Ludzie listy piszą

cassetaperpostaNiedawno dostałem e-maila od czytelnika Andrzeja z prośbą o odpowiedź na dwa zagadnienia.  Pierwszy stan faktyczny wygląda następująco:

„Ekipa wynajmuje budynek domu kultury i należący do niego plac. Przed rozpoczęciem zdjęć byłem tam i zrobiłem kilka zdjęć kaskaderom w trakcie próby. Później zostałem wyproszony z terenu placu, lecz znalazłem bardzo dobry widok na plac z sąsiadującej kamienicy. Dostałem telefoniczną zgodę od zarządu na robienie zdjęć z klatki. Dodam że cała akcja była świetnie widoczna dla każdego z mieszkańców. Był wybuch, skok z okna, spadanie na samochód. Oprócz tego kilka “prostych” scen. Dobrze rozumuję, że do czasu zamknięcia placu gdy mógł tam wejść na dobrą sprawę każdy było to wydarzenie “publiczne”, a później takim przestało być? Czy można to wziąć za zgromadzenie? Domyślam się że mogłem robić zdjęcia wszystkiego ze swojej perspektywy, natomiast nie wiem co myśleć o publikowaniu. Czy w momencie kiedy teren był wynajęty przez ekipę filmową był on ich “mirem domowym”? Czy takimi zdjęciami mogę się narazić za zdradzanie sekretów produkcji albo coś podobnego?”

Na blogu już wspominałem, że naruszenie miru domowego samo w sobie nie ma wpływu na prawa autorskie. Te kwestie omówiłem niedawno w „Po cichutku, po kryjomu”. Trzeba przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie, czy można publikować te zdjęcia ze względu na ochronę wizerunku kaskaderów. Kwestia ochrony wizerunku była wielokrotnie poruszana na blogu, tak więc nie będę jej szczegółowo omawiał. Przypomnę tylko, że generalną zasadą jest zakaz publikacji wizerunku bez posiadania zgody modela. Oczywiście są od tej zasady wyjątki określone w art. 81 ust. 2 Ustawy.

Art. 81. 1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.
2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1)  osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;
2)  osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Moim zdaniem w opisanym przez czytelnika stanie faktycznym nie zachodzą przesłanki określone w art. 81 ust. 2 Ustawy. Obrazowo można byłoby to porównać do zrobienia zdjęć aktorom podczas próby w teatrze. Na temat publikacji zdjęć, zawierających wizerunek aktora, wykonanych podczas próby pisałem już w tekście „Wizerunek aktora”. Tak jak dwa lata temu  nie chciałbym dzielić włosa na czworo, ale dzisiaj jestem jednak  bardziej skłonny przychylić się do stanowiska, że publikacja zdjęć z próby średnio odpowiada zakresowi zgody ustawowej określonej w art. 81 ust. 2 pkt 1 Ustawy.

Jeżeli więc autor pytania ma wątpliwości czy publikować, to wątpliwości te powinien mieć ze względu na przepisy dotyczące ochrony wizerunku, a nie miru domowego. Nie obawiałbym się również zarzutów opartych o przepisy dotyczące ochrony tajemnicy handlowej (czytelnik pisze o „sekretach produkcji”).

Drugi stan faktyczny jest następujący:

Ekipa filmowa kręci zdjęcia w miejscu publicznym (Rynek Główny w Krakowie), między nimi może przejść każdy, nie są w żaden sposób ogrodzeni. Akcja – bójka (kaskaderzy). Robię zdjęcia akcji, jak i make-off i nikt nie miał nic przeciwko temu do czasu. Nawet rozmawiałem z operatorami, pytając o to gdzie mogę być żeby w niczym nie przeszkadzać. W pewnym momencie (po drugiej powtórce) podeszła do mnie kobieta odpowiedzialna za plan, upewniając się że nie jestem od nich z grzeczną prośbą o niepublikowanie zdjęć make-off, na którą zgodzenie się miało być moją dobrą wolą. Po kolejnej powtórce sceny to się zmieniło. Podeszła do mnie zaznaczając wyraźnie, że producent (Węgier) nie życzy sobie, bym robił zdjęcia i chodził między ludźmi, dlatego dopytałem się o to jaki jest obszar planu na który nie powinienem wchodzić i jakoś doszliśmy do porozumienia. Jej (producenta) argumentami za tym, żebym nie robił zdjęć było to że nie wyglądałem jakbym robił je dla siebie, lecz na jakiś blog lub dla kogoś. Oprócz tego reklama którą kręcili ma mieć w sobie element zaskoczenia, więc nie życzą sobie żeby cokolwiek pojawiło się przed jej premierą. Szczególnie drażliwym tematem były zdjęcia make-off. Powiedziano mi, że od tego mają ludzi i sami się muszą mocno zastanawiać co opublikować. Czy taka publikacja (przeze mnie) może im zaszkodzić? Porozumienie z panią nie trwało długo, bo najwyraźniej poszła prosto do ochroniarza, który to poinformował mnie po chwili, iż moja obecność nie jest mile widziana. Nie chcąc zostawiać po sobie gorszego wspomnienia (nigdy nie wiadomo przez kogo zostanę zapamiętany) przeprosiłem grzecznie i oddaliłem się z miejsca planu.

Trochę powtórka z pierwszego stanu faktycznego. Jeżeli nie publikować, to raczej ze względu na ochronę wizerunku osób znajdujących się na zdjęciach. Prośbę o nierobienie zdjęć można uszanować, ale wynikać to będzie jedynie z dobrej woli fotografa, a nie z przepisów prawa. Powtarzam na okrągło jak mantrę na F-LEX, że nie istnieje ogólny zakaz fotografowania ludzi. Na ich fotografowanie nie jest potrzebna zgoda. I nieważne, jak się wygląda i w jakim celu robi zdjęcia. O zgodach dopiero możemy mówić w sytuacji, gdy chcemy opublikować cudzy wizerunek. Nieważne, gdzie miałby ten wizerunek być opublikowany (własna strona www, blog, gazeta itp.).

Na marginesie warto zauważyć, że interwencja ochroniarza nie znajdowała podstaw prawnych, albowiem skoro nie został wydzielony obszar planu zdjęciowego, to czytelnik nie naruszał niczyich praw wymagających ochrony.

PS. Na temat zdjęć robionych na planie filmowym można przeczytać co nieco w tekście „Fotograf na planie”.

Wizerunek firmy

Wro_287Mały suplement do wpisu „Galeria w O.” Kilkakrotnie na blogu powtarzałem, że wizerunek w rozumieniu przepisów art. 81 Ustawy oraz art. 23 kodeksu cywilnego może dotyczyć wyłącznie osób fizycznych. Nie można natomiast w żadnym przypadku mówić o wizerunku firmy w kontekście norm prawnych zawartych w przywołanych powyżej przepisach. Wprawdzie na podstawie art. 43 kodeksu cywilnego stosuje się do osób prawnych odpowiednio przepisy dotyczące ochrony dóbr osobistych osób fizycznych, jednakże nie te dotyczące  wizerunku. Tezę tę potwierdza orzeczenie Sądu Apelacyjnego z Krakowa (sygn. akt I ACa 1224/12), który w uzasadnieniu swojego wyroku wyraźnie stwierdza, że:

„Na podstawie art. 43 k.c. przepisy o ochronie dóbr osobistych stosuje się odpowiednio do osób prawnych. Jednakże ze specyfiki dobra osobistego, jakim jest wizerunek wynika przysługiwanie jego ochrony wyłącznie osobom fizycznym, a nie osobom prawnym.”

W przypadku osoby prawnej  dobrem chronionym jest m.in. jej dobre imię, rozumiane jako marka, ugruntowana pozycja. Naruszenie dobrego imienia osoby prawnej może polegać np. na rozpowszechnianiu zarzutów określonej treści, bądź na ujemnej ocenie działalności podmiotu. Dobre imię osoby prawnej jest łączone z opinią, jaką mają o niej inne osoby ze względu na zakres jej działalności. Jeżeli ktoś używa w takiej sytuacji pojęcia “wizerunek firmy”, to tylko w rozumieniu potocznym.

Akademia policyjna

Na blogu powtarzam z uporem maniaka, że zgodnie z polskim prawem trzeba mieć zgodę na publikację wizerunku (są oczywiście od tego wyjątki), natomiast nie ma potrzeby uzyskania zgody na samo zrobienie zdjęcia. Dobra, dobra! Nagusów i inne czynności seksualne sobie darujemy 🙂 . Nie zdziwcie się jednak, jeżeli zatrzyma Was patrol policyjny i stwierdzi, że ludzi fotografować nie wolno! To zapewne będą słuchacze Wyższej Szkoły Policyjnej w Szczytnie, albo co najmniej użytkownicy Policyjnego Centrum Informacyjnego, znajdującego się na portalu tejże uczelni. W odpowiedzi na pytanie numer 119 (całość tutaj znajdziecie) podinspektor (imię i nazwisko nieważne, ale znajdziecie pod wskazanym linkiem) w rozważaniach dotyczących prywatności pisze tak (tekst boldem – znaczy się pewnie ważne 😉 ):

„Niewątpliwie naruszeniem prywatności jest zachowanie opisane w przedmiotowym zapytaniu do PCI. Monitorowanie wejścia na wspólną posesję jako teren osoby prywatnej wymaga zgody wszystkich zainteresowanych będących właścicielami poszczególnych posesji. Nie wymaga natomiast zgody innych osób, np. przychodzących z zewnątrz na posesję. Fotografowanie innych osób, zakładając, że nie są to osoby publiczne, co do zasady wymaga ich zgody.”

No i widzicie. Adept szkoły w Szczytnie, jeżeli był prymusem, to  sobie to mocno zapamiętał i teraz w czasie interwencji zapewne będzie chciał skorzystać ze swojej wiedzy tajemnej, którą posiadł. O zgrozo, zostało to opublikowane w 2006 r. i do dzisiaj nikt tego nie zweryfikował, jak również nie oprotestował. Skoro trzeba mieć zgodę na fotografowanie (sic!), to piszący powyższą odpowiedź podinspektor „zdelegalizował” wszelkiego rodzaju monitoringi. Każda kamera zainstalowana w mieście, sklepie, na prywatnej posesji byłaby nielegalna, a pochodzący z niej materiał nie mógłby służyć jako dowód w sądzie.  Wprawdzie u nas nie ma wprost przepisów dotyczących zasady owocu zatrutego drzewa, ale w sprawie Sawickiej sąd właśnie powołał się na tę zasadę. Dowód uzyskany w sposób nielegalny nie może być dowodem w sprawie.

Wróćmy do fotografowania ludzi. Nie ma przepisu, z którego wynikałoby, że jeżeli fotografowanym nie jest osoba publiczna, to co do zasady trzeba mieć jej zgodę (jak twierdzi podinspektor). To jest wymysł piszącego odpowiedź, nieznajdujący uzasadnienia w przepisach polskiego prawa.

Zestaw ograniczeń lub przepisów, które można przy okazji fotografowania ludzi naruszyć, znajdziecie w „Paparazzo 2”.

Zgoda wystawiona na sprzedaż

dar_wroCzy ten skrzętnie schowany do kieszeni kawałek papieru (a może nonszalancko walający się po podłodze Twojego atelier) daje Ci poczucie bezpieczeństwa i możliwość publikacji zdjęć modelki gdziekolwiek i użycia ich w każdym celu? Czy zgoda modelki na publikację jej wizerunku jest „przechodnia”? Czy zdjęcia, które powstaną podczas tej sesji, będą mogły ukazać się zarówno w „Vogue”, jak i na bilbordzie reklamującym nowy smartfon? Czy będziesz mógł zdjęcia „sprzedawać” za pośrednictwem agencji? Te i inne tego typu pytania wielokrotnie nurtują wielu fotografów. O zgodzie na publikację wizerunku, o tym, jak powinna ona wyglądać i czy można ją odwołać pisałem już kilkakrotnie na blogu (wystarczy zajrzeć do wyników wyszukiwania, jakie pojawią się po wpisaniu do flexowej wyszukiwarki frazy „model release”). Dzisiaj kilka słów poświęcę kwestii możliwości „dalszego rozpowszechniania wizerunku”. Na początku przypomnienie treści art. 81 ust.1 Ustawy.

Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

W literaturze dotyczącej zagadnień związanych z ochroną wizerunku dosyć wyraźnie akcentuje się kwestę świadomości modela co do tego, gdzie i w jakich okolicznościach jego wizerunek będzie rozpowszechniany. Ponadto została postawiona teza, że nie jest możliwe wyrażenie przez modela zgody w sposób ogólny, abstrakcyjny. Uznano, że taka zgoda jest niezgodna z prawem i tym samym dotknięta sankcją nieważności. Istotne jest, aby zgoda udzielona przez modela wskazywała, czy dotyczy konkretnego zdjęcia, czy też serii zdjęć powstałych podczas danej sesji bądź pleneru oraz w jakim zakresie wizerunek modela będzie wykorzystany. Z praktycznego punktu widzenia nauka rozmija się trochę z praktyką, gdyż wielokrotnie zdjęcia trafiają na stock i trudno jest przewidzieć w momencie zawierania umowy z modelem, do jakich celów będzie jego wizerunek wykorzystany. Oczywiście jest na to rozwiązanie. Zamiast wskazywać w model release, w jakim zakresie będzie wykorzystywany wizerunek stosuje się przesłanki negatywne i określa do jakich celów wizerunku nie można wykorzystać.

Zgodę otrzymuje fotograf i to on staje się „dysponentem wizerunku” uwiecznionego na zdjęciu. Czy po sprzedaży zdjęcia (poprawnie sprzedaży majątkowych praw autorskich do zdjęcia) lub po udzieleniu licencji do niego zgoda ta automatycznie przechodzi na nabywcę praw lub licencjobiorcę?

Na miesiąc i 23 dni przed moim urodzeniem Sąd Najwyższy (sygn. akt I CR 496/66) uznał, że „dalsza publikacja fotografii określonej osoby jest dopuszczalna bez jej zgody, ale tylko pod warunkiem wskazania pierwotnego źródła publikacji i bez wprowadzania zmian w publikowanym zdjęciu, tzn. tylko z powołaniem okoliczności, w jakich zostało ono wykonane i opublikowane po raz pierwszy.” Orzeczenie to zostało jednak poddane daleko idącej krytyce i nikt obecnie nie podziela tego stanowiska. Trudno zresztą znaleźć uzasadnienie takiego stanowiska w obecnie obowiązujących przepisach prawa.
Odpowiedź na postawione powyżej przeze mnie pytanie jest prosta. Przejdzie, ale pod warunkiem, że fotograf otrzymał takie uprawnienie od modela. Jeżeli więc wynik Twojej sesji ma trafić np. na stock ze zdjęciami, to warto pamiętać, żeby w zgodzie na publikację wizerunku model upoważnił Cię do udzielania dalszej zgody dla podmiotów, które nabędą zdjęcia. Bez tego ani rusz. Przygotowując więc dokument zawierający zgodę modela warto poświęcić mu trochę czasu, aby nie zdarzyło się tak, że zgodę na rozpowszechnianie będziesz posiadał Ty, ale już nie podmiot, który kupi od Ciebie zdjęcia. 🙂

Czy można sprzedawać zdjęcia zawierające wizerunek modela bez jego zgody? Ależ oczywiście, że tak! Pisałem o tym w „Model release II”.

Czy publikacja wizerunku na portalu społecznościowym jest jego rozpowszechnianiem

Wro403Czy publikowanie różnych treści na portalu społecznościowym jest równoznaczne z rozpowszechnianiem i publikacją skierowaną do nieograniczonego kręgu osób?
Ciekawą i chyba dość kontrowersyjną tezę postawił Okręgowy Sąd we Wrocławiu w uzasadnieniu wyroku w sprawie o sygn. akt I C 327/11. Powyższy sąd rozpatrując sprawę dotyczącą publikacji zdjęć „klasowych” na portalu wyraził „wątpliwość co do tego, iż nastąpiło rozpowszechnienie wizerunku powoda poprzez umieszczenie zdjęć ze szkoły podstawowej na portalu przeznaczonym z założenia do odnalezienia osób znajomych powiązanych poprzez uczęszczanie do tej samej klasy czy tej samej szkoły. Portal społecznościowy adresowany jest przede wszystkim do uczestników, osób posiadających założone na nim profile, korzystających z jego zasobów. Zatem opublikowanie na nim zdjęć klasowych nie jest skierowane do nieograniczonego kręgu osób, będących jedynie potencjalnymi użytkownikami sieci internetowej, ale do kręgu z założenia zawężonego. Wystawienie jakiegokolwiek materiału informacyjnego czy zdjęciowego na stronach internetowych stwarza jedynie możliwość zapoznania się z nimi przez inne osoby, nie oznacza natomiast automatycznie rzeczywistego dotarcia do nieograniczonej ilości osób, a w konsekwencji do uzyskania przez te informacje charakteru powszechnego. Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 10.02.2010 r., V CSK 269/09, OSNC 2010/9/127, dane opublikowane w internecie nie stanowią danych powszechnie znanych.

Teza dosyć odważna, ale zarazem i dosyć ważne dla dalszych losów publikacji wizerunku na portalach bez zgody. Jak zapewne pamiętacie „przy rozpowszechnianiu wizerunku istotny jest wymóg publicznego udostępniania, a więc takiego, który jest przeznaczony do niezamkniętego grona osób” (System Prawa Prywatnego, t. 13 Prawo autorskie, pod red. J. Barty, s.555).

Jeżeli uznać, że publikacja na portalach społecznościowych jest skierowana do zamkniętego grona osób, to wtedy w zasadzie hulaj duszo, piekła nie ma! 🙂
Osobiście uważam, że teza postawiona przez wrocławski sąd jest bardzo odważna i w znacznej mierze wykracza poza „założenia i ducha Ustawy”. Ustawa jest z zeszłego stulecia. Nieźle brzmi! 🙂 W 1994 r. Internet jeszcze raczkował, o portalach społecznościowych nie było jeszcze głośno słychać, a wiele z nas wsłuchiwało się w melodie wygrywane przez modem próbujący wdzwonić się do dostawcy (w zasadzie monopolistycznego wówczas TPSA).
Wyrok nie jest prawomocny, więc trudno na tę chwilę wyrokować, czy tezę tę podzieli sąd apelacyjny. W każdym razie będę trzymał rękę na pulsie i starał się informować o losach cytowanego dzisiaj wyroku.

Europejski wizerunek

FM_016_small

Zdjęcie zrobione podczas Strefy Militarnej 2013 w Podrzeczu koło Gostynia w Polsce. Spotkanie polskich grup rekonstrukcji historycznych.

Sezon ogórkowy i wakacyjne spowolnienie dopadło również F-LEX-a. Dzisiaj będzie bardzo krótko, ale za to bardzo po europejsku. 😉 Wizerunek oczyma sędziów Europejskiego Trybunału Praw Człowieka  w świetle art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (Prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego), który brzmi następująco:

1. Każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji.
2. Niedopuszczalna jest ingerencja władzy publicznej w korzystanie z tego prawa, z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób.

W orzeczeniu z 11 stycznia 2005 r. (50774/99) ETPC stwierdził, że pojęcie życia prywatnego zawiera w sobie elementy związane z prawem osoby do swego wizerunku. Publikacja fotografii wchodzi w zakres życia prywatnego.

W wyroku dnia 15 stycznia 2009 r. (1234/05) ETPC uznał, że „Wizerunek osoby stanowi jeden z głównych atrybutów jej osobowości, jako że ujawnia unikalne cechy charakterystyczne tej osoby oraz wyróżnia tę osobę spośród innych osób z jej grupy. Prawo do ochrony wizerunku osoby jest więc jednym z podstawowych składników rozwoju osobistego i zakłada prawo do kontroli wykorzystywania tego wizerunku. Podczas gdy w większości przypadków prawo do kontrolowania takiego wykorzystania wizerunku dotyczy możliwości odmówienia przez jednostkę [zgody na] jego publikację, to obejmuje ono także prawo do sprzeciwienia się rejestracji, zachowania i powielenia wizerunku przez inną osobę.”

W wyroku z dnia 7 lutego 2012 r. (40660/08) ETPC potwierdził m.in. że „koncepcja życia prywatnego rozciąga się na aspekty dotyczące tożsamości osoby takie jak jej imię i nazwisko, fotografia czy fizyczna lub psychiczna integralność. Gwarancja przyznawana przez art. 8 Konwencji ma przede wszystkim na celu zapewnienie rozwoju osobowości każdego człowieka w jego relacjach z innymi ludźmi, bez zewnętrznych ingerencji. Istnieje zatem taka strefa interakcji osoby z innymi ludźmi, nawet w kontekście publicznym, która może wejść w zakres pojęcia “życia prywatnego”. Publikacja fotografii może więc stanowić zakłócenie życia prywatnego osoby, nawet wówczas, gdy jest ona osobą publiczną. (…) W przypadku fotografii wizerunek osoby stanowi jeden z głównych atrybutów jej osobowości, jako że ujawnia unikalne cechy charakterystyczne tej osoby oraz wyróżnia ją spośród innych osób z grupy, do której należy. Prawo do ochrony wizerunku osoby jest więc jednym z podstawowych składników rozwoju osobistego. Prawo to zasadniczo zakłada prawo osoby do ochrony wykorzystania tego wizerunku, włącznie z prawem do odmowy zgody na jego publikację.”

Włażąc w kadr

Barcel_099Sezon wakacyjny w pełni. Ludziska wyjeżdżają nad morze, w góry czy do lasu. Czasem nawet daleko od domu. Jak wakacje, to i „fotografia”. Aparat fotograficzny to obecnie tak popularne urządzenie, że w zasadzie ma go każdy, choćby w komórce. 😉 Od lat jestem anty fanem wakacyjnej fotografii. Odpowiedzcie sobie sami czy większość prezentowanych w sieci zdjęć rzeczywiście ma coś wspólnego z fotografią przez duże F? Wakacyjne zdjęcia to przede wszystkim zdjęcia typu: ja na tle wieży Eiffla robione z „longhenda” (tu szukaj definicji), moja córka na osiołku w Kadzidłowie, wujek Leon na jednym z miliona kajaków na Krutrynii, babcia Kazia u wrót Świętego Piotra. 😉 Nie będę rozpoczynał kolejnej wojny polsko-polskiej, chociaż temat fotografii wakacyjnej zapewne jest ważki, ale bardziej nadający się na Szturchańca, niż na F-LEXa. Ja dzisiaj z krótką powtórka z wizerunku. Każdy z nas, nie wyłączając autora tego wpisu, zdjęcia wakacyjne robi. Czasami lepsze, czasami gorsze, ale robi. Jeżeli nie do galerii czy portfolio, to choćby po to, żeby mieć pamiątkę i zobaczyć za dwadzieścia lat, jakie to nasze latorośle były kiedyś małe. Miejsca turystyczne bardzo często charakteryzują się tym, że zazwyczaj nigdy nie jest dobra pora na zrobienie zdjęcia. I wcale nie chodzi tu tylko o dobre światło (w przypadku wycieczek zorganizowanych zawsze jest złe, bo tylko szaleniec wybrałby się fotografować Knossos w południe), ale o wszędzie panujące tłumy. Próbował ktoś w okresie od maja do października sfotografować jaszczurkę Gaudiego w Barcelonie? No i po tym przydługim wstępie dochodzimy do sedna dzisiejszego wpisu. Czy w świetle Ustawy można publikować zdjęcia z ludźmi, którzy najzwyczajniej w świecie „wleźli nam w kadr”? Dla tych, którzy nie pamiętają zasad dotyczących publikacji wizerunku przypominam treści art. 81 Ustawy.

Art. 81.1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:

1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;

2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

W przypadku pamiątkowego zdjęcia rodzinki, gdy w tle mamy inne osoby, które są w zasadzie poza naszym zainteresowaniem, przychodzi nam z pomocą art. 81 ust. 2 pkt 2. Przepis ten wielokrotnie przywoływany był na blogu. Wskazówki, jak abstrakcyjny przepis prawa praktycznie stosować, daje nam Sąd Apelacyjny w Krakowie (sygn. akt I ACa 957/01).

„Dla zastosowania art. 81 ust. 2 pkt 2 prawa autorskiego rozstrzygające znaczenie ma ustalenie w strukturze przedstawienia relacji między wizerunkiem osoby (lub osób) a pozostałymi elementami jego treści; rozpowszechnianie wizerunku nie wymaga zezwolenia, jeśli stanowi on jedynie element akcydentalny lub akcesoryjny przedstawionej całości, tzn. w razie usunięcia wizerunku nie zmieniłby się przedmiot i charakter przedstawienia.”

Zazwyczaj włażący w kadr nie są naszym celem, więc bez obaw będzie można opublikować rodzinne zdjęcie z panem w tle. Nikt jednak nie uwierzy w takie story, gdy „przez przypadek” AF wycelował w lewe oko pana, a przysłona sama się otworzyła do f/1,4.

A tak już na marginesie, to z przerażeniem zauważam, że tymi włażącymi w kadr bardzo często są inni fotografujący. Osobiści jak widzę, że ktoś robi zdjęcie (bez względu czy telefonem komórkowym, czy wypasionym D4), to staram się poczekać chwilę i dać mu szansę. Niestety większość nie ma tego w zwyczaju, wychodząc z założenia, że tu i teraz jest panem sytuacji, a właśnie teraz nadszedł decydujący moment.

Miłego wakacyjnego fotografowania !!!

Naga prawda

Flo_II_025Zarówno o ochronie wizerunku, jak i o fotografowaniu nagich osób oraz publikacji takich zdjęć pisałem wielokrotnie. Tym, którzy nie pamiętają zasad dotyczących „robienia nagich fotek” polecam w ramach powtórki tekst „Paparazzo”.

O tym, że umieszczanie w sieci gołych fotek swoich byłych, to nie tylko strach na lachy albo czcza gadanina na F-LEX-ie, donosi dzisiejsza gazeta.  Niestety czytając notatkę trudno jest stwierdzić, czy fotografa amatora skazano za stalking czy za publikację nagich zdjęć swojej eks.  „Prokuratura nie uwierzyła i oskarżyła mężczyznę, zarzucając mu stalking, a konkretnie wykorzystanie wizerunku kobiety bez jej wiedzy i zgody.” Zapewne można pokusić się o tezę, że w ramach stalkingiu może dojść do publikacji fotek w negliżu. 🙂

Z notatki prasowej wynika, że zdjęcia były publikowane bez twarzy. Sąd uznał jednak, że pomimo tego, że na zdjęciach nie widać twarzy, to charakterystyczne cechy fizyczne pozwalają na rozpoznanie osoby, zwłaszcza wśród znajomych. Stanowisko sądu może niektórych dziwić, ale na blogu parokrotnie o tym pisałem. Warto m.in. przypomnieć orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Warszawie (sygn. akt I ACa 1100/09), który stwierdził, że „publikacja zdjęć, które nie stanowią wizerunku (podobizny) danej osoby, ale w powiązaniu z treścią artykułu umożliwiają jej rozpoznanie (identyfikację) stanowi naruszenie dóbr osobistych.” Przypominam również, że samo pozowanie do zdjęcia, nie jest równoznaczne ze zgodą na jego publikację (Sąd Apelacyjny w Warszawie, sygn. akt I ACa 494/08).

Tym razem „mściciel” dostał 500 złotych grzywny, ale należy pamiętać, że przestępstwo z art. 191a kodeksu karnego zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Zapytacie zapewne to skąd grzywna zamiast paki?  Sąd skorzystał z uprawnienia wynikającego z art. 58 § 3 k.k.

Jeżeli przestępstwo jest zagrożone karą pozbawienia wolności nieprzekraczającą 5 lat, sąd może orzec zamiast kary pozbawienia wolności grzywnę albo karę ograniczenia wolności do lat 2, w szczególności jeżeli orzeka równocześnie środek karny; karę ograniczenia wolności wymierza się w miesiącach i latach.

Zgoda na publikację wizerunku a dobra osobiste

tos_61_smallPo raz kolejny kilka słów o wizerunku w ramach powtórki. Tym razem z pomocą przychodzi nam krakowski Sąd Apelacyjny (sygn. akt I ACa 1089). Zgodnie z art. 81 ust. 1 Ustawy rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Do roszczeń w przypadku rozpowszechniania wizerunku osoby na nim przedstawionej bez wymaganego jej zezwolenia stosuje się odpowiednio przepis art. 78 ust. 1. Art. 23 k.c. stanowi zaś, że dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach (czyli także w przepisach Ustawy). Ten, czyjego dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie (art. 24 § 1 k.c.).

Wróciłem do tych zagadnień, gdyż chcę przypomnieć Wam, że może dojść do sytuacji, w której mimo posiadanej zgody na publikację, może nastąpić naruszenie innych praw modela. Pamiętaj, że zgoda na publikację nie zwalnia od wszelkiej odpowiedzialności. Może bowiem dojść do sytuacji, że pomimo zgody na publikację wizerunku nastąpi naruszenie dóbr osobistych modela (np. dobrego imienia lub godności). Jeżeli więc wizerunek modela miałby być wykorzystany np. w kontrowersyjnej reklamie, to warto wcześniej to omówić z modelem lub nawet opisać w zgodzie. Dzięki temu można później uniknąć niepotrzebnych kłopotów i kosztów. O ile na modelu będzie spoczywało udowodnienie w sądzie, że nastąpiło naruszenie jego dóbr osobistych, o tyle Ty powinieneś wykazać, że Twoje działanie nie było bezprawnym jeżeli nie chcesz podzielić losu Jana Rokity ;-). Z art. 24 § 1 k.c. wynika, że modelowi przysługuje ochrona wyłącznie przed Twoim działaniem bezprawnym. Bezprawność jest więc konieczną przesłanką do udzielenia mu przez sąd ochrony. Przez działanie bezprawne rozumie się każde działanie, które jest sprzeczne z normą prawną, porządkiem prawnym, a także z zasadami współżycia społecznego. Sąd Najwyższy (sygn. akt II CR 419/89) stwierdził, że za bezprawne uważa się każde działanie naruszające dobro osobiste, jeżeli nie zachodzi jedna ze szczególnych okoliczności usprawiedliwiających je. Stwierdził że do okoliczności wyłączających bezprawność naruszenia dóbr osobistych na ogół zalicza się: działanie w ramach porządku prawnego tj. działanie dozwolone przez obowiązujące przepisy prawa, wykonywanie prawa podmiotowego, zgodę pokrzywdzonego oraz działanie w obronie uzasadnionego interesu. Aby uwolnić się od odpowiedzialności, musisz wykazać, że zachodzi któraś z wymienionych okoliczności.

PS. Na ten temat pisałem już kiedyś w „Sprzedajemy cudzy wizerunek”.

O zdjęciach na blogu

O czym trzeba pamiętać prowadząc blog, a zwłaszcza  fotoblog? W zasadzie będzie to powtórka z tego, co dotychczas napisałem na F-LEX, ale zapewne się może przydać. Zwłaszcza, że ostatnio pojawiło się zapotrzebowanie na ocenę pewnego fotobloga (ukłony dla Roberta 😉 ). Oczywiście nie mam zamiaru napisać instrukcji blogowania albo poradnika „Jak zostać blogerem w jeden weekend”. Omówię, a raczej przypomnę te kwestie, które związane są ze zdjęciami, czyli kwestie praw oraz  wizerunku.

Wizerunek. Cóż, tyle już na ten temat pisałem, że nie wiem, czy mógłbym jeszcze coś sensownego dodać. Kwestia wizerunku jest bardzo istotna i bez względu na to, czy publikujemy własne zdjęcia czy cudze, to o ochronie wizerunku należy pamiętać. Nie będę w tym miejscu podawał  linków do wpisów o wizerunku, bo sporo tego by było. Na blogu wyszukiwarka dosyć dobrze funkcjonuje, więc bez problemu znajdziecie. Jeżeli nie chce Wam się szukać na blogu, to przynajmniej zajrzyjcie do art. 81 Ustawy. Warto również pamiętać, żeby przez „śmieszny według nas podpis” nie obrazić osoby ze zdjęcia. W przypadku, gdy będzie ona miała zupełnie inne poczucie humoru, może to skończyć się sprawą o naruszenie dóbr osobistych.

Prawo do publikacji zdjęcia. Jeżeli zdjęcie zrobiłeś osobiście, sprawa jest prosta. Możesz z nim robić co chcesz, jako podmiot posiadający autorskie prawa majątkowe. No chyba, że jednak  nie posiadałbyś tych praw. Sytuacja bardzo wyjątkowa, dosyć dokładnie opisana w „Imprezie integracyjnej”, a związana z przepisem art. 12 ust. 1 Ustawy.  A zapomniałbym, że może wystąpić jeszcze sytuacja Pana Push The Button.  W przypadku cudzych zdjęć sprawa się bardziej komplikuje. Trzeba pamiętać zarówno o osobistych, jak i majątkowych prawach autorskich.  W Internecie dość powszechnie panuje zupełnie błędne przekonanie, że podanie autora publikowanego zdjęcia pozwala na jego publikację. Nic bardziej mylnego. Oznaczenie autora pod zdjęciem, to kwestia poszanowania autorskich praw osobistych i nijak ma się to do prawa publikacji, które jest domeną autorskich praw majątkowych. Przez fakt wskazania autora zdjęcia nie dochodzi do legitymizacji publikacji. Wielokrotnie wspominałem o tym na blogu. Oczywiście pod zdjęciami należy oznaczyć twórcę.  W jaki sposób? W taki, jak on sobie tego życzy. Twórca bowiem decyduje, czy i w jaki sposób oznaczyć utwór (art. 16 pkt 2 Ustawy). Należy pamiętać, że autorskie prawo majątkowe gasną z upływem lat 70 od … Zajrzyj do art. 36 Ustawy, bo tam określone są różne momenty, od których liczy się te 70 lat.  Żeby więc opublikować zdjęcie, które podlega ochronie ustawowej, konieczne jest albo posiadanie autorskich praw majątkowych na danym polu eksploatacji (tu: publikacja  w Internecie, wprowadzanie do pamięci komputera itp.), lub przynajmniej stosownej licencji (nie ma tu znaczenia, czy będzie to licencja wyłączna czy nie, płatna czy bezpłatna).

A co ze „zdjęciami starymi”? Zupełnie niedawno pisałem o tym w “Szanujmy wspomnienia II”. Warto również zajrzeć do „Szanujmy wspomnienia”. Znajdziecie tam przydatne informacje w tym zakresie.  Siedemdziesiąt lat, to rzecz święta! Jest jednak pewne „ale”. Żeby stare zdjęcie podlegało ochronie pod rządami Ustawy, musiało również podlegać ochronie według poprzednich przepisów. Najważniejsze informacje w tym zakresie zawarte są w „Powtórce z historii”. Jak to sprawdzić? Najlepiej przeczytać tamten wpis. OK, mała podpowiedź. Obie ustawy, zarówno ta z 1926 r., jak i z 1952 r., wymagały, aby na zdjęciu było zastrzeżenie prawa autorskiego.

Mając stare zdjęcia (podlegające ochronie – odpowiednio oznaczone) możemy się zetknąć również z „dziełami osieroconymi” (zdjęcia także mogą być dziełami osieroconymi). Z dziełem osieroconym mamy do czynienia w sytuacji, gdy utwór nadal podlega ochronie, ale nie jest możliwe ustalenie właściciela praw. Obecnie prowadzone są konsultacje społeczne w sprawie projektu dyrektywy o dziełach osieroconych. Nawet jeżeli wejdzie ona w życie, to dotyczyć będzie niektórych możliwości wykorzystywania utworów osieroconych przez biblioteki publiczne, placówki oświatowe oraz muzea, a także przez archiwa, instytucje odpowiedzialne za dziedzictwo filmowe i muzyczne oraz nadawców publicznych w celu realizacji ich misji publicznej. Dyrektywa nie nada żadnych uprawnień innym podmiotom, niż wspomnianym powyżej, czyli nic dla blogera. Jeżeli jest chronione, to fakt „osierocenia” nie upoważnia nas do jego publikacji.