Sąd nad zdjęciami na FB

Na stronie „Gazety Prawnej” pojawił się artykuł zatytułowany „Zdjęcia ślubne na Facebooku. Fotograf nie zawsze narusza dobra osobiste”, w którym to artykule opisane zostało jedno z orzeczeń Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu (sygn. akt I ACa 617/15). Przyznam się, że przegapiłem to orzeczenie, ale GP oraz facebookowi znajomi przyszli mi z pomocą. 🙂 Dlaczego chcę pisać o orzeczeniu, o którym już ktoś pisał? Ano dlatego, że chciałbym je skomentować, a w artykule GP zabrakło mi właśnie jakiegokolwiek komentarza odredakcyjnego. Istota sporu dotyczyła odpowiedzi na pytanie, czy publikując zdjęcia powodów fotograf naruszył ich prawo do wizerunku oraz czy z tego powodu doznali oni krzywdy, którą wycenili sobie na 10.000,00 zł. Powodowie zgodzili się na treść umowy, w której wyrazili zgodę na publikację ich wizerunku znajdującego się na 30 zdjęciach z fotoreportażu, 20 zdjęć z sesji fotograficznej oraz filmu ze ślubu. Wyrazili oni również zgodę na to, aby zdjęcia z ich wizerunkiem fotograf wykorzystywał w swoich materiałach promocyjnych umieszczanych między innymi na stronie WWW i na FB). Dzięki tej zgodzie wynagrodzenie za usługę fotografa zmalało o 50%.

Sądy obu instancji słusznie zauważyły, że fotograf działał zgodnie z prawem, albowiem posiadał on stosowną zgodę małżonków na publikację wizerunku. Czytelnicy F-LEXa zapewne doskonale pamiętają, że jest to w wielu przypadkach warunek sine qua non, aby publikować czyjś wizerunek bez narażenia się na nieprzyjemności. Dużo poświeciłem wpisów sprawom związanym z ochroną wizerunku (dla przypomnienia pierwszy z brzegu wpis). W opisanej przez GP sprawie fotograf miał zgodę na publikację wizerunku, czyli spełniał warunek opisany w art. 81 ust. 1 zdanie 1 Ustawy. Ba, co więcej zachodziło również dodatkowo domniemanie zgody, o którym mowa w kolejnym zdaniu tegoż przepisu. Udzielony młodym przez fotografa rabat w wysokości 50% był niczym innym, jak zapłatą za pozowanie. W tym miejscu pozwolę sobie przypomnieć i zacytować art. 81 ust. 1 Ustawy.

„Art. 81. 1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.”

Małżonkowie po pewnym czasie zażądali od fotografa usunięcia zdjęć z FB. Czy fotograf powinien je usunąć, skoro miał wyraźną zgodę na publikację wizerunku oraz dodatkowo za to zapłacił „rabatem”? Tu powraca pytanie o możliwość cofnięcia wcześniej wyrażonej zgody na publikację wizerunku. Oczywiście zgodę taką można cofnąć, co nie zmienia faktu, że z takim cofnięciem mogą wiązać się konsekwencje prawne zarówno dla fotografa, jak i dla cofających. Usuwając zdjęcia fotograf postąpił słusznie. Skoro modele cofnęli zgodę na publikację wizerunku, to usunął ich zdjęcia. Jednak do czasu cofnięcia zgody publikował ich wizerunek zgodnie z prawem, więc nie mógł ponieść z tego tytułu żadnych konsekwencji (do takiego też słusznego wniosku doszedł zarówno Sąd Okręgowy w Opolu, jak i Sąd Apelacyjny we Wrocławiu). Małżonkowie natomiast cofając zgodę narażają się na ewentualny proces odszkodowawczy. O prawnej możliwości cofnięcia zgody na publikację wizerunku i skutkach takiego cofnięcia pisałem już na blogu. Kto nie pamięta, niech zajrzy do „Model release”.

Rada dla modela:

„Zgodę na publikację wizerunku można cofnąć, trzeba jednak się liczyć z ewentualnymi konsekwencjami prawnymi.”

Rada dla fotografa:

„Jeżeli chcesz uniknąć nieprzewidzianych perturbacji związanych z cofnięciem zgody na wykorzystanie wizerunku modela, pomyśl o stosownych postanowieniach w umowie.”

Alfabet F-LEXa. Czas na C.

C jak CELEBRYTA
Proces stawania się celebrytą znakomicie pokazał Woody Allen w filmie „Zakochani w Rzymie”. Nas celebryta interesuje ze względu na ochronę wizerunek i możliwość jego publikacji. Wpisując na F-LEX w wyszukiwarce słowo „celebryta” pojawi się informacja o kilku wpisach dotyczących celebrytów, w których szczegółowo omawiam m.in. zgodę na publikację, ustawowe uprawnienia do publikacji wizerunku czy też naruszenia dóbr osobistych celebryty. Najważniejsza kwestia związana z wizerunkiem celebryty, to ustawowa licencja pozwalająca na publikację.

„Art. 81. ust. 2 pkt 1. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych.”

Przed publikacją należy ustalić, czy w danej sytuacji wymagana jest zgoda na publikację wizerunku celebryty, czy też w świetle przytoczonego powyżej przepisu nie jest ona potrzebna. Korzystając z uprawnienia określonego w art. 81 ust. 2 pkt 1 Ustawy należy pamiętać, że musi zachodzić związek pomiędzy wykonywaną działalnością publiczną a opublikowanym wizerunkiem. Musi więc istnieć zależność między osobą, a jej zachowaniem w sferze publicznej. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 19 maja 2011 r. (sygn. akt I CSK 497/10) zwrócił uwagę, że samo zaliczenie kogoś do kategorii osób publicznych bez wykazania bezpośredniego związku publikowanych informacji oraz danych z działalnością publiczną danej osoby nie zwalnia z obowiązku uzyskania zgody takiej osoby zainteresowanej na publikację dotyczącą prywatnej sfery jej życia.

C jak CZAS
Czas ma znaczenie i nie tylko z tego powodu, że jutro przestawiamy o godzinę zegarki do przodu. Czas w prawie związany jest m.in. z kwestią długości ochrony majątkowych praw autorskich. Kwestie te uregulowane są w Rozdziale 4 Ustawy zatytułowanym „Czas trwania autorskich praw majątkowych”. Zagadnieniu temu poświęcony był m.in. tekst „Szanujmy wspomnienia”. Obecnie okres ochrony wynosi 75 70 lat. Jak liczyć ten okres wyjaśniałem w przywołanym powyżej tekście. Jeżeli komuś jednak nie chce się wracać do tego tekstu, to wystarczy, że przeanalizuje treść art. 36 Ustawy.

„Art. 36. Z zastrzeżeniem wyjątków przewidzianych w ustawie, autorskie prawa majątkowe gasną z upływem lat siedemdziesięciu:
1) od śmierci twórcy, a do utworów współautorskich – od śmierci współtwórcy, który przeżył pozostałych;
2) w odniesieniu do utworu, którego twórca nie jest znany – od daty pierwszego rozpowszechnienia, chyba że pseudonim nie pozostawia wątpliwości co do tożsamości autora lub jeżeli autor ujawnił swoją tożsamość;
3) w odniesieniu do utworu, do którego autorskie prawa majątkowe przysługują z mocy ustawy innej osobie niż twórca – od daty rozpowszechnienia utworu, a gdy utwór nie został rozpowszechniony – od daty jego ustalenia;
4) w odniesieniu do utworu audiowizualnego – od śmierci najpóźniej zmarłej z wymienionych osób: głównego reżysera, autora scenariusza, autora dialogów, kompozytora muzyki skomponowanej do utworu audiowizualnego.”

C jak CUDZE ZDJĘCIA
Cudze zdjęcia to rzecz święta i generalnie nie ma możliwości z nich korzystania poza dozwolonym użytkiem. W „Alfabecie F-LEXa” jest hasło „B jak bezprawne korzystanie ze zdjęć”. Tam znajdziecie informację, w jakim zakresie cudze zdjęcia mogą być wykorzystywane i na jakich zasadach. Generalna zasada brzmi: „Cudze – nie moje. Nie korzystam bez zgody”. Jeżeli nie do wszystkich przemawia prawo stanowione przez ludzi, to przypomnę, że prawo boskie w tym zakresie jest tak samo rygorystyczne. 🙂 Siódme przykazanie „Nie kradnij” odnosi się również do zdjęć, a nawet szerzej bo do praw majątkowych osobistych, jak i autorskich. „Kradzież” czyjegoś autorstwa (Plagiat), jak również „kradzież” zdjęć (nieuprawnione korzystanie z majątkowych praw autorskich) jest przestępstwem. Osoba naruszająca te prawa odpowiada nie tylko przed Stwórcą, ale także może stanąć przed obliczem Temidy.

Być jak celebryta

Zwykły człowiek w pewnych wypadkach może także być „traktowany jak celebryta”, co będzie skutkować tym, że będzie można publikować jego wizerunek na podstawie licencji ustawowej. Art. 81 ust. 2 pkt 1 Ustawy zezwala na rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych. Sąd Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z dnia 2 września 2010 r. (sygn. akt I ACa 620/10) stwierdził, że:

„Określona grupa osób może być z góry zaliczona do grona osób powszechnie znanych bądź ze względu na pełniony urząd, bądź wykonywany zawód (sportowcy, aktorzy, dziennikarze), szczególnie jeśli osoba go wykonująca zdobędzie popularność. W szczególnych przypadkach w orbicie społecznych zainteresowań może znaleźć się tzn. zwykły człowiek jeśli będzie sprawcą określonego zdarzenia a jego działania zostaną odpowiednio nagłośnione (np. urządzi happening).”

Ludzie listy piszą

cassetaperpostaNiedawno dostałem e-maila od czytelnika Andrzeja z prośbą o odpowiedź na dwa zagadnienia.  Pierwszy stan faktyczny wygląda następująco:

„Ekipa wynajmuje budynek domu kultury i należący do niego plac. Przed rozpoczęciem zdjęć byłem tam i zrobiłem kilka zdjęć kaskaderom w trakcie próby. Później zostałem wyproszony z terenu placu, lecz znalazłem bardzo dobry widok na plac z sąsiadującej kamienicy. Dostałem telefoniczną zgodę od zarządu na robienie zdjęć z klatki. Dodam że cała akcja była świetnie widoczna dla każdego z mieszkańców. Był wybuch, skok z okna, spadanie na samochód. Oprócz tego kilka “prostych” scen. Dobrze rozumuję, że do czasu zamknięcia placu gdy mógł tam wejść na dobrą sprawę każdy było to wydarzenie “publiczne”, a później takim przestało być? Czy można to wziąć za zgromadzenie? Domyślam się że mogłem robić zdjęcia wszystkiego ze swojej perspektywy, natomiast nie wiem co myśleć o publikowaniu. Czy w momencie kiedy teren był wynajęty przez ekipę filmową był on ich “mirem domowym”? Czy takimi zdjęciami mogę się narazić za zdradzanie sekretów produkcji albo coś podobnego?”

Na blogu już wspominałem, że naruszenie miru domowego samo w sobie nie ma wpływu na prawa autorskie. Te kwestie omówiłem niedawno w „Po cichutku, po kryjomu”. Trzeba przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie, czy można publikować te zdjęcia ze względu na ochronę wizerunku kaskaderów. Kwestia ochrony wizerunku była wielokrotnie poruszana na blogu, tak więc nie będę jej szczegółowo omawiał. Przypomnę tylko, że generalną zasadą jest zakaz publikacji wizerunku bez posiadania zgody modela. Oczywiście są od tej zasady wyjątki określone w art. 81 ust. 2 Ustawy.

Art. 81. 1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.
2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1)  osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;
2)  osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Moim zdaniem w opisanym przez czytelnika stanie faktycznym nie zachodzą przesłanki określone w art. 81 ust. 2 Ustawy. Obrazowo można byłoby to porównać do zrobienia zdjęć aktorom podczas próby w teatrze. Na temat publikacji zdjęć, zawierających wizerunek aktora, wykonanych podczas próby pisałem już w tekście „Wizerunek aktora”. Tak jak dwa lata temu  nie chciałbym dzielić włosa na czworo, ale dzisiaj jestem jednak  bardziej skłonny przychylić się do stanowiska, że publikacja zdjęć z próby średnio odpowiada zakresowi zgody ustawowej określonej w art. 81 ust. 2 pkt 1 Ustawy.

Jeżeli więc autor pytania ma wątpliwości czy publikować, to wątpliwości te powinien mieć ze względu na przepisy dotyczące ochrony wizerunku, a nie miru domowego. Nie obawiałbym się również zarzutów opartych o przepisy dotyczące ochrony tajemnicy handlowej (czytelnik pisze o „sekretach produkcji”).

Drugi stan faktyczny jest następujący:

Ekipa filmowa kręci zdjęcia w miejscu publicznym (Rynek Główny w Krakowie), między nimi może przejść każdy, nie są w żaden sposób ogrodzeni. Akcja – bójka (kaskaderzy). Robię zdjęcia akcji, jak i make-off i nikt nie miał nic przeciwko temu do czasu. Nawet rozmawiałem z operatorami, pytając o to gdzie mogę być żeby w niczym nie przeszkadzać. W pewnym momencie (po drugiej powtórce) podeszła do mnie kobieta odpowiedzialna za plan, upewniając się że nie jestem od nich z grzeczną prośbą o niepublikowanie zdjęć make-off, na którą zgodzenie się miało być moją dobrą wolą. Po kolejnej powtórce sceny to się zmieniło. Podeszła do mnie zaznaczając wyraźnie, że producent (Węgier) nie życzy sobie, bym robił zdjęcia i chodził między ludźmi, dlatego dopytałem się o to jaki jest obszar planu na który nie powinienem wchodzić i jakoś doszliśmy do porozumienia. Jej (producenta) argumentami za tym, żebym nie robił zdjęć było to że nie wyglądałem jakbym robił je dla siebie, lecz na jakiś blog lub dla kogoś. Oprócz tego reklama którą kręcili ma mieć w sobie element zaskoczenia, więc nie życzą sobie żeby cokolwiek pojawiło się przed jej premierą. Szczególnie drażliwym tematem były zdjęcia make-off. Powiedziano mi, że od tego mają ludzi i sami się muszą mocno zastanawiać co opublikować. Czy taka publikacja (przeze mnie) może im zaszkodzić? Porozumienie z panią nie trwało długo, bo najwyraźniej poszła prosto do ochroniarza, który to poinformował mnie po chwili, iż moja obecność nie jest mile widziana. Nie chcąc zostawiać po sobie gorszego wspomnienia (nigdy nie wiadomo przez kogo zostanę zapamiętany) przeprosiłem grzecznie i oddaliłem się z miejsca planu.

Trochę powtórka z pierwszego stanu faktycznego. Jeżeli nie publikować, to raczej ze względu na ochronę wizerunku osób znajdujących się na zdjęciach. Prośbę o nierobienie zdjęć można uszanować, ale wynikać to będzie jedynie z dobrej woli fotografa, a nie z przepisów prawa. Powtarzam na okrągło jak mantrę na F-LEX, że nie istnieje ogólny zakaz fotografowania ludzi. Na ich fotografowanie nie jest potrzebna zgoda. I nieważne, jak się wygląda i w jakim celu robi zdjęcia. O zgodach dopiero możemy mówić w sytuacji, gdy chcemy opublikować cudzy wizerunek. Nieważne, gdzie miałby ten wizerunek być opublikowany (własna strona www, blog, gazeta itp.).

Na marginesie warto zauważyć, że interwencja ochroniarza nie znajdowała podstaw prawnych, albowiem skoro nie został wydzielony obszar planu zdjęciowego, to czytelnik nie naruszał niczyich praw wymagających ochrony.

PS. Na temat zdjęć robionych na planie filmowym można przeczytać co nieco w tekście „Fotograf na planie”.

Wizerunek firmy

Wro_287Mały suplement do wpisu „Galeria w O.” Kilkakrotnie na blogu powtarzałem, że wizerunek w rozumieniu przepisów art. 81 Ustawy oraz art. 23 kodeksu cywilnego może dotyczyć wyłącznie osób fizycznych. Nie można natomiast w żadnym przypadku mówić o wizerunku firmy w kontekście norm prawnych zawartych w przywołanych powyżej przepisach. Wprawdzie na podstawie art. 43 kodeksu cywilnego stosuje się do osób prawnych odpowiednio przepisy dotyczące ochrony dóbr osobistych osób fizycznych, jednakże nie te dotyczące  wizerunku. Tezę tę potwierdza orzeczenie Sądu Apelacyjnego z Krakowa (sygn. akt I ACa 1224/12), który w uzasadnieniu swojego wyroku wyraźnie stwierdza, że:

„Na podstawie art. 43 k.c. przepisy o ochronie dóbr osobistych stosuje się odpowiednio do osób prawnych. Jednakże ze specyfiki dobra osobistego, jakim jest wizerunek wynika przysługiwanie jego ochrony wyłącznie osobom fizycznym, a nie osobom prawnym.”

W przypadku osoby prawnej  dobrem chronionym jest m.in. jej dobre imię, rozumiane jako marka, ugruntowana pozycja. Naruszenie dobrego imienia osoby prawnej może polegać np. na rozpowszechnianiu zarzutów określonej treści, bądź na ujemnej ocenie działalności podmiotu. Dobre imię osoby prawnej jest łączone z opinią, jaką mają o niej inne osoby ze względu na zakres jej działalności. Jeżeli ktoś używa w takiej sytuacji pojęcia “wizerunek firmy”, to tylko w rozumieniu potocznym.

Akademia policyjna

Na blogu powtarzam z uporem maniaka, że zgodnie z polskim prawem trzeba mieć zgodę na publikację wizerunku (są oczywiście od tego wyjątki), natomiast nie ma potrzeby uzyskania zgody na samo zrobienie zdjęcia. Dobra, dobra! Nagusów i inne czynności seksualne sobie darujemy 🙂 . Nie zdziwcie się jednak, jeżeli zatrzyma Was patrol policyjny i stwierdzi, że ludzi fotografować nie wolno! To zapewne będą słuchacze Wyższej Szkoły Policyjnej w Szczytnie, albo co najmniej użytkownicy Policyjnego Centrum Informacyjnego, znajdującego się na portalu tejże uczelni. W odpowiedzi na pytanie numer 119 (całość tutaj znajdziecie) podinspektor (imię i nazwisko nieważne, ale znajdziecie pod wskazanym linkiem) w rozważaniach dotyczących prywatności pisze tak (tekst boldem – znaczy się pewnie ważne 😉 ):

„Niewątpliwie naruszeniem prywatności jest zachowanie opisane w przedmiotowym zapytaniu do PCI. Monitorowanie wejścia na wspólną posesję jako teren osoby prywatnej wymaga zgody wszystkich zainteresowanych będących właścicielami poszczególnych posesji. Nie wymaga natomiast zgody innych osób, np. przychodzących z zewnątrz na posesję. Fotografowanie innych osób, zakładając, że nie są to osoby publiczne, co do zasady wymaga ich zgody.”

No i widzicie. Adept szkoły w Szczytnie, jeżeli był prymusem, to  sobie to mocno zapamiętał i teraz w czasie interwencji zapewne będzie chciał skorzystać ze swojej wiedzy tajemnej, którą posiadł. O zgrozo, zostało to opublikowane w 2006 r. i do dzisiaj nikt tego nie zweryfikował, jak również nie oprotestował. Skoro trzeba mieć zgodę na fotografowanie (sic!), to piszący powyższą odpowiedź podinspektor „zdelegalizował” wszelkiego rodzaju monitoringi. Każda kamera zainstalowana w mieście, sklepie, na prywatnej posesji byłaby nielegalna, a pochodzący z niej materiał nie mógłby służyć jako dowód w sądzie.  Wprawdzie u nas nie ma wprost przepisów dotyczących zasady owocu zatrutego drzewa, ale w sprawie Sawickiej sąd właśnie powołał się na tę zasadę. Dowód uzyskany w sposób nielegalny nie może być dowodem w sprawie.

Wróćmy do fotografowania ludzi. Nie ma przepisu, z którego wynikałoby, że jeżeli fotografowanym nie jest osoba publiczna, to co do zasady trzeba mieć jej zgodę (jak twierdzi podinspektor). To jest wymysł piszącego odpowiedź, nieznajdujący uzasadnienia w przepisach polskiego prawa.

Zestaw ograniczeń lub przepisów, które można przy okazji fotografowania ludzi naruszyć, znajdziecie w „Paparazzo 2”.

Zgoda wystawiona na sprzedaż

dar_wroCzy ten skrzętnie schowany do kieszeni kawałek papieru (a może nonszalancko walający się po podłodze Twojego atelier) daje Ci poczucie bezpieczeństwa i możliwość publikacji zdjęć modelki gdziekolwiek i użycia ich w każdym celu? Czy zgoda modelki na publikację jej wizerunku jest „przechodnia”? Czy zdjęcia, które powstaną podczas tej sesji, będą mogły ukazać się zarówno w „Vogue”, jak i na bilbordzie reklamującym nowy smartfon? Czy będziesz mógł zdjęcia „sprzedawać” za pośrednictwem agencji? Te i inne tego typu pytania wielokrotnie nurtują wielu fotografów. O zgodzie na publikację wizerunku, o tym, jak powinna ona wyglądać i czy można ją odwołać pisałem już kilkakrotnie na blogu (wystarczy zajrzeć do wyników wyszukiwania, jakie pojawią się po wpisaniu do flexowej wyszukiwarki frazy „model release”). Dzisiaj kilka słów poświęcę kwestii możliwości „dalszego rozpowszechniania wizerunku”. Na początku przypomnienie treści art. 81 ust.1 Ustawy.

Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

W literaturze dotyczącej zagadnień związanych z ochroną wizerunku dosyć wyraźnie akcentuje się kwestę świadomości modela co do tego, gdzie i w jakich okolicznościach jego wizerunek będzie rozpowszechniany. Ponadto została postawiona teza, że nie jest możliwe wyrażenie przez modela zgody w sposób ogólny, abstrakcyjny. Uznano, że taka zgoda jest niezgodna z prawem i tym samym dotknięta sankcją nieważności. Istotne jest, aby zgoda udzielona przez modela wskazywała, czy dotyczy konkretnego zdjęcia, czy też serii zdjęć powstałych podczas danej sesji bądź pleneru oraz w jakim zakresie wizerunek modela będzie wykorzystany. Z praktycznego punktu widzenia nauka rozmija się trochę z praktyką, gdyż wielokrotnie zdjęcia trafiają na stock i trudno jest przewidzieć w momencie zawierania umowy z modelem, do jakich celów będzie jego wizerunek wykorzystany. Oczywiście jest na to rozwiązanie. Zamiast wskazywać w model release, w jakim zakresie będzie wykorzystywany wizerunek stosuje się przesłanki negatywne i określa do jakich celów wizerunku nie można wykorzystać.

Zgodę otrzymuje fotograf i to on staje się „dysponentem wizerunku” uwiecznionego na zdjęciu. Czy po sprzedaży zdjęcia (poprawnie sprzedaży majątkowych praw autorskich do zdjęcia) lub po udzieleniu licencji do niego zgoda ta automatycznie przechodzi na nabywcę praw lub licencjobiorcę?

Na miesiąc i 23 dni przed moim urodzeniem Sąd Najwyższy (sygn. akt I CR 496/66) uznał, że „dalsza publikacja fotografii określonej osoby jest dopuszczalna bez jej zgody, ale tylko pod warunkiem wskazania pierwotnego źródła publikacji i bez wprowadzania zmian w publikowanym zdjęciu, tzn. tylko z powołaniem okoliczności, w jakich zostało ono wykonane i opublikowane po raz pierwszy.” Orzeczenie to zostało jednak poddane daleko idącej krytyce i nikt obecnie nie podziela tego stanowiska. Trudno zresztą znaleźć uzasadnienie takiego stanowiska w obecnie obowiązujących przepisach prawa.
Odpowiedź na postawione powyżej przeze mnie pytanie jest prosta. Przejdzie, ale pod warunkiem, że fotograf otrzymał takie uprawnienie od modela. Jeżeli więc wynik Twojej sesji ma trafić np. na stock ze zdjęciami, to warto pamiętać, żeby w zgodzie na publikację wizerunku model upoważnił Cię do udzielania dalszej zgody dla podmiotów, które nabędą zdjęcia. Bez tego ani rusz. Przygotowując więc dokument zawierający zgodę modela warto poświęcić mu trochę czasu, aby nie zdarzyło się tak, że zgodę na rozpowszechnianie będziesz posiadał Ty, ale już nie podmiot, który kupi od Ciebie zdjęcia. 🙂

Czy można sprzedawać zdjęcia zawierające wizerunek modela bez jego zgody? Ależ oczywiście, że tak! Pisałem o tym w „Model release II”.

Czy publikacja wizerunku na portalu społecznościowym jest jego rozpowszechnianiem

Wro403Czy publikowanie różnych treści na portalu społecznościowym jest równoznaczne z rozpowszechnianiem i publikacją skierowaną do nieograniczonego kręgu osób?
Ciekawą i chyba dość kontrowersyjną tezę postawił Okręgowy Sąd we Wrocławiu w uzasadnieniu wyroku w sprawie o sygn. akt I C 327/11. Powyższy sąd rozpatrując sprawę dotyczącą publikacji zdjęć „klasowych” na portalu wyraził „wątpliwość co do tego, iż nastąpiło rozpowszechnienie wizerunku powoda poprzez umieszczenie zdjęć ze szkoły podstawowej na portalu przeznaczonym z założenia do odnalezienia osób znajomych powiązanych poprzez uczęszczanie do tej samej klasy czy tej samej szkoły. Portal społecznościowy adresowany jest przede wszystkim do uczestników, osób posiadających założone na nim profile, korzystających z jego zasobów. Zatem opublikowanie na nim zdjęć klasowych nie jest skierowane do nieograniczonego kręgu osób, będących jedynie potencjalnymi użytkownikami sieci internetowej, ale do kręgu z założenia zawężonego. Wystawienie jakiegokolwiek materiału informacyjnego czy zdjęciowego na stronach internetowych stwarza jedynie możliwość zapoznania się z nimi przez inne osoby, nie oznacza natomiast automatycznie rzeczywistego dotarcia do nieograniczonej ilości osób, a w konsekwencji do uzyskania przez te informacje charakteru powszechnego. Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 10.02.2010 r., V CSK 269/09, OSNC 2010/9/127, dane opublikowane w internecie nie stanowią danych powszechnie znanych.

Teza dosyć odważna, ale zarazem i dosyć ważne dla dalszych losów publikacji wizerunku na portalach bez zgody. Jak zapewne pamiętacie „przy rozpowszechnianiu wizerunku istotny jest wymóg publicznego udostępniania, a więc takiego, który jest przeznaczony do niezamkniętego grona osób” (System Prawa Prywatnego, t. 13 Prawo autorskie, pod red. J. Barty, s.555).

Jeżeli uznać, że publikacja na portalach społecznościowych jest skierowana do zamkniętego grona osób, to wtedy w zasadzie hulaj duszo, piekła nie ma! 🙂
Osobiście uważam, że teza postawiona przez wrocławski sąd jest bardzo odważna i w znacznej mierze wykracza poza „założenia i ducha Ustawy”. Ustawa jest z zeszłego stulecia. Nieźle brzmi! 🙂 W 1994 r. Internet jeszcze raczkował, o portalach społecznościowych nie było jeszcze głośno słychać, a wiele z nas wsłuchiwało się w melodie wygrywane przez modem próbujący wdzwonić się do dostawcy (w zasadzie monopolistycznego wówczas TPSA).
Wyrok nie jest prawomocny, więc trudno na tę chwilę wyrokować, czy tezę tę podzieli sąd apelacyjny. W każdym razie będę trzymał rękę na pulsie i starał się informować o losach cytowanego dzisiaj wyroku.

Europejski wizerunek

FM_016_small

Zdjęcie zrobione podczas Strefy Militarnej 2013 w Podrzeczu koło Gostynia w Polsce. Spotkanie polskich grup rekonstrukcji historycznych.

Sezon ogórkowy i wakacyjne spowolnienie dopadło również F-LEX-a. Dzisiaj będzie bardzo krótko, ale za to bardzo po europejsku. 😉 Wizerunek oczyma sędziów Europejskiego Trybunału Praw Człowieka  w świetle art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (Prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego), który brzmi następująco:

1. Każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji.
2. Niedopuszczalna jest ingerencja władzy publicznej w korzystanie z tego prawa, z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób.

W orzeczeniu z 11 stycznia 2005 r. (50774/99) ETPC stwierdził, że pojęcie życia prywatnego zawiera w sobie elementy związane z prawem osoby do swego wizerunku. Publikacja fotografii wchodzi w zakres życia prywatnego.

W wyroku dnia 15 stycznia 2009 r. (1234/05) ETPC uznał, że „Wizerunek osoby stanowi jeden z głównych atrybutów jej osobowości, jako że ujawnia unikalne cechy charakterystyczne tej osoby oraz wyróżnia tę osobę spośród innych osób z jej grupy. Prawo do ochrony wizerunku osoby jest więc jednym z podstawowych składników rozwoju osobistego i zakłada prawo do kontroli wykorzystywania tego wizerunku. Podczas gdy w większości przypadków prawo do kontrolowania takiego wykorzystania wizerunku dotyczy możliwości odmówienia przez jednostkę [zgody na] jego publikację, to obejmuje ono także prawo do sprzeciwienia się rejestracji, zachowania i powielenia wizerunku przez inną osobę.”

W wyroku z dnia 7 lutego 2012 r. (40660/08) ETPC potwierdził m.in. że „koncepcja życia prywatnego rozciąga się na aspekty dotyczące tożsamości osoby takie jak jej imię i nazwisko, fotografia czy fizyczna lub psychiczna integralność. Gwarancja przyznawana przez art. 8 Konwencji ma przede wszystkim na celu zapewnienie rozwoju osobowości każdego człowieka w jego relacjach z innymi ludźmi, bez zewnętrznych ingerencji. Istnieje zatem taka strefa interakcji osoby z innymi ludźmi, nawet w kontekście publicznym, która może wejść w zakres pojęcia “życia prywatnego”. Publikacja fotografii może więc stanowić zakłócenie życia prywatnego osoby, nawet wówczas, gdy jest ona osobą publiczną. (…) W przypadku fotografii wizerunek osoby stanowi jeden z głównych atrybutów jej osobowości, jako że ujawnia unikalne cechy charakterystyczne tej osoby oraz wyróżnia ją spośród innych osób z grupy, do której należy. Prawo do ochrony wizerunku osoby jest więc jednym z podstawowych składników rozwoju osobistego. Prawo to zasadniczo zakłada prawo osoby do ochrony wykorzystania tego wizerunku, włącznie z prawem do odmowy zgody na jego publikację.”

Włażąc w kadr

Barcel_099Sezon wakacyjny w pełni. Ludziska wyjeżdżają nad morze, w góry czy do lasu. Czasem nawet daleko od domu. Jak wakacje, to i „fotografia”. Aparat fotograficzny to obecnie tak popularne urządzenie, że w zasadzie ma go każdy, choćby w komórce. 😉 Od lat jestem anty fanem wakacyjnej fotografii. Odpowiedzcie sobie sami czy większość prezentowanych w sieci zdjęć rzeczywiście ma coś wspólnego z fotografią przez duże F? Wakacyjne zdjęcia to przede wszystkim zdjęcia typu: ja na tle wieży Eiffla robione z „longhenda” (tu szukaj definicji), moja córka na osiołku w Kadzidłowie, wujek Leon na jednym z miliona kajaków na Krutrynii, babcia Kazia u wrót Świętego Piotra. 😉 Nie będę rozpoczynał kolejnej wojny polsko-polskiej, chociaż temat fotografii wakacyjnej zapewne jest ważki, ale bardziej nadający się na Szturchańca, niż na F-LEXa. Ja dzisiaj z krótką powtórka z wizerunku. Każdy z nas, nie wyłączając autora tego wpisu, zdjęcia wakacyjne robi. Czasami lepsze, czasami gorsze, ale robi. Jeżeli nie do galerii czy portfolio, to choćby po to, żeby mieć pamiątkę i zobaczyć za dwadzieścia lat, jakie to nasze latorośle były kiedyś małe. Miejsca turystyczne bardzo często charakteryzują się tym, że zazwyczaj nigdy nie jest dobra pora na zrobienie zdjęcia. I wcale nie chodzi tu tylko o dobre światło (w przypadku wycieczek zorganizowanych zawsze jest złe, bo tylko szaleniec wybrałby się fotografować Knossos w południe), ale o wszędzie panujące tłumy. Próbował ktoś w okresie od maja do października sfotografować jaszczurkę Gaudiego w Barcelonie? No i po tym przydługim wstępie dochodzimy do sedna dzisiejszego wpisu. Czy w świetle Ustawy można publikować zdjęcia z ludźmi, którzy najzwyczajniej w świecie „wleźli nam w kadr”? Dla tych, którzy nie pamiętają zasad dotyczących publikacji wizerunku przypominam treści art. 81 Ustawy.

Art. 81.1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:

1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;

2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

W przypadku pamiątkowego zdjęcia rodzinki, gdy w tle mamy inne osoby, które są w zasadzie poza naszym zainteresowaniem, przychodzi nam z pomocą art. 81 ust. 2 pkt 2. Przepis ten wielokrotnie przywoływany był na blogu. Wskazówki, jak abstrakcyjny przepis prawa praktycznie stosować, daje nam Sąd Apelacyjny w Krakowie (sygn. akt I ACa 957/01).

„Dla zastosowania art. 81 ust. 2 pkt 2 prawa autorskiego rozstrzygające znaczenie ma ustalenie w strukturze przedstawienia relacji między wizerunkiem osoby (lub osób) a pozostałymi elementami jego treści; rozpowszechnianie wizerunku nie wymaga zezwolenia, jeśli stanowi on jedynie element akcydentalny lub akcesoryjny przedstawionej całości, tzn. w razie usunięcia wizerunku nie zmieniłby się przedmiot i charakter przedstawienia.”

Zazwyczaj włażący w kadr nie są naszym celem, więc bez obaw będzie można opublikować rodzinne zdjęcie z panem w tle. Nikt jednak nie uwierzy w takie story, gdy „przez przypadek” AF wycelował w lewe oko pana, a przysłona sama się otworzyła do f/1,4.

A tak już na marginesie, to z przerażeniem zauważam, że tymi włażącymi w kadr bardzo często są inni fotografujący. Osobiści jak widzę, że ktoś robi zdjęcie (bez względu czy telefonem komórkowym, czy wypasionym D4), to staram się poczekać chwilę i dać mu szansę. Niestety większość nie ma tego w zwyczaju, wychodząc z założenia, że tu i teraz jest panem sytuacji, a właśnie teraz nadszedł decydujący moment.

Miłego wakacyjnego fotografowania !!!