenie praw majątkowych do utworu fotograficznego polega zwykle na wykorzystaniu go wprost w całości lub we fragmentach.

Ochronie może też podlegać, w przypadku zdjęć pozowanych, ich szczególna kompozycja, w twórczy sposób wykorzystująca odpowiedni układ osób, przedmiotów, elementów krajobrazu itp.

Co do zasady, nie podlega ochronie, także w przypadku fotografii “pozowanych”, samo wykorzystanie w niej konkretnych osób, rekwizytów itp.

Należy też przypomnieć o wyroku Sądu Apelacyjnego w Białymstoku (sygn. akt I ACa 955/15)

Cechy zindywidualizowanej twórczości tracą zdjęcia wytwarzane wedle określonego wzorca (schematu), którego źródłem może być ustawa (fotografie do dokumentów tożsamości, legitymacji itp.) lub służące celom badawczym, dokumentacyjnym i poglądowym (zdjęcia reprodukcyjne, rentgenowskie, katalogowe, ilustracje podręcznikowe itp.).

PS1. Zapraszam również do przypomnienia sobie poszczególnych wpisów dotyczących inspiracji, utworów zależnych i plagiatu na F-lex. Poniżej linki do kilku z nich.

PS2. Trochę prawa.

Artykuł 2 Autorskie prawa zależne

1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.
2. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły. W przypadku baz danych spełniających cechy utworu zezwolenie twórcy jest konieczne także na sporządzenie opracowania.
3. Twórca utworu pierwotnego może cofnąć zezwolenie, jeżeli w ciągu pięciu lat od jego udzielenia opracowanie nie zostało rozpowszechnione. Wypłacone twórcy wynagrodzenie nie podlega zwrotowi.
4. Za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji cudzym utworem.
5. Na egzemplarzach opracowania należy wymienić twórcę i tytuł utworu pierwotnego.

Łowcy plagiatorów

mostNa dwóch portalach fotograficznych (DFV i Fotoferia) użytkownicy coraz częściej stawiają sobie zarzut  plagiatu. O tym, czym jest plagiat i jakie są jego konsekwencje, sporo było na blogu.  Pisałem zarówno o odpowiedzialności cywilnej, jak i karnej plagiatorów. Do tej pory nie zabierałem za wiele razy głosu, jak ocenić, czy dany utwór fotograficzny jest plagiatem. Sprawa dosyć skomplikowana i wymagająca zazwyczaj wsparcia ze strony biegłych. Rzadko kiedy pojawiają się sytuacje, gdy prima facie można uznać, że dany utwór fotograficzny jest plagiatem. Takich problemów zazwyczaj nie mają użytkownicy portali fotograficznych. Dziwnym trafem, im ktoś uważa się za większego „artystę”, tym z większą łatwością stawia zarzuty plagiatu.  A wszystko chyba przez to, że mało kto pamięta o  tym, że istnieje również kategoria utworów inspirowanych.  O tym, czym jest  utwór inspirowany, wspominałem w „Inspiracja czy utwór zależny?” Od tamtego wpisu minęły już dwa lata, ale sytuacja prawna się nie zmieniła i wpis nadal jest aktualny. Dzisiaj mały suplement i kolejne orzeczenie próbujące określić, czym jest plagiat w rozumieniu prawa autorskiego.  Z pomocą przychodzi Sąd Apelacyjny w Warszawie (sprawa o sygn. akt I ACr 620/95). Sąd wskazuje, że dla oceny, czy zostały naruszone prawa autorskie, decydujące znaczenie ma ustalenie, czy „utwór-plagiat” powstał w wyniku całkowicie samodzielnego procesu twórczego, czy wskutek wykorzystania pomysłu pierwotnego utworu oraz przywłaszczenia jego oryginalnych cech i elementów. Z istoty plagiatu wynika, że dochodzi do niego wówczas, gdy następuje wykorzystanie elementów cudzego utworu w takim stopniu, iż brak jest twórczej działalności plagiatora i jego utwór nie nosi cech oryginalności. Niezbędne jest zatem zapoznanie się przez plagiatora z treścią i formą utworu stanowiącego źródło materiału przejętego do utworu własnego.  Sąd Apelacyjny stanowczo stwierdza, że nie jest plagiatem dzieło, które powstaje w wyniku zupełnie odrębnego, niezależnego procesu twórczego, nawet jeżeli posiada treść i formę bardzo zbliżoną do innego utworu. Sąd dopuszcza bowiem sytuację, w których dwóch twórców, niezależnie od siebie, wykorzystuje w utworze ten sam pomysł i opracowuje go przy użyciu bardzo zbliżonych środków artystycznych, zwłaszcza, jeżeli dzieła dotyczą tego samego tematu albo tematów bardzo zbliżonych.  O tym, że utwór powstały później stanowi naśladownictwo utworu powstałego wcześniej, nie może przesądzać samo podobieństwo elementów obu utworów.  I rzecz najważniejsza, o której najczęściej zapominają  wszyscy portalowi łowcy plagiatorów. O plagiacie będzie decydować świadome wykorzystanie, przywłaszczenie elementów cudzego utworu w takim stopniu, że nie pozwala to na ocenę późniejszego utworu jako całkowicie oryginalnego, powstałego w całości w wyniku procesu twórczego jego autora. W sporze o plagiat istotne jest  ustalenie okoliczności powstania „utworu-plagiatu”. Zapewne nie są w stanie tego dokonać użytkownicy portali fotograficznych.

I na koniec cytat z monografii M.Jankowskiej „Autor i prawo do autorstwa”. „ (…) od autora w rozumieniu prawa autorskiego nie wymaga się tworzenia w izolacji od uwarunkowań kulturowych, społecznych, artystycznych, a nawet dopuszcza się, by ten czerpał z ogólnej wiedzy, umiejętności, własnych przeżyć ujawnionych na skutek kontaktu z innymi utworami, by uznać go za twórcę dzieła w pełni samoistnego.” Tego łowcy plagiatorów często nie biorą pod uwagę.

 

O indywidualizacji tematu

Na forum DFV powróciła dyskusja na temat plagiatu. Pierwszy zauważalny problem polega na złym postawieniu tezy będącej jednocześnie tematem wątku – „Granice plagiatu”.  Przyjęcie za prawdziwe takiego stwierdzenia sugerowałoby, że istnieje jakiś punkt odniesienia, po którego przekroczeniu plagiat przestaje być plagiatem. Sprawę trzeba by chyba odwrócić i zapytać o granice inspiracji. W którym momencie zdjęcie (utwór) przestaje być utworem inspirowanym przez inne zdjęcie, a staje się plagiatem?

 Kwestie plagiatu wracają na blog dosyć często. W sumie nic dziwnego skoro jest to problem występujący w rzeczywistości, a przy okazji bardzo trudny do rozstrzygnięcia. Do tej pory kwestie plagiatu opisywane były przez pryzmat odpowiedzialności karnej. Dzisiaj proponuję podejść do tej kwestii od strony cywilistycznej. Będzie więc bez znamion przestępstwa, winy umyślnej czy kary pozbawienia wolności, za to pojawiają się… biegli. Żaden sąd nie jest w stanie ocenić jednoznacznie, czy doszło do popełnienia plagiatu, bez pomocy specjalistów w sytuacji, gdy nie jest to plagiat jawny i całościowy. W wyroku z dnia 20 maja 1983 r. Sąd Najwyższy (sygn. akt I CR 92/83) uznał, że plagiat może występować w formie plagiatu jawnego bądź ukrytego, jak również plagiatu całościowego lub częściowego. Przypadek „niko” to zapewne plagiat jawny, jak i całościowy, albowiem osoba trzecia przypisała sobie autorstwo zdjęć „niko”. To akurat była prosta zero-jedynkowa zagadka. W innych sytuacjach zaczynają się schody. Największe schody występują w przypadku znalezienia odpowiedzi na pytanie, gdzie kończy się inspiracja, a zaczyna plagiat?

Przypomnę tylko, że tworząc utwór inspirowany innym utworem, nie popełniamy plagiatu (wyłączona będzie odpowiedzialność zarówno cywilna, jak i karna), jak również nie powstaje utwór zależny, który również rządzi się swoimi prawami (art. 2 Ustawy). Zajrzyjcie do „Inspiracja czy utwór zależny”. Granice pomiędzy inspiracją, utworem zależnym oraz plagiatem są tak niewyraźne, niestabilne i ocenne, że nie spodziewajcie się znaleźć na blogu jednoznacznych wskazówek lub odpowiedzi (zwłaszcza, że sądowych sporów o zdjęcia nie ma znowu tak dużo). Chciałem jednak wskazać kierunek poszukiwania tej płynnej granicy posiłkując się wyrokiem z dnia 15 września 1995 r. Sądu Apelacyjnego w Warszawie (sygn. akt I ACr 620/95).

Z istoty plagiatu wynika, że dochodzi do niego wówczas, gdy następuje wykorzystanie elementów cudzego utworu w takim stopniu, iż brak jest twórczej działalności plagiatora i jego utwór nie nosi cech oryginalności. Niezbędne jest zatem zapoznanie się przez niego z treścią i formą utworu stanowiącego źródło materiału przejętego do utworu własnego.

Ciekawy jestem, kto z czytających ten tekst czuje się na tyle kompetentny, aby jednoznacznie ocenić czy dane zdjęcie to plagiat czy nie. Sąd też ma z tym kłopot, więc w takich sprawach powołuje dowód z opinii biegłego.  A z tymi opiniami bywa niestety różnie.

Nie jest plagiatem dzieło, które powstaje w wyniku zupełnie odrębnego, niezależnego procesu twórczego, nawet jeżeli posiada treść i formę bardzo zbliżoną do innego utworu. Możliwe są sytuacje, w których dwóch twórców, niezależnie od siebie, wykorzystuje w utworze ten sam pomysł i opracowuje go przy użyciu bardzo zbliżonych środków artystycznych, zwłaszcza, jeżeli dzieła dotyczą tego samego tematu albo tematów bardzo zbliżonych.

Oczywiście, aby wykluczyć plagiat, pozwany (osoba której zarzucono plagiat) musi wykazać podczas postępowania dowodowego, że jego utwór powstał w  oderwaniu od utworu powoda. W jaki sposób ma tego dokonać? W każdej sytuacji odpowiedź będzie inna, życie kreuje przecież różne scenariusze. Jest jeszcze jedna uwaga Sądu Apelacyjnego w Warszawie, którą warto zapamiętać podejmując dyskusje (także na forach) dotyczące plagiatu:

Ochronie podlega nie temat a jego indywidualizacja.”