Mój wizerunek, moja krzywda

Już kilkakrotnie pod wpisami dotyczącymi ochrony wizerunku padały pytania odnośnie zasad odpowiedzialności za naruszenie prawa do wizerunku. Dlatego dzisiaj kilka słów na temat, co nam grozi, gdy sami rozpowszechniamy cudzy wizerunek bez stosownej zgody albo czego możemy się domagać, gdy nas „powieszono” w internecie. Zajmiemy się jedynie odpowiedzialnością za naruszenie art. 81 Ustawy. Naruszenie inne dóbr osobistych „przy okazji” nas nie interesuje.

Osobie, której wizerunek został rozpowszechniony wbrew przepisom prawa, przysługują cztery roszczenia, z czego dwa są o charakterze niemajątkowym, a dwa majątkowym (w tym przypadku czuć zapach pieniądza).
Roszczenie (żądanie) o:
a)       zaniechanie naruszenia,
b)       usunięcie skutków naruszenia,
c)       zadośćuczynienie pieniężne za doznaną krzywdę,
d)       zobowiązanie sprawcy, aby uiścił odpowiednią sumę pieniężną na wskazany cel społeczny.

Roszczenie o zaniechanie naruszenia, to przede wszystkim żądanie zaprzestania rozpowszechniania wizerunku. Z roszczeniem takim można wystąpić również, gdy nie nastąpiło naruszenie, jednak istnieje ryzyko takiego naruszenia.

Usunięcie skutków najczęściej polega na  złożeniu przez podmiot naruszający stosownego oświadczenia odpowiedniej treści, w którym zazwyczaj składa wyjaśnienia lub przeprasza za bezprawne naruszenie. Usunięcie skutków, to także np. usunięcie zdjęcia ze strony internetowej. Zadośćuczynienie pieniężne za doznaną krzywdę na podstawie art. 78 ust. 1 Ustawy może zostać zasądzone jedynie w sytuacji, gdy naruszenie prawa do wizerunku było zawinione.

Oczywiście najtrudniejsza jest kwestia „wyceny krzywdy”. Ostatecznie jest to zawsze obowiązek sądu, jednak występując z żądaniem należy wskazać w pozwie dochodzoną przed sądem kwotę zadośćuczynienia.  F-LEX to nie najlepsze miejsce na wykład o krzywdzie i sposobie jej naprawiania, dlatego zainteresowanych odsyłam do lektury podręczników z zakresu prawa cywilnego (zobowiązania część ogólna). W tym miejscu przywołam jednak dwa dosyć istotne orzeczenia. Pierwsze Sądu Apelacyjnego w Krakowie, drugie Sądu Najwyższego.

Określenie odpowiedniej sumy pieniężnej z tytułu zadośćuczynienia wymaga uwzględnienia sytuacji majątkowej osoby odpowiedzialnej za naruszenie. Suma ta powinna być tak dobrana, by jej wysokość była majątkowo doniosła dla osoby odpowiedzialnej za naruszenie, w szczególności w odniesieniu do wydawcy powinna stanowić znaczący czynnik kalkulacyjny w jego działalności gospodarczej. (…) W odniesieniu do naruszeń dóbr osobistych przez publikację materiału prasowego zadośćuczynieniu pieniężnemu należy przypisać także funkcję prewencyjną.”(sygn. akt I ACa 869/02).

Przy ocenie, jaka suma jest odpowiednia tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę spowodowaną naruszeniem dóbr osobistych, należy mieć na uwadze rodzaj dobra, które zostało naruszone oraz charakter, stopień nasilenia i czas trwania doznawania przez osobę, której dobro zostało naruszone, ujemnych przeżyć psychicznych spowodowanych naruszeniem (krzywda). Dla oceny tej nie jest też bez znaczenia stopień winy osoby naruszającej dobra osobiste, cel który zamierzała ona osiągnąć podejmując działanie naruszające te dobra i korzyść majątkowa, jaką w związku z tym działaniem, uzyskała lub spodziewała się uzyskać (sygn. akt I CSK 159/05).”

Jeżeli zaś chodzi o treść i formę oświadczenia, to w tym zakresie wskazówek udziela nam Sąd Najwyższy (sygn. akt IV CK 417/02), który stwierdza, że „ostateczna ocena odpowiedniości treści i formy oświadczenia jako czynności potrzebnej do usunięcia skutków naruszenia (…) należy do sądu orzekającego. Jej kryteria stanowią: rozmiar i skutki naruszenia, zasięg publikacji powodującej naruszenie.” Z tego wynika, że jeżeli umieszczono Twój wizerunek na portalu, do którego zagląda na miesiąc 100 osób, to nie masz co się wygłupiać i żądać przeprosin na stronach wiodących portali internetowych czy emisji zaraz po głównym wydaniu wiadomości w TV.

Jak czyta się powyższe informacje ma się wrażenie, że są to sprawy łatwe, proste i przyjemne. Nic bardziej mylnego. W tych sprawach powinno się zasięgnąć pomocy fachowca  inaczej będąc „na prawie” można m.in. popaść w kłopoty finansowe. Wydaje mi się, że już wspominałem na F-LEX, że wygrywając sprawę można sporo na tym stracić. Szukaj w „Wysokiej Komisji”.

3 myśli nt. „Mój wizerunek, moja krzywda

  1. Może naraże się na smieszność tym co napiszę,ale trudno….
    Cały blog to bardzo wartosciowa kopalnia wiedzy,teksty są napisane ładnie,stylistycznie..ale mimo wszystko za bardzo oficjalnie,za dużo zwrotów bardziej znanych kolegom po fachu niż zwykłym smiertelnikom.
    Mam nadzieje że autor nie odpowie mi …prosciej już się nie da….
    Pozdrawiam

    • Jak mawiał prezydent Wałęsa; “Nie chcę, ale muszę”. No niestety… nie da się. 😉
      Jeżeli blog ma mieć jakieś treści merytoryczne i być też pewną podpowiedzią dla potrzebujących, to nie da się. Niestety prawo ma niewiele wspólnego z beletrystyką. A doprawdy staram się jak mogę zostawić “cały zawodowy żargon” w pracy.

  2. Pingback: Wizja dużego szmalu, czyli rzecz o ochronie wizerunku | F-LEX

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *