To nie ja byłam Ewą

Edyta Górniak po raz kolejny ma zamiar sądzić się z wydawcą „Faktu”. Znowu poszło o zdjęcia. Tym razem chodzi o publikację zdjęć roznegliżowanej piosenkarki zrobionych podczas jej pobytu  na wakacjach. W zasadzie nie ma chyba już o czym pisać, bo temat był tyle razy wałkowany na blogu, że tylko przypomnę pewne kwestie. Odnośnie publikowania roznegliżowanych zdjęć wystarczy przeczytać choćby tekst „Paparazzo”.

Art. 191a. k.k.§ 1. Kto utrwala wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej, używając w tym celu wobec niej przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu, albo wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej bez jej zgody rozpowszechnia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Bycie celebrytą zapewne dużo kosztuje, więc tą ścieżką zapewne nie podąży Edzia. Natomiast można z bardzo dużym prawdopodobieństwem (wręcz graniczącym z pewnością) przyjąć, że wygra proces cywilny (jeżeli w ogóle do niego dojdzie). Dla przypomnienia ustawowe brzmienie zgody na publikację wizerunku osoby powszechnie znanej.

Art. 81. 2 pkt 1. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych.

O zasadach publikowania zdjęć celebrytów możecie przeczytać na F-LEX m.in. w „Cezary Cezary”. Tam dokładnie omówiłem zarówno treść art. 14 ust. 6 prawa prasowego, jak i art. 81 ust. 2 pkt 1 Ustawy. W tym miejscu przypomnę jedynie orzeczenie Sądu Najwyższego (sygn. akt I CSK 111/11), które zawiera jasną wykładnię przepisów dotyczących publikacji zdjęć osób publicznych.

W myśl z art. 81 ust. 2 ustawy z 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych i art. 14 ust. 6 ustawy z 1984 r. – Prawo prasowe, zawsze konieczne jest wykazanie związku pomiędzy wykonywaną działalnością publiczną a opublikowanym wizerunkiem, czy też informacją o prywatnym charakterze. Musi więc istnieć zależność między zachowaniem danej osoby w sferze publicznej. Poza tym ujawnienie danej informacji powinno służyć ochronie konkretnego, społecznie uzasadnionego interesu.

Obserwując zachowanie niektórych wydawców mam nieodparte wrażenie, że przed publikacją zdjęć przeprowadzają swoisty rachunek zysków i strat. Prosta kalkulacja, czy zyski ze sprzedaży wydania oraz reklamy będą na tyle wysokie, że można zaryzykować konieczność zapłaty odszkodowania za naruszenie wizerunku, pozwala im na podjęcie takiej, a nie innej decyzji.

Jedna myśl nt. „To nie ja byłam Ewą

  1. Pingback: Paparazzo 2 | F-LEX

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *